cytaty z książek autora "Nigel Cawthorne"
Szkoda, że nie urodziłem się pedałem. Wy, kobiety, jesteście trucizną. - John Barrymore
Skoro we współczesnym świecie nie ma już miejsca na typ mężczyzn, których opisuje ta książka, to nie tylko filmy, ale i cały świat jakoś zmalał.
Jezuita Martin Dell Rio w podręczniku łowców czarownic "Disquisitionum Magnicaum Libri Sex" z 1599r. pisał: "Sędziowie są zobowiązani, pod groźbą grzechu śmiertelnego, skazywać na śmierć czarownice, które przyznały się do winy. Każdy, kto jest przeciwny karze śmierci, jest tym samym podejrzany o tak u współudział w czarach. Nikt nie może namawiać sędziów, aby zaprzestali egzekucji. Co więcej, dowodem na uprawianie czarów jest obrona czarownic albo twierdzenie, że to, co opowiadają, jest tylko zwykłym oszustwem albo złudzeniem."
Del Rio uważał za całkowicie uprawnione zabijanie dzieci, twierdząc:
"Bóg nie jest ani okrutny, ani niesprawiedliwy, ponieważ przez sam fakt grzechu pierworodnego dzieci już zasługują na śmierć".
Można tylko się zastanawiać, czy byłby tak pełen gorliwości, gdyby kiedykolwiek sam stanął w obliczu spalenia żywcem.
Dwie wioski niedaleko Trewiru (Treves) znikły z mapy, kiedy spalono w nich 368 czarownic. W dwóch innych, w 1586 roku, pozostały przy życiu tylko dwie kobiety.
Kardynał Albizzi, odwiedzający Kolonię w 1636 roku, pisał: "Straszliwy obraz rozciągał się przed naszymi oczami. Za murami wielu miasteczek i wiosek zobaczyliśmy liczne stosy, do których przywiązywano nieszczęsne biedaczki i palono je jako czarownice".
Niemcy potraktowali czary bardzo poważnie. Stracono z ich powodu co najmniej sto tysięcy ludzi. (...) W 1590 roku spalono tak dużo czarownic, że - jak donosi kronikarz z Woltenbüttel w Brunszwiku "miejsce egzekucji wyglądało jak las powstały z wielkiej liczby stosów".
Inny, mrożący krew w żyłach widok można było spotkać w Nysie, na Śląsku, gdzie w celu podniesienia wydajności kat wybudował piec, w którym tylko w 1651 roku upiekł ma śmierć czterdzieści dwie kobiety i dziewczęta, skazane za uprawianie czarów. Przez 9 lat upiekł w nim ponad stu ludzi, a wśród nich także małe dzieci, nawet dwuletnie.