Pomysł na opowiedzenie historii w formie graficznej ciekawy, ale osobiście spodziewałem się więcej. Brakowało mi płynności w historii, spójnej głębi, a w mojej ocenie było to rozmyte. Rysunek ładny i oryginalny, przy czym bardzo powtarzalny, na swój sposób nudny w perspektywie całego dzieła. Brakowało elementów zaskoczenia, zmiany dynamiki obrazu. Pozycja warta przeczytania, ale nie mam chęci do jej ponownego przeżycia.
Pomysł na opowiedzenie historii w formie graficznej ciekawy, ale osobiście spodziewałem się więcej. Brakowało mi płynności w historii, spójnej głębi, a w mojej ocenie było to rozmyte. Rysunek ładny i oryginalny, przy czym bardzo powtarzalny, na swój sposób nudny w perspektywie całego dzieła. Brakowało elementów zaskoczenia, zmiany dynamiki obrazu. Pozycja warta...
Podchodziłem do tego komiksu z dużą rezerwą. Pominę już entuzjazm czytelników i recenzentów, ale nawet przykładowe kadry sugerujące poetyckie spojrzenie na świat dawało do myślenia, tym bardziej, że „Ardalen” nie jest pozycją programowo eksperymentalną czy szukającą nowych środków wyrazu – najprościej powiedzieć, że jest obyczajówką poruszającą kwestie tożsamości człowieka polegającego na strzępach własnej pamięci.
Na plus z pewnością malarska grafika, choć dłuższe przebywanie z obrazami tak bardzo ubogimi w światło z czasem mnie męczyło (szczególnie gdy dodać poszukiwania w temacie czcionki), ale suma summarum jest ona największym atutem. Drażniły mnie zbyt naiwnie konstrukcje postaci. Jeśli zawistny i chciwy znajomy głównego bohatera jest tak przedstawiony na początku, to taki zostanie i będzie synonimem czystego zła już do końca, podobnie jak poczciwa i ciepła barmanka czy niewinna Sabela. Jest jak w bajkach – nie ma miejsca na odcienie szarości. Druga rzecz, jaka mnie nie przekonuje to wszystkie materiały dodatkowe, wykłady na temat pojmowania czasu, sfingowane wywiady i dokumenty rozbijające rytm fabuły. Jakby trzeba było uwiarygadniać całość i koniecznie nadać jej jeszcze więcej powagi w stylu: „a teraz, po tym co już przeczytałeś, zastanówmy się wspólnie nad naturą czasu i pamięci”. Ta historia tego nie potrzebuje.
Wreszcie poetycki charakter komiksu, nie tylko w formie dosłownych lirycznych fragmentów, ale przez umiejscowienie fabuły w bliskiej twórczości Shauna Tana scenerii latających ryb i wielorybów oraz przywoływanie duchów z przeszłości Fidela, jako pełnoprawnych aktorów na scenie. Sprawia to wrażenie jednak zbyt napompowanej i w efekcie nieco kiczowatej i ckliwej opowieści, choć sam koncept, by budować historię ze strzępów i fragmentów, które na koniec składają się w logiczną (choć nadal pełną niedopowiedzeń) całość, jest bardzo ok.
Krzywdy mi nie zrobiło, ale z butów też nie wyrwało.
Podchodziłem do tego komiksu z dużą rezerwą. Pominę już entuzjazm czytelników i recenzentów, ale nawet przykładowe kadry sugerujące poetyckie spojrzenie na świat dawało do myślenia, tym bardziej, że „Ardalen” nie jest pozycją programowo eksperymentalną czy szukającą nowych środków wyrazu – najprościej powiedzieć, że jest obyczajówką poruszającą kwestie tożsamości człowieka...
Czy latające wieloryby to wystarczający powód, żeby przeczytać “Ardalen”?
Zdecydowanie tak.
Ale znajdzie się ich jeszcze kilka.
