Ostatni tom przygód dzielnego inkwizytora Mordimera Madderdina na Rusi. Autor przygotował dla nas dość wybuchową mieszankę miłości i nienawiści, w której trup ściele się gęsto. Niestety główne wątki kończą się nagle i niespodziewanie, a samo zakończenie nie napawa optymizmem.
Ostatni tom przygód dzielnego inkwizytora Mordimera Madderdina na Rusi. Autor przygotował dla nas dość wybuchową mieszankę miłości i nienawiści, w której trup ściele się gęsto. Niestety główne wątki kończą się nagle i niespodziewanie, a samo zakończenie nie napawa optymizmem.
Średnie zwieńczenie średniej trylogii. Przez pół książki w zasadzie nic się nie dzieje, druga połowa przynosi ze sobą w końcu jakąś akcję i zawisa nad głównymi bohaterami wizja zagłady. Dość ciekawy wątek stanowi dom na bagnach i jego historia, a także skuci lodem ludzie Północy. Po śmierci Nataszy można powiedzieć, że odczułam ulgę i mogłam wreszcie odetchnąć - tak mnie ten wątek zmęczył. Poza tym czuję, że śmierdząca i zacofana Ruś szybko zniknie z mojej pamięci. Z ciekawością czekam na dalszy ciąg historii Mordimera po otrząśnięciu się z bycia ustrzelonym przez Kupidyna.
Średnie zwieńczenie średniej trylogii. Przez pół książki w zasadzie nic się nie dzieje, druga połowa przynosi ze sobą w końcu jakąś akcję i zawisa nad głównymi bohaterami wizja zagłady. Dość ciekawy wątek stanowi dom na bagnach i jego historia, a także skuci lodem ludzie Północy. Po śmierci Nataszy można powiedzieć, że odczułam ulgę i mogłam wreszcie odetchnąć - tak mnie...
Domknięcie „Ruskiej Trylogii”. W pewien sposób nieoczekiwane. Niespodziewane. Ale… dające asumpt do sięgnięcia po dalsze części historii Mordimera Madderdina.
Domknięcie „Ruskiej Trylogii”. W pewien sposób nieoczekiwane. Niespodziewane. Ale… dające asumpt do sięgnięcia po dalsze części historii Mordimera Madderdina.
Najlepsza część Ruskiej Trylogii - ale wynika to z faktu, że chyba sam autor był już znudzony całą tą historią i jak najszybciej próbował ją zamknąć. Ogólnie cała trylogia raczej do zapomnienia.
Najlepsza część Ruskiej Trylogii - ale wynika to z faktu, że chyba sam autor był już znudzony całą tą historią i jak najszybciej próbował ją zamknąć. Ogólnie cała trylogia raczej do zapomnienia.
Inkwizycja jednoznacznie kojarzy nam się z polityka Kościoła katolickiego, który w XIII wieku powołał instytucję śledczo-sądowniczą mająca na celu wyszukiwanie heretyków, nawracanie ich i karanie w oparciu o bulle papieskie. Urzędy te świetnie współpracowały z władzami świeckimi, dlatego do XIX wieku mogły uczynić wiele zła. Dzięki jego działalności bardzo długo można było utrzymywać ortodoksję katolików na obszarach działań inkwizycji. Powstanie tej instytucji było odpowiedzią na pierwsze głosy sprzeciwu wobec polityki Kościoła Katolickiego. Pierwsze bunty w Orleanie, Arrasie, Monteforte i Goslarze zainspirowały kolejne. Heretyccy kaznodzieje zyskali spore poparcie. Utworzona społeczność katarów, waldensów zagrażała potędze instytucji religijnej, ponieważ grupy heretyków nie robiły sobie nic z ekskomuniki, ponieważ tworzyli własne społeczności. Stali się przeciwwagą religijną dla ideologii katolickiej, na której opierała się też władza świecka (koronowanie królów przez biskupów). Szybko okazało się, że wykorzystywane do tej pory narzędzia perswazji zawodzą. Poczucie przegranej w debacie publicznej skłoniło do sięgnięcia po narzędzia siłowe, czyli karania postaw uważanych za bunt wobec zastanego porządku społecznego, czyli zagrażającego też władzy świeckiej. Papież Lucjusz III w porozumieniu z cesarzem Fryderykiem I wydał bullę "Ad abolendam" zawierającą przepisy dotyczące postępowania względem podejrzanych o herezję i ściśle rozgraniczała kompetencje władz duchownych i świeckich. Śledztwo zaczynało się od oskarżenia, badania przez biskupa podejrzanego, a po wydaniu wyroku od władzy świeckiej wymagano odpowiedniego ukarania, co początkowo zakładało konfiskatę majątku i wypędzenie heretyka, a z czasem karę śmierci. Refleksja nad przeszłością przyczynia się do analizy ówczesnych postaw oraz tworzenia obrazów w światach fikcyjnych obnażających bolączki przeszłości. "Ja, inkwizytor" Jacka Piekary to bardzo wymowny obraz działań ludzi nadużywających przywilejów i władzy.
Autor zabiera nas do świata absurdów, czyli zderzenia się z tym, co głoszą i w jaki sposób postępują bohaterzy. Nie jest to nic nowego w literaturze, ponieważ nawet Ignacy Krasicki (biskup) dostrzegał, że ci, który bardzo moralizują i oceniają innych oraz zasłaniają się Bogiem mają najwięcej za skórą. Tu jest dokładnie tak samo. Cały cykl to opowieść o kolejnych sprawach, wyzwaniach, ale też zabawach, wśród których sporo orgii, upijania się. Pisarz świetnie pokazuje stosunek klasy uprzywilejowanej, czyli arystokracji i monarchii do plebsu. Narracja jest żywa, obrazy wymowne i bogate w nawiązanie do dzieł kultury. Świetnie pokazano też dawny stosunek społeczeństwa do kobiet, traktowanie ich jako elementu majątku mężczyzny. Kobieta przechodzi to z rąk do rąk. Wszystko to w otoczce skandali i głupoty mężczyzn powołujących się na Pismo Święte, rzucających kolejnymi cytatami z tej księgi.
I tak jest też w "Mieście Słowa Bożego", do którego wprowadza nas obraz orgii, uczt i erystycznych popisów, w czasie, których bohaterzy wygłaszają slogany obnażające ich moralność i stosunek do świata, w którym nikt nie liczy się ze zdaniem kobiet, które pokazane są jako istoty mające cieszyć męskie oko i ciało, przez co dochodzi do licznych nadużyć. Niewiasty od najmłodszych lat uczone są wdzięczenia się, podległości i uległości oraz spełniania życzeń męskich przedstawicieli rodziny. I takie właśnie bohaterki spotykamy. Miewają one pomysły na swoje życie, ale zawsze są one w obrębie możliwości jakie daje im kultura, w której żyją, a ta jest patriarchalna. Posiadanie minimum władzy wymaga przypodobania się mężczyznom. Nie brakuje tu też pojedynków, demonstrowania przemocy.
Główna akcja toczy się tu wokół Mordimera Madderdina, cesarskiego "duchownego" wyruszającego do Italii, aby odzyskać cenne relikwie przyjaciela wspierającego go finansowo. Zadanie to będzie musiał wykonać poza jurysdykcją Świętego Officjum.
"Miasto słowa Bożego" to kolejny tom z serii "Ja, inkwizytor". Wykreowane przez Jacka Piekarę uniwersum zabiera nas do mrocznej przeszłości, w której władza zależy od majętności, wpływów i płci. Mimo, że jest to kolejny (już osiemnasty tom) to zdecydowanie można czytać go bez znajomości wcześniejszych, ale warto po nie sięgnąć ze względu na dobrze zarysowane realia oraz podsuwane problemy społeczne. Jacek Piekara obnaża bolączki patriarchalnego świata, w którym istotną władzę sprawuje Kościół, a władza świecka wykorzystuje układy z nim do podtrzymania swojej pozycji, aby zapewnić sobie dostęp do dóbr luksusowych pozwalających na prowadzenie życia toczącego się wokół cielesnych uciech. W tle nie brakuje wątku kryminalnego napędzającego akcję.
Inkwizycja jednoznacznie kojarzy nam się z polityka Kościoła katolickiego, który w XIII wieku powołał instytucję śledczo-sądowniczą mająca na celu wyszukiwanie heretyków, nawracanie ich i karanie w oparciu o bulle papieskie. Urzędy te świetnie współpracowały z władzami świeckimi, dlatego do XIX wieku mogły uczynić wiele zła. Dzięki jego działalności bardzo długo można było...
Smutne, ale ten cykl już dogorywał i dla mnie właśnie się skończył. Pierwsze książki z inkwizytorskiego cyklu były dla mnie świeżym oddechem w polskiej fantastyce. Bohater niejednoznaczny, na krawędzi dobra i zła. Czytało się świetnie. Potem cykl się strasznie zepsuł (nudy i mielenie w kółko tych samych pomysłów + pseudofilozofia z podstawówki), a poza tym autor okazał się strasznym burakiem. Bardzo to wszystko smutne. Na szczęście pojawił się MarMax Borowski z "Kwestią wyboru" i swoim niejednoznacznym Reznem (inni bohaterowie też genialni, ale brutalny, dziki i zadziorny Rezn to mój faworyt) i mam nowego ulubionego autora, zabawniejszego i mądrzejszego. Oby i on nie okazał się strasznym burakiem.
Smutne, ale ten cykl już dogorywał i dla mnie właśnie się skończył. Pierwsze książki z inkwizytorskiego cyklu były dla mnie świeżym oddechem w polskiej fantastyce. Bohater niejednoznaczny, na krawędzi dobra i zła. Czytało się świetnie. Potem cykl się strasznie zepsuł (nudy i mielenie w kółko tych samych pomysłów + pseudofilozofia z podstawówki), a poza tym autor okazał się...
Ach, co to była za historia!
Aż się popłakałam w pewnym momencie..🥺😢
Autor idzie jak burza. Nie dość, że zapowiedziana jest gra INKWIZYTOR, to jeszcze może... może... serial, albo film. Miejmy nadzieję, że Hollywood doceni Jacka Piekarę za tę serię książek [jak było w przypadku Wiedźmina!]⚔️
Przeczuwałam końcówkę "Ruskiej Trylogii", ale wciąż o niej myślę. O tych bohaterach, o tym co by mogło być, "gdyby"... ech....! Przeklęte przeznaczenie!
