Poruszająca i emocjonalna historia tocząca się w realiach II wojny światowej.... Powieść o trudach wyborów, o walce samym sobą, o bliskości ludzkiej, o stracie, ale takze o nadzieji, która jest bardzo kluczowa w takich historiach ... książka mimo ciężkich i trudnych tematów otula i wycisza .. czyta się lekko i płynnie a nutka romantyczności dodaje chwile z uśmiechem ..
Poruszająca i emocjonalna historia tocząca się w realiach II wojny światowej.... Powieść o trudach wyborów, o walce samym sobą, o bliskości ludzkiej, o stracie, ale takze o nadzieji, która jest bardzo kluczowa w takich historiach ... książka mimo ciężkich i trudnych tematów otula i wycisza .. czyta się lekko i płynnie a nutka romantyczności dodaje chwile z uśmiechem ..
Czy wyobrażacie sobie, że w jednej chwili tracicie wszystko — dom, poczucie bezpieczeństwa, a nawet własną tożsamość — i musicie nauczyć się żyć od nowa?
„Daleko od domu” zaczyna się właśnie od takiego momentu — nagłego, brutalnego, który nie zostawia miejsca na wahanie.
To opowieść osadzona w realiach II wojny światowej, ale nie jest to typowa powieść historyczna skupiona na faktach czy strategiach. Tutaj wszystko kręci się wokół człowieka — jego emocji, wyborów i tego, jak bardzo potrafi się zmienić, kiedy zostanie przyparty do ściany.
Główna bohaterka zostaje zmuszona do ucieczki, do ukrywania się, do życia pod przybraną tożsamością. Z dnia na dzień musi porzucić dawną siebie i odnaleźć się w świecie, w którym nikomu nie można ufać do końca.
W tle mamy okupowaną Francję, nieustanne napięcie, strach i poczucie zagrożenia, które właściwie nie opuszcza ani bohaterów, ani czytelnika. Jest też motyw rozłąki — bardzo silny i bolesny. Utrata bliskich, brak pewności, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkają, to coś, co przewija się przez całą książkę i nadaje jej wyjątkowo emocjonalny ton.
Ale to nie jest tylko historia o przetrwaniu. To również opowieść o tym, jak w najtrudniejszych warunkach rodzi się bliskość. Jak dwoje ludzi, naznaczonych stratą i samotnością, próbuje odnaleźć w sobie nawzajem coś, co pozwoli im iść dalej. Ta relacja rozwija się spokojnie, bez przesady i sztuczności — bardziej jako potrzeba bycia obok kogoś niż wielkie, filmowe uczucie.
Dużo miejsca zajmuje też temat odwagi — ale nie tej spektakularnej, tylko codziennej. Cichej. Takiej, która polega na podejmowaniu decyzji mimo strachu. Na pomaganiu innym, nawet kiedy samemu ledwo się stoi na nogach. Na wierze, że jeszcze coś dobrego może się wydarzyć.
Czytałam tę książkę z poczuciem, że to historia o utracie, ale też o odbudowywaniu — siebie, relacji, nadziei. I chyba właśnie to najbardziej przyciąga. Nie sama wojna, nie dramatyzm wydarzeń, ale to, jak bardzo ta opowieść jest ludzka.
Jeśli lubicie historie, które poruszają, ale nie przytłaczają, które zostawiają miejsce na refleksję i emocje, a jednocześnie wciągają od pierwszych stron — „Daleko od domu” zdecydowanie jest jedną z tych książek, po które warto sięgnąć.
Czy wyobrażacie sobie, że w jednej chwili tracicie wszystko — dom, poczucie bezpieczeństwa, a nawet własną tożsamość — i musicie nauczyć się żyć od nowa?
„Daleko od domu” zaczyna się właśnie od takiego momentu — nagłego, brutalnego, który nie zostawia miejsca na wahanie.
To opowieść osadzona w realiach II wojny światowej, ale nie jest to typowa powieść historyczna...
Muszę na początku powiedzieć, że bardzo lubię twórczość Danielle Steel. To autorka, która ma na swoim koncie około 200 książek, a fakt, że wciąż są wydawane i czytane na całym świecie, mówi sam za siebie, naprawdę warto sięgnąć po jej powieści. Jej styl jest rozpoznawalny, przystępny i idealny dla osób, które szukają poruszających, ale niewymagających historii. „Daleko od domu” to poruszająca powieść osadzona w realiach II wojny światowej, która przenosi czytelnika do okupowanego Paryża i Normandii. Poznajemy Arielle, kobietę, której życie nagle rozpada się na kawałki, gdy jej mąż ginie po udziale w nieudanym zamachu na Hitlera, Operacja Walkiria. Zmuszona do ucieczki i ukrywania się pod fałszywą tożsamością, bohaterka musi odnaleźć w sobie siłę do przetrwania w świecie pełnym strachu, niepewności i tęsknoty za bliskimi. Autorka w swoim charakterystycznym stylu łączy historię z emocjam, mamy tu zarówno dramat wojny, jak i subtelnie rozwijający się wątek miłosny. Relacja Arielle i Sébastiena daje czytelnikowi chwilę oddechu oraz nadziei, pokazując, że nawet w najtrudniejszych czasach można odnaleźć bliskość. To, co wyróżnia tę książkę, to przede wszystkim emocjonalność i lekkość stylu. Historia nie jest przesadnie skomplikowana, ale właśnie w tym tkwi jej siła, czyta się ją szybko, a jednocześnie zostawia po sobie refleksję o odwadze, stracie i sile miłości. Idealna propozycja dla fanów powieści obyczajowych z historycznym tłem. Wzruszająca, momentami bolesna, ale też dająca nadzieję, dokładnie taka, jakiej można oczekiwać po Danielle Steel.
