Dziki Zachód Europy Wschodniej. Ucieczka z imperium: jak to się robi po ukraińsku Pawło Kazarin 9,1

ocenił(a) na 840 tyg. temu Ta książka to zbiór esejów o państwie, które rozdarte jest pomiędzy mniej lub bardziej dobrowolnym wtłoczeniem w ramy imperium, poddaniem się zwasalizowaniu, a byciem niepodległym państwem. Autor przedstawia źródła tych postaw, kreśli również wizję przyszłości.
Tytułowy “Dziki Zachód” to przewrotna metafora. Chodzi o ciągłe kwestionowanie języka, historii, tożsamości. Nic tutaj nie jest dane raz na zawsze. Ciągłe udowadnianie, że nie jest się półkolonią i nie można jak do roku 2014 żyć w rozkroku między postimperialną, postradziecką mitologią, a wizją pańśtwa aspirującego do urzeczywistnienia wartości zachodnioeuropejskich. Wg autora zajęcie Krymu, z którego pochodzi, paradoksalnie stało się początkiem jednoczenia narodu, budowania idei i ma o wiele większe znaczenie w kształtowaniu tożsamości narodowej niż rok 1991.
Książka skupia się wokół kilku wątków: Krym, Rosja, wojna, media, zmiany, przyszłość. Każda z części to zbiór krótkich, celnych esejów, które bez zbędnych wstępów wskazują na istotę rzeczy. Forma przypomina reportaż, esej, ale też osobisty dziennik. Czytając je, mamy wrażenie, że autor nie tylko mówi o swojej ojczyźnie, ale też o sobie, by za pomocą tej perspektywy wzmocnić dylematy, zagrożenia i szanse przed jakimi stoją jego współobywatele.
Obraz Ukrainy jaki wyłania się z tej książki jest nie tylko subiektywny, ale i krytyczny. Autor nie ucieka od wskazywania kto i za co jest odpowiedzialny. Książka bardzo wyraźnie pokazuje o co toczy się walka i jak wielkie znaczenie ma wspieranie jej.