cytaty z książek autora "Gilles Legardinier"
Pamiętajcie - najgorsze w naszym świecie nie są doświadczenia, najgorsza jest niesprawiedliwość.
...tylko to, co się dzieli z innymi, ma wartość.
Wyobrażacie sobie, ilu idiotycznych próśb musi wysłuchiwać Najwyższy? Może lepiej, gdyby się okazało, że nie istnieje - zawsze to o jednego świadka naszej głupoty mniej.
...to nie inteligencja stanowi o wartości człowieka, tylko sposób, w jaki ją wykorzystuje.
Chyba traci się więź w chwili, gdy przestaje się być potrzebnym.
- Czyli to prawda?
- Co jest prawdą, Yanisie?
- Że ludzie robią coś dla innych, nie spodziewając się niczego w zamian?
- Istotnie, to się zdarza.
Prawdziwym cudem nie jest życie. Jego jest pełno wszędzie. Prawdziwym cudem jest miłość.
Darujmy sobie ostateczne sądy. Nigdy nie mówmy "nigdy". Kochajmy się nawzajem, ale strzeżmy się kotów.
Wspólna codzienność tworzy często silniejsze więzy niż stopień pokrewieństwa.
Być może mamy więcej wyrzutów sumienia niż powodów do dumy.
Wydaje się nam, że znamy swoje otoczenie, czasami jednak wystarczy, żeby zmienił się jeden szczegół, a wraz z nim niepostrzeżenie zmienia się całe nasze życie. I nie sposób tego przewidzieć.
Myślę, że w gruncie rzeczy nie jest złą osobą, właściwie to ją lubię. Kiedy jednak widzę, jak piękna kobieta zmienia facetów niby rękawiczki i do tego pnie się po szczeblach kariery, chcę przynajmniej móc sobie powiedzieć, że jest głupia - z czystej zazdrości.
... nie potrafiłem prosto wyrażać swoich myśli.Potrzeba czasu, żeby się tego nauczyć. W młodości boimy się początków. Nie wiemy jak się zachować. Na starość boimy się tego, co może się skończyć. Wiemy już dużo, ale nie mamy okazji wykorzystać tej wiedzy. Jeśli więc moje doświadczenie może się na coś pani przydać, moje ówczesne cierpienie okaże się mniej bezsensowne. Podoba mi się ta myśl.
Nauczyciele muszą zapanować nad zbyt dużą liczbą dzieci jednocześnie, wszystko więc automatyzują, sprowadzają nauczanie do linii produkcji przemysłowej (...).
- Wie pan, mój ojciec mawiał, że są ludzie którzy pojawiają się w naszym życiu niczym promienie światła, inni zaś są jak chmury.
A może to możliwe, że ludzie robią coś dla innych nie oczekując niczego w zamian ?
Ludzie słyszą tylko to, co sami chcą usłyszeć.
Wstyd źle znosi obecność świadków.
Jak zapanować nad strumieniem napływających obrazów i uczuć? Czy istnieje wiek, w którym człowiek traci zdolność odczuwania? Nasza biologiczna egzystencja trwa obecnie tak długo, że być może w pewnym momencie w sercu zaczyna brakować przestrzeni na przyjmowanie przyszłości i zaczyna ono żyć tym, czego już doświadczyło. Bezustannie trzeba dokonywać wyborów, sięgać tylko po to, co najważniejsze.
- Rano chowa się pan z pokojówką w szafie, teraz tarza się pan z zarządcą po łazience...
- A dzień się jeszcze nie skończył! - dodał z ironią Andrew. - Proszę uważać.
Najbardziej przejmujące jest to, czego sobie nie mówimy. Spojrzenia, które nie pasują do odgrywanej komedii. Jest w nich rodzaj współczucia, niezręcznego, niemego, lecz szczerego.
Może zyskalibyśmy więcej, celebrując nasze porażki? Bez podium i fałszywej chwały, za to ciesząc się z tego, że żyjemy, że jesteśmy razem. Być może mamy więcej wyrzutów sumienia niż powodów do dumy.
Ludzie są piękni, kiedy kochają to, co robią.
Śmierć stoi zawsze od nas o krok i wyciąga ręce po tych, którzy znajdą się w jej zasięgu.
Tamto wydarzenie sprawiło, że wciąż towarzyszy mi uczucie doraźności, głuchy lęk, obawa, że każde "do widzenia" może okazać się pożegnaniem na zawsze.
To, co naprawdę warte jest przeżycia, automatycznie wystawia nas na niebezpieczeństwo.
Trzeba mieć nadzieję - ryzykując jednocześnie, że spotka nas rozczarowanie. Trzeba doświadczyć wszelkich uczuć, nawet jeśli mielibyśmy zostać zranieni. Trzeba dawać, ryzykując, że nas okradną.
Jest coś uspokajającego w dorastaniu wśród znajomych z dzieciństwa. Zachowujemy łączność z przeszłością, razem podążamy w przyszłość. Nieważne, co mówią i co robią, zawsze są przy nas.
Niektóre przedmioty mają moc pokonywania czasu, ale nigdy smutku. Ukojenie, którego dostarczają, ma swoją cenę. Szczęście, jakie zdają się wskrzeszać, odchodzi jeszcze dalej, niczym fala odpływu, kiedy się je odłoży na półkę.
To, co łączy lub niszczy daną relację, rozgrywa się również za pośrednictwem błahostek.