rozwiń zwiń

Zawsze będę Cię strzec

Okładka książki Zawsze będę Cię strzec
Rachel Givney Wydawnictwo: Bukowy Las powieść historyczna
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Secrets My Father Kept
Data wydania:
2022-05-18
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-18
Data 1. wydania:
2021-06-01
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380744264
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zawsze będę Cię strzec w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zawsze będę Cię strzec



książek na półce przeczytane 1024 napisanych opinii 1015

Oceny książki Zawsze będę Cię strzec

Średnia ocen
7,3 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16713
3163

Na półkach: ,

Rachel Givney, znana polskim czytelnikom z urokliwej i przewrotnej Jane i miłość, powraca z historią, która na pierwszy rzut oka zdaje się być klasycznym romansem historycznym, by po chwili przeistoczyć się w coś znacznie głębszego i bardziej niepokojącego. Zawsze będę Cię strzec to opowieść osadzona w surowych realiach XVII-wiecznych Niemiec, gdzie granica między głęboką wiarą a zabobonem jest niemal niewidoczna, a strach przed tym, co „inne”, determinuje losy całych społeczności. Moja ocena to solidne 7/10.

Główna bohaterka, Maria, to postać nakreślona z dużą empatią, choć niepozbawiona wad, co czyni ją niezwykle ludzką. Jej życie zostaje splątane z losem Johanna – mężczyzny, którego zadaniem jest ochrona, ale i konfrontacja z mrocznymi sekretami przeszłości. Givney po mistrzowsku buduje atmosferę dusznego, małego miasteczka, w którym każde słowo może stać się wyrokiem. Autorka nie boi się trudnych tematów: fanatyzmu religijnego, polowań na czarownice oraz ceny, jaką kobiety płaciły za niezależność intelektualną.

Najmocniejszą stroną powieści jest jej warstwa emocjonalna. Relacja między bohaterami nie jest cukierkowa; opiera się na nieufności, stopniowym odkrywaniu prawdy i bolesnych kompromisach. Givney operuje językiem plastycznym, momentami wręcz poetyckim, co pozwala czytelnikowi niemal poczuć chłód kamiennych cel i zapach ziół suszących się w chatach. To nie jest tylko książka o miłości, ale przede wszystkim o przetrwaniu w świecie, który nienawidzi słabości.

Dlaczego zatem „tylko” siódemka? Momentami tempo akcji nieco siada, a niektóre zwroty akcji wydają się zbyt przewidywalne dla wytrawnego czytelnika literatury gatunkowej. Finał, choć satysfakcjonujący pod względem domknięcia wątków, uderza w nieco zbyt wysokie tony, ocierając się o melodramatyzm, który gryzie się z wcześniejszą, surową estetyką książki. Mimo to, autorka skutecznie unika taniego sentymentalizmu, serwując nam opowieść o tym, że prawdziwa ochrona drugiego człowieka często wymaga poświęcenia własnego spokoju.

Zawsze będę Cię strzec to lektura obowiązkowa dla fanów prozy w klimacie Dziewczyny z perłą czy utworów Hannah Kent. To książka, która zostaje w głowie na kilka wieczorów po lekturze, zmuszając do refleksji nad tym, jak wiele z naszych współczesnych lęków ma swoje korzenie w mrokach historii. Givney udowodniła, że potrafi pisać o przeszłości w sposób świeży i angażujący, łącząc rzetelny research z lekkością pióra. Choć nie jest to arcydzieło zmieniające bieg literatury, to bez wątpienia bardzo dobra, rzemieślniczo dopracowana powieść, która dostarcza mnóstwo autentycznych wzruszeń.

Rachel Givney, znana polskim czytelnikom z urokliwej i przewrotnej Jane i miłość, powraca z historią, która na pierwszy rzut oka zdaje się być klasycznym romansem historycznym, by po chwili przeistoczyć się w coś znacznie głębszego i bardziej niepokojącego. Zawsze będę Cię strzec to opowieść osadzona w surowych realiach XVII-wiecznych Niemiec, gdzie granica między głęboką...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

182 użytkowników ma tytuł Zawsze będę Cię strzec na półkach głównych
  • 107
  • 75
29 użytkowników ma tytuł Zawsze będę Cię strzec na półkach dodatkowych
  • 7
  • 6
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Zawsze będę Cię strzec