Muszę na początku powiedzieć, że bardzo lubię twórczość Danielle Steel. To autorka, która ma na swoim koncie około 200 książek, a fakt, że wciąż są wydawane i czytane na całym świecie, mówi sam za siebie, naprawdę warto sięgnąć po jej powieści. Jej styl jest rozpoznawalny, przystępny i idealny dla osób, które szukają poruszających, ale niewymagających historii. „Daleko od...
Aurielle von Auspeck, pomimo trwającej wojny, wiedzie luksusowe, wygodne życie w berlińskim zamku. Jej matka była Francuzką, a ojciec Niemcem. Po ich śmierci centrum jej świata stał się mąż Gregor oraz dwójka dzieci, tworząc cudowną rodzinę. Mężczyzna - niemiecki pułkownik w stanie spoczynku, należy do Kręgu z Krzyżowej – grupy konserwatywnych arystokratów, uważających Hitlera za szaleńca, ale stara się, by żona nie odczuwała skutków wojny. Dużo podróżują, między innymi do Francji, nie odmawiając sobie zakupów i przyjęć.
Początek powieści to właśnie oszałamiający, niemal filmowy obraz okupowanego Paryża z 1944 roku. Atmosfera luksusu w hotelu Ritz, wystawne bankiety i piękne suknie Arielle tworzą złudne poczucie bezpieczeństwa. Jednak ten elegancki świat kruszy się w jednej chwili, gdy wojna brutalnie wdziera się w życie bohaterki. Śmierć jej męża po nieudanym zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu staje się katalizatorem dramatycznej przemiany. Z kobiety żyjącej w bogactwie, Arielle staje się uciekinierką, która pod fałszywym nazwiskiem musi szukać schronienia w Normandii, tracąc kontakt z dziećmi.
Atutem książki jest tło historyczne i to, jak autorka ukazała codzienność zarówno w Berlinie końca wojny, jak i w okupowanej Francji. Normandia pod ostrzałem aliantów, objęta działalnością ruchu oporu to smutny przykład skutków wojny. To właśnie tam poznajemy Sébastiena - człowieka złamanego stratą bliskich, w którym Arielle odnalazła bratnią duszę. Ich relacja została przedstawiona jako subtelna więź rodząca się z lęku, wspólnej walki i niegasnącej nadziei.
W „Daleko od domu” Danielle Steel po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzynią w splataniu bolesnej historii z najgłębszymi ludzkimi odczuciami. Spodziewałam się emocji, ale i tego, że zostaną one obudzone taktownie. Steel połączyła tu dwa skrajnie różne światy, tworząc przejmujący obraz życia w cieniu wielkiej historii, pokazując jak polityka łamie zwykłe życia. Kto szukałby tutaj brutalności i drastyczności, będzie zawiedziony, jednak wzruszenie i refleksja nad światem i człowieczeństwem - gwarantowane u każdego.
Aurielle von Auspeck, pomimo trwającej wojny, wiedzie luksusowe, wygodne życie w berlińskim zamku. Jej matka była Francuzką, a ojciec Niemcem. Po ich śmierci centrum jej świata stał się mąż Gregor oraz dwójka dzieci, tworząc cudowną rodzinę. Mężczyzna - niemiecki pułkownik w stanie spoczynku, należy do Kręgu z Krzyżowej – grupy konserwatywnych arystokratów, uważających...
Do książek Danielle Steel mam spory sentyment, bo uczyłam się na nich przed laty angielskiego. Jej prosty, klarowny styl jest do tego idealny. Choć lata mijają, autorka pozostaje wierna sobie i pisze o wielkich emocjach, miłości i ludziach, którzy w głębi duszy są po prostu dobrzy. Jej najnowsza powieść „Daleko od domu” to właśnie historia idealna, gdy potrzebujemy czegoś, co, mimo trudnych tematów, ostatecznie otuli nas nadzieją.
Tak jak wspomniałam, sięgnęłam po ten tytuł z sentymentu, ale chyba każdy z nas potrzebuje czasem historii, w której zło zostaje ukarane, miłość zwycięża wszystko, a na końcu - mimo bolesnych strat - czeka nas szczęśliwe zakończenie.
I taka jest najnowsza powieść autorki, zabierająca nas do Niemiec i Francji w czasie drugiej wojny światowej. To lekka powieść o ciężkich czasach, skupiona na perspektywie kobiet, które w czasie wojny toczą własne walki. Które muszą uciekać, pozbawione wszystkiego, walczą o przetrwanie, ale mimo to nie tracą nadziei. Takimi kobietami są zarówno Arielle, jak i jej córka Marianna. Obie, przyzwyczajone do życia w luksusie u boku dbających o wszystko mężów, zmuszone są zacząć wszystko od nowa, by przeżyć. Dodatkowo los je rozdziela na długie lata wojny, pozbawiając jakiejkolwiek wiedzy o bliskich. Ale nawet w tak dramatycznych warunkach odnajdują cel w życiu.
Autorka ukazuje wojenny chaos i walkę w ruchu oporu skupiającą się na fałszowaniu dokumentów dla uciekających Żydów. Duży nacisk kładzie również na okres powojenny, oddając dramat niemieckich kobiet, trud poszukiwania bliskich w zrujnowanej Europie, rozpoczęcie procesów norymberskich i prawną walkę o odzyskanie zagrabionych przez nazistów majątków.
