[Współpraca recenzencka]
Recenzja:
Gwiazdki: 5/5⭐️
Autor: Monika Malita-Bekier
Tytuł: Helena
Ocena opisowa:
Depresja. Dla wielu, wymysł ludzi, chęć zwrócenia na siebie uwagi czy sposób psychologów na większy zarobek. A dla innych walka o siebie.
Historia Heleny opowiada właśnie o depresji. O tym, jak na pozór idealna osoba z idealnym życiem, odczuwa rzeczywistość. I jak słowa kierowane w jej stronę, mogą wpływać na nią.
Monika, opisywała tu nie tylko odczucia osoby chorej, ale też osoby która walczyła o to by jej pomóc. Książka świetnie obrazuje to jak choroba wpływa na życie, jak wyniszcza i powoli doprowadza do autodestrukcji, oraz to jak społeczeństwo jest znieczulone na to by reagować.
Ta książka to nie jest psychologiczny poradnik, jak radzić sobie z depresją, to historia tego jak ona wygląda, jak przebiega, do czego prowadzi i jakie skutki przynosi, w formie książki fabularnej. Dlatego jest to powieść która powinna zyskać szansę na to by mieć większy rozgłos. Zrozumie ją dużo więcej osób, niż naukowo napisaną książkę.
Bardzo przyjemnie się ją czyta, można znaleźć w niej zrozumienie, pouczenie, ale przed wszytskim szczerość. Nie jest to przekoloryzowana ani bezbarwna historia. Ona jest po prostu prawdziwa, taka która mogła na prawdę mieć miejsce, przez co wybitnie się to czyta.
Bohaterowie są świetnie skonstruowani, nie są idealni, tak jak my, mają problemy, emocje, odczuwają smutek, radość, złość, chorują i mają kryzysy.
Bardzo polecam wam tą książkę! Nie dość że szerzy wiedzę o depresji to pokazuje jak ważne jest dbanie o siebie i o zdrowie. Pamiętajcie że nie dogodzicie każdemu, jak coś wam przeszkadza i czujecie się źle, mówicie o tym. Stawiajcie siebie na pierwszym miejscu! A jak czujecie się źle i nie macie z kim o tym porozmawiać to istnieją bezpłatne telefony zaufania:
116 111 dla dzieci i młodzieży
116 123 dla dorosłych
Dbajcie o siebie i jak widzicie że ktoś ma problem czy źle się czuje, reagujcie! Możecie mu pomóc nawet samym zapytaniem o pomoc! 🤍
[Współpraca recenzencka]
Recenzja:
Gwiazdki: 5/5⭐️
Autor: Monika Malita-Bekier
Tytuł: Helena
Ocena opisowa:
Depresja. Dla wielu, wymysł ludzi, chęć zwrócenia na siebie uwagi czy sposób psychologów na większy zarobek. A dla innych walka o siebie.
Historia Heleny opowiada właśnie o depresji. O tym, jak na pozór idealna osoba z idealnym życiem, odczuwa...
To nie tylko historia miłości i walki o związek, to historia choroby, która ma wpływ na życie innych.
Wydawać by się mogło, że Helena ma cudowne życie, męża który obsypuje ją prezentami, pracę, zaplecze finansowe pozwalające wyjeżdżać na egzotyczne wakacje, piękny dom i koleżanki. Jednak coś podstępnie się do niej skrada i odbiera radość życia, a tym trudniej jest jej się do tego przyznać, bo wszyscy mówią, że zazdroszczą jej takiego życia.
To trudna historia o walce z depresją, która bardzo realnie pokazuje, że może ona dotknąć każdego i że wiele osób bagatelizuje ten problem. Opowieść ta zwraca uwagę jak łatwo jest zranić drugą osobę, która jest bardzo wrażliwa i jak niewiele trzeba do tragedii. To opowieść o miłości, lęku o drugą osobę i nadziei. To co istotne to pokazanie, że ie tylko osoba z depresją cierpi, ale również jej bliscy, którzy często są bezradni w obliczu tej choroby.
Z pozycji psychologa myślę, że powinno być więcej takich książek, bo dzięki temu łatwiej będzie mówić o tym problemie i go zrozumieć, a może nawet szybciej rozpoznać.
Cieszę się, że autorka nie boi się trudnych tematów i tak realistycznie je pokazuje.
To nie tylko historia miłości i walki o związek, to historia choroby, która ma wpływ na życie innych.
Wydawać by się mogło, że Helena ma cudowne życie, męża który obsypuje ją prezentami, pracę, zaplecze finansowe pozwalające wyjeżdżać na egzotyczne wakacje, piękny dom i koleżanki. Jednak coś podstępnie się do niej skrada i odbiera radość życia, a tym trudniej jest jej się...
Ostatnio zasypuje Was tutaj recenzjami, ale trwa u mnie bardzo dobry czytelniczo czas! Musicie mi to wybaczyć! Dziś chcę was zapytać o wasze podejście do instytucji psychologa. Jakie macie zdanie o korzystaniu z ich usług? Ja uważam, że to żaden wstyd prosić o pomoc, a wręcz jest to formą odwagi i akceptacji tego, że choroby takie jak depresja, też istnieją i zwyczajnie trzeba je leczyć. Monika Malita-Bekier w swojej książce pt; „Helena” porusza właśnie temat depresji. Posłuchajcie, więc o niej kilku słów. Olu, po raz kolejny dziękuję Ci za użyczenie mi swojego egzemplarza!
Helena i Robert są młodym, szczęśliwym małżeństwem. Nie widzą poza sobą świata, niczego im nie brakuje. Można by pomyśleć, że to istna sielanka, której nic nie może zaburzyć. A jednak nawet w idealnym świecie może zagościć nieproszony gość. Robert zauważa, że jego żona gaśnie. Unika kontaktów, nakłada maskę, staje się zimna i obojętna, zamyka się w sobie. Mężczyzna błądzi we mgle próbując rozgryźć, co się dzieje. Po wielu miesiącach udaje się zdiagnozować depresję u Heleny, ta jednak odmawia leczenia, a jej mąż toczy heroiczną walkę o to, aby pomóc jej wrócić na prostą. Czy odzyskają swoje dawne życie?
Książkę przeczytałam praktycznie na jeden raz, co Ola może potwierdzić. Uważam, że Monika poruszając temat depresji, nawet w z pozoru idealnym życiu, dotknęła sprawy w bardzo trafny sposób. Z wielką delikatnością, która nie przytłacza czytelnika, przybliżyła nam, jak to wszystko może się zacząć i z czym mierzy się osoba cierpiąca na tę chorobę. Tak – depresja jest chorobą i nie jest to powód do wstydu czy bagatelizowania. I choć dość często możemy się spotkać z podejściem typu „wymyślasz, na pewno nie jest tak źle”, trzeba z tym walczyć. Nasi rodzice i dziadkowie są nauczeni w większości zamiatać problemy pod dywan i nie mówić o tym, co niewygodne. Jesteśmy w sytuacji, gdzie sami staramy się robić inaczej i wychowywać nasze dzieci już całkiem inaczej. To trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Warto mówić o tym, co czujemy, aby nie tłumić w sobie tego co złe.
