cytaty z książki "Moje dni w antykwariacie Morisaki"
katalog cytatów
Stopniowo zaczęłam czytać coraz więcej i więcej, zupełnie jakby głód książek, który spoczywał uśpiony gdzieś głęboko, nagle wyskoczył z hukiem na powierznię. Delektowałam się kolejnymi tytułami bez pośpiechu, jeden po drugim. Czasu miałam pod dostatkiem brak książek mi nie groził”.
Nie bój się kochać. Kochaj jak najwięcej, póki tylko możesz. Nawet jeśli miłość miałaby ci przynieść ból, nie idź przez życie bez niej. (...) Miłość jest wspaniała. Proszę, nie zapominaj o tym. Wspomnienia, że się kogoś kochało, nigdy nie znikają. Zostają w głębi serca i grzeją je aż do końca.
Ile bym nie jeździł po świecie, ile bym nie czytał, wciąż nic nie wiem, niczego w pełni nie rozumiem. Na tym polega życie. Trzeba przez nie iść, błądząc.
Powoli zdawałam sobie sprawę, jak niezwykle cenne było, że mogłam przebywać w tej niewielkiej przestrzeni, w której czas płynął powoli i spokojnie.
Chciałam tylko spać, spać bez końca, bo wtedy nie myśli się o tym, co boli. Zapadłam w sen, tak jakby był najsłodszym pyłkiem, a ja pszczołą.
To ważne, żeby czasem się zatrzymać. Zrobić sobie przerwę w tej długiej podróży, jaką jest życie. Znalazłaś przystań i po prostu na chwilę zarzuciłaś kotwicę. Kiedy już odpoczniesz, wystarczy wypłynąć w dalszy rejs.
Wyglądała na cichą i spokojną, ale w głębi serca skrywała pokłady płomiennej namiętności. (…) szczególną miłością darzyła japońskich pisarzy. Bardzo lubiłam to niewidoczne na pierwszy rzut oka bogactwo jej charakteru.
Czasem znajdowałam też zakładki z suszonych kwiatów. Brałam je w palce i wąchałam, choć już dawno straciły zapach. Zastanawiałam się: kto je tam włożył, kiedy? Co wtedy myślał? Tego rodzaju spotkań poza czasem można doświadczyć jedynie w starych książkach.
Wyrobiłam też sobie nowy nawyk: spacery po okolicy. Pogoda akurat zrobiła się przyjemnie chłodna, idealna do przechadzek. Liście na drzewach rosnących wzdłuż ulic żółkły z każdym dniem coraz bardziej - ich metamorfoza współgrała z nieśpieszną zmianą, jaka dokonywała się w moim sercu. Trochę mnie to zawstydzało.
(…) prawda była taka, że dni wolne przesypiałam od rana do wieczora. Chciałam tylko spać, spać bez końca, bo wtedy nie myśli się o tym, co boli. Zapadałam w sen, tak jakby był najsłodszym pyłkiem, a ja pszczołą.
Zacisnęłam dłonie ze stresu. W tamtym momencie byłam już przekonana, że chłopak zaraz wyzna mi miłość, i łamałam sobie głowę, jak mu delikatnie odmówić.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam ciąg dalszy.
- Aihara często tu przychodzi, prawda?- zapytał czerwony jak burak.
- Aihara... W sensie Tomo?
- Tak.
- No, wpada tu całkiem często, na przykład w trakcie przerwy na lunch. A co?
-O czym z nią rozmawiasz?
Gorące oczekiwanie, które czułam jeszcze przed sekundą, nagle wyparowało. „I cały stres na marne. Zapłacisz mi za to"- pomyślałam sobie w duchu.