Oczywiście, jak to u Danielle Steel, nie mogło zabraknąć wątków romantycznych - wieloletniej przyjaźni, nabierającej z czasem innych barw, i pewnego amerykańskiego żołnierza, który pojawia się w odpowiednim miejscu i czasie, niczym rycerz na białym koniu.
Jeśli szukasz skomplikowanej, wielowarstwowej fabuły, to u Danielle Steel jej nie znajdziesz. Styl jest prosty, momentami wręcz naiwny, a bohaterowie dobrzy do szpiku kości. Trochę brakuje im szarości, są nieco jednowymiarowi, ale powieść czyta się błyskawicznie i z dużą dawką wzruszenia. Jest trochę bolesna, bardzo romantyczna, ale i niesamowicie budująca.
Do książek Danielle Steel mam spory sentyment, bo uczyłam się na nich przed laty angielskiego. Jej prosty, klarowny styl jest do tego idealny. Choć lata mijają, autorka pozostaje wierna sobie i pisze o wielkich emocjach, miłości i ludziach, którzy w głębi duszy są po prostu dobrzy. Jej najnowsza powieść „Daleko od domu” to właśnie historia idealna, gdy potrzebujemy czegoś,...
Obrazująca ludzką wytrwałość w świecie naznaczonym pożogą wojennej zawieruchy. Eksponująca moc rodzinnych relacji, które stają się impulsem do konfrontacji z bezwzględnym losem. Z delikatnością traktująca o uczuciach, które na nowo trzeba w sobie ożywić.
„Daleko od domu” to opowieść obnażająca dramatyczny okres schyłku wojny oraz nastającej po niej rzeczywistości, w której ból straty, lęk niepewności i nieśmiało tląca się nadzieja na odmianę życia wirują w duszy niczym para w chaotycznym tańcu. Nie sposób zaprzeczyć, że to odsłona dotykająca strun wrażliwości, jednak w obliczu komfortowej narracji i otulającego wydźwięku całkiem przyjemna w odbiorze. Danielle Steel nie sili się bowiem na nadmierny tragizm, z przekonującą naturalnością portretuje kolejne implikacje wojny, ale przy tym wyraziście podkreśla hart ludzkiego ducha, wciąż tkwiące w sercach życzliwość oraz wsparcie, a przede wszystkim oddanie bliskim osobom, które staje się fundamentem dalszej egzystencji. Tłem swojej historii czyni okupowaną Francję, która po zakończeniu konfliktu zbrojnego próbuje odbudować zaznane wojenne straty, stanowi zarazem dla wielu swoisty azyl przed powidokami przeszłości i traumatycznymi wspomnieniami, a także szansę na stworzenie wolnej od zła teraźniejszości.
Danielle Steel na kartach tego tytułu dokonała analizy tożsamości, którą rozdziera pomiędzy niemiecką a francuską narodowość. I zarazem traktuje o moralności człowieka, której wyznacznikiem nie staje się pochodzenie, ale zakorzenione w nim emocje. W świat naznaczony strachem, spowity kurzem zgliszczy i rozdzierających pożegnań tchnęła uczucia kruche, niepewne i nieśmiałe – z trwałej, solidnej przyjaźni niespiesznie zmierzające ku więzi cenniejszej niż wszystkie bogactwa, diamenty i markowe ubrania, które kiedyś stanowiły niezachwianą codzienność. To opowieść o odwadze, by sprzeciwić się oprawcy oraz uratować ludzkie istnienia, ale i śmiałym igraniu z niebezpieczeństwem, którego należało się podjąć w walce o przeżycie w zgodzie z własnymi wartościami. O tęsknocie i stracie, o oswajaniu zakotwiczonych pod skórą demonów przeszłości, aż w końcu o poszukiwaniu domu, którego synonimem autorka uczyniła ramiona ukochanych osób oraz własne serce. Przybliżająca widmo wojennego jarzma, które dotyka pojedyncze jednostki, przeszywa cierpieniem ludność cywilną, odbiera bezpowrotnie poczucie bezpieczeństwa, zanurza w bezradności i paraliżuje obawą o dalszy los. To nie tylko obyczajowa powieść miłosna z rozbudowanym kontekstem historycznym, ale i prozatorskie źródło istotnych wartości, o których zapomina się w czasach otulonych spokojem i stabilnością. Pięknie i wdzięcznie akcentująca bliskość, lojalność i troskę oraz opowiadająca o cierpieniu, które można przekuć w niezachwianą siłę.
Obrazująca ludzką wytrwałość w świecie naznaczonym pożogą wojennej zawieruchy. Eksponująca moc rodzinnych relacji, które stają się impulsem do konfrontacji z bezwzględnym losem. Z delikatnością traktująca o uczuciach, które na nowo trzeba w sobie ożywić.
„Daleko od domu” to opowieść obnażająca dramatyczny okres schyłku wojny oraz nastającej po niej rzeczywistości, w której...
Czytając książka "Daleko od domu" autorstwa Danielle Steel, miałam momentami wrażenie, jakbym zaglądał do dwóch zupełnie różnych światów naraz. Z jednej strony elegancki Paryż i słynny Hôtel Ritz Paris. Piękne suknie, wystawne bankiety, rozmowy przy stolikach i atmosfera luksusu, która sprawia, że można na chwilę zapomnieć o tym, co dzieje się wokół. A z drugiej strony nagle wszystko się zmienia. Wojna wdziera się do życia bohaterów bez pytania. Spokojny, elegancki świat zaczyna się kruszyć, a zamiast bankietów pojawia się strach, ucieczka i konieczność ukrywania się. Główna bohaterka z dnia na dzień musi zostawić za sobą dawne życie i odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości.
