- Z jakiej racji mam się uczyć szyć i gotować? Po co? Możesz mi powiedzieć? Możesz?
(...)
- A co to w ogóle ma być za pytanie? - burknęła i wróciła do roztrzepywania smakowicie pachnącego, parującego sosu.
Mój Boże, co za fatalna odpowiedź. Czyżby świadczyła o tym, że pewne sprawy mamy tak głęboko wpojone, że przyjmujemy je jako oczywiste i nigdy się nad nimi nie zastanawiamy? Jeżeli nikt z mojego otoczenia nawet nie rozumiał sensu zadanego pytania, to do końca życia byłam skazana na typowo kobiecy los. Przygnębienie aż mnie przytłoczyło.
- Z jakiej racji mam się uczyć szyć i gotować? Po co? Możesz mi powiedzieć? Możesz?
(...)
- A co to w ogóle ma być za pytanie? ...
Rozwiń
Zwiń