Robert z książki jest cudownym przykładem wspierającego partnera. Bądźmy jak Robert!
Dzień dobry!
Ostatnio zasypuje Was tutaj recenzjami, ale trwa u mnie bardzo dobry czytelniczo czas! Musicie mi to wybaczyć! Dziś chcę was zapytać o wasze podejście do instytucji psychologa. Jakie macie zdanie o korzystaniu z ich usług? Ja uważam, że to żaden wstyd prosić o pomoc, a wręcz jest to formą odwagi i akceptacji tego, że choroby takie jak depresja, też istnieją i...
Musiało upłynąć trochę czasu od przeczytania tej historii, żebym mogła na spokojnie o niej napisać. Poukładać własne myśli w głowie, gdyż temat opisany w książce jest mi bliski.
Autorkę znam i uwielbiam, więc bardzo chętnie zgłosiłam się do naboru recenzenckiego.
Książka porusza bardzo ważny temat.
Depresja 🥺.
Jest to choroba, o której mówi się coraz więcej, ale niestety nadal w wielu kręgach jest tematem wstydliwym. Nie wstydzimy się przyznać komuś, że idziemy do dentysty, kardiologa czy ginekologa ale ciężko przechodzi nam przez gardło powiedzenie, że idziemy do psychiatry, czy nawet psychologa. Boimy się być oceniani, nie chcemy mieć przyklejonej łatki w stylu „to ten co ma coś z głową”. A przecież ludzi chorujących na depresję jest bardzo dużo.
Statystki nie oddają w pełni skali problemu, gdyż nie wszyscy chorzy decydują się sięgnąć po specjalistyczną pomoc. I te osoby są poza danymi statystycznymi.
Dlaczego tak jest? Ja mogę odpowiedzieć Wam tylko za siebie, ale pewnie nie jestem odosobnionym przypadkiem 🫣.
Myślałam, że sama sobie ze wszystkim poradzę, no bo przecież kto jak nie ja!
Poza tym trochę głupio komuś zawracać głowę swoimi problemami, ludzie mają czasami większe i dają radę.
I tak przez kilka lat z uśmiechem na twarzy ale ze ściśniętym sercem sobie żyłam. Pewnie nie jedna osoba do teraz nie pomyślałaby, że temat depresji może mnie dotyczyć. Dlatego też ta historia i jej bohaterka jest mi tak bliska.
Helena, tytułowa bohaterka wydawałoby się, że wiedzie cudowne życie, ma kochającego męża, dobrą pracę, finansowo dobrze się im powodzi, zwiedza świat, jest piękna, zgrabna no po prostu bajka, to jednak czuła się szczęśliwa. Przeczuwała, a z czasem wiedziała już na 100 %, że coś jest nie tak, ale nie potrafiła o tym z nikim porozmawiać. Nawet jej kochający i bardzo troskliwy mąż Robert nie potrafił do niej dotrzeć. Próbowała o tym powiedzieć swojej przyjaciółce, ale okazała się ona osobą nie właściwą do takich zwierzeń. Iza nie potrafiła wręcz zrozumieć Heleny, to tylko pogorszyło sytuację.
Robert, do pewnego czasu był właściwie jedyną osobą, która walczyła o jej zdrowie i życie.
Nie mogę Wam zdradzić więcej szczegółów bo chce Was wszystkich namówić do przeczytania tej książki.
Monika Malita-Bekier w niesamowicie realistyczny sposób opisuje nam nie tylko to co czuje osoba dotknięta tą chorobą, ale również to co czują jej bliscy i znajomi.
Sięgnijcie po tę historię i zastanówcie się czy czasami gdzieś obok Was nie ma takiej Heleny dla której możecie być Robertem ❤️🩹.
Ja na szczęście miałam i dalej mam przy sobie mojego osobistego Roberta,
a właściwie Darusia 💝🥹.
Musiało upłynąć trochę czasu od przeczytania tej historii, żebym mogła na spokojnie o niej napisać. Poukładać własne myśli w głowie, gdyż temat opisany w książce jest mi bliski.
Autorkę znam i uwielbiam, więc bardzo chętnie zgłosiłam się do naboru recenzenckiego.
Książka porusza bardzo ważny temat.
Depresja 🥺.
Jest to choroba, o której mówi się coraz więcej, ale niestety...
„Helena” Moniki Mality-Bekier to powieść, która nie tyle opowiada historię, co otwiera przed czytelnikiem bardzo intymną przestrzeń emocji - cichych, często niewypowiedzianych, a jednocześnie niezwykle intensywnych. Autorka sięga po temat trudny i wciąż zbyt często marginalizowany, ukazując go w sposób wyważony, pozbawiony taniej sensacji, a przy tym poruszający do głębi.
To, co szczególnie uderza, to sposób, w jaki została przedstawiona psychika głównej bohaterki. Helena nie jest postacią jednowymiarową ani „literacko wykreowaną” pod tezę - przeciwnie, sprawia wrażenie osoby z krwi i kości. Jej doświadczenia wewnętrzne zostały oddane z dużą uważnością i empatią, dzięki czemu czytelnik ma szansę nie tylko obserwować, ale wręcz odczuwać jej stan. Autorka bardzo trafnie pokazuje, że cierpienie psychiczne nie zawsze ma widoczne przyczyny i nie zawsze daje się racjonalnie wytłumaczyć - co czyni tę opowieść szczególnie autentyczną.
Równie istotnym aspektem książki jest ukazanie perspektywy osób znajdujących się obok chorego. Relacje międzyludzkie, zwłaszcza te najbliższe, zostały przedstawione z dużą wnikliwością - widać tu zarówno bezradność, jak i ogromną potrzebę wsparcia, które nie zawsze przybiera właściwą formę. To nadaje powieści dodatkowej głębi i sprawia, że nie jest to wyłącznie historia jednostki, lecz także opowieść o tym, jak choroba wpływa na całe otoczenie.
Styl autorki można określić jako przystępny, ale jednocześnie nasycony emocjonalnie. Język nie przytłacza, a jednak niesie ze sobą duży ładunek znaczeń. Narracja płynie spokojnie, momentami wręcz refleksyjnie, co dobrze współgra z tematyką - pozwala zatrzymać się i przemyśleć to, co dzieje się między wierszami. Widać, że tekst został napisany z dużą świadomością tego, jak delikatny jest to temat.
Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona słabszych stron. Momentami można odnieść wrażenie, że przekaz bywa zbyt bezpośredni, jakby autorka chciała mieć pewność, że czytelnik na pewno zrozumie intencję. W niektórych fragmentach emocjonalność ociera się o pewną powtarzalność, przez co dynamika opowieści lekko zwalnia. Dla części odbiorców może to być jednak świadomy zabieg, podkreślający monotonię i ciężar stanu psychicznego bohaterki.