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak bardzo w tej historii czuć kontrast epoki. Obok przepychu i piękna pojawia się codzienność wojny. Bohaterowie tracą bliskich, próbują przetrwać, a jednocześnie gdzieś między tym wszystkim rodzą się przyjaźnie i uczucia.
Ta książka pokazuje, że nawet w czasach, kiedy świat się rozpada, ludzie wciąż szukają nadziei, miłości i odwagi.
Nie jest tylko historią wojenną, ale przede wszystkim opowieścią o człowieku i jego emocjach
@KREATYWNIE_Z_JULKA
Czytając książka "Daleko od domu" autorstwa Danielle Steel, miałam momentami wrażenie, jakbym zaglądał do dwóch zupełnie różnych światów naraz. Z jednej strony elegancki Paryż i słynny Hôtel Ritz Paris. Piękne suknie, wystawne bankiety, rozmowy przy stolikach i atmosfera luksusu, która sprawia, że można na chwilę zapomnieć o tym, co dzieje się wokół. A z drugiej strony...
Wiele lat temu miałam przyjemność sięgnąć po kilka powieści Danielle Steel i od tamtej pory dobrze znam jej charakterystyczny styl. Autorka słynie z umiejętnego łączenia emocjonalnych historii z tłem historycznym, tworząc opowieści pełne uczuć, dramatów i wewnętrznych przemian bohaterów. Jej język jest przystępny, a narracja płynna, co sprawia, że książki czyta się lekko, mimo często trudnej tematyki. Ponieważ szczególnie cenię sobie powieści osadzone w realiach wojennych, z dużą ciekawością sięgnęłam po „Daleko od domu”.
Akcja powieści rozpoczyna się w 1944 roku. Arielle von Auspeck przybywa do luksusowego hotelu Ritz w okupowanym przez Niemców Paryżu. Kobieta oczekuje na przyjazd swojego męża, emerytowanego pułkownika niemieckiej armii. Ich plany zostają jednak brutalnie przerwane – mężczyzna ginie po udziale w Operacji Walkiria, nieudanym zamachu na Hitlera.
W obliczu zagrożenia Arielle zmuszona jest do natychmiastowej ucieczki. Opuszcza Paryż i ukrywa się w Normandii, przyjmując fałszywą tożsamość. Pozbawiona kontaktu z dziećmi, samotna i pełna lęku o przyszłość, próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
W tym trudnym czasie poznaje Sébastiena – mężczyznę, który również doświadczył ogromnej straty. Jego żona i córka zostały deportowane kilka lat wcześniej. Między dwojgiem bohaterów rodzi się nić porozumienia, oparta na wspólnym cierpieniu i nadziei na odnalezienie bliskich.
W obliczu zbliżającej się inwazji aliantów i narastającego chaosu wojennego Arielle i Sébastien angażują się w działalność ruchu oporu. Ich codzienność wypełnia nieustanne zagrożenie, strach i konieczność podejmowania trudnych decyzji. Jednocześnie między nimi rozwija się subtelna, pełna niepewności relacja, która daje im siłę do dalszej walki.
„Daleko od domu” to powieść, która w pełni wpisuje się w charakterystyczny styl Danielle Steel, ale jednocześnie wyróżnia się na tle jej innych książek dzięki silnie zarysowanemu kontekstowi historycznemu. Autorka z dużą wrażliwością ukazuje dramat jednostki uwikłanej w wielką historię, nie skupiając się wyłącznie na wydarzeniach wojennych, lecz przede wszystkim na emocjach bohaterów.
Największym atutem książki jest dla mnie postać Arielle. To bohaterka niezwykle autentyczna – pełna sprzeczności, lęku, ale i wewnętrznej siły. Jej przemiana z kobiety żyjącej we względnym bezpieczeństwie do osoby zmuszonej do walki o przetrwanie została przedstawiona w sposób wiarygodny i poruszający.
Relacja między Arielle a Sébastienem rozwija się powoli i naturalnie, bez zbędnego patosu. To jedna z tych historii miłosnych, które nie dominują fabuły, lecz subtelnie ją dopełniają, nadając jej głębi i emocjonalnego wymiaru.
Bardzo doceniam również tło historyczne – choć nie jest ono przesadnie szczegółowe, autorka umiejętnie buduje atmosferę niepewności, strachu i napięcia, które towarzyszyły życiu w okupowanej Francji. Dzięki temu łatwo wczuć się w sytuację bohaterów i zrozumieć ich wybory.
Z drugiej strony momentami miałam wrażenie, że niektóre wątki mogłyby zostać bardziej rozwinięte – szczególnie te związane z działalnością ruchu oporu. Czułam lekki niedosyt, bo potencjał tej części historii był naprawdę duży.
Mimo to lektura dostarczyła mi wielu emocji. To książka skłaniająca do refleksji nad tym, jak wiele człowiek jest w stanie znieść oraz jak ogromną siłę daje nadzieja i bliskość drugiej osoby. To poruszająca historia o miłości rodzącej się w cieniu wojny — o odwadze, poświęceniu i nadziei, która potrafi przetrwać nawet najciemniejsze czasy.
Podsumowując, „Daleko od domu” to wartościowa, wciągająca i świetnie napisana powieść, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom literatury obyczajowej z tłem historycznym. Gorąco polecam.
Wiele lat temu miałam przyjemność sięgnąć po kilka powieści Danielle Steel i od tamtej pory dobrze znam jej charakterystyczny styl. Autorka słynie z umiejętnego łączenia emocjonalnych historii z tłem historycznym, tworząc opowieści pełne uczuć, dramatów i wewnętrznych przemian bohaterów. Jej język jest przystępny, a narracja płynna, co sprawia, że książki czyta się lekko,...
