Jedna chwila, jedno spotkanie, zwykłe słowo „Witaj”, które jest początkiem nie tylko niezwykłej historii, ale również wielu zmian w życiu bohaterów.
Michał jest na emeryturze, z której korzysta, jeżdżąc harleyem po świecie. To jego czas na odpoczynek po trudzie codzienności, która nie zawsze była łatwa. Louisa ma tylko dwadzieścia kilka lat, a życie już ją doświadczyło. Albańskie góry dały jej schronienie, została pasterką, a jej codziennością jest stado owiec, którymi się zajmuje.
Wystarczyło jedno przypadkowe spotkanie, aby coś zaczęło ich do siebie ciągnąć. Zaczęło się od zwykłej rozmowy, jednak ona była tylko początkiem, a nie końcem tej historii. Początkowo niewinne spojrzenia, delikatne gesty, rozmowy wśród przyrody, w blasku ogniska. Tylko oni, zwierzęta, z dala od innych, z dala od cywilizacji. Jak potoczy się ta znajomość? Jak wiele zmieni w ich życiu? Jak bardzo na nich wpłynie?
Zacznę od tego, że nie jest to historia dla każdego. Dlaczego? Po pierwsze mamy relację między mężczyzną, który już jest na emeryturze, wiele lat życia ma za sobą i młodą dziewczyną, która dość niedawno wkroczyła w świat dorosłych. Po drugie jest dość dużo wulgaryzmów. Mnie jednak ani jedno, ani drugie, ani trochę nie przeszkadzało, a książka zdecydowanie mi się podobała.
Nie jest to historia, która gna, pędzi, a wręcz przeciwnie, rozwija się powoli, dając czas na przemyślenia. Moim zdaniem to jej zdecydowany plus. To opowieść o dwóch zupełnie różnych osobach, których połączyło wiele, o pokonywaniu demonów przeszłości, ruszaniu na przód.
Akcja sprawnie poprowadzona, choć jak już wspomniałam, rozwija się wolno. Książkę czytało się dość szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji.
Bohaterowie zdecydowanie dobrze wykreowani, różnorodni, wywołujący emocje w czytelniku. Oboje polubiłam, chociaż nie zawsze zgadzałam się z tym, co robili, myśleli.
„Witaj, piękna pastereczko” to książka nie dla każdego, jednak mnie się podobała, a czas, jaki z nią spędziłam, zdecydowanie był udany. Ze swojej strony polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2026/04/Witaj%20piekna%20pastereczkowydawnictwonoveares.html
Jedna chwila, jedno spotkanie, zwykłe słowo „Witaj”, które jest początkiem nie tylko niezwykłej historii, ale również wielu zmian w życiu bohaterów.
Michał jest na emeryturze, z której korzysta, jeżdżąc harleyem po świecie. To jego czas na odpoczynek po trudzie codzienności, która nie zawsze była łatwa. Louisa ma tylko dwadzieścia kilka lat, a życie już ją doświadczyło....
Podróż w albańskie góry?
Powiedziałam sobie: czemu nie. Przede wszystkim byłam ciekawa, jak autor opisze krajobrazy i czy pozwoli mi się w nich zanurzyć, uruchomić wyobraźnię. Lubię literackie podróże, kiedy autorzy zabierają mnie w różne zakątki świata, a przy okazji pozwala odkrywać kulturę i codzienność danego miejsca.
Bez wątpienia autorowi udało się namalować w mojej wyobraźni obrazy albańskich gór. Powiedziałabym nawet, że gdyby tych opisów było więcej, wcale bym się nie pogniewała — momentami czułam niedosyt.
W powieści poruszony został ciekawy, choć kontrowersyjny temat. Bohaterka, która niespodziewanie pojawia się w życiu głównego bohatera, a zarazem narratora, pochodzi z Albanii. Jej kultura, tradycje i relacje międzyludzkie znacząco różnią się od naszych. W tamtejszej rzeczywistości można dostrzec wiele napięć i ograniczeń, z którymi na co dzień mierzą się kobiety — często zależne od mężczyzn i społecznych oczekiwań. To moment, w którym czytelnik może się zatrzymać i skłonić do refleksji.
„Witaj, piękna pastereczko” ma jednak dla mnie poważne mankamenty — a może nawet dwa. Zacznę od języka. Poziom literacki autora nie byłby zły, gdyby nie duża liczba przekleństw. Sam styl nie jest ani wybitny, ani bardzo słaby — jest po prostu prosty. Uważam jednak, że tak duża ilość wulgaryzmów była zbędna. Tym bardziej że, sugerując się opisem książki, spodziewałam się obyczajówki, a momentami miałam wrażenie, że czytam erotyk — i to w niezbyt subtelnym wydaniu.
Główny bohater, harleyowiec po sześćdziesiątce, nawiązuje relację z młodą pastereczką mającą zaledwie dwadzieścia kilka lat. Owszem, taka informacja pojawia się w opisie, jednak mimo to sądziłam, że będzie to raczej historia przyjaźni dwóch osób z różnych światów. Z jednej perspektywy można by tak to interpretować, jednak jednoznaczne podteksty zmieniają odbiór całej relacji. Czytając, momentami odbierało mi mowę. Rozumiem, że wiek czasem nie gra roli, ale tutaj przepaść była dla mnie zbyt duża. Zastanawiam się, po co aż tak wyraźnie ją podkreślać?
🌿 DALSZA CZĘŚĆ na instagramie @skrawkipolecajki
Podróż w albańskie góry?
Powiedziałam sobie: czemu nie. Przede wszystkim byłam ciekawa, jak autor opisze krajobrazy i czy pozwoli mi się w nich zanurzyć, uruchomić wyobraźnię. Lubię literackie podróże, kiedy autorzy zabierają mnie w różne zakątki świata, a przy okazji pozwala odkrywać kulturę i codzienność danego miejsca.
Bez wątpienia autorowi udało się namalować w mojej...
,,Witaj, piękna pastereczko" to książka, która wyróżnia się swoją ciszą i spokojem. Nie przyciąga dynamiczną akcją, tylko czymś znacznie subtelniejszym. Klimatem, emocjami i tym, co dzieje się między bohaterami.
Dużo znaczeń ukrytych jest w rozmowach, spojrzeniach i niedopowiedzeniach, co sprawia, że odbiera się ją bardzo osobiście.
Dużą rolę odgrywa tutaj miejsce, w którym toczy się historia. Cisza, natura i odosobnienie tworzą wyjątkowy klimat, który wpływa na odbiór całej historii i sprawia, że czyta się ją zupełnie inaczej niż większość książek.
To nie jest książka dla każdego i ja też momentami miałam mieszane odczucia, ale właśnie dlatego tak dobrze ją wspominam.
Książka zostanie w mojej głowie na pewno bardzo długo i chętnie kiedyś do niej wrócę🩶
,,Witaj, piękna pastereczko" to książka, która wyróżnia się swoją ciszą i spokojem. Nie przyciąga dynamiczną akcją, tylko czymś znacznie subtelniejszym. Klimatem, emocjami i tym, co dzieje się między bohaterami.
Dużo znaczeń ukrytych jest w rozmowach, spojrzeniach i niedopowiedzeniach, co sprawia, że odbiera się ją bardzo osobiście.
Ta książka przyszła do mnie cicho. Bez fajerwerków, bez krzyczących zwrotów akcji. A jednak im dłużej w niej byłam, tym mocniej czułam, że dotyka czegoś bardzo pierwotnego potrzeby bliskości, zrozumienia i bycia zauważonym naprawdę. „Witaj, piękna pastereczko” to historia, która nie pędzi. Ona idzie. Czasem się zatrzymuje. Czasem pozwala nam tylko patrzeć i słuchać.
Wśród albańskich wzgórz, w przestrzeni surowej, dzikiej i pięknej jednocześnie, splatają się losy dwóch dusz. To miejsce ma ogromne znaczenie nie jest jedynie tłem, ale pełnoprawnym bohaterem opowieści. Cisza, przestrzeń, rytm natury sprawiają, że wszystko, co ludzkie, staje się bardziej wyraziste. Emocje nie są tu zagłuszane hałasem świata. One wybrzmiewają mocniej, bo nie mają gdzie się schować.
Relacja między bohaterami budowana jest niezwykle subtelnie. Bez patosu, bez nachalnych deklaracji. To historia oparta na spojrzeniach, drobnych gestach, chwilach zawieszenia. Bardzo podobało mi się to, że autor pozwala czytelnikowi samemu dopowiadać wiele rzeczy, wejść w emocje bohaterów na własnych zasadach. Dzięki temu ta opowieść staje się intymna niemal osobista.
To książka o spotkaniu. Ale nie tylko spotkaniu drugiego człowieka. To również spotkanie z samym sobą, z własnymi lękami, pragnieniami i ograniczeniami. Bohaterowie niosą w sobie bagaż doświadczeń, niewypowiedzianych tęsknot i pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi. I właśnie to sprawia, że są tak prawdziwi.
„Witaj, piękna pastereczko” to także opowieść o prostocie, która wcale nie jest łatwa. O życiu bliżej natury, bliżej emocji, bliżej prawdy. O tym, jak bardzo potrafimy skomplikować własne istnienie i jak trudno czasem pozwolić sobie na szczerość wobec innych i wobec siebie.
Podczas lektury wielokrotnie łapałam się na tym, że zwalniam oddech. Że czytam wolniej, uważniej. To nie jest książka „do połknięcia w jeden wieczór”. To książka, którą warto smakować. Wracać do fragmentów. Zatrzymywać się nad zdaniami, które zostają w głowie na dłużej.
To jedna z tych historii, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną. Ona zostaje w myślach, w emocjach, w pytaniach, które nagle zaczynamy zadawać sobie sami. I właśnie dlatego tak bardzo zachęca do rozmowy. O uczuciach. O wyborach. O tym, czy potrafilibyśmy zostawić wszystko i posłuchać serca.
Książka pochodzi z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Ta książka przyszła do mnie cicho. Bez fajerwerków, bez krzyczących zwrotów akcji. A jednak im dłużej w niej byłam, tym mocniej czułam, że dotyka czegoś bardzo pierwotnego potrzeby bliskości, zrozumienia i bycia zauważonym naprawdę. „Witaj, piękna pastereczko” to historia, która nie pędzi. Ona idzie. Czasem się zatrzymuje....
Właściwe miejsce, odpowiedni czas i przeznaczona chwila - wielka trójka, której zaistnienie w tym samym momencie zakrawa na prawdziwy cud. Najczęściej dopiero z perspektywy teraźniejszej myśli się o przeszłej, dodając niezliczoną ilość „co by było, gdyby…”, jakie to jednak przecież nie znajdą już nigdy praktycznych odpowiedzi i zostaną kolejnymi elementami barwnych dywagacji, czynionych pod osłoną nocy. Jeśli masz talent literacki, może niektóre spośród nich posłużą za pomysł na powstanie barwnej powieści. Inne przedyskutujesz w gronie najbliższych przyjaciół a znaczna część, rozmyta przez czas, zwyczajnie zatrze się w niepamięci. Swoją DEBIUTANCKĄ książką Konrad Cieplik uśmiecha czytelnika nietuzinkowym pomysłem na historię, z której płynie zgoła inne przesłanie. Zdaniem charakternych bohaterów propozycji literackiej o dźwięcznym tytule „Witaj, piękna pastereczko” absolutnie nic nie przydarza się przypadkowo a… zaistnienie wspomnianej wcześniej, wyjątkowej trójcy jest częstsze niż mogłoby się to wydawać. Przyznaję, że lubię poznawać fabuły, które przeczą moim prywatnym doświadczeniom (te wskazują raczej, że jeśli wszystkie kataklizmy i złe rzeczy, jakie da się wyobrazić, mają stać się czyimś udziałem, na trzysta procent będę to ja 😉), jako że każdorazowo udowadniają mi pewną wyjątkowość tak zwanej losowości. Choć jestem skończonym i zdeklarowanym pechowcem, w pełni wierzę w determinizm. Jeżeli coś zostało Ci zapisane - trafi do Ciebie, niezależnie od krętości ścieżki, którą uparcie zmierza. Z tegoż powodu myślę, że niemożliwe nie istnieje - nawet, jeśli rachunek prawdopodobieństwa jest bliski zera, należy spodziewać się niespodziewanego, bo Los jest w swojej pomysłowości nader złośliwy i uparty. Nieco jak ja… a już z pewnością jak podróżujący Harleyem po Albanii mężczyzna, który wcale nie miał się tam znaleźć i nadspodziewanie oklęta opiekunka owiec o tragicznej przeszłości… czyli bohaterowie recenzowanej książki. Tej gawędziarskiej wyprawie daleko do standardowych!
„Nie wiedziałem, że już za moment moje życie stanie się opowieścią, którą będę chciał zapamiętać na zawsze.”
Kiedy spoglądasz na moment, w którym zobaczyłeś ją po raz pierwszy, z obecnej perspektywy, masz stuprocentową pewność: właśnie tak miało być. Musiało. Te wszystkie niewidoczne od razu wskazówki, pozornie zwyczajne zdarzenia, splecione w jedną całość - poprowadziły Cię ku nieprzewidywalnemu jak zawsze przeznaczeniu. Rajd motocyklowy po wielu krajach, jakich przecież odbyłeś w swoim życiu mnóstwo - a jednak nie taki co zawsze. Identyczny Ty, emeryt lat 61, przemierzający szosy świata na ulubionej, najwierniejszej maszynie, z obrazami życia zapisanymi na ciele licznymi tatuażami. Niby taki sam, a w tamtej jednej chwili przecież zupełnie inny. Odmienne było wszystko, mimo tak wielu stycznych z bliźniaczymi doświadczeniami poprzednich lat. Zacząwszy od początku, nie powinieneś wrócić wcale do Albanii, jaką dopiero co niedostatecznie zwizytowałeś podczas przejazdu. Zepsute dwa koła przyjaciela, naprawa, kolejne przeszkody i w końcu to uczucie, za którym bez większych refleksji postanowiłeś podążyć. Nie potrafisz wytłumaczyć, dlaczego. Hotelowy pokój i pobyt wśród malowniczych wzgórz upływały Ci przyjemnie - lecz właściwie bez większych atrakcji. Przepiękne krajobrazy i wijąca się między szczytami górskimi przez wiele kilometrów asfaltowa wstęga, którą chciałeś przejechać, miała jednak o wiele więcej do zaoferowania niż możliwość zrobienia niezapomnianych fotografii czy pobycia ze swoimi myślami na łonie majetstatycznej natury. Zwalniasz, jak i znerwicowany kierowca w samochodzie przed Tobą, który próbuje bezrozumnie pogonić klaksonem stado właśnie przecinających środek jezdni owiec. A Ciebie… uderza strzała Amora, piorun zesłany z niebios czy przeznaczenie, jakkolwiek to nazwać. Oto przed Tobą zjawisko w postaci zatrważająco pasterki, która wydaje się nijak nie pasować do tego miejsca ani samego zdarzenia. Wiatr rozwiewa jej czarne włosy, spojrzenie pozostaje poetycko zamyślone, choć nie brakuje mu przekory. Towarzyszą jej dwa ogromne psy, ale nie zwracasz jeszcze na nie większej uwagi - na razie Twój wzrok wędruje po historii, którą kobieta zapisała na ciele igłą i tuszem. Właśnie w tej chwili już rozumiesz: musiałeś się tu znaleźć, by poznać ją słowo po słowie - ta jej przeszła właśnie nierozerwalnie splotła się z Twoją teraźniejszą.
„(…) jesteś cudowną dziewczyną (…) ale masz dziurę w duszy.”
Jej młode oczy są takie stare… Po krótkiej i dość impertynenckiej pogawędce z dziewczyną umawiasz się z nią w jej tymczasowo zaimprowizowanym w okolicy obozowisku, do którego właśnie zmierza ze zwierzętami. Jeszcze bezimienna jest tak intrygująca, że postanawiasz zrezygnować z noclegu w hotelu i spędzić z nią na rozmowie przynajmniej tę jedną noc, a najlepiej jeszcze kilka kolejnych. Kiedy stado jest już zabezpieczone a Twój motocykl prowizorycznie zaparkowany, rozpalacie ognisko i urządzacie sobie klimatyczny piknik. Dwudziestodwulatka imieniem Louise pochodzi z Marsylii i, czego zdążyłeś domyślić się wcześniej, wśród kojącej ciszy albańskich wzgórz próbuje odnaleźć siebie na nowo, jednocześnie ukrywając przez resztą świata. Kiedy rozmawiasz z kobietą, masz wrażenie, że jesteście dwójką dobrych przyjaciół, którzy spotkali się po drugiej przerwie. Nie ma między Wami żadnych niezręczności, a wręcz wydawać by się mogło, że ta niezwykła noc ewoluuje w coś więcej niż koleżeństwo. Niektóre dusze, nawet zjednoczone dziełem przypadku, są sobie pisane - jednak Ty póki co postanawiasz spełnić swój cel i dowiedzieć się jak najwięcej o tej niezwykłej istocie. Najpierw postanawiasz przypodobać się towarzyszącym niewieście psom, co (jak przekonała się spora liczba panów 😉) najczęściej jest rozsądnym rozwiązaniem (pro tip: prawidła wskazują, iż koty też winno się od razu obłaskawić, a najlepiej w sobie rozkochać, jeśli pani dla odmiany jest kociarą jak ja). Później zaś, zgodnie z obietnicą rzuconą chwilę wcześniej, opowiadasz jej o sobie - kim w istocie jest ten szalony Michał z Harleyem i głową pełną zwichrowania. A stąd już prosta droga, by zanurzyć się w niewyobrażalnie tragicznym i przez to tak nęcąco pięknym żywocie młodej pasterki, którą każdego kolejnego dnia zapragniesz witać tym samym, zawadiackim uśmiechem i ciepłymi słowami. Pewnym jest, że nie wiadomo, dokąd zabiorą dwójkę rozbitków te szalone i nieplanowane wakacje… Skąd do wieczności?
„Nie jestem opowieścią. Jestem dziurą po niej (…).”
Odczuwam dysonans poznawczy, jako że Konrad Cieplik potrafi w swoim debiucie niczym poeta opisywać piękno albańskiej natury, ale też… kreować dialogi składające się nadmiernie często niemalże z samych przekleństw. Gdyby nawet historia ta wydarzyła się naprawdę, a jej bohaterowie właśnie tak „żywiołowo i emocjonalnie” ze sobą konwersowali, myślę, że na potrzeby uchwycenia literackiego piękna i nadania treści płynności, warto byłoby je okrasić estetyczniejszą warstwą językową. Notoryczne stosowanie wyrazów powszechnie uznawanych za obelżywe, co ciekawe, w większości przez młodą i piękną pasterkę („Że CO?! Że niby JA anioł?! No to się kurwa zdziwisz! (…) No toś, KURWA, wymyślił.” - na przykład, przy czym rzeczony przecinek służy często także opisom czynności - „Kurwa - westchnęła.” Dodatkowo Michał bywa typowym mistrzem podrywu, chociażby informując „maleńką”, że „rozjebała mu system” zmaterializowaniem się… i tak bardzo dalej. Niestety wyrazy te łączą się w rodzinki w wielu, wielu zdaniach,), wybijało mnie z czytelniczego rytmu - zamiast ciekawić się tekstem, w pewnym momencie zaczęłam je liczyć i nieco się przeraziłam. Imponujący motyw różnicy wieku nie przekracza natomiast granic dobrego smaku. Sama historia jest bardzo statyczna - lwią jej część zajmują rozmowy pomiędzy głównymi postaciami. Pełne zabawnych anegdot i tragicznych retrospekcji, są bez wątpienia ciekawe, choć przyznam, że okrasiłabym je bogatszą liczbą dynamicznych akcji. Spacery po pastwiskach i wśród wzgórz nadają opowieści atmosfery senności - na szczęście tej w malowniczym otoczeniu. Myślę również, że tak wyjątkowe miejsce, w którym rozgrywają się narracyjne wydarzenia, aż prosi się o szersze opisanie okolicznych obyczajów, tła kulturowo-społecznego. Samo zakończenie pozostawiło u mnie niedosyt - miałam nadzieję na zupełnie inny, może bardziej widowiskowy finał. Powieść obyczajowa „Witaj, piękna pastereczko” to właściwie teatr dwóch aktorów, którzy występują w sztuce o tym, jak powstają wspomnienia oraz nieuchronności przeznaczenia. Dla miłośników spokojnych akcją lektur, owiewających jaźń niczym albańsko-górski wiatr (który czasem brzydko szepcze). Na szynach i z zaciekawieniem na przyszłość, z dwoma minusami: 6/10.
„Była inna niż wszystkie. Mimo że miała zaledwie dwadzieścia dwa lata, w jej oczach widziałem doświadczenie kobiety, która przeżyła więcej niż niejedna pięćdziesięciolatka. A może i więcej niż setki kobiet na całym świecie. Przeszła przez piekło, a jednak wciąż potrafiła się uśmiechać. Nie tylko przetrwała - ona przeżyła.”
instagram.com/thrillerly
Właściwe miejsce, odpowiedni czas i przeznaczona chwila - wielka trójka, której zaistnienie w tym samym momencie zakrawa na prawdziwy cud. Najczęściej dopiero z perspektywy teraźniejszej myśli się o przeszłej, dodając niezliczoną ilość „co by było, gdyby…”, jakie to jednak przecież nie znajdą już nigdy praktycznych odpowiedzi i zostaną kolejnymi elementami barwnych...
#konradcieplikpisze #wydawnictwo_novaeres #witajpięknapastereczko #booktour #zaczaroowana_biblioteczka
***
Wśród albańskich wzgórz splata się los dwóch dusz.
Albańskie wzgórza, doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona- Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi się niezwykła więź.
Z biegiem czasu tworzą własny, intymny mikroświat- przesycony ciszą, spojrzeniami i gestami, które znaczą więcej niż słowa. Zamiast głośnymi deklaracjami upajają się milczeniem w blasku ogniska.
Nie wiedzą, jaki epilog znajdzie ta relacja. Pewne jest tylko to, że na zawsze odmieni ich życie.
***
To poruszająca opowieść o tym, jak przypadkowe „Witaj” może stać się początkiem najpiękniejszego „Zostań”.
Historia o uzdrowieniu- nie przez słowa, lecz przez obecność. I o pięknie drugiego człowieka- tym, które objawia się tylko wtedy, gdy przestajemy oceniać, a zaczynamy naprawdę widzieć.
Polecam!
***
#konradcieplikpisze #wydawnictwo_novaeres #witajpięknapastereczko #booktour #zaczaroowana_biblioteczka
***
Wśród albańskich wzgórz splata się los dwóch dusz.
Albańskie wzgórza, doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona- Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi...
