cytaty z książek autora "Teodor Goździkiewicz"
Stawczyk namowom ulegał bez większych molestowań i tą rzeczy drogą popyt regulował podaż na jego domowym rynku, który prawie nie znał goryczy walki konkurencyjnej.
I kiedym już miał ruszyć zdegustowany chudością mojego bagażu spostrzeżeń, wpadł mi w ucho niespodziewanie głos krętogłowa. Żałosny, a przecież wieszczący radość, płaczliwy, a buchający życiem, a przede wszystkim tak bliski mnie, że się nie chce wierzyć w tę bliskość.
Tak jest, nie ma się czego smucić. Wiosna.
Morał - w lesie zawsze się coś dzieje, co może człowieka napawać radością.
A więc zima - mróz, śnieg - a tu natura poczyniła swoje: przyleciały już z wyraju bociany, czajki, skowronki, szpaki i bodajże pliszki, ten ptasi świat, który w swych odwiecznych wędrówkach trzyma się zegara wiosny, zegara jesieni. Zwabiony złudnym ciepłem teraz przeżywa dramat pomyłek.
Wokół panowała oszałamiająca cisza.Leśna cisza,głaszcząca serca wszystkich,którzy jej potrzebują.
Stoję tutaj przed wejściem do budynku,który jest moim domem,całkowicie wtopiony w noc,w jej ciszę,w odosobnienie,w moją samotność,i całą piersią chłonę radość życia.Tak jak jest,jest bardzo dobrze.
Można postawić zarzut naturze,że w swoim cyklu nawrotów rocznych zmian obdarowała nas swoistym kołowrotem.Wiosna,lato,jesień,zima.Odżywanie-kwitnienie-dojrzewanie i pozorne zamieranie-potem martwota,znów pozorna.I tak w kółko od początku świata.To samo w zasadzie,a zawsze jednocześnie inaczej.I zawsze w sposób interesujący.W sposób do którego się tęskni.