W cieniu Wschodu
Nie jestem ani podróżnikiem, ani turystą, ani reporterem broń Boże. Tak o sobie powiedział Andrzej Stasiuk w rozmowie z Wojciechem Engelkingiem. Jednak, czytając „Wschód”, będziemy się z autorem przemieszczać w przestrzeni i w czasie. Odbędziemy podróż w głąb wschodniej Polski, Rosji i Azji oraz w głąb świata, z którego on wyszedł.
Nazw miejscowych, które pojawią się w opowieści, nie sposób wyliczyć, bo Grochów przeplata się z Zabajkalskiem, Ułan Bator z Bełżcem, Czyta z Jining, Lublin z Eren Chot. Nie sposób także uporządkować tej podróży w czasie, teraźniejszość pisarza miesza się z przeszłością. Pisaniu towarzyszy odtwarzanie szczegółów podróży, ale z machnięciem ręki na wierność realiom i relacji czasowej. Polska, Rosja i Azja przeplatać się będą nieustannie na różnych płaszczyznach czasowych.
Czy to możliwe? Są jakieś punkty wspólne? Azjatycka taczka o dźwięku identycznym jak ten zapamiętany z dzieciństwa czy młodości z jakiejś pracy na budowie. A kobieta z Murgobu mogłaby być moją babką albo ciotką. Siedziała w tej samej pozycji co one, w chustce, tak samo pogrążona w przeszłości, podświadomie oczekując jej powrotu. Dla autora odwiedzana przestrzeń stanowi klucz do przeszłości zarówno własnej, jak i narodu. Stanowi również doświadczenie przyszłości, tej bardzo osobistej, gdy rozmyśla o pustych przestrzeniach i umieraniu, jak i zbiorowej, planety na wzór chińskiego supermarketu z tandetnym nadmiarem, przez który będziemy na wieki dyszeć z pragnienia jak psy.
Mieszają się odwiedzane przez Stasiuka miejsca, bo w końcu wszystkie to przestrzenie skażone komunizmem. Pisarz należy do pokolenia, które niejako z Rosją (wtedy: Związkiem Radzieckim) żyło na co dzień. Ta obecność wytworzyła w umyśle autora jej wiekuisty obraz, który stanowił złudne wrażenie, że zna się to państwo. Dlatego dopiero w 2006 r. pojechał tam po raz pierwszy, sam zaskoczony, że w ogóle. Pierwsze wrażenie? ...nuda. Zero seksapilu. Barchanowa nuda, dopowie w typowym dla siebie stylu. I taka rzeczywistość stanie się przedmiotem refleksji, bo przecież nie opisu, cała zgrzebna, rozpaczliwa, niedomyta, desperacko nudna. Ale magnetyczna. Nie interesują Stasiuka „miejsca obfitości”, „pejzaże nasycone”. On szuka czystej postaci świata i odnajduje ją raczej w pustyni czy stepie. Czeka, aż objawią "coś w rodzaju sensu".
Pisarza interesuje problem „siebie w tamtych miejscach”. We wspomnianej rozmowie powiedział: Interesowało mnie, co obcy, inny krajobraz robi z moją świadomością. Innymi słowy interesował mnie jedynie własny umysł w obcej rzeczywistości. Dlatego ten umysł nie rejestruje po prostu tego, co wokół, choć może inne. On bada wrażenia, refleksje, odczucia. Przekuwa je na własną wizję świata, tłumaczy swoje egzystencjalne doświadczenie przepracowane tutaj z Płatonowem. Lekturą podstawową tej podróży był „Wykop”. Dlatego „Wschód” jest Stasiukowy chyba aż do granic czytelniczego znużenia. Gdy się mu wierzy i pamięta go z innych tekstów, można odnieść niekiedy wrażenie, że niewiele tu nowego, choć przestrzeń dotąd nieeksplorowana. Czy to wada? Właściwie nie wiem. Bo ja też nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: Co zrobić z Matką Boską na baterie, żeby świeciła w mroku?
I jeszcze, czytając „Wschód”, zwróćcie szczególną uwagę na obraz matki. I syna, który przyjeżdża, czasem zbyt szybko uciekając, a ona drepce w kółko i nieustannie każe jeść. Co mają wspólnego oni, matka i syn, z nim i kobietą z pustyni Gobi, u której gościł Stasiuk, gdy z powodu bariery językowej mogli tylko patrzeć na siebie z głębi swoich światów. Zamknięci w nich i tylko domysł albo wyobraźnia mogły nas na chwilę wydobyć z uwięzienia.
Polecam refleksji.
Justyna Radomińska
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.