Pogodne dni

Okładka książki Pogodne dni
Irena Landau Wydawnictwo: Jaworski Cykl: Siostry [Irena Landau] (tom 2) literatura piękna
446 str. 7 godz. 26 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Siostry [Irena Landau] (tom 2)
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
446
Czas czytania
7 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
8388797069
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pogodne dni w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pogodne dni

Średnia ocen
7,4 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2036
237

Na półkach: , , , ,

Kontynuacja losów sióstr Miriam i Ajki, które przedstawione zostały w powieści "Siostry". W powieści dowiadujemy się, co się działo z dziewczynami po wojnie, jak radziły sobie ich koleżanki z gett i obozu? Jak układało się ich życie? Ale jednocześnie towarzyszymy im w okresie, kiedy są już starszymi paniami. I ten aspekt historii jest równie ciekawy, jak barwne dzieje czasów powojennych.
Dziewczyny bowiem pozostały takie same, mimo że skóra im się pomarszczyła... Świetna historia, ucieka od stereotypów, nie stosuje uproszczeń, nie ma happy endów, jest życie. Naprawdę, wielka szkoda, że autorka nie napisała więcej "dorosłych" powieści.

Kontynuacja losów sióstr Miriam i Ajki, które przedstawione zostały w powieści "Siostry". W powieści dowiadujemy się, co się działo z dziewczynami po wojnie, jak radziły sobie ich koleżanki z gett i obozu? Jak układało się ich życie? Ale jednocześnie towarzyszymy im w okresie, kiedy są już starszymi paniami. I ten aspekt historii jest równie ciekawy, jak barwne dzieje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

135 użytkowników ma tytuł Pogodne dni na półkach głównych
  • 84
  • 50
  • 1
27 użytkowników ma tytuł Pogodne dni na półkach dodatkowych
  • 16
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pogodne dni

Inne książki autora

Okładka książki Przytulanki Jan Brzechwa, Józef Czechowicz, Agnieszka Frączek, Dorota Gellner, Danuta Gellnerowa, Dorota Głośnicka, Stanisław Jachowicz, Maria Konopnicka, Irena Landau, Barbara Lewandowska, Joanna Papuzińska, Natalia Usenko, Danuta Wawiłow
Ocena 9,0
Przytulanki Jan Brzechwa, Józef Czechowicz, Agnieszka Frączek, Dorota Gellner, Danuta Gellnerowa, Dorota Głośnicka, Stanisław Jachowicz, Maria Konopnicka, Irena Landau, Barbara Lewandowska, Joanna Papuzińska, Natalia Usenko, Danuta Wawiłow
Okładka książki Pierwsze czytanki dla chłopców Joanna Krzyżanek, Irena Landau, Edyta Zarębska
Ocena 8,0
Pierwsze czytanki dla chłopców Joanna Krzyżanek, Irena Landau, Edyta Zarębska
Okładka książki Pierwsze czytanki dla dziewczynek Liliana Fabisińska, Irena Landau, Edyta Zarębska
Ocena 8,0
Pierwsze czytanki dla dziewczynek Liliana Fabisińska, Irena Landau, Edyta Zarębska
Okładka książki Poczytaj mi mamo. Księga szósta Helena Bechlerowa, Barbara Eysymontt, Irena Landau, Barbara Lewandowska, Hanna Łochocka, Małgorzata Musierowicz, Zdzisław Nowak, Mirosław Pokora, Maria Terlikowska, Marta Tomaszewska
Ocena 7,5
Poczytaj mi mamo. Księga szósta Helena Bechlerowa, Barbara Eysymontt, Irena Landau, Barbara Lewandowska, Hanna Łochocka, Małgorzata Musierowicz, Zdzisław Nowak, Mirosław Pokora, Maria Terlikowska, Marta Tomaszewska
