cytaty z książek autora "Robert Michniewicz"
Nie spieszmy się za bardzo, bo możemy stracić z oczu sprawy zbyt ważne, aby je zlekceważyć.
Człowiek, nawet jeśli ma cel obiektywnie pozytywny, to zawsze będąc szpiegiem, dopuszcza się zdrady: ojczyzny, narodu, przyjaciół, również tych, których kocha. Jednego był pewien. Gdyby jednak czas się cofnął i miał ponownie zdecydować, zrobiłby dokładnie to samo. Wcale nie czuł się źle z misją, której podjął się w przededniu wojny. W tym momencie, o dziwo, przyszła mu do głowy wypowiedź najbardziej dziś znienawidzonego człowieka, Adolfa Hitlera, z sierpnia 1939 roku: „Zwycięzców nikt sądzić nie będzie". O ile wszystkie praktycznie nauki Führera były warte jedynie natychmiastowego zapomnienia, o tyle te słowa trafiały w sedno.
A wy, Polacy, niby tacy święci! Wewnątrz kraju wściekle walczycie sami ze sobą. Wasze władze znalazły temat, żeby odwrócić uwagę narodu. A same wprowadzają dyktaturę. Wspieracie Ukrainę! Tę samą, której bojownicy pod koniec drugiej wojny światowej rżnęli Polaków jak świnie w rzeźni. Teraz jesteście przyjaciółmi! Poczekajcie, jak Ukraina się wzmocni, to jeszcze pożałujecie.
Jego wzrok spoczął na budynku, który niedawno opuścił. W myślach nadal nazywał go centralą Abwehry - taka nazwa już pewnie na zawsze pozostanie w użyciu wśród starszych oficerów wywiadu wojskowego.
Jeśli ruscy mnie podsłuchiwali, mają już kompletną teczkę dotyczącą naszych spraw uczuciowych.
W dzisiejszych czasach we własnym kraju Polacy nie są w stanie nawet normalnie żyć.
Zemsta jest jak toczący się kamień – gdy człowiek ją poruszy, wróci do niego z większą przemocą.
Jeremy Taylor.
Usłużny mężczyzna pomimo zimna wyszedł z nim przed sklep i chętnie wskazał kierunek. Ta chwila umożliwiła mu zerknięcie na oba końce ulicy. Uspokojony ruszył w dalszą drogę.
Wywalcz Jej wolność lub zgiń! – To zawołanie cichociemnych, w którym Jej odnosiło się do Polski.
Wypowiedź najbardziej dziś znienawidzonego człowieka, Adolfa Hitlera, z sierpnia 1939 roku: ''Zwycięzców nikt sądzić nie będzie''.
W sumie warto było podjąć ryzyko i zabrać notatnik z mieszkania. W ten sposób zlikwidował potencjalne zagrożenie, jakie mogłoby powstać, gdyby notatnik został znaleziony i trafił do specjalistów z SD.
Kierując się w stronę parku, parę razy skręcał w boczne uliczki. Dwa razy w oknach narożnych kamienic udało mu się sprawdzić, czy nikt za nim nie idzie. Minął kilka osób, ale żadna nie szła w tym kierunku co on.
Kiedy zamknęły się za nimi drzwi do mieszkania, obydwoje poczuli się tak, jakby świat na zewnątrz przestał istnieć.
Nisko kłaniający się dyrektor restauracji był doskonałym potwierdzeniem tezy, że pozycja gościa w normalnych czasach jest głównie na wysokich i częstych napiwkach.
Rudolf Geiger opróżnił do końca szklankę, pożegnał się z agentem i opuścił lokal. John odetchnął z ulgą. Kiedy za wysłannikiem centrali zamknęły się drzwi, odstawił niedopite piwo i przyniósł z baru podwójną whisky. Z sympatią pomyślał o jej szkockich producentach.
Agresja niemiecka na Polskę była dla niego ciosem. Ale prawdziwą wściekłość wywołał w nim atak armii słowackiej. Działania wojenne trzech słowackich dywizji na Podhalu, w większości polegające na współdziałaniu z oddziałami niemieckimi, były dla Gąsienicy aktem zdrady ze strony sąsiadów.