Inne książki autora

Rachel Givney
Rachel Givney
Rachel Givney pochodzi z Sydney w Australii. Pracowała jako scenarzystka przy wielu najpopularniejszych australijskich serialach telewizyjnych, m.in u Córki McLeoda. Prawa filmowe do jej pierwszej powieści "Jane i miłość" zostały zakupione przez duży serwis streamingowy. Obecnie pracuje nad scenariuszem do filmu i nad swoją kolejną powieścią.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Księgi wojny i miłości. Wanda Joanna Hempel
Księgi wojny i miłości. Wanda
Joanna Hempel
Z przykrością muszę stwierdzić, że po przeczytaniu książki jestem nią trochę rozczarowana. Ogólnie rzecz ujmując książka jest naprawdę dobra i ciekawa, ale drobne mankamenty sprawiły, że nie czytało jej się z aż taką radością i przyjemnością jak początkowo się spodziewałam. Na początku bardzo gubiłam się w postaciach, kto jest kim, co go z kim wiążę itp. Wprowadzenie tak wielu postaci od pierwszych stron spowodowało mały chaos fabularny, jednak z każdą kolejną stroną coraz łatwiej przychodziło rozpoznawanie bohaterów. Nie mam pojęcia czym było to spowodowane, ale czytanie wymagało ode mnie dużego skupienia. Mniej więcej do połowy książkę czyta się naprawdę dobrze. Czytelnik poznaje bohaterów, towarzyszy im w ich codzienności, czyta po prostu powieść. Potem niestety książka z powieści historycznej z akcentem na powieść staje się bardziej powieścią historyczną z akcentem na historię i w tym momencie zaczęła mi się strasznie dłużyć. Wydarzeń, postaci, nazw miejscowości, wszelkich komitetów i rad zaczęło przewijać się tak wiele, że nie jestem w stanie przywołać ani jednej z nich, ani jakkolwiek powiązać ich ze sobą. I nie byłoby w tym nic złego gdyby poza wydarzeniami wojenno-politycznymi działo się coś jeszcze. Bohaterowie są w samym centrum wydarzeń, przy stole lub na spacerze nie rozmawiają o niczym innym niż o nowinkach z frontu, o Leninie, o Piłsudskim, o socjalizmie, o bolszewizmie, o tym co zrobią Rosjanie, co zrobią Niemcy itp. Choć jestem w stanie zrozumieć, że na tamten moment to były palące problemy i ludzie żyli tym wszystkim na co dzień, to trudno mi sobie wyobrazić żeby codzienność ludzi w tamtych czasach opierała się tylko myśleniu "co zrobić aby jutro było lepsze i co tam słychać w polityce". Stąd też, wydaje mi się brak przywiązania do któregokolwiek z bohaterów. Tak naprawdę trudno wczuć się w ich sytuację kiedy jest ich tak wielu i historia co chwilę opowiadana jest z perspektywy kogoś innego. Dodatkowo bohaterom zawsze wszystko się udaje, a ich życie jest względnie stabilne. Nie ma tutaj zwrotów akcji powodujących zaskoczenie lub obrót spraw. Przez całą historię obserwujemy także jak tytułowa Wanda, główna bohaterka przechodzi przemianę i ze skromnej panny zamieszkującej w Wodżigrach staję się socjalistką, która niczym doktor Judym chce walczyć z niesprawiedliwością społeczną. Potem jednak okazuje się, że nie tyle jest socjalistką, co socjalistką demokratyczną podobnie jak jej ukochany. Wmieszanie polityki w budowanie portretu psychologiczne postaci nie przypadło mi do gustu. Mam wrażenie, że poza poglądami politycznymi bohaterowi nie mieli żadnych "innych" cech osobowości. O niczym innym niż polityka nie myśleli i nie marzyli. Wanda z jednej strony jest przedstawiona jako silna kobieta gotowa przeciwstawić się systemowi, a z drugiej strony pod koniec książki w scenie, w której jej serdeczna przyjaciółka Maria jest krzywdzona nie robi nic żeby jej pomóc, a jedynie biernie się przygląda, mimo iż potem wspomina, że jej nic się nie stało, bo miała nóż (?). W innej scenie pociesza swoją koleżanką mówiąc jej banalne "otwórz swoje serce". Trochę się to kłóci. Książka jest godna przeczytania i chętnie sięgnę po następny tom, jednak mam nadzieję, że więcej będzie w nim losów bohaterów niż faktów historycznych.
nela36 - awatar nela36
ocenił na 7 1 rok temu
Dom na skraju lasu Natalia A. Bieniek
