Władcy Czasu

Okładka książki Władcy Czasu
Terrance Dicks Wydawnictwo: Empire fantasy, science fiction
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Doctor Who and the Three Doctors
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Język:
polski
ISBN:
83-86126-01-9
Tłumacz:
Juliusz Garztecki
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Władcy Czasu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Władcy Czasu

Średnia ocen
5,9 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
126
8

Na półkach:

Przyzwoita beletryzacja bardzo dobrych odcinków z lat siedemdziesiątych. Sens wydawania tego w Polsce w latach dziewięćdziesiątych jest dla mnie totalną zagadką. Serial nie był wtedy jeszcze u nas emitowany (prawdopodobnie jedyną możliwością było wówczas obejrzenie odcinków z lat osiemdziesiątych na niemieckim RTLu), a tego rodzaju książki wydawane są przecież dla konkretnego odbiorcy - fana Doktora Who. Jedyny sensowny powód jaki przychodzi mi do głowy to tania licencja, o którą pokusiła się oficyna wydawnicza. A może ktoś z wydawnictwa był fanem?

Przyzwoita beletryzacja bardzo dobrych odcinków z lat siedemdziesiątych. Sens wydawania tego w Polsce w latach dziewięćdziesiątych jest dla mnie totalną zagadką. Serial nie był wtedy jeszcze u nas emitowany (prawdopodobnie jedyną możliwością było wówczas obejrzenie odcinków z lat osiemdziesiątych na niemieckim RTLu), a tego rodzaju książki wydawane są przecież dla...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

68 użytkowników ma tytuł Władcy Czasu na półkach głównych
  • 35
  • 33
23 użytkowników ma tytuł Władcy Czasu na półkach dodatkowych
  • 14
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Władcy Czasu

Inne książki autora

Okładka książki Doctor Who: The Space Travel Collection Terrance Dicks, Nigel Robinson
Ocena 0,0
Doctor Who: The Space Travel Collection Terrance Dicks, Nigel Robinson
Okładka książki Doctor Who: The Time Travel Collection Douglas Adams, Terrance Dicks, James Goss, Robert Holmes, Glyn Jones
Ocena 0,0
Doctor Who: The Time Travel Collection Douglas Adams, Terrance Dicks, James Goss, Robert Holmes, Glyn Jones
Okładka książki Doctor Who: The Alien Worlds Collection Terrance Dicks, David Fisher (1929-2017), Brian Hayles, Bill Strutton, Stephen Wyatt
Ocena 0,0
Doctor Who: The Alien Worlds Collection Terrance Dicks, David Fisher (1929-2017), Brian Hayles, Bill Strutton, Stephen Wyatt

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opowieści ze świata Wiedźmina Maria Galina
Opowieści ze świata Wiedźmina
Maria Galina Leonid Kudriawcew Władimir Wasiliew Andriej Bielanin Michaił Uspienski Olesandr Zołotko Wołodymyr Arieniew
Oddając ostatnio książki do Mediateki w Malborku, znalazłem na półkach tę antologię. Będąc po lekturze „Rozdroży Kruków” Andrzeja Sapkowskiego potrzebowałem odtrutki, więc pomyślałem: „Czemu nie, kto w końcu jak nie Słowianie ma zrozumieć, co gra w duszy ich rodaka?” i szczerze mówiąc nie jestem zawiedziony. Pomijając, że niegdyś czytałem niezbyt pochlebne opinię „fanatyków” Wiedźmina na „Lubimy Czytać” to postanowiłem samemu przeczytać i wyrobić zdanie. Powiem tak, zdecydowanie antologia poprawiła mi smak na świat Sapkowskiego niż wyżej wspomniana jego książka. Wiem, że jeszcze jest nasza antologia pod tytułem „Szpony i Kły”, kiedyś czytałem fragmenty w Empiku i szczerze mówiąc nie spodobała mi się, być może za brak „klimatu”, a może za „toporną” narrację? Być może kiedyś z kronikarskiego obowiązku się z nią zapoznam, ale kupić na wyłączność nie kupię… Zwłaszcza, że tytułowe opowiadanie to tak naprawdę „przeróbka” opowiadania „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego, więc jest to pójście na łatwiznę, a czegoś takiego nie toleruje… Zanim przejdę do krótkiego omówienia każdego opowiadania, dodam tylko jeszcze jedno: mój kolega Roman (pozdrawiam!)) powiedział mi ostatnio pewne mądre słowa: Rosjanie kochają Polską kulturę, łakną jej, co widać