cytaty z książki "Wszystkie pory uczuć. Wiosna"
katalog cytatów
Szymborska (...) była bardzo mądrą kobietą i niewątpliwie miała rację, kiedy sugerowała, że nic dwa razy się nie zdarza! (...) A jak teraz oddasz ten bilet na szczęście, nie myśl, że otrzymasz jeszcze jeden, kiedy już pozbędziesz się swojego irracjonalnego strachu!
Ewelina wiedziała już, że człowiek podźwignie się po każdym upadku, nawet jeśli wydaje mu się, że nic już go w życiu nie czeka. Wszystko inne jest tylko kwestią czasoprzestrzeni.
Kiedyś wydawało jej się, że wie, czym jest miłość. Że uczucie dwojga ludzi powinno ogłuszać, zwalać z nóg, zatykać dech w piersiach, ale dzisiaj wiedziała, że prawdziwa miłość to nie porywy namiętności podsycane solidną dawką szaleństwa. Miłość składa się z codzienności, spokoju, dojrzałości i tych najtrudniejszych decyzji, jakie przychodzi podejmować każdego dnia.
Nie pozwól jednak, żeby strach sparaliżował cię na tyle, że nawet nie spróbujesz zawalczyć o swoje szczęście. Odważny człowiek to nie ten, który się nie boi, ale ten, który potrafi pokonać swój strach.
Zwykłam mówić, że tyle samo lat, ile dziecko było zaniedbywane...tyle samo czasu musi upłynąć w normalnej, pełnej ciepła i miłości rodzinie, żeby było...hm, normalnie.
Istnieją dwa typy ludzi (...) Jedni ostrzegają znajomych przed bałaganem, nawet gdy mają sterylnie czysto. Drudzy trąbią od wejścia, że posprzątali przed wizytą, podczas gdy mają jeszcze większy bajzel niż zazwyczaj.
Jeśli nie masz w sobie dość odwagi, aby podjąć decyzję, ktoś dokona wyboru za ciebie.
Strach przed rozłożeniem skrzydeł nie chroni przed upadkiem. Im głośniej powtarzamy biegnącemu dziecku "nie biegnij", tym częściej ono się przewraca. Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć biegu wydarzeń. Ale czy niepewność jutra jest powodem, aby zrezygnować ze szczęścia, poddać się bez walki?
Już raz się sparzyłaś, dlatego obawiasz się, że sytuacja może się powtórzyć, a ty znów będziesz cierpieć. Nie gwarantuję ci, że tak nie będzie. Nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Nie pozwól jednak, żeby strach sparaliżował cię na tyle, że nawet nie spróbujesz zawalczyć o swoje szczęście. Odważny człowiek to nie ten, który się nie boi, ale ten, który potrafi pokonać swój strach.
Człowiek podźwignie się po każdym upadku, nawet jeśli wydaje mu się, że nic już go w życiu nie czeka. Wszystko inne jest tylko kwestią czasoprzestrzeni.
Nie mój cyrk, nie moje małpy, ale do mnie ten bachor babciu mówić nie będzie! - Adrian bezbłędnie naśladował głos Aldony. -Skąd wiesz, że nie bierzesz jakiegoś złodzieja do domu? Skoro matka piła, on też będzie alkoholikiem, nic dobrego z tego nie wyniknie, sprowadzasz sobie tylko kłopot na głowę!
-Kochanie... Nie możesz tak mówić o swojej mamie. To bardzo nieładnie! - Ewelina delikatnie upomniała chłopca.
- Ale dlaczego? Przecież nie kłamię! - oburzyło się dziecko. - Mówię prawdę! Ewelina przygryzła wewnętrzną stronę policzka. - Rozumiem, ale prawda bywa bolesna i czasem po prostu... warto ugryźć się w język - dokończyła z wahaniem.
Z dzieckiem w takim wieku to tylko same problemy będą! Oczywiście nadal uważam, że najważniejsze są geny, ale w tym wypadku i geny są wadliwe, i środowisko, w jakim dziecko się wychowało...
Czy wyście wszyscy powariowali? Od jednego klapsa jeszcze nikt nie umarł! Dziecko trzeba trzymać krótko, inaczej wejdzie wam na głowę! Zwłaszcza takie... powiedziała Aldona, krzywiąc się przy ostatnim słowie.