Okładka książki Świerszczyk. Wielka księga Paweł Beręsewicz, Grzegorz Chomicz, Łukasz Dębski, Ewa Dziewulska, Piotr Gabrysz, Dorota Gellner, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Melania Kapelusz, Grzegorz Kasdepke, Irena Landau, Jakub Lepiorz, Ada Modrzanka, Piotr Olszówka, Elżbieta Pałasz, Tomasz Plebański, Joanna Plesnar, Marcin Przewoźniak, Redakcja czasopisma Świerszczyk, Zofia Stanecka, Małgorzata Strzałkowska, Andrzej Krzysztof Torbus, Maciej Trzepałka, Agnieszka Urbańska, Natalia Usenko, Wojciech Widłak, Rafał Witek, Ewa Zachara
Ocena 7,5
Świerszczyk. Wielka księga Paweł Beręsewicz, Grzegorz Chomicz, Łukasz Dębski, Ewa Dziewulska, Piotr Gabrysz, Dorota Gellner, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Melania Kapelusz, Grzegorz Kasdepke, Irena Landau, Jakub Lepiorz, Ada Modrzanka, Piotr Olszówka, Elżbieta Pałasz, Tomasz Plebański, Joanna Plesnar, Marcin Przewoźniak, Redakcja czasopisma Świerszczyk, Zofia Stanecka, Małgorzata Strzałkowska, Andrzej Krzysztof Torbus, Maciej Trzepałka, Agnieszka Urbańska, Natalia Usenko, Wojciech Widłak, Rafał Witek, Ewa Zachara
Irena Landau
Irena Landau
Autorka kilkuset słuchowisk, opowiadań i wierszy dla dzieci i młodzieży. Początkowo związana z Naszą Księgarnią, pracowała w redakcji pisma "Miś", była redaktorem w Krajowej Agencji Wydawniczej, współpracowała z Polskim Radiem i czasopismami dla najmłodszych. Wydała wiele książek dla młodszych i starszych czytelników: Jak biedronka pantofelki kupowała, Stacja bajeczkowo, Zwyczajny dzień, Ożeń się ze mną.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Anna, Hanna i Johanna Marianne Fredriksson
Anna, Hanna i Johanna
Marianne Fredriksson
Kontynuuję poszukiwania skandynawskiego romansu, troszkę na chybił trafił wyciągam kolejne książki z bibliotecznych półek, kierując się tytułem, okładką... Tym razem trafiłam na ubraną w kwiaty powieść " Anna, Hanna i Johanna ". Anna.... Dojrzała kobieta, samotna, matka dwóch córek. Opiekuje się swoimi zniedołężniałymi rodzicami. Matkę odwiedza w szpitalu, ojca w domu. Jest dla obojga szorstka, szczególnie dla ojca. Nie znosi jego niedomagań wynikających z wieku, nie bardzo nawet stara się je zrozumieć. Troszkę więcej względów okazuje matce, próbuje z nią nawiązać kontakt, ale to nie możliwe, gdyż Johanna nie mówi i żyje we własnym świecie wspomnień. Ta sytuacja staje się bodźcem do poszukiwania śladów rodzinnej historii, a ta skupia się głównie dookoła losów kobiet. Okazuje się, ze Anna niewiele wie, niemal nic, o życiu swojej matki Johanny, a jeszcze mniej o życiu swojej babci Hanny. Hanna to niezwykła kobieta. Kiedy miała trzynaście lat straciła niemal wszystko, chyba wszystko co najważniejsze w życiu młodej dziewczyny. Godność, szacunek, beztroskę, radość, dzieciństwo... W zamian dostała upokorzenie, strach, wykluczenie i syna. Jednak pewnego dnia jej los się odmienia. Jak za sprawą czarów na jej drodze staje mężczyzna, co prawda nie książę, ale młynarz... Od tej pory Hanna może nosić na głowie chustę jak wszystkie mężatki we wsi. Johanna, najmłodsze dziecko Hanny, jedyna córka, wychowana w sumie przez ojca. Matka była dla niej jakimś reliktem poprzedniej epoki.Obiektem jej bezlitosnych kpin. Nie opowiada o niej nikomu, nawet swojej córce i wnuczkom. Kiedy Anna znajduje rodzinne albumy, odtwarza rodzinne historie, odnajduje skrywane przez lata sekrety znajduje samą siebie. Okazuje się, że uciekając od siebie samej, właśnie się odnalazła. " Anna, Hanna i Johanna " autorstwa Marianne Fredriksson to bardzo ciepła opowieść o trzech pokoleniach kobiet. Książka pięknie maluje ich portrety. Choć próżno szukać w niej romansu :) polecam :) recenzja napisana w związku z wyzwaniem : http://rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com/2014/11/czytamy-literature-skandynawska-i.html zapraszam do przeczytania recenzji innych książek na moim blogu : http://marynistka.blogspot.com/