“Ardalen” to dość poetycki (ale nie do przesady, jest jednocześnie solidnie ugruntowany w twardej rzeczywistości), malowniczy komiks oscylujący wokół podróży w głąb wspomnień. Główna bohaterka, szukając prawdy o swoich przodkach, trafia do zamieszkałej w zasadzie wyłącznie przez starszych ludzi wioski wśród gór, gdzie poznaje Fidela - być może jedynego żywego mieszkańca, który miał szansę poznać jej dziadka. Dziadka, o którym dziewczyna posiada szczątkowe informacje, a rodzina nie chce o nim mówić.
Wspomnienia Fidela są potraktowane z delikatnością i wyrozumiałością, jak również dozą nieufności. Światy i rzeczywistości się ze sobą mieszają i przeplatają, a przy okazji tworzy się wyjątkową więź między starcem a kobietą.
A wśród tego dostajemy naukowe wręcz rozważania o pamięci, jej istotności dla naszego życia, a jednocześnie jej wybiórczości i niedokładności.
Komiks maluje niesamowicie wyrazisty pejzaż, zarówno wizualny, jak i emocjonalny. Bohaterowie gubią się w labiryncie pamięci, kłócą z własnymi wspomnieniami, konfrontują z samotnością i szukają sensu.
Nie wszystko mi tu siadło. Delikatność i poetyka jest tu zderzona z wątkiem sąsiedzkiej zawiści, który momentami nieśmiało skręca w sensacyjną wręcz stronę. Ale to względnie drobny skok w bok.
Jest to absolutnie wyjątkowy komiks, poruszający, jednocześnie abstrakcyjny i bardzo namacalnie żywy.
Kolejna pierwszoligowa, śliczna, melancholijna opowieść od Mandioki.
IG: @traczytanko
Czy latające wieloryby to wystarczający powód, żeby przeczytać “Ardalen”?
Zdecydowanie tak.
Ale znajdzie się ich jeszcze kilka.
“Ardalen” to dość poetycki (ale nie do przesady, jest jednocześnie solidnie ugruntowany w twardej rzeczywistości), malowniczy komiks oscylujący wokół podróży w głąb wspomnień. Główna bohaterka, szukając prawdy o swoich przodkach, trafia do...
To był komiks, który pokochałem od pierwszego przeczytania! Miguelanxo Prado w brawurowej formie artystycznej podał opowieść, która nie tylko wciąga, ale i zostawia w czytelniku trwały ślad. "Ardalen" to historia o pamięci – kapryśnej, nieuchwytnej, pełnej iluzji. O poszukiwaniu tożsamości i o tym, jak przeszłość, nawet ta niedopowiedziana, kształtuje nas mocniej, niż moglibyśmy przypuszczać. Gdyby Wong Kar-Wai zrobił powieść graficzną, wyglądałaby właśnie tak – nostalgiczna i pięknie rozmazana jak wspomnienie po straconej miłości
Prado stworzył narrację niezwykle złożoną, splatającą realność z onirycznymi wizjami. To świat, w którym prawda jest równie ulotna jak tytułowy wiatr nadciągający od oceanu. Ardalen przynosi wspomnienia, miesza rzeczywistość ze snem, a bohaterów rzuca w wir wątpliwości i niepewności. Trochę jak w filmach Andrieja Tarkowskiego, gdzie rzeczywistość nieustannie przeplata się z marzeniem, a czas zdaje się płynąć własnym rytmem.
Sabela, główna postać, przybywa do małego, galicyjskiego miasteczka, by odnaleźć ślady swojego dziadka. Ten dawno temu wyruszył w wielki świat pozostawiając żonę z dziećmi w Europie. Na jej drodze staje Fidel – człowiek, którego wspomnienia płyną niczym fale Atlantyku, burząc granice między prawdą a imaginacją. Czy jego słowa są kluczem do przeszłości, czy jedynie echem dawno zapomnianych marzeń?
Prado kapitalnie buduje relacje między bohaterami. W "Ardalen" nie ma prostych emocji ani jednoznacznych rozwiązań – jest za to mnóstwo niedopowiedzeń, wzruszeń i refleksji. To komiks, który zmusza do zatrzymania się, do zadumy nad tym, jak pamięć definiuje naszą tożsamość. Bardzo melancholijna treść, a takie jak pewnie wiecie lubię najbardziej.
