Bystry jest — pomyślał Iwan. — Trzeba przyznać, że i wśród inteligentów zdarzają się niekiedy bystre przypadki, nie da się zaprzeczyć...
- Ale przecież ich nie widać!
- Złociutka - skrzeczał Korowiow - cała sztuka na tym polega, że są niewidocznie! Na tym właśnie polega cały dowcip! W przedmiot, który widać, każdy potrafi trafić!
- Oczywiście, oczywiście - powiedział Woland - miałem przyjemność zetknąć się z tym młodym człowiekiem na Patriarszych Prudach. O mało co mnie samego nie doprowadził do obłędu dowodząc mi, że nie istnieję.
Kocur i teraz się wtrącił:
- Za to ja wyglądam, jak gdybym się przywidział. Proszę zwrócić uwagą na mój profil w słup księżycowego światła i chciał coś jeszcze dodać, ale poproszono go, żeby się zamknął, więc odparł:
- Dobrze, dobrze, mogę milczeć! Będę milczącą halucynacją. - i zamilkł.
Woland swoim zwyczajem znajdował się w sypialni, a gdzie był kocur - nie wiadomo. Ale sądząc po dobiegającym z kuchni brzęku garnków można było przypuszczać, że Behemot znajduje się właśnie tam, swoim zwyczajem udając głupiego.
A może zechciałbyś rozważyć, co by się stało z tym twoim dobrem, gdyby na świecie nie było zła, i jak wyglądałaby ziemia, gdyby znikły z niej cienie?
- no cóż - odrzekł Woland w zamyśleniu -
ludzie jak to ludzie. Kochają pieniądze,
ale tak przecież jest od zawsze...
Człowiek lubi pieniądze,
wszystko jedno jakie:
papierowe, miedziane, ze skóry, że złota...
-Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to dopiero pół biedy. Najgorsze jest to, że bywa śmiertelny znienacka, w tym cały szkopuł!
Jest to fakt,a nie ma na świecie nic bardziej wytrwałego niż fakty.
- To wódka? - zapytała Małgorzata słabym głosem.
Behemot poczuł się tak obrażony, że aż podskoczył na krześle.
- Niech się pani zmiłuje, królowo - wychrypiał. - Czyżbym pozwolił sobie na to, żeby nalać damie wódki? Toż to czysty spirytus!
- Jakże przyjemnie jest słyszeć, że ktoś tak grzecznie zwraca się do kota. Zupełnie nie nie pojmuję, dlaczego do kotów zazwyczaj się mówi na "ty", mimo iż żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
W taki sposób wyrzekłeś swoje słowa, jakbyś nie uznawał cieni, a co za tym idzie - jakbyś nie uznawał zła. Ale bądź tak dobry i rozważ jedno zagadnienie: cóż by wskórało twe dobro, gdyby zło nie istniało, i jak wyglądałaby ziemia, gdyby zniknęły niej ciebie? Cienie wszak rzucają i ludzie i przedmioty.
- Druga świeżość - to są brednie! Świeżość jest tylko i wyłącznie jedna: pierwsza, a jednocześnie ostatnia.
- Cóż - w zadumie odrzekł zapytany. - Ludzie są tylko ludźmi. Kochają pieniądze, z czegokolwiek by one były zrobione: ze skóry, z papieru, z brązu czy ze złota. Istotnie, są lekkomyślni ... No cóż ... Miłosierdzie także czasem stuka im do serc ... Zwyczajni ludzie ... Ogólnie rzecz ujmując, przypominają tych wcześniejszych ... Jedynie problemy mieszkaniowe ich zepsuły ... - i nakazał donośnie: - Nałóżcie głowę.
ten, który jeszcze niedawno sądził, że o czymś tam decyduje, spoczywa sobie w drewnianej skrzynce, a otoczenie, zdając sobie sprawę, że z leżącego zandego pożytku mieć nie będzie, spala go w specjalnym piecu.
Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat.
Miło mi słyszeć, że pan tak uprzejmie zwraca się do kota. Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty" choć jak żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
- Do diablej matki! — cieniutko zakrzyczał i chory głos jego rozległ się pod stropem (...).
Nie ma proroka nad Behemota.
Znacząca rzecz te oczy. Niczym barometr. Wszystko pokażą - u kogo pustka w duszy, a kto może - nie wiadomo za co i po co - szturchnąć końcem buta pod żebro, a kto w końcu sam się wszystkiego boi.
Każdemu będzie dane to, w co wierzy'' .
No cóż - odparł w zadumie tamten. – Ludzie są tylko ludźmi. Lubią pieniądze, ale przecież tak było zawsze... Ludzkość lubi pieniądze, z czegokolwiek byłyby zrobione, czy to ze skóry, czy z papieru, z brązu czy złota. Prawda, są lekkomyślni... No, cóż... I miłosierdzie zapuka niekiedy do ich serc... Ludzie jak ludzie... W zasadzie są, jacy byli, tylko problem mieszkaniowy ma na nich zgubny wpływ...
Nie ma na świecie złych ludzi.
Mówić prawdę jest łatwo I przyjemnie.
Że wszelka władza jest uciskiem wobec ludzi oraz, że nastanie czas, kiedy nie będzie władzy cesarzy ani żadnej innej. Człowiek wejdzie do królestwa prawdy i sprawiedliwości, gdzie już nie będzie potrzebna żadna władza.
Te oczy nie kłamią. Przecież tyle razy mówiłem, że głównym waszym błędem jest to, że nie doceniacie znaczenia ludzkich oczu. Zrozumiecie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
Kto ci powiedział, że nie ma na świecie prawdziwej, wiernej i wiecznej miłości? Niech temu kłamcy wyrwią jego paskudny język.
Uważaj co mówisz kiedy myślisz, oraz, uważaj co myślisz kiedy mówisz.
- Służące o wszystkim wiedzą - zauważył kot, podnosząc znacząco łapę. - To błąd, jeśli ktoś sądzi, że są ślepe.
A czy nie zechciałbyś się zastanowić nad taką sprawą: co robiłoby twoje dobro, gdyby nie było zła, I jak wyglądałaby ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie powstają od przedmiotów i ludzi. Oto cień mojej szpady. Ale bywają cienie drzew i istot żywych. Czy aby nie chcesz ogołociś kuli ziemskiej, zdzierając z niej wszystkie drzewa i wszystko, co żywe, dla swojej fantazji delektowania się niezmąconym światłem? Jesteś głupi.