Tylko mnie nie budź

Okładka książki Tylko mnie nie budź
Jakub Trojanowski Wydawnictwo: Novae Res kryminał, sensacja, thriller
418 str. 6 godz. 58 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2022-02-10
Data 1. wyd. pol.:
2022-02-10
Liczba stron:
418
Czas czytania
6 godz. 58 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tylko mnie nie budź w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tylko mnie nie budź



książek na półce przeczytane 1024 napisanych opinii 1015

Oceny książki Tylko mnie nie budź

Średnia ocen
7,1 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
19
6

Na półkach:

Napiszę krótko - miałem momentami ciarki. To jest właśnie ten dreszczyk, który lubię, który rozbudza wyobraźnię i powoduje, że chce się konsumować więcej i więcej, mimo jakiegoś delikatnego, ale uzależniającego dyskomfortu. Książka zaczyna się z wysokiego C i trzyma w napięciu przez większość czasu. Odniosłem wrażenie, że jedynie jakoś w połowie następuje uspokojenie, które (tak oceniając sobie z perspektywy czasu) było potrzebne, bo pod koniec rozkręca się ponownie.

Napiszę krótko - miałem momentami ciarki. To jest właśnie ten dreszczyk, który lubię, który rozbudza wyobraźnię i powoduje, że chce się konsumować więcej i więcej, mimo jakiegoś delikatnego, ale uzależniającego dyskomfortu. Książka zaczyna się z wysokiego C i trzyma w napięciu przez większość czasu. Odniosłem wrażenie, że jedynie jakoś w połowie następuje uspokojenie, które...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