Dom na skraju lasu
Natalia A. Bieniek
Każda rodzina nosi w sobie mniejsze i większe sekrety. Choć dzieci nie odpowiadają za grzechy rodziców, to konsekwencje ich działań często kładą się cieniem na kolejnych pokoleniach. Tytułowy dom na skraju lasu miał stać się miejscem spokoju i nowego początku. Zamiast tego zamienia się w przestrzeń naznaczoną tajemnicą i zbrodnią. Łódź to wyjątkowe miasto nie tylko pod względem architektonicznym, ale też niezwykle bogatym historycznie. Poprzez trzy przeplatające się wątki autorka ukazuje różne oblicza miasta. Towarzyszymy zamożnemu przedsiębiorcy Langerowi, który prowadzi prywatne śledztwo dotyczące przeszłości swojej żony. Pomaga mu Dorota, młoda studentka przygotowująca monografię o podłódzkich willach. Równolegle cofamy się do czasu rodzącego się stalinizmu, obserwując próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości Michaliny, majora Gołąbka oraz Basi. Natalia Bieniek w swojej powieści kieruje uwagę na okres powojenny, o którym zbyt często myślimy w kategoriach „końca dramatu”. Tymczasem wraz z zakończeniem działań zbrojnych cierpienie cywilów wcale nie ustało. Próby powrotu do normalności okazywały się bolesne, a wyczekiwana wolność dość szybko przybierała opresyjne oblicze. Każdy z ocalałych próbował poskładać swój świat na nowo- nie zawsze wybierając tę właściwą drogę. Autorka w zgrabny i wyważony sposób łączy losy powojennej Łodzi z powieścią obyczajową, tworząc historię, w której prywatne dramaty splatają się z tłem historycznym. To powieść, która angażuje od pierwszych stron. Choć nie epatuje gwałtownymi zwrotami akcji, ma w sobie coś, co nie pozwala się od niej oderwać. Wady? Mam wyrażenie, ze autorka umiescila za duzo pobocznych wątków. Potencjał śledztwa nie został w pełni wykorzystany.
Du_dzik94 - awatar Du_dzik94
ocenił na 6 2 miesiące temu
Dom na Riwierze Natasha Lester
Dom na Riwierze
Natasha Lester
„Dom na Riwierze” – kolejny raz Francja, II wojna światowa, wielka sztuka i przeplatające się dwie płaszczyzny dziejów. Pierwsza - okupowany Paryż i zaplanowana w każdym calu, metodyczna grabież bezcennych dzieł sztuki przez opętanych chciwością Niemców „z najwyższej hitlerowskiej półki”, z odrażającym Göringiem na czele; oraz dyrekcja, kustosze i pracownicy Luwru (przeniesieni do pracy w Jeu de Paume, gdzie gromadzono kradzione skarby), usiłujący ratować drogocenne kolekcje z narażeniem własnego życia. Wśród nich Eliane – główna bohaterka tego czasu. Przez pryzmat tej dziewczyny, jej rodziny, ukochanego, ich tragicznych losów „wchodzi się” w koszmarny czas wojny, gdy zło było wszędzie, a nadzieja tliła się słabym ogniem. Druga płaszczyzna – współczesne Lazurowe Wybrzeże, gdzie w przepięknym domu przebywa Remy, która próbuje dojść do siebie po stracie męża i córeczki. Zajmując się instagramową sprzedażą ubrań ze starych i drogich kolekcji, okrywa katalog dzieł sztuki skradzionych podczas II wojny światowej, a w nim obraz, który wisiał na ścianie jej sypialni w dzieciństwie… Przeszłość Remy wiąże się z historią Eliane, a wszystkie drogi prowadzą do domu na Riwierze. Książka jest jedną z tych, w których losy bohaterów wplecione są w historyczne fakty, może nie tak znane, ale warto o nich wiedzieć i mieć ich świadomość. Wiele dzieł sztuki odzyskano po wojnie, dzięki pracy ludzi, którzy ryzykując wszystko usiłowali katalogować tysiące kradzionych skarbów, wiele jednak nigdy nie wróciło i ich los jest nieznany. Wojna to głównie złodziejstwo i grabież, a chciwość ludzka jest nieskończona. Ciekawa, piękna i bardzo smutna książka, z niezapowiadającym tak dobrego dalszego ciągu pierwszym rozdziałem . Potem jest już tylko lepiej. Warto.
Lena - awatar Lena
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Wszystko, co ukrywamy Kelly Rimmer
Wszystko, co ukrywamy
Kelly Rimmer