Louisa jest młodziutką dwudziestokilkuletnią kobietą, i tak się składa że jest pasterką wśród albańskich wzgórz .. ma swoje stado owiec i się nimi opiekuje. Pewnego dnia na jej drodze staje dojrzały mężczyzna, który jechał na swoim harleyu i tak los splótł lody tych dwojga ludzi. Po krótkiej rozmowie, mężczyzna postanawia dołączyć do Louise i jej owiec, by z nią porozmawiać. Rozmowa jednak nieoczekiwanie się wydłuża, a ich znajomość się pogłębia. Dziewczyna dobrze czuje się w towarzystwie tego mężczyzny, ufa mu. Uśmiecha się i dobrze się przy nim bawi, zaczyna czuć ... Bo wcześniej życie jej nie oszczędzało. Zamknęła się w sobie, i nic jej nie cieszyło... A tu proszę takie przypadkowe spotkanie, które tak bardzo na nią zadziałało...
Kochani, to jest niezwykle poruszająca i ciekawa lektura. Jest motyw różnicy wieku i to dość duży, a nawet bardzo. Jednak uwaga! To nie jest erotyk. Autor, stworzył piękną historię dwojga ludzi, tak bardzo różnych, nawet poprzez ich doświadczenia .. jedno u drugie ma ich ogrom. Trudnych .. Bohaterowie im bardziej się poznają, tym bardziej przywiązują się do siebie, czuć chemię, przyciąganie... Ale czy w kochaniu kogoś, ufaniu, bliskości zawsze chodzi o zbliżenie?
Niezwykle mądra historia, otulająca... Zamykacie oczy, czujecie naturę, blask ogniska i obecność drugiej osoby .. czasami nie trzeba nam nic więcej do szczęścia niż odpowiednia osoba obok, która nie ocenia po pozorach, tylko słucha z głębi serca i widzi i czuje więcej...
Nie wiem czy wcześniej czytałam taką książkę, polecam Wam ogromnie. Jestem pewna, że znajdziecie w niej to czego aktualnie szukacie 🥹🥰
Polecam ♥️
Louisa jest młodziutką dwudziestokilkuletnią kobietą, i tak się składa że jest pasterką wśród albańskich wzgórz .. ma swoje stado owiec i się nimi opiekuje. Pewnego dnia na jej drodze staje dojrzały mężczyzna, który jechał na swoim harleyu i tak los splótł lody tych dwojga ludzi. Po krótkiej rozmowie, mężczyzna postanawia dołączyć do Louise i jej owiec, by z nią...
Tytuł: Witaj, piękna pastereczko
Autor: Konrad Cieplik
Wydawnictwo Novae Res
Premiera 01/2026
[współpraca reklamowa]
Recenzja 3/2026
Albańskie góry, harley i to wystarczy aby cieszący się emeryturą Michał, który wybrał się na małą samotną wycieczkę nie wiedząc, że po drodze spotka stado owiec oraz piękną pastereczkę.
Od początku między nimi rodzi się niezwykła więź a to wszystko pośród pięknych gór.
Z czasem jednak ich milczenie oznacza więcej niż by chcieli ale gesty i słowa są początkiem pięknej i niezapomnianej przygody.
Szczerze powiem, że ta historia zaintrygowała mnie opisem no bo jak on po sześćdziesiątce ona dwadzieścia parę lat a jednak i nie nie w tym sensie o którym myślicie ale gdy usiadłam i zaczęłam czytać całkowicie się wciągnełam. Zdecydowanie różni się od innych książek chociażby tym że nie ma tutaj romansu ale są spojrzenia, ukradkowe pocałunki i podteksty ale również szczerość.
Ona zamknięta w sobie, po przeżyciach, on wolny duch.....
Jest to historia pełna refleksji ale także zagłębieniu się w własne myśli. Niby dwie odmienne dusze ale wystarczyła jedna rozmowa by nawiązać relację, która nie jest fizyczna a zarazem sprawia, że myśli wracają na odpowiednie tory.
Ta historia zdecydowanie zmusza nas do przemyśleń i tak było ze mną, także zostałam miło zaskoczona taką zmianą, że wystarczy obecność odpowiedniej osoby w odpowiednim miejscu aby uleczyć duszę drugiej osoby.
To moje pierwsze spotkanie z piórem autora i zapewniam, że nie będzie ono ostatnie, jeśli będzie taka możliwość.☺️
Jeśli szukacie książki, która porwie was w piękne malownicze miejsce i wzruszy serducho to zdecydowanie to książka dla was.🤭
5/5⭐
🫶
Tytuł: Witaj, piękna pastereczko
Autor: Konrad Cieplik
Wydawnictwo Novae Res
Premiera 01/2026
[współpraca reklamowa]
Recenzja 3/2026
Albańskie góry, harley i to wystarczy aby cieszący się emeryturą Michał, który wybrał się na małą samotną wycieczkę nie wiedząc, że po drodze spotka stado owiec oraz piękną pastereczkę.
Od początku między nimi rodzi się niezwykła więź...
Albania. Kurz unoszący się za motocyklem na krętej drodze SH5 wśród surowych wzgórz i silnik Harleya prowadzonego przez Michała przerywający ciszę. Wtedy też na drodze pojawia się ONA. Czarnowłosa piękność i jej towarzyszki owce, które prowadzi. To pierwsze spotkanie Michała i Louise. Dziewczyna wywiera na nim ogromnie wrażenie, bo jak taka piękna, drobna, wytatuowana osóbka mogła znaleść się tutaj sama z owieczkami z dala od świata ? To pytanie nie daje mu spokoju i właśnie dzięki niemu rozpoczyna się historia tej „pary”.
On to doświadczony przez życie harleyowiec podróżujący po Bałkanach. Droga to jego żywioł, a motocykl to niezależność i jakaś forma ucieczki.
Louise to dziewczyna pochodząca z Francji z dobrego i bogatego domu. Jednak życie dało jej sporo w kość o czym dowiadujemy się później. Oboje pragną swojego towarzystwa. Michał chce dowiedzieć się dlaczego mimo swojego pochodzenia i statusu dziewczyna przeniosła się na łono natury, gdzie pobliski potok to jej prysznic, a jedzenie dostarczane jest od ciotki przez kuzynów. Jak się okazuje dziewczyna to jedna wielka zagadka do rozwiązania, a Michał staje się jej mentorem dzięki któremu zaczyna wierzyć w siebie, więcej uśmiechać mimo tego co przeszła, a co najważniejsze zaczyna mówić o tym co od lat w niej siedziało. Z czasem staje się dla niej kimś więcej niż tylko ciekawskim turystą. Każda spędzona chwila to forma terapii dla Louise, a mężczyzna analizując jej wybory i przeżycia, pokazuje jej, że po wszystkich złych rzeczach, które ją spotkały jest bardzo piękną i wartościową dziewczyną. Ich relacja nie jest typowa bo dzieli ich wiele lat różnicy, inne światy i doświadczenia, a mimo wszystko czasem rozumieją się bez słów. To więź oparta na rozmowie, czasem ciszy, której oboje potrzebują. Autor prowadzi nas przez kolejna etapy tej relacji od niepewności, braku odpowiedzi na trudne pytania, do otworzenia się Lou, wyjawienia przykrych historii z życia, które zmieniły ją fizycznie i psychicznie. Fabuła rozwija się pomału, a opisy przyrody dają czytelnikowi poczucie spokój i wytchnienia. To książka o tym jak obcy człowiek może stać się w ciągu kilku dni powiernikiem twoich obaw, ciężkich przeżyć i osobą, która przestaje cię oceniać. O tym, ze czasami potrzebujemy kogoś z zewnątrz aby pokazał nam ile tak na prawdę jesteśmy warci i jak wiele dobrych rzeczy w sobie nie dostrzegamy.
Albania. Kurz unoszący się za motocyklem na krętej drodze SH5 wśród surowych wzgórz i silnik Harleya prowadzonego przez Michała przerywający ciszę. Wtedy też na drodze pojawia się ONA. Czarnowłosa piękność i jej towarzyszki owce, które prowadzi. To pierwsze spotkanie Michała i Louise. Dziewczyna wywiera na nim ogromnie wrażenie, bo jak taka piękna, drobna, wytatuowana...
ile jajek jesteś w stanie zjeść w jajecznicy?
[współpraca reklamowa]
Przepraszam, bardzo chciałam polubić tę historię.
Nie zważałam już na wielki przeskok wiekowy bohaterów.
Jednak przeżycia głównej bohaterki na początku są wciągające i człowiek jej bardzo współczuje i chciałoby się móc cofnąć czas żeby jej się to ni przydarzyło. Moim zdaniem; jak widać jestem wyjątkiem; było tego trochę za dużo, a ona nie zmądrzała przy każdym następnym potknięciu, a to jak pakowała się w łapy zajętego 61 latka mnie osobiście odrzucał. Może bym przymknęła oko na tę relację gdyby została na etapie czystko przyjacielskim.
Moim zdaniem książka miała za dużo scen wypełniaczy i za dużo szczegółów jak słynna jajecznica, o której wspomniałam na początku i w recenzji gadanej na moich profilach.
ile jajek jesteś w stanie zjeść w jajecznicy?
[współpraca reklamowa]
Przepraszam, bardzo chciałam polubić tę historię.
Nie zważałam już na wielki przeskok wiekowy bohaterów.
Jednak przeżycia głównej bohaterki na początku są wciągające i człowiek jej bardzo współczuje i chciałoby się móc cofnąć czas żeby jej się to ni przydarzyło. Moim zdaniem; jak widać jestem...
Oh jak ja dawno nie czytałam książek napisanych przez mężczyznę. Warto było przeczytać i powiem Wam,że jestem pozytywnie zaskoczona tą książką. Podróż emerytowanego harleyowca i przypadkowe spotkanie młodej pastereczki,która wyglądem wcale jej nie przypomina - sprawia,że mężczyzna postanawia poznać ją bliżej...
Relacja Louisy i Michała mimo,że krótka to była budowana na dobrych fundamentach : cierpliwości, słuchaniu, ale przede wszystkim na obecności. Bo to właśnie obecność doświadczonego życiem mężczyzny, sprawiła,że Lou się przed nim otworzyła, zaufała i opowiedziała swoją historię. Można odczuć, że była to dla niej pewna forma terapii,jemu jako jedynemu opowiedziała co ją w życiu spotkało. Bo mimo młodego wieku przeszła zdecydowanie za dużo, nawet Michałowi było ciężko o tym słuchać. Serce pękało coraz bardziej,z każdą opowiedzianą historią...
🔥 przy ognisku, pośród otaczającej natury ona i on. A między nimi szczerość i autentyczność w rozmowach jaki mało w dzisiejszych czasach. Michał kilka razy zaskakiwał dziewczynę swoimi poglądami, ale zawsze miał dobre wyjaśnienie tego,a tym samym zyskiwał skupienie i uwagę Louisy.
Całą książkę z wielkim zaciekawieniem czytałam,podobało mi się luźne przekomarzanie między bohaterami🤭 ale lekkim minusikiem jest dla mnie zakończenie. Ja wiem,że książka ma ponad 400stron,ale czuję lekki niedosyt, że nie dowiedziałam się jak potoczyło się dalsze życie dziewczyny .
" Jeszcze nie wiedziałem, że gdzieś tam w totalnej dziczy albańskich gór, na totalnym odludziu na skraju drogi, pośród sunącego powoli stada owiec, ujrzę kogoś, kto w jednej chwili zburzy mój świat i zostawi w nim ślad głębszy niż najgłębszy kanion. Nie wiedziałem, że już za moment moje życie stanie się opowieścią, którą będę chciał zapamiętać na zawsze."
Polecam 🤍
#recnzjaksiążki #witajpięknapastereczko
Oh jak ja dawno nie czytałam książek napisanych przez mężczyznę. Warto było przeczytać i powiem Wam,że jestem pozytywnie zaskoczona tą książką. Podróż emerytowanego harleyowca i przypadkowe spotkanie młodej pastereczki,która wyglądem wcale jej nie przypomina - sprawia,że mężczyzna postanawia poznać ją bliżej...
Relacja Louisy i Michała mimo,że krótka to była budowana na...
#wspołpracareklamowa
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
📚 „Witaj, piękna pastereczko” Konrad Cieplik, wydawnictwo Novae Res.
„To miejsce było jak raj na ziemi. Nie przesadzam- raj. Tak właśnie wyobrażam sobie niebo, jeśli w ogóle istnieje. Gdybym miał opisać piękno, to właśnie tak by wyglądało- rozległe wzgórza skąpane w świetle, łagodne jak kołyszące się fale oceanu, a nad nimi niebo tak czyste, że aż trudno oderwać wzrok”. I pośród tego urokliwego miejsca odnajdują się dwie bratnie dusze, które zaczynają pisać swoja wspólną historię. Historię 61-letniego Michała i 22-letniej Luise.
On dokładnie wie, jak smakuje wolność i miłość. Odkrywa je w samotnej podróży harleyem, gdy myśli i serce cichną, stając się wrażliwe na otaczające krajobrazy. To jego podróż życia, prowadząca wprost do przeznaczenia — spotkania pięknej, niewinnej dziewczyny, zupełnie niepasującej do tego świata, skrywającej tajemnice i bezkresny smutek. A wszystko zaczęło się od tych jednych słów: „Witaj, piękna pastereczko”.
Pośród albańskich wzgórz, w ciszy i bliskości natury, rodzi się znajomość, która ratuje ludzkie istnienia. Nie zna granic wieku, za to daje mądrość, doświadczenie i coraz większą głębię. Pomaga zmierzyć się z własnymi lękami, traumami i marzeniami — bo góry nie chronią, lecz obnażają prawdę. Tylko zrozumienie, wsparcie i brak ocen dają siłę, by zawalczyć o przyszłość. To relacja, która dojrzewa także w ciszy: w gestach, spojrzeniach i wolności, która właśnie tam nabiera barw.
Konrad Cieplik doskonale wie, jak poruszyć czytelniczą wyobraźnię. Prostymi, pełnymi ciepła słowami maluje albański pejzaż — od porannych promieni słońca po nocne wzgórza skąpane w ciszy i gwiazdach. To miejsca, gdzie samotność staje się nagrodą, a natura przypomina człowiekowi o jego korzeniach. W takiej scenerii rodzi się historia opowiedziana powoli i prawdziwie — subtelna, głęboka, skupiona na duszy, nie na cielesności. To miłość, która leczy rozmową, bliskością i troską, pozostając na zawsze w sercu, myślach i wspomnieniach.
Niektórzy mogą poczuć się odrobinę urażeni dość sporą ilością wulgaryzmów w tej powieść - mnie również początkowo przeszkadzały. Jednak jak poznałam historię Luise, całość nabrała spójności, gdyż jej wyrazistość, cięty język oraz brawura to jedynie maski, pod którymi skrywa się bardzo zraniona dusza młodej kobiety. Warto więc nie dać się odrzucić przekleństwom, bo pod nimi kryje się prawdziwe piękno — w detalach, rozmowach, milczeniu, gestach i spojrzeniach, w prawdzie i zrozumieniu. Z czystym sercem polecam „Witaj, piękna pastereczko” Konrada Cieplika — powieść wyjątkową i poruszającą.
Moja ocena: 9/10.
#wspołpracareklamowa
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
📚 „Witaj, piękna pastereczko” Konrad Cieplik, wydawnictwo Novae Res.
„To miejsce było jak raj na ziemi. Nie przesadzam- raj. Tak właśnie wyobrażam sobie niebo, jeśli w ogóle istnieje. Gdybym miał opisać piękno, to właśnie tak by wyglądało- rozległe wzgórza skąpane w świetle, łagodne jak kołyszące się fale...
W książce "Moja piękna pastereczko" poznajemy Michała oraz piękną Louise, tytułową „pastereczkę”. Relacja między nimi rozwija się dynamicznie nie jest powierzchowna. Autor dotyka wielu trudnych tematów związanych z ich przeszłością oraz ukrytymi problemami.
Największym atutem tej historii jest sposób budowania więzi między postaciami. Wszystko odbywa się stopniowo, naturalnie, a emocji i rozmów nie brakuje. To nie tylko romans, ale także opowieść o radzeniu sobie z demonami przeszłości, zaufaniu i sile miłości. #witajpięknapastereczko #współpracareklamowa #wspópracarecenzencka #recenzja
W książce "Moja piękna pastereczko" poznajemy Michała oraz piękną Louise, tytułową „pastereczkę”. Relacja między nimi rozwija się dynamicznie nie jest powierzchowna. Autor dotyka wielu trudnych tematów związanych z ich przeszłością oraz ukrytymi problemami.
Największym atutem tej historii jest sposób budowania więzi między postaciami. Wszystko odbywa się stopniowo,...
Doświadczony emeryt harleyowiec i dwudziestokilkuletnia dziewczyna, pastereczka. Brzmi jak? No właśnie jak co? Bo to para głównych bohaterów książki "Witaj, piękna pastereczko", wiem że dla niektórych z was może to być bardzo kontrowersyjne.
Chociaż to, że napisałam na początku para bohaterów nie oznacza, że to para w sensie miłosnym. Bo czy taka to będzie relacja musicie przekonać się sami. Ale jedno jest pewne między stronami aż lecą iskry.
Poznali się wśród albańskich wzgórz i od razu poczuli do siebie przyciąganie i wzajemną fascynację, zaczęli rozmawiać i no właśnie przekonajcie się co było dalej. Tło i opisy przyrody są bardzo malownicze i aż przenoszą nas w wyobraźni w opisywane miejsca i tereny.
Polubiłam bohaterów bardzo, taka duża różnica wieku tylko dodała pikanterii i pola do domysłów i refleksji. Bo czy taka relacja ma szansę na powodzenie? Jako przyjaciele? A jako kochankowie? Partnerzy? No właśnie dajcie znać co myślicie wy. Ja lubię takie kontrowersje więc książkę oceniam wysoko. A liczę i na kontynuację. Ciekawe czy autor ma ją w planach.
Doświadczony emeryt harleyowiec i dwudziestokilkuletnia dziewczyna, pastereczka. Brzmi jak? No właśnie jak co? Bo to para głównych bohaterów książki "Witaj, piękna pastereczko", wiem że dla niektórych z was może to być bardzo kontrowersyjne.
Chociaż to, że napisałam na początku para bohaterów nie oznacza, że to para w sensie miłosnym. Bo czy taka to będzie relacja musicie...
„Cześć, piękna pastereczko” autorstwa Konrada Cieplika to powieść, w której uczucia zmieniają się jak fale – czasami uspokajają się niczym górski wiaterek, by nagle wybuchnąć pełnią swojej siły. To subtelna, lecz intensywna opowieść o relacji dwojga ludzi, którzy spotykają się w najmniej przewidywalnym miejscu i momencie swojego życia.
W malowniczym otoczeniu albańskich gór, w przestrzeni nietkniętej przez cywilizację, poznajemy Michała – motocyklistę, wolnego ducha, który podróżuje po świecie na własnych zasadach – oraz Louise, młodą Francuzkę, opiekunkę owiec swojego dziadka. Ich pierwsze spotkanie na leśnej drodze, wśród wzgórz i owczych stad, ma w sobie coś symbolicznego, niemal magicznego. Właśnie wtedy zaczyna się historia, która nie wymaga spektakularnych zwrotów akcji, aby wciągnąć czytelnika.
Z każdym nowym zdarzeniem rośnie ciekawość, zwłaszcza gdy Louise stopniowo odkrywa swoją przeszłość. Mimo że ma dopiero 22 lata, niesie ze sobą ogromny bagaż doświadczeń. Jej emocjonalne zamknięcie, obojętność wobec świata oraz ucieczka do Albanii to próby zmierzenia się z traumą, którą przeszła we Francji. Serce się kurczy, gdy odkrywamy jej historię – opowiedzianą bez przesadnego dramatyzmu, lecz z dużą wrażliwością.
Michał, 61-letni emerytowany podróżnik, jest jej kompletnym przeciwieństwem, ale zarazem idealnym uzupełnieniem. Spokojny, otwarty, pełen życiowej mądrości, wzbudza zaufanie i respekt. Skrywa wiele opowieści, jednak dzieli się nimi wtedy, gdy mają znaczenie. Jego zasady, których nie łamie nawet dla młodej, pięknej dziewczyny, nadają tej relacji wyjątkową głębię i autentyczność.
To, co łączy Michała i Louise, rozwija się powoli – poprzez rozmowy, ciszę i wspólne chwile. Z dala od cywilizacji, w otoczeniu szumu drzew i górskich stoków, budują związek oparty na prawdzie, szacunku i uważności. Autor w piękny sposób ukazuje, że bliskość może przybierać różne formy, a więź między duszami jest równie silna jak każda inna.
Ważnym kontekstem jest również kultura Albanii – kraj o jasno określonych zasadach i rolach dla kobiet. Ten kontekst nadaje historii realizmu i podkreśla trudności, z jakimi zmaga się Louise. Kilka wspólnie spędzonych dni wystarczy, aby między bohaterami zrodziła się delikatna, ale trwała więź – taka, która na zawsze pozostawia ślad.
Konrad Cieplik zaskakuje pięknym stylem pisania, bez oceniania i z dużą empatią wobec swoich postaci. Skupia się na relacji Michała i Louise, a ich życie „spod radaru” odkrywamy stopniowo, w rytmie emocji. Różnice w wieku, kulturze i doświadczeniach nie dzielą ich, wręcz przeciwnie – stają się przestrzenią do wzajemnego zrozumienia.
To także historia o dokonanych wyborach. Louise, pochodząca z zamożnej, prawniczej rodziny z Marsylii, mogłaby prowadzić życie pełne luksusów, ale demony przeszłości skutecznie blokują jej przyszłość. Michał z kolei korzysta z wolności, na którą ciężko pracował, ciesząc się światem i ludźmi, ale pozostaje wierny swoim wartościom.
„Cześć, piękna pastereczko” to piękna, emocjonująca opowieść, która skłania do refleksji nad priorytetami, jakością relacji i prawdziwą oceną drugiego człowieka. Ukazuje, że życie w każdym wieku potrafi nas zaskoczyć, a jego sens kształtujemy sami – w własnym tempie i na własnych zasadach. To opowieść o odwadze, by zatrzymać się przy kimś, kto wydaje się przypadkowy, i spróbować zajrzeć głębiej w jego spojrzenie.
Z całego serca zachęcam do przeczytania tej książki. To historia, która porusza emocje i na długo zostaje w naszej świadomości. List, który Louise napisała do Michała, sprawił, że w moich oczach pojawiły się łzy.
„Cześć, piękna pastereczko” autorstwa Konrada Cieplika to powieść, w której uczucia zmieniają się jak fale – czasami uspokajają się niczym górski wiaterek, by nagle wybuchnąć pełnią swojej siły. To subtelna, lecz intensywna opowieść o relacji dwojga ludzi, którzy spotykają się w najmniej przewidywalnym miejscu i momencie swojego życia.
Są takie książki, które przyciągają jeszcze zanim trafią w nasze ręce. Tak właśnie było u mnie z „Witaj, piękna pastereczko”. Gdy tylko zobaczyłam pierwsze zapowiedzi, wiedziałam, że chcę poznać tę historię. I kiedy w końcu usiadłam z nią w fotelu, przepadłam — przeczytałam ją jednym tchem.
To opowieść zbudowana na kontrastach. Na pierwszy rzut oka wszystko tu do siebie nie pasuje. A jednak wystarczy zmienić perspektywę, by dostrzec, że dwa zupełnie obce światy mogą stworzyć zaskakująco spójną całość. Wystarczy jedno przypadkowe spotkanie na albańskiej drodze, by rozsypane elementy zaczęły wskakiwać na swoje miejsce.