w ich dziełach. Gdybyśmy jako Naród nie spieprzyli za mocno relacji z nimi, bylibyśmy ich oknem na świat. Coś w tym jest, a ta antologia przekonuje mnie, że mielibyśmy spore szanse na kulturowy podbój wschodu, zwłaszcza, iż poza Sapkowskim posiadamy sporą bazę świetnych autorów, których twórczość warto byłoby eksportować, coby budować nić porozumienia między dwoma narodami (w dzisiejszych czasach to bardzo ważne!) Zbiór liczy osiem tekstów, a wydany został przez Wojciecha Sedeńkę i jego wydawnictwo „Solaris”. Raczej zbioru nie dorwiecie w normalny sposób, także pozostają antykwariaty oraz biblioteki. Od razu mogę powiedzieć, że cztery początkowe opowiadania wchodzą w wiedźmiński świat, pozostałe natomiast zbytnio nie powiązane, ale o tym później. 1. Leonid Kudriawcew „Ballada o Smoku” Bohaterem opowiadania jest bard Jaskier, jak zwykle wpada w kłopoty, choć tym razem nie może liczyć na wiedźmina, więc robi to, co potrafi najlepiej, czyli ucieka, gdzie pieprz rośnie. Wybawicielem od rabunku okazuje się czeladnik kowala imieniem Raido. Z dalszej historii czytelnik dowie się, że obaj mają zmierzają do miasta Dżakas, gdzie grasuje smok. Rzecz jasna bardem kieruje chęć napisania ballady oraz zbadanie pogłosek o tym, czy rzeczywiście mieszkańcy nie chcą śmierci gada, gdyż dzięki niemu opływają w dostatek, a natomiast uczeń chce znaleźć w mieście pracę, więc wspólnie docierają do miasta. Myślę, że więcej nie trzeba pisać o treści. O samym tekście powiem tyle: tłumacz wykonał rzetelnie swoją pracę, ba podoba mi się narracja, jest taka w stylu Sapkowskiego, w dodatku bard ma okazję popracować intelektualnie, gdzie zazwyczaj od myślenia był Geralt, a tu wychodzi na to, że pozornie głupawy bard potrafi samodzielnie rozwiązać zagadkę i dotknąć „nienazwanego”. Moim zdaniem tekst zasługuje na włączenie do oficjalnego kanonu, co byłoby wyróżnieniem dla autora. Chętnie dowiedziałbym się, co mieszkańcy zrobili z „nowym fantem”. 2. Michaił Uspienkskij „Jednooki Orfeusz” Jest to humorystyczna wariacja na temat znanej baśni o szczurołapie, a przynajmniej tak myślę, że była ona inspiracją dla autora do napisania owego tekstu. Być może także inspirował się mitem o Oryfeuszu i Eurydyce, na co wskazywałby tytuł oraz fakt, że tytułowy bohater porywał swą grą istne tłumy. To chyba zadanie dla polonisty, ale sądzę, iż mogłem odgadnąć wszystko, co się dało. Raczej nikogo nie zdziwi obecność w tym opowiadania Jaskra oraz Essi Daven zwanej „Oczkiem” no i Geralta, ale pokolei. Wiedźmin wraz z bardem tradycyjnie są spłukani, lecz Jaskier dowiaduje się o konkursie poetyckim, a ponieważ organizatorzy na czas trwania konkursu obiecują wikt i opierunek, wówczas trubadur namawia przyjaciela na zbadanie tematu i rzecz jasna On, Jaskier zawalczy o nagrodę pieniężną. Dalej nie będę opowiadać, lecz sądzę, że znajomość mitu trochę może wam zdradzić mniej więcej przebieg, aczkolwiek powiem tak, autor zachował się jak Sapkowski i porąbał mit oraz baśń do własnych celów. Natomiast ciekawi mnie, czy autor wymyślił humorystyczne wstawki pokroju „(…) wiedźmin złożył palce w znak Fuck You”, czy było to raczej dzieło tłumacza? Co prawda wybijało z rytmu, ale jeśli ktoś jest fanem dzieł Walaszka, to może mu się spodobać. 3. Maria Galina „Lutnia, i to wszystko” Ponownie Jaskier występuje w roli głównego bohatera, zaś Geralt zostaje wspomniany w krótkiej rozmowie. Natomiast drugą istotną postacią w tej historii jest znana nam Essi Daven, która zamierza wyjść za pewnego bogatego kupca, co rzecz jasna nie przypadło Jaskrowi do gustu. Bohaterowie przebywając w Cintrze odbywają kilka rozmów, o przeszłości, przyszłości jak i teraźniejszości. Widać po Jaskrze, że mu w niesmak decyzja Pacynki, ale nie jest w stanie nic z tym zrobić, w końcu Essi chce normalnego życia jako żona oraz matka, ale niestety los (autorka) chciał inaczej. Do cintryjskiego portu przybija statek na którego pokładzie są zarażone tajemniczą chorobą szczury. Okręt nosi nazwę „Catriona”, więc pozorna opowieść z gatunku nieszczęśliwej miłości zamienia się w tragiczną walkę o życie, gdzie przyzwoitość czy jakakolwiek moralność odchodzą w niebyt i liczy się tylko przetrwanie. Jak się pewnie domyślacie niewiele osób przetrwa. A byłbym zapomniał, tekst bazuje na opowiadaniu „Trochę poświęcenia” Andrzeja Sapkowskiego, w pewnym momencie zostaje wykorzystany jego fragment. Rzecz jasna na potrzeby tego opowiadania zmieniono miejsce w którym przyszło umrzeć jednej z wymienionych postaci. 