cytaty z książek autora "Asia Balicka"
Nie mogę oddychać, kiedy jej nie ma.
Nie mogę oddychać, kiedy ona jest.
To bardzo nieznośny stan.
Zrozumiałam, że najtrudniejszą podróżą jest ta w głąb własnego serca. Tam kryją się lęki, marzenia i wszystkie niewypowiedziane pragnienia. Dopiero gdy odważę się je nazwać, zaczynam naprawdę żyć – nie tak, jak oczekują inni, lecz tak, jak czuję.
Nie zauważyłam momentu, w którym to się stało. To nie był nagły wybuch uczuć, raczej coś cichego i spokojnego, co rosło we mnie każdego dnia. Przy nim czuję się bezpieczna, jakbym wreszcie mogła przestać udawać silną. Boję się tylko jednego – że to wszystko okaże się snem, z którego kiedyś będę musiała się obudzić.
Każda chwila bez niego ciągnie się w nieskończoność. Łapię się na tym, że słucham ciszy, jakby miała przynieść dźwięk jego głosu. Tęsknota boli, ale przypomina mi, jak bardzo mi zależy. I chyba właśnie dlatego ją znoszę – bo wiem, że to uczucie jest prawdziwe.
Nie planowałam tego. Nie chciałam aż tak bardzo się zaangażować. A jednak jego obecność stała się czymś naturalnym, jak oddech. Nawet kiedy się kłócimy, kiedy różnice między nami wydają się nie do pogodzenia, wiem jedno – moje uczucia nie znikają. One tylko dojrzewają, stają się głębsze, bardziej świadome.
Dzięki niemu zaczynam patrzeć na siebie łagodniej. Przestaję widzieć tylko swoje wady i niedoskonałości. Uczy mnie, że nie muszę być perfekcyjna, by zasługiwać na miłość. I może właśnie to jest w tym wszystkim najpiękniejsze – że ktoś wybiera mnie taką, jaka jestem, bez poprawek.
— Tęskniłaś? — zapytał, jakby to pytanie kosztowało go więcej, niż chciał przyznać.
— Każdego dnia. Nawet kiedy próbowałam wmówić sobie, że już nie powinnam.
— Myślałem, że beze mnie będzie ci lżej.
— Nigdy nie było lżej — pokręciła głową. — Było tylko ciszej. A ta cisza była najgorsza.
Zrobił krok w jej stronę.
— Nie chcę już więcej ciszy między nami.
— Więc przestań odchodzić, kiedy robi się trudno — wyszeptała.
— Nie jestem taki, jak myślisz — powiedział nagle.
— A jaki jesteś?
Przez chwilę milczał, jakby walczył ze sobą.
— Zazdrosny. Uparty. Czasem zbyt dumny, żeby przeprosić.
— To wiem — odpowiedziała łagodnie.
— I mimo to tu jesteś?
— Mimo to. Bo widzę też to, czego nie pokazujesz innym. I to właśnie wybieram.
— Powiedz mi, że to nie było nic — rzuciła, próbując brzmieć obojętnie.
— Gdybym powiedział, że to nic… skłamałbym.
Zamarła.
— Więc czym było?
— Najbardziej prawdziwą rzeczą, jaka mi się przytrafiła.
Jej oddech przyspieszył.
— Więc dlaczego tak uparcie milczysz?
— Bo jeśli nazwę to miłością, nie będę mógł już udawać, że mogę bez ciebie żyć.