cytaty z książki "Gra w rasy. Jak kapitalizm dzieli, by rządzić"
katalog cytatów
Wyolbrzymiane przez media moralizatorskie kampanie dotyczące tego, kto ma jaki odcień skóry, kogo kocha i jakich końcówek rodzajowych używa w publicznych wypowiedziach, zepchnęły na margines ekonomię, stosunki pracy, kwestie władzy politycznej i socjalnej. Ta zmiana odpowiadała nowemu układowi sił klasowych - korzystnemu dla kapitału. System mógł sobie nawet pozwolić na otwarcie całkiem szerokich kanałów emancypacji w sferze kulturowej. Rebelie na tym polu nie zagrażały kapitalizmowi jako takiemu, dopóki udało się je izolować od kwestii klasowych i ekonomicznych.
Nie chodzi tu jednak o powielanie błędu liberalizmu zadowalającego się zadekretowaniem, że od dziś markery tożsamościowe przestają mieć znaczenie, a system społeczny staje się ślepy na kolor skóry czy płeć. Takie podejście nigdy nie zadziałało, bo opiera się na zignorowaniu historycznie uformowanych i zakorzenionych ekonomicznych hierarchii, które mają się znakomicie nawet tam, gdzie rządzi formalna równość. Aby tę równość wypełnić społeczną treścią, trzeba stanąć po stronie uciskanych, a nie udawać, że zniknęli wraz z przyjęciem odpowiednich aktów prawnych. Nawet jeśli tożsamości zostały wynalezione, nie oznacza to, że nie są realne. Tak jak realny jest ucisk, któremu są poddawane.
Trwałość europocentrycznych stereotypów ma swoje źródło w filozoficznej, kulturowej i politycznej tożsamości Zachodu ufundowanej na podziale na swoich i wykluczonych. Niewolnik, kobieta, dziecko, szaleniec, barbarzyńca to wpisany w tę tradycję zbiór figur inności, które dopiero pozwalają prawdziwie wybrzmieć definicji wolnych, cywilizowanych i białych mężczyzn.