4. Władimir Arieniew „Wesoły, niewinny i bez serca” Kolejna historia będąca przeróbką innego dzieła w stylu Andrzeja Sapkowskiego. Autor napisał ciekawą wariacje na temat „Piotrusia Pana” Jamesa Matthew’a Barrie’a. Bohaterem, który bierze udział w tej przygodzie to wiedźmin Stefan ze szkoły Czapli. Historia ogólnie nie jest zła, dzieje się w dalekiej przyszłości, gdzie funkcjonuje coś takiego jak „kodeks Białowłosego”. Więcej nie muszę mówić, całość ma charakterystyczny sznyt dla Sapkowskiego, więc powinno się wam spodobać. 5. Władimir Wasiliew „Barwy Braterstwa” Świetny tekst, który nie został osadzony w świecie wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego, natomiast pochodzi od z uniwersum właśnie wspomnianego wyżej Władimira Wasiliewa, gdyż napisał on książkę „Wiedźmin z Wielkiego Kijowa”, którą namaścił sam ojciec Geralta. O samym świecie powiem tak, jest to alternatywna rzeczywistość, gdzie maszyny zyskały rozum i życie, a wiedźmini są właśnie kimś w rodzaju łowców androidów czy innych terminatorów, jeśli chcecie więcej informacji musicie niestety poszukać w Internecie, zaś sam egzemplarz książki jest dostepny na dzień dzisiejszy na Allegro za 119 złotych lub mniej o ile poszukacie w antykwariatach. Co do fabuły opowiadania, imiennik naszego Geralta zostaje zrekrutowany w charakterze ochroniarza imprezy. Ma otrzymać niezłą zapłatę plus rzecz jasna wikt i opierunek. Z pozoru spokojna praca zostaje przerwana, gdy dochodzi do morderstwa. Podejrzanymi mogą być członkowie różnych okolicznych gangów. Geralt 2.0 ma ręce pełne roboty. Zakończenia nie zdradzę, powiem tylko, że chce przeczytać więcej opowiadań o takim wiedźminie. 6. Aleksandr Zołotko „Okupanci” Bardzo dobry tekst, który raczej na pierwszy rzut oka powinien trafić do antologii poświęconej tematyce Słowian niż wiedźmińskiego siedliszcza. Jeżeli przyjmiemy, że autor musiał trochę nazwy pozmieniać, aby prawnicy Sapkowskiego go nie ścigali, wówczas ma to sens. Akcja dzieje się w naszej rzeczywistości, gdzie grupka radzieckich żołnierzy trafia w ręce polskich "partyzantów". Szybko okazuje się, że to nie są do końca zwykli ludzie, ale o tym przekonacie się sami. Co mogę więcej powiedzieć? Tutaj znajdziecie potwierdzenie tego, co pisałem we wstępie. Czuć tu znajomość Polskiej historii oraz Polskiej kultury, głównemu bohaterowi jeden z Polaków kojarzy się z (niestety świętej pamięci) Franciszkiem Pieczką). Podobały mi się dialogi pomiędzy postaciami, zwłaszcza pomiędzy Polką, a Ukraińcem, gdzie obrzucali się historycznymi przewinieniami obu narodów oraz ciekawe spojrzenie na dziwożony oraz „inny świat”. 7. Andriej Bielanin „Zawsze byliśmy odpowiedzialni za tych, których…” Dowcipne, krótkie opowiadanko w którym widać, że autor doskonale zna mentalność Polaków, a może kraje postsowieckie zachowują się tak samo? W każdym razie tutaj Geralt i Yennefer są Polakami i żyją w Polsce. Nasz bohater zachowuje się jak typowy Polak, w dodatku został policyjnym, czy może wręcz wojskowym konsultantem i opowiedział pewnemu pisarzowi swoje przygody, przez co tłumy nastolatków postanowiło pójść jego śladem, co spowodowało silną redukcję potworów. Natomiast Yennefer postanowiła wieść życie przykładnej żony, a Ciri posłali do ekonomika. Więcej nie powiem, bo to krótkie, ale myślę, że uśmiechnięcie się parę razy. 8. Siergiej Legieza „Gry na serio” A z tym opowiadaniem mam problem. Poniekąd tekst jest osadzony