Poruszająca i emocjonalna historia tocząca się w realiach II wojny światowej.... Powieść o trudach wyborów, o walce samym sobą, o bliskości ludzkiej, o stracie, ale takze o nadzieji, która jest bardzo kluczowa w takich historiach ... książka mimo ciężkich i trudnych tematów otula i wycisza .. czyta się lekko i płynnie a nutka romantyczności dodaje chwile z uśmiechem ..
Poruszająca i emocjonalna historia tocząca się w realiach II wojny światowej.... Powieść o trudach wyborów, o walce samym sobą, o bliskości ludzkiej, o stracie, ale takze o nadzieji, która jest bardzo kluczowa w takich historiach ... książka mimo ciężkich i trudnych tematów otula i wycisza .. czyta się lekko i płynnie a nutka romantyczności dodaje chwile z uśmiechem ..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy wyobrażacie sobie, że w jednej chwili tracicie wszystko — dom, poczucie bezpieczeństwa, a nawet własną tożsamość — i musicie nauczyć się żyć od nowa?
„Daleko od domu” zaczyna się właśnie od takiego momentu — nagłego, brutalnego, który nie zostawia miejsca na wahanie.
To opowieść osadzona w realiach II wojny światowej, ale nie jest to typowa powieść historyczna skupiona na faktach czy strategiach. Tutaj wszystko kręci się wokół człowieka — jego emocji, wyborów i tego, jak bardzo potrafi się zmienić, kiedy zostanie przyparty do ściany.
Główna bohaterka zostaje zmuszona do ucieczki, do ukrywania się, do życia pod przybraną tożsamością. Z dnia na dzień musi porzucić dawną siebie i odnaleźć się w świecie, w którym nikomu nie można ufać do końca.
W tle mamy okupowaną Francję, nieustanne napięcie, strach i poczucie zagrożenia, które właściwie nie opuszcza ani bohaterów, ani czytelnika. Jest też motyw rozłąki — bardzo silny i bolesny. Utrata bliskich, brak pewności, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkają, to coś, co przewija się przez całą książkę i nadaje jej wyjątkowo emocjonalny ton.
Ale to nie jest tylko historia o przetrwaniu. To również opowieść o tym, jak w najtrudniejszych warunkach rodzi się bliskość. Jak dwoje ludzi, naznaczonych stratą i samotnością, próbuje odnaleźć w sobie nawzajem coś, co pozwoli im iść dalej. Ta relacja rozwija się spokojnie, bez przesady i sztuczności — bardziej jako potrzeba bycia obok kogoś niż wielkie, filmowe uczucie.
Dużo miejsca zajmuje też temat odwagi — ale nie tej spektakularnej, tylko codziennej. Cichej. Takiej, która polega na podejmowaniu decyzji mimo strachu. Na pomaganiu innym, nawet kiedy samemu ledwo się stoi na nogach. Na wierze, że jeszcze coś dobrego może się wydarzyć.
Czytałam tę książkę z poczuciem, że to historia o utracie, ale też o odbudowywaniu — siebie, relacji, nadziei. I chyba właśnie to najbardziej przyciąga. Nie sama wojna, nie dramatyzm wydarzeń, ale to, jak bardzo ta opowieść jest ludzka.
Jeśli lubicie historie, które poruszają, ale nie przytłaczają, które zostawiają miejsce na refleksję i emocje, a jednocześnie wciągają od pierwszych stron — „Daleko od domu” zdecydowanie jest jedną z tych książek, po które warto sięgnąć.
Czy wyobrażacie sobie, że w jednej chwili tracicie wszystko — dom, poczucie bezpieczeństwa, a nawet własną tożsamość — i musicie nauczyć się żyć od nowa?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Daleko od domu” zaczyna się właśnie od takiego momentu — nagłego, brutalnego, który nie zostawia miejsca na wahanie.
To opowieść osadzona w realiach II wojny światowej, ale nie jest to typowa powieść historyczna...
Muszę na początku powiedzieć, że bardzo lubię twórczość Danielle Steel. To autorka, która ma na swoim koncie około 200 książek, a fakt, że wciąż są wydawane i czytane na całym świecie, mówi sam za siebie, naprawdę warto sięgnąć po jej powieści. Jej styl jest rozpoznawalny, przystępny i idealny dla osób, które szukają poruszających, ale niewymagających historii. „Daleko od domu” to poruszająca powieść osadzona w realiach II wojny światowej, która przenosi czytelnika do okupowanego Paryża i Normandii. Poznajemy Arielle, kobietę, której życie nagle rozpada się na kawałki, gdy jej mąż ginie po udziale w nieudanym zamachu na Hitlera, Operacja Walkiria. Zmuszona do ucieczki i ukrywania się pod fałszywą tożsamością, bohaterka musi odnaleźć w sobie siłę do przetrwania w świecie pełnym strachu, niepewności i tęsknoty za bliskimi. Autorka w swoim charakterystycznym stylu łączy historię z emocjam, mamy tu zarówno dramat wojny, jak i subtelnie rozwijający się wątek miłosny. Relacja Arielle i Sébastiena daje czytelnikowi chwilę oddechu oraz nadziei, pokazując, że nawet w najtrudniejszych czasach można odnaleźć bliskość. To, co wyróżnia tę książkę, to przede wszystkim emocjonalność i lekkość stylu. Historia nie jest przesadnie skomplikowana, ale właśnie w tym tkwi jej siła, czyta się ją szybko, a jednocześnie zostawia po sobie refleksję o odwadze, stracie i sile miłości. Idealna propozycja dla fanów powieści obyczajowych z historycznym tłem. Wzruszająca, momentami bolesna, ale też dająca nadzieję, dokładnie taka, jakiej można oczekiwać po Danielle Steel.