Największą siłą tej powieści pozostaje jej autentyczność i ważność tematu. To książka, która nie daje łatwych odpowiedzi, ale zadaje potrzebne pytania. Skłania do refleksji nad tym, jak postrzegamy innych ludzi i jak często nie dostrzegamy tego, co dzieje się pod powierzchnią. Jednocześnie, mimo ciężaru poruszanych zagadnień, niesie w sobie subtelny pierwiastek nadziei - nienachalny, ale wyczuwalny.
Osobiście odbieram „Helenę” jako powieść potrzebną i uczciwą w swoim przekazie. To nie jest lektura „lekka”, ale zdecydowanie wartościowa - taka, która zostaje z czytelnikiem na dłużej, zmuszając do zatrzymania się i spojrzenia uważniej na siebie oraz innych.
„Helena” Moniki Mality-Bekier to powieść, która nie tyle opowiada historię, co otwiera przed czytelnikiem bardzo intymną przestrzeń emocji - cichych, często niewypowiedzianych, a jednocześnie niezwykle intensywnych. Autorka sięga po temat trudny i wciąż zbyt często marginalizowany, ukazując go w sposób wyważony, pozbawiony taniej sensacji, a przy tym poruszający do...
MOJA RECENZJA ⤵️
Ta emocjonalna powieść zostawia wzruszenie, ale i nadzieję na lepsze jutro, bo nawet po burzy wychodzi słońce.
Historia w której nasza bohaterka Helena, młoda, pełna życia nagle dopada ją choroba -depresja , a depresja przybiera różne maski, można się uśmiechać, prowadzić w miarę normalne życie i właśnie w miarę, bo depresja działa po cichu i tak ważne jest wsparcie bliskich oraz terapia.
Helena miała ogromne szczęście bo miała kochające męża, który ją wspierał, lecz nie zawsze było u niej różowo w przeszłości, depresja przyszła do niej nagle, po cichu a o mały włos by choroba zabrała jej życie.
Dlatego tak ważne by nie bagatelizować objawów, tak ważna jest rozmowa i wsparcie, by nie było za późno.
Ta historia jest tak ważna i każdy powinien przeczytać bo mimo że to historia fikcyjna ale kto wie czy w naszym otoczeniu ktoś nie zmaga się z chorobą.
Pamiętajmy bądźmy wdzięczni za każdy dzień, za zdrowie,za życie i na ile to jest nam dane to korzystajmy z życia ile się da .
Wiara czyni cuda i marzenia się spełniają czasem podwójnie.
Bardzo zachęcam do sięgnięcia po tę powieść, która daje nadzieję żeby nie poddawać się również to historia dla bliskich osób dotkniętych chorobą bo pamiętajmy że za każdą osobą dotkniętą chorobą stoją ich bliscy.
Wsparcie i rozmowa ma ogromną moc.
MOJA RECENZJA ⤵️
Ta emocjonalna powieść zostawia wzruszenie, ale i nadzieję na lepsze jutro, bo nawet po burzy wychodzi słońce.
Historia w której nasza bohaterka Helena, młoda, pełna życia nagle dopada ją choroba -depresja , a depresja przybiera różne maski, można się uśmiechać, prowadzić w miarę normalne życie i właśnie w miarę, bo depresja działa po cichu i tak ważne...
Są takie książki, które nie rozśmieszają, ale pozwalają zrozumieć. Takie, które mają naprowadzić oraz skłonić do rozważań. Są też takie, które działają lepiej niż kilkumiesięczna lekoterapia. Jedną z nich jest niewątpliwie "Helena" Moniki Mality-Bekier. I choć ta historia nie jest usłana różami, a bohaterowie muszą przejść cholernie ciężką drogę, aby móc poczuć to, co potencjalnie nazywamy szczęściem, jest ona tak bardzo potrzebna w naszym środowisku czytelniczym! Ileż ja bym dała, aby móc przeczytać tę powieść właśnie wtedy, kiedy moje życie wisiało na włosku, a najbliższych dookoła oskarżałam o to, że nie chcą mi pomóc. Tylko czy oni faktycznie nie chcieli, czy też nie potrafili? A może sami tej pomocy potrzebowali?
💔Depresja - jeden z najcichszych zabójców. Atakuje z zaskoczenia, w najmniej spodziewanym momencie. Nawet wtedy, kiedy myślisz, że złapałaś/eś Pana Boga za rogi. Ona nie pyta czy może Cię odwiedzić. Wchodzi z buciorami przez próg Twojego domu i gości się w nim niczym stały 24-godzinny bywalec. Wiesz, że coś jest nie tak, zaczyna stopniowo rozrywać Cię od środka, ale nie wiesz dlaczego. Tak właśnie czuła się tytułowa Helena - kobieta, która w oczach innych miała wszystko. Dom, kochającego oraz troskliwego do granic możliwości męża Roberta, dobrą pracę. Nie musiała martwić się o to, że pewnego dnia zabraknie jej pieniędzy. Miała to, o czym inni marzą. A jednak coś poszło totalnie nie tak jak powinno. Kobieta nie potrafiła nazwać stanu w jakim się znalazła. I choć po jakimś czasie czuła, wręcz wiedziała, że dzieje się coś dziwnego, nie była w stanie ubrać tego w słowa. Kiedy już raz się odważyła, zrobiła to nie tej osobie, której powinna. Jej przyjaciółka Iza nie była w stanie kompletnie zrozumieć, jak można nie cieszyć się z takiego życia. Czy swoim podejściem pomogła Helenie? Nie, a wręcz przeciwnie. Przygniotła ją jeszcze bardziej i zamknęła na uzewnętrznianie się. Choć Robert widział, że dzieje się coś niedobrego, podejmując przy tym codzienne próby dotarcia do żony, nie udało mu się to.
Pewnego dnia, będąc już totalnym wrakiem człowieka ujrzał coś, co zabiło go od środka... Czy miał do siebie żal? Ogromny, a jeszcze większy do tych, którzy byli ślepi i głusi na ich wołanie o pomoc...
Jak ważna jest przyjaźń ze swoim wewnętrznym "ja"? Czy rozmowa posiada magiczną moc uzdrowienia? Czy można pomóc komuś, kto tej pomocy nie chce? Ile jesteśmy w stanie poświęcić w imię prawdziwej miłości? Czym tak naprawdę jest szczęście?💔
"Helena" to wzruszająca opowieść o kobiecie, która była za wrażliwa na ten świat. O kobiecie, której próba zderzenia swojego niezrozumiałego wewnętrznego głosu z otaczającą ją rzeczywistością doprowadziła do tragedii. To opowieść o przyczynach, skutkach oraz konsekwencjach depresji, która może "zniszczyć więcej niż jedno istnienie".