Aleksandra Ugorowska - awatar Aleksandra Ugorowska
oceniła na 7 10 lat temu
Zapach rozmarynu Ewa Marcinkowska-Schmidt
Zapach rozmarynu
Ewa Marcinkowska-Schmidt Danuta Marcinkowska
Losy Polaków zamieszkujących tereny Kresów Wschodnich należą do jednego z moich ulubionych tematów książek. Przeczytałam już wiele pozycji o takiej tematyce, jednak wszystkie one przedstawiały życie ludzi przed lub w czasie wojny. W „Zapach rozmarynu” takie wątki również nie zostały pominięte, jednak stanowią one tutaj jedynie niewielką część lektury. W tym przypadku, dominuje opowieść o dziejach kresowiaków na tamtych terenach już po roku 1945 (a kończy się w czasach rozpadu Związku Radzieckiego). Nie zabrakło w tej książce również wątku prześladowań, przesłuchań, aresztowań oraz wywózek na Sybir. Moim zdaniem książka jest rewelacyjna. Historia kilku rodzin, które nie chciały lub którym nie udało się po wojnie wyjechać do Polski, napisana jest prostym językiem, bez zbędnych, długich i nic nie wnoszących opisów. Akcja toczy się bardzo szybko, jednak w żaden sposób nie przeszkadza to w czytaniu. Książka obrazuje przede wszystkim kłopoty życia codziennego, próbę ułożenia sobie życia w nowej i bardzo trudnej rzeczywistości, często wśród wrogo nastawionego lokalnego społeczeństwa, strach przed nieznaną i bardzo niepewną przyszłością. Świetnie opisane zostały również ogromne rozterki bohaterów, dotyczące dalszego życia ich samych oraz ich rodzin. Wyjechać w nieznane, zostawić ukochaną ziemię, na której się człowiek wychował i przeżył kawał życia, zostawić starych, schorowanych rodziców, którzy nie chcą słyszeć o żadnym wyjeździe, rozpoczynać nowe życie w obcym miejscu wśród obcych ludzi aby tym samym szukać lepszej przyszłości czy może mimo wszystko zostać na miejscu i nie wyrzekając się polskości starać się żyć dalej, walczyć i nie dać się zrusyfikować. Niestety życie pokazało, że nie każdy podjął dobrą decyzję…
Dorota - awatar Dorota
oceniła na 9 8 lat temu
Cudowne życie Staśka i innych aniołów Teresa Anna Aleksandrowicz
Cudowne życie Staśka i innych aniołów
Teresa Anna Aleksandrowicz
Bo miłość nie sprawdza metryki , nie widzi zmarszczek, nie zagląda do portfela. Można potknąć się o nią , gdy niczego już nie oczekujemy a społeczeństwo odstawia nas na boczny tor… Natalia lat 81 , Wanda i Marysia w podobnym wieku – to trzy bardzo standardowe polskie emerytki, żyjące od emerytury do emerytury, liczące każdy wdowi grosz do kupy. Mieszkają na zaniedbanych osiedlach , brakuje im na leki, oglądają seriale, podglądają sąsiadów, żyją problemami swoich dzieci lub przyjaciół komentując to wszystko w kolejkach do lekarzy. Jednak nie czekają biernie na śmierć, nie oczekują wsparcia i pomocy. Jeśli sądzisz jednak ,że biernie czekają na śmierć – jesteś w błędzie. Kobiety znają się całe swoje życie. I jest jeszcze Stasiek- lekko nieprzystosowany