w wiedźmińskim świecie, aczkolwiek jest to bardziej świat wirtualny innymi słowy jest to MMORPG (tak przypuszczam), w dodatku elementy z naszej rzeczywistości przeplatają się z historią, więc miałem problem połapać się z tym, co jest od czego. Najprawdopodobniej zawiniła redakcja, bo można byłoby to jakoś oddzielić, ale cóż, nie porwała mnie ta historia pomimo obecności jakiegoś tam wiedźmina. Może kto inny powinien zamknąć tę antologię? Tego nigdy się nie dowiem. PODSUMOWANIE: Wbrew powszechnej opinii dla mnie ta antologia była wyjątkowa. Jasne, może nie wszystkie opowiadania zostały osadzone w wiedźmińskim uniwersum, aczkolwiek niektóre z nich powinny znaleźć się w oficjalnym kanonie. Na pewno będę polować na książkę „Wiedźmin z Wielkiego Kijowa” oraz na egzemplarz omawianej przeze mnie antologii. Na pewno ogromnym plusem jest, że autorzy w większości przypadków czują i rozumieją na czym polega urok świata wiedźmina, czy jego bohaterów. Zwróćcie choćby uwagę na „Balladę o smoku” czy „Lutnia, i to wszystko”. Ogólnie szkoda, że żadne wydawnictwo nie wpadło na pomysł, aby taki zbiorek wydać, na pewno jest już więcej ciekawych tekstów, które fanom „Wiedźmina” mogłoby przypaść do gustu! Jeżeli mieszkasz w Malborku lub okolicy odwiedź Mediatekę i wypożycz tę antologię. A tymczasem do zobaczenia i polecam serdecznie przeczytać „Opowieści ze świata Wiedźmina”. Polecam, życzę miłej lektury! Karol Król
Karol Król - awatar Karol Król
ocenił na 7 1 rok temu
Ostatni Dzień Pary (Tom 1) Anna Kańtoch
Ostatni Dzień Pary (Tom 1)
Anna Kańtoch Krzysztof Piskorski Ida Żmiejewska Karolina Cisowska Grzegorz Piórkowski Adam Podlewski Bartosz Szczygielski
Książka trafiła do mnie lata temu. Zacząłem ją czytać zaraz jak dostałem... ale potem przeleżała kilka dobrych lat obok łóżka, służąc za podstawę stosu dla innych książek. Całkiem fajna antologia. Są w niej opowiadania lepsze i słabsze... a może raczej takie które podobały mi się bardziej lub mniej. Zbiorek łączy w sobie opowiadania steampunk oraz postapo... za którym nie przepadam. Są jednak w nim perełki które świetnie łączą obie konwencje. Zatem skupię się raczej na tych opowiadaniach które podobały mi się najbardziej: "Małpiarnia" Krzysztofa Piskorskiego - świetne połączenie steampunk i postapo. To jedno z najlepszych opowiadań zbiorku. Nic dziwnego w końcu Piskorski wyrósł na ikonę polskiego steampunka... a jego książki jeszcze przede mną. Ale zapowiada się uczta :). "Pierwszy człowiek w eterze" Adama Podlewskiego - bardzo przyjemne opowiadanie, napisane z pazurem i ciekawymi nawiązaniami. "Ostatni dzień pary" Karoliny Cisowskiej - także udana próba połączenia obu gatunków (rewolucja to też apokalipsa). Watek podróży w czasie bardzo fajny. Ciekawe jak by to się mogło rozwinąć. "Dni naszej hańby" Bartosza Szczygielskiego - nie przepadam za postapo ale to opowiadanie przypominało mi połączenie "Numeru" Wolskiego z Zajdlem. "Wojna adaptacyjna" Marii Dunkel - kolejne postapo ale napisane bardzo zgrabnie. Przypomniało mi Mad Maxa :) "Owieczki" Aleksandra Daukszewicza - niemal humoreska, udatnie połączyła postapo i steampunka. Bardzo fajne. "Kolebka" Filipa Laskowskiego - coś na kształt kroniki łączącej steampunka i postapo. Bardzo dobre opowiadanie. Przypomniało mi niektóre obrazy z Blade Runner'a II. "Apokanibalipsa" Kornela Mikołajczyka - mocne i odważne postapo, bardzo dobre literacko i bardzo wciągające. Mo mógłby być początek na prawdę dobrej książki. "Golem z Festung Krakau" Daniela Nogala - świetne opowiadanie steampunk nawiązującej do legendy Golema a w tle walka wywiadów. Warto jeszcze wspomnieć o: "Doktor Dietl ratuje świat" Marcina Podlewskiego - za przywołanie mojej ulubionej postaci: Twardowskiego oraz "Steampark jurajski" Przemysława Zańko za świetny pomysł i opracowanie literackie opowiadania. Polecam ten zbiorek, zwłaszcza w wersji papierowej jako perełkę do biblioteczki. To chyba jedyna antologia z Krakonu wydana drukiem (?).