Autorka w fenomenalny sposób wprowadza Czytelnika w temat. Pokazuje nie tylko uczucia osoby dotkniętej chorobą, ale również to, co dzieje się z osobami z nimi przebywającymi. Podkreśla co niszczy osoby dotknięte depresją, jak działa ich świat, czym może się ich schorzenie objawiać. Był moment, kiedy sama z nią walczyłam. I chociaż wiedziałam, że jest źle, nie potrafiłam zrozumieć dlaczego. Brak wsparcia ze strony bliskich mi osób również nie pomagał. Czułam się tak jak Helena - osamotniona, niezrozumiana. Targała mną masa wyrzutów sumienia. Dopiero co urodziłam, miałam dach nad głową, miałam co jeść. Nie działa mi się krzywda. A ja nie potrafiłam tego docenić. Wiedziałam tylko, że potrzebuję wsparcia męża, którego nie dostałam. Obwiniałam go o to, że nie ma go wtedy, kiedy go potrzebuję. "Helena" uświadomiła mi jednak jedną ważną rzecz. Mianowicie to, że ja nigdy przez ten czas nie pomyślałam o tym jak on się czuje. Czy on dzwiga to, że nagle zamiast jednego dziecka pojawiła się ich 'dwójka'. Czy potrafi mnie zrozumieć? Czy widok wiecznie płaczącej żony go nie złamał. Po przeczytaniu "Heleny" zrozumiałam, że osoba dotknięta depresją nie myśli tak jak powinna, a każdej próbie wyrażenia tego co ją uwiera, będzie towarzyszyć masa wyrzutów sumienia, które będą ją jeszcze mocniej blokować. Zapamiętajcie - w przypadku osób zmagających się z depresją, uśmiech może stanowić początek końca...
Powieść została napisana w taki sposób, aby każdy, kto po nią sięgnie, bez większego problemu zrozumiał płynący z niej przekaz. Do tej pory czytałam Monikę w duecie z Natalią. "Helena" jest więc pierwszą solową powieścią Autorki, z którą przyszło mi się zmierzyć. I ja jestem totalnie zauroczona jej stylem. Po tej książce wiem, że chcę poznać ich więcej. Nabrałam też takiej pewności, że każdy temat, który wcześniej wyszedł spod ręki Moniki biorę po prostu w ciemno.
Są takie książki, które nie rozśmieszają, ale pozwalają zrozumieć. Takie, które mają naprowadzić oraz skłonić do rozważań. Są też takie, które działają lepiej niż kilkumiesięczna lekoterapia. Jedną z nich jest niewątpliwie "Helena" Moniki Mality-Bekier. I choć ta historia nie jest usłana różami, a bohaterowie muszą przejść cholernie ciężką drogę, aby móc poczuć to, co...
Premiera: 17 marca 2026 - już za kilka godzin!!!
***
Siedzę... I nie wiem co czuję. Nie wiem od czego zacząć. O czym pisać. Jak to ubrać w słowa...
Książka porusza bardzo ważny temat... Depresję. Chorobę o której mówi się coraz głośniej, ale nadal bywa tematem tabu. Chorobę na którą cierpi od cholery osób, nawet nie jesteśmy świadomi ile, bo statystyki można sobie wsadzić... Sami wiecie gdzie. Bo one pokazują osoby zdiagnozowane. A co z tymi... Które się ukrywają. Zakładają maski. Uśmiechają się promiennie, a wewnątrz powoli umierają...
Książka pokazuje, że można mieć z pozoru piękne, idealne życie. Kochający mąż. Podróże. Wspaniała figura. Wszyscy wokół zazdroszczą... A Ty się rozsypujesz. Jak Helena... Ale jak to? Przecież... Masz wszystko! Jak możesz być nieszczęśliwa...
Są osoby, które czują mocniej... Tzw wysoko wrażliwe... Helena jest taka osobą. Przejmuje się wszystkim i wszystkimi... Tylko nie sobą. Nie mówi o swoich problemach, bo nie potrafi, bo nikt jej tego nie nauczył. Gra, a od środka umiera... Ale nie jest robotem.
W końcu depresja pokazuje swoje... Oblicza. Różne... I tu znów książka pokazuje... Dwie rzeczy...
Jedna piękną - wsparcie i walkę męża Heleny. Po prostu aż łza się w oku kręci... Facet przysięgał być w zdrowiu i chorobie... I był.
Pokazuje jednak też druga rzecz. Przykrą. To jak ludzie bagatelizują często tą chorobę. Bo jest na nią moda. Bo na pewno się po prostu nudzi, musi się zająć. Bo każdy może mieć gorszy nastrój, że zaraz depresja.
Co musi się wydarzyć, byśmy przestali bagatelizować?
Byśmy zaczęli widzieć. Rozmawiać?
@mmbekier
Dziękuję za tę książkę. Odnalazłam w niej siebie. Sama wiesz jak mocno 🙈 (zbieżność imion haha).
Nie bagatelizujmy. Rozejrzyjmy się wokoło siebie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, że osoba, która siedzi obok Was... Może właśnie zmagać się... Z samą sobą.
A jeśli Ty czujesz..., że coś się dzieje. Coś jest nie tak. Nie bój się prosić o pomoc. I naprawdę... Psychiatra, psycholog, terapeuci nie są tylko od... czubków.
Pomogą...
❤️🩹 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ❤️🩹
Helena
@mmbekier
@wydawnictwo_bookend
współpraca barterowa
Premiera: 17 marca 2026 - już za kilka godzin!!!
***
Siedzę... I nie wiem co czuję. Nie wiem od czego zacząć. O czym pisać. Jak to ubrać w słowa...
Książka porusza bardzo ważny temat... Depresję. Chorobę o której mówi się coraz głośniej, ale nadal bywa tematem tabu....
Moja ulubiona książka.
Helena, ale o Robercie.
Książka, ale samo życie.
Historia może jest fikcją literacką, ale wiele osób się w niej odnajdzie.
Niejedna Helena, choć nie zawsze to będzie kobieta i niejeden Robert, choć nie zawsze to będzie mężczyzna.
Ważne by stała się popularna, czytana, pokazana. O depresji nie da się mówić za dużo.
Mówmy.
Moja ulubiona książka.
Helena, ale o Robercie.
Książka, ale samo życie.
Historia może jest fikcją literacką, ale wiele osób się w niej odnajdzie.
Niejedna Helena, choć nie zawsze to będzie kobieta i niejeden Robert, choć nie zawsze to będzie mężczyzna.
Ważne by stała się popularna, czytana, pokazana. O depresji nie da się mówić za dużo.
Mówmy.
[Współpraca recenzencka]
Recenzja:
Gwiazdki: 5/5⭐️
Autor: Monika Malita-Bekier
Tytuł: Helena
Ocena opisowa:
Depresja. Dla wielu, wymysł ludzi, chęć zwrócenia na siebie uwagi czy sposób psychologów na większy zarobek. A dla innych walka o siebie.