aczkolwiek niezwykle empatyczny , wrażliwy i po prostu dobry czterdziestolatek, syn jednej ze zmarłych przyjaciółek, obecnie „ zasilający” szeregi drobnych pijaczków i „meneli” spod Lidla… Życie Staśka , kiedyś studenta filozofii, przerosło po prostu. W społeczeństwie uwielbiającym polityków, idoli , celebrytów , wybaczającym wszelkie przekręty , nieuczciwości, defraudacje byle żyć ułudą sukcesu i sztucznego życia pozornie dostępnego każdemu, Stasiek , świadomie odrzucający obowiązujący system wartości, wybiera życie na stopniach Lidla, z którego tak ciężko się podnieść… Emerytki opiekują się Staśkiem, karmią, pozwalają się niekiedy wykąpać, kupują ubrania w „ tanim Armanim” i troszczą o jego los.. Wspierają też swoim sercem okolicznych „ bidulków” podobnych Staśkowi i dokarmiają bezdomne zwierzaki. W świecie , w którym dobroć mylona jest z głupotą, naiwnością cudem jest móc przeczytać książkę przywołującą uśmiech na twarz i wiarę w serce. Nawet mając 80 lat los ( Anioły? ) mogą wkroczyć z impetem w twoje życie i podarować ci kilka szybszych uderzeń serca, emocji , przygód J . Możesz wszystko –nic nie musisz. Czy to nie cudowne? Nie wszystko musisz przeliczyć , nie wszystko racjonalnie wytłumaczysz, niekiedy odruch serca tu i teraz przewartościuje Ci życie. Jedna z piękniejszych książek przeczytanych ostatnio. Nie mogę jej dla siebie zachować. Przeczytaj koniecznie .
Sal - awatar Sal
ocenił na 9 1 rok temu
Niebo ma kolor zielony Krystyna Januszewska
Niebo ma kolor zielony
Krystyna Januszewska
Książka smutna i przygnębiająca , to na pewno . Ale też i do bólu szczera . Doskonale przedstawiona postać Małgosi , to jej oczami widzimy świat jej i jej rodziny . Małgosia jest , jak to kiedyś określił ktoś z moich znajomych ,'' w kolorze tapety ''. Niby jest dorosła (ma pięćdziesiąt lat) , niby decyzyjna i odpowiedzialna , ale...no właśnie , ale i tak robi to czego chcą inni a później cierpi . Jest wykształconym stomatologiem z wieloletnią praktyką w zawodzie , a przyjmuje pracę pomocy stomatologicznej i jednocześnie sprzątaczki . Pożycza samochód córce , chociaż jak mówi nie lubi się rozstawać ze swoim autem , mieszka z mężem który ma swoje mroczne tajemnice , ale nie potrafi z nim o tym rozmawiać , żyją po prostu w jednym mieszkaniu , ale obok . Jak współlokatorzy , a nie małżeństwo . Miejscami się zastanawiałam ile jest Małgosi w Małgosi , a ile w niej ocen , myśli i czynów innych osób . Bezwolna jak chorągiewka na wietrze która obraca się zgodnie z powiewem wiatru . No i ten dom , ogród i rodzice którzy zostali zmuszeni do jego opuszczenia . W którymś miejscu książki autorka mówi , czy mamy prawo żyć własnym życiem , kosztem życia rodziców ? Ale z drugiej strony , czy mamy prawo żyć tak jak chcą inni , nawet jeśli ci inni to ktoś z naszych najbliższych ? Każde z nas ma tylko jedno życie i nikt nie powinien żyć wedle innych . Tylko czasem tak trudno to wszystko pogodzić . Właśnie to , tę trudność , tą szarpaninę z samą sobą , to niezdecydowanie doskonale autorka potrafiła oddać w swojej książce . A to sprawiło że tak wysoko tę książkę oceniłam . Prawdziwość przedstawionych postaci i ich relacji między sobą . Mimo tego że książka smutna i '' siła złego na jednego '' , wręcz sprzysięgła się na Małgosię , czyta się bardzo dobrze . Ja z chęcią sięgnę po inne pozycje pani Januszewskiej .