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na 7 6 lat temu
Krawędź czasu Krzysztof Piskorski
Krawędź czasu
Krzysztof Piskorski
Maksym trafia do świata obok – nieznanej sobie dzielnicy miasta, która od XIX wieku zapętlona jest w jednym, konkretnym momencie. Jest jednym z niewielu, którzy potrafią się z niego wyrwać. Gdy trafia do władającej dzielnicą księżnej, zostaje poproszony o pomoc w pozbyciu się niebezpieczeństwa, jakie jej zagraża. Krzysztof Piskorski nie bez powodu jest znany jako twórca fantastycznych światów. Nie tylko swego czasu prowadził na ten temat prelekcje, czy pisał artykuły do „Nowej fantastyki”, ale też stworzył kilka ciekawych konceptów. Zaczynając klasycznym, ale konkretnym high fantasy, jakim były „Opowieści piasków”, następnie zaczął swoje eksperymenty. „Krawędź czasu”, wydana w 2011 roku, obecnie jest książką trudno dostępną, ale jednocześnie – bez wątpienia pokazującą, jak oryginalnym twórcą na polskim rynku jest tenże autor. Podobnie jak „Zadra” czy „Czterdzieści i cztery”, „Krawędź czasu” jest utrzymana w steampunkowej stylistyce. Kluczowe jest jednak to, że Piskorski wykorzystuje właśnie ową stylistykę, a nie steampunk jako steampunk. Sięga do XIX wieku, tworzy estetykę tamtych czasów, ale pary jako pary zbyt wiele tu nie ma, bo też nie zawsze w tym nurcie o to chodzi. Autor miesza przy tym kabałę, magię, sięga do baśni i tworzy powieść z pogranicza fantastycznych podgatunków, choć chyba gdybym musiała ją zakwalifikować, uznałabym, że jednak mamy do czynienia z fantasy. To nie jest powieść, która stoi bohaterem czy fabułą samą w sobie. Nie mam tu wprawdzie nic do zarzucenia, ale w tym przypadku istotniejszy jest sam koncept związany z zabawą z czasoprzestrzenią. Przyznaję, zwykle motywu podróży w czasie nie lubię, a przynajmniej nie w chwili, w której jest wykorzystywany w „klasyczny” sposób, związany z konkretnymi przeskokami w czasoprzestrzeni. Tu jednak pomysł Piskorskiego jest najzwyczajniej w świecie po prostu intrygujący i ciekawy. Przyznać jednak muszę, że potrzebowałam dłuższej chwili, aby wskoczyć do tego świata i „zaczaić” o co autorowi chodziło. Bo całość zaczyna się stosunkowo baśniowo, nieco dziwnie i niepokojąco. Czytelnik, który o książce wcześniej nie słyszał i być może sięgnął po nią tylko przez wzgląd na okładkę, czy tytuł, może czuć się nią wręcz zszokowany czy nieco zniesmaczony. Ten pomysł, by zaczął działać potrzebuje trochę czasu. Dlatego nawet jeśli ta historia nie wciąga od pierwszej strony – polecam dać jej chwilę. Może dwie. A może nawet czas mniej więcej do połowy powieści, bo prawdziwa zabawa w jej przypadku zaczyna się, gdy wszystko zaczyna wskakiwać na swoje miejsce. Muszę wspomnieć też o stylu oraz o masie pracy, jaką Piskorski musiał w tę historię włożyć. Język, jakim się posługuje, zdaje się być „w sam raz”. Jest odpowiednio stylizowany, ma dobry klimat. Jest w miarę przystępny, ale nie brakuje w nim inteligentnych czy czasem wręcz poetyckich zwrotów, stwierdzeń, metafor. Ponadto napisanie takiej książki wymaga wiedzy, i to nie tylko z samej XIX-wiecznej polski, ale również z judaistycznych wierzeń, których – przyznaję – przed lekturą w tej powieści w ogóle się nie spodziewałam. Znam trochę polskiej fantastyki i muszę