cytaty z książki "Ostatni"
katalog cytatów
Kowal próbował skupić się na teraźniejszości, zamiast patrzeć przez soczewkę wspomnień. Jechał, żeby zapobiec obecnemu zagrożeniu, i przeszłość była istotna tylko wtedy, gdy zawierała wskazówki pozwalające zakończyć pomyślnie obecną misję. Czasami ciężar narosłych reminiscencji wywoływał w Kowalu wrażenie, jakby miał u szyi uwiązany cały świat i potrzebował każdego skrawka energii, żeby utrzymać się na powierzchni.
Każdy czegoś chce. Chcemy i dostajemy. (...) Świat jest jak plugawy kościół, gdzie potężni i silni zasiadają w jasno oświetlonej nawie, a słabi i znużeni zostają odesłani pod ściany, na ławki, na które niczym całun można naciągnąć cienie, żeby nikt z wielkich nie widział usychających pod nimi nieszczęśników. Ale ostatecznie każdy idzie pod ścianę, (...) Ściana czeka. Ściana wie.
Nie wierzę w szczęście, Lucy, ale gdy się uśmiecha, dobrze jest odpowiedzieć uśmiechem, dygnąć z szacunkiem i wziąć to, co oferuje.
Martwi bohaterowie nie mogą dalej wykonywać pracy, która nigdy się nie kończy. Zatem prawdziwym bohaterem jest ten, kto zdoła wytrwać, kto nie ustępuje nawet wtedy, gdy jego strona przegrywa. Bohaterstwo to nie wielkie gesty, tylko bezkompromisowość, bezinteresowne poświęcenie i nieustępliwość. Bohaterstwo to wykonywanie nudnych, lecz niezbędnych zadań. Czasami oznacza konieczność poddania starcia, żeby dało się walczyć innym razem, kiedy pojawi się możliwość wygranej. Jeśli chcecie innych bohaterów, nadętych i lśniących, idźcie na musical albo paradę.
Golem po prostu wyszedł z wody i stanął przed nim, a znajome puste oczodoły łypały na niego z obu stron zakrzywionego nosa. Stanowiło to jedną z osobliwości golema choć był wykonany na podobieństwo człowieka, nie miał oczu, więc zawsze widać było, że jest glinianą skorupą. Ten niepokojący ubytek rekompensował jednak fakt, że mimo to golem mrugał. Był to jeden z powodów, dla których Sharp, w przeciwieństwie do pozostałych, uważał go za coś więcej niż tylko automat. Miał wręcz niemal pewność, że gdy był małym chłopcem, Emmet nie ruszał powiekami i zaczął to robić dopiero jakiś czas później, jakby naśladował ludzkie zachowanie. To również według niego świadczyło o tym, że wbrew powszechnej opinii golem jest świadomy i zdolny do samodzielnego myślenia.
Rozejrzał się dookoła. Omiótł wzrokiem wrzosowisko, szare skały i połać zielonej łąki przechodzącej w spiczaste wydmy oraz długą, pustą białą plażę. Dalej rozciągał się bezmiar oceanu.
- Ale nie ma tu nic poza tym - stwierdził.
- Prostota może znaczyć wiele - odparła. - Choć gdybyś przyjechał tu wiosną, łąka zawierałaby w sobie niezliczone światy, całe mnóstwo małych polnych kwiatków we wszystkich kształtach, rozmiarach i odmianach. Wtedy znalazłbyś całą tę cudowną złożoność, jakiej byś sobie tylko zażyczył... No i morze, które każdego dnia wyrzuca na brzeg coś nowego, gdy przychodzi i zaraz się cofa. Jest tu mnóstwo rzeczy przyciągających uwagę, jeśli wiesz, jak na nie patrzeć.
Życie to nie mapa, po której można nawigować. To podróż. Wytycza się szlak, idąc nim. Zrobiliśmy, co tylko byliśmy w stanie, z tym, co mieliśmy do dyspozycji....
Zresztą czy nadzieja nie jest formą szaleństwa, jak wiara? Nie mówię, że to zły rodzaj szaleństwa, lecz taki, który musisz mieć, żeby móc przeć naprzód. Tak myślę.
Kruchość stanowi nieodłączny element radości, to jej smutne oblicze.