On — harleyowiec na emeryturze. Wolny duch, który przemierza świat swoim jednośladem. Doświadczony przez życie, uważny, cierpliwy, z rzadkim dziś darem słuchania drugiego człowieka.
Ona — młoda, piękna kobieta pasąca owce na albańskich pastwiskach. Doświadczyła więcej bólu, niż powinien unieść ktokolwiek w jej wieku. Zamknięta w sobie, skrywająca emocje pod maską obojętności, prowokacji i kokieterii.
A wokół nich — majestatyczna przyroda Albanii. Góry uczące pokory, wodospad oczyszczający myśli, cisza, która zmusza do konfrontacji z samym sobą. Natura nie jest tu tylko tłem — staje się niemym świadkiem rodzącej się relacji.
Ich spotkanie staje się formą terapii — szczególnie dla Lou. Ona testuje, prowokuje, odciąga uwagę od spraw najważniejszych. On pozwala jej na tę grę, bo wie, że nie można nikogo zmusić do otwarcia się. Czas, cierpliwość i obecność — tylko tyle i aż tyle. Bez ocen, bez presji, bez narzucania rozwiązań.
W tej historii nikt nikogo nie naprawia na siłę. Oni po prostu są. Pracują ramię w ramię, rozmawiają, przekomarzają się, budują własny rytm dnia. Oferują sobie coś, czego tak bardzo dziś brakuje — autentyczną obecność.
Czy to miłość? Przyjaźń? A może porozumienie dusz, które wymyka się schematom? Autor nie daje prostych odpowiedzi. I właśnie to jest w tej relacji najpiękniejsze.
Zakończenie bardzo mnie wzruszyło. Mimo różnicy wieku i kultury, bohaterowie nadają na tych samych falach. Dla postronnego obserwatora ich więź może być niezrozumiała, ale między nimi istnieje coś głębokiego, czystego i prawdziwego.
Jedynym elementem, który momentami mnie wybijał z rytmu, była liczba wulgaryzmów. Rozumiem ich funkcję i autentyczność, jednak w ustach Lou polskie przekleństwa brzmiały dla mnie nieco nienaturalnie — być może lepiej odebrałabym je w wersji francuskiej czy angielskiej.
„Witaj, piękna pastereczko” to jednak przede wszystkim poruszająca, psychologiczna opowieść o traumie, samotności i potrzebie bycia wysłuchanym. To historia o dziewczynie, której uleczono ciało, ale nie pozwolono uleczyć duszy. O bólu, który zamiast zostać wykrzyczany, został uciszony oceną i niezrozumieniem.
To książka o walce o siebie. O prawie do własnych emocji. O tym, jak ogromną moc ma zwykłe: „jestem tu”.
Bardzo wartościowa, refleksyjna i emocjonalnie intensywna historia.
Gorąco polecam.
"Witaj, piękna pastereczko" Konrad Cieplik
Są takie książki, które przyciągają jeszcze zanim trafią w nasze ręce. Tak właśnie było u mnie z „Witaj, piękna pastereczko”. Gdy tylko zobaczyłam pierwsze zapowiedzi, wiedziałam, że chcę poznać tę historię. I kiedy w końcu usiadłam z nią w fotelu, przepadłam — przeczytałam ją jednym tchem.
❗️Wśród albańskich wzgórz splata się los
dwóch dusz ❗️
Niesamowicie piękna powieść, którą czyta się aż do ostatniej strony. Dwóje bohaterów, młoda dziewczyna - pasterka, i harleyowiec na emeryturze. Czy taka relacja może się zdarzyć? Jak najbardziej.
To przypadkowe spotkanie bardzo zmienia oboje bohaterów. Te kilka chwil, które przyszło im spędzić pośród gór, lasów, owiec i łąk przyczyniło się do ujawnienia bolesnej przeszłości, dając nadzieję na lepsze jutro.
Dwoje bohaterów, których połączył los dając im możliwość wykorzystania tego wspólnego czasu jak najlepiej, poprzez rozmowę, zaufania i obecność.
Polecam książkę jak najbardziej bo jest wyjątkowa. Zakończenie mnie bardzo wzruszyło, i z pewnością pozostanie ze mną na dłużej.
Jeżeli nie czytaliście jeszcze to przeczytajcie i przekonacie się sami, że warto było po nią sięgnąć.
❗️Wśród albańskich wzgórz splata się los
dwóch dusz ❗️
Niesamowicie piękna powieść, którą czyta się aż do ostatniej strony. Dwóje bohaterów, młoda dziewczyna - pasterka, i harleyowiec na emeryturze. Czy taka relacja może się zdarzyć? Jak najbardziej.
To przypadkowe spotkanie bardzo zmienia oboje bohaterów. Te kilka chwil, które przyszło im spędzić pośród gór, lasów,...
Co może połączyć 61 latka z 22 latką? Przyjaźń? Miłość? A może więzy rodzinne? Właśnie w tej książce mowa jest o magicznej więzi między emerytowanym harleyowcem a młoda , piękną pastereczką , która w tak młodym wieku bardzo dużo doświadczyła. Wystarczyło jedno spotkanie! Jedno spojrzenie na siebie żeby rodziło się między nimi coś co ich do siebie przyciągnęło. Do czego doprowadzi to spotkanie?
Powiem wam że pokochałam głównych bohaterów. Ich hasełka rozwalały mnie na łopatki. Nie powiem bo jest dużo wulgaryzmów ale mi to nie przeszkadzało. Książka napisana jest lekko i z fajnymi zwrotami akcji. Cały czas się coś dzieje. Jedynie co to byłam zaskoczona zakończeniem. Oczywiście pozytywnie.
Co może połączyć 61 latka z 22 latką? Przyjaźń? Miłość? A może więzy rodzinne? Właśnie w tej książce mowa jest o magicznej więzi między emerytowanym harleyowcem a młoda , piękną pastereczką , która w tak młodym wieku bardzo dużo doświadczyła. Wystarczyło jedno spotkanie! Jedno spojrzenie na siebie żeby rodziło się między nimi coś co ich do siebie przyciągnęło. Do czego...
Mam dla Was coś co bardzo się Wam spodoba. Różnica wieku , harleyowiec i Albanskie góry w tle.
Doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona – Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi się niezwykła więź.
Z biegiem czasu tworzą własny, intymny mikroświat – przesycony ciszą, spojrzeniami i gestami, które znaczą więcej niż słowa.
Jest to książka nietuzinkowa, niebanalna, wyjątkowa. To historia o romansie bez romansu. O milosci dwojga, doświadczonych ludzi , z masą trudnych przeżyć, na różnych etapach życia.
"Czasem lepiej odpuścić i zrobić coś innego, coś dla siebie. Bo wiesz... większość rzeczy, które próbujemy zrobić dla innych, i tak się piep*rzy."
Połączyło ich przypadkowe spotkanie, jedno spojrzenie, szybsze bicie serca. Dogadują sie pd pierwszej sekundy, czytają sobie w myślach a Milczenie jest cenniejsze niż niejedno słowo.
Tutaj między słowami dzieje się magia. Tak jak wspominałam nie jest to typowy cielesny romans ,a jednak.....tutaj aż Kipi od iskier.... długie, szczere rozmowy , podteksty, zaczepki, flirt, przytulasy to wszystko tak podsyca naszą wyobraźnię, że nic więcej nam nie potrzeba.
"Jesteś moim "wszystko " - choć tak naprawdę nigdy nie dotknęłam Cię tak, jak chciałabym dotykać. (...)
Ty mnie dotknąłeś tysiąc razy... tylko nie tam, gdzie inni próbują. Ty trafiłeś głębiej.
Ale oprócz tego magnetycznego przyciągania mamy tutaj porozumienie dusz. Młodej, poranionej ze starszą, doświadczoną, które czują się jakby znali sie całe życie. Nie oceniają, nie krytykują, słuchają i leczą sie na wzajem. To historia ,ktora pokazuje, że większość nie ma znaczenia. Kiedy spotykasz tą jedną na milion osobę najprostsze gesty są najcenniejsze.
"Nic nie dzieje się przypadkiem - ludzie pojawiają się w naszym życiu z jakiegoś powodu. Może po to, by nas czegoś nauczyć, otworzyć oczy na nowe możliwości albo pomóc nam dostrzec to, czego sami nie widzieliśmy."
To także książka pokazująca, że przeznaczenie odgrywa dużą rolę w naszym życiu.
Kiedy wczytacie się w nią, zobaczycie, że choćbyście nie wiem co robili los przyniesie ci to co zaplanował. Książka jest bardzo komfortowa ,pomimo poruszanej trudnej tematyki. Mamy wplecione wątki narkomani, wykorzystywania seksualnego, trudnych przeżyć emocjonalnych. To głęboka lektura ,płynąca swoim, spokojnym torem i powiem szczerze ,że jest to pierwsza historia, której spokojna fabuła w ogóle mi nie przeszkadzała.. To jest również taka pozycja, że choćbym rozpisywała sie na kilka stron zawsze będę czuła niedosyt słów. Wszystko to jest okraszone Albanskimi górami , które działają jak kojący balsam na zbolałe ciało. Gorąco wam polecam. " - Wiesz... - powiedziałem powoli - ...gdybyś chciała się ukryć, wybrałabyś inne miejsce. Góry są za prawdziwe. Za szczere. One się nie nadają na schronienie, tylko na konfrontację. Z samym sobą."
Mam dla Was coś co bardzo się Wam spodoba. Różnica wieku , harleyowiec i Albanskie góry w tle.
Doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona – Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi się niezwykła więź.
Z biegiem czasu tworzą własny, intymny mikroświat –...
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która mnie zaskoczyła. Spodziewałam się lekkiej powieści obyczajowo-romantycznej i chociaż znalazłam w niej trochę lekkości, lecz tylko za sprawą pięknych opisów przyrody. Fabuła nie była już do końca tak spokojna, chociaż nie było w niej wielu zwrotów akcji. Zaskoczyło mnie to, że autor (mężczyzna) potrafi taki sposób poprowadzić fabułę książki, od której trudno było mi się oderwać. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to lektura dla każdego, ja sama również wolę czytać kryminały, chociaż od czasu do czasu lubię też poznawać inne książki urozmaicając wybieranie tytułów książek z różnych gatunków literackich. W tej książce nie tylko znajdziemy wiele pięknych opisów albańskiej przyrody i cudnych krajobrazów, lecz również sporą ilość symbolicznych gestów, przypadkowych spotkań i filozoficznych rozmyślań.
"Zapowiadał się piękny dzień, bez pośpiechu, bez presji. Wiedziałem, że przede mną chwile, które mogłem smakować powoli, jak najlepsze wino. Jeszcze wtedy nie przypuszczałem, że za kilka godzin los postawi na mojej drodze coś, co nie tylko odmieni tę podróż, ale może i całe moje życie."
Michał jest sześćdziesięciojednoletnim Polakiem, pasjonatem motocyklowych podróży po świecie, przyjechał do Albanii na swoim harleyu, gdyż marzył o tym wyjeździe od dawna. Tę podróż miał miał odbyć już wcześniej razem z przyjacielem, lecz z różnych powodów nie udało im się tego zrobić. W tedy obiecał sobie, że raz jeszcze spróbuje objechać wzgórz Albanii, tym razem jednak wyruszył w podróż sam. Jego plan podróży był bardzo prosty, wyruszyć motocyklem w krętą drogę biegnącą wśród pagórków i cieszyć się pięknym krajobrazem i wiatrem we włosach, a potem wrócić do hotelu. Plan wydawał się doskonały i prosty do realizacji. Ale...
Często słyszy się, że nic nie dzieje się przypadkiem a pojawiający się w naszym życiu ludzie zawsze mają jakiś powód by się odnaleźć w naszym życiu. Może po to, by nas czegoś nauczyć, otworzyć oczy na nowe możliwości albo pomóc nam dostrzec to, czego sami nie widzieliśmy.
"SH-20 to dzika szosa, wijąca się przez albańskie góry jak wąż na krawędzi przepaści. Z jednej strony pionowe ściany skał, z drugiej bezdenne doliny. Asfalt gładki, nowiutki, ale zakręty ostre jak brzytwa, a przepaście tuż za barierkami."
"Pierwsze kilometry prowadziły mnie łagodnymi zakrętami wzdłuż zboczy, gdzie gęste lasy rzucały długie cienie na asfalt. Każdy wdech był jak łyk czystej wolności - bez świateł, bez korków, tylko ja, maszyna i otaczający mnie świat, który nie spieszył się nigdzie, tak jak ja."
Gdy na drodze natyka się na stado owiec, które bez pośpiechu pogania młoda dziewczyna, od razu zauważa, że ona nie jest stąd, nie pasuje do tego obrazka. Zaintrygowany tym spotkaniem zagaduje dziewczynę zwrotem „Witaj, piękna pastereczko” i... proponuje jej pomoc. Dlaczego tak bardzo zaciekawiła go ta dziewczyna? Czy zatrzymał się tylko na wakacyjny podryw? Podstarzały mężczyzna chce zdobyć młodą i niedoświadczoną kobietę? Michał postanowił poznać Louis i zaspokoić swoją ciekawość, dlaczego i skąd się wzięła. Tak zaczęła się ich dłuższa rozmowa i cała ta historia...
Ich spotkanie jednak nie jest rodem z taniego romansu, to zdecydowanie coś więcej, to jakby przypadkowe spotkanie dwójki samotnych ludzi, związek dusz, dzięki któremu będą mogli otworzyć się przed sobą i zatrzymać choć na chwilkę czas, żeby zalegająca wokół cisza mogła ukoić rany w sercach...
Ich relacja rozwija się powoli, niespiesznie, chociaż ich rozmowy i przemyślenia wciągają tak bardzo, że trudno odłożyć książkę na później. Dziewczyna stopniowo odkrywa się przed starszym mężczyzną, któremu tak bardzo zaufała jak nikomu innemu ze swojej rodziny.
Lektura refleksyjna a bohaterowie rzeczywiści chociaż nie zawsze jednoznaczni, czasem też ich zachowanie może wprowadzać konsternację i niepokój, lecz tym bardziej wydaje się opowieścią, która mogłaby się wydarzyć...
Zakończenie książki nie zamyka wszystkich wątków, z powodzeniem można je dalej poprowadzić lub tylko domyślać się dalszego ciągu.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która mnie zaskoczyła. Spodziewałam się lekkiej powieści obyczajowo-romantycznej i chociaż znalazłam w niej trochę lekkości, lecz tylko za sprawą pięknych opisów przyrody. Fabuła nie była już do końca tak spokojna, chociaż nie było w niej wielu zwrotów akcji. Zaskoczyło mnie to, że autor (mężczyzna) potrafi taki sposób poprowadzić...
"Każdy człowiek, nie tylko Ty czy ja, ale każdy, raz jest nad linią, raz pod nią. Takie jest życie. A właściwie... to właśnie jest życie. To nie tylko pasmo sukcesów, lecz także porażek. I trzeba z tym żyć. Uwierz mi, że nie zawsze warto coś naprawiać. Czasem lepiej odpuścić i zrobić coś innego, coś dla siebie. Bo wiesz... większość rzeczy, które próbujemy zrobić dla innych, i tak się piep*rzy."
"Witaj, piękna pastereczko"
Przed Wami opowieść o miłości nietypowej, cichej, pozbawionej schematów ale i boleśnie prawdziwej.
Od razu zaznaczę, że nie jest to romans oparty na namiętności i fizycznym napięciu, a także nie jest dramatem.
Historia, którą Wam przedstawiam jest historią spotkania dwóch dusz w najmniej oczywistym miejscu i czasie, a dokładniej o 61-letnim Michale oraz dwudziestokilkuletnią Louise. Tak, dobrze widzicie, mamy tutaj sporą różnicę wieku, ale nie zrażajcie się tym, bo wiem, że co niektórych już to zniechęci.
Michał ciesząc się emeryturą wyrusza swoim harleyem w albańskie góry, które są miejscem nieprzystosowanym do ucieczki, a do konfrontacji z samym sobą.
I to właśnie pośród wzgórz, pośród stada owiec spotyka ją, Louise, młodą kobietę o czarnych włosach z tatuażami, która niespecjalnie pasuje do pasterskiego krajobrazu.
Już od pierwszych chwil, zauważymy, pomimo tego, że są dla siebie zupełnie obcy, że łączy ich coś, czego nie da się wytłumaczyć.
Pierwsze spotkanie oczywiście nie było ostatnim, wręcz przeciwnie, nie potrafią się od siebie oderwać.
Ale ich bliskość nie opiera się na fizyczności, zaś na rozmowie, rozmowie w której nie ma udawania, za to są zwierzenia, sekrety, ból przeszłości, tutaj nie ma czegoś takiego jak tłumienie emocji.
Pojawiają się pocałunki, przytulenia, wspólne noce przy ognisku i nie, to nie jest namiętność a obecność, poczucie bezpieczeństwa.
I tak, to właśnie w tym tkwi największa siła tej książki.
Książki, która jest inna niż wszystkie.
Jest piękna i bardzo wartościowa.
Podczas lektury w naszej głowie będzie kłębiło się mnóstwo pytań.
Czy Louise z Michałem ułoży sobie przyszłość?
A może on zjawił się tylko na chwilę?
Aby... aby zmienić ją? Nauczyć czuć?
Nauczyć wyrażać swoje emocje by najzwyczajniej dać upust łzom?
Ta książka to lawina emocji.
Ciężko jest o niej pisać.
Najbardziej porusza jednak fakt, że dwoje ludzi, którzy tak naprawdę nie powinni mieć ze sobą nic wspólnego porozumiewają się lepiej niż z rówieśnikami.
Tutaj wiek przestaje mieć znaczenie.
Tutaj liczy się to, co dzieje się między słowami.
Tak po prostu... w ciszy.
Kochani, przed Wami fenomenalna powieść obyczajowa z elementami romansu, ale zupełnie innymi niż te, do których przywykliśmy. Czytając recenzję, zdążyliście zauważyć.
Ale... czasem dwa pocałunki zostawiają po sobie więcej niż cały romans. Nie trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza będąc po lekturze.
"Jesteś moim "wszystko " - choć tak naprawdę nigdy nie dotknęłam Cię tak, jak chciałabym dotykać. (...)
Ty mnie dotknąłeś tysiąc razy... tylko nie tam, gdzie inni próbują. Ty trafiłeś głębiej.
Twoimi słowami. Głosem. Tą chole*rną pewnością, że gdybym do Ciebie podeszła, a między nami była przepaść - to i tak byś skoczył. Bo ja też bym skoczyła." 🥺
Ta książka pozostanie ze mną zdecydowanie na dłużej. 🥹
Czytajcie!
"Każdy człowiek, nie tylko Ty czy ja, ale każdy, raz jest nad linią, raz pod nią. Takie jest życie. A właściwie... to właśnie jest życie. To nie tylko pasmo sukcesów, lecz także porażek. I trzeba z tym żyć. Uwierz mi, że nie zawsze warto coś naprawiać. Czasem lepiej odpuścić i zrobić coś innego, coś dla siebie. Bo wiesz... większość rzeczy, które próbujemy zrobić dla...
Motywy:
- głębokie rozmowy
- różnica wieku
- albańskie góry
- przygoda życia
Historia różni się od typowych książek o relacjach dwójki ludzi. Nie ma romansu fizycznego, chociaż pojawia się wiele podtekstów, przytuleń i nawet pocałunków. Co bohaterowie zgłębiali siebie nawzajem za pomocą długich rozmów, zarówno o wszystkim jak i o niczym. Jedne są mocno głębokie i refleksyjne, inne głupiutkie i niepoważne. Co jest zadziwiające, to, że pomimo dużej różnicy wieku rozumieją się doskonale. Czuć między nimi nić porozumienia i chęci wyjawienia swoich najskrytszych koszmarów.
On – 61letni facet na motocyklu, który przemierza na swoje maszynie wiele krajów i dróg. Uwielbia piękne otoczenie i to jak refleksyjnie na niego wpływa. Nie ma standardowych poglądów, nie idzie tak jak inni. Jedzie wytyczoną ścieżką, ale tylko tą, którą sam wyznaczył. Nie będzie grał jak świat chce. W rozmowach nie raz pokazuje jakie ma poglądy na różne tematy. Co wprawiało mnie w refleksyjny stan. Dzięki niemu naprawdę można wiele przemyśleć, zrozumieć i chcieć zmienić swoje życie.
Autor dzięki niemu pokazał np., że każdy człowiek zasługuje na szacunek, dopóki sam go nie zniszczy. Pokazał, że los jest tak mocno pokręcony, że niczego nie można być pewnym, a nasze przeżycia powinny dawać nam siłę. Uważa, również, że za zdradę powinna być śmierć, a rozmowa i zaufanie w związku to podstawa. No i tutaj mam małą zagwozdkę, ponieważ sam jest w związku a dopuszcza się przytuleń i pocałunków. No może nie są połączone z namiętnością jako taką, ale jednak są. Tutaj postawa bohatera zaleciała mi małą hipokryzją, bo trochę zboczył z swoich poglądów. Może to za pomocą uczuć jakie zaczął darzyć młodą dziewczynę.
Ona, pomimo młodego wieku wiele już w życiu przeszła. Piekło, bo inne słowo nie pasuje. Za każdym razem popadała w coraz większą rozpacz, ale się podnosiła. Nikt nie chciał jej zrozumieć. Same zakazy i kary. Widzieli w niej winowajcę, a nie niewinną osobę z problemami. Nikt nie pokusił się o zgłębienie tego co w niej siedzi. Dopiero on. Zaintrygowała go i zaszczepiła ciekawością. Dzięki niemu wreszcie emocje puściły. Śmiała się. Smuciła. Płakała. Złościła. Odżyła i pragnęła innego życia.
Jednak ta historia nie jest o fizyczności, czy romansie, namiętności. Tutaj chodzi o głębię jaka tworzy się między dwojgiem kompletnie obcych osób i to z dużą różnicą wieku. On jest wyrozumiały, zaintrygowany, a ona samotna i niezrozumiała. Musieli się spotkać aby każde poczuło coś czego mu brakowało. Ale mnie jednak najbardziej urzekły ich refleksyjne rozmowy. Czułam to całą sobą. Myśli kłębiły mi się niczym tornado. Bohater miał takie ciekawe spostrzeżenia na otaczający nas świat, że sama zaczęłam o tym myśleć. A autor ujął to tak pięknie i prosto w słowach, że łaknęłam więcej. A ich relacja pokazała, że bliskość to nie tyle fizyczność, co zrozumienie i słuchanie. Nie powinniśmy tłumić w sobie emocji i słów, bo może to mieć tragiczne skutki. Ale wiem że to może być trudne przy złych ludziach. Przy tych odpowiednich słowa same płynął. Nie boimy się, że ktoś nas wyśmieje, albo obrzuci winą. Wysłucha, przytuli i zrozumie.
Ta książka potrafi trafić centralnie do duszy i serca. A w umyśle zostanie na naprawdę długo. Musicie sięgnąć po ”Witaj piękna pastereczko” , jeśli lubicie autentyczne historie z płynącym z jej środka mocnym przesłaniem.