przyznać, że to dość unikatowa powieść. Steampunku nie mamy zbyt wiele. Podróży w czasie, i to dobrze rozpisanych – również nie. Nawiązań do żydowskiej kultury, która przecież jest szalenie ciekawa także brakuje. Tą powieścią Piskorski wypełnił pewną lukę wśród polskiej literatury, a przecież o to części chodzi. Fantastyka ma nie tylko bawić samą historią, ale także zachwycać kreatywnymi pomysłami. „Krawędź czasu” jest zaś po prostu dość konkretnym pomysłem, który został zamknięty w sensownie dopasowanej fabularnie powieści. Dobrze wiem, że czytelnik szukający zwykłej i rozrywkowej fantastyki może się od niej odbić. „Krawędź czasu” wymaga jednak odrobiny cierpliwości i kredytu zaufania, a także chęci poznania czegoś ponad kompletnie klasyczną opowieść. Ale nie zmienia to faktu, że chciałabym jej wznowienia. Bo szkoda, że tak dobra rzecz jest obecnie zapomniana i trudno dostępna.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 8 4 lata temu
Orzeł bielszy niż gołębica Konrad T. Lewandowski
Orzeł bielszy niż gołębica
Konrad T. Lewandowski
Od dłuższego czasu „przetrząsam” Internety w poszukiwaniu stemapunku po polsku. No i muszę przyznać, że dzięki tym moim zakrojonym na szeroką skalę poszukiwaniom udało mi się w ostatnim czasie odkryć serię Zwrotnice Czasu, gdzie kilka tytułów zwróciło moją szczególną uwagę. Na czele z Orzeł bielszy niż gołębica Konrada T. Lewandowskiego, polskiego pisarza fantasy, science fiction i powieści kryminalnych, czyli steampunk i alternatywne losy powstania styczniowego. Twardochody i wygrane powstanie styczniowe. Dzięki opracowanym przez Ignacego Łukasiewicza twardochodom Polska zyskała nieoczekiwaną przewagę nad rosyjskimi siłami i odmieniła losy powstania styczniowego odzyskując tym samym niepodległość. Utworzony powstańczy rząd zdając sobie sprawę z siły nauki oraz wynalazków i poza genialnym Łukasiewiczem szybko nawiązuje współpracę z innym naukowcem Jamesem Maxwellem. Jest rok 1866. Trzy lata po nieoczekiwanym zwycięstwie do Polski z Francji wraca młodym porucznik Edward Starosławski. Zostaje on adiutantem Romualda Traugutta, obecnego regenta Królestwa Polskiego, od którego otrzymuje specjalne zadanie. Wraz z chemikiem Karolem Olszewskim i fizykiem Zygmuntem Wróblewskim ma przeglądać i „wyławiać” najciekawsze projekty trafiające do Departamentu Inżynierii Nowej. Wszystko przez to, iż Rosja już prawie „stoi i bram” ze swoim najnowszym wynalazkiem niezwykle podobnym do opracowanego przez Łukasiewicza twardochodu. Czy młody porucznik podoła zadaniu i wśród tysięcy podań odnajdzie wynalazek, który ponownie ocali Polskę? Twardochody, lekkochody i husaria ogniowa. Od pierwszej strony po prostu zachłysnęłam się książką. Aspekt naukowy i połączenie ze sobą znanych światu wynalazków, z nowymi pomysłami (lekkochód — napędzany naftą powóz) oraz znanymi naukowcami (Łukasiewicz wynalazca pędni do twardochodów, czy Maxwell odpowiedzialny za telegraf bez drutu), to był strzał w dziesiątkę. W dodatku wszystkie te cuda techniki były bardzo wiarygodne i możliwe do zbudowania, przez co wszystko to, co dzieje w książce, wydawało się bardziej realne, a wręcz namacalne. Smaczku całej książce dodają również bohaterowie, a dokładniej porucznik Edward Starosławski. Ten oddany ojczyźnie