cytaty z książek autora "Hermann Kant"
Wojna dopiero co się skończyła, a Polacy, u których przebywaliśmy w obozie, mieli inne kłopoty aniżeli organizowanie wolnego czasu dla niemieckich jeńców. Ale z ludźmi to już tak jest: bez tej czy innej zabawy nie wytrzymają zbyt długo. Niektórzy grali oczywiście w skata, młynek lub chińczyka, ale tych było właściwie niewielu. Jeśli ktoś sądzi, że skat to cząstka niemieckiego charakteru narodowego, ten przekonałby się u nas, że tak nie jest. Większość grała w szachy, to było przecież coś więcej niż zwykłe zabijanie czasu.
My, to znaczy nasze ministerstwo, reprezentowane tutaj przez towarzysza Wigga, a więc my wszyscy otrzymaliśmy od towarzyszy chińskich nieocenione zaproszenie, żeby wysłać dwójkę absolwentów do Pekinu na studia sinologiczne, sinologia to nauka o języku i kulturze Chin, i chcielibyśmy, widzisz, teraz wyszło szydło z worka, żebyś ty była jedną z tej dwójki. (...) Mając na uwadze dużą odległość od ojczyzny i długi czas, jaki pochłoną studia, a równocześnie licząc się z pewnymi naturalnymi skłonnościami człowieka, przyjaciele z Pekinu powiadomili nas, że spodziewają się, iż para przewidzianych studentów będzie, no tak, małżeństwem. (...) Zapytuję cię wiec, Rose Paal, czy zgadzasz się pojechać na siedem lat do Chin jako żona swojego towarzysza i kolegi ze studiów, Gerda Trullesanda?
– Gniazdko bez lampy, to jak platońska miłość. Ja tam za platonizmem nie jestem.
– Bo i nie wygląda pan na takiego – powiedziała jedna z dziewcząt, którą reszta nazywała Kamionką.
– Niech pani sobie nie robi złudnych nadziei – odrzekł Robert.
Dziewczęta, z wyjątkiem Ingi, były zupełnie przystępne; powoli zaczęły też mówić bardziej naturalnie. Powiedziały mu, że idą do cyrku, i namawiały Ingę, żeby się z nimi wybrała. Ale Inga oświadczyła, że cyrk jest głupi, a ona nie może marnować popołudnia na głupstwa.