Ach, co to była za historia!
Aż się popłakałam w pewnym momencie..🥺😢
Autor idzie jak burza. Nie dość, że zapowiedziana jest gra INKWIZYTOR, to jeszcze może... może... serial, albo film. Miejmy nadzieję, że Hollywood doceni Jacka Piekarę za tę serię książek [jak było w przypadku Wiedźmina!]⚔️
Przeczuwałam końcówkę "Ruskiej Trylogii", ale wciąż o niej myślę. O tych...
Czytałem losowo kilka książek inkwizytorskich. Własciwie chyba żadna mnie nie wciągnęła. Świat wcale nie jest fajny, jest w nim pełno bezesnsów, ale sama postac mordimera to jakas katastrofa.
Ta konkretna ksiazka wola o pomste do nieba. Panie autorze, zacznij juz produkować cos innego. Nie tkwij w tym. Ja nie zamierzam siegac juz po nic, co ma cokolwiek wspolnego ze swiatem inkwizytorskim.
Czytałem losowo kilka książek inkwizytorskich. Własciwie chyba żadna mnie nie wciągnęła. Świat wcale nie jest fajny, jest w nim pełno bezesnsów, ale sama postac mordimera to jakas katastrofa.
Ta konkretna ksiazka wola o pomste do nieba. Panie autorze, zacznij juz produkować cos innego. Nie tkwij w tym. Ja nie zamierzam siegac juz po nic, co ma cokolwiek wspolnego ze...
W tej części było najwięcej akcji w porównaniu do pozostałych tomów o Rusi. To nie znaczy, że było warto czytać. Gdybym wiedziała, to nie zaczynałabym tego tematu, tylko przeszła do następnychtomów :)
W tej części było najwięcej akcji w porównaniu do pozostałych tomów o Rusi. To nie znaczy, że było warto czytać. Gdybym wiedziała, to nie zaczynałabym tego tematu, tylko przeszła do następnychtomów :)
Finał ruskiej trylogii "wygnania" Madderdina na słowiańskie ostępy, który przynosi nam dużo więcej akcji niż łącznie w dwóch poprzednich odsłonach, a jednocześnie przez pewne zabiegi fabularne - w ogóle nie mający znaczenia. No chyba, że jednak...?! - "tu następuje dramatyczna pauza i porozumiewawcze mrugnięcie autora".
Będzie tu moment, kiedy zacznę narzekać na potęgę i jest to uzasadnione z mojego punktu widzenia. Ale zanim zmienię się w zrzędę, to jednak muszę wyjaśnić tak wysoką ocenę omawianego tytułu.
Przede wszystkim w życiu Mordimera dzieje się wiele. Jego związek z Nataszą zaczyna wkraczać na rejony, o których inkwizytor do tej pory nie myślał i siłą rzeczy nie jest to ten bohater, z którym zetknęliśmy się jeszcze przy okazji początkowych zbiorów franczyzy. Mimo to Madderdin nadal pie*@#%i te swoje natchnione wiarą farmazony, w dodatku znane już od kilku książek. Nadal też jest nadętym i miejscami obłudnym socjopatą, choć poprzez romantyczną relację jego wizerunek nieco ulega zmianie (choć nie do końca, zwłaszcza jeżeli chodzi o kwestię pewnej matki...).
Niemniej taki jest ten świat. Brudny, mroczny, stylizowany na najgorszą wersję średniowiecza, gdzie wszelakie przejawy odstępstwa od wiary są zgniatane przez ogień Inkwizycji, która to zza kurtyny rządzi tą częścią świata. Działają tu mechanizmy tak podobne do ówczesnych, że czasami człowiek zastanawia się nad kondycją moralną świata. I o ile jest to rozwijane, tak długo jest interesujące.
Niemniej Piekara nadbudowywał te wątki z podróży na Ruś, nadbudowywał i w końcu wystrzeliło. Zaskakująco lepiej dla historii, choć i tak momentami poddawał bym w wątpliwość, czy aby na pewno niektóre zwroty historii są racjonalnie rozpisane (a nie na kolanie), bo na takowe nie wyglądają (pewien przedni "żart" i to co się po nim dzieje...). Niemniej końcówka to coś czego oczekiwałem od dłuższego czasu, choć też mam wrażenie pośpiechu w wykańczaniu wątków.
Pewne zdarzenia dzieją się z pozoru chaotycznie, ale takowymi nie są. Łączy się to z faktem, że autor pisze bardzo "przyjemnie". Czyta się to w miarę szybko, choć zaczyna się tu rodzić pewna forma frustracji. Bo aktualnie jestem już na ostatnio wydanym tomie innej pod-serii wchodzącej w ten świat, mianowicie Płomień i Krzyż - tom 4 i nic się nie zmienia w kwestii "zaspokajania" oczekiwań najstarszych czytelników, którzy jeszcze pamiętają pozycję pod tytułem "Łowcy Dusz". Zakończenie tamtego zbiorku to istna petarda, która do teraz nie została poprowadzona dalej.
I gdyby tylko autor wprowadził równie interesujące wątki, jak tamten, a nie powtarzając do upadłego pewne schematy, to bym się tego nie uczepił jak rzep psiego ogona.
Mamy za to dziesięć innych książek, które niby pogłębiają ten świat, ale z każdą pozycją są w tym coraz bardziej oszczędne, a autor coraz więcej rzeczy powtarza i rozrzuca nas na osi czasu, unikając pewnych odpowiedzi. I jeżeli ktoś, tak jak ja, liczy na pociągnięcie tamtego wątku, to się srogo zawiedzie.
Mamy tu taki dział jak posłowie, gdzie autor jasno "wyjaśnia" swoim czytelnikom, że póki seria przynosi mu odpowiednie zyski, póty będzie ją doił, a nam gucio do tego - pozwoliłem sobie troszkę dosadniej nakreślić (autor miał nawet czelność nawiązać do Świata Dysku sir Terrego Pratchetta, ale z czym do ludzi - w serii śp. Brytyjczyka każda pozycja stanowiła meta komentarz na jakiś aspekt kultury {vide religia, władza, sztuka} i rozszerzała uniwersum w takim stopniu, o jakim wielu autorów może pomarzyć).
I w sumie pan Jacek ma również rację, bo dzieło autora to jego osobista rzecz i innym nic do tego, jak ma wyglądać. Pytanie tylko czy kupię jeszcze jakąkolwiek odsłonę tego cyklu? Raczej nie, zwłaszcza że ceny jego nowych tytułów to jakiś żart. A może w moje ślady pójdzie więcej osób i te domniemane "bestsellery" przestaną nimi być (choć przeszukałem powierzchownie kilka zsumowań i jakoś nie odnalazłem tych pozycji na wysokich miejscach), co zmusi wreszcie autora, aby zamiast odcinania kuponów, zapodał nam coś na miarę swoich pierwszych książek. To już pokaże czas, jak i portfele czytelników.
Jako fan serii jestem zwyczajnie rozczarowany i gdyby było to dobre, to kupowałbym wszystko jak leci, nawet jeżeli seria liczyła by i te trzydzieści pozycji. A od jakiegoś czasu niestety tak nie jest.
Ps. Jakby ktoś chciał ominąć tę trylogię to polecam sięgnąć jednak po "Płomień i Krzyż. Tom 4". Tam na jakichś 150 początkowych stronach macie streszczenie wydarzeń z wyprawy na Ruś (sic!)...
Finał ruskiej trylogii "wygnania" Madderdina na słowiańskie ostępy, który przynosi nam dużo więcej akcji niż łącznie w dwóch poprzednich odsłonach, a jednocześnie przez pewne zabiegi fabularne - w ogóle nie mający znaczenia. No chyba, że jednak...?! - "tu następuje dramatyczna pauza i porozumiewawcze mrugnięcie autora".
Będzie tu moment, kiedy zacznę narzekać na potęgę i...
Mordimer wilekrotnie sławił zdolności inkwizytorów jeśli chodzi o zadawanie bólu: torturowani z entuzjazmem witali stos, chwaląc dzień w którym na swojej drodze spotkali inkwizytorów...
Naczytaliśmy się o tych torturach... mogę sobie wyobrazić jeszcze jedną: słuchanie jeszcze raz tego i pozostałych 2 tomów przygód Mordimera w Paczorze...
Staram się zrozumieć ideę autora... jednak w moich oczach zanegowano prawie wszystko za co cenimy głównego bohatera. Trylogia kompletnie niepotrzebna... na teraz nawet nie mam ochoty wracać do inkwizytorskiego świata...
Mordimer wilekrotnie sławił zdolności inkwizytorów jeśli chodzi o zadawanie bólu: torturowani z entuzjazmem witali stos, chwaląc dzień w którym na swojej drodze spotkali inkwizytorów...
Naczytaliśmy się o tych torturach... mogę sobie wyobrazić jeszcze jedną: słuchanie jeszcze raz tego i pozostałych 2 tomów przygód Mordimera w Paczorze...
Zacznę od tego, że ten tom zamykający Ruską Trylogię podobał mi się najmniej i gdyby nie epilog z wyjaśnieniami autora co do pomysłu na historie i postacie oraz ich motywacji, to pewnie wystawiłbym ocenę jeszcze niższą, tak więc po części udało mu się mnie przekonać do swojej wizji.
Cała książka to w zasadzie nic innego, jak rzucanie coraz to większymi kłodami pod nogi bohaterów i dramat za dramatem. Nie powinno to chyba również nikogo dziwić, jeśli ktoś zna inne książki z tego cyklu. Nie są to historie spod znaku "długo i szczęśliwie", dlatego też samo zakończenie wątków niektórych postaci było dość oczywiste i banalne, szczególnie biorąc pod uwagę to, że trylogia ta dzieje się chronologicznie chyba nawet przed pierwszym tomem, jaki pojawił się w cyklu inkwizytorskim
Co mi się nie podobało? Za dużo tych dramatów i kłód pod nogami, momentami dialogi wyszły zbyt infantylnie (tak wiem, miłość itd. ale można było przecież napisać to z jakimś poziomem), zachowanie Mordimera mi się nie podobało przez większość tych książek, ale powód tego był oczywisty i solidny.