111 użytkowników ma tytuł Tylko mnie nie budź na półkach głównych
  • 66
  • 45
17 użytkowników ma tytuł Tylko mnie nie budź na półkach dodatkowych
  • 6
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ludzkie zwierzę Mariusz Leszczyński
Ludzkie zwierzę
Mariusz Leszczyński
Recenzja „Ludzkie zwierzę” Mariusza Leszczyńskiego to książka, która od pierwszych stron wciąga jak najlepszy kryminał, ale równocześnie zmusza do zastanowienia się nad tym, jak cienka jest granica między człowiekiem a jego najbardziej pierwotnymi instynktami. Na pierwszy plan wysuwają się Paweł Wilk doświadczony policjant, który niejedno już widział, i Renata Mazur aspirantka, dla której to pierwsze śledztwo. Ich duet jest fascynujący, bo od początku widać, że patrzą na świat zupełnie inaczej: on bardziej twardo i z dystansem, ona jeszcze z wrażliwością i świeżością spojrzenia. I nagle oboje muszą zmierzyć się ze sprawą, która wstrząsa nie tylko małym miasteczkiem, ale także nimi samymi. Zaginięcie 15-letniej Marty Barańskiej i późniejsze odkrycie jej ciała w rodzinnym grobowcu to tylko początek historii, która odsłania kolejne mroczne sekrety. Najbardziej poruszyło mnie to, że autor nie skupia się wyłącznie na samym śledztwie, ale też na psychice bohaterów pokazuje, jak sprawa powoli ich zmienia, jak ciężar zbrodni odbija się na ich wyborach i życiu prywatnym. Nie wszystko jest takie, na jakie wygląda, a każdy kolejny rozdział uświadamia, że prawda bywa znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo się wydaje. To, co najbardziej doceniam w tej książce, to brak schematyczności. Leszczyński nie idzie utartymi ścieżkami kryminału zamiast tego miesza emocje z brutalną rzeczywistością, pokazując człowieka nie tylko jako ofiarę czy kata, ale także jako istotę uwikłaną w instynkty, które czasem trudno kontrolować. Dzięki temu tytuł „Ludzkie zwierzę” nabiera jeszcze głębszego znaczenia. Po lekturze zostało we mnie mnóstwo pytań. Jak daleko posunęłabym się ja, gdybym stanęła przed podobnymi wyborami? Czy człowiek faktycznie jest w stanie zapanować nad ciemną stroną swojej natury? A może właśnie to, co w sobie tłumimy, prędzej czy później znajdzie ujście? To książka, która wciąga, trzyma w napięciu, a jednocześnie prowokuje do rozmów i refleksji. Nie da się jej odłożyć i zapomnieć wraca w myślach jeszcze długo po przeczytaniu. #LudzkieZwierzę #MariuszLeszczyński #kryminał #recenzja #książka #czytam #emocje #thriller #dyskusja
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 7 miesięcy temu
Podszepty Danuta Szulczyńska-Miłosz
Podszepty
Danuta Szulczyńska-Miłosz
Powieść „Podszepty” Danuty Szulczyńskiej-Miłosz to książka, którą nie tyle się „czyta”, ile wchodzi się w nią powoli, niepewnie, jak do starego domu, który zna nas lepiej, niż my znamy jego. To lektura wymagająca uważności, cierpliwości i gotowości na to, że nie wszystkie pytania dostaną jednoznaczne odpowiedzi – ale właśnie w tym tkwi jej siła. Już od pierwszych stron uderza atmosfera niepokoju podszytego melancholią. Autorka nie straszy tanimi chwytami ani gwałtownymi zwrotami akcji. Zamiast tego buduje napięcie subtelnie, niemal szeptem – zgodnie z tytułem. Koszmary Seweryna Gardy nie są typowymi „snami grozy”; są raczej pęknięciem rzeczywistości, przez które do codziennego życia sączy się coś dawnego, wypartego i bolesnego. To nie strach przed czymś zewnętrznym, ale lęk przed pamięcią, przed tym, co domaga się nazwania. Bardzo poruszający jest dla mnie sposób, w jaki autorka pokazuje bezradność wobec własnego umysłu. Seweryn nie jest bohaterem dynamicznym, heroicznym – to człowiek zmęczony, rozdarty, próbujący funkcjonować mimo narastającego poczucia obcości wobec samego siebie. Jego sny niszczą relacje, podkopują zaufanie do własnych zmysłów, a jednocześnie są jedynym tropem prowadzącym do prawdy. W tym sensie „Podszepty” są opowieścią o cenie, jaką płacimy za poznanie. Szczególnie cenię w tej powieści motyw wiary i zwątpienia, reprezentowany przez postać księdza Wincentego. To jeden z tych literackich duchownych, którzy nie są figurą ani symbolem, lecz człowiekiem z krwi i kości – pełnym wahań, pytań, niepewności. Jego rozmowy z