Damsko-męskie zmagania z Jedyną Mocą (i nie tylko)
W odróżnieniu od „Sagi Lodu i Ognia” George’a R. R. Martina, w „Kole Czasu” zima nadchodzi nagle i obejmuje wszystko we władanie. Duszący upał zesłany przez Czarnego został rozwiany przez dech zimy, a wraz z drastyczną zmianą klimatu zmienia się też sytuacja bohaterów. Elayne walczy o prawo do tronu, włączając się w niebezpieczną Grę Domów. Do tego musi sobie radzić z Atha’an Miere, z Mądrymi, Kuzynkami, a także Mazrimem Taimem i jego Asha’manami. Perrin zrobi wszystko, żeby odzyskać Faile porwaną przez Shaido. Czy Matowi udało się wydostać spod gruzów? A nawet jeśli tak, to jak poradzi sobie w opanowanym przez Seanchan Ebou Dar? I wreszcie Rand: jakie kroki podejmie wobec dezercji i spisków wśród Asha’manów? Jak wiele będzie musiał poświęcić, próbując osiągnąć swój nowy, potencjalnie samobójczy cel: oczyszczenie męskiej połowy Źródła ze skazy?
„Dech zimy” posuwa akcję do przodu bardziej niż kilka poprzednich tomów „Koła Czasu” Roberta Jordana. Oczywiście nadal natrafiamy na charakterystyczne dla autora rozbudowane opisy, ale przez te dziewięć tomów powinniśmy się już do nich przyzwyczaić i przyjmować jako tzw. dobrodziejstwo inwentarza. Osobiście doceniam je za to, że pomagają zagłębić się w wykreowany w powieściach świat i zwracają uwagę na charakterystyczne cechy i gesty poszczególnych bohaterów. Tak naprawdę jedyne, co utrudnia mi lekturę, to nie opisy, ale nagłe powroty dawno już zapomnianych postaci drugoplanowych. Na szczęście Robert Jordan zazwyczaj stara się w jakiś sposób podpowiedzieć nam, gdzie już się z nimi zetknęliśmy.
„Dech zimy” ukazuje wydarzenia z nowych perspektyw. Stopniowo odkrywa coraz więcej informacji na temat kultury Seanchan i relacji między sul’dam a damane. Zabiera nas do niezwykłego miasta Far Madding, które surowo zwalcza wszelkie przejawy zarówno przestępczości, jak i posługiwania się Mocą. I wreszcie rozwija wątki romantyczne, z dziwnym kwadratem miłosnym między Randem, Elayne, Aviendhą i Min na czele. Przy czym spojrzenie Jordana na uczucia między bohaterami jest dalekie od ckliwości i zazwyczaj podszyte lekką ironią, więc nie ma większego ryzyka, że romanse staną się ciężkostrawne i zdominują całą historię.
Przed nami jeszcze pięć tomów „Koła Czasu” i nie wyobrażam sobie, żeby któryś z czytelników był skłonny porzucić Randa i jego przyjaciół na tym etapie podróży. Po tysiącach stron bohaterowie wydają się nam bliscy, a mimo to nadal potrafią zaskoczyć. Robert Jordan, a następnie Brandon Sanderson skrywają jeszcze wiele w zanadrzu, zanim „Koło Czasu” wykona swój ostatni obrót.
Agnieszka Kruk
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.