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 8 8 lat temu
Ostatnia kwadra Księżyca Krystyna Januszewska
Ostatnia kwadra Księżyca
Krystyna Januszewska
Zanim na dobre wczytałam się w książkę miałam kilka ciężkich podejść, a książka leżała 3 miesiące na półce i stale o sobie przypominała. Wielowątkowość fabuły, różne rodzaje narracji sprawiają, że łatwo sie pogubić więc przeczytałam ją za jednym zamachem. Jest to przekrój przez życie kilgorga przyjaciół, których losy ciągle się krzyżują; akcja idzie do przodu ale nie brak też wielu retrospekcji, abyśmy mogli poznać życie bohaterów przed wyjściem na wolność Meli. Autorka jak zawsze posługuje się bajkowym i pięknym językiem, nie odrazu daje odpowiedzi na nurtujące nas pytania na temat losów postaci, stąd ciekwość każe czytać dalej. Podczas czytania na mojej twarzy rodził się uśmiech, ale także pojawiały się łzy, a gdy akcja była wartka i czekałam na rozwiązanie problemu serce przyspieszało. I taka właśnie powinna być dobra książka wciągająca i wywierająca mocne emocje na czytelniku. Jedyne czym jestem rozczarowana to szczęśliwe zakończenie we wszystkich wątkach. Na początku byłam też rozczarowana tym, że Meli 25 lat w więzieniu na końcu okazuje się niepotrzebne, dało się tego uniknąć, ale może własnie autorka w ten sposób chciała pokazać skutki pochopnych działań. Książka absolutnie godna polecenia. Myślę, że w tak obszernym przekroju osobowości każdy gdzieś znajdzie cząstkę siebie i może dojrzy swoje życie z innej perspektywy.
Isadel - awatar Isadel
ocenił na 9 10 lat temu
Niech wieje dobry wiatr Linda Olsson
Niech wieje dobry wiatr
Linda Olsson
"Niech wieje dobry wiatr, niech sypie biały śnieg..." Linda Olsson stworzyła przepiękną poetycką opowieść o życiu, samotności i prawdziwej przyjaźni, jaka może połączyć dwoje ludzi bez względu na wiek, majątek, status społeczny, czy wykształcenie. 30-letnia Veronika wynajmuje dom w małej szwedzkiej wiosce, na uboczu, aby tam odzyskać równowagę po traumatycznych przeżyciach, jakich niedawno doświadczyła. Ma zamiar napisać tutaj swoją drugą książkę, na którą pomysł od jakiegoś czasu kiełkuje w jej pamięci. Jedyną bliską sąsiadką pisarki jest Astrid - starsza, trochę zdziwaczała kobieta uznawana we wsi za wiedźmę. Pierwsze spotkanie tych dwóch kobiet różniących się od siebie niczym lód i woda nie zwiastuje wcale silnej więzi, jaka z czasem połączy obie bohaterki. Okazuje się jednak, że tak różne osobowości, które dzieli różnica pokoleń mają ze sobą wiele wspólnego i mogą pomóc sobie nawzajem. Veronika odzyskuje spokój duszy, leczy rany, jakich ostatnio doświadczyła i zaczyna inaczej postrzegać otaczający ją świat. Wycofana i ekscentryczna Astrid powoli ponownie otwiera się na świat i ludzi, wspólne rozmowy pomagają jej oczyścić się z tłumionej nienawiści, pokonać lęki i wyprzeć złe wspomnienia, które całkowicie zawładnęły jej umysłem. Przywykła do samotności staruszka zaczyna doceniać obecność drugiej osoby, niezobowiązującą pomoc, miłe gesty i życzliwe słowa. Veronika doświadcza wiele dobroci i otrzymuje całe pokłady życiowej mądrości uczestnicząc w rozrachunku swojej sąsiadki z życiem. "Niech wieje dobry wiatr" to słodko