cytaty z książki "Sempre Susan. Wspomnienie o Susan Sontag"
katalog cytatów
Była [Susan Sontag] feministką, ale często krytycznie podchodziła do innych feministek, tak również traktowała większość feministycznej retoryki, uważając ją za naiwną, sentymentalną i antyintelektualną. A potrafiła być wroga wobec tych, którzy narzekali, że kobiety są niedoreprezentowane w świecie sztuki czy wyganiane z kanonu, niedelikatnie przypominając wówczas, że kanon (podobnie jak sztuka, geniusz, talent czy literatura) nie jest pracodawcą zachowującym parytety.
Siedzieliśmy we troje, potwornie głodni i potwornie rozleniwieni, zastanawiając się, co zjeść. Zaproponowałam, że pójdę kupić tuńczyka w puszce i chleb, by zrobić nam kanapki, które moglibyśmy jeść z chipsami. Susan i David wymienili spojrzenia.
– Strasznie gojowskie - oznajmiła Susan.
Ekscytowała ją za to twórczość Europejczyków, takich jak Italo Calvino, Bohumil Hrabal, Peter Handke czy Stanisław Lem.
Miała naturę mentorki... która nie znosiła uczyć. (...) Najgorsze w uczeniu było, że jest to – nieodwołalnie – posada, a przyjęcie posady Susan uważała za upokarzające.
Jej upór wobec uczenia innych mógł wiązać się z miłością do studenckiego życia. Na zawsze zachowała zwyczaje i aurę studentki. Pozostawała także – choć nie fizycznie – zawsze młoda...
Nie wolno traktować samego siebie zbyt poważnie, bez względu na to, kim jesteś, w tych, który tak robią, jest coś komicznego a nawet żenującego.(...) Ale traktowała siebie bardzo poważnie.
Jedna książka dziennie to wcale nie za wysokie wymagania.
Wspominała swoje dzieciństwo jako czas absolutnej nudy i dodawała, że nie mogła się doczekać się jego końca.
Jej matka stała się postacią wręcz legendarną: zimną, samolubną, narcystyczną, okrutną kobietą, która nigdy nie okazywała czułości, nigdy nie wspierała utalentowanej córki i chyba w ogóle nie zauważyła, że ma tak zdolne dziecko.
Była jedyną intelektualistką w rodzinie, jedyną osobą zainteresowaną kulturą, jedyną zainteresowaną polityką.
[Brodski] wyrażał opinię, że poeci to wyższy gatunek ludzki, sam zaliczał się do najlepszych poetów świata, ale nie był snobem czy zarozumialcem. Był wielkoduszny i z natury czuły, lubił się bawić i miał zawadiackie, chłopięce poczucie humoru. Uwielbiał koty i czasami na przywitanie miauczał.
Była feministką, ale często krytycznie podchodziła do innych feministek, tak również traktowała większość feministycznej retoryki, uważając ją za naiwną.
Z irytacją stwierdzała, że towarzystwo nawet bardzo inteligentnych kobiet nie jest zwykle równie interesujące, jak towarzystwo inteligentnych mężczyzn.
Potrafiła być wroga wobec tych, którzy narzekali, że kobiety są niedoreprezentowane w świecie sztuki czy wyganiane z kanonu, niedelikatnie przypominając wówczas, że kanon (podobnie jak sztuka, geniusz, talent czy literatura) nie jest pracodawcą zachowującym parytety.
Podejrzliwie traktowała kobiety narzekające na niedole menstruacji. Sama zawsze dzielnie znosiła okres i uważała że kobiety często przesadzają, opowiadając o uciążliwościach i dyskomforcie, sentymentalną i antyintelektualną.
Bardzo niechętnie przechodziła od płyt winylowych do kompaktowych. Była sceptyczna wobec nowoczesnych gadżetów i urządzeń elektronicznych. Odczuwała dumę, że nie testuje nowych technologii.
Twierdziła, że pisarza nie powinny obchodzić recenzje – ani pozytywne, ani negatywne.
Jej zdaniem, sen, podobnie jak dzieciństwo, to strata czasu.
Zdaniem Susan, żadne doświadczenie nie mogło stać się bogatsze przez to, że przeżywało się je w pojedynkę.
Dla niej niektóre czynności, na przykład samotne zjedzenie obiadu, stanowiły karę. Wolała wyjść na kolację z kimś, kogo nawet specjalnie nie lubiła, niż jeść sama.
Często narzekała też na pary: bez względu na to, jak interesujące były dwie osoby oddzielnie, to gdy spotykało się je wspólnie, zawsze okazywały się nudne.
Jeśli rozpłaczesz się raz, ludzie będą ci współczuć. Ale jeśli będziesz płakać codziennie, ludzie uznają cię za histeryczkę.
– David mówi, że chcesz się wyprowadzić, i to z mojego powodu.(...) Nie przemyślałaś tego porządnie. Nie można nagle z pary mieszkającej razem stać się parą mieszkającą osobno.
I tak byśmy zerwali. Ale na pewno zostalibyśmy z sobą dłużej. Ale ostatecznie i tak by nam nie wyszło. Susan mogłaby mieszkać na Księżycu, a mnie i Davidowi by się nie układało.
Spośród swoich znajomych najbardziej szanowała tych, którzy bez względu na to, jak byli nieszczęśliwi, nie zdecydowali się na psychoterapię.
Nazywała siebie melancholiczką, ale to zbyt blade i mizerne słowo, by opisać, co jej doskwierało.
Ludzi należało karcić. Ale ona karciła ich w niemiły sposób i również w obecności innych.
Była masochistką i sadystką.
Jej zachowanie w restauracjach uważałam za bardzo lekkomyślne. Nie słyszała nigdy o zemście kelnera?
Często wspominała, jak bardzo uwielbia przepraszać. – Zawsze później czuję się wspaniale.
Ale nigdy nie słyszałam, by przepraszała albo wyrażała żal z powodu swoich wybuchów złości.