Dalej będą SPOILERY odnoszące się ściśle do zakończenia:
---------------------
Samo zakończenie wzbudza u mnie mieszane odczucia, wszystko posypało się jakoś bez polotu, ale to pewnie zależy od oczekiwań. Uśmiercenie Nataszy, a raczej sposób jej uśmiercenia był dla mnie pierwszym banałem, bo to, że zostanie ona uśmiercona było dość oczywiste, chociaż przyznam, że gdzieś po cichu liczyłem, że autor pokusi się o powiązanie postaci Nataszy z postacią kobiety, która uratowała Mordiemra w tomie Miecz Aniołów i który później o niej śnił. Na to jednak nie ma już co liczyć, bo są to 2 różne postacie. Drugim banałem było uśmiercenie Olgi, czy ponownie sposób w jaki to się odbyło, bez fajerwerków.
Ciekawym momentem było pojawienie się inkwizycji na bagnach, ale pomysł na usunięcie pamięci Mordimera o całym pobycie na Rusi był ostatnim banałem, jednocześnie chyba najprostszym sposobem na przebrniecie przez ten powstały zgrzyt fabularny w związku z wydarzeniami w Ruskiej trylogii, a braku wzmianki o nich w pierwszych tomach o Mordimerze. Taki jest niestety efekt dopisywania wcześniejszych wydarzeń do czegoś, co zostało już napisane i czego nie można tak łatwo zmienić
Gdyby całość została napisana jako opowieść, począwszy od najwcześniejszych lat bohatera w inkwizycji do najpóźniejszych wydarzeń, gdzie każdy tom niesie bagaż poprzedniego, mogłoby z tego wyjść coś wprost wyśmienitego, a tak zrobił się za duży zamęt.
Zacznę od tego, że ten tom zamykający Ruską Trylogię podobał mi się najmniej i gdyby nie epilog z wyjaśnieniami autora co do pomysłu na historie i postacie oraz ich motywacji, to pewnie wystawiłbym ocenę jeszcze niższą, tak więc po części udało mu się mnie przekonać do swojej wizji.
Cała książka to w zasadzie nic innego, jak rzucanie coraz to większymi kłodami pod nogi...
Wystarczy, ze powiem, ze szokuje mnie negatywna ilosc ocen i po prostu jak dobra byla ostatnia juz czesc Ruskiej Trylogii. Moze to byc po prostu spowodowane tym, ze stalem sie naprawde duzym fanem Cyklu Inkwizytorskiego i historie opisane w ksiazkach Piekary po prostu do mnie trafiaja.
‘Przeklete Przeznaczenie’ ma tyle plot twistow, ze midn blowing wydarza sie co dziesiec stron. Jest duzo magii, jest duzo tejemnic, jest wiele odpowiedzi na pytania.
Ostatni rozdzial jest napisany stylem, ktory chcialbym, zeby goscil w kazdej ksiazce z tego cyklu.
Osobiscie uwazam, ze Piekara, piszac ruska trylogie w serii inkwizytorskiej, niekoncznie zrobil to dla fabuly cyklu. Jednak napisal ja w tak interesujacy sposob, ze nielatwo oderwac sie od ksiazek. Milo bylo zobaczyc tytulowego inwkizytora z zupelnie innej strony niz w pozostalych ksiazkach z serii i naprawde mam nadzieje, ze kiedys bedzie miec okazje wrocic na pelna tajemnic Ruś, aby razem z czytelnikami odkryc kilka nowych zagadek, ktore nadal tam czekaja na nas wszystkich.
Swietna trylogia, pan Piekara sie postaral i jestem na tak.
Wystarczy, ze powiem, ze szokuje mnie negatywna ilosc ocen i po prostu jak dobra byla ostatnia juz czesc Ruskiej Trylogii. Moze to byc po prostu spowodowane tym, ze stalem sie naprawde duzym fanem Cyklu Inkwizytorskiego i historie opisane w ksiazkach Piekary po prostu do mnie trafiaja.
‘Przeklete Przeznaczenie’ ma tyle plot twistow, ze midn blowing wydarza sie co dziesiec...
"Ruska trylogia" to mój ulubiony "cykl" z przygodami inkwizytora. Wszystko byłoby super i cacy, gdyby nie naprawdę rozczarowujące zakończenie. Uśmiercenie wszystkich kluczowych dla cyklu postaci po prostu wymazało wszystko, co dobrego stworzył autor w ciągu trzech tomów i jednocześnie zamknęło drogę do kontynuowania opowiadania tej historii w sposób wiarygodny. Niestety nie mogę uznać za wiarygodne zakończenie opowieści, gdzie uśmierca się wszystkie postacie, które do tej pory były przedstawiane jako bystre, sprytne, silne. Na koniec umierają one w sposób banalny i głupi, przeczący temu, co o nich było nam mówione w trzech tomach. Wydaje mi się, że autor po prostu był już zmęczony swoją opowieścią i chciał ją jak najszybciej skończyć , a że nie miał innego pomysłu to zrobił jak zrobił. Jeżeli autor chciał nadać opowieści w ten sposób więcej dramatyzmu, to niestety przedobrzył i wywołał skutek odwrotny - dramat przerodził się w banał. Powinien poprzestać na jednej Ludmile (którą bardzo polubiłam ); każda kolejna ofiara odzierała już opowieść z wiarygodności i powagi. Czy można popsuć ten cykl jeszcze bardziej ? Tak, wskrzeszając w kolejnych tomach, w cudowny sposób , którąkolwiek z omawianych postaci.
"Ruska trylogia" to mój ulubiony "cykl" z przygodami inkwizytora. Wszystko byłoby super i cacy, gdyby nie naprawdę rozczarowujące zakończenie. Uśmiercenie wszystkich kluczowych dla cyklu postaci po prostu wymazało wszystko, co dobrego stworzył autor w ciągu trzech tomów i jednocześnie zamknęło drogę do kontynuowania opowiadania tej historii w sposób wiarygodny. Niestety nie...
Zacznę od końca i wskaże, że najciekawszym w niej fragmentem jest ostatni rozdział tj. Epilog, będący swego rodzaju komentarzem autora do dalszych losów uniwersum Inkwizytora. Do tego trochę z warsztatu - i to się czytało naprawdę dobrze. Dobrze widzieć, ze autor ma pomysł na to, co pisać dalej.
Natomiast ogólnie - no chyba po prostu nie jest to już literatura dla mnie. Odniosłem wrażenie, ze te trzy książki były pisane pod odbiorców będących nastolatkami, dziewczynkami. Związek Inkwizytora z czarownicą ... i do tego piesek, słodkie żarciki i głaskanie po główce. Echh ... czasami miałem wrażenie jakbym czytał fantazje jakiegoś nastolatka, któremu wydaje się "o! tak na pewno zachowują i tak rozmawiają dorośli ludzie"!
Dialogi siermiężne i sztuczne. Zakończenie - naprawdę bardzo przyspieszone (z czego sam Jacek Piekara się tłumaczył w Epilogu - że na pewno tak nie było! i to celowe zabiegi ;) - zwroty akcji całkowicie niepotrzebne i robione jakby na siłę.
Poniżej kilka spoilerów
SPOILER START
np. zabicie Ludmiły, śmierć Nataszy, wkroczenie oddziałów Inkwizytorium
SPOILER STOP
- no za dużo tego jak na jeden raz - nie da się uniknąć wrażenia, że jest to robione na siłę, jakby już zmęczenie tematem. Jasne, czasem życie pisze różne scenariusze, tragedie następują czasem po sobie, ale w przypadku tej książki - kiedy przez praktycznie trzy tomy niewiele się działo - pod koniec nawarstwienie takich wydarzeń, wzbudza podejrzenia.
Jeszcze jeden spoiler:
Pomysł z wyczyszczeniem pamięci Mordimera pod koniec książki też można uznać za pójście na łatwiznę, ale z drugiej strony, w zasadzie nie było innego wyjścia jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że te opowiadania są pisane pomiędzy pozostałymi.
Reasumując.
Jestem w stanie zrozumieć powody dla których Jacek Piekara wciąż pisze uniwersum Inkwizytora - bo ma czytelników i wiadomo, że nie zabija się tego co przynosi pieniądze. Jednak literatura ta staje się w mojej ocenie coraz mniej wymagająca i nie cieszy już tak jak kiedyś.
No ale to może akurat oznacza jedynie tyle, ze gusta zmieniły się u mnie - a Autor wciąż pisze tak samo, o znaczy - dobrze ;)
Zmęczyła mnie ta trylogia.
Zacznę od końca i wskaże, że najciekawszym w niej fragmentem jest ostatni rozdział tj. Epilog, będący swego rodzaju komentarzem autora do dalszych losów uniwersum Inkwizytora. Do tego trochę z warsztatu - i to się czytało naprawdę dobrze. Dobrze widzieć, ze autor ma pomysł na to, co pisać dalej.
Natomiast ogólnie - no chyba po prostu nie jest...
Zakończenie trylogii. Czytałam, ale bez zachwytu. Dla mnie najlepsze były pierwsze 4 "stare tomy" Bardzo ciekawa jest też część Płomień i krzyż, reszta w tym ta trylogia to takie książki na doczepkę.
Czytałam te części inkwizytora ale mnie się wydaje, że takie pisane to na siłę. Tak jakby autorowi zabrakło pomysłu na kontynuację Łowcy Dusz i teraz nie wiem co robić. Pojawiły się więc opowieści z życia inkwizytora z wcześniejszych lat.
A jak rozwiązać problem, że nic o tych wydarzeniach nie było wspomniane wcześniej - "utrata pamięci"
Zakończenie trylogii. Czytałam, ale bez zachwytu. Dla mnie najlepsze były pierwsze 4 "stare tomy" Bardzo ciekawa jest też część Płomień i krzyż, reszta w tym ta trylogia to takie książki na doczepkę.