Jasiek Bachleda od początku współpracował z Gąsienicą. Dlatego Staszek, któremu bardzo imponowało przyjęcie go do konspiracji, często realizował zadania o różnym charakterze. Nie brał dotąd udziału w bezpośredniej walce z okupantem, choć liczył, że i to kiedyś się stanie.
Von Wedel orientował się, że w okresie międzywojennym polski wywiad posiadał liczne rezydentury na terenie Niemiec, słusznie zakładając, że z zachodu może nadejść największe zagrożenie dla młodego państwa polskiego. Obecnie, w szóstym roku wojny, niewiele z tych struktur pozostało.
Wpadka rezydenta oznaczałaby zagrożenie dla personelu rezydentury i źródeł. Ale toczyła się wojna i wszystko było możliwe. Carl wiedział, że wyjaśnienie sytuacji "Bohuna" stanowi obecnie najważniejsze zadanie.
Kochali się do szaleństwa i nie wyobrażali sobie, że coś może ich rozdzielić. Niestety, raka nawet wielka miłość nie powstrzyma.
Ponownie rozejrzał się, czy nikt nie nadchodzi. Teczkę przełożył do lewej ręki, a prawą pomacał pod barierką. Poczuł najpierw zwartą masę starej zaprawy, potem dwie wystające końcówki cegieł. Jego dłoń trafiła w końcu na taką, która delikatnie się poruszyła. Ostrożnie ją wyciągnął. Z drugiej strony była wydrążona. Przytrzymał ją lewą dłonią. Wsadził palec drugiej dłoni w otwór. Wyczuł brzeg złożonych kartek papieru niewielkich rozmiarów.
Po dotarciu do mieszkania, nie ściągając płaszcza, opadł na fotel. Czuł się kompletnie wypompowany. Myślał o tym, co by się stało, gdyby nie dał rady wspiąć się po rynnie na dach.
Staszek był bystrym chłopakiem i w mig orientował się, co jest ważne. Zresztą niedawno został przez ojca wprowadzony do siatki konspiracyjnej.
Fakt, że po czterech latach wojny nadal żył i mógł działać jako agent polskiego wywiadu, potwierdzał słuszność stosowania zasad kontroli operacyjnej. Tak naprawdę nigdy nie zastanawiał się, czy idąc po zakupy, na spacer albo do biura, może zrezygnować z obserwacji otoczenia. Kontrola operacyjna weszła mu w krew jako naturalna czynność codzienności - miał pełną świadomość, że od niej zależy jego życie.
Horst Hofmann pojawił się w biurze prawie dwie godziny później niż Carl. Jego nietęga mina świadczyła o tym, iż spotkanie w kasynie było długie i udane, a wypity koniak wieczorem smakował świetnie, tyle że rano skutkował potężnym kacem.
Wyglądało na to, że świadomość kłopotów, w jakie mógł się wpędzić, spowodowała całkowite wytrzeźwienie Horsta.
Starając się prowadzić lekką rozmowę z dziewczyną, von Wedel dyskretnie rozejrzał się po sali. W dymie papierosowym dostrzegł wiele znanych postaci z elit niemieckiej armii i służb bezpieczeństwa. Wymienił ukłony, po czym skupił się na swojej partnerce.
Jesteśmy zależni od szaleńca. Jeżeli ktoś go nie powstrzyma, cała ta wojna zakończy się narodową tragedią. Jedyne, co nam pozostaje, to zawrzeć pokój z aliantami. I to jak najszybciej. Tej wojny wygrać, niestety, nie możemy.
Pamięta pan naszą ostatnią rozmowę? Wtedy również doszliśmy do tematu dalszego losu Adolfa Hitlera. Przed chwilą powiedziałem, że odsunięcie go od władzy jest jedyną szansą dla Niemiec na pokój. Czy pan podziela ten pogląd?
Restauracja, mimo że przeniesiona do piwnic ze względów bezpieczeństwa, zachowywała pozory znanego z wysokich cen berlińskiego lokalu. Menu nie było już tak wykwintne jak dawniej, ale zapewniało nie najgorszy wybór w porównaniu z jadłospisem przeciętnych berlińczyków.