Historia Heleny opowiada właśnie o depresji. O tym, jak na pozór idealna osoba z idealnym życiem, odczuwa rzeczywistość. I jak słowa kierowane w jej stronę, mogą wpływać na nią.
Monika, opisywała tu nie tylko odczucia osoby chorej, ale też osoby która walczyła o to by jej pomóc. Książka świetnie obrazuje to jak choroba wpływa na życie, jak wyniszcza i powoli doprowadza do autodestrukcji, oraz to jak społeczeństwo jest znieczulone na to by reagować.
Ta książka to nie jest psychologiczny poradnik, jak radzić sobie z depresją, to historia tego jak ona wygląda, jak przebiega, do czego prowadzi i jakie skutki przynosi, w formie książki fabularnej. Dlatego jest to powieść która powinna zyskać szansę na to by mieć większy rozgłos. Zrozumie ją dużo więcej osób, niż naukowo napisaną książkę.
Bardzo przyjemnie się ją czyta, można znaleźć w niej zrozumienie, pouczenie, ale przed wszytskim szczerość. Nie jest to przekoloryzowana ani bezbarwna historia. Ona jest po prostu prawdziwa, taka która mogła na prawdę mieć miejsce, przez co wybitnie się to czyta.
Bohaterowie są świetnie skonstruowani, nie są idealni, tak jak my, mają problemy, emocje, odczuwają smutek, radość, złość, chorują i mają kryzysy.
Bardzo polecam wam tą książkę! Nie dość że szerzy wiedzę o depresji to pokazuje jak ważne jest dbanie o siebie i o zdrowie. Pamiętajcie że nie dogodzicie każdemu, jak coś wam przeszkadza i czujecie się źle, mówicie o tym. Stawiajcie siebie na pierwszym miejscu! A jak czujecie się źle i nie macie z kim o tym porozmawiać to istnieją bezpłatne telefony zaufania:
116 111 dla dzieci i młodzieży
116 123 dla dorosłych
Dbajcie o siebie i jak widzicie że ktoś ma problem czy źle się czuje, reagujcie! Możecie mu pomóc nawet samym zapytaniem o pomoc! 🤍
[Współpraca recenzencka]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRecenzja:
Gwiazdki: 5/5⭐️
Autor: Monika Malita-Bekier
Tytuł: Helena
Ocena opisowa:
Depresja. Dla wielu, wymysł ludzi, chęć zwrócenia na siebie uwagi czy sposób psychologów na większy zarobek. A dla innych walka o siebie.
Historia Heleny opowiada właśnie o depresji. O tym, jak na pozór idealna osoba z idealnym życiem, odczuwa...
To nie tylko historia miłości i walki o związek, to historia choroby, która ma wpływ na życie innych.
Wydawać by się mogło, że Helena ma cudowne życie, męża który obsypuje ją prezentami, pracę, zaplecze finansowe pozwalające wyjeżdżać na egzotyczne wakacje, piękny dom i koleżanki. Jednak coś podstępnie się do niej skrada i odbiera radość życia, a tym trudniej jest jej się do tego przyznać, bo wszyscy mówią, że zazdroszczą jej takiego życia.
To trudna historia o walce z depresją, która bardzo realnie pokazuje, że może ona dotknąć każdego i że wiele osób bagatelizuje ten problem. Opowieść ta zwraca uwagę jak łatwo jest zranić drugą osobę, która jest bardzo wrażliwa i jak niewiele trzeba do tragedii. To opowieść o miłości, lęku o drugą osobę i nadziei. To co istotne to pokazanie, że ie tylko osoba z depresją cierpi, ale również jej bliscy, którzy często są bezradni w obliczu tej choroby.
Z pozycji psychologa myślę, że powinno być więcej takich książek, bo dzięki temu łatwiej będzie mówić o tym problemie i go zrozumieć, a może nawet szybciej rozpoznać.
Cieszę się, że autorka nie boi się trudnych tematów i tak realistycznie je pokazuje.
To nie tylko historia miłości i walki o związek, to historia choroby, która ma wpływ na życie innych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawać by się mogło, że Helena ma cudowne życie, męża który obsypuje ją prezentami, pracę, zaplecze finansowe pozwalające wyjeżdżać na egzotyczne wakacje, piękny dom i koleżanki. Jednak coś podstępnie się do niej skrada i odbiera radość życia, a tym trudniej jest jej się...
Dzień dobry!
Ostatnio zasypuje Was tutaj recenzjami, ale trwa u mnie bardzo dobry czytelniczo czas! Musicie mi to wybaczyć! Dziś chcę was zapytać o wasze podejście do instytucji psychologa. Jakie macie zdanie o korzystaniu z ich usług? Ja uważam, że to żaden wstyd prosić o pomoc, a wręcz jest to formą odwagi i akceptacji tego, że choroby takie jak depresja, też istnieją i zwyczajnie trzeba je leczyć. Monika Malita-Bekier w swojej książce pt; „Helena” porusza właśnie temat depresji. Posłuchajcie, więc o niej kilku słów. Olu, po raz kolejny dziękuję Ci za użyczenie mi swojego egzemplarza!
Helena i Robert są młodym, szczęśliwym małżeństwem. Nie widzą poza sobą świata, niczego im nie brakuje. Można by pomyśleć, że to istna sielanka, której nic nie może zaburzyć. A jednak nawet w idealnym świecie może zagościć nieproszony gość. Robert zauważa, że jego żona gaśnie. Unika kontaktów, nakłada maskę, staje się zimna i obojętna, zamyka się w sobie. Mężczyzna błądzi we mgle próbując rozgryźć, co się dzieje. Po wielu miesiącach udaje się zdiagnozować depresję u Heleny, ta jednak odmawia leczenia, a jej mąż toczy heroiczną walkę o to, aby pomóc jej wrócić na prostą. Czy odzyskają swoje dawne życie?
Książkę przeczytałam praktycznie na jeden raz, co Ola może potwierdzić. Uważam, że Monika poruszając temat depresji, nawet w z pozoru idealnym życiu, dotknęła sprawy w bardzo trafny sposób. Z wielką delikatnością, która nie przytłacza czytelnika, przybliżyła nam, jak to wszystko może się zacząć i z czym mierzy się osoba cierpiąca na tę chorobę. Tak – depresja jest chorobą i nie jest to powód do wstydu czy bagatelizowania. I choć dość często możemy się spotkać z podejściem typu „wymyślasz, na pewno nie jest tak źle”, trzeba z tym walczyć. Nasi rodzice i dziadkowie są nauczeni w większości zamiatać problemy pod dywan i nie mówić o tym, co niewygodne. Jesteśmy w sytuacji, gdzie sami staramy się robić inaczej i wychowywać nasze dzieci już całkiem inaczej. To trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Warto mówić o tym, co czujemy, aby nie tłumić w sobie tego co złe.
Robert z książki jest cudownym przykładem wspierającego partnera. Bądźmy jak Robert!