Oddajcie go, póki macie czas na zmianę decyzji! W przedpokoju pojawił się teść. Przecież to nie jest normalne zachowanie dziecka, nie będę czegoś takiego tolerował w moim domu!
- Jak zdążyłam się zorientować, mieszkają państwo w Katowicach, prawda?
- Tak.
- Do rozmowy wtrącił się Adrian. - Obawialiśmy się, że przy wjeździe do Sosnowca poproszą nas o paszporty, ale na szczęście udało się dotrzeć bez większych przygód.
Nie zdziwię się, jeśli za kilka lat zaczną się problemy z narkotykami, alkoholem... Założę się, że chłopak pójdzie w mamusię, a pewnie i ojciec święty nie był, bo tylko degenerat mógłby tknąć taką babę, a pfu! - Udała, że spluwa na podłogę. W rzeczywistości nie pozwoliłaby sobie na to, gdyż obsesyjnie dbała o czystość w mieszkaniu.
Wy, kobiety, macie nieznośną tendencję do martwienia się na zapas - kontynuował. Po co już dziś mam się przejmować tym, co może nastąpić za pół roku, rok? Po co dostarczać sobie niepotrzebnych stresów? Całkiem możliwe, że nie będzie tak źle, jak zakładasz...
Każdy człowiek powinien mieć prawo do posiadania biologicznego potomstwa, a ja... Nie mogę wymagać od żadnego mężczyzny, że zrezygnuje dla mnie z dziecka!
Ale to czysty idiotyzm! - Podniósł się z kanapy. Ja cię kocham i chcę z tobą być bez względu na to, czy będę mógł mieć z tobą dziecko, teoretyczne, praktyczne, czy też żadne!
I to jest chyba sekret udanego małżeństwa - dać drugiemu człowiekowi trochę swobody, nie karcić jak dziecka za drobne przewinienia...
Życie w małżeństwie wymaga wielu wyrzeczeń i pełnej akceptacji drugiego człowieka, jego pokręconej historii, tożsamości, a nawet wścibskiej mamusi.
Wszystko jest dla ludzi, oczywiście z umiarem, ale przecież twój tata nie robi nic złego! Chłopcu trzeba dać odrobinę swobody, coby się nie udusił w małżeństwie! A potem się kobity dziwią, że mąż okłamuje, ukrywa przed nią wyjście z kolegami na piwo... A co ma nie ukrywać, skoro wie, że po powrocie dostanie po uszach?
- To jest moja rodzina! - ryknął. Jeśli nie akceptujecie mojego syna lub mojej żony, nie akceptujecie też mnie! Nigdy z nich nie zrezygnuję i jeśli mamy stąd wyjść, odejdziemy wszyscy!
Polskie prawo w żaden sposób nie reguluje kwestii spożywania alkoholu w ciąży. Pijące ciężarne pozostają bezkarne, ale przecież istnieje jeszcze coś takiego jak prawo moralne. Matka nie powinna wyrządzać takiej krzywdy swojemu nienarodzonemu dziecku...
Nie pieniądze decydowały o szczęściu czy nieszczęściu człowieka, chociaż podobno o niebo lepiej płacze się w mercedesie niż w autobusie.
Skoro całkowicie obcy sobie ludzie spotykają się i rodzi się między nimi miłość, niby dlaczego on pokochać tego chłopca jak swojego syna?
Lepiej przyjechać za wcześnie niż być spóźnionym! To niegrzeczne - fuknęła Aldona.
- Wiesz, tak sobie myślę, że jeśli kiedykolwiek się rozwiedziemy, jako przyczynę rozpadu małżeństwa podam twoją matkę - prychnęła. - I prosiłam, żebyś nie mówił do mnie przez kilka minut!
Kiedyś myślałam, że adopcja jest czymś heroicznym, nadzwyczajnym, a teraz uważam, iż jest całkowicie naturalnym sposobem na rodzicielstwo. Jedną z możliwości. Skoro los pozbawił nas szansy na biologiczne dzieci, a przy okazji możemy pomóc jakiemuś opuszczonemu przez rodziców dzieciaczkowi... dlaczego mielibyśmy nie spróbować? Mamy sporo miejsca w sercu i w domu. - Uśmiechnęła się tajemniczo.