Czytałam te części inkwizytora ale mnie się wydaje, że takie pisane to na siłę. Tak jakby autorowi zabrakło pomysłu na kontynuację Łowcy Dusz i teraz nie wiem co robić....
Trylogia jako całość jest świetna! Czułem żal i pustkę jak kończyłem (Czytelnik płakał jak odkładał) Ta cześć robi zajebistą robotę i spina nieźle wszystko w całość
Trylogia jako całość jest świetna! Czułem żal i pustkę jak kończyłem (Czytelnik płakał jak odkładał) Ta cześć robi zajebistą robotę i spina nieźle wszystko w całość
I żyli długo i szczęśliwie... A sorry, to nie ta bajka... A miało być tak pięknie. Wszyscy wrócili do Peczory i wszystko zdawało się wrócić na dawne tory. Jednak nad Ludmiłą nadal zdają się krążyć czarne chmury. I rzeczywiście dochodzi do tragedii... A nawet kilku.
Książka jest taka jakaś nijaka. Przeczytałam bo przeczytałam. Bo w sumie chciałam zobaczyć jak to się skończy. Słabe to zakończenie. I doszły kolejne wątki, które mają mieć wyjaśnienie w bliżej nieokreślonej przyszłości.
I żyli długo i szczęśliwie... A sorry, to nie ta bajka... A miało być tak pięknie. Wszyscy wrócili do Peczory i wszystko zdawało się wrócić na dawne tory. Jednak nad Ludmiłą nadal zdają się krążyć czarne chmury. I rzeczywiście dochodzi do tragedii... A nawet kilku.
Książka jest taka jakaś nijaka. Przeczytałam bo przeczytałam. Bo w sumie chciałam zobaczyć jak...
Zdecydowanie najlepsza część z ruskiej trylogii. Wszystkie wątki łączą się w spójną całość, a zakończenie chwyta za serce. Na plus w porównaniu do poprzednich części wartkość akcji. Jeśli ktoś liczy na dodatkowe demony, duchy lub potwory z bagien w tym tomie za dużo ich nie dostanie. Za to dostanie bardzo intrygującą opowieść ze znakomitym zakończeniem. Ja na pewno sięgnę po kolejna część inkwizytora.
Zdecydowanie najlepsza część z ruskiej trylogii. Wszystkie wątki łączą się w spójną całość, a zakończenie chwyta za serce. Na plus w porównaniu do poprzednich części wartkość akcji. Jeśli ktoś liczy na dodatkowe demony, duchy lub potwory z bagien w tym tomie za dużo ich nie dostanie. Za to dostanie bardzo intrygującą opowieść ze znakomitym zakończeniem. Ja na pewno sięgnę...
Czytając opinie dwóch poprzednich części jestem wdzięczny żonie że kupiła mi tylko ostatnią. Jak dla mnie główny bohater pokazany jest z łagodniejszej strony. Nie zawsze to pasowało do danej sytuacji. Za to akcji było tyle że można wybaczyć drobne minusy autorowi.
Czytając opinie dwóch poprzednich części jestem wdzięczny żonie że kupiła mi tylko ostatnią. Jak dla mnie główny bohater pokazany jest z łagodniejszej strony. Nie zawsze to pasowało do danej sytuacji. Za to akcji było tyle że można wybaczyć drobne minusy autorowi.
Po dwóch pierwszych częściach trylogii zastanawiałem się czy w ogóle sięgać po trzecią część. Okazało się że warto było się zmusić. Najlepsza część Inkwizytora na Rusi. Chociaż wciąż średnia jeśli chodzi o cały cykl o mordku.
Pozdrawiam
Po dwóch pierwszych częściach trylogii zastanawiałem się czy w ogóle sięgać po trzecią część. Okazało się że warto było się zmusić. Najlepsza część Inkwizytora na Rusi. Chociaż wciąż średnia jeśli chodzi o cały cykl o mordku.
Pozdrawiam
Przyznam, że ostatnia część trylogii ruskiej w miarę się broni, a na pewno jest najlepsza ze wszystkich trzech części. Wciąż nie jest to poziom z początków uniwersum, ale jest ok.
Historia jest opowiadana w miarę ciekawie, tym razem akcja się nie dłużyła tak bardzo, jak w poprzednich tomach (mimo że jej tempo nadal nie rzuca na kolana), a wszystkie wątki zostały zamknięte w dość sensowny sposób. Z drugiej strony, przyznać trzeba, że z grubsza się spodziewałem, w jakim kierunku pójdzie finał tej sagi. A wyraźny koniec być jednak musiał, skoro akcja nie jest osadzona w innej linii czasowej Mordimera, tylko w tej samej, co inne książki.
Co mi się nie podobało, to oprócz zbyt wolnego tempa akcji oraz znów gdzieniegdzie zbyt rozwlekłych opisów/przemyśleń/dialogów był to fakt, że znowu bardziej był to dramat obyczajowy, niż książka fantasy, a demonów, czy innych sił nie z tego świata, których bym oczekiwał w przygodach Mordimera, było jak na lekarstwo. Wiem, że były wiedźmy i ich czary, ale osobiście mam pod tym względem duży niedosyt.
Na koniec odniosę się do posłowia - jak niektórzy poniżej, też odniosłem wrażenie, że autor trochę za bardzo zadziera nosa. Oczywiście, że ma prawo pisać i rozbudowywać swój świat, jak uważa i to jest fajne, ale stwierdzenie, że jak komuś się nie podoba, że cykl jest zbyt rozciągnięty, to niech nie czyta, jest trochę policzkiem.
Byłem wielkim fanem tego cyklu, ale im dalej w las, tym gorzej i mam coraz mniejszy zapał do tych książek. Teraz, nawet jakby pojawiły się nowe pozycje, zrobię sobie przynajmniej ze 2-3 lata przerwy, a może i nieco więcej od Mordimera, gdyż się zwyczajnie nim zmęczyłem. Bardzo chciałbym się dowiedzieć, co się działo po Łowcach Dusz, ale czekam na dalszy ciąg już od 16 lat, a autor mami nas nieustannie kontynuacją w Czarnej Śmierci (sprawdziłem swoje pierwsze wydanie Łowców Dusz i Czarna Śmierć miała się pojawić w 2007 roku...) i jak poczekam dodatkowe parę lat, to nic mi się nie stanie.
Przyznam, że ostatnia część trylogii ruskiej w miarę się broni, a na pewno jest najlepsza ze wszystkich trzech części. Wciąż nie jest to poziom z początków uniwersum, ale jest ok.
Historia jest opowiadana w miarę ciekawie, tym razem akcja się nie dłużyła tak bardzo, jak w poprzednich tomach (mimo że jej tempo nadal nie rzuca na kolana), a wszystkie wątki zostały zamknięte...
Na duży plus dynamika i zwroty akcji.
Rozwiązanie historii całkiem fajne.
Kilka bardzo fajnych tekstów : "Dla niezręcznego inkwizytora drewno zawsze mokre"
Żałuję że nie udało się połączyć fajnych intryg i większej spójności fabuły biegnącej przez parę tomów.
Ciężko odbierać twórczość pisarza bez traktowania jego osoby, Pan Piekara powinien popracować nad przystępnością własnej osoby. Czytając posłowie miałem odczucie : "Boziu jaki ten człowiek jest nadęty" nie wiem czy to zawód pisarz czy cecha indywidualna. Ale nie powinno się tak walczyć ze świtem i fanami.
Na duży plus dynamika i zwroty akcji.
Rozwiązanie historii całkiem fajne.
Kilka bardzo fajnych tekstów : "Dla niezręcznego inkwizytora drewno zawsze mokre"
Żałuję że nie udało się połączyć fajnych intryg i większej spójności fabuły biegnącej przez parę tomów.
Ciężko odbierać twórczość pisarza bez traktowania jego osoby, Pan Piekara powinien popracować nad przystępnością...
Po trylogii: Połowa pierwszego tomu niepotrzebna, drugiego wartość zamknąć dałoby się w 100 stronach a ostatni toczy się ciekawie choć ślamazarnie... do 250 strony. Potem nagle następuje wybuch emocji i rozwiązań wątków w scenach pojawiających się od czapy (dla fabuły) sekundy po sobie. Jakieś 6-7 "bomb" fabularnych w przeciągu 60/70 stron przy czym 2-3 w odległości paru kartek... A co do sposobu rozwiązania wątków, motywacji i tego jak najważniejsze sceny zostały wprowadzone posłużę się cytatami:
Str 377: - Jaki **** na Boga? - Bardziej mnie zdumiała, niż oburzyła bezsensowność tego dziwacznego wyjaśnienia.
Str 388: - Nie do wiary - powtórzyłem i usłyszałem, że w moim głosie nie ma nawet gniewu, a tylko zdumienie i bezradność. Zdumienie bezsensem [...] i bezradność, że nic nie mogę zrobić, żeby ten bezsens odwrócić.
Ostatnia sprawa czyli posłowie: Nie wiem czemu, ale byłem pewien, że przeczytam tak tekst w stylu "jak się nie podoba to po co czytacie" lub "teraz wam wyjaśnię czemu ten wątek albo ta decyzja nie jest głupia".
Po trylogii: Połowa pierwszego tomu niepotrzebna, drugiego wartość zamknąć dałoby się w 100 stronach a ostatni toczy się ciekawie choć ślamazarnie... do 250 strony. Potem nagle następuje wybuch emocji i rozwiązań wątków w scenach pojawiających się od czapy (dla fabuły) sekundy po sobie. Jakieś 6-7 "bomb" fabularnych w przeciągu 60/70 stron przy czym 2-3 w odległości paru...
Ostatni tom przygód dzielnego inkwizytora Mordimera Madderdina na Rusi. Autor przygotował dla nas dość wybuchową mieszankę miłości i nienawiści, w której trup ściele się gęsto. Niestety główne wątki kończą się nagle i niespodziewanie, a samo zakończenie nie napawa optymizmem.