Sewerynem nie mają w sobie dydaktyzmu; są raczej spotkaniem dwóch osób, które próbują zrozumieć sens cierpienia w świecie, gdzie Bóg nie zawsze odpowiada. Ten wątek dodaje książce głębi i sprawia, że historia wykracza poza ramy thrillera czy powieści grozy. Ogromną rolę odgrywa przestrzeń – stary dwór, park, ruiny, obrazy i witraże. To nie są tylko dekoracje, lecz nośniki pamięci, miejsca, które „pamiętają” więcej niż ludzie. Autorka bardzo sugestywnie pokazuje, że przeszłość nie znika; ona trwa, zaklęta w murach, przedmiotach, snach. I że czasem wystarczy jeden impuls – obraz, dźwięk, sen – by ta przeszłość zaczęła się domagać uwagi. Styl Szulczyńskiej-Miłosz jest oszczędny, a jednocześnie poetycki. Nie ma tu nadmiaru metafor, ale każde zdanie zdaje się mieć swój ciężar. To proza, która sprzyja refleksji, zatrzymaniu się, czasem nawet cofnięciu kilku stron, by jeszcze raz odczytać sens. Tempo narracji bywa wolne – i wiem, że dla części czytelników może to być wada – dla mnie jednak było to świadome zaproszenie do wejścia głębiej, bez pośpiechu. „Podszepty” nie są książką łatwą ani jednoznaczną. To opowieść o traumie, pamięci, winie i próbie pojednania się z tym, co zostało wyparte. O tym, że nie wszystko da się racjonalnie wyjaśnić, ale nie wszystko też jest jedynie urojeniem. Granica między snem a jawą, między wiarą a lękiem, między przeszłością a teraźniejszością pozostaje tu celowo rozmyta. Po lekturze zostałam z poczuciem lekkiego niepokoju, ale też z wdzięcznością – za książkę, która nie traktuje czytelnika protekcjonalnie, nie podaje gotowych odpowiedzi i nie zamyka historii w wygodnej klamrze. „Podszepty” to powieść, która jeszcze długo po odłożeniu wraca myślami – jak sen, którego sens dopiero po czasie zaczynamy rozumieć.
ewelina_read - awatar ewelina_read
ocenił na 8 3 miesiące temu
Receptura wszechmocy Łukasz Piotrowski
Receptura wszechmocy
Łukasz Piotrowski
06/52/2023 ig:@liber.tinea “Receptura wszechmocy” to bardzo poprawna książka na jeden, bądź dwa wieczory, która potrafi zaciekawić Czytelnika i porwać w wir wartkiej akcji, niczym dobry film sensacyjny. Dzięki szybkiemu rozwojowi wydarzeń i bez zbędnych zastojów, czas spędzony z tą historią minął mi w okamgnieniu. Słownictwo użyte do przedstawienia intrygi jest bardzo dobrze dobrane, zwięzłe, a fabuła spójna o dosyć ciekawym pomyśle. Po zakończeniu lektury przyznaję, że to była dla mnie ciekawa, jednorazowa przygoda, ale nie jest to ten rodzaj powieści, do której wracam co jakiś czas, aby ją sobie przypomnieć, rozsmakować się w pisarskim kunszcie Twórcy i kolejny raz towarzyszyć bohaterom w ich perypetiach. Łukasz Lijewski, główny bohater książki, jest psychoterapeutą z około dziesięcioletnim stażem, który całe swoje życie poświęcił karierze. Ten mężczyzna po trzydziestce sam cierpi na zaburzenia lękowe i od wielu lat nie potrafi zbudować żadnej trwalszej relacji z kobietą. Do stanu, w którym co i rusz Łukasz wpada w ataki paniki i miewa koszmarne sny, doprowadziły go głównie oczekiwania jego rodziny i nacisk otoczenia, którym zawsze próbował pokazywać tylko to swoje silne i najlepsze oblicze. Nie pozwalał sobie na słabsze momenty. Ale, czy oby na pewno jedynie przez te okoliczności tak się dzieje w jego życiu? Mimo świadomości stanu w jakim się znajduje i tego, że coraz częściej choroba wyciąga po niego swoje macki, kolejny raz pod naciskiem matki bierze pod opiekę swoją siostrę narkomankę. Rodzice nie chcą aby ktoś z ich znajomych dowiedział się o uzależnieniu dziewczyny i wywierając presję na syna terapeutę, oczekuję, że sprawi on, że stanie się cud i młoda kobieta zacznie prowadzić życie wolne od nałogu. Dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym czasie co siostra, w życiu Łukasza pojawia się dawna znajoma, która szantażem wymusza na nim pewną współpracę przywracając do istnienia demony przeszłości i budząc nowe. Czego będzie od niego oczekiwała tajemnicza Sara? Co wspólnego ma z jego siostrą? Czy mężczyźnie uda się uniknąć załamania nerwowego i wyjść cało z tej opresji? Po odpowiedzi zapraszam do "Receptury wszechmocy". Książka tak naprawdę nie przyciągnęła mnie swoją, utrzymaną w ciemnej tonacji