cytaty z książki "Dwa Babilony"
katalog cytatów
Herodot na podstawie swojej wiedzy informuje nas, że w Egipcie "królowa nieba" była "największą i najbardziej czczoną spośród wszystkich bóstw". Gdziekolwiek pojawiała się jej cześć, to zdumiewający był wpływ, jaki tam wywierała. Można było rzec o narodach, iż prawdziwie "upiły się" winem jej cudzołóstwa. Zwłaszcza Żydzi w czasach Jeremiasza. Upijali się tak bardzo tym winem, tak bardzo dawali oczarować jej bałwochwalczą czcią, że nawet to, iż Jerozolima została spalona, a ziemia opustoszała z tego właśnie powodu, nie zmusiło ich do zmiany swego postępowania. Podczas zamieszkiwania Egiptu jako żałośni uchodźcy, zamiast być świadkami Boga dla pogaństwa wokół nich, w takim samym stopniu zaangażowani byli w to bałwochwalstwo, jak i sami Egipcjanie. Jeremiasz został posłany przez Boga, by ogłosił gniew Boży wobec nich, jeżeli się nie odwrócą od tej bałwochwalczej czci królowej nieba. Ostrzeżenia te okazały się próżne. "Wtedy", powiedział prorok, "wszyscy mężowie, którzy wiedzieli, iż żony ich składają ofiary obcym bogom, i wszystkie kobiety stojące w wielkiej gromadzie oraz cały lud mieszkający w ziemi egipskiej, w Patros, odpowiedzieli: 'Nie posłuchamy polecenia, jakie nam przekazałeś w imię Pana. Raczej wprowadzimy w czyn wszystko, co postanowiliśmy sobie: składać ofiary kadzielne królowej nieba, składać na jej cześć ofiary płynne, podobnie jak to czyniliśmy my, nasi przodkowie, nasi królowie oraz nasi przywódcy w miastach judzkich i na ulicach Jerozolimy. Wtedy mieliśmy pod dostatkiem chleba, powodziło się nam dobrze i nie spotkało nas nic złego'". (Księga Jeremiasza 44:15-17). Tak oto Żydzi, Boży wybrany lud, naśladowali Egipcjan w oddawaniu czci królowej nieba.
Istnieje ogromna różnica pomiędzy dziełem człowieka a dziełem Boga. Albowiem w tej samej chwili, po bacznym przyjrzeniu się widać, że braki i niedociągnięcia tego pierwszego, uwypuklają piękno drugiego. Jeżeli by wziąć pod precyzyjne oko mikroskopu najlepiej wypolerowaną igłę, w której wypolerowanie włożono całą ludzką sztukę, to zobaczylibyśmy wiele nierówności, chropowatości i niedociągnięć. Natomiast, jeśli by ten sam mikroskop wziąć do zbadania zwyczajnego polnego kwiatka, to tych rzeczy tam nie zobaczymy. Zamiast pogarszającego się piękna, zauważylibyśmy coraz to piękniejsze wzory, bardziej delikatne. To, co ucieka przed gołym okiem, pod mikroskopem niezwłocznie się ujawnia. Piękno przez nas postrzegane, a niekoniecznie dostrzegane przez innych, przypominają słowa, które wypowiedział nasz Pan, "Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany, jak jedna z nich". Ta sama zasada tyczy się Bożego Słowa oraz najbardziej zaawansowanego dzieła ludzkiego. W najbardziej podziwianych dziełach ludzkich są wady i niedociągnięcia. Jednak, im bardziej wgłębiamy się w Boże Słowo, im dokładniej go badamy, tym bardziej widzimy jego doskonałość. Odkrycia naukowe, badania uczonych, a nawet dzieła przeciwnika; wszystkie te rzeczy współgrają ze sobą, ukazując nam cudowną harmonię wszelkich rzeczy, oraz Boskie piękno, które to wszystko przyobleka.
W Papieskich Włoszech, jak to na ogół przedstawiają podróżujący tam turyści (poza tymi miejscami gdzie całkiem niedawno pojawiła się Dobra Nowina), wszystkie formy uwielbiania Niewidzialnego i Odwiecznego Króla praktycznie zniknęły, podczas gdy Matka z Dzieciątkiem stali się głównymi obiektami kultu. Dokładnie tak samo, jak w tym drugim przypadku, działo się w starożytnym Babilonie. Babilończycy, w swej powszechnej wierze czcili najbardziej Boginię Matkę z Synem, która przedstawiana była na obrazach i wizerunkach w postaci kobiety trzymającej niemowlę lub małe dziecko.