To, co absolutnie zachwyca, to warstwa wizualna komiksu. Prado nie rysuje – on maluje. Kadry "Ardalen" to małe dzieła sztuki, pełne ciepłych, nostalgicznych barw. Morze, lasy, górskie pejzaże – wszystko to układa się w symfonię, w której każdy element gra na emocjach czytelnika. Niejednorodna kreska – czasem wyraźna, czasem rozmyta jak zamglone wspomnienia, doskonale współgra z fabułą, podkreślając jej nieuchwytność i subtelność.
Dla fanów realizmu magicznego to prawdziwa uczta. Prado czerpie garściami z tradycji Garcíi Márqueza, tworząc świat, w którym granice między snem a rzeczywistością zacierają się w mistrzowski sposób. Każda strona niesie ze sobą niezwykłą atmosferę – mieszankę tęsknoty, romantyzmu i tajemnicy. Nie zabraknie też bardziej przyziemnych epizodów: wulgaryzmów, podejrzeń, pożądania czy zazdrości.
"Ardalen" to komiks, który nie tylko opowiada historię – on wciąga czytelnika w swoje wnętrze, otula go szumem wiatru i fal, prowadzi przez labirynt pamięci. To jedna z tych opowieści, które zostają z nami na długo, poruszając coś głęboko ukrytego w sercu. Absolutnie obowiązkowa lektura dla każdego, kto szuka w komiksach czegoś więcej niż tylko rozrywki. Choćby miały to być latające wieloryby.
Przy tym wszystkim "Ardalen" porusza także uniwersalne tematy – przemijania, zapomnienia, znaczenia wspomnień. To opowieść o ludziach, którzy próbują odbudować własną tożsamość, zmagając się z upływem czasu i kapryśnością pamięci. Można ją czytać na wiele sposobów – jako dramat psychologiczny, jako poetycką baśń o przeszłości, jako refleksję nad tym, co zostaje po nas, gdy odchodzimy. I w każdej z tych warstw odkryjemy coś niezwykłego.
Mandioca rozpoczyna 2025 rok mocnym akcentem – i chwała im za to! To jeden z tych tytułów, które przypominają nam, jak potężnym medium jest komiks. Czytać 'Ardalen' to jak wsłuchiwać się w stare, trzeszczące nagranie – nie jesteś pewien, co jest prawdą, a co iluzją, ale każda sekunda jest hipnotyzująca.
Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2025/02/recenzja-ardalen-miguelantxo-prado.html
To był komiks, który pokochałem od pierwszego przeczytania! Miguelanxo Prado w brawurowej formie artystycznej podał opowieść, która nie tylko wciąga, ale i zostawia w czytelniku trwały ślad. "Ardalen" to historia o pamięci – kapryśnej, nieuchwytnej, pełnej iluzji. O poszukiwaniu tożsamości i o tym, jak przeszłość, nawet ta niedopowiedziana, kształtuje nas mocniej, niż...
Ardalen to bardzo melancholijny komiks. Tytuł ten przepełniony jest poczuciem tęsknoty, uczuciem przemijania oraz próbą odzyskania utraconych wspomnień. Dzieło Prado to także uniwersalna opowieść o przyjaźni i miłości. Komiks jest bardzo ładnie namalowany. Celowo użyłem słowa „namalowany” bo kadry składają się bardziej z obrazów niż rysunków. Niestety scenariusz mnie nie oczarował i w tym aspekcie Ardalen wystawił mnie do...wiatru (he he). Nie wzruszyłem się, nie poczułem zaangażowania w losy i historię bohaterów. Komiks czytało mi się całkiem przyjemnie i całość pochłonąłem w dwa wieczory, ale oczekiwałem historii, która doprowadzi mnie do łez i która będzie we mnie siedzieć przez kolejne dni, tygodnie, a może i miesiące. Niestety o komiksie pewnie szybko zapomnę i moje wspomnienia poniesione zostaną razem z wiatrem "ardalen" w otchłań mojej pamięci. Szkoda.
Ardalen to bardzo melancholijny komiks. Tytuł ten przepełniony jest poczuciem tęsknoty, uczuciem przemijania oraz próbą odzyskania utraconych wspomnień. Dzieło Prado to także uniwersalna opowieść o przyjaźni i miłości. Komiks jest bardzo ładnie namalowany. Celowo użyłem słowa „namalowany” bo kadry składają się bardziej z obrazów niż rysunków. Niestety scenariusz mnie nie...
