Wśród kwitnących jabłoni, słodkawego zapachu czarnego bzu, przy dźwiękach pszczelej muzyki, tak bardzo świadczącej o życiu, czuło się oddech śmierci.
Widział, jak gasła, jak śmierć każdego dnia podchodzi coraz bliżej.
Widok tego, jak jej drobne, delikatne ciało znika w czeluściach białego plastikowego worka, sprawił, że poczuł się ograbiony.
Tylko ojciec był zawsze blisko. Ona komenderowała, pouczała, zawstydzała, a on pocieszał, uczył, przytulał. Po prostu kochał. Zamienili się rolami przypisanymi im przez tradycje, może nawet nie w pełni to sobie uświadamiając. Ale Wanda wiedziała to jak nikt.
Wróciła do rodzinnego domu, w którym wydarzyło się wiele dobra, ale gorycz zawsze dominuje, potrafi zepsuć smak nawet najsmaczniejszej potrawy.
Niektórzy uważają, że lęku nie należy się wstydzić. Jest równie naturalny i konieczny jak radość albo ból.
Że niektórzy nie widzą i nie wierzą, to znam takie przypadki, ale że widzą i nadal nie wierzą, to dla mnie nowość.
Za każdym razem, gdy ją odwiedzała, zastanawiała się, jak ona to robi, że zawsze jest u niej tak czystko. Test białej rękawiczki zdałaby o każdej porze dnia i nocy, podczas gdy Inga zmagała się z wiecznym rozgardiaszem.
Życie nasze i naszych bliskich to największa wartość, jaką mamy. Właśnie to do mnie dotarło.
Nadchodzący kres wydobywa z człowieka nawet największe sekrety.
Czasem lepiej wiedzieć mniej niż za dużo.
Na szczęście można poprawić życie tych, którzy wiele w nim wycierpieli.
Stwierdzenie "poślizgnął się na mydle" brzmi obojętnie tylko dla tych, których nigdy nie dotknęła więzienna rzeczywistość. To mydło wnika głęboko w ciało i duszę. Naznacza wstydem i bezsilnością, a wreszcie pogardą do samego siebie.
Jesteśmy tylko epizodami w życiu przedmiotów - Franciszek Starowieyski.
Cierpienia nie da się jednak zneutralizować żadnym sztucznym uśmiechem. Podobnie jak wyrzutów sumienia. One po prostu są i kłują duszę, zadręczają głowę, nie dają spokojnie zasnąć.
To, co uważają inni, to jedno. A to, jacy jesteśmy naprawdę, to drugie.
Pan nie zdaje sobie sprawy, co to jest więzienie! To jak siedzieć w cudzym gównie i nigdy nie móc pozbyć się smrodu, który wszyscy uważają za twój. Ja ten smród czuję nadal [s. 219].