9/10❤️
◇Recenzja◇
Premiera 23.01.2026 r.
„Witaj piękna pastereczko” - Konrad Cieplik
Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_novaeres
Motywy:
- głębokie rozmowy
- różnica wieku
- albańskie góry
- przygoda życia
Historia różni się od typowych książek o relacjach dwójki ludzi. Nie ma romansu fizycznego, chociaż pojawia się wiele podtekstów, przytuleń i nawet pocałunków. Co...
„Witaj, piękna pastereczko” to historia, której nie da się zamknąć w kilku prostych słowach. Harleyowiec przemierzający Albanię. Spotkanie z młodą pasterką. Rozmowa, która przeradza się w coś znacznie głębszego. A wokół nich natura – spokojna, surowa, niemal symboliczna.
To powieść o przeznaczeniu, odpowiedzialności za własne decyzje, o bagażu doświadczeń, który każdy z nas niesie. O relacjach, które czasem wykraczają poza naszą logikę. O odwadze, by odejść. O odwadze, by spróbować.
Nie jest to książka łatwa ani dla każdego. Ale jeśli lubicie historie, które zadają pytanie „kim jestem?” i zostają w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony – warto dać jej szansę.
Bo to nie jest zwykła opowieść. To spotkanie.
„Witaj, piękna pastereczko” to historia, której nie da się zamknąć w kilku prostych słowach. Harleyowiec przemierzający Albanię. Spotkanie z młodą pasterką. Rozmowa, która przeradza się w coś znacznie głębszego. A wokół nich natura – spokojna, surowa, niemal symboliczna.
To powieść o przeznaczeniu, odpowiedzialności za własne decyzje, o bagażu doświadczeń, który każdy z...
Przedstawiam wam książkę, która pokaże wam, że każdy człowiek, którego spotykamy nie jest przypadkowy... Oto chwytająca za serce powieść "Witaj, piękna pastereczko" autorstwa Konrada Cieplika. ♥️🔥♥️
Autor od pierwszych stron wprowadza nas w samo sedno historii. Bez czajenia się i, bez zbędnego owijania w bawełnę co działa jak najbardziej na plus. Od wypowiedzenia słów "Witaj, piękna pastereczko" zaczyna się historia dwojga zupełnie obcych i różnych od siebie ludzi. Ich pierwsze „witaj” staje się początkiem głębokiej więzi — nie takiej opartej na spektakularnych gestach, ale na ciszy, spojrzeniach i obecności, które znaczą więcej niż słowa.
W tej książce autor pokazuje, że różnica wieku nie jest istotna jeśli między dwojgiem ludzi rodzi się więź i porozumienie.
Język książki jest poetycki, momentami bardzo liryczny, co nadaje jej wyjątkowego klimatu. Opisy albańskiej przyrody są piękne i obrazowe, a dialogi naturalne. Autor umiejętnie buduje nastrój, dzięki czemu czytelnik może poczuć się jakby przeniósł się do przedstawionego świata.Bohaterowie są wrażliwi i autentyczni, dzięki czemu łatwo się z nimi utożsamić. Ich przeżycia pokazują, jak kruche potrafią być marzenia zderzone z rzeczywistością.
To literatura dla tych, którzy cenią głębokie rozmowy, subtelne gesty i atmosferę bliskości, a także chcą się zanurzyć w historię, która zostawia ciepły ślad w pamięci i skłania do refleksji nad tym, jak ważna jest prawdziwa obecność w relacjach.
#WITAJPIĘKNAPASTERECZKO #KONRADCIEPLIK #recenzjaksiazki #Literaturaobyczajowa #emocje #miłość #relacje #refleksyjnaLektura #PolskaLiteratura #czytambolubię
R E C E N Z J A 🔥
Przedstawiam wam książkę, która pokaże wam, że każdy człowiek, którego spotykamy nie jest przypadkowy... Oto chwytająca za serce powieść "Witaj, piękna pastereczko" autorstwa Konrada Cieplika. ♥️🔥♥️
Autor od pierwszych stron wprowadza nas w samo sedno historii. Bez czajenia się i, bez zbędnego owijania w bawełnę co działa jak najbardziej na plus. Od...
Historia ta opowiada o związku dwojga ludzi. Spotkali się przypadkiem (choć on twierdzi, że to zrządzenie losu), poznali się, polubili. Opowiedzieli sobie swoje życie. Ona miała za sobą trudną, bardzo dramatyczną przeszłość. On opowiadał o swoich partnerkach, rodzinie, a przede wszystkim o wielu swoich podróżach na harleyu. Czy się w sobie zakochali? Czy to była wielka miłość, czy zauroczenie? Jaką rolę w tym związku odegrał seks? Przeczytajcie. Z pozoru to historia jakich wiele: on i ona w górskiej scenerii. Spanie pod gołym niebem i zimna kąpiel w strumieniu pod wodospadem. Co wyróżnia tę opowieść? Ona ma lat dwadzieścia dwa, a on sześćdziesiąt jeden! Tak właściwie to mógłby być jej dziadkiem!
Akcja powieści toczy się przez kilka dni pośród gór Albanii. Dziewczyna jest Francuską, ale przyjechała właśnie do rodziny i zajmuje się pasieniem owiec. Mężczyzna jest już emerytem, ma więc dużo czasu i poróżuje sobie po pięknych i widokowych górskich drogach. Podczas jednej z takich przejażdżek spotyka "pastereczkę" i zaintrygowany jej urodą i tajemniczością postanawia ją poznać. W powieści znajduje się wiele opisów górskiej przyrody. Książka jest pełna liryzmu i spokoju. Wraz z bohaterami można tu przeżyć spokojne poranki i długie wieczory przy ognisku. Owce, którymi opiekuje się dziewczyna, nie stwarzają żadnego problemu. O dziwo, nawet nie trzeba ich doić! Nasi bohaterowie mają więc bardzo dużo czasu dla siebie. Dni upływają im na rozmowie. Powieść składa się praktycznie z samych dialogów. Cóż on i ona robili, gdy już zagnali owce na polankę? Rozmawiali. I po jakichś dwudziestu kartkach, na których czytamy, o czym tak konwersowali, już jest wieczór i trzeba wracać. I tak przez cały czas. Dialogi i powolne odkrywanie skrywanych przez dziewczynę tajemnic.
Powieść jest nawet dość ciekawa, napisana została w bardzo liryczny sposób. Łatwo ulec temu klimatowi, który każe nam zwolnić, pooddychać ze spokojem, zapatrzeć się w piękno górskiego krajobrazu i zadumać nad ludzkim życiem. Dwoje nieznanych sobie ludzi spotkało się przypadkiem i pomiędzy nimi pojawiło się coś szczególnego. Więź, która pokazuje, że my ludzie potrzebujemy się nawzajem, a drugi człowiek może nas zarówno skrzywdzić, jak i zachwycić i uleczyć.
Pomimo tego urokliwego szczególnego klimatu i nastroju powieść do mnie nie przemówiła. Nijak nie mieści mi się w głowie miłosne spotkanie młodej dziewczyny z mężczyzną o prawie czterdzieści lat starszym. To on jest tutaj narratorem, więc z jego punktu widzenia poznajemy wydarzenia. Ona jest tylko "pastereczką", której on objaśnia świat. On jest mądry, zaradny, a ona tylko wulgarna. Jakoś te portrety postaci też do mnie nie przemawiają. No i jej przeszłość. Kilkukrotnie spotkało ją samo zło. Wpadała kilka razy w podobne kłopoty. I po tym wszystkim siedzi sama w górach. Mało prawdopodobne.
Myślę, że znajdą się czytelnicy, którym ta historia się spodoba. Choćby dla klimatu i tego nieśpiesznego tempa. Może kogoś zachwyci związek ludzi z tak wielką różnicą wieku. Może uwierzycie w prawdopodobieństwo tej historii. Sami sprawdźcie.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Historia ta opowiada o związku dwojga ludzi. Spotkali się przypadkiem (choć on twierdzi, że to zrządzenie losu), poznali się, polubili. Opowiedzieli sobie swoje życie. Ona miała za sobą trudną, bardzo dramatyczną przeszłość. On opowiadał o swoich partnerkach, rodzinie, a przede wszystkim o wielu swoich podróżach na harleyu. Czy się w sobie zakochali? Czy to była wielka...
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która stawia na emocje, refleksję i spokojne tempo, a nie na spektakularną akcję. Konrad Cieplik opowiada historię spotkania dwojga ludzi z zupełnie różnych światów, wykorzystując to jako punkt wyjścia do rozważań o samotności, dojrzewaniu uczuciowym i potrzebie bliskości.
Największą siłą książki jest jej atmosfera. Autor w sposób niezwykle obrazowy opisuje przestrzeń — surową, chwilami dziką, ale jednocześnie piękną — która staje się nie tylko tłem wydarzeń, lecz także metaforą wewnętrznych stanów bohaterów. Przyroda harmonizuje z emocjami, a cisza oraz prostota codziennego życia kontrastują z doświadczeniami i bagażem przeszłości głównego bohatera.
Relacja między postaciami rozwija się powoli i naturalnie, bez tanich chwytów czy nachalnego dramatyzmu. To raczej historia o stopniowym oswajaniu drugiego człowieka, o rozmowach, spojrzeniach i niedopowiedzeniach. Cieplik unika idealizacji — bohaterowie są ludzcy, niejednoznaczni, czasem zagubieni, co działa na korzyść powieści. Czytelnicy oczekujący dynamicznej akcji mogą poczuć niedosyt, ale ci, którzy cenią literaturę obyczajową z nutą refleksji, znajdą tu coś dla siebie.
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która stawia na emocje, refleksję i spokojne tempo, a nie na spektakularną akcję. Sprawdzi się jako lektura dla tych, którzy szukają wyciszenia, emocjonalnej szczerości i historii, która na długo pozostaje w pamięci.
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która stawia na emocje, refleksję i spokojne tempo, a nie na spektakularną akcję. Konrad Cieplik opowiada historię spotkania dwojga ludzi z zupełnie różnych światów, wykorzystując to jako punkt wyjścia do rozważań o samotności, dojrzewaniu uczuciowym i potrzebie bliskości.
Największą siłą książki jest jej atmosfera. Autor w sposób...
Książka opowiada o spotkaniu🐑 pokrewnych dusz.
Głównym bohaterem jest polak Michał , emerytowany motocyklista , który sam podróżuje po Albani. Pewnego dnia na jego drodze staneła piękna pastereczka . Kiedy przechodziła z owcami przecinając Michałowi drogę , on coś ujrzał w jej oczach mimo ,że była uśmiechnięta. Coś co serce mówiło mu ,że musi odkryć jej tajemnicę. Lu to fracucha a w albani miała być tylko jakis czas dla dziadka.Tak zaczęła się ich wspólna historia na pastwisku wśród owiec. Codzienie razem wstawali i wypędzali owce na pastwisko. A wieczorami przy ognisku otwierali swoje karty. Lu posiada dużo mrocznych tajemninic które nie wyjawia nikomu. Czy naszemu bohaterowi udało się do nich dotrzeć ? Jak zakończy się ich wspólna historia ? Ja osobiście chciałabym aby powstała dalsza część. Ponieważ autor zakończył tak ,że może to być koniec opowieści ale i też można pociągnąć ją dalej. Całą książkę lekko się czyta I bardzo wciąga.
Polecam 9/10⭐️
Książka opowiada o spotkaniu🐑 pokrewnych dusz.
Głównym bohaterem jest polak Michał , emerytowany motocyklista , który sam podróżuje po Albani. Pewnego dnia na jego drodze staneła piękna pastereczka . Kiedy przechodziła z owcami przecinając Michałowi drogę , on coś ujrzał w jej oczach mimo ,że była uśmiechnięta. Coś co serce mówiło mu ,że musi odkryć jej tajemnicę. Lu to...
Nie mogę powiedzieć, że jest to książka kontrowersyjna, ponieważ to słowo jest za mocne. Nie mogę powiedzieć, że jest interesująca, ponieważ to określenie będzie za słabe. Jest to niewątpliwie ten rodzaj powieści, który z jednej strony zaskakuje, gdyż dostajemy coś, czego byśmy się nie spodziewali, a z drugiej potrafi wgryźć się w naszą duszę i pobudzić strefy, o których istnieniu już dawno zapomnieliśmy.
Fenomenem tej książki jest to, że nie można jej tak po prostu po krótce opisać. Bo zobaczcie. Mamy harleyowca, który postanawia przejechać pętlę w malowniczej Albanii. I podczas swojej przejażdżki spotyka Louise - młodziutka dziewczynę mającą przez pewien czas pełnić obowiązki pasterki. Zaintrygowany nią mężczyzna rozpoczyna dialog, który kończy się jego pojawieniem w jej obozie. Od tej pory zaczynają dziać się rzeczy oraz dochodzi do rozmów, które na długo zostaną w ich pamięci. Fabule towarzyszą szczegółowe opisy przyrody, jej kontemplacja, a także masa wspomnień, rozważań i rozmyślań.
"Witaj, piękna pastereczko" nie jest powieścią ani łatwą, ani dla każdego. Fabuła przeplata się w niej z symboliką, a także z filozoficznymi rozmyślaniami. Przyroda, która wyłania się prawie z każdej strony, działa uspokajająco. Bywały momenty, kiedy nie dało się nie utożsamić z nią. Pod postacią wspomnień z życia bohaterów (niekiedy może dla nas dziwnych, nieakceptowanych, ostrych) ukryte są zagadnienia nurtów filozoficznych, z którymi mamy doczynienia na co dzień. Pomyślałam, że fajnie będzie Wam przedstawić główne jej założenia, abyście mogli sami zdecydować, czy macie odwagę zmierzyć się z tą powieścią, czy też nie. Tak więc jej treść opiera się głownie na analizowaniu następujących tez:
🥀 Moc przeznaczenia - wszystko w naszym życiu jest po coś
🥀 Powodzenie nie jest wynikiem szczęścia, ale konsekwencją naszych poczynań. Działa to również w drugą stronę. Jeżeli coś idzie nie po naszej myśli, to nie możemy mówić o pechu. W tym wypadku również to my jesteśmy za wszystko odpowiedzialni
🥀 Życie składa się z pasma sukcesów oraz porażek. To, że raz jesteśmy na tzw. szczycie, a raz na dnie, jest czymś normalnym
🥀 Każdy niesie ze sobą bagaż doświadczeń. Skrywamy w sobie rzeczy, o których nikomu byśmy nie powiedzieli, mając jednocześnie na uwadze to, że to one nas ukształtowały i będziemy je wspominać do końca życia
🥀Zamiast przepraszać, zacznij działać. To czyny, a nie słowa mają największą moc. Postępuj tak, aby nie musieć przepraszać
🥀Jeżeli nie jesteś szczęśliwy żyjąc z daną osobą - odejdź. Zostając w takiej relacji krzywdzisz nie tylko ją, ale również siebie
🥀Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować tego, że nie podjęło się żadnych działań, aby spróbować.
Powieść od pierwszego zdania stara się udzielić odpowiedzi na pytanie "Kim jestem?"
Nie będę zaprzeczać. Czasami rodzaj relacji, który pojawił się między bohaterami, wykraczał po za moją logikę i nie mogłam go zrozumieć, co nie zmienia jednak faktu, że nie twierdzę, iż takie więzi nie mają miejsca w naszym życiu. Bo to, że czegoś nie doświadczyliśmy nie znaczy, że tego nie ma. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na różnicę wieku między bohaterami - dla jednych będzie nieakceptowalna, innym nie będzie przeszkadzać. Najbardziej w tej powieści podobała mi się konfrontacja pokoleniowa - różne spojrzenia na świat, dwie odrębne definicje życia z perspektywy odmiennych płci.
Jeżeli chodzi o język oraz stylistykę - nie mam się do czego przyczepić. Pomimo rozbudowanych opisów, została napisana w sposób naprawdę przystępny i nie ukrywam, iż było to dla mnie olbrzymie zaskoczenie, bo nie spodziewałam się tego, że mężczyzna może w tak piękny sposób przelać słowa na papier.
Nie mogę powiedzieć, że jest to książka kontrowersyjna, ponieważ to słowo jest za mocne. Nie mogę powiedzieć, że jest interesująca, ponieważ to określenie będzie za słabe. Jest to niewątpliwie ten rodzaj powieści, który z jednej strony zaskakuje, gdyż dostajemy coś, czego byśmy się nie spodziewali, a z drugiej potrafi wgryźć się w naszą duszę i pobudzić strefy, o których...
Dziękuję za książkę do recenzji Autorowi Wydawnictwo Novae Res
Każde spotkanie jest jak szept…jak oddech zawieszony między jednym krokiem a następnym. Przychodzi niespodziewanie, bez zapowiedzi, czasem cicho, czasem z warkotem motocykla, ale zawsze z zamierzeniem by coś w nas poruszyć. Sami nigdy nie wiemy, kto stanie na naszej drodze, jakie historie przyniesie ze sobą i jak bardzo odmieni naszą własną.
Czy będzie to ktoś, kto zostanie z nami na lata, czy tylko przelotny cień, który mimo krótkiej obecności pozostawi trwały ślad? W tej niepewności spotkań z drugim człowiekiem kryje się coś niezwykle pięknego…obietnica odkrycia, emocji, sensu.
Właśnie od takiego spotkania zaczyna się ta opowieść…wśród albańskich wzgórz…
Droga od zawsze była jego domem. Setki przejechanych kilometrów, tysiące myśli unoszących się gdzieś pomiędzy kolejnym zakrętami i wiatr, który uczył go słuchać ciszy. Michał, sześćdziesięciojednoletni harleyowiec, wciąż podążał przed siebie…tam gdzie horyzont był szeroki, a serce mogło bić własnym tempem. Tym razem los prowadzi go przez albańskie wzgórza. I właśnie tam, przy wąskiej górskiej drodze, spotyka Louis dwudziestodwuletnią pasterkę, dziewczynę tak zaskakująco inną i nie pasującą do tego miejsca.
Jedno spojrzenie. Jedna chwila zatrzymana w czasie.
I słowa, które otwierają drzwi do czegoś nieznanego…
„Witaj, piękna pastereczko”.
Od tego momentu zaczyna się opowieść dwóch dusz…cicha, delikatna, pełna niedopowiedzeń, spojrzeń i gestów, które znaczą więcej niż słowa.
Ta książka poruszyła we mnie coś bardzo głębokiego. Od pierwszych stron czułam, jakbym powoli zanurzała się w świat, z którego nie chce się wracać…
Autor maluje słowami w taki sposób, że krajobrazy same pojawiają się pod powiekami. Nie trzeba wysiłku…wystarczy lekko przymknąć oczy i pozwolić im płynąć.
Czułam ciszę tych miejsc, ich spokój i przestrzeń, w której można usłyszeć na nowo własne myśli…Powiem Wam, że krajobrazy Albanii zostały tu uchwycone tak pięknie, iż rodzi się prawdziwe marzenie, by kiedyś tam pojechać.
Książka urzeka wspaniałym klimatem. Ale to, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to sposób, w jaki ta opowieść stopniowo zmieniała się w raz z kolejnymi stronami. To, co na początku wydawało się lekkie i niewinne, z czasem nabiera głębi. Pojawiają się rysy i niedopowiedzenia…a spod nich wyłaniają się emocje znacznie silniejsze, niż można by się spodziewać.
Historia jakby zdejmowała kolejne warstwy, odsłaniając bohaterów, ich przeszłość, lęki i rany.
I właśnie ta przemiana jest dla nas, czytelników, najbardziej zaskakująca i poruszająca.
Czytając, ma się wrażenie, jakbyśmy sami siedzieli razem z bohaterami przy ognisku, wsłuchani w ich ciche, szczere rozmowy. W wyznanych, które padają między nimi, nie ma sztuczności…są naturalne, proste, a przez to niezwykle prawdziwe. Te dialogi nie tylko opowiadają historię, ale tez zatrzymują czytelnika na chwilę. Skłaniają do zadumy, budzą refleksje i zostawiają w głowie pytania, na które każdy musi znaleźć odpowiedź w swoim sercu…
To piękna opowieść o uzdrowieniu przez obecność.
O odnajdowaniu siebie w oczach drugiego człowieka.
O dwóch duszach, które na chwile zatrzymał czas.
O ciszy, która koi rany.
O bliskości która czasem nie potrzebuje słów.
I o tym, że czasem wystarczy jedno spotkanie, by uleczyć rany…by znów zacząć żyć.
Z serca Wam polecam !
Dziękuję za książkę do recenzji Autorowi Wydawnictwo Novae Res
Każde spotkanie jest jak szept…jak oddech zawieszony między jednym krokiem a następnym. Przychodzi niespodziewanie, bez zapowiedzi, czasem cicho, czasem z warkotem motocykla, ale zawsze z zamierzeniem by coś w nas poruszyć. Sami nigdy nie wiemy, kto stanie na naszej drodze, jakie historie przyniesie ze sobą i...
✨ Współpraca recenzencka ✨
Ta książka zostawia po sobie ciepło. Takie spokojne, nienachalne.
Nie jest historią, która porywa od pierwszej strony — raczej taką, do której wchodzi się powoli i zostaje się na dłużej.
To opowieść o spotkaniu dwojga ludzi, bardzo różnych, a jednak w pewnym momencie sobie bliskich. O rozmowach, ciszy, byciu obok bez oczekiwań. O tym, że czasem najważniejsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy nic wielkiego się nie wydarza.
Czytając, miałam wrażenie, że autor pozwala bohaterom po prostu być. Bez pośpiechu, bez udowadniania czegokolwiek. Relacja rozwija się naturalnie, miękko, z uważnością na drobne gesty i słowa. I właśnie to sprawia, że ta historia wydaje się prawdziwa.
Jest tu trochę melancholii, ale nie tej przytłaczającej. Raczej takiej, która skłania do zatrzymania się, do spojrzenia w głąb siebie. Jest też czułość — nienazwana wprost, ale wyczuwalna w każdym spotkaniu bohaterów.
To książka dla tych, którzy lubią opowieści spokojne, bliskie życiu. Dla tych, którzy wierzą, że jedno przypadkowe spotkanie potrafi na chwilę rozjaśnić czyjąś codzienność — i zostać w pamięci na długo.
✨ Współpraca recenzencka ✨
Ta książka zostawia po sobie ciepło. Takie spokojne, nienachalne.
Nie jest historią, która porywa od pierwszej strony — raczej taką, do której wchodzi się powoli i zostaje się na dłużej.
To opowieść o spotkaniu dwojga ludzi, bardzo różnych, a jednak w pewnym momencie sobie bliskich. O rozmowach, ciszy, byciu obok bez oczekiwań. O tym, że czasem...
Jedna chwila, jedno spotkanie, zwykłe słowo „Witaj”, które jest początkiem nie tylko niezwykłej historii, ale również wielu zmian w życiu bohaterów.