W Ardalen poznajemy historie, które dotyczą mieszkańców Lugo, małego, górskiego miasteczka w północno-zachodniej Hiszpanii. Miejsca z którego wielu uciekło w poszukiwaniu pieniędzy, lepszej przyszłości i barwnego życia. Przemierzali Atlantyk w kierunku Wysp Kanaryjskich i dalej na Kubę lub inne kraje Ameryki. Część z nich wracała opowiadając o swoich przygodach, a później wyjeżdżała ponownie, część nigdy nie wróciła lub zaginęła gdzieś w głębinach.
Ten komiks to mieszanka jawy i snu, nieokreślonej tożsamości, wynikającej z przeszłości, doświadczeń i zdarzeń. Z marzeń i romantycznej duszy, przyjaźni i smutków. Odległy szum morza zamknięty w muszli, którą przed laty przywieźliśmy z wakacji. To wreszcie podmuch wiatru, który przywodzi na myśl niesamowite obrazy i topi człowieka w głębinie własnych myśli.
Koniecznie trzeba przeczytać, aby choć trochę zrozumieć, jak przeszłość może wpływać na naszą przyszłość.
Całość wzbogacona nietuzinkową, niejednorodną kreską. Momentami trochę wyboistą, trochę niewyraźną, ale dobrze oddającą ten oniryczny charakter opowieści. Krajobraz wzgórz i lasów w barwach złotej jesieni, zmieszany z seledynowym błękitem morza i kolorowych ryb.
Kadry obserwuje się z przyjemnością, zanurzając się coraz bardziej w opowieść o rozbitku.
Więcej w wideo recenzji na kanale YouTube/@Wombai.
W Ardalen poznajemy historie, które dotyczą mieszkańców Lugo, małego, górskiego miasteczka w północno-zachodniej Hiszpanii. Miejsca z którego wielu uciekło w poszukiwaniu pieniędzy, lepszej przyszłości i barwnego życia. Przemierzali Atlantyk w kierunku Wysp Kanaryjskich i dalej na Kubę lub inne kraje Ameryki. Część z nich wracała opowiadając o swoich przygodach, a później...
Pomysł na opowiedzenie historii w formie graficznej ciekawy, ale osobiście spodziewałem się więcej. Brakowało mi płynności w historii, spójnej głębi, a w mojej ocenie było to rozmyte. Rysunek ładny i oryginalny, przy czym bardzo powtarzalny, na swój sposób nudny w perspektywie całego dzieła. Brakowało elementów zaskoczenia, zmiany dynamiki obrazu. Pozycja warta przeczytania, ale nie mam chęci do jej ponownego przeżycia.
Rysunek 9/10
Scenariusz 5/10
Bohaterzy pierwszoplanowi 7/10
Bohaterzy drugoplanowi 7/10
Pomysł na opowiedzenie historii w formie graficznej ciekawy, ale osobiście spodziewałem się więcej. Brakowało mi płynności w historii, spójnej głębi, a w mojej ocenie było to rozmyte. Rysunek ładny i oryginalny, przy czym bardzo powtarzalny, na swój sposób nudny w perspektywie całego dzieła. Brakowało elementów zaskoczenia, zmiany dynamiki obrazu. Pozycja warta...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie namalowany komiks o wspomnieniach i tym jak one kształtują nasze życie.
Technicznie - trochę nieczytelne są dymki
Pięknie namalowany komiks o wspomnieniach i tym jak one kształtują nasze życie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTechnicznie - trochę nieczytelne są dymki
Wzruszająca historia i piękna kreska. Dla fanów Paco Roca pozycja obowiązkowa!
Wzruszająca historia i piękna kreska. Dla fanów Paco Roca pozycja obowiązkowa!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodchodziłem do tego komiksu z dużą rezerwą. Pominę już entuzjazm czytelników i recenzentów, ale nawet przykładowe kadry sugerujące poetyckie spojrzenie na świat dawało do myślenia, tym bardziej, że „Ardalen” nie jest pozycją programowo eksperymentalną czy szukającą nowych środków wyrazu – najprościej powiedzieć, że jest obyczajówką poruszającą kwestie tożsamości człowieka polegającego na strzępach własnej pamięci.