Ostatni tom przygód dzielnego inkwizytora Mordimera Madderdina na Rusi. Autor przygotował dla nas dość wybuchową mieszankę miłości i nienawiści, w której trup ściele się gęsto. Niestety główne wątki kończą się nagle i niespodziewanie, a samo zakończenie nie napawa optymizmem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚrednie zwieńczenie średniej trylogii. Przez pół książki w zasadzie nic się nie dzieje, druga połowa przynosi ze sobą w końcu jakąś akcję i zawisa nad głównymi bohaterami wizja zagłady. Dość ciekawy wątek stanowi dom na bagnach i jego historia, a także skuci lodem ludzie Północy. Po śmierci Nataszy można powiedzieć, że odczułam ulgę i mogłam wreszcie odetchnąć - tak mnie ten wątek zmęczył. Poza tym czuję, że śmierdząca i zacofana Ruś szybko zniknie z mojej pamięci. Z ciekawością czekam na dalszy ciąg historii Mordimera po otrząśnięciu się z bycia ustrzelonym przez Kupidyna.
Średnie zwieńczenie średniej trylogii. Przez pół książki w zasadzie nic się nie dzieje, druga połowa przynosi ze sobą w końcu jakąś akcję i zawisa nad głównymi bohaterami wizja zagłady. Dość ciekawy wątek stanowi dom na bagnach i jego historia, a także skuci lodem ludzie Północy. Po śmierci Nataszy można powiedzieć, że odczułam ulgę i mogłam wreszcie odetchnąć - tak mnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała trylogia ruska bardzo przypadła mi do gustu, finał jednak wpędził w smutek...
Cała trylogia ruska bardzo przypadła mi do gustu, finał jednak wpędził w smutek...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDomknięcie „Ruskiej Trylogii”. W pewien sposób nieoczekiwane. Niespodziewane. Ale… dające asumpt do sięgnięcia po dalsze części historii Mordimera Madderdina.
Domknięcie „Ruskiej Trylogii”. W pewien sposób nieoczekiwane. Niespodziewane. Ale… dające asumpt do sięgnięcia po dalsze części historii Mordimera Madderdina.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepsza część Ruskiej Trylogii - ale wynika to z faktu, że chyba sam autor był już znudzony całą tą historią i jak najszybciej próbował ją zamknąć. Ogólnie cała trylogia raczej do zapomnienia.
Najlepsza część Ruskiej Trylogii - ale wynika to z faktu, że chyba sam autor był już znudzony całą tą historią i jak najszybciej próbował ją zamknąć. Ogólnie cała trylogia raczej do zapomnienia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInkwizycja jednoznacznie kojarzy nam się z polityka Kościoła katolickiego, który w XIII wieku powołał instytucję śledczo-sądowniczą mająca na celu wyszukiwanie heretyków, nawracanie ich i karanie w oparciu o bulle papieskie. Urzędy te świetnie współpracowały z władzami świeckimi, dlatego do XIX wieku mogły uczynić wiele zła. Dzięki jego działalności bardzo długo można było utrzymywać ortodoksję katolików na obszarach działań inkwizycji. Powstanie tej instytucji było odpowiedzią na pierwsze głosy sprzeciwu wobec polityki Kościoła Katolickiego. Pierwsze bunty w Orleanie, Arrasie, Monteforte i Goslarze zainspirowały kolejne. Heretyccy kaznodzieje zyskali spore poparcie. Utworzona społeczność katarów, waldensów zagrażała potędze instytucji religijnej, ponieważ grupy heretyków nie robiły sobie nic z ekskomuniki, ponieważ tworzyli własne społeczności. Stali się przeciwwagą religijną dla ideologii katolickiej, na której opierała się też władza świecka (koronowanie królów przez biskupów). Szybko okazało się, że wykorzystywane do tej pory narzędzia perswazji zawodzą. Poczucie przegranej w debacie publicznej skłoniło do sięgnięcia po narzędzia siłowe, czyli karania postaw uważanych za bunt wobec zastanego porządku społecznego, czyli zagrażającego też władzy świeckiej. Papież Lucjusz III w porozumieniu z cesarzem Fryderykiem I wydał bullę "Ad abolendam" zawierającą przepisy dotyczące postępowania względem podejrzanych o herezję i ściśle rozgraniczała kompetencje władz duchownych i świeckich. Śledztwo zaczynało się od oskarżenia, badania przez biskupa podejrzanego, a po wydaniu wyroku od władzy świeckiej wymagano odpowiedniego ukarania, co początkowo zakładało konfiskatę majątku i wypędzenie heretyka, a z czasem karę śmierci. Refleksja nad przeszłością przyczynia się do analizy ówczesnych postaw oraz tworzenia obrazów w światach fikcyjnych obnażających bolączki przeszłości. "Ja, inkwizytor" Jacka Piekary to bardzo wymowny obraz działań ludzi nadużywających przywilejów i władzy.
Autor zabiera nas do świata absurdów, czyli zderzenia się z tym, co głoszą i w jaki sposób postępują bohaterzy. Nie jest to nic nowego w literaturze, ponieważ nawet Ignacy Krasicki (biskup) dostrzegał, że ci, który bardzo moralizują i oceniają innych oraz zasłaniają się Bogiem mają najwięcej za skórą. Tu jest dokładnie tak samo. Cały cykl to opowieść o kolejnych sprawach, wyzwaniach, ale też zabawach, wśród których sporo orgii, upijania się. Pisarz świetnie pokazuje stosunek klasy uprzywilejowanej, czyli arystokracji i monarchii do plebsu. Narracja jest żywa, obrazy wymowne i bogate w nawiązanie do dzieł kultury. Świetnie pokazano też dawny stosunek społeczeństwa do kobiet, traktowanie ich jako elementu majątku mężczyzny. Kobieta przechodzi to z rąk do rąk. Wszystko to w otoczce skandali i głupoty mężczyzn powołujących się na Pismo Święte, rzucających kolejnymi cytatami z tej księgi.
I tak jest też w "Mieście Słowa Bożego", do którego wprowadza nas obraz orgii, uczt i erystycznych popisów, w czasie, których bohaterzy wygłaszają slogany obnażające ich moralność i stosunek do świata, w którym nikt nie liczy się ze zdaniem kobiet, które pokazane są jako istoty mające cieszyć męskie oko i ciało, przez co dochodzi do licznych nadużyć. Niewiasty od najmłodszych lat uczone są wdzięczenia się, podległości i uległości oraz spełniania życzeń męskich przedstawicieli rodziny. I takie właśnie bohaterki spotykamy. Miewają one pomysły na swoje życie, ale zawsze są one w obrębie możliwości jakie daje im kultura, w której żyją, a ta jest patriarchalna. Posiadanie minimum władzy wymaga przypodobania się mężczyznom. Nie brakuje tu też pojedynków, demonstrowania przemocy.
Główna akcja toczy się tu wokół Mordimera Madderdina, cesarskiego "duchownego" wyruszającego do Italii, aby odzyskać cenne relikwie przyjaciela wspierającego go finansowo. Zadanie to będzie musiał wykonać poza jurysdykcją Świętego Officjum.
"Miasto słowa Bożego" to kolejny tom z serii "Ja, inkwizytor". Wykreowane przez Jacka Piekarę uniwersum zabiera nas do mrocznej przeszłości, w której władza zależy od majętności, wpływów i płci. Mimo, że jest to kolejny (już osiemnasty tom) to zdecydowanie można czytać go bez znajomości wcześniejszych, ale warto po nie sięgnąć ze względu na dobrze zarysowane realia oraz podsuwane problemy społeczne. Jacek Piekara obnaża bolączki patriarchalnego świata, w którym istotną władzę sprawuje Kościół, a władza świecka wykorzystuje układy z nim do podtrzymania swojej pozycji, aby zapewnić sobie dostęp do dóbr luksusowych pozwalających na prowadzenie życia toczącego się wokół cielesnych uciech. W tle nie brakuje wątku kryminalnego napędzającego akcję.
Inkwizycja jednoznacznie kojarzy nam się z polityka Kościoła katolickiego, który w XIII wieku powołał instytucję śledczo-sądowniczą mająca na celu wyszukiwanie heretyków, nawracanie ich i karanie w oparciu o bulle papieskie. Urzędy te świetnie współpracowały z władzami świeckimi, dlatego do XIX wieku mogły uczynić wiele zła. Dzięki jego działalności bardzo długo można było...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSmutne, ale ten cykl już dogorywał i dla mnie właśnie się skończył. Pierwsze książki z inkwizytorskiego cyklu były dla mnie świeżym oddechem w polskiej fantastyce. Bohater niejednoznaczny, na krawędzi dobra i zła. Czytało się świetnie. Potem cykl się strasznie zepsuł (nudy i mielenie w kółko tych samych pomysłów + pseudofilozofia z podstawówki), a poza tym autor okazał się strasznym burakiem. Bardzo to wszystko smutne. Na szczęście pojawił się MarMax Borowski z "Kwestią wyboru" i swoim niejednoznacznym Reznem (inni bohaterowie też genialni, ale brutalny, dziki i zadziorny Rezn to mój faworyt) i mam nowego ulubionego autora, zabawniejszego i mądrzejszego. Oby i on nie okazał się strasznym burakiem.
Smutne, ale ten cykl już dogorywał i dla mnie właśnie się skończył. Pierwsze książki z inkwizytorskiego cyklu były dla mnie świeżym oddechem w polskiej fantastyce. Bohater niejednoznaczny, na krawędzi dobra i zła. Czytało się świetnie. Potem cykl się strasznie zepsuł (nudy i mielenie w kółko tych samych pomysłów + pseudofilozofia z podstawówki), a poza tym autor okazał się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNuda! Jakeś resztki po początkowych fajnych tomach. Można dać tytuł "Inkwizytor tapla się na bagnach i komary żrą go w tyłek". I nic więcej.
Nuda! Jakeś resztki po początkowych fajnych tomach. Można dać tytuł "Inkwizytor tapla się na bagnach i komary żrą go w tyłek". I nic więcej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena byłaby niższa gdyby nie łączyła się z całością w trylogię. Mimo wszystko i tak widzę powolny spadek formy.
Ocena byłaby niższa gdyby nie łączyła się z całością w trylogię. Mimo wszystko i tak widzę powolny spadek formy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAch, co to była za historia!