Kelly Rimmer w swojej przejmującej powieści „Wszystko, co ukrywamy” podejmuje temat, który w literaturze obyczajowej wciąż zbyt często bywa pudrowany – mroczne oblicze macierzyństwa i międzypokoleniową transmisję traumy. To książka o bolesnym pękaniu ideałów i o tym, że najgłośniejsze krzyki o pomoc to często te, które więzną w gardle. Przyznaję tej pozycji mocne 8/10, doceniając odwagę w portretowaniu depresji poporodowej jako siły niszczącej, a nie tylko chwilowego obniżenia nastroju. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia trzech kobiet z jednej rodziny, co nadaje historii głębi i niemal detektywistycznego rysu. Poznajemy Grace, która dzieli się swoimi przeżyciami w formie intymnych zapisków, jej córkę Beth oraz Maryanne – starszą siostrę Grace, będącą strażniczką rodzinnej pamięci. Główną bohaterką jest jednak Beth, na którą w krótkim czasie spadają dwie życiowe tragedie: wyniszczająca choroba i śmierć ojca oraz ciężka depresja poporodowa. Ta ostatnia sprawia, że kobieta kompletnie nie odnajduje się w wymarzonym macierzyństwie, a każdy dzień staje się dla niej walką o przetrwanie w gęstym mroku własnego umysłu. Choć mąż, rodzeństwo i dalsza rodzina desperacko próbują rzucić jej koło ratunkowe, prawdziwym punktem przełomowym okazuje się odkrycie dawnych notatek matki. Grace oficjalnie zginęła w wypadku samochodowym, jednak jej zapiski rzucają na tę śmierć zupełnie nowe, niepokojące światło. Wynika z nich, że i jej nieobca była ciężka depresja po kilku porodach, co stawia Beth i jej rodzeństwo przed wstrząsającym pytaniem: co właściwie wiedzą o kobiecie, która ich wychowała, i jaka była prawdziwa przyczyna jej odejścia? Największą siłą prozy Rimmer jest bezwzględna szczerość. Autorka zdejmuje z macierzyństwa lukrowaną maskę, pokazując wstyd, poczucie winy i paraliżujący lęk przed oceną otoczenia. Styl jest pełen empatii, ale i surowości, co pozwala uniknąć taniego sentymentalizmu. Mechanizm odkrywania kolejnych kart rodzinnej tajemnicy jest skonstruowany tak precyzyjnie, że od lektury trudno się oderwać, mimo jej ciężkiego ładunku emocjonalnego. Momentami wątek współczesny wydaje się nieco zbyt osadzony w schematach znanych z innych poradnikowych powieści, a postać męża bywa chwilami zbyt mało domyślna, co służy podbiciu dramatyzmu, ale trąci literackim uproszczeniem. Niemniej jednak, finałowe rozwiązanie zagadki uderza z ogromną siłą, oferując bohaterom – i czytelnikowi – gorzką, ale potrzebną dawkę prawdy. „Wszystko, co ukrywamy” to lektura obowiązkowa, która udowadnia, że wyzdrowienie zaczyna się tam, gdzie kończy się milczenie. Kelly Rimmer stworzyła poruszający hołd dla kobiet, które w ciszy niosły swój ciężar, przypominając, że tylko konfrontacja z przeszłością pozwala na autentyczne przeżywanie teraźniejszości.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 18 dni temu
Szkoła luster Ewa Stachniak
Szkoła luster
Ewa Stachniak
Spodziewałam się fabuły osadzonej w atmosferze blichtru Wersalu, gdzie nacisk kładzie się na najpiękniejsze i najcenniejsze dzieła sztuki. Dzieła, takie jak niezwykle piękne zwierciadła będące ponadczasowym świadectwem kunsztu artystów. A co dostałam? Można krótko i dosadnie stwierdzić, że rynsztok. Nie oznacza to jednak, że jest to zła powieść, mimo, że nie ma tutaj żadnej szkoły luster. Widocznie tytuł jest przenośnią, więc nasuwa się sztampowe pytanie: co autorka miała na myśli? Prawdę mówiąc nie wiem. Akcja toczy się we Francji w czasach Ludwika XV, nieudolnego władcy i potwornego człowieka. W Polsce wiemy z historii, że mieliśmy lepszych i gorszych królów, ale to co wyprawiał Ludwik XV, przechodzi ludzkie pojęcie. Król miał dwór po to tylko żeby służył spełnianiu własnych zachcianek i zabawie, brutalnie i bezwzględnie niszcząc tym życie młodych dziewcząt i ich dzieci. Poznajemy młodą dziewczynę Veronique. Pochodzi ona z biednej rodziny i matka ją de facto sprzedaje zamożnym ludziom obiecującym tejże matce i dziewczynie wspaniałą pracę u dobrych i