Na plus z pewnością malarska grafika, choć dłuższe przebywanie z obrazami tak bardzo ubogimi w światło z czasem mnie męczyło (szczególnie gdy dodać poszukiwania w temacie czcionki), ale suma summarum jest ona największym atutem. Drażniły mnie zbyt naiwnie konstrukcje postaci. Jeśli zawistny i chciwy znajomy głównego bohatera jest tak przedstawiony na początku, to taki zostanie i będzie synonimem czystego zła już do końca, podobnie jak poczciwa i ciepła barmanka czy niewinna Sabela. Jest jak w bajkach – nie ma miejsca na odcienie szarości. Druga rzecz, jaka mnie nie przekonuje to wszystkie materiały dodatkowe, wykłady na temat pojmowania czasu, sfingowane wywiady i dokumenty rozbijające rytm fabuły. Jakby trzeba było uwiarygadniać całość i koniecznie nadać jej jeszcze więcej powagi w stylu: „a teraz, po tym co już przeczytałeś, zastanówmy się wspólnie nad naturą czasu i pamięci”. Ta historia tego nie potrzebuje.
Wreszcie poetycki charakter komiksu, nie tylko w formie dosłownych lirycznych fragmentów, ale przez umiejscowienie fabuły w bliskiej twórczości Shauna Tana scenerii latających ryb i wielorybów oraz przywoływanie duchów z przeszłości Fidela, jako pełnoprawnych aktorów na scenie. Sprawia to wrażenie jednak zbyt napompowanej i w efekcie nieco kiczowatej i ckliwej opowieści, choć sam koncept, by budować historię ze strzępów i fragmentów, które na koniec składają się w logiczną (choć nadal pełną niedopowiedzeń) całość, jest bardzo ok.
Krzywdy mi nie zrobiło, ale z butów też nie wyrwało.
Podchodziłem do tego komiksu z dużą rezerwą. Pominę już entuzjazm czytelników i recenzentów, ale nawet przykładowe kadry sugerujące poetyckie spojrzenie na świat dawało do myślenia, tym bardziej, że „Ardalen” nie jest pozycją programowo eksperymentalną czy szukającą nowych środków wyrazu – najprościej powiedzieć, że jest obyczajówką poruszającą kwestie tożsamości człowieka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy latające wieloryby to wystarczający powód, żeby przeczytać “Ardalen”?
Zdecydowanie tak.
Ale znajdzie się ich jeszcze kilka.
“Ardalen” to dość poetycki (ale nie do przesady, jest jednocześnie solidnie ugruntowany w twardej rzeczywistości), malowniczy komiks oscylujący wokół podróży w głąb wspomnień. Główna bohaterka, szukając prawdy o swoich przodkach, trafia do zamieszkałej w zasadzie wyłącznie przez starszych ludzi wioski wśród gór, gdzie poznaje Fidela - być może jedynego żywego mieszkańca, który miał szansę poznać jej dziadka. Dziadka, o którym dziewczyna posiada szczątkowe informacje, a rodzina nie chce o nim mówić.
Wspomnienia Fidela są potraktowane z delikatnością i wyrozumiałością, jak również dozą nieufności. Światy i rzeczywistości się ze sobą mieszają i przeplatają, a przy okazji tworzy się wyjątkową więź między starcem a kobietą.
A wśród tego dostajemy naukowe wręcz rozważania o pamięci, jej istotności dla naszego życia, a jednocześnie jej wybiórczości i niedokładności.
Komiks maluje niesamowicie wyrazisty pejzaż, zarówno wizualny, jak i emocjonalny. Bohaterowie gubią się w labiryncie pamięci, kłócą z własnymi wspomnieniami, konfrontują z samotnością i szukają sensu.
Nie wszystko mi tu siadło. Delikatność i poetyka jest tu zderzona z wątkiem sąsiedzkiej zawiści, który momentami nieśmiało skręca w sensacyjną wręcz stronę. Ale to względnie drobny skok w bok.