Dzień dobry!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnio zasypuje Was tutaj recenzjami, ale trwa u mnie bardzo dobry czytelniczo czas! Musicie mi to wybaczyć! Dziś chcę was zapytać o wasze podejście do instytucji psychologa. Jakie macie zdanie o korzystaniu z ich usług? Ja uważam, że to żaden wstyd prosić o pomoc, a wręcz jest to formą odwagi i akceptacji tego, że choroby takie jak depresja, też istnieją i...
Musiało upłynąć trochę czasu od przeczytania tej historii, żebym mogła na spokojnie o niej napisać. Poukładać własne myśli w głowie, gdyż temat opisany w książce jest mi bliski.
Autorkę znam i uwielbiam, więc bardzo chętnie zgłosiłam się do naboru recenzenckiego.
Książka porusza bardzo ważny temat.
Depresja 🥺.
Jest to choroba, o której mówi się coraz więcej, ale niestety nadal w wielu kręgach jest tematem wstydliwym. Nie wstydzimy się przyznać komuś, że idziemy do dentysty, kardiologa czy ginekologa ale ciężko przechodzi nam przez gardło powiedzenie, że idziemy do psychiatry, czy nawet psychologa. Boimy się być oceniani, nie chcemy mieć przyklejonej łatki w stylu „to ten co ma coś z głową”. A przecież ludzi chorujących na depresję jest bardzo dużo.
Statystki nie oddają w pełni skali problemu, gdyż nie wszyscy chorzy decydują się sięgnąć po specjalistyczną pomoc. I te osoby są poza danymi statystycznymi.
Dlaczego tak jest? Ja mogę odpowiedzieć Wam tylko za siebie, ale pewnie nie jestem odosobnionym przypadkiem 🫣.
Myślałam, że sama sobie ze wszystkim poradzę, no bo przecież kto jak nie ja!
Poza tym trochę głupio komuś zawracać głowę swoimi problemami, ludzie mają czasami większe i dają radę.
I tak przez kilka lat z uśmiechem na twarzy ale ze ściśniętym sercem sobie żyłam. Pewnie nie jedna osoba do teraz nie pomyślałaby, że temat depresji może mnie dotyczyć. Dlatego też ta historia i jej bohaterka jest mi tak bliska.
Helena, tytułowa bohaterka wydawałoby się, że wiedzie cudowne życie, ma kochającego męża, dobrą pracę, finansowo dobrze się im powodzi, zwiedza świat, jest piękna, zgrabna no po prostu bajka, to jednak czuła się szczęśliwa. Przeczuwała, a z czasem wiedziała już na 100 %, że coś jest nie tak, ale nie potrafiła o tym z nikim porozmawiać. Nawet jej kochający i bardzo troskliwy mąż Robert nie potrafił do niej dotrzeć. Próbowała o tym powiedzieć swojej przyjaciółce, ale okazała się ona osobą nie właściwą do takich zwierzeń. Iza nie potrafiła wręcz zrozumieć Heleny, to tylko pogorszyło sytuację.
Robert, do pewnego czasu był właściwie jedyną osobą, która walczyła o jej zdrowie i życie.
Nie mogę Wam zdradzić więcej szczegółów bo chce Was wszystkich namówić do przeczytania tej książki.
Monika Malita-Bekier w niesamowicie realistyczny sposób opisuje nam nie tylko to co czuje osoba dotknięta tą chorobą, ale również to co czują jej bliscy i znajomi.
Sięgnijcie po tę historię i zastanówcie się czy czasami gdzieś obok Was nie ma takiej Heleny dla której możecie być Robertem ❤️🩹.
Ja na szczęście miałam i dalej mam przy sobie mojego osobistego Roberta,
a właściwie Darusia 💝🥹.
Musiało upłynąć trochę czasu od przeczytania tej historii, żebym mogła na spokojnie o niej napisać. Poukładać własne myśli w głowie, gdyż temat opisany w książce jest mi bliski.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorkę znam i uwielbiam, więc bardzo chętnie zgłosiłam się do naboru recenzenckiego.
Książka porusza bardzo ważny temat.
Depresja 🥺.
Jest to choroba, o której mówi się coraz więcej, ale niestety...
„Helena” Moniki Mality-Bekier to powieść, która nie tyle opowiada historię, co otwiera przed czytelnikiem bardzo intymną przestrzeń emocji - cichych, często niewypowiedzianych, a jednocześnie niezwykle intensywnych. Autorka sięga po temat trudny i wciąż zbyt często marginalizowany, ukazując go w sposób wyważony, pozbawiony taniej sensacji, a przy tym poruszający do głębi.
To, co szczególnie uderza, to sposób, w jaki została przedstawiona psychika głównej bohaterki. Helena nie jest postacią jednowymiarową ani „literacko wykreowaną” pod tezę - przeciwnie, sprawia wrażenie osoby z krwi i kości. Jej doświadczenia wewnętrzne zostały oddane z dużą uważnością i empatią, dzięki czemu czytelnik ma szansę nie tylko obserwować, ale wręcz odczuwać jej stan. Autorka bardzo trafnie pokazuje, że cierpienie psychiczne nie zawsze ma widoczne przyczyny i nie zawsze daje się racjonalnie wytłumaczyć - co czyni tę opowieść szczególnie autentyczną.
Równie istotnym aspektem książki jest ukazanie perspektywy osób znajdujących się obok chorego. Relacje międzyludzkie, zwłaszcza te najbliższe, zostały przedstawione z dużą wnikliwością - widać tu zarówno bezradność, jak i ogromną potrzebę wsparcia, które nie zawsze przybiera właściwą formę. To nadaje powieści dodatkowej głębi i sprawia, że nie jest to wyłącznie historia jednostki, lecz także opowieść o tym, jak choroba wpływa na całe otoczenie.
Styl autorki można określić jako przystępny, ale jednocześnie nasycony emocjonalnie. Język nie przytłacza, a jednak niesie ze sobą duży ładunek znaczeń. Narracja płynie spokojnie, momentami wręcz refleksyjnie, co dobrze współgra z tematyką - pozwala zatrzymać się i przemyśleć to, co dzieje się między wierszami. Widać, że tekst został napisany z dużą świadomością tego, jak delikatny jest to temat.
Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona słabszych stron. Momentami można odnieść wrażenie, że przekaz bywa zbyt bezpośredni, jakby autorka chciała mieć pewność, że czytelnik na pewno zrozumie intencję. W niektórych fragmentach emocjonalność ociera się o pewną powtarzalność, przez co dynamika opowieści lekko zwalnia. Dla części odbiorców może to być jednak świadomy zabieg, podkreślający monotonię i ciężar stanu psychicznego bohaterki.
Największą siłą tej powieści pozostaje jej autentyczność i ważność tematu. To książka, która nie daje łatwych odpowiedzi, ale zadaje potrzebne pytania. Skłania do refleksji nad tym, jak postrzegamy innych ludzi i jak często nie dostrzegamy tego, co dzieje się pod powierzchnią. Jednocześnie, mimo ciężaru poruszanych zagadnień, niesie w sobie subtelny pierwiastek nadziei - nienachalny, ale wyczuwalny.
