cytaty z książek autora "Ann Quin"
Kobiety, jak świetnie umieją się przystosować - bo takie praktyczne? Nie, są po prostu nieracjonalne, działają tak, by zaspokoić swoje potrzeby, paradoksalna jest ta fascynacja ich anarchią, przybierającą postać niszczycielskiej siły, a jednak zachowującą pozór całkowitej niewinności.
Alistairze Berg, alias Greb, wędrowny handlowcu, sprzedawco peruk i toniku do włosów, paranoiczny kochanku, czy przyznajesz się do winy? Tak. Winny jestem wszystkiego, co niesie ze sobą kondycja człowieka: winny zbytniego zaangażowania; winny samoobrony; oszukiwania innych; winny miłości; nadmiernego kochania albo kochania niewystarczającego; winny zaściankowych działań; powszechnego zaspokajania pragnień; świadomego męczeństwa; nieświadomego masochizmu.
Nie popatrzyłeś w trzeźwym świetle dnia - błędna identyfikacja, to możliwe, nie ta godzina, nie to miejsce, jak mógłbym precyzyjnie odtworzyć tamte okoliczności, kiedy przeszłość jest jałowym krajobrazem, który wypełnia wegetująca wyobraźnia; zeświecczenie ideału.
Miłość to nic więcej niż doraźna sztuczka, dlaczego miałbym lekceważyć ten fakt, dlaczego miałbym pragnąć znaleźć się w szponach iluzji, skoro wiem, że miłość pojawia się pod przebraniem i rzadko kiedy udaje się ją na czas rozpoznać, albo kiedykolwiek docenić?
Ale machina musi się dalej kręcić, aż zrobi pełny obrót, gdyby w jakikolwiek sposób została zatrzymana, okaleczyłaby go - niech wiruje, niech się wyrwie daleko od zdeterminowanego środowiska, niech leci prosto w kosmos, dzika ekstaza wolnych odrzuconych chwil, które umieją pochwycić przebłyski wieczności.
Być może wszystko to było zaledwie snem - to, że wspiął się na dach, i późniejsze wydarzenia. Przypominając sobie te chwile, zastanawiał się, jak to możliwe, że wdrapał się na tak wysoką ścianę, a nawet zeskoczył z takiej wysokości.
Kiedy był początek, gdzie jest koniec tego wszystkiego?
Jakże prosto byłoby zejść ostatecznie na bok, pozwalając, by reszta mogła uzyskać rozgrzeszenie. Pamiętaj jednak, społeczeństwo nic nie jest ci winne, dlatego odebranie sobie życia nie jest właściwą reakcją, żadną rekompensatą za urazę, no i skąd bym wiedział, że przyniosło wolność?
Czas pozbawiony dla ciebie znaczenia, gdy poznajesz tajemnicze regiony gór, jezior, dżungli na całym terytorium zmierzwionej pościeli. Przeciągam swoje oko przez dziurkę od klucza, na sznurku, na którym dni idą do oclenia; myśli to kręte tory poza kontrolą.
Kiedyś: olbrzymia kula śniegu, którą ulepiłeś, ukrywszy się w zaroślach, pokryte bąblami pale przy ustach, nasłuchiwanie kroków Edith; kapelusz niedzielny, wyjściowy, pach!, strącony , jej zarumieniona twarz, kiedy ciągnęła cię do środka, wyjęła skórzany pas, końcówka ze sprzączką, przeznaczona dla ciebie, dla niegrzecznych chłopczyków, którzy nie kochają swoich matek.