Muszę na początku powiedzieć, że bardzo lubię twórczość Danielle Steel. To autorka, która ma na swoim koncie około 200 książek, a fakt, że wciąż są wydawane i czytane na całym świecie, mówi sam za siebie, naprawdę warto sięgnąć po jej powieści. Jej styl jest rozpoznawalny, przystępny i idealny dla osób, które szukają poruszających, ale niewymagających historii. „Daleko od...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAurielle von Auspeck, pomimo trwającej wojny, wiedzie luksusowe, wygodne życie w berlińskim zamku. Jej matka była Francuzką, a ojciec Niemcem. Po ich śmierci centrum jej świata stał się mąż Gregor oraz dwójka dzieci, tworząc cudowną rodzinę. Mężczyzna - niemiecki pułkownik w stanie spoczynku, należy do Kręgu z Krzyżowej – grupy konserwatywnych arystokratów, uważających Hitlera za szaleńca, ale stara się, by żona nie odczuwała skutków wojny. Dużo podróżują, między innymi do Francji, nie odmawiając sobie zakupów i przyjęć.
Początek powieści to właśnie oszałamiający, niemal filmowy obraz okupowanego Paryża z 1944 roku. Atmosfera luksusu w hotelu Ritz, wystawne bankiety i piękne suknie Arielle tworzą złudne poczucie bezpieczeństwa. Jednak ten elegancki świat kruszy się w jednej chwili, gdy wojna brutalnie wdziera się w życie bohaterki. Śmierć jej męża po nieudanym zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu staje się katalizatorem dramatycznej przemiany. Z kobiety żyjącej w bogactwie, Arielle staje się uciekinierką, która pod fałszywym nazwiskiem musi szukać schronienia w Normandii, tracąc kontakt z dziećmi.
Atutem książki jest tło historyczne i to, jak autorka ukazała codzienność zarówno w Berlinie końca wojny, jak i w okupowanej Francji. Normandia pod ostrzałem aliantów, objęta działalnością ruchu oporu to smutny przykład skutków wojny. To właśnie tam poznajemy Sébastiena - człowieka złamanego stratą bliskich, w którym Arielle odnalazła bratnią duszę. Ich relacja została przedstawiona jako subtelna więź rodząca się z lęku, wspólnej walki i niegasnącej nadziei.
W „Daleko od domu” Danielle Steel po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzynią w splataniu bolesnej historii z najgłębszymi ludzkimi odczuciami. Spodziewałam się emocji, ale i tego, że zostaną one obudzone taktownie. Steel połączyła tu dwa skrajnie różne światy, tworząc przejmujący obraz życia w cieniu wielkiej historii, pokazując jak polityka łamie zwykłe życia. Kto szukałby tutaj brutalności i drastyczności, będzie zawiedziony, jednak wzruszenie i refleksja nad światem i człowieczeństwem - gwarantowane u każdego.
Aurielle von Auspeck, pomimo trwającej wojny, wiedzie luksusowe, wygodne życie w berlińskim zamku. Jej matka była Francuzką, a ojciec Niemcem. Po ich śmierci centrum jej świata stał się mąż Gregor oraz dwójka dzieci, tworząc cudowną rodzinę. Mężczyzna - niemiecki pułkownik w stanie spoczynku, należy do Kręgu z Krzyżowej – grupy konserwatywnych arystokratów, uważających...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo książek Danielle Steel mam spory sentyment, bo uczyłam się na nich przed laty angielskiego. Jej prosty, klarowny styl jest do tego idealny. Choć lata mijają, autorka pozostaje wierna sobie i pisze o wielkich emocjach, miłości i ludziach, którzy w głębi duszy są po prostu dobrzy. Jej najnowsza powieść „Daleko od domu” to właśnie historia idealna, gdy potrzebujemy czegoś, co, mimo trudnych tematów, ostatecznie otuli nas nadzieją.
Tak jak wspomniałam, sięgnęłam po ten tytuł z sentymentu, ale chyba każdy z nas potrzebuje czasem historii, w której zło zostaje ukarane, miłość zwycięża wszystko, a na końcu - mimo bolesnych strat - czeka nas szczęśliwe zakończenie.
I taka jest najnowsza powieść autorki, zabierająca nas do Niemiec i Francji w czasie drugiej wojny światowej. To lekka powieść o ciężkich czasach, skupiona na perspektywie kobiet, które w czasie wojny toczą własne walki. Które muszą uciekać, pozbawione wszystkiego, walczą o przetrwanie, ale mimo to nie tracą nadziei. Takimi kobietami są zarówno Arielle, jak i jej córka Marianna. Obie, przyzwyczajone do życia w luksusie u boku dbających o wszystko mężów, zmuszone są zacząć wszystko od nowa, by przeżyć. Dodatkowo los je rozdziela na długie lata wojny, pozbawiając jakiejkolwiek wiedzy o bliskich. Ale nawet w tak dramatycznych warunkach odnajdują cel w życiu.
Autorka ukazuje wojenny chaos i walkę w ruchu oporu skupiającą się na fałszowaniu dokumentów dla uciekających Żydów. Duży nacisk kładzie również na okres powojenny, oddając dramat niemieckich kobiet, trud poszukiwania bliskich w zrujnowanej Europie, rozpoczęcie procesów norymberskich i prawną walkę o odzyskanie zagrabionych przez nazistów majątków.