okładką, opis również niewiele powiedział mi o czym będzie ona traktować. Mogłam jedynie obstawiać jak w ruletce, czy będzie to kryminał, czy fantastyka, a może i beletrystyka lub też coś związanego z filozofią życia. A może to wszystko po trosze? Mimo tego, że nie przepadam za takimi niespodziankami czytelniczymi, sięgnęłam po tę pozycję. Oczywiście nie bez obaw… Będąc dopiero gdzieś w połowie egzemplarza tak naprawdę udało mi się ją zakwalifikować sobie gatunkowo. Dopiero kiedy książka znalazła się w odpowiedniej przegródce moich segregacji, a ja wiedząc czego mogę się po niej spodziewać, poczułam komfort czytania. Abyś Ty, Drogi Czytelniku, nie podchodził do “Receptury wszechmocy” podobnie jak ja, czyli niczym pies do jeża, w dalszej części recenzji wchodzę trochę głębiej w rozważania nad istotą powieści. Jeśli nie chcesz wcześniej tego wiedzieć, wolisz sam zabawić się z nią w kalambury i uważasz, że mogłabym Ci popsuć frajdę, to dalszą część mojego tekstu potraktuj niczym spojler i na tym etapie możesz już zakończyć czytanie, wiele nie umknie Twojej uwadze. Dzieje się w tej powieści… dziwnie. Irracjonalne zachowania, reakcje spotykanych ludzi, wydarzenia, które na każdym zwykłym człowieku wywarłyby przynajmniej jakieś zdziwienie, jeśli nie całkowite osłupienie i zapytanie jakże skrótowym “ocb?”, dla głównego bohatera są obojętnie zwyczajne. Gnając przez fabułę ciągle zastanawiałam się, czy czytam fantastykę, czy też facet naprawdę ma tę schizofrenię. Ciekawy zabieg i muszę przyznać, że dzięki niemu Autor złapał moją uwagę, choć początkowe, chaotyczne strony nie obiecywały tak naprawdę zbyt wiele. Zakładam, że gdybym wiedziała od samego początku, że będę mieć do czynienia z jakimiś pierwiastkami zaczerpniętymi z książek Kinga, czy filmów Marvela, to z pewnością miałbym odrobinę inne podejście do lektury. Może wystarczyłaby krótka wzmianka o tym w opisie? Teraz już nie wiem, bo jak to się mówi: “pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz”. Więc powtórzę słowa z początku swojej recenzji, że jest to bardzo poprawna książka, jednak nie dodam do tego nic więcej.
LiberTinea - awatar LiberTinea
oceniła na 6 3 lata temu
Wszyscy umarli Anna Rozenberg
Wszyscy umarli
Anna Rozenberg
Anna Rozenberg, osadzając akcję swojej powieści w angielskim Woking, dokonała zabiegu odświeżającego dla polskiego czytelnika. Nie jest to jednak pocztówkowa Anglia, lecz miejsce pełne cieni, historycznych zaszłości i specyficznej, wyspiarskiej izolacji. Autorka z dużą precyzją buduje fundamenty pod skomplikowaną intrygę, która zaczyna się od znalezienia zwłok na cmentarzu Brookwood. Bohater z bagażem: David Redfern Głównym atutem książki jest postać inspektora Davida Redferna. To mężczyzna o polskich korzeniach, który zmaga się z demonami przeszłości i poczuciem niedopasowania. Rozenberg nie idzie na łatwiznę – Redfern nie jest niezniszczalnym supergliną. To postać wielowymiarowa, melancholijna i niezwykle inteligentna. Jego wewnętrzne rozterki oraz specyficzna relacja z otoczeniem stanowią emocjonalny kręgosłup powieści, co wyróżnia ten tytuł na tle czysto proceduralnych kryminałów. Dlaczego 7/10? Moja ocena to solidne 7/10. „Wszyscy umarli” to książka, która zachwyca stylem, ale wymaga od czytelnika skupienia. Atmosfera: Największą siłą powieści jest jej „gęstość”. Autorka po mistrzowsku operuje nastrojem niepokoju. Czytelnik niemal fizycznie odczuwa chłód i wilgoć angielskiej pogody, która współgra z mrocznym śledztwem. Język: Rozenberg pisze z elegancją rzadko spotykaną u debiutantów. Jej opisy są precyzyjne, a dialogi naturalne, co sprawia, że przez historię płynie się z dużą przyjemnością. Konstrukcja intrygi: Zagadka kryminalna jest wielowątkowa i splata teraźniejszość z wydarzeniami sprzed lat. Autorka sprawnie myli tropy, choć tempo w środkowej części książki mogłoby być nieco bardziej dynamiczne. Dla niektórych odbiorców liczba postaci i drobiazgowość opisów procedur może być przytłaczająca. Momentami narracja zwalnia na rzecz budowania tła obyczajowego, co sprawia, że fani dynamicznych thrillerów akcji mogą poczuć zniecierpliwienie. Jednak dla miłośników klasycznego, mrocznego kryminału w stylu noir, te elementy będą raczej zaletą niż wadą. „Wszyscy umarli” to doskonały start serii. Anna Rozenberg udowodniła, że potrafi połączyć polską wrażliwość z brytyjskim chłodem, tworząc historię o winie, karze i o tym, że przeszłość nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć. To kryminał dla wymagających, którzy nad efektowne pościgi przedkładają głębię psychologiczną i gęsty klimat.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 16 dni temu