Opis chrztu w Piśmie nie komunikuje nowego narodzenia, lecz jest wyznaczonym środkiem oznaczającym i przypieczętowującym to, że nowe narodzenie już miało miejsce. Pod tym względem chrzest stoi na tej samej płaszczyźnie co obrzezanie. A co mówi Boże Słowo na temat skuteczności obrzezania? Tak mówi - mowa tu o Abrahamie: "I otrzymał znak obrzezania jako pieczęć usprawiedliwienia osiągniętego z wiary posiadanej wtedy, gdy jeszcze nie był obrzezany" (List do Rzymian 4:11). Obrzezanie nie miało na celu uczynić Abrahama sprawiedliwym, ponieważ on już był sprawiedliwy, jeszcze przed swoim obrzezaniem. Jego zadaniem było ogłosić go sprawiedliwym, dać mu jeszcze pełniejszy dowód, by w swoim własnym sumieniu wiedział, że tak jest naprawdę. Jeśliby Abraham nie był sprawiedliwy przed swoim obrzezaniem, to jego obrzezanie nie mogłoby być pieczęcią, nie mogłoby potwierdzić czegoś, co nie istniało. Tak więc chrzest stanowi "pieczęć sprawiedliwości z wiary", którą człowiek "ma, zanim zostanie ochrzczony", gdyż tak mówi Pismo: "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony" (Ewangelia Marka 16:16).
Wielu uważa grzech bałwochwalstwa za stosunkowo lekki i nieznaczący grzech. Jednak nie tak traktuje go Bóg z nieba. Które z dziesięciu przykazań obwarowane jest najpoważniejszymi i najgorszymi konsekwencjami? Jest to drugie przykazanie: "Nie będziesz czynił żadnego obrazu i żadnego wyobrażenia ani tego, co na niebie, ani tego, co na ziemi, ani tego, co w wodzie, ani tego, co pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani nie będziesz im służył, gdyż Ja, Jawhe, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym i za występki ojców zsyłam kary na ich dzieci, aż do trzeciego i czwartego pokolenia; tak będzie z tymi, którzy Mnie nienawidzą". Jeśli zatem Bóg postanowił traktować grzech bałwochwalstwa wyżej niż inne grzechy i jeśli widzimy, że Bóg zsyła ciężkie kary na nas, jako naród, za ten grzech, który woła aż do nieba, to czyż nie powinniśmy sprawdzić czy to właśnie ten, spośród naszych pozostałych grzechów, których jest wiele i są wielkie, nie stanowi "głównego trzonu w naszym obrażaniu Boga"?
W Papieskich legendach naucza się, że Św. Michał Archanioł przydzielił sobie zadanie sprawdzania równowagi szal Bożej sprawiedliwości oraz umieszczania na przeciwległych szalach wagi zasług i przewinień zmarłego, celem ich dokładnego zważenia. To w którą stronę przechyli się waga zadecyduje w danym przypadku o usprawiedliwieniu bądź potępieniu.
(...) Jakże odmienny jest Biblijny, Boży plan "usprawiedliwienia z wiary" i "tylko przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa", całkowicie niezależny od ludzkich zasług, prosto i wyłącznie dzięki "sprawiedliwości przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą, bo nie ma tu różnicy", która natychmiast i na wieki uwalnia "od wszelkiego potępienia" tych, którzy zaakceptują zaoferowanego Zbawiciela i w wierze całkowicie się z Nim zjednoczą. Nie jest wolą naszego Ojca w niebie, by Jego dzieci na tym świecie żyły w wątpliwości i ciemności, gdy chodzi o istotne sprawy ich wiecznego zbawienia. (...) Bóg położył najsolidniejszy fundament dla wszystkich Swoich ludzi, by mogli razem z Janem powiedzieć "Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam" (1 List Św. Jana 4:16); lub z Pawłem "I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym" (List do Rzymian 8:38-39). Jednak nie może tego o sobie powiedzieć człowiek, który "uporczywie trzyma się własnej drogi usprawiedliwienia" (List do Rzymian 10:3), który szuka jakiejkolwiek formy usprawiedliwienia przez uczynki. Taki komfort, taka pewność może pochodzić tylko z wiary i bezgranicznego zaufania darmowej, niezasłużonej łasce Bożej, danej w i z Chrystusem, niewymownym darze miłości Ojca.