Aż się popłakałam w pewnym momencie..🥺😢
Autor idzie jak burza. Nie dość, że zapowiedziana jest gra INKWIZYTOR, to jeszcze może... może... serial, albo film. Miejmy nadzieję, że Hollywood doceni Jacka Piekarę za tę serię książek [jak było w przypadku Wiedźmina!]⚔️
Przeczuwałam końcówkę "Ruskiej Trylogii", ale wciąż o niej myślę. O tych bohaterach, o tym co by mogło być, "gdyby"... ech....! Przeklęte przeznaczenie!
Ach, co to była za historia!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAż się popłakałam w pewnym momencie..🥺😢
Autor idzie jak burza. Nie dość, że zapowiedziana jest gra INKWIZYTOR, to jeszcze może... może... serial, albo film. Miejmy nadzieję, że Hollywood doceni Jacka Piekarę za tę serię książek [jak było w przypadku Wiedźmina!]⚔️
Przeczuwałam końcówkę "Ruskiej Trylogii", ale wciąż o niej myślę. O tych...
Czytałem losowo kilka książek inkwizytorskich. Własciwie chyba żadna mnie nie wciągnęła. Świat wcale nie jest fajny, jest w nim pełno bezesnsów, ale sama postac mordimera to jakas katastrofa.
Ta konkretna ksiazka wola o pomste do nieba. Panie autorze, zacznij juz produkować cos innego. Nie tkwij w tym. Ja nie zamierzam siegac juz po nic, co ma cokolwiek wspolnego ze swiatem inkwizytorskim.
Czytałem losowo kilka książek inkwizytorskich. Własciwie chyba żadna mnie nie wciągnęła. Świat wcale nie jest fajny, jest w nim pełno bezesnsów, ale sama postac mordimera to jakas katastrofa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa konkretna ksiazka wola o pomste do nieba. Panie autorze, zacznij juz produkować cos innego. Nie tkwij w tym. Ja nie zamierzam siegac juz po nic, co ma cokolwiek wspolnego ze...
W tej części było najwięcej akcji w porównaniu do pozostałych tomów o Rusi. To nie znaczy, że było warto czytać. Gdybym wiedziała, to nie zaczynałabym tego tematu, tylko przeszła do następnychtomów :)
W tej części było najwięcej akcji w porównaniu do pozostałych tomów o Rusi. To nie znaczy, że było warto czytać. Gdybym wiedziała, to nie zaczynałabym tego tematu, tylko przeszła do następnychtomów :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFinał ruskiej trylogii "wygnania" Madderdina na słowiańskie ostępy, który przynosi nam dużo więcej akcji niż łącznie w dwóch poprzednich odsłonach, a jednocześnie przez pewne zabiegi fabularne - w ogóle nie mający znaczenia. No chyba, że jednak...?! - "tu następuje dramatyczna pauza i porozumiewawcze mrugnięcie autora".
Będzie tu moment, kiedy zacznę narzekać na potęgę i jest to uzasadnione z mojego punktu widzenia. Ale zanim zmienię się w zrzędę, to jednak muszę wyjaśnić tak wysoką ocenę omawianego tytułu.
Przede wszystkim w życiu Mordimera dzieje się wiele. Jego związek z Nataszą zaczyna wkraczać na rejony, o których inkwizytor do tej pory nie myślał i siłą rzeczy nie jest to ten bohater, z którym zetknęliśmy się jeszcze przy okazji początkowych zbiorów franczyzy. Mimo to Madderdin nadal pie*@#%i te swoje natchnione wiarą farmazony, w dodatku znane już od kilku książek. Nadal też jest nadętym i miejscami obłudnym socjopatą, choć poprzez romantyczną relację jego wizerunek nieco ulega zmianie (choć nie do końca, zwłaszcza jeżeli chodzi o kwestię pewnej matki...).
Niemniej taki jest ten świat. Brudny, mroczny, stylizowany na najgorszą wersję średniowiecza, gdzie wszelakie przejawy odstępstwa od wiary są zgniatane przez ogień Inkwizycji, która to zza kurtyny rządzi tą częścią świata. Działają tu mechanizmy tak podobne do ówczesnych, że czasami człowiek zastanawia się nad kondycją moralną świata. I o ile jest to rozwijane, tak długo jest interesujące.
Niemniej Piekara nadbudowywał te wątki z podróży na Ruś, nadbudowywał i w końcu wystrzeliło. Zaskakująco lepiej dla historii, choć i tak momentami poddawał bym w wątpliwość, czy aby na pewno niektóre zwroty historii są racjonalnie rozpisane (a nie na kolanie), bo na takowe nie wyglądają (pewien przedni "żart" i to co się po nim dzieje...). Niemniej końcówka to coś czego oczekiwałem od dłuższego czasu, choć też mam wrażenie pośpiechu w wykańczaniu wątków.
Pewne zdarzenia dzieją się z pozoru chaotycznie, ale takowymi nie są. Łączy się to z faktem, że autor pisze bardzo "przyjemnie". Czyta się to w miarę szybko, choć zaczyna się tu rodzić pewna forma frustracji. Bo aktualnie jestem już na ostatnio wydanym tomie innej pod-serii wchodzącej w ten świat, mianowicie Płomień i Krzyż - tom 4 i nic się nie zmienia w kwestii "zaspokajania" oczekiwań najstarszych czytelników, którzy jeszcze pamiętają pozycję pod tytułem "Łowcy Dusz". Zakończenie tamtego zbiorku to istna petarda, która do teraz nie została poprowadzona dalej.
I gdyby tylko autor wprowadził równie interesujące wątki, jak tamten, a nie powtarzając do upadłego pewne schematy, to bym się tego nie uczepił jak rzep psiego ogona.
Mamy za to dziesięć innych książek, które niby pogłębiają ten świat, ale z każdą pozycją są w tym coraz bardziej oszczędne, a autor coraz więcej rzeczy powtarza i rozrzuca nas na osi czasu, unikając pewnych odpowiedzi. I jeżeli ktoś, tak jak ja, liczy na pociągnięcie tamtego wątku, to się srogo zawiedzie.
Mamy tu taki dział jak posłowie, gdzie autor jasno "wyjaśnia" swoim czytelnikom, że póki seria przynosi mu odpowiednie zyski, póty będzie ją doił, a nam gucio do tego - pozwoliłem sobie troszkę dosadniej nakreślić (autor miał nawet czelność nawiązać do Świata Dysku sir Terrego Pratchetta, ale z czym do ludzi - w serii śp. Brytyjczyka każda pozycja stanowiła meta komentarz na jakiś aspekt kultury {vide religia, władza, sztuka} i rozszerzała uniwersum w takim stopniu, o jakim wielu autorów może pomarzyć).
I w sumie pan Jacek ma również rację, bo dzieło autora to jego osobista rzecz i innym nic do tego, jak ma wyglądać. Pytanie tylko czy kupię jeszcze jakąkolwiek odsłonę tego cyklu? Raczej nie, zwłaszcza że ceny jego nowych tytułów to jakiś żart. A może w moje ślady pójdzie więcej osób i te domniemane "bestsellery" przestaną nimi być (choć przeszukałem powierzchownie kilka zsumowań i jakoś nie odnalazłem tych pozycji na wysokich miejscach), co zmusi wreszcie autora, aby zamiast odcinania kuponów, zapodał nam coś na miarę swoich pierwszych książek. To już pokaże czas, jak i portfele czytelników.
Jako fan serii jestem zwyczajnie rozczarowany i gdyby było to dobre, to kupowałbym wszystko jak leci, nawet jeżeli seria liczyła by i te trzydzieści pozycji. A od jakiegoś czasu niestety tak nie jest.
Ps. Jakby ktoś chciał ominąć tę trylogię to polecam sięgnąć jednak po "Płomień i Krzyż. Tom 4". Tam na jakichś 150 początkowych stronach macie streszczenie wydarzeń z wyprawy na Ruś (sic!)...
Finał ruskiej trylogii "wygnania" Madderdina na słowiańskie ostępy, który przynosi nam dużo więcej akcji niż łącznie w dwóch poprzednich odsłonach, a jednocześnie przez pewne zabiegi fabularne - w ogóle nie mający znaczenia. No chyba, że jednak...?! - "tu następuje dramatyczna pauza i porozumiewawcze mrugnięcie autora".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBędzie tu moment, kiedy zacznę narzekać na potęgę i...
Mordimer wilekrotnie sławił zdolności inkwizytorów jeśli chodzi o zadawanie bólu: torturowani z entuzjazmem witali stos, chwaląc dzień w którym na swojej drodze spotkali inkwizytorów...
Naczytaliśmy się o tych torturach... mogę sobie wyobrazić jeszcze jedną: słuchanie jeszcze raz tego i pozostałych 2 tomów przygód Mordimera w Paczorze...
Staram się zrozumieć ideę autora... jednak w moich oczach zanegowano prawie wszystko za co cenimy głównego bohatera. Trylogia kompletnie niepotrzebna... na teraz nawet nie mam ochoty wracać do inkwizytorskiego świata...
Mordimer wilekrotnie sławił zdolności inkwizytorów jeśli chodzi o zadawanie bólu: torturowani z entuzjazmem witali stos, chwaląc dzień w którym na swojej drodze spotkali inkwizytorów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaczytaliśmy się o tych torturach... mogę sobie wyobrazić jeszcze jedną: słuchanie jeszcze raz tego i pozostałych 2 tomów przygód Mordimera w Paczorze...
Staram się zrozumieć ideę...
Zacznę od tego, że ten tom zamykający Ruską Trylogię podobał mi się najmniej i gdyby nie epilog z wyjaśnieniami autora co do pomysłu na historie i postacie oraz ich motywacji, to pewnie wystawiłbym ocenę jeszcze niższą, tak więc po części udało mu się mnie przekonać do swojej wizji.