patriota o wielkim sercu, to postać, której nie można nie polubić. Jego perypetie wojskowe — próby opanowania nowej pozycji, poradzenie sobie z podwładnymi, problemy niekompetentnych wojskowych — oraz miłosne śledziłam z zapartym tchem i wielką przyjemnością. Ach, to tempo i patriotyzm level master. ;) Niestety w książce szwankowało trochę tempo akcji. Po fantastycznym wejściu następuje nagłe spowolnienie i przedłużający się wątek defilady, który w mojej ocenie poza funkcją informacyjną nie wniósł nic do fabuły książki. Co gorsze przyniósł kilka zapytań, na które nie doczekałam się odpowiedzi. W dalszej części książki z tym tempem również jest różnie i to chyba jest moja największa uwaga do całej książki. Choć przyznaję, iż zwróciłam jeszcze uwagę na przesadnie podkreślany słownie patriotyzm. Nie wiem, czy mi tylko to „mielenie ozorem” przeszkadzało, ale po prostu czułam, że jest go nawet na tak patriotyczną książkę za dużo. Podsumowując. Mimo „falującego” momentami tempa akcji alternatywna historia Polski według Konrada T. Lewandowskiego bardzo mi się podobała. Pomysłowość jaką wykazał się autor, bogactwo szczegółów technicznych oraz mnogość bohaterów prawdziwych, oraz fikcyjnych, którzy swoją postawą skradają serce, to było to, czego po książce oczekiwałam. Więc jeżeli macie ochotę na „steampunk made in Poland”, to myślę, że Orzeł bielszy niż gołębica będzie trafionym wyborem. http://unserious.pl/2019/04/orzel-bielszy-niz-golebica/
Sylwka - awatar Sylwka
oceniła na 6 7 lat temu
Poznań fantastyczny. Miasto wyobraźni Monika Rebizant-Siwiło
Poznań fantastyczny. Miasto wyobraźni
Monika Rebizant-Siwiło Wojciech Kulawski Jakub Biernacki Adam Kubacki Jędrzej Burszta Michał Krupski Waldemar Konieczny Marta Zucker
Zainteresowałem się tą książką, bo brałem udział w konkursie, z którego zostały do niej wybrane opowiadania. Mimo, że mieszkam w Poznaniu wolałem kupić e-booka wprost z wydawnictwa. Byłem ciekaw o ile były lepsze od mojego, że na to zasłużyły. A swoje pisałem specjalnie na ten konkurs bardzo zmyślnie wkomponowując miasto Poznań w jego treść, co było warunkiem konkursu. Nieco rozczarowało mnie zwycięskie opowiadanie Adama Kubackiego "Zagłada ulicy wyobraźni". Narracja praktycznie bez dialogów, ale podobno wzorowana na twórczości Brunona Shultza. Jednak do mnie nie przemówiła. Za to "Ludgarda" Moniki Rezbiant-Siwiło bardzo mi się podobała. Przede wszystkim to najbardziej poznańskie opowiadanie bowiem tytuł to imię zmarłej tragicznie żony Przemysła II, króla Polski ze stolicą w Poznaniu. Jego zamek niedawno odbudowano i jeśli byłbym jego kustoszem to wykupiłbym prawa do opowiadania aby sprzedawać je gościom. Wstrząsają i zarazem piękna historia wspaniale opowiedziana. Z kolei "Formagedon" to opowiadanie sf ze zręcznym pomysłem. Marty Zucker "Jutro..." to fajny pomysł ze zręczną narracją. Michała krupskiego "Zdarzenie w lunecie Aster" to również zręcznie wmontowany Poznań w opowiadanie o alternatywnej rzeczywistości z zabawnym finałem. Jakuba Biernackiego "Nieporadne świecidełko" dzieje się głównie na terenach targowych Poznania w okresie międzywojennym. Tomik zawiera jeszcze kilka innych opowiadań, które jednak uciekły mi z pamięci, więc chyba mi się aż tak nie podobały bym mógł o nich pisać.