Oczywiście, jak to u Danielle Steel, nie mogło zabraknąć wątków romantycznych - wieloletniej przyjaźni, nabierającej z czasem innych barw, i pewnego amerykańskiego żołnierza, który pojawia się w odpowiednim miejscu i czasie, niczym rycerz na białym koniu.
Jeśli szukasz skomplikowanej, wielowarstwowej fabuły, to u Danielle Steel jej nie znajdziesz. Styl jest prosty, momentami wręcz naiwny, a bohaterowie dobrzy do szpiku kości. Trochę brakuje im szarości, są nieco jednowymiarowi, ale powieść czyta się błyskawicznie i z dużą dawką wzruszenia. Jest trochę bolesna, bardzo romantyczna, ale i niesamowicie budująca.
Do książek Danielle Steel mam spory sentyment, bo uczyłam się na nich przed laty angielskiego. Jej prosty, klarowny styl jest do tego idealny. Choć lata mijają, autorka pozostaje wierna sobie i pisze o wielkich emocjach, miłości i ludziach, którzy w głębi duszy są po prostu dobrzy. Jej najnowsza powieść „Daleko od domu” to właśnie historia idealna, gdy potrzebujemy czegoś,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObrazująca ludzką wytrwałość w świecie naznaczonym pożogą wojennej zawieruchy. Eksponująca moc rodzinnych relacji, które stają się impulsem do konfrontacji z bezwzględnym losem. Z delikatnością traktująca o uczuciach, które na nowo trzeba w sobie ożywić.
„Daleko od domu” to opowieść obnażająca dramatyczny okres schyłku wojny oraz nastającej po niej rzeczywistości, w której ból straty, lęk niepewności i nieśmiało tląca się nadzieja na odmianę życia wirują w duszy niczym para w chaotycznym tańcu. Nie sposób zaprzeczyć, że to odsłona dotykająca strun wrażliwości, jednak w obliczu komfortowej narracji i otulającego wydźwięku całkiem przyjemna w odbiorze. Danielle Steel nie sili się bowiem na nadmierny tragizm, z przekonującą naturalnością portretuje kolejne implikacje wojny, ale przy tym wyraziście podkreśla hart ludzkiego ducha, wciąż tkwiące w sercach życzliwość oraz wsparcie, a przede wszystkim oddanie bliskim osobom, które staje się fundamentem dalszej egzystencji. Tłem swojej historii czyni okupowaną Francję, która po zakończeniu konfliktu zbrojnego próbuje odbudować zaznane wojenne straty, stanowi zarazem dla wielu swoisty azyl przed powidokami przeszłości i traumatycznymi wspomnieniami, a także szansę na stworzenie wolnej od zła teraźniejszości.
Danielle Steel na kartach tego tytułu dokonała analizy tożsamości, którą rozdziera pomiędzy niemiecką a francuską narodowość. I zarazem traktuje o moralności człowieka, której wyznacznikiem nie staje się pochodzenie, ale zakorzenione w nim emocje. W świat naznaczony strachem, spowity kurzem zgliszczy i rozdzierających pożegnań tchnęła uczucia kruche, niepewne i nieśmiałe – z trwałej, solidnej przyjaźni niespiesznie zmierzające ku więzi cenniejszej niż wszystkie bogactwa, diamenty i markowe ubrania, które kiedyś stanowiły niezachwianą codzienność. To opowieść o odwadze, by sprzeciwić się oprawcy oraz uratować ludzkie istnienia, ale i śmiałym igraniu z niebezpieczeństwem, którego należało się podjąć w walce o przeżycie w zgodzie z własnymi wartościami. O tęsknocie i stracie, o oswajaniu zakotwiczonych pod skórą demonów przeszłości, aż w końcu o poszukiwaniu domu, którego synonimem autorka uczyniła ramiona ukochanych osób oraz własne serce. Przybliżająca widmo wojennego jarzma, które dotyka pojedyncze jednostki, przeszywa cierpieniem ludność cywilną, odbiera bezpowrotnie poczucie bezpieczeństwa, zanurza w bezradności i paraliżuje obawą o dalszy los. To nie tylko obyczajowa powieść miłosna z rozbudowanym kontekstem historycznym, ale i prozatorskie źródło istotnych wartości, o których zapomina się w czasach otulonych spokojem i stabilnością. Pięknie i wdzięcznie akcentująca bliskość, lojalność i troskę oraz opowiadająca o cierpieniu, które można przekuć w niezachwianą siłę.
Obrazująca ludzką wytrwałość w świecie naznaczonym pożogą wojennej zawieruchy. Eksponująca moc rodzinnych relacji, które stają się impulsem do konfrontacji z bezwzględnym losem. Z delikatnością traktująca o uczuciach, które na nowo trzeba w sobie ożywić.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Daleko od domu” to opowieść obnażająca dramatyczny okres schyłku wojny oraz nastającej po niej rzeczywistości, w której...
Czytając książka "Daleko od domu" autorstwa Danielle Steel, miałam momentami wrażenie, jakbym zaglądał do dwóch zupełnie różnych światów naraz. Z jednej strony elegancki Paryż i słynny Hôtel Ritz Paris. Piękne suknie, wystawne bankiety, rozmowy przy stolikach i atmosfera luksusu, która sprawia, że można na chwilę zapomnieć o tym, co dzieje się wokół. A z drugiej strony nagle wszystko się zmienia. Wojna wdziera się do życia bohaterów bez pytania. Spokojny, elegancki świat zaczyna się kruszyć, a zamiast bankietów pojawia się strach, ucieczka i konieczność ukrywania się. Główna bohaterka z dnia na dzień musi zostawić za sobą dawne życie i odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości.