Cała książka to w zasadzie nic innego, jak rzucanie coraz to większymi kłodami pod nogi bohaterów i dramat za dramatem. Nie powinno to chyba również nikogo dziwić, jeśli ktoś zna inne książki z tego cyklu. Nie są to historie spod znaku "długo i szczęśliwie", dlatego też samo zakończenie wątków niektórych postaci było dość oczywiste i banalne, szczególnie biorąc pod uwagę to, że trylogia ta dzieje się chronologicznie chyba nawet przed pierwszym tomem, jaki pojawił się w cyklu inkwizytorskim
Co mi się nie podobało? Za dużo tych dramatów i kłód pod nogami, momentami dialogi wyszły zbyt infantylnie (tak wiem, miłość itd. ale można było przecież napisać to z jakimś poziomem), zachowanie Mordimera mi się nie podobało przez większość tych książek, ale powód tego był oczywisty i solidny.
Dalej będą SPOILERY odnoszące się ściśle do zakończenia:
---------------------
Samo zakończenie wzbudza u mnie mieszane odczucia, wszystko posypało się jakoś bez polotu, ale to pewnie zależy od oczekiwań. Uśmiercenie Nataszy, a raczej sposób jej uśmiercenia był dla mnie pierwszym banałem, bo to, że zostanie ona uśmiercona było dość oczywiste, chociaż przyznam, że gdzieś po cichu liczyłem, że autor pokusi się o powiązanie postaci Nataszy z postacią kobiety, która uratowała Mordiemra w tomie Miecz Aniołów i który później o niej śnił. Na to jednak nie ma już co liczyć, bo są to 2 różne postacie. Drugim banałem było uśmiercenie Olgi, czy ponownie sposób w jaki to się odbyło, bez fajerwerków.
Ciekawym momentem było pojawienie się inkwizycji na bagnach, ale pomysł na usunięcie pamięci Mordimera o całym pobycie na Rusi był ostatnim banałem, jednocześnie chyba najprostszym sposobem na przebrniecie przez ten powstały zgrzyt fabularny w związku z wydarzeniami w Ruskiej trylogii, a braku wzmianki o nich w pierwszych tomach o Mordimerze. Taki jest niestety efekt dopisywania wcześniejszych wydarzeń do czegoś, co zostało już napisane i czego nie można tak łatwo zmienić
Gdyby całość została napisana jako opowieść, począwszy od najwcześniejszych lat bohatera w inkwizycji do najpóźniejszych wydarzeń, gdzie każdy tom niesie bagaż poprzedniego, mogłoby z tego wyjść coś wprost wyśmienitego, a tak zrobił się za duży zamęt.
Zacznę od tego, że ten tom zamykający Ruską Trylogię podobał mi się najmniej i gdyby nie epilog z wyjaśnieniami autora co do pomysłu na historie i postacie oraz ich motywacji, to pewnie wystawiłbym ocenę jeszcze niższą, tak więc po części udało mu się mnie przekonać do swojej wizji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała książka to w zasadzie nic innego, jak rzucanie coraz to większymi kłodami pod nogi...
Wystarczy, ze powiem, ze szokuje mnie negatywna ilosc ocen i po prostu jak dobra byla ostatnia juz czesc Ruskiej Trylogii. Moze to byc po prostu spowodowane tym, ze stalem sie naprawde duzym fanem Cyklu Inkwizytorskiego i historie opisane w ksiazkach Piekary po prostu do mnie trafiaja.
‘Przeklete Przeznaczenie’ ma tyle plot twistow, ze midn blowing wydarza sie co dziesiec stron. Jest duzo magii, jest duzo tejemnic, jest wiele odpowiedzi na pytania.
Ostatni rozdzial jest napisany stylem, ktory chcialbym, zeby goscil w kazdej ksiazce z tego cyklu.
Osobiscie uwazam, ze Piekara, piszac ruska trylogie w serii inkwizytorskiej, niekoncznie zrobil to dla fabuly cyklu. Jednak napisal ja w tak interesujacy sposob, ze nielatwo oderwac sie od ksiazek. Milo bylo zobaczyc tytulowego inwkizytora z zupelnie innej strony niz w pozostalych ksiazkach z serii i naprawde mam nadzieje, ze kiedys bedzie miec okazje wrocic na pelna tajemnic Ruś, aby razem z czytelnikami odkryc kilka nowych zagadek, ktore nadal tam czekaja na nas wszystkich.
Swietna trylogia, pan Piekara sie postaral i jestem na tak.
Wystarczy, ze powiem, ze szokuje mnie negatywna ilosc ocen i po prostu jak dobra byla ostatnia juz czesc Ruskiej Trylogii. Moze to byc po prostu spowodowane tym, ze stalem sie naprawde duzym fanem Cyklu Inkwizytorskiego i historie opisane w ksiazkach Piekary po prostu do mnie trafiaja.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to‘Przeklete Przeznaczenie’ ma tyle plot twistow, ze midn blowing wydarza sie co dziesiec...
"Ruska trylogia" to mój ulubiony "cykl" z przygodami inkwizytora. Wszystko byłoby super i cacy, gdyby nie naprawdę rozczarowujące zakończenie. Uśmiercenie wszystkich kluczowych dla cyklu postaci po prostu wymazało wszystko, co dobrego stworzył autor w ciągu trzech tomów i jednocześnie zamknęło drogę do kontynuowania opowiadania tej historii w sposób wiarygodny. Niestety nie mogę uznać za wiarygodne zakończenie opowieści, gdzie uśmierca się wszystkie postacie, które do tej pory były przedstawiane jako bystre, sprytne, silne. Na koniec umierają one w sposób banalny i głupi, przeczący temu, co o nich było nam mówione w trzech tomach. Wydaje mi się, że autor po prostu był już zmęczony swoją opowieścią i chciał ją jak najszybciej skończyć , a że nie miał innego pomysłu to zrobił jak zrobił. Jeżeli autor chciał nadać opowieści w ten sposób więcej dramatyzmu, to niestety przedobrzył i wywołał skutek odwrotny - dramat przerodził się w banał. Powinien poprzestać na jednej Ludmile (którą bardzo polubiłam ); każda kolejna ofiara odzierała już opowieść z wiarygodności i powagi. Czy można popsuć ten cykl jeszcze bardziej ? Tak, wskrzeszając w kolejnych tomach, w cudowny sposób , którąkolwiek z omawianych postaci.
"Ruska trylogia" to mój ulubiony "cykl" z przygodami inkwizytora. Wszystko byłoby super i cacy, gdyby nie naprawdę rozczarowujące zakończenie. Uśmiercenie wszystkich kluczowych dla cyklu postaci po prostu wymazało wszystko, co dobrego stworzył autor w ciągu trzech tomów i jednocześnie zamknęło drogę do kontynuowania opowiadania tej historii w sposób wiarygodny. Niestety nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmęczyła mnie ta trylogia.
Zacznę od końca i wskaże, że najciekawszym w niej fragmentem jest ostatni rozdział tj. Epilog, będący swego rodzaju komentarzem autora do dalszych losów uniwersum Inkwizytora. Do tego trochę z warsztatu - i to się czytało naprawdę dobrze. Dobrze widzieć, ze autor ma pomysł na to, co pisać dalej.
Natomiast ogólnie - no chyba po prostu nie jest to już literatura dla mnie. Odniosłem wrażenie, ze te trzy książki były pisane pod odbiorców będących nastolatkami, dziewczynkami. Związek Inkwizytora z czarownicą ... i do tego piesek, słodkie żarciki i głaskanie po główce. Echh ... czasami miałem wrażenie jakbym czytał fantazje jakiegoś nastolatka, któremu wydaje się "o! tak na pewno zachowują i tak rozmawiają dorośli ludzie"!
Dialogi siermiężne i sztuczne. Zakończenie - naprawdę bardzo przyspieszone (z czego sam Jacek Piekara się tłumaczył w Epilogu - że na pewno tak nie było! i to celowe zabiegi ;) - zwroty akcji całkowicie niepotrzebne i robione jakby na siłę.
Poniżej kilka spoilerów
SPOILER START
np. zabicie Ludmiły, śmierć Nataszy, wkroczenie oddziałów Inkwizytorium
SPOILER STOP
- no za dużo tego jak na jeden raz - nie da się uniknąć wrażenia, że jest to robione na siłę, jakby już zmęczenie tematem. Jasne, czasem życie pisze różne scenariusze, tragedie następują czasem po sobie, ale w przypadku tej książki - kiedy przez praktycznie trzy tomy niewiele się działo - pod koniec nawarstwienie takich wydarzeń, wzbudza podejrzenia.
Jeszcze jeden spoiler:
Pomysł z wyczyszczeniem pamięci Mordimera pod koniec książki też można uznać za pójście na łatwiznę, ale z drugiej strony, w zasadzie nie było innego wyjścia jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że te opowiadania są pisane pomiędzy pozostałymi.
Reasumując.
Jestem w stanie zrozumieć powody dla których Jacek Piekara wciąż pisze uniwersum Inkwizytora - bo ma czytelników i wiadomo, że nie zabija się tego co przynosi pieniądze. Jednak literatura ta staje się w mojej ocenie coraz mniej wymagająca i nie cieszy już tak jak kiedyś.
No ale to może akurat oznacza jedynie tyle, ze gusta zmieniły się u mnie - a Autor wciąż pisze tak samo, o znaczy - dobrze ;)
Zmęczyła mnie ta trylogia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od końca i wskaże, że najciekawszym w niej fragmentem jest ostatni rozdział tj. Epilog, będący swego rodzaju komentarzem autora do dalszych losów uniwersum Inkwizytora. Do tego trochę z warsztatu - i to się czytało naprawdę dobrze. Dobrze widzieć, ze autor ma pomysł na to, co pisać dalej.
Natomiast ogólnie - no chyba po prostu nie jest...
Zakończenie trylogii. Czytałam, ale bez zachwytu. Dla mnie najlepsze były pierwsze 4 "stare tomy" Bardzo ciekawa jest też część Płomień i krzyż, reszta w tym ta trylogia to takie książki na doczepkę.
Czytałam te części inkwizytora ale mnie się wydaje, że takie pisane to na siłę. Tak jakby autorowi zabrakło pomysłu na kontynuację Łowcy Dusz i teraz nie wiem co robić. Pojawiły się więc opowieści z życia inkwizytora z wcześniejszych lat.
