rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Ptaki najpiękniej śpiewają nocą

Średnia ocen
7,8 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1
1

Na półkach:

Książka bardzo mi się spodobała. Wrażenie zrobiła na mnie dbałość autorki o nawet drobne szczegóły opisu świata przedstawionego, dzięki czemu czytelnik może w pełni zobrazować sobie miejsca i postacie. Akcja, szczególnie w dalszych rozdziałach, jest dynamiczna, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Pomimo, że podejmowane są trudne, smutne tematy, zakończenie nie pozostawia nas przytłoczonych, a z refleksją o historii i własnych wartościach.

Książka bardzo mi się spodobała. Wrażenie zrobiła na mnie dbałość autorki o nawet drobne szczegóły opisu świata przedstawionego, dzięki czemu czytelnik może w pełni zobrazować sobie miejsca i postacie. Akcja, szczególnie w dalszych rozdziałach, jest dynamiczna, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Pomimo, że podejmowane są trudne, smutne tematy, zakończenie nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
31
31

Na półkach:

O tym, jak bardzo mylące może być pierwsze wrażenie. Po przeczytaniu kilku rozdziałów, nastawiłam się na długą przeprawę. W głowie obmyślałam, jaki dzienny limit stron sobie narzucić, żeby jakoś to przeczytać. 100? Trochę ambitnie, ale może dam radę. Albo chociaż 50. No i teraz po lekturze, trochę mi smutno, bo ta książka mnie otuliła. Chętnie przeczytałabym coś podobnego. Mela i Świst to powstańcy, którym cudem udaje się uciec z transportu do Obozu. Na początku nie za bardzo mają do kogo się udać. Są skazani na siebie. Jedyną nadzieję pokładają w rodzinie chłopaka, która mieszka w Chęcinach. To tam próbują się dostać. Znów szczęście im sprzyja i trafiają w odpowiednie miejsce. Zastają w domu Wojtka - dorosłego mężczyznę i kuzyna Śwista. Ten początkowo nie wierzy w ich historię i co gorsza, w ogóle nie poznaje chłopaka z dzieciństwa. Na szczęście ciocia Lucyna nie zapomniała o młodym Jacku. Mimo skromnych warunków, przygarnia dwójkę uciekinierów pod swój dach. Lucyna oprócz Wojtka, ma też drugiego syna Romka. Niestety ich ojciec został niedawno zastrzelony. Z tą rodzinną tragedia, najtrudniej jest pogodzić się właśnie Wojtkowi. Od początku jest negatywnie nastawiony do swoich gości, zwłaszcza Meli. Tym bardziej, że wkrótce Świst postanawia wrócić do Warszawy, aby odszukać swoją mamę. Przyjaciele się rozdzielają. Mela, która od dawna nie miała żadnych wieści o swojej rodzinie, postanawia skorzystać z uprzejmości i zostać w leśniczówce. Choć i tutaj, momentami czuje się bardzo samotnie. Historia się rozkręcała, ale generalnie naprawdę dobrze mi się ją czytało. Jedynym minusem dla mnie było nieco przesłodzone zakończenie. Szkoda, że autorka nie rozwinęła bardziej wątku powrotu do Warszawy. Ode mnie 8/10, a zapowiadało się dużo gorzej!

O tym, jak bardzo mylące może być pierwsze wrażenie. Po przeczytaniu kilku rozdziałów, nastawiłam się na długą przeprawę. W głowie obmyślałam, jaki dzienny limit stron sobie narzucić, żeby jakoś to przeczytać. 100? Trochę ambitnie, ale może dam radę. Albo chociaż 50. No i teraz po lekturze, trochę mi smutno, bo ta książka mnie otuliła. Chętnie przeczytałabym coś podobnego....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
470
470

Na półkach:

No i mam spory problem z tą książką…
Tematycznie dotyka okresu, który mnie pasjonuje, czyli wojna i to, co krótko po niej się wydarzyło. Coraz bardziej lubię czytać o ludziach ich odczuciach, emocjach niż o faktach, bo jako historyk z wykształcenia mam trochę ich przesyt. Nie sięgam, albo bardzo rzadko sięgam po faktografię, chętniej wybierając fikcję literacką, która jednak trzyma się realiów i coraz częściej odsłania smutna rzeczywistość, a chociażby taką, że Rosjanie, którzy wchodzili do Polski nie przynosili radości wyzwalanym, lecz cierpienie, ból, krzywdę, gwałt. I nie znam tego z czasów edukacji historycznej, bo gdy ją odbierałem, wszystko było uporządkowane, ale z tego co mi opowiadała babcia jedna i druga oraz z solidarnościowej bibuły. Z tego, co znam z relacji ludzi mieszkających na Zamojszczyźnie, gdzie cierpieli z rąk Niemców, Sowietów, ale i Ukraińców. Jakżeż mało pokazuje się los niemieckich kobiet i dzieci, którzy tylko za to, że byli Niemcami, byli szykanowani i krzywdzeni, bici i gwałceni przez Polaków, Rosjan.
Chyba trochę przesadziłem z tym wstępem, ale sporo wątków, o których piszę, są w tej książce, ake także nieco uciekam od jej oceny. Dlaczego zapytacie? To debiut literacki i… ma swoje przywary wieku niemowlęcego. Zacznijmy jednak od tego co mi się bardzo podoba. To na pewno fabuła inna niż wszystkie. Delikatnie i subtelnie rysowana mimo wielu tragedii, śmierci, okrucieństwa powstania warszawskiego, wojny, obozów koncentracyjnych, wejścia Sowietów do Polski. Wydarzenia osadzono w leśniczówce w Kieleckiem, ale wspomnienia sięgają Warszawy czy Krakowa. I mimo że wątków jest wiele, to najważniejszym jest miłość, która rodzi się między Melą a Wojtkiem. Tu niczego nie odkrywam, bo od razu się to czuje. Jest ona w nich, ale tylko jako uczucie, bez fizyczności. No i właśnie to jest najpiękniejsze w tej opowieści.
Troszkę drogi Czytelniku przyczepie się do opowieści. Niestety jest to choroba zawodowa. Przez wiele lat redagowałem teksty w gazetach codziennych, a potem w magazynach, pismach branżowych. Kiedy młodzi autorzy pisali teksty, chcieli wszystko przelać na papier. To taka bardzo dokładna narracja, przypominająca to, co się wydarzyło, jasno wyłuszczająca co, z czego wynika. Wiele fragmentów dla wartkiej narracji można bez szkody wyciąć. I pewnie bym to zrobił, tym bardziej że po tym wolnym tempie następuje niesamowite przyspieszenie w końcu książki. Oczywiście można powiedzieć, bo większa część toczy się w leśniczówce, a końcówka to wielkie miasto w ruinie, gdzie każdy dzień zaczyna szybko się toczyć, bo wiele jest do zrobienia, nadrobienia i przeżycia, bo nagle okazuje się, że wszystko zmierza ku… Stop, bo wszystko zepsuję.
I wiecie co, kiedy piszę tę recenzję i przypominam sobie lekturę, to jednak zwrócę honor. Tego mi było potrzeba, tego zwolnienia, takiej narracji bez retrospekcji, tylko tak po bożemu krok po kroku, To się czytało i co najważniejsze autorka ma swój charakter. Z chęcią przeczytam jej kolejną książkę, a może dalsze losy bohaterów książki… albo inną opowieść.
Od początku intrygował mnie tytuł powieści. Musicie być cierpliwie, w pięknych okolicznościach jest wytłumaczony i przeżyty przez Melę i Wojtka.
I jeszcze jeden ciekawy element – powieść „Przeminęło z wiatrem”, która pojawia się w książce, a potem staje się ważną dla dalszych losów bohaterów.
Czekam na kolejną powieść, bo… wiem, że będzie warto się nad nią pochylić.

No i mam spory problem z tą książką…
Tematycznie dotyka okresu, który mnie pasjonuje, czyli wojna i to, co krótko po niej się wydarzyło. Coraz bardziej lubię czytać o ludziach ich odczuciach, emocjach niż o faktach, bo jako historyk z wykształcenia mam trochę ich przesyt. Nie sięgam, albo bardzo rzadko sięgam po faktografię, chętniej wybierając fikcję literacką, która...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to