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak bardzo w tej historii czuć kontrast epoki. Obok przepychu i piękna pojawia się codzienność wojny. Bohaterowie tracą bliskich, próbują przetrwać, a jednocześnie gdzieś między tym wszystkim rodzą się przyjaźnie i uczucia.
Ta książka pokazuje, że nawet w czasach, kiedy świat się rozpada, ludzie wciąż szukają nadziei, miłości i odwagi.
Nie jest tylko historią wojenną, ale przede wszystkim opowieścią o człowieku i jego emocjach
@KREATYWNIE_Z_JULKA
Czytając książka "Daleko od domu" autorstwa Danielle Steel, miałam momentami wrażenie, jakbym zaglądał do dwóch zupełnie różnych światów naraz. Z jednej strony elegancki Paryż i słynny Hôtel Ritz Paris. Piękne suknie, wystawne bankiety, rozmowy przy stolikach i atmosfera luksusu, która sprawia, że można na chwilę zapomnieć o tym, co dzieje się wokół. A z drugiej strony...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele lat temu miałam przyjemność sięgnąć po kilka powieści Danielle Steel i od tamtej pory dobrze znam jej charakterystyczny styl. Autorka słynie z umiejętnego łączenia emocjonalnych historii z tłem historycznym, tworząc opowieści pełne uczuć, dramatów i wewnętrznych przemian bohaterów. Jej język jest przystępny, a narracja płynna, co sprawia, że książki czyta się lekko, mimo często trudnej tematyki. Ponieważ szczególnie cenię sobie powieści osadzone w realiach wojennych, z dużą ciekawością sięgnęłam po „Daleko od domu”.
Akcja powieści rozpoczyna się w 1944 roku. Arielle von Auspeck przybywa do luksusowego hotelu Ritz w okupowanym przez Niemców Paryżu. Kobieta oczekuje na przyjazd swojego męża, emerytowanego pułkownika niemieckiej armii. Ich plany zostają jednak brutalnie przerwane – mężczyzna ginie po udziale w Operacji Walkiria, nieudanym zamachu na Hitlera.
W obliczu zagrożenia Arielle zmuszona jest do natychmiastowej ucieczki. Opuszcza Paryż i ukrywa się w Normandii, przyjmując fałszywą tożsamość. Pozbawiona kontaktu z dziećmi, samotna i pełna lęku o przyszłość, próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
W tym trudnym czasie poznaje Sébastiena – mężczyznę, który również doświadczył ogromnej straty. Jego żona i córka zostały deportowane kilka lat wcześniej. Między dwojgiem bohaterów rodzi się nić porozumienia, oparta na wspólnym cierpieniu i nadziei na odnalezienie bliskich.
W obliczu zbliżającej się inwazji aliantów i narastającego chaosu wojennego Arielle i Sébastien angażują się w działalność ruchu oporu. Ich codzienność wypełnia nieustanne zagrożenie, strach i konieczność podejmowania trudnych decyzji. Jednocześnie między nimi rozwija się subtelna, pełna niepewności relacja, która daje im siłę do dalszej walki.
„Daleko od domu” to powieść, która w pełni wpisuje się w charakterystyczny styl Danielle Steel, ale jednocześnie wyróżnia się na tle jej innych książek dzięki silnie zarysowanemu kontekstowi historycznemu. Autorka z dużą wrażliwością ukazuje dramat jednostki uwikłanej w wielką historię, nie skupiając się wyłącznie na wydarzeniach wojennych, lecz przede wszystkim na emocjach bohaterów.
Największym atutem książki jest dla mnie postać Arielle. To bohaterka niezwykle autentyczna – pełna sprzeczności, lęku, ale i wewnętrznej siły. Jej przemiana z kobiety żyjącej we względnym bezpieczeństwie do osoby zmuszonej do walki o przetrwanie została przedstawiona w sposób wiarygodny i poruszający.
Relacja między Arielle a Sébastienem rozwija się powoli i naturalnie, bez zbędnego patosu. To jedna z tych historii miłosnych, które nie dominują fabuły, lecz subtelnie ją dopełniają, nadając jej głębi i emocjonalnego wymiaru.
Bardzo doceniam również tło historyczne – choć nie jest ono przesadnie szczegółowe, autorka umiejętnie buduje atmosferę niepewności, strachu i napięcia, które towarzyszyły życiu w okupowanej Francji. Dzięki temu łatwo wczuć się w sytuację bohaterów i zrozumieć ich wybory.
Z drugiej strony momentami miałam wrażenie, że niektóre wątki mogłyby zostać bardziej rozwinięte – szczególnie te związane z działalnością ruchu oporu. Czułam lekki niedosyt, bo potencjał tej części historii był naprawdę duży.
Mimo to lektura dostarczyła mi wielu emocji. To książka skłaniająca do refleksji nad tym, jak wiele człowiek jest w stanie znieść oraz jak ogromną siłę daje nadzieja i bliskość drugiej osoby. To poruszająca historia o miłości rodzącej się w cieniu wojny — o odwadze, poświęceniu i nadziei, która potrafi przetrwać nawet najciemniejsze czasy.
Podsumowując, „Daleko od domu” to wartościowa, wciągająca i świetnie napisana powieść, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom literatury obyczajowej z tłem historycznym. Gorąco polecam.
Wiele lat temu miałam przyjemność sięgnąć po kilka powieści Danielle Steel i od tamtej pory dobrze znam jej charakterystyczny styl. Autorka słynie z umiejętnego łączenia emocjonalnych historii z tłem historycznym, tworząc opowieści pełne uczuć, dramatów i wewnętrznych przemian bohaterów. Jej język jest przystępny, a narracja płynna, co sprawia, że książki czyta się lekko,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to