Osobiście odbieram „Helenę” jako powieść potrzebną i uczciwą w swoim przekazie. To nie jest lektura „lekka”, ale zdecydowanie wartościowa - taka, która zostaje z czytelnikiem na dłużej, zmuszając do zatrzymania się i spojrzenia uważniej na siebie oraz innych.
„Helena” Moniki Mality-Bekier to powieść, która nie tyle opowiada historię, co otwiera przed czytelnikiem bardzo intymną przestrzeń emocji - cichych, często niewypowiedzianych, a jednocześnie niezwykle intensywnych. Autorka sięga po temat trudny i wciąż zbyt często marginalizowany, ukazując go w sposób wyważony, pozbawiony taniej sensacji, a przy tym poruszający do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMOJA RECENZJA ⤵️
Ta emocjonalna powieść zostawia wzruszenie, ale i nadzieję na lepsze jutro, bo nawet po burzy wychodzi słońce.
Historia w której nasza bohaterka Helena, młoda, pełna życia nagle dopada ją choroba -depresja , a depresja przybiera różne maski, można się uśmiechać, prowadzić w miarę normalne życie i właśnie w miarę, bo depresja działa po cichu i tak ważne jest wsparcie bliskich oraz terapia.
Helena miała ogromne szczęście bo miała kochające męża, który ją wspierał, lecz nie zawsze było u niej różowo w przeszłości, depresja przyszła do niej nagle, po cichu a o mały włos by choroba zabrała jej życie.
Dlatego tak ważne by nie bagatelizować objawów, tak ważna jest rozmowa i wsparcie, by nie było za późno.
Ta historia jest tak ważna i każdy powinien przeczytać bo mimo że to historia fikcyjna ale kto wie czy w naszym otoczeniu ktoś nie zmaga się z chorobą.
Pamiętajmy bądźmy wdzięczni za każdy dzień, za zdrowie,za życie i na ile to jest nam dane to korzystajmy z życia ile się da .
Wiara czyni cuda i marzenia się spełniają czasem podwójnie.
Bardzo zachęcam do sięgnięcia po tę powieść, która daje nadzieję żeby nie poddawać się również to historia dla bliskich osób dotkniętych chorobą bo pamiętajmy że za każdą osobą dotkniętą chorobą stoją ich bliscy.
Wsparcie i rozmowa ma ogromną moc.
MOJA RECENZJA ⤵️
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa emocjonalna powieść zostawia wzruszenie, ale i nadzieję na lepsze jutro, bo nawet po burzy wychodzi słońce.
Historia w której nasza bohaterka Helena, młoda, pełna życia nagle dopada ją choroba -depresja , a depresja przybiera różne maski, można się uśmiechać, prowadzić w miarę normalne życie i właśnie w miarę, bo depresja działa po cichu i tak ważne...
Są takie książki, które nie rozśmieszają, ale pozwalają zrozumieć. Takie, które mają naprowadzić oraz skłonić do rozważań. Są też takie, które działają lepiej niż kilkumiesięczna lekoterapia. Jedną z nich jest niewątpliwie "Helena" Moniki Mality-Bekier. I choć ta historia nie jest usłana różami, a bohaterowie muszą przejść cholernie ciężką drogę, aby móc poczuć to, co potencjalnie nazywamy szczęściem, jest ona tak bardzo potrzebna w naszym środowisku czytelniczym! Ileż ja bym dała, aby móc przeczytać tę powieść właśnie wtedy, kiedy moje życie wisiało na włosku, a najbliższych dookoła oskarżałam o to, że nie chcą mi pomóc. Tylko czy oni faktycznie nie chcieli, czy też nie potrafili? A może sami tej pomocy potrzebowali?
💔Depresja - jeden z najcichszych zabójców. Atakuje z zaskoczenia, w najmniej spodziewanym momencie. Nawet wtedy, kiedy myślisz, że złapałaś/eś Pana Boga za rogi. Ona nie pyta czy może Cię odwiedzić. Wchodzi z buciorami przez próg Twojego domu i gości się w nim niczym stały 24-godzinny bywalec. Wiesz, że coś jest nie tak, zaczyna stopniowo rozrywać Cię od środka, ale nie wiesz dlaczego. Tak właśnie czuła się tytułowa Helena - kobieta, która w oczach innych miała wszystko. Dom, kochającego oraz troskliwego do granic możliwości męża Roberta, dobrą pracę. Nie musiała martwić się o to, że pewnego dnia zabraknie jej pieniędzy. Miała to, o czym inni marzą. A jednak coś poszło totalnie nie tak jak powinno. Kobieta nie potrafiła nazwać stanu w jakim się znalazła. I choć po jakimś czasie czuła, wręcz wiedziała, że dzieje się coś dziwnego, nie była w stanie ubrać tego w słowa. Kiedy już raz się odważyła, zrobiła to nie tej osobie, której powinna. Jej przyjaciółka Iza nie była w stanie kompletnie zrozumieć, jak można nie cieszyć się z takiego życia. Czy swoim podejściem pomogła Helenie? Nie, a wręcz przeciwnie. Przygniotła ją jeszcze bardziej i zamknęła na uzewnętrznianie się. Choć Robert widział, że dzieje się coś niedobrego, podejmując przy tym codzienne próby dotarcia do żony, nie udało mu się to.
Pewnego dnia, będąc już totalnym wrakiem człowieka ujrzał coś, co zabiło go od środka... Czy miał do siebie żal? Ogromny, a jeszcze większy do tych, którzy byli ślepi i głusi na ich wołanie o pomoc...
Jak ważna jest przyjaźń ze swoim wewnętrznym "ja"? Czy rozmowa posiada magiczną moc uzdrowienia? Czy można pomóc komuś, kto tej pomocy nie chce? Ile jesteśmy w stanie poświęcić w imię prawdziwej miłości? Czym tak naprawdę jest szczęście?💔
"Helena" to wzruszająca opowieść o kobiecie, która była za wrażliwa na ten świat. O kobiecie, której próba zderzenia swojego niezrozumiałego wewnętrznego głosu z otaczającą ją rzeczywistością doprowadziła do tragedii. To opowieść o przyczynach, skutkach oraz konsekwencjach depresji, która może "zniszczyć więcej niż jedno istnienie".
