Anna Czerwińska to mniej znana niż Rutkiewicz, ale niemniej "utytułowana", gwiazda światowego himalaizmu oraz złotego pokolenia polskich himalaistów, zdobywała ośmiotysięczniki i uznane szczyty w Europie, głównie w zespole z Krystyną Palmowską. Obie przeżyły wysokie góry, Palmowska w tym roku w niezbyt jasnych okolicznościach zginęła w Tatrach Słowackich w wieku ponad 70 lat, Czerwińska dwa lata wcześniej w warunkach domowych, ale także sobie pożyła, jak na himalaistkę.
Niniejsza książka opowiada o mniej znanej w polskim himalaizmie, ale bardzo specyficznej, kooperacji polsko-pakistańskiej w celu drugiego zdobycia jednego z najwyższych 7-tysięczników świata, dokładnie 7782 m n.p.m.
Książka stanowi dosyć standardowy reportaż o wyprawie w stylu oblężniczym, przybyli, zobaczyli, pomęczyli, naśmiecili i zwyciężyli. Niewiele dowiadujemy się o specyfice współpracy polsko-pakistańskiej, do tego z kobietami w składzie. Tyle tylko że polscy wspinacze to wybitni szowiniści, co to niezbyt się garną do współpracy z babami w górach, a Pakistańczycy szarmanccy i uprzejmi wobec kobiet. Coś tu nie gra, niemniej to były inne czasy, może wtedy w Pakistanie prawa kobiet nie wyglądały tak źle, jak dzisiaj.
Czerwińska ma całkiem przyjemne pióro, nie dziwota, że później rozwinęła się pisarsko.
Anna Czerwińska to mniej znana niż Rutkiewicz, ale niemniej "utytułowana", gwiazda światowego himalaizmu oraz złotego pokolenia polskich himalaistów, zdobywała ośmiotysięczniki i uznane szczyty w Europie, głównie w zespole z Krystyną Palmowską. Obie przeżyły wysokie góry, Palmowska w tym roku w niezbyt jasnych okolicznościach zginęła w Tatrach Słowackich w wieku ponad 70...
Książkę Pani Ani jak zwykle czyta się z zapartym tchem, a opisane relacje odbiera się tak jakby się było z Panią Anią na miejscu. Walka, wysiłek i siła na pokonanie tego co wydawałoby się niemożliwe...taka jest P.Ania. Polecam.
Książkę Pani Ani jak zwykle czyta się z zapartym tchem, a opisane relacje odbiera się tak jakby się było z Panią Anią na miejscu. Walka, wysiłek i siła na pokonanie tego co wydawałoby się niemożliwe...taka jest P.Ania. Polecam.
Góra trudna, ale książka bardzo ciekawa. Czerwińska była bardzo dobrą himalaistką, a jej umiejętności pisarskie nie odbiegają od tego co prezentowała w górach. Historię zdobywania Rakaposhi opisuje szczerze i ciekawie. Jej wejście na szczyt to niesamowita historia.
Góra trudna, ale książka bardzo ciekawa. Czerwińska była bardzo dobrą himalaistką, a jej umiejętności pisarskie nie odbiegają od tego co prezentowała w górach. Historię zdobywania Rakaposhi opisuje szczerze i ciekawie. Jej wejście na szczyt to niesamowita historia.
Wg mnie historia opisana w mało porywający sposób. Było kilka momentów, które faktycznie wciągnęły czytelnika, np. zejście lawiny, natomiast cała reszta trochę mdła. Schodzenie, wychodzenie, schodzenie, wychodzenie i w kółko o tym samym. W zasadzie to na tym między innymi polega zdobywanie tak wysokich szczytów. Aklimatyzacja i te sprawy. Ale to nie zmienia faktu, że całość mogłaby zostać opisana ciekawiej.
No i jeszcze ta dyskryminacja kobiet. Traktowane jak jakiś gorszy gatunek. Jakby pchały się na tę górę tylko po to, aby usługiwać. A przecież one też marzyły o zdobyciu tego szczytu. Najwyraźniej dla Panów nie miało to znaczenia. Ważne, że oni wyszli. Baby, bo takie otrzymały miano, niech robią co chcą.
Mam nadzieję, że w dzisiejszych czasach nie ma już takich podziałów. Że każdy jest równym sobie zdobywcą.
Wg mnie historia opisana w mało porywający sposób. Było kilka momentów, które faktycznie wciągnęły czytelnika, np. zejście lawiny, natomiast cała reszta trochę mdła. Schodzenie, wychodzenie, schodzenie, wychodzenie i w kółko o tym samym. W zasadzie to na tym między innymi polega zdobywanie tak wysokich szczytów. Aklimatyzacja i te sprawy. Ale to nie zmienia faktu, że całość...
