cytaty z książek autora "Keri Lake"
Ponieważ jest jak wszystkie niszczycielskie siły natury. Kiedy są zbyt silne, zaburzają równowagę. A tak silna miłość pochłania człowieka. Naraża na niebezpieczeństwo wszystkich wokół. Taka miłość zabija.
Jest uosobieniem szaleństwa, ot co. Moją własną dawką chaosu. Narkotykiem, który chciałbym sobie zaaplikować za każdym razem, gdy życie robi się zbyt spokojne i ospałe, a moja krew domaga się zastrzyku absolutnego szaleństwa i zamętu. Jest jak przypływ adrenaliny i pożądania, które sprawia, że moje serce pracuje ponad normę, by zaspokoić nagłą chęć skoku w przepaść, kiedy jednocześnie trzymam ją za rękę.
Ten nieznośny ból trawiący mnie od środka nazywa się Thierry Bergeron. Właśnie jego pragnę bardziej niż czegokolwiek innego. Jest niczym najwspanialsza trucizna, przez którą moje serce rozpada się na drobne kawałeczki.
Jesteś moją ulubioną historią o duchach.
Na garbaty swój zarzucił grzbiet
Płócienny wór budzący wstręt.
Ostrze, co w jego rękach gości,
Zrobione jest z dziecięcych kości.
Kłamców tropi całą noc,
Nie schowasz się i pod koc.
Z miękkiego łóżka porwie cię,
A rano znajdą kości twe.
Kiedy czujesz się martwa w środku, nieustannie sięgasz po rzeczy, które sprawiają, że czujesz, że żyjesz. Ból. Adrenalinę. Narkotyki. W ten sposób rodzą się uzależnienia. W taki sposób stałaś się moją obsesją. Sprawiasz, że czuję, że żyję. Jak nabranie oddechu, kiedy toniesz.
- Jesteś moim przekleństwem. Kiedy próbuję trzymać się od ciebie z daleka, to tak, jakbym próbował wstrzymać oddech podczas przypływu. - Jego słowa tańczą w mojej głowie, a głęboki tembr głosu przyjemnie podrażnia mi zmysły. - Chcę w tobie utonąć.
Dlaczego w ogóle oddychamy, jeśli wiemy, że i tak umrzemy?
Kiedy się tniesz, otwierasz ranę, jest trochę krwi i bólu, ale ból przemija, a rana się zasklepia. Więc tniesz się jeszcze raz i jeszcze raz, ponieważ zapominasz, jak bardzo bolało za pierwszym razem. Serce jest innym zwierzęciem. Zamkniętym w klatce padlinożercą, który karmi się swoimi własnymi ranami. Jego rany nigdy się nie goją, ponieważ nie może uleczyć tego, co jest mu niezbędne do przetrwania. A więc rany nie przestają się jątrzyć aż do czasu, kiedy to, co pozostało z serca, w końcu zostaje pochłonięte przez jego własne samookaleczenie.
Kiedy kogoś kochasz, bardzo trudno jest przestać. Ten ktoś może popełniać błędy, robić rzeczy, których nienawidzisz, z którymi się nie zgadzasz, rzeczy, które doprowadzają cię do szału, ale i tak pomimo wszystko nadal będziesz kochać. Nie możesz nic na to poradzić.
Poznałam smak namiętnego mężczyzny ukrytego za bliznami. Mężczyzny, który prawdopodobnie nie przyznałby się, że kocha się mocniej niż inni.
– Zło nie umiera. Musimy je wypędzić, inaczej rozpanoszy się niczym pożar. Być może postrzegasz te procedury jako źródło rozrywki, młody baronie, co przyjmuję jako wielce poważną zniewagę. Służą one jednak ratowaniu niewinnych dusz. Chodź. Mamy jeszcze jedną duszę do zobaczenia.
– Nawet nie próbuj mieć wyrzutów. Właśnie pokazałaś mi swój wewnętrzny ból. Twój ból jest moim bólem. Gdy ty cierpisz, ja również. Te ciosy są niczym w porównaniu z cierpieniem w moim sercu. – Pochylił do mnie twarz i pocałował mnie z delikatnością, na którą w swoim uznaniu nie zasługiwałam.
Tylko ja wiem, że coś tam jest, jako jedyna wyczuwam jego obecność, a kiedy zerknę w tym kierunku, tylko potwierdzę plotki, że jestem stuknięta. Choć do końca nie mam pewności, że faktycznie nie jestem.
Odrobina miłości, której kiedyś zaznałem, czy niewinność mogąca scalić resztki mego człowieczeństwa, zostały mi bezlitośnie odebrane.
I tak oto stoi przede mną uosobienie mojej zguby, jakby los postanowił okrutnie sobie ze mnie zakpić.
Ten facet jest zwiastunem kłopotów. I to poważnych. Jest w nim jednak coś, czemu nie mogę się oprzeć. Przypomina ciemność, która zapada między błyskawicą a grzmotem. Mroczne niczym grzech fantazje o mięśniach i kłach, które czekają, by pożreć niewinność.
Miewałam tak wiele wizji, zarówno we śnie, jak i na jawie,
że trudno stwierdzić, co było prawdą, a co wytworem mojej wyobraźni.
Występują jednak przebłyski. Jak nieruchome obrazy w mojej głowie, które pojawiają się i znikają. Dowiedziałam się wielu rzeczy, poznałam szczegóły tamtej nocy z wycinków, które przeczytałam w lokalnych gazetach. Jednak cały czas istnieje coś dziwnego, coś, czego nie potrafię wytłumaczyć, co nie daje mi jednocześnie spokoju. Jakbym czytała o cudzej tragedii, a nie o własnej.
– Nie można zmienić przeszłości. Nie da się też jej odwiedzić. Nie ma sensu się nad nią rozwodzić. Najlepiej żyć dalej.
W moim wcześniejszym życiu nic na mnie nie czeka, a kto
wie – może otworzyłabym prawdziwą puszkę Pandory. Nie wiadomo, co tylko czyha, by rzucić się na mnie w tych mrocznych zaułkach, gdy najmniej będę się tego spodziewać.
- Skąd się wie, że kogoś się kocha?
(...)
- Kiedy próbujesz wyobrazić sobie świat bez tej osoby i nie możesz, wtedy wiesz, że to miłość.