Autorka w fenomenalny sposób wprowadza Czytelnika w temat. Pokazuje nie tylko uczucia osoby dotkniętej chorobą, ale również to, co dzieje się z osobami z nimi przebywającymi. Podkreśla co niszczy osoby dotknięte depresją, jak działa ich świat, czym może się ich schorzenie objawiać. Był moment, kiedy sama z nią walczyłam. I chociaż wiedziałam, że jest źle, nie potrafiłam zrozumieć dlaczego. Brak wsparcia ze strony bliskich mi osób również nie pomagał. Czułam się tak jak Helena - osamotniona, niezrozumiana. Targała mną masa wyrzutów sumienia. Dopiero co urodziłam, miałam dach nad głową, miałam co jeść. Nie działa mi się krzywda. A ja nie potrafiłam tego docenić. Wiedziałam tylko, że potrzebuję wsparcia męża, którego nie dostałam. Obwiniałam go o to, że nie ma go wtedy, kiedy go potrzebuję. "Helena" uświadomiła mi jednak jedną ważną rzecz. Mianowicie to, że ja nigdy przez ten czas nie pomyślałam o tym jak on się czuje. Czy on dzwiga to, że nagle zamiast jednego dziecka pojawiła się ich 'dwójka'. Czy potrafi mnie zrozumieć? Czy widok wiecznie płaczącej żony go nie złamał. Po przeczytaniu "Heleny" zrozumiałam, że osoba dotknięta depresją nie myśli tak jak powinna, a każdej próbie wyrażenia tego co ją uwiera, będzie towarzyszyć masa wyrzutów sumienia, które będą ją jeszcze mocniej blokować. Zapamiętajcie - w przypadku osób zmagających się z depresją, uśmiech może stanowić początek końca...
Powieść została napisana w taki sposób, aby każdy, kto po nią sięgnie, bez większego problemu zrozumiał płynący z niej przekaz. Do tej pory czytałam Monikę w duecie z Natalią. "Helena" jest więc pierwszą solową powieścią Autorki, z którą przyszło mi się zmierzyć. I ja jestem totalnie zauroczona jej stylem. Po tej książce wiem, że chcę poznać ich więcej. Nabrałam też takiej pewności, że każdy temat, który wcześniej wyszedł spod ręki Moniki biorę po prostu w ciemno.
Są takie książki, które nie rozśmieszają, ale pozwalają zrozumieć. Takie, które mają naprowadzić oraz skłonić do rozważań. Są też takie, które działają lepiej niż kilkumiesięczna lekoterapia. Jedną z nich jest niewątpliwie "Helena" Moniki Mality-Bekier. I choć ta historia nie jest usłana różami, a bohaterowie muszą przejść cholernie ciężką drogę, aby móc poczuć to, co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka! Pokazująca bardzo duży problem choroby depresji! Myślę, że ludzie powinni tę książkę przeczytać! Polecam całym sercem!
Świetna książka! Pokazująca bardzo duży problem choroby depresji! Myślę, że ludzie powinni tę książkę przeczytać! Polecam całym sercem!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to❤️🩹 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ❤️🩹
Helena
@mmbekier
@wydawnictwo_bookend
współpraca barterowa
Premiera: 17 marca 2026 - już za kilka godzin!!!
***
Siedzę... I nie wiem co czuję. Nie wiem od czego zacząć. O czym pisać. Jak to ubrać w słowa...
Książka porusza bardzo ważny temat... Depresję. Chorobę o której mówi się coraz głośniej, ale nadal bywa tematem tabu. Chorobę na którą cierpi od cholery osób, nawet nie jesteśmy świadomi ile, bo statystyki można sobie wsadzić... Sami wiecie gdzie. Bo one pokazują osoby zdiagnozowane. A co z tymi... Które się ukrywają. Zakładają maski. Uśmiechają się promiennie, a wewnątrz powoli umierają...
Książka pokazuje, że można mieć z pozoru piękne, idealne życie. Kochający mąż. Podróże. Wspaniała figura. Wszyscy wokół zazdroszczą... A Ty się rozsypujesz. Jak Helena... Ale jak to? Przecież... Masz wszystko! Jak możesz być nieszczęśliwa...
Są osoby, które czują mocniej... Tzw wysoko wrażliwe... Helena jest taka osobą. Przejmuje się wszystkim i wszystkimi... Tylko nie sobą. Nie mówi o swoich problemach, bo nie potrafi, bo nikt jej tego nie nauczył. Gra, a od środka umiera... Ale nie jest robotem.
W końcu depresja pokazuje swoje... Oblicza. Różne... I tu znów książka pokazuje... Dwie rzeczy...
Jedna piękną - wsparcie i walkę męża Heleny. Po prostu aż łza się w oku kręci... Facet przysięgał być w zdrowiu i chorobie... I był.
Pokazuje jednak też druga rzecz. Przykrą. To jak ludzie bagatelizują często tą chorobę. Bo jest na nią moda. Bo na pewno się po prostu nudzi, musi się zająć. Bo każdy może mieć gorszy nastrój, że zaraz depresja.
Co musi się wydarzyć, byśmy przestali bagatelizować?
Byśmy zaczęli widzieć. Rozmawiać?
@mmbekier
Dziękuję za tę książkę. Odnalazłam w niej siebie. Sama wiesz jak mocno 🙈 (zbieżność imion haha).
Nie bagatelizujmy. Rozejrzyjmy się wokoło siebie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, że osoba, która siedzi obok Was... Może właśnie zmagać się... Z samą sobą.
A jeśli Ty czujesz..., że coś się dzieje. Coś jest nie tak. Nie bój się prosić o pomoc. I naprawdę... Psychiatra, psycholog, terapeuci nie są tylko od... czubków.
Pomogą...
❤️🩹 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ❤️🩹
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHelena
@mmbekier
@wydawnictwo_bookend
współpraca barterowa
Premiera: 17 marca 2026 - już za kilka godzin!!!
***
Siedzę... I nie wiem co czuję. Nie wiem od czego zacząć. O czym pisać. Jak to ubrać w słowa...
Książka porusza bardzo ważny temat... Depresję. Chorobę o której mówi się coraz głośniej, ale nadal bywa tematem tabu....
Moja ulubiona książka.
Helena, ale o Robercie.
Książka, ale samo życie.
Historia może jest fikcją literacką, ale wiele osób się w niej odnajdzie.
Niejedna Helena, choć nie zawsze to będzie kobieta i niejeden Robert, choć nie zawsze to będzie mężczyzna.
Ważne by stała się popularna, czytana, pokazana. O depresji nie da się mówić za dużo.
Mówmy.
Moja ulubiona książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHelena, ale o Robercie.
Książka, ale samo życie.
Historia może jest fikcją literacką, ale wiele osób się w niej odnajdzie.
Niejedna Helena, choć nie zawsze to będzie kobieta i niejeden Robert, choć nie zawsze to będzie mężczyzna.
Ważne by stała się popularna, czytana, pokazana. O depresji nie da się mówić za dużo.
Mówmy.
Niestety bardzo prawdziwa i dlatego bardzo ważna. Mam nadzieję, że jak najwięcej osób ją przeczyta i przede wszystkim uwierzy.
Niestety bardzo prawdziwa i dlatego bardzo ważna. Mam nadzieję, że jak najwięcej osób ją przeczyta i przede wszystkim uwierzy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to