Michał jest na emeryturze, z której korzysta, jeżdżąc harleyem po świecie. To jego czas na odpoczynek po trudzie codzienności, która nie zawsze była łatwa. Louisa ma tylko dwadzieścia kilka lat, a życie już ją doświadczyło. Albańskie góry dały jej schronienie, została pasterką, a jej codziennością jest stado owiec, którymi się zajmuje.
Wystarczyło jedno przypadkowe spotkanie, aby coś zaczęło ich do siebie ciągnąć. Zaczęło się od zwykłej rozmowy, jednak ona była tylko początkiem, a nie końcem tej historii. Początkowo niewinne spojrzenia, delikatne gesty, rozmowy wśród przyrody, w blasku ogniska. Tylko oni, zwierzęta, z dala od innych, z dala od cywilizacji. Jak potoczy się ta znajomość? Jak wiele zmieni w ich życiu? Jak bardzo na nich wpłynie?
Zacznę od tego, że nie jest to historia dla każdego. Dlaczego? Po pierwsze mamy relację między mężczyzną, który już jest na emeryturze, wiele lat życia ma za sobą i młodą dziewczyną, która dość niedawno wkroczyła w świat dorosłych. Po drugie jest dość dużo wulgaryzmów. Mnie jednak ani jedno, ani drugie, ani trochę nie przeszkadzało, a książka zdecydowanie mi się podobała.
Nie jest to historia, która gna, pędzi, a wręcz przeciwnie, rozwija się powoli, dając czas na przemyślenia. Moim zdaniem to jej zdecydowany plus. To opowieść o dwóch zupełnie różnych osobach, których połączyło wiele, o pokonywaniu demonów przeszłości, ruszaniu na przód.
Akcja sprawnie poprowadzona, choć jak już wspomniałam, rozwija się wolno. Książkę czytało się dość szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji.
Bohaterowie zdecydowanie dobrze wykreowani, różnorodni, wywołujący emocje w czytelniku. Oboje polubiłam, chociaż nie zawsze zgadzałam się z tym, co robili, myśleli.
„Witaj, piękna pastereczko” to książka nie dla każdego, jednak mnie się podobała, a czas, jaki z nią spędziłam, zdecydowanie był udany. Ze swojej strony polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2026/04/Witaj%20piekna%20pastereczkowydawnictwonoveares.html
Jedna chwila, jedno spotkanie, zwykłe słowo „Witaj”, które jest początkiem nie tylko niezwykłej historii, ale również wielu zmian w życiu bohaterów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMichał jest na emeryturze, z której korzysta, jeżdżąc harleyem po świecie. To jego czas na odpoczynek po trudzie codzienności, która nie zawsze była łatwa. Louisa ma tylko dwadzieścia kilka lat, a życie już ją doświadczyło....
Podróż w albańskie góry?
Powiedziałam sobie: czemu nie. Przede wszystkim byłam ciekawa, jak autor opisze krajobrazy i czy pozwoli mi się w nich zanurzyć, uruchomić wyobraźnię. Lubię literackie podróże, kiedy autorzy zabierają mnie w różne zakątki świata, a przy okazji pozwala odkrywać kulturę i codzienność danego miejsca.
Bez wątpienia autorowi udało się namalować w mojej wyobraźni obrazy albańskich gór. Powiedziałabym nawet, że gdyby tych opisów było więcej, wcale bym się nie pogniewała — momentami czułam niedosyt.
W powieści poruszony został ciekawy, choć kontrowersyjny temat. Bohaterka, która niespodziewanie pojawia się w życiu głównego bohatera, a zarazem narratora, pochodzi z Albanii. Jej kultura, tradycje i relacje międzyludzkie znacząco różnią się od naszych. W tamtejszej rzeczywistości można dostrzec wiele napięć i ograniczeń, z którymi na co dzień mierzą się kobiety — często zależne od mężczyzn i społecznych oczekiwań. To moment, w którym czytelnik może się zatrzymać i skłonić do refleksji.
„Witaj, piękna pastereczko” ma jednak dla mnie poważne mankamenty — a może nawet dwa. Zacznę od języka. Poziom literacki autora nie byłby zły, gdyby nie duża liczba przekleństw. Sam styl nie jest ani wybitny, ani bardzo słaby — jest po prostu prosty. Uważam jednak, że tak duża ilość wulgaryzmów była zbędna. Tym bardziej że, sugerując się opisem książki, spodziewałam się obyczajówki, a momentami miałam wrażenie, że czytam erotyk — i to w niezbyt subtelnym wydaniu.
Główny bohater, harleyowiec po sześćdziesiątce, nawiązuje relację z młodą pastereczką mającą zaledwie dwadzieścia kilka lat. Owszem, taka informacja pojawia się w opisie, jednak mimo to sądziłam, że będzie to raczej historia przyjaźni dwóch osób z różnych światów. Z jednej perspektywy można by tak to interpretować, jednak jednoznaczne podteksty zmieniają odbiór całej relacji. Czytając, momentami odbierało mi mowę. Rozumiem, że wiek czasem nie gra roli, ale tutaj przepaść była dla mnie zbyt duża. Zastanawiam się, po co aż tak wyraźnie ją podkreślać?
🌿 DALSZA CZĘŚĆ na instagramie @skrawkipolecajki
Podróż w albańskie góry?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiedziałam sobie: czemu nie. Przede wszystkim byłam ciekawa, jak autor opisze krajobrazy i czy pozwoli mi się w nich zanurzyć, uruchomić wyobraźnię. Lubię literackie podróże, kiedy autorzy zabierają mnie w różne zakątki świata, a przy okazji pozwala odkrywać kulturę i codzienność danego miejsca.
Bez wątpienia autorowi udało się namalować w mojej...
,,Witaj, piękna pastereczko" to książka, która wyróżnia się swoją ciszą i spokojem. Nie przyciąga dynamiczną akcją, tylko czymś znacznie subtelniejszym. Klimatem, emocjami i tym, co dzieje się między bohaterami.
Dużo znaczeń ukrytych jest w rozmowach, spojrzeniach i niedopowiedzeniach, co sprawia, że odbiera się ją bardzo osobiście.
Dużą rolę odgrywa tutaj miejsce, w którym toczy się historia. Cisza, natura i odosobnienie tworzą wyjątkowy klimat, który wpływa na odbiór całej historii i sprawia, że czyta się ją zupełnie inaczej niż większość książek.
To nie jest książka dla każdego i ja też momentami miałam mieszane odczucia, ale właśnie dlatego tak dobrze ją wspominam.
Książka zostanie w mojej głowie na pewno bardzo długo i chętnie kiedyś do niej wrócę🩶
,,Witaj, piękna pastereczko" to książka, która wyróżnia się swoją ciszą i spokojem. Nie przyciąga dynamiczną akcją, tylko czymś znacznie subtelniejszym. Klimatem, emocjami i tym, co dzieje się między bohaterami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo znaczeń ukrytych jest w rozmowach, spojrzeniach i niedopowiedzeniach, co sprawia, że odbiera się ją bardzo osobiście.
Dużą rolę odgrywa tutaj miejsce, w...
„Witaj, piękna pastereczko” – Konrad Cieplik
Ta książka przyszła do mnie cicho. Bez fajerwerków, bez krzyczących zwrotów akcji. A jednak im dłużej w niej byłam, tym mocniej czułam, że dotyka czegoś bardzo pierwotnego potrzeby bliskości, zrozumienia i bycia zauważonym naprawdę. „Witaj, piękna pastereczko” to historia, która nie pędzi. Ona idzie. Czasem się zatrzymuje. Czasem pozwala nam tylko patrzeć i słuchać.
Wśród albańskich wzgórz, w przestrzeni surowej, dzikiej i pięknej jednocześnie, splatają się losy dwóch dusz. To miejsce ma ogromne znaczenie nie jest jedynie tłem, ale pełnoprawnym bohaterem opowieści. Cisza, przestrzeń, rytm natury sprawiają, że wszystko, co ludzkie, staje się bardziej wyraziste. Emocje nie są tu zagłuszane hałasem świata. One wybrzmiewają mocniej, bo nie mają gdzie się schować.
Relacja między bohaterami budowana jest niezwykle subtelnie. Bez patosu, bez nachalnych deklaracji. To historia oparta na spojrzeniach, drobnych gestach, chwilach zawieszenia. Bardzo podobało mi się to, że autor pozwala czytelnikowi samemu dopowiadać wiele rzeczy, wejść w emocje bohaterów na własnych zasadach. Dzięki temu ta opowieść staje się intymna niemal osobista.
To książka o spotkaniu. Ale nie tylko spotkaniu drugiego człowieka. To również spotkanie z samym sobą, z własnymi lękami, pragnieniami i ograniczeniami. Bohaterowie niosą w sobie bagaż doświadczeń, niewypowiedzianych tęsknot i pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi. I właśnie to sprawia, że są tak prawdziwi.
„Witaj, piękna pastereczko” to także opowieść o prostocie, która wcale nie jest łatwa. O życiu bliżej natury, bliżej emocji, bliżej prawdy. O tym, jak bardzo potrafimy skomplikować własne istnienie i jak trudno czasem pozwolić sobie na szczerość wobec innych i wobec siebie.
Podczas lektury wielokrotnie łapałam się na tym, że zwalniam oddech. Że czytam wolniej, uważniej. To nie jest książka „do połknięcia w jeden wieczór”. To książka, którą warto smakować. Wracać do fragmentów. Zatrzymywać się nad zdaniami, które zostają w głowie na dłużej.
To jedna z tych historii, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną. Ona zostaje w myślach, w emocjach, w pytaniach, które nagle zaczynamy zadawać sobie sami. I właśnie dlatego tak bardzo zachęca do rozmowy. O uczuciach. O wyborach. O tym, czy potrafilibyśmy zostawić wszystko i posłuchać serca.
Książka pochodzi z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
#WitajPięknaPastereczko #KonradCieplik #literaturapiękna #opowieśćoduszach #albańskiewzgórza #miłośćiczułość #ciszaktóramówi #książkapełnaemocji #czytambopolsku #bookstagram
„Witaj, piękna pastereczko” – Konrad Cieplik
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka przyszła do mnie cicho. Bez fajerwerków, bez krzyczących zwrotów akcji. A jednak im dłużej w niej byłam, tym mocniej czułam, że dotyka czegoś bardzo pierwotnego potrzeby bliskości, zrozumienia i bycia zauważonym naprawdę. „Witaj, piękna pastereczko” to historia, która nie pędzi. Ona idzie. Czasem się zatrzymuje....
Właściwe miejsce, odpowiedni czas i przeznaczona chwila - wielka trójka, której zaistnienie w tym samym momencie zakrawa na prawdziwy cud. Najczęściej dopiero z perspektywy teraźniejszej myśli się o przeszłej, dodając niezliczoną ilość „co by było, gdyby…”, jakie to jednak przecież nie znajdą już nigdy praktycznych odpowiedzi i zostaną kolejnymi elementami barwnych dywagacji, czynionych pod osłoną nocy. Jeśli masz talent literacki, może niektóre spośród nich posłużą za pomysł na powstanie barwnej powieści. Inne przedyskutujesz w gronie najbliższych przyjaciół a znaczna część, rozmyta przez czas, zwyczajnie zatrze się w niepamięci. Swoją DEBIUTANCKĄ książką Konrad Cieplik uśmiecha czytelnika nietuzinkowym pomysłem na historię, z której płynie zgoła inne przesłanie. Zdaniem charakternych bohaterów propozycji literackiej o dźwięcznym tytule „Witaj, piękna pastereczko” absolutnie nic nie przydarza się przypadkowo a… zaistnienie wspomnianej wcześniej, wyjątkowej trójcy jest częstsze niż mogłoby się to wydawać. Przyznaję, że lubię poznawać fabuły, które przeczą moim prywatnym doświadczeniom (te wskazują raczej, że jeśli wszystkie kataklizmy i złe rzeczy, jakie da się wyobrazić, mają stać się czyimś udziałem, na trzysta procent będę to ja 😉), jako że każdorazowo udowadniają mi pewną wyjątkowość tak zwanej losowości. Choć jestem skończonym i zdeklarowanym pechowcem, w pełni wierzę w determinizm. Jeżeli coś zostało Ci zapisane - trafi do Ciebie, niezależnie od krętości ścieżki, którą uparcie zmierza. Z tegoż powodu myślę, że niemożliwe nie istnieje - nawet, jeśli rachunek prawdopodobieństwa jest bliski zera, należy spodziewać się niespodziewanego, bo Los jest w swojej pomysłowości nader złośliwy i uparty. Nieco jak ja… a już z pewnością jak podróżujący Harleyem po Albanii mężczyzna, który wcale nie miał się tam znaleźć i nadspodziewanie oklęta opiekunka owiec o tragicznej przeszłości… czyli bohaterowie recenzowanej książki. Tej gawędziarskiej wyprawie daleko do standardowych!
„Nie wiedziałem, że już za moment moje życie stanie się opowieścią, którą będę chciał zapamiętać na zawsze.”
Kiedy spoglądasz na moment, w którym zobaczyłeś ją po raz pierwszy, z obecnej perspektywy, masz stuprocentową pewność: właśnie tak miało być. Musiało. Te wszystkie niewidoczne od razu wskazówki, pozornie zwyczajne zdarzenia, splecione w jedną całość - poprowadziły Cię ku nieprzewidywalnemu jak zawsze przeznaczeniu. Rajd motocyklowy po wielu krajach, jakich przecież odbyłeś w swoim życiu mnóstwo - a jednak nie taki co zawsze. Identyczny Ty, emeryt lat 61, przemierzający szosy świata na ulubionej, najwierniejszej maszynie, z obrazami życia zapisanymi na ciele licznymi tatuażami. Niby taki sam, a w tamtej jednej chwili przecież zupełnie inny. Odmienne było wszystko, mimo tak wielu stycznych z bliźniaczymi doświadczeniami poprzednich lat. Zacząwszy od początku, nie powinieneś wrócić wcale do Albanii, jaką dopiero co niedostatecznie zwizytowałeś podczas przejazdu. Zepsute dwa koła przyjaciela, naprawa, kolejne przeszkody i w końcu to uczucie, za którym bez większych refleksji postanowiłeś podążyć. Nie potrafisz wytłumaczyć, dlaczego. Hotelowy pokój i pobyt wśród malowniczych wzgórz upływały Ci przyjemnie - lecz właściwie bez większych atrakcji. Przepiękne krajobrazy i wijąca się między szczytami górskimi przez wiele kilometrów asfaltowa wstęga, którą chciałeś przejechać, miała jednak o wiele więcej do zaoferowania niż możliwość zrobienia niezapomnianych fotografii czy pobycia ze swoimi myślami na łonie majetstatycznej natury. Zwalniasz, jak i znerwicowany kierowca w samochodzie przed Tobą, który próbuje bezrozumnie pogonić klaksonem stado właśnie przecinających środek jezdni owiec. A Ciebie… uderza strzała Amora, piorun zesłany z niebios czy przeznaczenie, jakkolwiek to nazwać. Oto przed Tobą zjawisko w postaci zatrważająco pasterki, która wydaje się nijak nie pasować do tego miejsca ani samego zdarzenia. Wiatr rozwiewa jej czarne włosy, spojrzenie pozostaje poetycko zamyślone, choć nie brakuje mu przekory. Towarzyszą jej dwa ogromne psy, ale nie zwracasz jeszcze na nie większej uwagi - na razie Twój wzrok wędruje po historii, którą kobieta zapisała na ciele igłą i tuszem. Właśnie w tej chwili już rozumiesz: musiałeś się tu znaleźć, by poznać ją słowo po słowie - ta jej przeszła właśnie nierozerwalnie splotła się z Twoją teraźniejszą.
„(…) jesteś cudowną dziewczyną (…) ale masz dziurę w duszy.”
Jej młode oczy są takie stare… Po krótkiej i dość impertynenckiej pogawędce z dziewczyną umawiasz się z nią w jej tymczasowo zaimprowizowanym w okolicy obozowisku, do którego właśnie zmierza ze zwierzętami. Jeszcze bezimienna jest tak intrygująca, że postanawiasz zrezygnować z noclegu w hotelu i spędzić z nią na rozmowie przynajmniej tę jedną noc, a najlepiej jeszcze kilka kolejnych. Kiedy stado jest już zabezpieczone a Twój motocykl prowizorycznie zaparkowany, rozpalacie ognisko i urządzacie sobie klimatyczny piknik. Dwudziestodwulatka imieniem Louise pochodzi z Marsylii i, czego zdążyłeś domyślić się wcześniej, wśród kojącej ciszy albańskich wzgórz próbuje odnaleźć siebie na nowo, jednocześnie ukrywając przez resztą świata. Kiedy rozmawiasz z kobietą, masz wrażenie, że jesteście dwójką dobrych przyjaciół, którzy spotkali się po drugiej przerwie. Nie ma między Wami żadnych niezręczności, a wręcz wydawać by się mogło, że ta niezwykła noc ewoluuje w coś więcej niż koleżeństwo. Niektóre dusze, nawet zjednoczone dziełem przypadku, są sobie pisane - jednak Ty póki co postanawiasz spełnić swój cel i dowiedzieć się jak najwięcej o tej niezwykłej istocie. Najpierw postanawiasz przypodobać się towarzyszącym niewieście psom, co (jak przekonała się spora liczba panów 😉) najczęściej jest rozsądnym rozwiązaniem (pro tip: prawidła wskazują, iż koty też winno się od razu obłaskawić, a najlepiej w sobie rozkochać, jeśli pani dla odmiany jest kociarą jak ja). Później zaś, zgodnie z obietnicą rzuconą chwilę wcześniej, opowiadasz jej o sobie - kim w istocie jest ten szalony Michał z Harleyem i głową pełną zwichrowania. A stąd już prosta droga, by zanurzyć się w niewyobrażalnie tragicznym i przez to tak nęcąco pięknym żywocie młodej pasterki, którą każdego kolejnego dnia zapragniesz witać tym samym, zawadiackim uśmiechem i ciepłymi słowami. Pewnym jest, że nie wiadomo, dokąd zabiorą dwójkę rozbitków te szalone i nieplanowane wakacje… Skąd do wieczności?
„Nie jestem opowieścią. Jestem dziurą po niej (…).”
Odczuwam dysonans poznawczy, jako że Konrad Cieplik potrafi w swoim debiucie niczym poeta opisywać piękno albańskiej natury, ale też… kreować dialogi składające się nadmiernie często niemalże z samych przekleństw. Gdyby nawet historia ta wydarzyła się naprawdę, a jej bohaterowie właśnie tak „żywiołowo i emocjonalnie” ze sobą konwersowali, myślę, że na potrzeby uchwycenia literackiego piękna i nadania treści płynności, warto byłoby je okrasić estetyczniejszą warstwą językową. Notoryczne stosowanie wyrazów powszechnie uznawanych za obelżywe, co ciekawe, w większości przez młodą i piękną pasterkę („Że CO?! Że niby JA anioł?! No to się kurwa zdziwisz! (…) No toś, KURWA, wymyślił.” - na przykład, przy czym rzeczony przecinek służy często także opisom czynności - „Kurwa - westchnęła.” Dodatkowo Michał bywa typowym mistrzem podrywu, chociażby informując „maleńką”, że „rozjebała mu system” zmaterializowaniem się… i tak bardzo dalej. Niestety wyrazy te łączą się w rodzinki w wielu, wielu zdaniach,), wybijało mnie z czytelniczego rytmu - zamiast ciekawić się tekstem, w pewnym momencie zaczęłam je liczyć i nieco się przeraziłam. Imponujący motyw różnicy wieku nie przekracza natomiast granic dobrego smaku. Sama historia jest bardzo statyczna - lwią jej część zajmują rozmowy pomiędzy głównymi postaciami. Pełne zabawnych anegdot i tragicznych retrospekcji, są bez wątpienia ciekawe, choć przyznam, że okrasiłabym je bogatszą liczbą dynamicznych akcji. Spacery po pastwiskach i wśród wzgórz nadają opowieści atmosfery senności - na szczęście tej w malowniczym otoczeniu. Myślę również, że tak wyjątkowe miejsce, w którym rozgrywają się narracyjne wydarzenia, aż prosi się o szersze opisanie okolicznych obyczajów, tła kulturowo-społecznego. Samo zakończenie pozostawiło u mnie niedosyt - miałam nadzieję na zupełnie inny, może bardziej widowiskowy finał. Powieść obyczajowa „Witaj, piękna pastereczko” to właściwie teatr dwóch aktorów, którzy występują w sztuce o tym, jak powstają wspomnienia oraz nieuchronności przeznaczenia. Dla miłośników spokojnych akcją lektur, owiewających jaźń niczym albańsko-górski wiatr (który czasem brzydko szepcze). Na szynach i z zaciekawieniem na przyszłość, z dwoma minusami: 6/10.
„Była inna niż wszystkie. Mimo że miała zaledwie dwadzieścia dwa lata, w jej oczach widziałem doświadczenie kobiety, która przeżyła więcej niż niejedna pięćdziesięciolatka. A może i więcej niż setki kobiet na całym świecie. Przeszła przez piekło, a jednak wciąż potrafiła się uśmiechać. Nie tylko przetrwała - ona przeżyła.”
instagram.com/thrillerly
Właściwe miejsce, odpowiedni czas i przeznaczona chwila - wielka trójka, której zaistnienie w tym samym momencie zakrawa na prawdziwy cud. Najczęściej dopiero z perspektywy teraźniejszej myśli się o przeszłej, dodając niezliczoną ilość „co by było, gdyby…”, jakie to jednak przecież nie znajdą już nigdy praktycznych odpowiedzi i zostaną kolejnymi elementami barwnych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#konradcieplikpisze #wydawnictwo_novaeres #witajpięknapastereczko #booktour #zaczaroowana_biblioteczka
***
Wśród albańskich wzgórz splata się los dwóch dusz.
Albańskie wzgórza, doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona- Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi się niezwykła więź.
Z biegiem czasu tworzą własny, intymny mikroświat- przesycony ciszą, spojrzeniami i gestami, które znaczą więcej niż słowa. Zamiast głośnymi deklaracjami upajają się milczeniem w blasku ogniska.
Nie wiedzą, jaki epilog znajdzie ta relacja. Pewne jest tylko to, że na zawsze odmieni ich życie.
***
To poruszająca opowieść o tym, jak przypadkowe „Witaj” może stać się początkiem najpiękniejszego „Zostań”.
Historia o uzdrowieniu- nie przez słowa, lecz przez obecność. I o pięknie drugiego człowieka- tym, które objawia się tylko wtedy, gdy przestajemy oceniać, a zaczynamy naprawdę widzieć.
Polecam!
***
#konradcieplikpisze #wydawnictwo_novaeres #witajpięknapastereczko #booktour #zaczaroowana_biblioteczka
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to***
Wśród albańskich wzgórz splata się los dwóch dusz.
Albańskie wzgórza, doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona- Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi...