(...) w każdym systemie, poza Biblią, zawsze istniała doktryna czyśćca po śmierci i modlitwy za zmarłych. Pójdźcie, gdziekolwiek chcecie, w starożytnych czy współczesnych czasach, a odnajdziecie tam, że Pogaństwo pozostawia nadzieję dla grzeszników po śmierci, którzy w chwili swego odejścia byli świadomi bycia niegodnymi dostania się do miejsca dla błogosławionych.
(...) Ze wszystkich stron pojawia się jeden uniwersalny obraz przygniatającego charakteru doktryny oraz koszty tych wszystkich pośmiertnych kultów.
(...) Doktryna czyśćca jest czysto Pogańska i nawet przez chwilę nie wytrzyma światła Biblii. Dla tych, którzy umierają w Chrystusie, żaden czyściec nie jest ani nie musi być potrzebny, gdyż "krew Jezusa Chrystusa, Syna Bożego obmyła nas z wszelkiego grzechu". Jeśli jest to prawdą, to czyż istnieje jeszcze jakaś potrzeba dodatkowego oczyszczenia? Z drugiej strony, dla tych, którzy umierają bez osobistej więzi z Chrystusem, czyli w konsekwencji nieobmyci, nieusprawiedliwieni, niezbawieni, nie ma dla nich żadnego dodatkowego oczyszczenia, gdyż "kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota" i nigdy nie może mieć. Proszę sobie przejrzeć całe Pismo, a każdy przekona się, że dla tych, którzy "umierają w swoich grzechach", wyrok Boży jest nieodwołalny: "Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi". Dlatego cała ta doktryna czyśćca jest czysto systemem Pogańskiego oszustwa, hańbiącą Boga, okłamującą ludzi żyjących w grzechu, że jest nadzieja na ich oczyszczenie po śmierci i ograbiającą ich z ich własności oraz zbawienia.
Tak jak wierzono, że jedynie chaldejski kapłan posiada klucz do zrozumienia Babilońskiej Mitologii, klucz, który przekazano im z góry, z pradziejów; tak też księża Rzymscy przypisali sobie rolę jedynych wykładowców Pisma i że jedynie oni posiadają prawdziwą tradycję przekazywaną od pokoleń, bez której nie jest możliwe pełne zrozumienie Pisma. Dlatego wymagają oni bezgranicznej wiary w ich dogmaty. Wszyscy ludzie mają wierzyć tak, jak wierzy Kościół, a w tym samym czasie Kościół może sobie zmieniać wiarę, w zależności jak mu to pasuje do jego potrzeb. Posiadając najwyższy autorytet, także nad wiarą, mogą oni udzielać więcej, lub mniej nauk. W swojej nauce "WSTRZYMUJĄ" także wielkie prawdy religijne - co było podstawową zasadą w systemie Babilonu, a obecnie jest prawdą u Rzymskich Katolików lub Traktarian. To właśnie to twierdzenie kapłanów, że jedynie oni posiadają władzę nad wiarą ludzi, sprawiło, że "przez nieprawość tłumili prawdę" (List do Rzymian 1:18) w starożytnym świecie, tak że "ciemność opanowała świat i ludzi". Dokładnie to samo twierdzenie znajdowało się w rękach Rzymskich kapłanów i służyło im w wiekach ciemności, kiedy to przez stulecia Dobra Nowina była nieznana, a Biblia była zabronioną księgą dla wielu milionów, którzy podpisywali się pod imieniem Chrystusa.
To, że zwyczaj zapalania lamp i świec w środku dnia był jasno i wyraźnie Pogański, dowiadujemy się od Chrześcijańskich pisarzy, takich jak Laktancjusz z IV wieku, demaskujących niedorzeczność takich praktyk i naśmiewających się z Rzymian "za zapalanie Bogu świec, jak gdyby żył w ciemności". Gdyby ten zwyczaj w tamtych czasach miał chociaż odrobinę poparcia wśród Chrześcijan, to Laktancjusz nigdy by się tak nie naśmiewał, jak to robi z tej czysto Pogańskiej praktyki. Lecz to, co nie było znane Chrześcijańskiemu Kościołowi na początku IV wieku, wkrótce zaczęło wkradać się do niego i tworzy obecnie jeden z najbardziej charakterystycznych znaków tej społeczności, która chwali się tym, że jest "Matką i panią wszystkich Kościołów".