cytaty z książki "Sentymenty"
katalog cytatów
Za nasze polskie życie,
za takie, jakie jest,
wypijmy wódki łyczek
z domieszką cichych łez...
W jesieni lustrze bladym
zastygnie strużka łez,
i przyjdę, przyjdę do siebie…
Lecz gdzie to?
Gdzie to jest?
[Przyjdę do siebie].
A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Moje prawo to jest pańskie lewo.
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
a ja – rozdarte drzewo.
[Na zakręcie].
Zobaczysz.
jeszcze z tego wybrnę,
nie będzie dziury w niebie,
pamięć -
jak szybę -
wytrę...
Niech no tylko
przyjdę do siebie.
Wystarczy jedna chwilka,
wystarczy jeden gest,
a przyjdę, przyjdę do siebie...
Lecz gdzie to?
Gdzie to jest?
Cierniem jesteś w mej koronie,
w mym uśmiechu – smugą smutku,
czy ja kiedyś cię dogonię,
chociaż idziesz pomalutku?
[Chciałeś].
Co mnie zabija, to nadzieja,
jej wątły krzyk i śpiew, i szept (…).
[Ta nadzieja].
Nadziejka-złodziejka
kradnie spokój i czas,
(…) oszukuje nas…
Mówi, że będzie lepiej,
że miłość kupisz w sklepie.
[Nadziejka-złodziejka].
Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą,
uwierzyłam, że umiera się parami,
nie wiedziałam, że się ludzie różnie budzą
jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż
przystani...
Niech żyje bal,
bo to życie to bal jest nad bale!
[Niech żyje bal].
Potem jest się w siódmym niebie,
potem wraca się do siebie…
Zawsze wraca się do siebie.
Tylko niech mi ktoś odpowie – gdzie to jest?
[Szpetni czterdziestoletni].
Słowa jak sztuczny miód,
ersatz, cholera, nie życie,
miał być raj, miał być cud
i ćwiartka na popicie.
[Sztuczny miód].
Tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
i gdzie muzyka gra, muzyka gra
Nie daj mi Boże, broń Boże skosztować
tak zwanej życiowej mądrości
póki życie trwa!
[Wielka woda].
Umarł Polak, umarł
i leży na desce,
umarł prostym chamem,
a ożyje wieszczem,
bo w Polaku – taki zwyczaj,
że nie żyje się za życia (…).
[Umarł Polak].
(…) umrzeć trudno, a żyć – czy się da?
[Rozbieliły się].
Życie zazwyczaj trwa za krótko,
chcesz coś powiedzieć – no to mów.
[Na wesoło].
Pijmy wino za kolegów do dna,
bo oni – to my, a my – to już mgła.
[Pijmy wino za kolegów].
Życie, kochanie, trwa tyle co taniec,
fandango, bolero, bebop,
manna, hosanna, różaniec i szaniec,
i jazda, i basta, i stop.
[Niech żyje bal].
W kochaniu, gdy szczerości brak
– czy warto ciągnąć bal?
[Gdzie kochają nas].
Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak…
No a jeśli… jeżeli nie tak, nie tak, no to po co nam było w to gnać?
[Sztuczny miód].