Louisa jest młodziutką dwudziestokilkuletnią kobietą, i tak się składa że jest pasterką wśród albańskich wzgórz .. ma swoje stado owiec i się nimi opiekuje. Pewnego dnia na jej drodze staje dojrzały mężczyzna, który jechał na swoim harleyu i tak los splótł lody tych dwojga ludzi. Po krótkiej rozmowie, mężczyzna postanawia dołączyć do Louise i jej owiec, by z nią porozmawiać. Rozmowa jednak nieoczekiwanie się wydłuża, a ich znajomość się pogłębia. Dziewczyna dobrze czuje się w towarzystwie tego mężczyzny, ufa mu. Uśmiecha się i dobrze się przy nim bawi, zaczyna czuć ... Bo wcześniej życie jej nie oszczędzało. Zamknęła się w sobie, i nic jej nie cieszyło... A tu proszę takie przypadkowe spotkanie, które tak bardzo na nią zadziałało...
Kochani, to jest niezwykle poruszająca i ciekawa lektura. Jest motyw różnicy wieku i to dość duży, a nawet bardzo. Jednak uwaga! To nie jest erotyk. Autor, stworzył piękną historię dwojga ludzi, tak bardzo różnych, nawet poprzez ich doświadczenia .. jedno u drugie ma ich ogrom. Trudnych .. Bohaterowie im bardziej się poznają, tym bardziej przywiązują się do siebie, czuć chemię, przyciąganie... Ale czy w kochaniu kogoś, ufaniu, bliskości zawsze chodzi o zbliżenie?
Niezwykle mądra historia, otulająca... Zamykacie oczy, czujecie naturę, blask ogniska i obecność drugiej osoby .. czasami nie trzeba nam nic więcej do szczęścia niż odpowiednia osoba obok, która nie ocenia po pozorach, tylko słucha z głębi serca i widzi i czuje więcej...
Nie wiem czy wcześniej czytałam taką książkę, polecam Wam ogromnie. Jestem pewna, że znajdziecie w niej to czego aktualnie szukacie 🥹🥰
Polecam ♥️
Louisa jest młodziutką dwudziestokilkuletnią kobietą, i tak się składa że jest pasterką wśród albańskich wzgórz .. ma swoje stado owiec i się nimi opiekuje. Pewnego dnia na jej drodze staje dojrzały mężczyzna, który jechał na swoim harleyu i tak los splótł lody tych dwojga ludzi. Po krótkiej rozmowie, mężczyzna postanawia dołączyć do Louise i jej owiec, by z nią...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🫶
Tytuł: Witaj, piękna pastereczko
Autor: Konrad Cieplik
Wydawnictwo Novae Res
Premiera 01/2026
[współpraca reklamowa]
Recenzja 3/2026
Albańskie góry, harley i to wystarczy aby cieszący się emeryturą Michał, który wybrał się na małą samotną wycieczkę nie wiedząc, że po drodze spotka stado owiec oraz piękną pastereczkę.
Od początku między nimi rodzi się niezwykła więź a to wszystko pośród pięknych gór.
Z czasem jednak ich milczenie oznacza więcej niż by chcieli ale gesty i słowa są początkiem pięknej i niezapomnianej przygody.
Szczerze powiem, że ta historia zaintrygowała mnie opisem no bo jak on po sześćdziesiątce ona dwadzieścia parę lat a jednak i nie nie w tym sensie o którym myślicie ale gdy usiadłam i zaczęłam czytać całkowicie się wciągnełam. Zdecydowanie różni się od innych książek chociażby tym że nie ma tutaj romansu ale są spojrzenia, ukradkowe pocałunki i podteksty ale również szczerość.
Ona zamknięta w sobie, po przeżyciach, on wolny duch.....
Jest to historia pełna refleksji ale także zagłębieniu się w własne myśli. Niby dwie odmienne dusze ale wystarczyła jedna rozmowa by nawiązać relację, która nie jest fizyczna a zarazem sprawia, że myśli wracają na odpowiednie tory.
Ta historia zdecydowanie zmusza nas do przemyśleń i tak było ze mną, także zostałam miło zaskoczona taką zmianą, że wystarczy obecność odpowiedniej osoby w odpowiednim miejscu aby uleczyć duszę drugiej osoby.
To moje pierwsze spotkanie z piórem autora i zapewniam, że nie będzie ono ostatnie, jeśli będzie taka możliwość.☺️
Jeśli szukacie książki, która porwie was w piękne malownicze miejsce i wzruszy serducho to zdecydowanie to książka dla was.🤭
5/5⭐
🫶
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł: Witaj, piękna pastereczko
Autor: Konrad Cieplik
Wydawnictwo Novae Res
Premiera 01/2026
[współpraca reklamowa]
Recenzja 3/2026
Albańskie góry, harley i to wystarczy aby cieszący się emeryturą Michał, który wybrał się na małą samotną wycieczkę nie wiedząc, że po drodze spotka stado owiec oraz piękną pastereczkę.
Od początku między nimi rodzi się niezwykła więź...
Albania. Kurz unoszący się za motocyklem na krętej drodze SH5 wśród surowych wzgórz i silnik Harleya prowadzonego przez Michała przerywający ciszę. Wtedy też na drodze pojawia się ONA. Czarnowłosa piękność i jej towarzyszki owce, które prowadzi. To pierwsze spotkanie Michała i Louise. Dziewczyna wywiera na nim ogromnie wrażenie, bo jak taka piękna, drobna, wytatuowana osóbka mogła znaleść się tutaj sama z owieczkami z dala od świata ? To pytanie nie daje mu spokoju i właśnie dzięki niemu rozpoczyna się historia tej „pary”.
On to doświadczony przez życie harleyowiec podróżujący po Bałkanach. Droga to jego żywioł, a motocykl to niezależność i jakaś forma ucieczki.
Louise to dziewczyna pochodząca z Francji z dobrego i bogatego domu. Jednak życie dało jej sporo w kość o czym dowiadujemy się później. Oboje pragną swojego towarzystwa. Michał chce dowiedzieć się dlaczego mimo swojego pochodzenia i statusu dziewczyna przeniosła się na łono natury, gdzie pobliski potok to jej prysznic, a jedzenie dostarczane jest od ciotki przez kuzynów. Jak się okazuje dziewczyna to jedna wielka zagadka do rozwiązania, a Michał staje się jej mentorem dzięki któremu zaczyna wierzyć w siebie, więcej uśmiechać mimo tego co przeszła, a co najważniejsze zaczyna mówić o tym co od lat w niej siedziało. Z czasem staje się dla niej kimś więcej niż tylko ciekawskim turystą. Każda spędzona chwila to forma terapii dla Louise, a mężczyzna analizując jej wybory i przeżycia, pokazuje jej, że po wszystkich złych rzeczach, które ją spotkały jest bardzo piękną i wartościową dziewczyną. Ich relacja nie jest typowa bo dzieli ich wiele lat różnicy, inne światy i doświadczenia, a mimo wszystko czasem rozumieją się bez słów. To więź oparta na rozmowie, czasem ciszy, której oboje potrzebują. Autor prowadzi nas przez kolejna etapy tej relacji od niepewności, braku odpowiedzi na trudne pytania, do otworzenia się Lou, wyjawienia przykrych historii z życia, które zmieniły ją fizycznie i psychicznie. Fabuła rozwija się pomału, a opisy przyrody dają czytelnikowi poczucie spokój i wytchnienia. To książka o tym jak obcy człowiek może stać się w ciągu kilku dni powiernikiem twoich obaw, ciężkich przeżyć i osobą, która przestaje cię oceniać. O tym, ze czasami potrzebujemy kogoś z zewnątrz aby pokazał nam ile tak na prawdę jesteśmy warci i jak wiele dobrych rzeczy w sobie nie dostrzegamy.
Albania. Kurz unoszący się za motocyklem na krętej drodze SH5 wśród surowych wzgórz i silnik Harleya prowadzonego przez Michała przerywający ciszę. Wtedy też na drodze pojawia się ONA. Czarnowłosa piękność i jej towarzyszki owce, które prowadzi. To pierwsze spotkanie Michała i Louise. Dziewczyna wywiera na nim ogromnie wrażenie, bo jak taka piękna, drobna, wytatuowana...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toile jajek jesteś w stanie zjeść w jajecznicy?
[współpraca reklamowa]
Przepraszam, bardzo chciałam polubić tę historię.
Nie zważałam już na wielki przeskok wiekowy bohaterów.
Jednak przeżycia głównej bohaterki na początku są wciągające i człowiek jej bardzo współczuje i chciałoby się móc cofnąć czas żeby jej się to ni przydarzyło. Moim zdaniem; jak widać jestem wyjątkiem; było tego trochę za dużo, a ona nie zmądrzała przy każdym następnym potknięciu, a to jak pakowała się w łapy zajętego 61 latka mnie osobiście odrzucał. Może bym przymknęła oko na tę relację gdyby została na etapie czystko przyjacielskim.
Moim zdaniem książka miała za dużo scen wypełniaczy i za dużo szczegółów jak słynna jajecznica, o której wspomniałam na początku i w recenzji gadanej na moich profilach.
ile jajek jesteś w stanie zjeść w jajecznicy?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[współpraca reklamowa]
Przepraszam, bardzo chciałam polubić tę historię.
Nie zważałam już na wielki przeskok wiekowy bohaterów.
Jednak przeżycia głównej bohaterki na początku są wciągające i człowiek jej bardzo współczuje i chciałoby się móc cofnąć czas żeby jej się to ni przydarzyło. Moim zdaniem; jak widać jestem...
Oh jak ja dawno nie czytałam książek napisanych przez mężczyznę. Warto było przeczytać i powiem Wam,że jestem pozytywnie zaskoczona tą książką. Podróż emerytowanego harleyowca i przypadkowe spotkanie młodej pastereczki,która wyglądem wcale jej nie przypomina - sprawia,że mężczyzna postanawia poznać ją bliżej...
Relacja Louisy i Michała mimo,że krótka to była budowana na dobrych fundamentach : cierpliwości, słuchaniu, ale przede wszystkim na obecności. Bo to właśnie obecność doświadczonego życiem mężczyzny, sprawiła,że Lou się przed nim otworzyła, zaufała i opowiedziała swoją historię. Można odczuć, że była to dla niej pewna forma terapii,jemu jako jedynemu opowiedziała co ją w życiu spotkało. Bo mimo młodego wieku przeszła zdecydowanie za dużo, nawet Michałowi było ciężko o tym słuchać. Serce pękało coraz bardziej,z każdą opowiedzianą historią...
🔥 przy ognisku, pośród otaczającej natury ona i on. A między nimi szczerość i autentyczność w rozmowach jaki mało w dzisiejszych czasach. Michał kilka razy zaskakiwał dziewczynę swoimi poglądami, ale zawsze miał dobre wyjaśnienie tego,a tym samym zyskiwał skupienie i uwagę Louisy.
Całą książkę z wielkim zaciekawieniem czytałam,podobało mi się luźne przekomarzanie między bohaterami🤭 ale lekkim minusikiem jest dla mnie zakończenie. Ja wiem,że książka ma ponad 400stron,ale czuję lekki niedosyt, że nie dowiedziałam się jak potoczyło się dalsze życie dziewczyny .
" Jeszcze nie wiedziałem, że gdzieś tam w totalnej dziczy albańskich gór, na totalnym odludziu na skraju drogi, pośród sunącego powoli stada owiec, ujrzę kogoś, kto w jednej chwili zburzy mój świat i zostawi w nim ślad głębszy niż najgłębszy kanion. Nie wiedziałem, że już za moment moje życie stanie się opowieścią, którą będę chciał zapamiętać na zawsze."
Polecam 🤍
#recnzjaksiążki #witajpięknapastereczko
Oh jak ja dawno nie czytałam książek napisanych przez mężczyznę. Warto było przeczytać i powiem Wam,że jestem pozytywnie zaskoczona tą książką. Podróż emerytowanego harleyowca i przypadkowe spotkanie młodej pastereczki,która wyglądem wcale jej nie przypomina - sprawia,że mężczyzna postanawia poznać ją bliżej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRelacja Louisy i Michała mimo,że krótka to była budowana na...
#wspołpracareklamowa
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
📚 „Witaj, piękna pastereczko” Konrad Cieplik, wydawnictwo Novae Res.
„To miejsce było jak raj na ziemi. Nie przesadzam- raj. Tak właśnie wyobrażam sobie niebo, jeśli w ogóle istnieje. Gdybym miał opisać piękno, to właśnie tak by wyglądało- rozległe wzgórza skąpane w świetle, łagodne jak kołyszące się fale oceanu, a nad nimi niebo tak czyste, że aż trudno oderwać wzrok”. I pośród tego urokliwego miejsca odnajdują się dwie bratnie dusze, które zaczynają pisać swoja wspólną historię. Historię 61-letniego Michała i 22-letniej Luise.
On dokładnie wie, jak smakuje wolność i miłość. Odkrywa je w samotnej podróży harleyem, gdy myśli i serce cichną, stając się wrażliwe na otaczające krajobrazy. To jego podróż życia, prowadząca wprost do przeznaczenia — spotkania pięknej, niewinnej dziewczyny, zupełnie niepasującej do tego świata, skrywającej tajemnice i bezkresny smutek. A wszystko zaczęło się od tych jednych słów: „Witaj, piękna pastereczko”.
Pośród albańskich wzgórz, w ciszy i bliskości natury, rodzi się znajomość, która ratuje ludzkie istnienia. Nie zna granic wieku, za to daje mądrość, doświadczenie i coraz większą głębię. Pomaga zmierzyć się z własnymi lękami, traumami i marzeniami — bo góry nie chronią, lecz obnażają prawdę. Tylko zrozumienie, wsparcie i brak ocen dają siłę, by zawalczyć o przyszłość. To relacja, która dojrzewa także w ciszy: w gestach, spojrzeniach i wolności, która właśnie tam nabiera barw.
Konrad Cieplik doskonale wie, jak poruszyć czytelniczą wyobraźnię. Prostymi, pełnymi ciepła słowami maluje albański pejzaż — od porannych promieni słońca po nocne wzgórza skąpane w ciszy i gwiazdach. To miejsca, gdzie samotność staje się nagrodą, a natura przypomina człowiekowi o jego korzeniach. W takiej scenerii rodzi się historia opowiedziana powoli i prawdziwie — subtelna, głęboka, skupiona na duszy, nie na cielesności. To miłość, która leczy rozmową, bliskością i troską, pozostając na zawsze w sercu, myślach i wspomnieniach.
Niektórzy mogą poczuć się odrobinę urażeni dość sporą ilością wulgaryzmów w tej powieść - mnie również początkowo przeszkadzały. Jednak jak poznałam historię Luise, całość nabrała spójności, gdyż jej wyrazistość, cięty język oraz brawura to jedynie maski, pod którymi skrywa się bardzo zraniona dusza młodej kobiety. Warto więc nie dać się odrzucić przekleństwom, bo pod nimi kryje się prawdziwe piękno — w detalach, rozmowach, milczeniu, gestach i spojrzeniach, w prawdzie i zrozumieniu. Z czystym sercem polecam „Witaj, piękna pastereczko” Konrada Cieplika — powieść wyjątkową i poruszającą.
Moja ocena: 9/10.
#wspołpracareklamowa
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
📚 „Witaj, piękna pastereczko” Konrad Cieplik, wydawnictwo Novae Res.
„To miejsce było jak raj na ziemi. Nie przesadzam- raj. Tak właśnie wyobrażam sobie niebo, jeśli w ogóle istnieje. Gdybym miał opisać piękno, to właśnie tak by wyglądało- rozległe wzgórza skąpane w świetle, łagodne jak kołyszące się fale...
W książce "Moja piękna pastereczko" poznajemy Michała oraz piękną Louise, tytułową „pastereczkę”. Relacja między nimi rozwija się dynamicznie nie jest powierzchowna. Autor dotyka wielu trudnych tematów związanych z ich przeszłością oraz ukrytymi problemami.
Największym atutem tej historii jest sposób budowania więzi między postaciami. Wszystko odbywa się stopniowo, naturalnie, a emocji i rozmów nie brakuje. To nie tylko romans, ale także opowieść o radzeniu sobie z demonami przeszłości, zaufaniu i sile miłości. #witajpięknapastereczko #współpracareklamowa #wspópracarecenzencka #recenzja
W książce "Moja piękna pastereczko" poznajemy Michała oraz piękną Louise, tytułową „pastereczkę”. Relacja między nimi rozwija się dynamicznie nie jest powierzchowna. Autor dotyka wielu trudnych tematów związanych z ich przeszłością oraz ukrytymi problemami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększym atutem tej historii jest sposób budowania więzi między postaciami. Wszystko odbywa się stopniowo,...
Doświadczony emeryt harleyowiec i dwudziestokilkuletnia dziewczyna, pastereczka. Brzmi jak? No właśnie jak co? Bo to para głównych bohaterów książki "Witaj, piękna pastereczko", wiem że dla niektórych z was może to być bardzo kontrowersyjne.
Chociaż to, że napisałam na początku para bohaterów nie oznacza, że to para w sensie miłosnym. Bo czy taka to będzie relacja musicie przekonać się sami. Ale jedno jest pewne między stronami aż lecą iskry.
Poznali się wśród albańskich wzgórz i od razu poczuli do siebie przyciąganie i wzajemną fascynację, zaczęli rozmawiać i no właśnie przekonajcie się co było dalej. Tło i opisy przyrody są bardzo malownicze i aż przenoszą nas w wyobraźni w opisywane miejsca i tereny.
Polubiłam bohaterów bardzo, taka duża różnica wieku tylko dodała pikanterii i pola do domysłów i refleksji. Bo czy taka relacja ma szansę na powodzenie? Jako przyjaciele? A jako kochankowie? Partnerzy? No właśnie dajcie znać co myślicie wy. Ja lubię takie kontrowersje więc książkę oceniam wysoko. A liczę i na kontynuację. Ciekawe czy autor ma ją w planach.
Doświadczony emeryt harleyowiec i dwudziestokilkuletnia dziewczyna, pastereczka. Brzmi jak? No właśnie jak co? Bo to para głównych bohaterów książki "Witaj, piękna pastereczko", wiem że dla niektórych z was może to być bardzo kontrowersyjne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChociaż to, że napisałam na początku para bohaterów nie oznacza, że to para w sensie miłosnym. Bo czy taka to będzie relacja musicie...
„Cześć, piękna pastereczko” autorstwa Konrada Cieplika to powieść, w której uczucia zmieniają się jak fale – czasami uspokajają się niczym górski wiaterek, by nagle wybuchnąć pełnią swojej siły. To subtelna, lecz intensywna opowieść o relacji dwojga ludzi, którzy spotykają się w najmniej przewidywalnym miejscu i momencie swojego życia.
W malowniczym otoczeniu albańskich gór, w przestrzeni nietkniętej przez cywilizację, poznajemy Michała – motocyklistę, wolnego ducha, który podróżuje po świecie na własnych zasadach – oraz Louise, młodą Francuzkę, opiekunkę owiec swojego dziadka. Ich pierwsze spotkanie na leśnej drodze, wśród wzgórz i owczych stad, ma w sobie coś symbolicznego, niemal magicznego. Właśnie wtedy zaczyna się historia, która nie wymaga spektakularnych zwrotów akcji, aby wciągnąć czytelnika.
Z każdym nowym zdarzeniem rośnie ciekawość, zwłaszcza gdy Louise stopniowo odkrywa swoją przeszłość. Mimo że ma dopiero 22 lata, niesie ze sobą ogromny bagaż doświadczeń. Jej emocjonalne zamknięcie, obojętność wobec świata oraz ucieczka do Albanii to próby zmierzenia się z traumą, którą przeszła we Francji. Serce się kurczy, gdy odkrywamy jej historię – opowiedzianą bez przesadnego dramatyzmu, lecz z dużą wrażliwością.
Michał, 61-letni emerytowany podróżnik, jest jej kompletnym przeciwieństwem, ale zarazem idealnym uzupełnieniem. Spokojny, otwarty, pełen życiowej mądrości, wzbudza zaufanie i respekt. Skrywa wiele opowieści, jednak dzieli się nimi wtedy, gdy mają znaczenie. Jego zasady, których nie łamie nawet dla młodej, pięknej dziewczyny, nadają tej relacji wyjątkową głębię i autentyczność.
To, co łączy Michała i Louise, rozwija się powoli – poprzez rozmowy, ciszę i wspólne chwile. Z dala od cywilizacji, w otoczeniu szumu drzew i górskich stoków, budują związek oparty na prawdzie, szacunku i uważności. Autor w piękny sposób ukazuje, że bliskość może przybierać różne formy, a więź między duszami jest równie silna jak każda inna.
Ważnym kontekstem jest również kultura Albanii – kraj o jasno określonych zasadach i rolach dla kobiet. Ten kontekst nadaje historii realizmu i podkreśla trudności, z jakimi zmaga się Louise. Kilka wspólnie spędzonych dni wystarczy, aby między bohaterami zrodziła się delikatna, ale trwała więź – taka, która na zawsze pozostawia ślad.
Konrad Cieplik zaskakuje pięknym stylem pisania, bez oceniania i z dużą empatią wobec swoich postaci. Skupia się na relacji Michała i Louise, a ich życie „spod radaru” odkrywamy stopniowo, w rytmie emocji. Różnice w wieku, kulturze i doświadczeniach nie dzielą ich, wręcz przeciwnie – stają się przestrzenią do wzajemnego zrozumienia.
To także historia o dokonanych wyborach. Louise, pochodząca z zamożnej, prawniczej rodziny z Marsylii, mogłaby prowadzić życie pełne luksusów, ale demony przeszłości skutecznie blokują jej przyszłość. Michał z kolei korzysta z wolności, na którą ciężko pracował, ciesząc się światem i ludźmi, ale pozostaje wierny swoim wartościom.
„Cześć, piękna pastereczko” to piękna, emocjonująca opowieść, która skłania do refleksji nad priorytetami, jakością relacji i prawdziwą oceną drugiego człowieka. Ukazuje, że życie w każdym wieku potrafi nas zaskoczyć, a jego sens kształtujemy sami – w własnym tempie i na własnych zasadach. To opowieść o odwadze, by zatrzymać się przy kimś, kto wydaje się przypadkowy, i spróbować zajrzeć głębiej w jego spojrzenie.
Z całego serca zachęcam do przeczytania tej książki. To historia, która porusza emocje i na długo zostaje w naszej świadomości. List, który Louise napisała do Michała, sprawił, że w moich oczach pojawiły się łzy.
„Cześć, piękna pastereczko” autorstwa Konrada Cieplika to powieść, w której uczucia zmieniają się jak fale – czasami uspokajają się niczym górski wiaterek, by nagle wybuchnąć pełnią swojej siły. To subtelna, lecz intensywna opowieść o relacji dwojga ludzi, którzy spotykają się w najmniej przewidywalnym miejscu i momencie swojego życia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW malowniczym otoczeniu albańskich...
"Witaj, piękna pastereczko" Konrad Cieplik
Są takie książki, które przyciągają jeszcze zanim trafią w nasze ręce. Tak właśnie było u mnie z „Witaj, piękna pastereczko”. Gdy tylko zobaczyłam pierwsze zapowiedzi, wiedziałam, że chcę poznać tę historię. I kiedy w końcu usiadłam z nią w fotelu, przepadłam — przeczytałam ją jednym tchem.