A jak rozwiązać problem, że nic o tych wydarzeniach nie było wspomniane wcześniej - "utrata pamięci"
Zakończenie trylogii. Czytałam, ale bez zachwytu. Dla mnie najlepsze były pierwsze 4 "stare tomy" Bardzo ciekawa jest też część Płomień i krzyż, reszta w tym ta trylogia to takie książki na doczepkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam te części inkwizytora ale mnie się wydaje, że takie pisane to na siłę. Tak jakby autorowi zabrakło pomysłu na kontynuację Łowcy Dusz i teraz nie wiem co robić....
Trylogia jako całość jest świetna! Czułem żal i pustkę jak kończyłem (Czytelnik płakał jak odkładał) Ta cześć robi zajebistą robotę i spina nieźle wszystko w całość
Trylogia jako całość jest świetna! Czułem żal i pustkę jak kończyłem (Czytelnik płakał jak odkładał) Ta cześć robi zajebistą robotę i spina nieźle wszystko w całość
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI żyli długo i szczęśliwie... A sorry, to nie ta bajka... A miało być tak pięknie. Wszyscy wrócili do Peczory i wszystko zdawało się wrócić na dawne tory. Jednak nad Ludmiłą nadal zdają się krążyć czarne chmury. I rzeczywiście dochodzi do tragedii... A nawet kilku.
Książka jest taka jakaś nijaka. Przeczytałam bo przeczytałam. Bo w sumie chciałam zobaczyć jak to się skończy. Słabe to zakończenie. I doszły kolejne wątki, które mają mieć wyjaśnienie w bliżej nieokreślonej przyszłości.
I żyli długo i szczęśliwie... A sorry, to nie ta bajka... A miało być tak pięknie. Wszyscy wrócili do Peczory i wszystko zdawało się wrócić na dawne tory. Jednak nad Ludmiłą nadal zdają się krążyć czarne chmury. I rzeczywiście dochodzi do tragedii... A nawet kilku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest taka jakaś nijaka. Przeczytałam bo przeczytałam. Bo w sumie chciałam zobaczyć jak...
Zdecydowanie najlepsza część z ruskiej trylogii. Wszystkie wątki łączą się w spójną całość, a zakończenie chwyta za serce. Na plus w porównaniu do poprzednich części wartkość akcji. Jeśli ktoś liczy na dodatkowe demony, duchy lub potwory z bagien w tym tomie za dużo ich nie dostanie. Za to dostanie bardzo intrygującą opowieść ze znakomitym zakończeniem. Ja na pewno sięgnę po kolejna część inkwizytora.
Zdecydowanie najlepsza część z ruskiej trylogii. Wszystkie wątki łączą się w spójną całość, a zakończenie chwyta za serce. Na plus w porównaniu do poprzednich części wartkość akcji. Jeśli ktoś liczy na dodatkowe demony, duchy lub potwory z bagien w tym tomie za dużo ich nie dostanie. Za to dostanie bardzo intrygującą opowieść ze znakomitym zakończeniem. Ja na pewno sięgnę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając opinie dwóch poprzednich części jestem wdzięczny żonie że kupiła mi tylko ostatnią. Jak dla mnie główny bohater pokazany jest z łagodniejszej strony. Nie zawsze to pasowało do danej sytuacji. Za to akcji było tyle że można wybaczyć drobne minusy autorowi.
Czytając opinie dwóch poprzednich części jestem wdzięczny żonie że kupiła mi tylko ostatnią. Jak dla mnie główny bohater pokazany jest z łagodniejszej strony. Nie zawsze to pasowało do danej sytuacji. Za to akcji było tyle że można wybaczyć drobne minusy autorowi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to26/2023 (E)
Ruska Trylogia (cz. 3)
26/2023 (E)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRuska Trylogia (cz. 3)
Po dwóch pierwszych częściach trylogii zastanawiałem się czy w ogóle sięgać po trzecią część. Okazało się że warto było się zmusić. Najlepsza część Inkwizytora na Rusi. Chociaż wciąż średnia jeśli chodzi o cały cykl o mordku.
Pozdrawiam
Po dwóch pierwszych częściach trylogii zastanawiałem się czy w ogóle sięgać po trzecią część. Okazało się że warto było się zmusić. Najlepsza część Inkwizytora na Rusi. Chociaż wciąż średnia jeśli chodzi o cały cykl o mordku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozdrawiam
Przyznam, że ostatnia część trylogii ruskiej w miarę się broni, a na pewno jest najlepsza ze wszystkich trzech części. Wciąż nie jest to poziom z początków uniwersum, ale jest ok.
Historia jest opowiadana w miarę ciekawie, tym razem akcja się nie dłużyła tak bardzo, jak w poprzednich tomach (mimo że jej tempo nadal nie rzuca na kolana), a wszystkie wątki zostały zamknięte w dość sensowny sposób. Z drugiej strony, przyznać trzeba, że z grubsza się spodziewałem, w jakim kierunku pójdzie finał tej sagi. A wyraźny koniec być jednak musiał, skoro akcja nie jest osadzona w innej linii czasowej Mordimera, tylko w tej samej, co inne książki.
Co mi się nie podobało, to oprócz zbyt wolnego tempa akcji oraz znów gdzieniegdzie zbyt rozwlekłych opisów/przemyśleń/dialogów był to fakt, że znowu bardziej był to dramat obyczajowy, niż książka fantasy, a demonów, czy innych sił nie z tego świata, których bym oczekiwał w przygodach Mordimera, było jak na lekarstwo. Wiem, że były wiedźmy i ich czary, ale osobiście mam pod tym względem duży niedosyt.
Na koniec odniosę się do posłowia - jak niektórzy poniżej, też odniosłem wrażenie, że autor trochę za bardzo zadziera nosa. Oczywiście, że ma prawo pisać i rozbudowywać swój świat, jak uważa i to jest fajne, ale stwierdzenie, że jak komuś się nie podoba, że cykl jest zbyt rozciągnięty, to niech nie czyta, jest trochę policzkiem.
Byłem wielkim fanem tego cyklu, ale im dalej w las, tym gorzej i mam coraz mniejszy zapał do tych książek. Teraz, nawet jakby pojawiły się nowe pozycje, zrobię sobie przynajmniej ze 2-3 lata przerwy, a może i nieco więcej od Mordimera, gdyż się zwyczajnie nim zmęczyłem. Bardzo chciałbym się dowiedzieć, co się działo po Łowcach Dusz, ale czekam na dalszy ciąg już od 16 lat, a autor mami nas nieustannie kontynuacją w Czarnej Śmierci (sprawdziłem swoje pierwsze wydanie Łowców Dusz i Czarna Śmierć miała się pojawić w 2007 roku...) i jak poczekam dodatkowe parę lat, to nic mi się nie stanie.
Przyznam, że ostatnia część trylogii ruskiej w miarę się broni, a na pewno jest najlepsza ze wszystkich trzech części. Wciąż nie jest to poziom z początków uniwersum, ale jest ok.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria jest opowiadana w miarę ciekawie, tym razem akcja się nie dłużyła tak bardzo, jak w poprzednich tomach (mimo że jej tempo nadal nie rzuca na kolana), a wszystkie wątki zostały zamknięte...
Cała ruska trylogia bardzo dobra.
Cała ruska trylogia bardzo dobra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepsza część trylogii, a zakończenie rewelacyjne!
Najlepsza część trylogii, a zakończenie rewelacyjne!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa duży plus dynamika i zwroty akcji.
Rozwiązanie historii całkiem fajne.
Kilka bardzo fajnych tekstów : "Dla niezręcznego inkwizytora drewno zawsze mokre"
Żałuję że nie udało się połączyć fajnych intryg i większej spójności fabuły biegnącej przez parę tomów.
Ciężko odbierać twórczość pisarza bez traktowania jego osoby, Pan Piekara powinien popracować nad przystępnością własnej osoby. Czytając posłowie miałem odczucie : "Boziu jaki ten człowiek jest nadęty" nie wiem czy to zawód pisarz czy cecha indywidualna. Ale nie powinno się tak walczyć ze świtem i fanami.
Na duży plus dynamika i zwroty akcji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozwiązanie historii całkiem fajne.
Kilka bardzo fajnych tekstów : "Dla niezręcznego inkwizytora drewno zawsze mokre"
Żałuję że nie udało się połączyć fajnych intryg i większej spójności fabuły biegnącej przez parę tomów.
Ciężko odbierać twórczość pisarza bez traktowania jego osoby, Pan Piekara powinien popracować nad przystępnością...
Po trylogii: Połowa pierwszego tomu niepotrzebna, drugiego wartość zamknąć dałoby się w 100 stronach a ostatni toczy się ciekawie choć ślamazarnie... do 250 strony. Potem nagle następuje wybuch emocji i rozwiązań wątków w scenach pojawiających się od czapy (dla fabuły) sekundy po sobie. Jakieś 6-7 "bomb" fabularnych w przeciągu 60/70 stron przy czym 2-3 w odległości paru kartek... A co do sposobu rozwiązania wątków, motywacji i tego jak najważniejsze sceny zostały wprowadzone posłużę się cytatami:
Str 377: - Jaki **** na Boga? - Bardziej mnie zdumiała, niż oburzyła bezsensowność tego dziwacznego wyjaśnienia.
Str 388: - Nie do wiary - powtórzyłem i usłyszałem, że w moim głosie nie ma nawet gniewu, a tylko zdumienie i bezradność. Zdumienie bezsensem [...] i bezradność, że nic nie mogę zrobić, żeby ten bezsens odwrócić.
Ostatnia sprawa czyli posłowie: Nie wiem czemu, ale byłem pewien, że przeczytam tak tekst w stylu "jak się nie podoba to po co czytacie" lub "teraz wam wyjaśnię czemu ten wątek albo ta decyzja nie jest głupia".
Po trylogii: Połowa pierwszego tomu niepotrzebna, drugiego wartość zamknąć dałoby się w 100 stronach a ostatni toczy się ciekawie choć ślamazarnie... do 250 strony. Potem nagle następuje wybuch emocji i rozwiązań wątków w scenach pojawiających się od czapy (dla fabuły) sekundy po sobie. Jakieś 6-7 "bomb" fabularnych w przeciągu 60/70 stron przy czym 2-3 w odległości paru...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to