cytaty z książek autora "Małgorzata Węglarz"
Nie ma nic złego w zainteresowaniu śmiercią czy rozkładem.
Jak to mówią (...), gdyby życie było proste, to ludzie chodziliby umierać na cmentarz.
To, o czym ludzie zapominają, to fakt, że zabranie ciała z mieszkania nie zatrzymuje rozkładu. Wtedy dopiero pokój zaczyna „żyć”. I to jest największe zagrożenie dla zdrowia człowieka.
(...) zamykanie się na rozmowy o śmierci czyni nas jedynie bardziej bezbronnymi, nieświadomymi swoich praw i potrzeb.
Skoro potrafimy pamiętać o ludziach zmarłych, nie zapominajmy również o tych, którzy wciąż żyją, zwłaszcza obok nas.
Klienci często pytają, dlaczego opróżniamy całe mieszkanie, a nie tylko pokój po trupie? No właśnie dlatego – żeby nikt nie musiał wdychać babci.
Tacy są właśnie ludzie.
Żywią się czyimś nieszczęściem przez chwilę, wysysają ból, po czym odwracają się, by powrócić do swojego normalnego życia, pełnego rutyny i brzydkiej pogody.
Zakład pogrzebowy w Polsce może otworzyć praktycznie każdy, kto posiada dowód osobisty. Wydaje się to niedorzeczne, ze nie mając chłodni, przeszkolonej kadry, ciepłej i zimnej wody, możemy świadczyć takie usługi, ale taka jest rzeczywistość.
Śmierć w rodzinie niesie za sobą potężny ładunek emocjonalny. Nie ma znaczenia, czy zdarzy się nagle, czy będzie poprzedzona agonią.
Przygotowanie zmarłego do jego ostatniej drogi to nie tylko praca fizyczna, lecz także umysłowa, pobudzająca kreatywność.
Nazwa "trupi jad" została stworzona, kiedy ludzie niespecjalnie potrafili odpowiedzieć sobie na pytanie, co w martwym człowieku może nam zaszkodzić. Kiedyś wierzono, że do choroby może przyczynić się "morowe powietrze" lub "miazmaty" unoszące się nad ciałem. Nie znano pojęcia drobnoustrojów, więc uważano, iż wszystko zależało od toksycznych wyziewów.
Ciało lubi płatać nam figle nawet po śmierci. Jednym z nich jest pośmiertny wydech.
Wszyscy umrzemy.
Odejdą również nasi bliscy i ci, których znamy.
Przestaliśmy się sobą nawzajem interesować na takim bardzo podstawowym poziomie.
Prawna definicja śmierci, określona przez Organizację Narodów Zjednoczonych (ONZ) brzmi następująco: "Jest to trwałe zaprzestanie wszystkich czynności życiowych". Za tym jednym zdaniem kryją się funkcje organizmu, na które nie mamy już wpływu.
Czy granica pomiędzy czarnym humorem a zwykłą znieczulicą zaczyna się zacierać?
Chociaż ze śmiercią nam nie po drodze, nie przeszkadza to w swobodnym używaniu związanych z nią wyrażeń. Mówimy, że ktoś zaliczył zgon (najczęściej po przesadzeniu z procentami), umarł ze śmiechu czy zanudził się na śmierć. W tym przypadku nie traktujemy tego dosłownie, jest to wyrażenie porównawcze, figuratywne.
[Mirosław Tymburski, behapowiec] Nasze doświadczenie pokazuje, że nieraz tam, gdzie jest mała plameczka, trzeba zerwać 2,5 m2 parkietu, bo denat wciąż jest pod spodem i dalej się rozkłada.
Potężne koszty. Nikt za to nie chce płacić A sąsiad leje się z sufitu.
Jakoś udało nam się otworzyć te drzwi, a tam facet około 60 lat, stoi na jednej nodze, a drugą trzyma pod pachą Zgłupiałem. Okazało się, że ma protezę i pomyślał sobie, że jak ją wyjmie i będzie miał pod pachą, to go nie zabierzemy. Mylił się.
Cisza to najgłośniejszy krzyk o pomoc.
W naszej kulturze lubimy również porównywać śmierć do snu - jest to swego rodzaju sposób na oswajanie ostateczności, zwłaszcza wśród dzieci.
Jak się jednak okazuje, chęć poznania śmierci oraz tego, co robi z człowiekiem, to całkiem naturalna sprawa. Nasze społeczeństwo wypiera śmierć, a razem z nią wszystkie procesy, które są z nią związane, począwszy od umierania, agonii, poprzez przygotowanie pochówku, na żałobie kończąc.
[Dariusz Dutkiewicz, prawnik] Żyjemy w społeczeństwie szybko się starzejącym. Będziemy umierać w domach. (...) Tak, problem będzie narastał, ludzie mieszkają samotnie, dłużej też żyją, ich dzieci migrują, zostają sami. Jest też większa znieczulica, interakcji między sąsiadami praktycznie nie ma, szczególnie w dużych miastach, dużych blokowiskach.
Polacy lubią krytykować, oczerniać, no i oczywiście twierdzą, że wiedzą wszystko najlepiej.
Czy martwe ciała mogą zanieczyścić wodę?
Oczywiście, tak samo jak żywe. Najgorsze, co może przedostać się do wody, to fekalia, które są głównym powodem powstawania chorób.
Memento mori.
Zdaje się, że to jakże życiowe credo brzmi dużo mroczniej w języku łacińskim niż polskie "pamiętaj o śmierci" lub " pamiętaj, żeś śmiertelny".
To żadna tajemnica, że dzisiaj wszystko to, co kojarzy się ze śmiercią, spychamy poza obszar naszych rozmyślań. Z oczywistych przyczyn brakuje nam doświadczenia, ale co ważniejsze - podstawowej wiedzy na temat umierania, branży pogrzebowej oraz samych pochówków.
Sensacyjne podejście do śmierci nie jest niczym nowym. Praca kostuchy od zawsze nas ciekawiła.
Znacie powiedzenie "odpoczniesz po śmierci"? Muszę was rozczarować. Nasze ciało nie zamierza pogodzić się z faktem, że uleciała z niego świadomość. Wszystko, co do tej pory w nas żyło: bakterie, drobnoustroje i gazy kontynuują wędrówkę, spuszczone ze smyczy.