To opowieść zbudowana na kontrastach. Na pierwszy rzut oka wszystko tu do siebie nie pasuje. A jednak wystarczy zmienić perspektywę, by dostrzec, że dwa zupełnie obce światy mogą stworzyć zaskakująco spójną całość. Wystarczy jedno przypadkowe spotkanie na albańskiej drodze, by rozsypane elementy zaczęły wskakiwać na swoje miejsce.
On — harleyowiec na emeryturze. Wolny duch, który przemierza świat swoim jednośladem. Doświadczony przez życie, uważny, cierpliwy, z rzadkim dziś darem słuchania drugiego człowieka.
Ona — młoda, piękna kobieta pasąca owce na albańskich pastwiskach. Doświadczyła więcej bólu, niż powinien unieść ktokolwiek w jej wieku. Zamknięta w sobie, skrywająca emocje pod maską obojętności, prowokacji i kokieterii.
A wokół nich — majestatyczna przyroda Albanii. Góry uczące pokory, wodospad oczyszczający myśli, cisza, która zmusza do konfrontacji z samym sobą. Natura nie jest tu tylko tłem — staje się niemym świadkiem rodzącej się relacji.
Ich spotkanie staje się formą terapii — szczególnie dla Lou. Ona testuje, prowokuje, odciąga uwagę od spraw najważniejszych. On pozwala jej na tę grę, bo wie, że nie można nikogo zmusić do otwarcia się. Czas, cierpliwość i obecność — tylko tyle i aż tyle. Bez ocen, bez presji, bez narzucania rozwiązań.
W tej historii nikt nikogo nie naprawia na siłę. Oni po prostu są. Pracują ramię w ramię, rozmawiają, przekomarzają się, budują własny rytm dnia. Oferują sobie coś, czego tak bardzo dziś brakuje — autentyczną obecność.
Czy to miłość? Przyjaźń? A może porozumienie dusz, które wymyka się schematom? Autor nie daje prostych odpowiedzi. I właśnie to jest w tej relacji najpiękniejsze.
Zakończenie bardzo mnie wzruszyło. Mimo różnicy wieku i kultury, bohaterowie nadają na tych samych falach. Dla postronnego obserwatora ich więź może być niezrozumiała, ale między nimi istnieje coś głębokiego, czystego i prawdziwego.
Jedynym elementem, który momentami mnie wybijał z rytmu, była liczba wulgaryzmów. Rozumiem ich funkcję i autentyczność, jednak w ustach Lou polskie przekleństwa brzmiały dla mnie nieco nienaturalnie — być może lepiej odebrałabym je w wersji francuskiej czy angielskiej.
„Witaj, piękna pastereczko” to jednak przede wszystkim poruszająca, psychologiczna opowieść o traumie, samotności i potrzebie bycia wysłuchanym. To historia o dziewczynie, której uleczono ciało, ale nie pozwolono uleczyć duszy. O bólu, który zamiast zostać wykrzyczany, został uciszony oceną i niezrozumieniem.
To książka o walce o siebie. O prawie do własnych emocji. O tym, jak ogromną moc ma zwykłe: „jestem tu”.
Bardzo wartościowa, refleksyjna i emocjonalnie intensywna historia.
Gorąco polecam.
"Witaj, piękna pastereczko" Konrad Cieplik
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą takie książki, które przyciągają jeszcze zanim trafią w nasze ręce. Tak właśnie było u mnie z „Witaj, piękna pastereczko”. Gdy tylko zobaczyłam pierwsze zapowiedzi, wiedziałam, że chcę poznać tę historię. I kiedy w końcu usiadłam z nią w fotelu, przepadłam — przeczytałam ją jednym tchem.
To opowieść zbudowana na kontrastach....
❗️Wśród albańskich wzgórz splata się los
dwóch dusz ❗️
Niesamowicie piękna powieść, którą czyta się aż do ostatniej strony. Dwóje bohaterów, młoda dziewczyna - pasterka, i harleyowiec na emeryturze. Czy taka relacja może się zdarzyć? Jak najbardziej.
To przypadkowe spotkanie bardzo zmienia oboje bohaterów. Te kilka chwil, które przyszło im spędzić pośród gór, lasów, owiec i łąk przyczyniło się do ujawnienia bolesnej przeszłości, dając nadzieję na lepsze jutro.
Dwoje bohaterów, których połączył los dając im możliwość wykorzystania tego wspólnego czasu jak najlepiej, poprzez rozmowę, zaufania i obecność.
Polecam książkę jak najbardziej bo jest wyjątkowa. Zakończenie mnie bardzo wzruszyło, i z pewnością pozostanie ze mną na dłużej.
Jeżeli nie czytaliście jeszcze to przeczytajcie i przekonacie się sami, że warto było po nią sięgnąć.
❗️Wśród albańskich wzgórz splata się los
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo todwóch dusz ❗️
Niesamowicie piękna powieść, którą czyta się aż do ostatniej strony. Dwóje bohaterów, młoda dziewczyna - pasterka, i harleyowiec na emeryturze. Czy taka relacja może się zdarzyć? Jak najbardziej.
To przypadkowe spotkanie bardzo zmienia oboje bohaterów. Te kilka chwil, które przyszło im spędzić pośród gór, lasów,...
Co może połączyć 61 latka z 22 latką? Przyjaźń? Miłość? A może więzy rodzinne? Właśnie w tej książce mowa jest o magicznej więzi między emerytowanym harleyowcem a młoda , piękną pastereczką , która w tak młodym wieku bardzo dużo doświadczyła. Wystarczyło jedno spotkanie! Jedno spojrzenie na siebie żeby rodziło się między nimi coś co ich do siebie przyciągnęło. Do czego doprowadzi to spotkanie?
Powiem wam że pokochałam głównych bohaterów. Ich hasełka rozwalały mnie na łopatki. Nie powiem bo jest dużo wulgaryzmów ale mi to nie przeszkadzało. Książka napisana jest lekko i z fajnymi zwrotami akcji. Cały czas się coś dzieje. Jedynie co to byłam zaskoczona zakończeniem. Oczywiście pozytywnie.
Co może połączyć 61 latka z 22 latką? Przyjaźń? Miłość? A może więzy rodzinne? Właśnie w tej książce mowa jest o magicznej więzi między emerytowanym harleyowcem a młoda , piękną pastereczką , która w tak młodym wieku bardzo dużo doświadczyła. Wystarczyło jedno spotkanie! Jedno spojrzenie na siebie żeby rodziło się między nimi coś co ich do siebie przyciągnęło. Do czego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam dla Was coś co bardzo się Wam spodoba. Różnica wieku , harleyowiec i Albanskie góry w tle.
Doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona – Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi się niezwykła więź.
Z biegiem czasu tworzą własny, intymny mikroświat – przesycony ciszą, spojrzeniami i gestami, które znaczą więcej niż słowa.
Jest to książka nietuzinkowa, niebanalna, wyjątkowa. To historia o romansie bez romansu. O milosci dwojga, doświadczonych ludzi , z masą trudnych przeżyć, na różnych etapach życia.
"Czasem lepiej odpuścić i zrobić coś innego, coś dla siebie. Bo wiesz... większość rzeczy, które próbujemy zrobić dla innych, i tak się piep*rzy."
Połączyło ich przypadkowe spotkanie, jedno spojrzenie, szybsze bicie serca. Dogadują sie pd pierwszej sekundy, czytają sobie w myślach a Milczenie jest cenniejsze niż niejedno słowo.
Tutaj między słowami dzieje się magia. Tak jak wspominałam nie jest to typowy cielesny romans ,a jednak.....tutaj aż Kipi od iskier.... długie, szczere rozmowy , podteksty, zaczepki, flirt, przytulasy to wszystko tak podsyca naszą wyobraźnię, że nic więcej nam nie potrzeba.
"Jesteś moim "wszystko " - choć tak naprawdę nigdy nie dotknęłam Cię tak, jak chciałabym dotykać. (...)
Ty mnie dotknąłeś tysiąc razy... tylko nie tam, gdzie inni próbują. Ty trafiłeś głębiej.
Ale oprócz tego magnetycznego przyciągania mamy tutaj porozumienie dusz. Młodej, poranionej ze starszą, doświadczoną, które czują się jakby znali sie całe życie. Nie oceniają, nie krytykują, słuchają i leczą sie na wzajem. To historia ,ktora pokazuje, że większość nie ma znaczenia. Kiedy spotykasz tą jedną na milion osobę najprostsze gesty są najcenniejsze.
"Nic nie dzieje się przypadkiem - ludzie pojawiają się w naszym życiu z jakiegoś powodu. Może po to, by nas czegoś nauczyć, otworzyć oczy na nowe możliwości albo pomóc nam dostrzec to, czego sami nie widzieliśmy."
To także książka pokazująca, że przeznaczenie odgrywa dużą rolę w naszym życiu.
Kiedy wczytacie się w nią, zobaczycie, że choćbyście nie wiem co robili los przyniesie ci to co zaplanował. Książka jest bardzo komfortowa ,pomimo poruszanej trudnej tematyki. Mamy wplecione wątki narkomani, wykorzystywania seksualnego, trudnych przeżyć emocjonalnych. To głęboka lektura ,płynąca swoim, spokojnym torem i powiem szczerze ,że jest to pierwsza historia, której spokojna fabuła w ogóle mi nie przeszkadzała.. To jest również taka pozycja, że choćbym rozpisywała sie na kilka stron zawsze będę czuła niedosyt słów. Wszystko to jest okraszone Albanskimi górami , które działają jak kojący balsam na zbolałe ciało. Gorąco wam polecam. " - Wiesz... - powiedziałem powoli - ...gdybyś chciała się ukryć, wybrałabyś inne miejsce. Góry są za prawdziwe. Za szczere. One się nie nadają na schronienie, tylko na konfrontację. Z samym sobą."
Mam dla Was coś co bardzo się Wam spodoba. Różnica wieku , harleyowiec i Albanskie góry w tle.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona – Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi się niezwykła więź.
Z biegiem czasu tworzą własny, intymny mikroświat –...
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która mnie zaskoczyła. Spodziewałam się lekkiej powieści obyczajowo-romantycznej i chociaż znalazłam w niej trochę lekkości, lecz tylko za sprawą pięknych opisów przyrody. Fabuła nie była już do końca tak spokojna, chociaż nie było w niej wielu zwrotów akcji. Zaskoczyło mnie to, że autor (mężczyzna) potrafi taki sposób poprowadzić fabułę książki, od której trudno było mi się oderwać. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to lektura dla każdego, ja sama również wolę czytać kryminały, chociaż od czasu do czasu lubię też poznawać inne książki urozmaicając wybieranie tytułów książek z różnych gatunków literackich. W tej książce nie tylko znajdziemy wiele pięknych opisów albańskiej przyrody i cudnych krajobrazów, lecz również sporą ilość symbolicznych gestów, przypadkowych spotkań i filozoficznych rozmyślań.
"Zapowiadał się piękny dzień, bez pośpiechu, bez presji. Wiedziałem, że przede mną chwile, które mogłem smakować powoli, jak najlepsze wino. Jeszcze wtedy nie przypuszczałem, że za kilka godzin los postawi na mojej drodze coś, co nie tylko odmieni tę podróż, ale może i całe moje życie."
Michał jest sześćdziesięciojednoletnim Polakiem, pasjonatem motocyklowych podróży po świecie, przyjechał do Albanii na swoim harleyu, gdyż marzył o tym wyjeździe od dawna. Tę podróż miał miał odbyć już wcześniej razem z przyjacielem, lecz z różnych powodów nie udało im się tego zrobić. W tedy obiecał sobie, że raz jeszcze spróbuje objechać wzgórz Albanii, tym razem jednak wyruszył w podróż sam. Jego plan podróży był bardzo prosty, wyruszyć motocyklem w krętą drogę biegnącą wśród pagórków i cieszyć się pięknym krajobrazem i wiatrem we włosach, a potem wrócić do hotelu. Plan wydawał się doskonały i prosty do realizacji. Ale...
Często słyszy się, że nic nie dzieje się przypadkiem a pojawiający się w naszym życiu ludzie zawsze mają jakiś powód by się odnaleźć w naszym życiu. Może po to, by nas czegoś nauczyć, otworzyć oczy na nowe możliwości albo pomóc nam dostrzec to, czego sami nie widzieliśmy.
"SH-20 to dzika szosa, wijąca się przez albańskie góry jak wąż na krawędzi przepaści. Z jednej strony pionowe ściany skał, z drugiej bezdenne doliny. Asfalt gładki, nowiutki, ale zakręty ostre jak brzytwa, a przepaście tuż za barierkami."
"Pierwsze kilometry prowadziły mnie łagodnymi zakrętami wzdłuż zboczy, gdzie gęste lasy rzucały długie cienie na asfalt. Każdy wdech był jak łyk czystej wolności - bez świateł, bez korków, tylko ja, maszyna i otaczający mnie świat, który nie spieszył się nigdzie, tak jak ja."
Gdy na drodze natyka się na stado owiec, które bez pośpiechu pogania młoda dziewczyna, od razu zauważa, że ona nie jest stąd, nie pasuje do tego obrazka. Zaintrygowany tym spotkaniem zagaduje dziewczynę zwrotem „Witaj, piękna pastereczko” i... proponuje jej pomoc. Dlaczego tak bardzo zaciekawiła go ta dziewczyna? Czy zatrzymał się tylko na wakacyjny podryw? Podstarzały mężczyzna chce zdobyć młodą i niedoświadczoną kobietę? Michał postanowił poznać Louis i zaspokoić swoją ciekawość, dlaczego i skąd się wzięła. Tak zaczęła się ich dłuższa rozmowa i cała ta historia...
Ich spotkanie jednak nie jest rodem z taniego romansu, to zdecydowanie coś więcej, to jakby przypadkowe spotkanie dwójki samotnych ludzi, związek dusz, dzięki któremu będą mogli otworzyć się przed sobą i zatrzymać choć na chwilkę czas, żeby zalegająca wokół cisza mogła ukoić rany w sercach...
Ich relacja rozwija się powoli, niespiesznie, chociaż ich rozmowy i przemyślenia wciągają tak bardzo, że trudno odłożyć książkę na później. Dziewczyna stopniowo odkrywa się przed starszym mężczyzną, któremu tak bardzo zaufała jak nikomu innemu ze swojej rodziny.
Lektura refleksyjna a bohaterowie rzeczywiści chociaż nie zawsze jednoznaczni, czasem też ich zachowanie może wprowadzać konsternację i niepokój, lecz tym bardziej wydaje się opowieścią, która mogłaby się wydarzyć...
Zakończenie książki nie zamyka wszystkich wątków, z powodzeniem można je dalej poprowadzić lub tylko domyślać się dalszego ciągu.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która mnie zaskoczyła. Spodziewałam się lekkiej powieści obyczajowo-romantycznej i chociaż znalazłam w niej trochę lekkości, lecz tylko za sprawą pięknych opisów przyrody. Fabuła nie była już do końca tak spokojna, chociaż nie było w niej wielu zwrotów akcji. Zaskoczyło mnie to, że autor (mężczyzna) potrafi taki sposób poprowadzić...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Każdy człowiek, nie tylko Ty czy ja, ale każdy, raz jest nad linią, raz pod nią. Takie jest życie. A właściwie... to właśnie jest życie. To nie tylko pasmo sukcesów, lecz także porażek. I trzeba z tym żyć. Uwierz mi, że nie zawsze warto coś naprawiać. Czasem lepiej odpuścić i zrobić coś innego, coś dla siebie. Bo wiesz... większość rzeczy, które próbujemy zrobić dla innych, i tak się piep*rzy."
"Witaj, piękna pastereczko"
Przed Wami opowieść o miłości nietypowej, cichej, pozbawionej schematów ale i boleśnie prawdziwej.
Od razu zaznaczę, że nie jest to romans oparty na namiętności i fizycznym napięciu, a także nie jest dramatem.
Historia, którą Wam przedstawiam jest historią spotkania dwóch dusz w najmniej oczywistym miejscu i czasie, a dokładniej o 61-letnim Michale oraz dwudziestokilkuletnią Louise. Tak, dobrze widzicie, mamy tutaj sporą różnicę wieku, ale nie zrażajcie się tym, bo wiem, że co niektórych już to zniechęci.
Michał ciesząc się emeryturą wyrusza swoim harleyem w albańskie góry, które są miejscem nieprzystosowanym do ucieczki, a do konfrontacji z samym sobą.
I to właśnie pośród wzgórz, pośród stada owiec spotyka ją, Louise, młodą kobietę o czarnych włosach z tatuażami, która niespecjalnie pasuje do pasterskiego krajobrazu.
Już od pierwszych chwil, zauważymy, pomimo tego, że są dla siebie zupełnie obcy, że łączy ich coś, czego nie da się wytłumaczyć.
Pierwsze spotkanie oczywiście nie było ostatnim, wręcz przeciwnie, nie potrafią się od siebie oderwać.
Ale ich bliskość nie opiera się na fizyczności, zaś na rozmowie, rozmowie w której nie ma udawania, za to są zwierzenia, sekrety, ból przeszłości, tutaj nie ma czegoś takiego jak tłumienie emocji.
Pojawiają się pocałunki, przytulenia, wspólne noce przy ognisku i nie, to nie jest namiętność a obecność, poczucie bezpieczeństwa.
I tak, to właśnie w tym tkwi największa siła tej książki.
Książki, która jest inna niż wszystkie.
Jest piękna i bardzo wartościowa.
Podczas lektury w naszej głowie będzie kłębiło się mnóstwo pytań.
Czy Louise z Michałem ułoży sobie przyszłość?
A może on zjawił się tylko na chwilę?
Aby... aby zmienić ją? Nauczyć czuć?
Nauczyć wyrażać swoje emocje by najzwyczajniej dać upust łzom?
Ta książka to lawina emocji.
Ciężko jest o niej pisać.
Najbardziej porusza jednak fakt, że dwoje ludzi, którzy tak naprawdę nie powinni mieć ze sobą nic wspólnego porozumiewają się lepiej niż z rówieśnikami.
Tutaj wiek przestaje mieć znaczenie.
Tutaj liczy się to, co dzieje się między słowami.
Tak po prostu... w ciszy.
Kochani, przed Wami fenomenalna powieść obyczajowa z elementami romansu, ale zupełnie innymi niż te, do których przywykliśmy. Czytając recenzję, zdążyliście zauważyć.
Ale... czasem dwa pocałunki zostawiają po sobie więcej niż cały romans. Nie trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza będąc po lekturze.
"Jesteś moim "wszystko " - choć tak naprawdę nigdy nie dotknęłam Cię tak, jak chciałabym dotykać. (...)
Ty mnie dotknąłeś tysiąc razy... tylko nie tam, gdzie inni próbują. Ty trafiłeś głębiej.
Twoimi słowami. Głosem. Tą chole*rną pewnością, że gdybym do Ciebie podeszła, a między nami była przepaść - to i tak byś skoczył. Bo ja też bym skoczyła." 🥺
Ta książka pozostanie ze mną zdecydowanie na dłużej. 🥹
Czytajcie!
"Każdy człowiek, nie tylko Ty czy ja, ale każdy, raz jest nad linią, raz pod nią. Takie jest życie. A właściwie... to właśnie jest życie. To nie tylko pasmo sukcesów, lecz także porażek. I trzeba z tym żyć. Uwierz mi, że nie zawsze warto coś naprawiać. Czasem lepiej odpuścić i zrobić coś innego, coś dla siebie. Bo wiesz... większość rzeczy, które próbujemy zrobić dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to◇Recenzja◇
Premiera 23.01.2026 r.
„Witaj piękna pastereczko” - Konrad Cieplik
Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_novaeres
Motywy:
- głębokie rozmowy
- różnica wieku
- albańskie góry
- przygoda życia
Historia różni się od typowych książek o relacjach dwójki ludzi. Nie ma romansu fizycznego, chociaż pojawia się wiele podtekstów, przytuleń i nawet pocałunków. Co bohaterowie zgłębiali siebie nawzajem za pomocą długich rozmów, zarówno o wszystkim jak i o niczym. Jedne są mocno głębokie i refleksyjne, inne głupiutkie i niepoważne. Co jest zadziwiające, to, że pomimo dużej różnicy wieku rozumieją się doskonale. Czuć między nimi nić porozumienia i chęci wyjawienia swoich najskrytszych koszmarów.
On – 61letni facet na motocyklu, który przemierza na swoje maszynie wiele krajów i dróg. Uwielbia piękne otoczenie i to jak refleksyjnie na niego wpływa. Nie ma standardowych poglądów, nie idzie tak jak inni. Jedzie wytyczoną ścieżką, ale tylko tą, którą sam wyznaczył. Nie będzie grał jak świat chce. W rozmowach nie raz pokazuje jakie ma poglądy na różne tematy. Co wprawiało mnie w refleksyjny stan. Dzięki niemu naprawdę można wiele przemyśleć, zrozumieć i chcieć zmienić swoje życie.
Autor dzięki niemu pokazał np., że każdy człowiek zasługuje na szacunek, dopóki sam go nie zniszczy. Pokazał, że los jest tak mocno pokręcony, że niczego nie można być pewnym, a nasze przeżycia powinny dawać nam siłę. Uważa, również, że za zdradę powinna być śmierć, a rozmowa i zaufanie w związku to podstawa. No i tutaj mam małą zagwozdkę, ponieważ sam jest w związku a dopuszcza się przytuleń i pocałunków. No może nie są połączone z namiętnością jako taką, ale jednak są. Tutaj postawa bohatera zaleciała mi małą hipokryzją, bo trochę zboczył z swoich poglądów. Może to za pomocą uczuć jakie zaczął darzyć młodą dziewczynę.
Ona, pomimo młodego wieku wiele już w życiu przeszła. Piekło, bo inne słowo nie pasuje. Za każdym razem popadała w coraz większą rozpacz, ale się podnosiła. Nikt nie chciał jej zrozumieć. Same zakazy i kary. Widzieli w niej winowajcę, a nie niewinną osobę z problemami. Nikt nie pokusił się o zgłębienie tego co w niej siedzi. Dopiero on. Zaintrygowała go i zaszczepiła ciekawością. Dzięki niemu wreszcie emocje puściły. Śmiała się. Smuciła. Płakała. Złościła. Odżyła i pragnęła innego życia.
Jednak ta historia nie jest o fizyczności, czy romansie, namiętności. Tutaj chodzi o głębię jaka tworzy się między dwojgiem kompletnie obcych osób i to z dużą różnicą wieku. On jest wyrozumiały, zaintrygowany, a ona samotna i niezrozumiała. Musieli się spotkać aby każde poczuło coś czego mu brakowało. Ale mnie jednak najbardziej urzekły ich refleksyjne rozmowy. Czułam to całą sobą. Myśli kłębiły mi się niczym tornado. Bohater miał takie ciekawe spostrzeżenia na otaczający nas świat, że sama zaczęłam o tym myśleć. A autor ujął to tak pięknie i prosto w słowach, że łaknęłam więcej. A ich relacja pokazała, że bliskość to nie tyle fizyczność, co zrozumienie i słuchanie. Nie powinniśmy tłumić w sobie emocji i słów, bo może to mieć tragiczne skutki. Ale wiem że to może być trudne przy złych ludziach. Przy tych odpowiednich słowa same płynął. Nie boimy się, że ktoś nas wyśmieje, albo obrzuci winą. Wysłucha, przytuli i zrozumie.