Jędrek - awatar Jędrek
ocenił na 6 12 lat temu
Beowulf Caitlín R. Kiernan
Beowulf
Caitlín R. Kiernan
Recenzja książki Caitlin R. Kiernan: Beowulf Caitlin R. Kiernan opowiada historię, która pulsuje pod czaszką; przesiąkniętą wonią krwi i miodu sagę, którą powinno się recytować o północy na bagnach i na samotnych górskich szczytach. Snuje opowieść o bohaterstwie, o płonącym ogniu i o złocie, naznaczoną miłością, tajemnicą oraz - chwilami - skrajnym okrucieństwem i gwałtem. Starą opowieść, która zasługuje na to, by ją powtarzać tak długo, jak długo ludzi fascynują bohaterowie, potwory i mrok. Opowieść dla każdego z nas. Wszyscy mamy swoje demony. Beowulf myślał, że jego demonem jest Grendel... -------------------------------------------------------- Książka na podstawie scenariusza, po niej najchętniej obejrzał bym film. Jest to gratka dla każdego fana mitologii nordyckiej takiego jak ja. Książka jest nią przesiąknięta. Poza mitologią masa tu akcji. Znajdziecie też zabawne momenty i teksty postaci. Książka wciąga o płynie się przez nią tak szybko jak Drakkar - łódź wikingów - płynęła przez wody Skandynawii. Uwielbiam wikingów i świetnie bawiłem się czytając tę książkę. Myślę, że światu jest potrzebne więcej książek z motywem mitologii nordyckiej. I mimo, że niektóre słowa jak np "Bifrost" były napisane inaczej niż powszechnie znane to i tak książka mi się podobała i moja ocena to 4/5 ⭐⭐⭐⭐⭐ #bookstagrampl #książki #books #book #książka #czytambolubie #książkoholik #maniakksiążkowy #recenzjaksiążki #książkiżyciem #książkomania #dobraksiążka
Nemo_BookFish - awatar Nemo_BookFish
ocenił na 7 1 rok temu
Monastyr: Podręcznik Podstawowy Marcin Mortka
Monastyr: Podręcznik Podstawowy
Marcin Mortka Marcin Blacha Michał Oracz Ignacy Trzewiczek
"Monastyr" jest dla mnie jednym z najlepszych systemów RPG wydanych w Polsce. To unikalne dzieło dark fantasy zyskało sobie szerokie grono fanów, choć niestety nie jest już wydawane. Miałem to szczęście, że zakupiłem pierwszą wersję zaraz po wydaniu, więc posiadam na półce istny rarytas. System "Monastyr" przenosi nas do świata, gdzie ludzkość walczy z wszechobecną Ciemnością, co nadaje grze mroczny i fascynujący klimat. Jednym z elementów, który przykuwa wzrok, są znakomite ilustracje. Każda strona podręcznika jest starannie zaprojektowana, a kolorowe ilustracje przedstawiające różne pochodzenia bohaterów są szczególnie imponujące. Te obrazy nie tylko wzbogacają wizualnie podręcznik, ale także ułatwiają graczom wybór pochodzenia dla swoich postaci. Dwóch cech charakteru przedstawionych na tych ilustracjach pozwala graczom lepiej dopasować pochodzenie do swojego bohatera, co znacząco ułatwia proces tworzenia postaci. Podręcznik "Monastyru" jest podzielony na cztery główne rozdziały: Tworzenie Postaci, Reguły, Ciemność i Dominium. Pierwszy rozdział, dotyczący tworzenia postaci, oferuje szeroki wybór pochodzeń i profesji, co daje graczom dużą swobodę w kreowaniu unikalnych bohaterów. Interesującym elementem jest tutaj reguła retuszu, która pozwala na handel cechami postaci – można stworzyć bohatera słabszego fizycznie, ale za to bogatszego. Rozdział poświęcony mechanice gry jest czytelny i dobrze zorganizowany. Zasady są przedstawione w sposób klarowny, co sprawia, że gra jest łatwa do zrozumienia i przystępna nawet dla początkujących graczy. Mechanika "Monastyru" jest przemyślana i dopracowana, co czyni rozgrywkę płynną i satysfakcjonującą. Najważniejszym i najbardziej fascynującym rozdziałem jest jednak opis świata Dominium. Autorzy stworzyli niezwykle dopracowane uniwersum, składające się z ponad pięćdziesięciu państw, złożonych intryg i powiązań politycznych. Klimat Płaszcza i Szpady jest oddany z niezwykłą precyzją, co czyni ten system wyjątkowym na tle innych gier RPG. Opis państw przyfrontowych i Kościoła dodatkowo wzbogaca świat gry, oferując graczom mnóstwo możliwości do eksploracji i interakcji. Na zakończenie podręcznika znajduje się tzw. Dodatek, który zawiera zbiór różnych tematów, takich jak bestiariusz czy magia. Te dodatkowe informacje są niezwykle cenne dla Mistrzów Gry, którzy chcą w pełni wykorzystać potencjał "Monastyru" w swoich kampaniach. "Monastyr" to jeden z najlepszych systemów RPG wydanych w Polsce. Oryginalny świat Dominium i klimat Płaszcza i Szpady są nieocenione. System jest niezwykle grywalny, a tworzenie postaci i rozwijanie majętności bohaterów dostarcza mnóstwo inspiracji zarówno graczom, jak i Mistrzom Gry. Udało mi się rozegrać wiele przygód w tym systemie, które dostarczyły niezapomnianych wrażeń i emocji. "Monastyr" polecam każdemu fanowi gatunku Płaszcza i Szpady. Szkoda, że system nie jest już wydawany i rozwijany, ale mimo to pozostaje jednym z klejnotów polskiego rynku RPG.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Władcy Czasu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Władcy Czasu