bogatych ludzi i świetlaną przyszłość. Tymczasem Veronique i inne dziewczęta trafiają do przybytku o nazwie “Park Jeleni”. Mają być wdzięczne i ślepo posłuszne. Wszystko oparte jest na kłamstwach, obłudzie i okrucieństwie. Ponoć dziewczęta miały być uczone dobrych manier żeby odwiedzić “polskiego hrabiego” i odpowiednio się zachować w jego towarzystwie. Nie było żadnego hrabiego, a dziewczynki były tresowane jako zabawki dla zaspokajania uciech zwyrodniałego monarchy. Cały ten bezduszny system był zdegenerowany i wręcz przesiąknięty obłudą. Śledzimy w tej powieści losy nie tylko Veronique, ale też jej nieślubnej córki z królem o imieniu Marie-Louise. Dziecko zostaje jej odebrane, co stanowi dodatkową traumę dla i tak już strasznie zmaltretowanej dziewczyny. Ludwik XV był przez pochlebców zwany Ukochanym, a w praktyce był wielce niepopularnym, wręcz znienawidzonym władcą. Pomijając aspekt wizerunkowy, bo z króla naśmiewano się nie tylko we Francji, ale też i za granicą, to jego zachowanie skutkowało katastrofalnymi wręcz rządami. Francja toczyła wtedy wojny z Anglią o kolonie w Ameryce i jak się można domyślić przegrywała te wojny. W dalszej części tej książki główną bohaterką jest Marie-Louise, która koniecznie chce się dowiedzieć co się stało z jej matką. Trauma pokoleniowa spowodowana przez króla i jego przerażający system dworski ciągnie się dalej, również po śmierci monarchy. „Szkoła luster”, to wielowątkowa, ciekawa i świetnie napisana powieść historyczna. Jest to w sumie smutna opowieść o systemowym, okrutnym wykorzystywaniu kobiet i dzieci. Nie jest to lektura przyjemna, ale warto spędzić przy niej czas, chociażby dla walorów historycznych. To moje drugie spotkanie z twórczością Ewy Stachniak po “Ogrodzie Afrodyty”. Na pewno sięgnę po inne pozycje tej autorki, bo bierze ona na warsztat trudne, ale ważne historie, która warto poznawać. Polecam.
Gosia_7 - awatar Gosia_7
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Laurowy pean Julia Gambrot
Laurowy pean
Julia Gambrot
Audiobook Moja trzecia książka Julii Gambrot. Poprzednie dwie z tego cyklu bardzo mi się podobały, a "Laurowy pean" niestety znacznie mniej. Akcja toczy się w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Doktor Julia Kader wyjeżdża do północnej Fryzji (dzisiejsze Niemcy). Dostaje tam w spadku od nieznanej krewnej duży dom i ma objąć posadę lekarza chorób kobiecych w miejscowym szpitalu. Wyjazd jest jej na rękę, albowiem małżeństwo Julii przeżywa kryzys i kobieta chce zacząć wszystko od nowa. Na miejscu poznaje doktora Arensa, którego zaczyna darzyć uczuciem. Trudno jej jednak wieść szczęśliwe życie, albowiem wydaje się, że nad jej domem ciąży klątwa. Książka ta została za bardzo przegadana i miejscami mi się dłużyła. Dodatkowo nie wciągnęła mnie w pełni ta historia. Jak dla mnie była zbyt przekombinowana i udziwniona. Także rozwiązanie zagadki okazało się nie do końca satysfakcjonujące. Główna bohaterka irytowała mnie, sama nie wiedziała czego chce i jak na lekarza zbytnio wierzyła w różne klątwy czy zabobony. Najgorsze były jednak wstawki autorki dotyczące historii medycyny jakby słowo w słowo skopiowane z jakiejś encyklopedii zdrowia, nie mające nic wspólnego z bohaterami tej książki i historią w niej opowiedzianą. Mam wrażenie, że bez tego książka miałaby z 200 stron mniej, co byłoby z korzyścią dla niej. Nie rozumiem tego zabiegu. Jeśli kogoś interesuje jak dawniej leczono cukrzycę może to sobie sprawdzić w Google, nie trzeba tym męczyć czytelnika, który czyta powieść obyczajową. "Laurowy pean" nie jest złą książką, ale rozczarowującą. Poprzednie powieści autorki podobały mi się bardziej i może zawiesiłam zbyt wysoko poprzeczkę.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na 6 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Zawsze będę Cię strzec

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zawsze będę Cię strzec