Ta książka potrafi trafić centralnie do duszy i serca. A w umyśle zostanie na naprawdę długo. Musicie sięgnąć po ”Witaj piękna pastereczko” , jeśli lubicie autentyczne historie z płynącym z jej środka mocnym przesłaniem.
9/10❤️
◇Recenzja◇
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPremiera 23.01.2026 r.
„Witaj piękna pastereczko” - Konrad Cieplik
Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_novaeres
Motywy:
- głębokie rozmowy
- różnica wieku
- albańskie góry
- przygoda życia
Historia różni się od typowych książek o relacjach dwójki ludzi. Nie ma romansu fizycznego, chociaż pojawia się wiele podtekstów, przytuleń i nawet pocałunków. Co...
„Witaj, piękna pastereczko” to historia, której nie da się zamknąć w kilku prostych słowach. Harleyowiec przemierzający Albanię. Spotkanie z młodą pasterką. Rozmowa, która przeradza się w coś znacznie głębszego. A wokół nich natura – spokojna, surowa, niemal symboliczna.
To powieść o przeznaczeniu, odpowiedzialności za własne decyzje, o bagażu doświadczeń, który każdy z nas niesie. O relacjach, które czasem wykraczają poza naszą logikę. O odwadze, by odejść. O odwadze, by spróbować.
Nie jest to książka łatwa ani dla każdego. Ale jeśli lubicie historie, które zadają pytanie „kim jestem?” i zostają w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony – warto dać jej szansę.
Bo to nie jest zwykła opowieść. To spotkanie.
„Witaj, piękna pastereczko” to historia, której nie da się zamknąć w kilku prostych słowach. Harleyowiec przemierzający Albanię. Spotkanie z młodą pasterką. Rozmowa, która przeradza się w coś znacznie głębszego. A wokół nich natura – spokojna, surowa, niemal symboliczna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść o przeznaczeniu, odpowiedzialności za własne decyzje, o bagażu doświadczeń, który każdy z...
R E C E N Z J A 🔥
Przedstawiam wam książkę, która pokaże wam, że każdy człowiek, którego spotykamy nie jest przypadkowy... Oto chwytająca za serce powieść "Witaj, piękna pastereczko" autorstwa Konrada Cieplika. ♥️🔥♥️
Autor od pierwszych stron wprowadza nas w samo sedno historii. Bez czajenia się i, bez zbędnego owijania w bawełnę co działa jak najbardziej na plus. Od wypowiedzenia słów "Witaj, piękna pastereczko" zaczyna się historia dwojga zupełnie obcych i różnych od siebie ludzi. Ich pierwsze „witaj” staje się początkiem głębokiej więzi — nie takiej opartej na spektakularnych gestach, ale na ciszy, spojrzeniach i obecności, które znaczą więcej niż słowa.
W tej książce autor pokazuje, że różnica wieku nie jest istotna jeśli między dwojgiem ludzi rodzi się więź i porozumienie.
Język książki jest poetycki, momentami bardzo liryczny, co nadaje jej wyjątkowego klimatu. Opisy albańskiej przyrody są piękne i obrazowe, a dialogi naturalne. Autor umiejętnie buduje nastrój, dzięki czemu czytelnik może poczuć się jakby przeniósł się do przedstawionego świata.Bohaterowie są wrażliwi i autentyczni, dzięki czemu łatwo się z nimi utożsamić. Ich przeżycia pokazują, jak kruche potrafią być marzenia zderzone z rzeczywistością.
To literatura dla tych, którzy cenią głębokie rozmowy, subtelne gesty i atmosferę bliskości, a także chcą się zanurzyć w historię, która zostawia ciepły ślad w pamięci i skłania do refleksji nad tym, jak ważna jest prawdziwa obecność w relacjach.
#WITAJPIĘKNAPASTERECZKO #KONRADCIEPLIK #recenzjaksiazki #Literaturaobyczajowa #emocje #miłość #relacje #refleksyjnaLektura #PolskaLiteratura #czytambolubię
R E C E N Z J A 🔥
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedstawiam wam książkę, która pokaże wam, że każdy człowiek, którego spotykamy nie jest przypadkowy... Oto chwytająca za serce powieść "Witaj, piękna pastereczko" autorstwa Konrada Cieplika. ♥️🔥♥️
Autor od pierwszych stron wprowadza nas w samo sedno historii. Bez czajenia się i, bez zbędnego owijania w bawełnę co działa jak najbardziej na plus. Od...
Historia ta opowiada o związku dwojga ludzi. Spotkali się przypadkiem (choć on twierdzi, że to zrządzenie losu), poznali się, polubili. Opowiedzieli sobie swoje życie. Ona miała za sobą trudną, bardzo dramatyczną przeszłość. On opowiadał o swoich partnerkach, rodzinie, a przede wszystkim o wielu swoich podróżach na harleyu. Czy się w sobie zakochali? Czy to była wielka miłość, czy zauroczenie? Jaką rolę w tym związku odegrał seks? Przeczytajcie. Z pozoru to historia jakich wiele: on i ona w górskiej scenerii. Spanie pod gołym niebem i zimna kąpiel w strumieniu pod wodospadem. Co wyróżnia tę opowieść? Ona ma lat dwadzieścia dwa, a on sześćdziesiąt jeden! Tak właściwie to mógłby być jej dziadkiem!
Akcja powieści toczy się przez kilka dni pośród gór Albanii. Dziewczyna jest Francuską, ale przyjechała właśnie do rodziny i zajmuje się pasieniem owiec. Mężczyzna jest już emerytem, ma więc dużo czasu i poróżuje sobie po pięknych i widokowych górskich drogach. Podczas jednej z takich przejażdżek spotyka "pastereczkę" i zaintrygowany jej urodą i tajemniczością postanawia ją poznać. W powieści znajduje się wiele opisów górskiej przyrody. Książka jest pełna liryzmu i spokoju. Wraz z bohaterami można tu przeżyć spokojne poranki i długie wieczory przy ognisku. Owce, którymi opiekuje się dziewczyna, nie stwarzają żadnego problemu. O dziwo, nawet nie trzeba ich doić! Nasi bohaterowie mają więc bardzo dużo czasu dla siebie. Dni upływają im na rozmowie. Powieść składa się praktycznie z samych dialogów. Cóż on i ona robili, gdy już zagnali owce na polankę? Rozmawiali. I po jakichś dwudziestu kartkach, na których czytamy, o czym tak konwersowali, już jest wieczór i trzeba wracać. I tak przez cały czas. Dialogi i powolne odkrywanie skrywanych przez dziewczynę tajemnic.
Powieść jest nawet dość ciekawa, napisana została w bardzo liryczny sposób. Łatwo ulec temu klimatowi, który każe nam zwolnić, pooddychać ze spokojem, zapatrzeć się w piękno górskiego krajobrazu i zadumać nad ludzkim życiem. Dwoje nieznanych sobie ludzi spotkało się przypadkiem i pomiędzy nimi pojawiło się coś szczególnego. Więź, która pokazuje, że my ludzie potrzebujemy się nawzajem, a drugi człowiek może nas zarówno skrzywdzić, jak i zachwycić i uleczyć.
Pomimo tego urokliwego szczególnego klimatu i nastroju powieść do mnie nie przemówiła. Nijak nie mieści mi się w głowie miłosne spotkanie młodej dziewczyny z mężczyzną o prawie czterdzieści lat starszym. To on jest tutaj narratorem, więc z jego punktu widzenia poznajemy wydarzenia. Ona jest tylko "pastereczką", której on objaśnia świat. On jest mądry, zaradny, a ona tylko wulgarna. Jakoś te portrety postaci też do mnie nie przemawiają. No i jej przeszłość. Kilkukrotnie spotkało ją samo zło. Wpadała kilka razy w podobne kłopoty. I po tym wszystkim siedzi sama w górach. Mało prawdopodobne.
Myślę, że znajdą się czytelnicy, którym ta historia się spodoba. Choćby dla klimatu i tego nieśpiesznego tempa. Może kogoś zachwyci związek ludzi z tak wielką różnicą wieku. Może uwierzycie w prawdopodobieństwo tej historii. Sami sprawdźcie.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Historia ta opowiada o związku dwojga ludzi. Spotkali się przypadkiem (choć on twierdzi, że to zrządzenie losu), poznali się, polubili. Opowiedzieli sobie swoje życie. Ona miała za sobą trudną, bardzo dramatyczną przeszłość. On opowiadał o swoich partnerkach, rodzinie, a przede wszystkim o wielu swoich podróżach na harleyu. Czy się w sobie zakochali? Czy to była wielka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która stawia na emocje, refleksję i spokojne tempo, a nie na spektakularną akcję. Konrad Cieplik opowiada historię spotkania dwojga ludzi z zupełnie różnych światów, wykorzystując to jako punkt wyjścia do rozważań o samotności, dojrzewaniu uczuciowym i potrzebie bliskości.
Największą siłą książki jest jej atmosfera. Autor w sposób niezwykle obrazowy opisuje przestrzeń — surową, chwilami dziką, ale jednocześnie piękną — która staje się nie tylko tłem wydarzeń, lecz także metaforą wewnętrznych stanów bohaterów. Przyroda harmonizuje z emocjami, a cisza oraz prostota codziennego życia kontrastują z doświadczeniami i bagażem przeszłości głównego bohatera.
Relacja między postaciami rozwija się powoli i naturalnie, bez tanich chwytów czy nachalnego dramatyzmu. To raczej historia o stopniowym oswajaniu drugiego człowieka, o rozmowach, spojrzeniach i niedopowiedzeniach. Cieplik unika idealizacji — bohaterowie są ludzcy, niejednoznaczni, czasem zagubieni, co działa na korzyść powieści. Czytelnicy oczekujący dynamicznej akcji mogą poczuć niedosyt, ale ci, którzy cenią literaturę obyczajową z nutą refleksji, znajdą tu coś dla siebie.
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która stawia na emocje, refleksję i spokojne tempo, a nie na spektakularną akcję. Sprawdzi się jako lektura dla tych, którzy szukają wyciszenia, emocjonalnej szczerości i historii, która na długo pozostaje w pamięci.
„Witaj, piękna pastereczko” to powieść, która stawia na emocje, refleksję i spokojne tempo, a nie na spektakularną akcję. Konrad Cieplik opowiada historię spotkania dwojga ludzi z zupełnie różnych światów, wykorzystując to jako punkt wyjścia do rozważań o samotności, dojrzewaniu uczuciowym i potrzebie bliskości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększą siłą książki jest jej atmosfera. Autor w sposób...
Książka opowiada o spotkaniu🐑 pokrewnych dusz.
Głównym bohaterem jest polak Michał , emerytowany motocyklista , który sam podróżuje po Albani. Pewnego dnia na jego drodze staneła piękna pastereczka . Kiedy przechodziła z owcami przecinając Michałowi drogę , on coś ujrzał w jej oczach mimo ,że była uśmiechnięta. Coś co serce mówiło mu ,że musi odkryć jej tajemnicę. Lu to fracucha a w albani miała być tylko jakis czas dla dziadka.Tak zaczęła się ich wspólna historia na pastwisku wśród owiec. Codzienie razem wstawali i wypędzali owce na pastwisko. A wieczorami przy ognisku otwierali swoje karty. Lu posiada dużo mrocznych tajemninic które nie wyjawia nikomu. Czy naszemu bohaterowi udało się do nich dotrzeć ? Jak zakończy się ich wspólna historia ? Ja osobiście chciałabym aby powstała dalsza część. Ponieważ autor zakończył tak ,że może to być koniec opowieści ale i też można pociągnąć ją dalej. Całą książkę lekko się czyta I bardzo wciąga.
Polecam 9/10⭐️
Książka opowiada o spotkaniu🐑 pokrewnych dusz.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem jest polak Michał , emerytowany motocyklista , który sam podróżuje po Albani. Pewnego dnia na jego drodze staneła piękna pastereczka . Kiedy przechodziła z owcami przecinając Michałowi drogę , on coś ujrzał w jej oczach mimo ,że była uśmiechnięta. Coś co serce mówiło mu ,że musi odkryć jej tajemnicę. Lu to...
Nie mogę powiedzieć, że jest to książka kontrowersyjna, ponieważ to słowo jest za mocne. Nie mogę powiedzieć, że jest interesująca, ponieważ to określenie będzie za słabe. Jest to niewątpliwie ten rodzaj powieści, który z jednej strony zaskakuje, gdyż dostajemy coś, czego byśmy się nie spodziewali, a z drugiej potrafi wgryźć się w naszą duszę i pobudzić strefy, o których istnieniu już dawno zapomnieliśmy.
Fenomenem tej książki jest to, że nie można jej tak po prostu po krótce opisać. Bo zobaczcie. Mamy harleyowca, który postanawia przejechać pętlę w malowniczej Albanii. I podczas swojej przejażdżki spotyka Louise - młodziutka dziewczynę mającą przez pewien czas pełnić obowiązki pasterki. Zaintrygowany nią mężczyzna rozpoczyna dialog, który kończy się jego pojawieniem w jej obozie. Od tej pory zaczynają dziać się rzeczy oraz dochodzi do rozmów, które na długo zostaną w ich pamięci. Fabule towarzyszą szczegółowe opisy przyrody, jej kontemplacja, a także masa wspomnień, rozważań i rozmyślań.
"Witaj, piękna pastereczko" nie jest powieścią ani łatwą, ani dla każdego. Fabuła przeplata się w niej z symboliką, a także z filozoficznymi rozmyślaniami. Przyroda, która wyłania się prawie z każdej strony, działa uspokajająco. Bywały momenty, kiedy nie dało się nie utożsamić z nią. Pod postacią wspomnień z życia bohaterów (niekiedy może dla nas dziwnych, nieakceptowanych, ostrych) ukryte są zagadnienia nurtów filozoficznych, z którymi mamy doczynienia na co dzień. Pomyślałam, że fajnie będzie Wam przedstawić główne jej założenia, abyście mogli sami zdecydować, czy macie odwagę zmierzyć się z tą powieścią, czy też nie. Tak więc jej treść opiera się głownie na analizowaniu następujących tez:
🥀 Moc przeznaczenia - wszystko w naszym życiu jest po coś
🥀 Powodzenie nie jest wynikiem szczęścia, ale konsekwencją naszych poczynań. Działa to również w drugą stronę. Jeżeli coś idzie nie po naszej myśli, to nie możemy mówić o pechu. W tym wypadku również to my jesteśmy za wszystko odpowiedzialni
🥀 Życie składa się z pasma sukcesów oraz porażek. To, że raz jesteśmy na tzw. szczycie, a raz na dnie, jest czymś normalnym
🥀 Każdy niesie ze sobą bagaż doświadczeń. Skrywamy w sobie rzeczy, o których nikomu byśmy nie powiedzieli, mając jednocześnie na uwadze to, że to one nas ukształtowały i będziemy je wspominać do końca życia
🥀Zamiast przepraszać, zacznij działać. To czyny, a nie słowa mają największą moc. Postępuj tak, aby nie musieć przepraszać
🥀Jeżeli nie jesteś szczęśliwy żyjąc z daną osobą - odejdź. Zostając w takiej relacji krzywdzisz nie tylko ją, ale również siebie
🥀Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować tego, że nie podjęło się żadnych działań, aby spróbować.
Powieść od pierwszego zdania stara się udzielić odpowiedzi na pytanie "Kim jestem?"
Nie będę zaprzeczać. Czasami rodzaj relacji, który pojawił się między bohaterami, wykraczał po za moją logikę i nie mogłam go zrozumieć, co nie zmienia jednak faktu, że nie twierdzę, iż takie więzi nie mają miejsca w naszym życiu. Bo to, że czegoś nie doświadczyliśmy nie znaczy, że tego nie ma. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na różnicę wieku między bohaterami - dla jednych będzie nieakceptowalna, innym nie będzie przeszkadzać. Najbardziej w tej powieści podobała mi się konfrontacja pokoleniowa - różne spojrzenia na świat, dwie odrębne definicje życia z perspektywy odmiennych płci.
Jeżeli chodzi o język oraz stylistykę - nie mam się do czego przyczepić. Pomimo rozbudowanych opisów, została napisana w sposób naprawdę przystępny i nie ukrywam, iż było to dla mnie olbrzymie zaskoczenie, bo nie spodziewałam się tego, że mężczyzna może w tak piękny sposób przelać słowa na papier.
Nie mogę powiedzieć, że jest to książka kontrowersyjna, ponieważ to słowo jest za mocne. Nie mogę powiedzieć, że jest interesująca, ponieważ to określenie będzie za słabe. Jest to niewątpliwie ten rodzaj powieści, który z jednej strony zaskakuje, gdyż dostajemy coś, czego byśmy się nie spodziewali, a z drugiej potrafi wgryźć się w naszą duszę i pobudzić strefy, o których...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziękuję za książkę do recenzji Autorowi Wydawnictwo Novae Res
Każde spotkanie jest jak szept…jak oddech zawieszony między jednym krokiem a następnym. Przychodzi niespodziewanie, bez zapowiedzi, czasem cicho, czasem z warkotem motocykla, ale zawsze z zamierzeniem by coś w nas poruszyć. Sami nigdy nie wiemy, kto stanie na naszej drodze, jakie historie przyniesie ze sobą i jak bardzo odmieni naszą własną.
Czy będzie to ktoś, kto zostanie z nami na lata, czy tylko przelotny cień, który mimo krótkiej obecności pozostawi trwały ślad? W tej niepewności spotkań z drugim człowiekiem kryje się coś niezwykle pięknego…obietnica odkrycia, emocji, sensu.
Właśnie od takiego spotkania zaczyna się ta opowieść…wśród albańskich wzgórz…
Droga od zawsze była jego domem. Setki przejechanych kilometrów, tysiące myśli unoszących się gdzieś pomiędzy kolejnym zakrętami i wiatr, który uczył go słuchać ciszy. Michał, sześćdziesięciojednoletni harleyowiec, wciąż podążał przed siebie…tam gdzie horyzont był szeroki, a serce mogło bić własnym tempem. Tym razem los prowadzi go przez albańskie wzgórza. I właśnie tam, przy wąskiej górskiej drodze, spotyka Louis dwudziestodwuletnią pasterkę, dziewczynę tak zaskakująco inną i nie pasującą do tego miejsca.
Jedno spojrzenie. Jedna chwila zatrzymana w czasie.
I słowa, które otwierają drzwi do czegoś nieznanego…
„Witaj, piękna pastereczko”.
Od tego momentu zaczyna się opowieść dwóch dusz…cicha, delikatna, pełna niedopowiedzeń, spojrzeń i gestów, które znaczą więcej niż słowa.
Ta książka poruszyła we mnie coś bardzo głębokiego. Od pierwszych stron czułam, jakbym powoli zanurzała się w świat, z którego nie chce się wracać…
Autor maluje słowami w taki sposób, że krajobrazy same pojawiają się pod powiekami. Nie trzeba wysiłku…wystarczy lekko przymknąć oczy i pozwolić im płynąć.
Czułam ciszę tych miejsc, ich spokój i przestrzeń, w której można usłyszeć na nowo własne myśli…Powiem Wam, że krajobrazy Albanii zostały tu uchwycone tak pięknie, iż rodzi się prawdziwe marzenie, by kiedyś tam pojechać.
Książka urzeka wspaniałym klimatem. Ale to, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to sposób, w jaki ta opowieść stopniowo zmieniała się w raz z kolejnymi stronami. To, co na początku wydawało się lekkie i niewinne, z czasem nabiera głębi. Pojawiają się rysy i niedopowiedzenia…a spod nich wyłaniają się emocje znacznie silniejsze, niż można by się spodziewać.
Historia jakby zdejmowała kolejne warstwy, odsłaniając bohaterów, ich przeszłość, lęki i rany.
I właśnie ta przemiana jest dla nas, czytelników, najbardziej zaskakująca i poruszająca.
Czytając, ma się wrażenie, jakbyśmy sami siedzieli razem z bohaterami przy ognisku, wsłuchani w ich ciche, szczere rozmowy. W wyznanych, które padają między nimi, nie ma sztuczności…są naturalne, proste, a przez to niezwykle prawdziwe. Te dialogi nie tylko opowiadają historię, ale tez zatrzymują czytelnika na chwilę. Skłaniają do zadumy, budzą refleksje i zostawiają w głowie pytania, na które każdy musi znaleźć odpowiedź w swoim sercu…
To piękna opowieść o uzdrowieniu przez obecność.
O odnajdowaniu siebie w oczach drugiego człowieka.
O dwóch duszach, które na chwile zatrzymał czas.
O ciszy, która koi rany.
O bliskości która czasem nie potrzebuje słów.
I o tym, że czasem wystarczy jedno spotkanie, by uleczyć rany…by znów zacząć żyć.
Z serca Wam polecam !
Dziękuję za książkę do recenzji Autorowi Wydawnictwo Novae Res
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażde spotkanie jest jak szept…jak oddech zawieszony między jednym krokiem a następnym. Przychodzi niespodziewanie, bez zapowiedzi, czasem cicho, czasem z warkotem motocykla, ale zawsze z zamierzeniem by coś w nas poruszyć. Sami nigdy nie wiemy, kto stanie na naszej drodze, jakie historie przyniesie ze sobą i...
✨ Współpraca recenzencka ✨
Ta książka zostawia po sobie ciepło. Takie spokojne, nienachalne.
Nie jest historią, która porywa od pierwszej strony — raczej taką, do której wchodzi się powoli i zostaje się na dłużej.
To opowieść o spotkaniu dwojga ludzi, bardzo różnych, a jednak w pewnym momencie sobie bliskich. O rozmowach, ciszy, byciu obok bez oczekiwań. O tym, że czasem najważniejsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy nic wielkiego się nie wydarza.
Czytając, miałam wrażenie, że autor pozwala bohaterom po prostu być. Bez pośpiechu, bez udowadniania czegokolwiek. Relacja rozwija się naturalnie, miękko, z uważnością na drobne gesty i słowa. I właśnie to sprawia, że ta historia wydaje się prawdziwa.
Jest tu trochę melancholii, ale nie tej przytłaczającej. Raczej takiej, która skłania do zatrzymania się, do spojrzenia w głąb siebie. Jest też czułość — nienazwana wprost, ale wyczuwalna w każdym spotkaniu bohaterów.
To książka dla tych, którzy lubią opowieści spokojne, bliskie życiu. Dla tych, którzy wierzą, że jedno przypadkowe spotkanie potrafi na chwilę rozjaśnić czyjąś codzienność — i zostać w pamięci na długo.
✨ Współpraca recenzencka ✨
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka zostawia po sobie ciepło. Takie spokojne, nienachalne.
Nie jest historią, która porywa od pierwszej strony — raczej taką, do której wchodzi się powoli i zostaje się na dłużej.
To opowieść o spotkaniu dwojga ludzi, bardzo różnych, a jednak w pewnym momencie sobie bliskich. O rozmowach, ciszy, byciu obok bez oczekiwań. O tym, że czasem...