gorzka opowieść niosąca wiarę w drugiego człowieka i nadzieję na spokojne życie bez nienawiści, lęków i wyrzutów sumienia. Historia jest pięknie napisana, a właściwie namalowana słowem. Autorka tworzy prawdziwie liryczne pejzaże, których dopełniają tajemnicze i magiczne, melodyjnie brzmiące, szwedzkie cytaty oraz całe fragmenty wierszy najpierw podane w oryginale, a potem przetłumaczone. Przeżyciom obu kobiet towarzyszy nastrojowa muzyka i... smak poziomek. Pani Olsson jest doskonałą obserwatorką nie tylko otaczającej przyrody, ale i ludzkich uczuć. O takich sprawach jak śmierć, czy wykorzystywanie seksualne dziecka pisze z ogromną delikatnością i taktem. I może właśnie dzięki tej subtelności dostarcza czytelnikowi tak wielu emocji i wzruszeń, że trudno się z nimi zmierzyć. Powieść jest dogłębnie przemyślana, nic jej nie brakuje, ani nie ma w niej nic zanadto. Pozostaję pod ogromnym wrażeniem tej opowieści. Jest to jedna z niewielu historii, do których na pewno powrócę i jedna z tych książek, dla których znajdzie się na stałe miejsce w mojej biblioteczce. Sięgnijcie koniecznie po tę powieść, a sami się przekonacie, jak trudne może być życie i jak ogromne emocje. Polecam.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na 9 9 lat temu
Anemony Elżbieta Wojnarowska
Anemony
Elżbieta Wojnarowska
Główną bohaterkę Nataszę Borzęcką poznajemy w momencie, gdy zostaje pochwalona przez swojego szefa za zrobiony projekt. Jest kierownikiem zespołu, w którym jest lubiana i szanowana. Wydaje się, że jest to spełnioną i szczęśliwą kobietą sukcesu w wieku 36lat. Ma męża Teodora, córkę Misię i syna Nikiego. Dostaje nagle telefon od swojego lekarza i okazuje się, że życie Nataszy nie jest wcale takie piękne i usłane różami. Lekarz informuje ją o nawrocie choroby nowotworowej i o tym, że zostało jej już niewiele czasu. Syn Niki, rok wcześniej popełnił samobójstwo. A mąż Teodor nigdy jej nie kochał. Jak się później okazuje to właśnie on jest odpowiedzialny za to, że Natasza zrezygnowała z tańca z kariery piosenkarki, aktorki teatralnej a jej sukces malarski został bezczelnie zniszczony. Doprowadził do tego z zazdrości, bo to on miał być gwiazdą, a ona posłuszną i potulną żoną. Miała się cieszyć, że mimo braku atrakcyjności dla Todora on zdecydował się z nią ożenić. Zrobił jej przysługę. Do tego wszystkiego dochodzi ciężkie i dramatyczne dzieciństwo małej Nataszy, która w wieku 5lat straciła matkę, a ojca nie znała. No i jeszcze telegram o śmierci Wiktora… Każda kolejna strona dołuje jeszcze bardziej, aż strach przekręcać kolejną kartkę. Natasza to postać bardzo doświadczona przez los. Nawet za bardzo. Mimo to do ostatniej chwili trzyma się za nią kciuki, żeby jednak się jej udało. Ciekawe jest również to, że książka ta ma trzech narratorów: Nataszę, Teodora i Adama. Dzięki temu jesteśmy w stanie spojrzeć na jeden wątek z kilku stron. Mimo narracji Teodora nie byłam w stanie go polubić, nawet troszkę. Książkę jak najbardziej polecam, ale ostrzegam jest smutna, bardzo smutna.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 6 12 lat temu
Mariola, moje krople... Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Mariola, moje krople...
Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Powieść obyczajowa trochę o innej tematyce niż wszystkie pozostałe z dorobku autorki. Karykaturalna historia, satyra, przypominająca komediowe filmy Barei. Akcja toczy się w PRL-u konkretnie od 17 listopada do 13 grudnia 1981 roku w małej prowincjonalnej mieścinie pod Wrocławiem, w dodatku w teatrze. Pragnę przypomnieć ,że jest to okres tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego w Polsce. Jest to czas absurdu i tak został dokładnie w sposób rozdokazywany opisany w krzywym zwierciadle przez autorkę. Postaci przewija się cała masa, każde nazwisko upodobnia świetnie daną osobę, przykładowo dyrektor Zbytek, który od luksusów nie stronił -pojęcie względne jak na tamte czasy, Biegalski -reżyser całościowo zabiegany, przysłany z samej stolicy, który ciągle gdzieś ulatniał się jak kamfora i go nie było tam gdzie powinien się znajdować. Bardzo kolorowo zostały ucharakteryzowane osobowości bufetowej i jej córki, krawca, aktorów, sekretarza komitetu miejskiego PZPR, przedstawicieli Solidarności jak Palęta odnośnik do Lecha Wałęsy, księdza Różańskiego. W teatrze była wystawiana sztuka pt. ,, Romeo i Julia’’, a już trwały przygotowania do następnej ,,Ślubów panieńskich’’ i to w nie byle jakim wydaniu. Premiera ma się odbyć 12 grudnia na zakończenie manewrów Sojuz 81, aby uczcić i przypieczętować sukces. Na przedstawieniu mają się pojawić osobistości radzieckich delegatów związanych z tym niezwykłym wydarzeniem. Nic dziwnego ,że sytuacja okazywała się napięta i tytułowa Mariola co rusz zmuszona była podawać swojemu przełożonemu krople na nerwy. Przecież on nie mógł bez nich obejść się normalnie tak jak i bez Marioli. Przechodząc do drugiej strony medalu, trudne to były czasy. Widać to po pracownikach teatru , którzy na próbach pojawiali się i znikali by utknąć gdzieś na dłużej w kolejce po rajstopy, papier toaletowy i inne. Każdy produkt trzeba było zdobyć. Wszystko figurowało na wagę złota. Często kupowano coś co nie potrzeba, by później z kimś innym wymienić na to co się samemu życzyło. Żywność serwowano na kartki, talony, książeczki zdrowia dziecka. Cóż więc pozostawało pracownikom teatru? Nielegalny handel oczywiście , który kwitł w bufecie. Hodowali świniaka na zapleczach teatru, pędzili bimber w kotłowni na miejscu , za kołnierz go nie wylewając , drukowali ulotki opozycyjne. Trzeba było się kryć ,gdyż podsłuchy nie miały końca. A i wizyty oficerów Urzędu Bezpieczeństwa też miały miejsce nie raz i nie dwa. Liczono się wyłącznie z tymi , co należeli do partii. Sytuacja co najmniej dziwna a przy tym komiczna. Nie bez kozery zaznaczono na okładce ,że powieść lekka , zabawna i przekorna. Do tego dochodziły jeszcze inne bardziej obyczajowe epizody w postaci miłostek, zdrad, intryg , zawirowań wśród aktorów, walki o role nie zawsze uczciwe. Niesamowicie humorystyczna powieść, fantastyczne dialogi. Książkę bardzo lekko się czytało i napięcie wokół teatru cały czas rosło stopniowo. Polecam ,jeśli ktoś nie jest zrażony szczególnie czasami PRL-u i chce się coś o nich dowiedzieć lub tym , którzy przeżywali to na co dzień i chętnie odtworzą sobie ponownie w pamięci.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Pogodne dni

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pogodne dni