Pesymizm, pesymizm - w nim tkwi najgorsze zło
Przeszłość, którą tak trudno było odtworzyć, która prawdopodobnie ulegała zmianie przy każdej myśli, została tu uchwycona, ujarzmiona i na zawsze przygwożdżona (...). Stała się Historią. Nie mogła ulec żadnym przeobrażeniom ani przekształceniom.
Ponieważ wszyscy jesteśmy w życiu więźniami, czy posiadanie większych zdolności czyni nas szczęśliwszymi czy nieszczęśliwszymi?
Przychodziło mi wtedy na myśl, że może oni czują się w życiu
jak we właściwym żywiole - czego my nigdy nie potrafimy osiągnąć - jak ryby w głębokiej wodzie.
Może biali ludzie z dawnych czasów potrafiliby nawiązać lepsze stosunki z ludźmi o odmiennych kolorach skóry niż my, przedstawiciele epoki uprzemysłowienia
Jeżeli spojrzę na właściwe miejsce, to może mi się wyjaśni logiczny związek rzeczy i spraw
Ze wszystkich afrykańskich ptaków najdelikatniejszą barwę mają flamingi. Są różowe i czerwone jakby latająca kiść oleandra. Wyróżniają się też niesłychanie długimi nogami i cudacznymi łukami w budowie ciała z szyją włącznie, jakby tradycyjna, wytworna wstydliwość kazała im utrudniać sobie wszystkie funkcje życiowe ”.
Pewnego razu, gdy wylądowaliśmy na równinie obok farmy, podszedł do nas stary Kikujus.
- Byliście dziś bardzo wysoko - powiedział. - Nie mogliśmy was dojrzeć, słyszeliśmy tylko aeroplan, który brzęczał jak pszczoła.
Przytaknęłam, że byliśmy wysoko.
- A widzieliście Boga? - zapytał stary.
- Nie, Ndwetti - odparłam - nie widzieliśmy Boga.
- O, w takim razie nie byliście dosyć wysoko - odparł Ndwetti. - Ale powiedz mi: czy myślisz, że możecie polecieć tak wysoko, aby Go zobaczyć?
- Nie wiem, Ndwetti - przyznałam się otwarcie.
- A co myśli Bedar? - indagował stary dalej zwracając się do Denysa. - Czy polecisz kiedyś w swoim aeroplanie tak wysoko, żeby zobaczyć Boga?
- Doprawdy nie wiem - odrzekł Denys.
- W takim razie - zakończył rozmowę Ndwetti - w ogóle nie rozumiem, po co wy dwoje ciągle latacie.
Zaryzykujemy niepotrzebnie życie. Bo jeżeli życie ma jakąś wartość, to polega ona na tym, iż jej nie ma. Wolny żyje ten, kto umie umrzeć.
Ponieważ charty od niezliczonych pokoleń żyły u boku ludzi, nabrały ludzkiego poczucia humoru i potrafią się śmiać. Są pod tym względem podobne do tubylców, którzy bawią się, gdy coś nie jest w porządku.
Dzięki takiemu silnemu wewnętrznemu przeczuciu tego, co jest słuszne i stosowne, postać Kitosza, który miał niezłomne pragnienie śmierci wyróżnia się szczególnym pięknem, choć minęło wiele lat od tamtych wydarzeń. Ucieleśnia ona nieuchwytność tych nieujarzmionych stworzeń, które gdy nadejdzie potrzeba, mają świadomość, iż mogą się gdzieś schronić, które odchodzą wtedy, kiedy chcą, nad którymi nigdy nie będziemy mieć władzy.
Moje życie, nie pozwolę Ci odejść, zanim mnie nie pobłogosławisz, ale wówczas pozwolę Ci odejść.
Połączenie wysokości z położeniem geograficznym sprawiało, iż krajobraz nie miał sobie równego na całym świecie. Był surowy, pozbawiony bujnej roślinności - Afryka przedestylowana przez dwa tysiące metrów atmosfery, mocno skoncentrowana treść kontynentu. Mdłe, przypalone kolory przypominały barwą ceramikę.
Wreszcie patrzy farmer na północ, bo w końcu wszyscy wracamy na północ. I tam trafia na Wielką Niedźwiedzicę we własnej osobie, z tym jednak, że ze względu na niebieską perspektywę stoi ona teraz na głowie i tym iście niedźwiedzim figlem rozwesela serce przybysza z północnych krajów.
Zgodziłam się oddawać jedno po drugim wszystko, co posiadałam, jako coś w rodzaju okupu za własne życie, gdy jednak nic mi już nie zostało, czułam się sama najlżejszą rzeczą, której los mógł się łatwo pozbyć.
Lecz Lulu nie była łagodna. Drzemał w niej diabeł. Miała w najwyższym stopniu rozwinięty rys kobiecego charakteru polegający na tym, żeby zachować wszelkie pozory istoty zawsze gotowej do obrony, podczas gdy w rzeczywistości szykowała się do ataku. Na kogo? Na cały świat.
Obdarzenie medalem nagiego człowieka wprawia go w zakłopotanie, bo nie bardzo ma gdzie go przyczepić. Starzy wodzowie stali więc długo z medalami w garściach. Potem jeden z nich, bardzo posunięty w latach, podszedł do mnie z prośbą o wytłumaczenie, co właściwie trzyma w ręce. Wyjaśniłam mu to najlepiej, jak potrafiłam. Na jednej stronie medalu widniała głowa kobiety, symbolu Wielkiej Brytanii, a na drugiej słowa: "Wielka wojna o cywilizację".
Farah, Ismali, a nawet stary Ismali czuli się w tym otoczeniu tak daleko od cywilizacji, że języki im się rozwiązały i opowiadali różne przygody ze swego ojczystego Somali, a także historie wyjęte z Koranu i z "Baśni tysiąca i jednej nocy". Farah i Ismali pływali po morzu, bo Somalijczycy są narodem żeglarzy i w dawnych czasach, o ile wiem, uprawiali piractwo na Morzu Czerwonym. Tłumaczyli mi, że każde żywe stworzenie na lądzie ma swoją replikę na dnie morza. Żyją tam konie, lwy, kobiety i żyrafy, marynarze widywali je od czasu do czasu.
Mieszkańcy Afryki nie cierpią szybkości, tak jak my nie cierpimy hałasu. Jesli sa do tego zmuszeni znoszą szybkość bardzo źle. Nie przychodzą im do głowy takie pomysły jak urozmaicenie lub zabijanie czasu, bo żyją z nim w najlepszej zgodzie. W rzeczywistości sa tym szczęśliwsi im więcej maja tego czasu.
Afryka uczy nas tego, że Bóg i Szatan są jednym, majestat obu jest równie odwieczny, nie ma dwu nie mających początku, lecz jest jeden tylko….
Nie pozwolę ci odejść, zanim mnie nie pobłogosławisz.