Anna Czerwińska to mniej znana niż Rutkiewicz, ale niemniej "utytułowana", gwiazda światowego himalaizmu oraz złotego pokolenia polskich himalaistów, zdobywała ośmiotysięczniki i uznane szczyty w Europie, głównie w zespole z Krystyną Palmowską. Obie przeżyły wysokie góry, Palmowska w tym roku w niezbyt jasnych okolicznościach zginęła w Tatrach Słowackich w wieku ponad 70 lat, Czerwińska dwa lata wcześniej w warunkach domowych, ale także sobie pożyła, jak na himalaistkę.
Niniejsza książka opowiada o mniej znanej w polskim himalaizmie, ale bardzo specyficznej, kooperacji polsko-pakistańskiej w celu drugiego zdobycia jednego z najwyższych 7-tysięczników świata, dokładnie 7782 m n.p.m.
Książka stanowi dosyć standardowy reportaż o wyprawie w stylu oblężniczym, przybyli, zobaczyli, pomęczyli, naśmiecili i zwyciężyli. Niewiele dowiadujemy się o specyfice współpracy polsko-pakistańskiej, do tego z kobietami w składzie. Tyle tylko że polscy wspinacze to wybitni szowiniści, co to niezbyt się garną do współpracy z babami w górach, a Pakistańczycy szarmanccy i uprzejmi wobec kobiet. Coś tu nie gra, niemniej to były inne czasy, może wtedy w Pakistanie prawa kobiet nie wyglądały tak źle, jak dzisiaj.
Czerwińska ma całkiem przyjemne pióro, nie dziwota, że później rozwinęła się pisarsko.
Anna Czerwińska to mniej znana niż Rutkiewicz, ale niemniej "utytułowana", gwiazda światowego himalaizmu oraz złotego pokolenia polskich himalaistów, zdobywała ośmiotysięczniki i uznane szczyty w Europie, głównie w zespole z Krystyną Palmowską. Obie przeżyły wysokie góry, Palmowska w tym roku w niezbyt jasnych okolicznościach zginęła w Tatrach Słowackich w wieku ponad 70...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę Pani Ani jak zwykle czyta się z zapartym tchem, a opisane relacje odbiera się tak jakby się było z Panią Anią na miejscu. Walka, wysiłek i siła na pokonanie tego co wydawałoby się niemożliwe...taka jest P.Ania. Polecam.
Książkę Pani Ani jak zwykle czyta się z zapartym tchem, a opisane relacje odbiera się tak jakby się było z Panią Anią na miejscu. Walka, wysiłek i siła na pokonanie tego co wydawałoby się niemożliwe...taka jest P.Ania. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGóra trudna, ale książka bardzo ciekawa. Czerwińska była bardzo dobrą himalaistką, a jej umiejętności pisarskie nie odbiegają od tego co prezentowała w górach. Historię zdobywania Rakaposhi opisuje szczerze i ciekawie. Jej wejście na szczyt to niesamowita historia.
Góra trudna, ale książka bardzo ciekawa. Czerwińska była bardzo dobrą himalaistką, a jej umiejętności pisarskie nie odbiegają od tego co prezentowała w górach. Historię zdobywania Rakaposhi opisuje szczerze i ciekawie. Jej wejście na szczyt to niesamowita historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWg mnie historia opisana w mało porywający sposób. Było kilka momentów, które faktycznie wciągnęły czytelnika, np. zejście lawiny, natomiast cała reszta trochę mdła. Schodzenie, wychodzenie, schodzenie, wychodzenie i w kółko o tym samym. W zasadzie to na tym między innymi polega zdobywanie tak wysokich szczytów. Aklimatyzacja i te sprawy. Ale to nie zmienia faktu, że całość mogłaby zostać opisana ciekawiej.
No i jeszcze ta dyskryminacja kobiet. Traktowane jak jakiś gorszy gatunek. Jakby pchały się na tę górę tylko po to, aby usługiwać. A przecież one też marzyły o zdobyciu tego szczytu. Najwyraźniej dla Panów nie miało to znaczenia. Ważne, że oni wyszli. Baby, bo takie otrzymały miano, niech robią co chcą.
Mam nadzieję, że w dzisiejszych czasach nie ma już takich podziałów. Że każdy jest równym sobie zdobywcą.
Wg mnie historia opisana w mało porywający sposób. Było kilka momentów, które faktycznie wciągnęły czytelnika, np. zejście lawiny, natomiast cała reszta trochę mdła. Schodzenie, wychodzenie, schodzenie, wychodzenie i w kółko o tym samym. W zasadzie to na tym między innymi polega zdobywanie tak wysokich szczytów. Aklimatyzacja i te sprawy. Ale to nie zmienia faktu, że całość...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towidać że to początki twórczości
widać że to początki twórczości
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to