Nikt Maciej Kaźmierczak
Nikt
Maciej Kaźmierczak
Zachęcam wszystkich gorąco do przeczytania mocnego kryminału pt. "Nikt" autorstwa Macieja Kaźmierczaka. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza, Muza Shadows Czy można odziedziczyć predyspozycje do przestępstw? Jak myślicie ile procent przestępców chwali się swoimi poczynaniami w sieci w dzisiejszym świecie? "Obserwował ją. Pragnął przedstawienia. Pragnął uwieczniać jej młode, niewinne ciało, które wystawione na widok publiczny musiało go podniecać jeszcze bardziej. Zapewne każde niezastosowanie się do polecenia karał, aż w końcu Karolina uznała obnażanie się na balkonie za codzienną rutynę." "Media są po to, żeby patrzeć władzy na ręce. Nam też. Ale w ostatnim czasie zrobiono z tego sport narodowy. Szczególnie, gdy niekompetentni policjanci zabijają na ulicy przypadkowe osoby, przez co potem cierpi cała firma." W mieszkaniu łódzkiej kamienicy zostaje znalezione ciało Moniki Maj. Młoda dziewczyna ma podcięte żyły, na brzegu wanny trudno jest dojrzeć ślady krwi. Sprawę prowadzi podkomisarz Kamila Szolc, pomaga jej aspirant Edyta Gawron. Kamila Szolc podejrzewa, iż dziewczyna została zamordowana, a sprawca nieudolnie próbował upozorować jej samobójstwo. Rok temu w tym samym mieszkaniu zginęła Karolina Gryz. Przyczyną śmierci dziewczyny było także samobójstwo. Nowe wydarzenia rzucają inne światło na sprawę sprzed roku. W jaki sposób obie sprawy łączą się? Czy Karolina Gryz naprawdę nie żyje? Czy Monika Maj została zamordowana, bo była niewygodnym świadkiem? Policja pracuje nad rozwiązaniem sprawy, niedługo dostają następne zgłoszenie: w lesie przechodzień znajduje na wpół powieszoną i nieprzytomną młodą dziewczynę. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna była torturowana. Spawa różni się od innych, intuicja podkomisarz mówi jej, że to może być klucz do rozwiązania całej zagadki. Ma nadzieję, iż zeznania dziewczyny pomogą pokierować śledztwo na właściwy tor. Lecz ta nie jest skora do współpracy na pytanie, kto ją skrzywdził, zapisuje na kartce jedno słowo: NIKT... Jak brutalna okaże się prawda? Czy sprawca jest jeden? Czy może jest to działanie grupy przestępczej? Czy tajemniczy Robert pomoże Edycie dotrzeć do prawdy? A może to on jest mordercą? "Profesjonalizm i posłuszeństwo dawały więcej niż jakiekolwiek przymilanie się czy próby zaprzyjaźnienia. Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. Faceci z pewnością mieli łatwiej. Kobieta od razu była posądzana o słabość, o to, że próbuje przez łóżko skrócić sobie drogę do awansu, nawet jeśli przełożoną była inna kobieta." "Nikt" to mocny, brutalny, wstrząsający, intrygujący, wciągający, wsiąkający głęboko w skórę kryminał. Podczas czytania książki targały mną różnego rodzaju emocje. Od początku typowałam zabójcę, lecz niestety moje tropy były złe. Autor Maciej Kazimierczak doskonale trzyma czytelników w szachu do ostatniej strony. W swoim kryminale Maciej Kaźmierczak ukazuje nam trudne relacje w rodzinie, działanie przestępców, tortury, handel "dziewczynami", a także działanie policji. Bohaterowie są mocni, charakterni, wyraziści. Koniec zostawił mnie w mocnym szoku. Wielkie ukłony w stronę autora Macieja Kaźmierczaka za napisanie tak niesamowicie dobrego kryminału. Po przeczytaniu książki mam w głowie mnóstwo pytań. Z pewnością jest to kryminał, który otwiera szeroko oczy. Ma mocny przekaz do młodych kobiet. Bardzo gorąco polecam wszystkim tytuł "NIKT", bo z pewnością zostawia po sobie ślad na dłużej w głowie.
Czytajka93 - awatar Czytajka93
ocenił na 10 4 dni temu

Cytaty z książki Tylko mnie nie budź

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tylko mnie nie budź