Przegrani polskiej transformacji. Studium przypadku
„Jest coś wyjątkowego w ludzkich dramatach i historiach tych, którzy przegrali z kierunkiem, w jakim rozwija się kraj. Własna ojczyzna obeszła się z nimi dość beztrosko. Może dlatego, iż była tak zajęta przemianami, że zapomniała o tych, dla których ich dokonuje”.
Rok 1989 zmienił oblicze Polski. Przemiany polityczne szybko pociągnęły za sobą również te gospodarcze. Jedne były z drugimi nierozerwalnie związane. Polska Ludowa przechodziła do historii. Do życia rodziła się III Rzeczpospolita. Rodziła się w bólach, dodajmy od razu. Dużo łatwiej bowiem zmienić oficjalną nazwę państwa czy jego godło, trudniej natomiast z dnia na dzień zmienić rzeczywistość jego obywateli. Czy skutki polskiej transformacji były tylko pozytywne? Czy wszyscy ludzie na niej zyskali?
Dlaczego zaledwie cztery lata po upadku komuny do władzy powrócili komuniści – pod postacią Sojuszu Lewicy Demokratycznej? Dlaczego tak wielu ludzi tęskni za tamtym systemem? Czyżby tęsknili za pustymi półkami w klepach, niekończącymi się kolejkami czy wszechwładzą bezpieki? Raczej nie. Dlaczego więc z uporem mówią, że wtedy było lepiej? Czy byli za głupi, aby poradzić sobie z wolnym rynkiem? Może nie chcieli pracować? Może czegoś im brakło?
Odpowiedź na tak postawione pytania jest bardzo złożona i dużej mierze zależy od tego, kto jej udziela. Historycy, ekonomiści i politycy na ogół są zgodni – polska transformacja była sukcesem. Trudno się z tą ogólną tezą nie zgodzić. Wszak dziś Polska jest na zupełnie innej stopie rozwoju niż Białoruś czy Ukraina. Diabeł jednak – jak wiadomo – tkwi w szczegółach. Jeśli się w nie zagłębimy, jeśli popatrzymy na historię transformacji oczyma tak zwanych zwykłych ludzi, to zobaczymy, iż sytuacja nie wyglądała i nie wygląda wcale tak kolorowo.
Przekonujemy się o tym, sięgając po bardzo dobrą – chociaż trudną i pesymistyczną w swej wymowie – książkę Piotra Witwickiego pod jakże znamiennym tytułem „Znikająca Polska”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka. Jej autor jest absolwentem filozofii i dziennikarzem. Jego książka to niezwykła opowieść o polskiej transformacji gospodarczej na przykładzie Włocławka. To właśnie w tym mieście urodził się autor, nic zatem dziwnego, że uczynił je głównym bohaterem swojej opowieści. Opowieści bardzo gorzkiej, dodajmy od razu. Autor stawia dwie tezy, które konsekwentnie udowadnia na kartach swej publikacji. Po pierwsze, Warszawa nie jest Polską. Parafraza ta oznacza, iż poza wielkimi metropoliami w naszym kraju także żyją ludzie. Ludzie, którzy w latach 90. XX wieku zostali bardzo często pozostawieni samym sobie. Druga teza dowodzi, iż książka jest tak naprawdę uniwersalna w swej wymowie. Nie opowiada zatem o samym Włocławku. To tylko konkretny przykład tego, jaką drogą podążają polskie miasta średniej wielkości po 1990 roku.
Za komuny Włocławek był prężnym ośrodkiem przemysłowym. Funkcjonowały w nim wielkie zakłady, dające życie miastu. To właśnie w nich pracowały całe rodziny, kolejne pokolenia mieszkańców. Ich życie biegło utartym schematem. Wstawali rano i szli do fabryki. Tak wyglądała ich codzienność przez kilkadziesiąt lat. Wydawało się, że wszystko jest na swoim miejscu. Jest stabilna praca, jest poczucie sensu. Wszystko to skończyło się – czasem dosłownie z dnia na dzień – po reformach Balcerowicza. Wielkie zakłady okazywały się niewydolne, zadłużone, niepotrafiące dostosować się do wolnego rynku. Były prywatyzowane, sprzedawane lub zwyczajnie bankrutowały. W ciągu kilku lat Włocławek zmienił się nie do poznania. Pracę straciła niezliczona liczba osób. Pojawiło się bezrobocie, alkoholizm, wzrosła przestępczość. Miasto zaczęło przypominać scenerię z filmów grozy – opuszczone budynki, niezadbane kamienice, niszczejące szyldy. Ślady świata, który bezpowrotnie minął. Kto chciał lepszego życia wyjeżdżał do większego miasta, lub za granicę, co rodziło kolejne problemy – rozwody, rozpad rodzin, niepłacone alimenty.
„Znikająca Polska” to bardzo przejmująca i bardzo smutna lektura. Autor strona po stronie udowadnia, że III RP zapomniała o sporej części swoich obywateli. Wystarczyło hasło, że na wolnym rynku każdy musi radzić sobie sam. Jednak jak pokazuje Piotr Witwicki to tak nie działa. Ci, którym się nie udało nie byli wcale głupsi, mniej zaradni czy leniwi. Nie mieli po prostu szczęścia. Znaleźli się w złym miejscu i złym czasie. Dziś Włocławek umiera. Razem z nim umiera ponad sto polskich miast średniej wielkości. Razem z nimi umiera Polska. Teza ta w żadnym razie nie jest przesadzona. W naszym kraju są miasta, ludzie i problemy, których nie widać z Warszawy. Jednak Warszawa to nie wszystko. Dla harmonijnego rozwoju kraju ważne jest, aby miasta z dala od metropolii także się rozwijały, aby była tam praca, aby ludzie z nich nie wyjeżdżali. W przeciwnym razie po prostu znikną. Wraz z nimi zniknie zaś Polska. Lekturę tej książki polecam wszystkim zainteresowanym historią przemian gospodarczych w naszym kraju. Będzie doskonałym uzupełnieniem akademickich opracowań. Brawa dla autora za podjęcie jakże ważnego tematu.
Wojciech Sobański
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.