Jest to absolutnie wyjątkowy komiks, poruszający, jednocześnie abstrakcyjny i bardzo namacalnie żywy.
Kolejna pierwszoligowa, śliczna, melancholijna opowieść od Mandioki.
IG: @traczytanko
Czy latające wieloryby to wystarczający powód, żeby przeczytać “Ardalen”?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie tak.
Ale znajdzie się ich jeszcze kilka.
“Ardalen” to dość poetycki (ale nie do przesady, jest jednocześnie solidnie ugruntowany w twardej rzeczywistości), malowniczy komiks oscylujący wokół podróży w głąb wspomnień. Główna bohaterka, szukając prawdy o swoich przodkach, trafia do...
To był komiks, który pokochałem od pierwszego przeczytania! Miguelanxo Prado w brawurowej formie artystycznej podał opowieść, która nie tylko wciąga, ale i zostawia w czytelniku trwały ślad. "Ardalen" to historia o pamięci – kapryśnej, nieuchwytnej, pełnej iluzji. O poszukiwaniu tożsamości i o tym, jak przeszłość, nawet ta niedopowiedziana, kształtuje nas mocniej, niż moglibyśmy przypuszczać. Gdyby Wong Kar-Wai zrobił powieść graficzną, wyglądałaby właśnie tak – nostalgiczna i pięknie rozmazana jak wspomnienie po straconej miłości
Prado stworzył narrację niezwykle złożoną, splatającą realność z onirycznymi wizjami. To świat, w którym prawda jest równie ulotna jak tytułowy wiatr nadciągający od oceanu. Ardalen przynosi wspomnienia, miesza rzeczywistość ze snem, a bohaterów rzuca w wir wątpliwości i niepewności. Trochę jak w filmach Andrieja Tarkowskiego, gdzie rzeczywistość nieustannie przeplata się z marzeniem, a czas zdaje się płynąć własnym rytmem.
Sabela, główna postać, przybywa do małego, galicyjskiego miasteczka, by odnaleźć ślady swojego dziadka. Ten dawno temu wyruszył w wielki świat pozostawiając żonę z dziećmi w Europie. Na jej drodze staje Fidel – człowiek, którego wspomnienia płyną niczym fale Atlantyku, burząc granice między prawdą a imaginacją. Czy jego słowa są kluczem do przeszłości, czy jedynie echem dawno zapomnianych marzeń?
Prado kapitalnie buduje relacje między bohaterami. W "Ardalen" nie ma prostych emocji ani jednoznacznych rozwiązań – jest za to mnóstwo niedopowiedzeń, wzruszeń i refleksji. To komiks, który zmusza do zatrzymania się, do zadumy nad tym, jak pamięć definiuje naszą tożsamość. Bardzo melancholijna treść, a takie jak pewnie wiecie lubię najbardziej.
To, co absolutnie zachwyca, to warstwa wizualna komiksu. Prado nie rysuje – on maluje. Kadry "Ardalen" to małe dzieła sztuki, pełne ciepłych, nostalgicznych barw. Morze, lasy, górskie pejzaże – wszystko to układa się w symfonię, w której każdy element gra na emocjach czytelnika. Niejednorodna kreska – czasem wyraźna, czasem rozmyta jak zamglone wspomnienia, doskonale współgra z fabułą, podkreślając jej nieuchwytność i subtelność.
Dla fanów realizmu magicznego to prawdziwa uczta. Prado czerpie garściami z tradycji Garcíi Márqueza, tworząc świat, w którym granice między snem a rzeczywistością zacierają się w mistrzowski sposób. Każda strona niesie ze sobą niezwykłą atmosferę – mieszankę tęsknoty, romantyzmu i tajemnicy. Nie zabraknie też bardziej przyziemnych epizodów: wulgaryzmów, podejrzeń, pożądania czy zazdrości.
"Ardalen" to komiks, który nie tylko opowiada historię – on wciąga czytelnika w swoje wnętrze, otula go szumem wiatru i fal, prowadzi przez labirynt pamięci. To jedna z tych opowieści, które zostają z nami na długo, poruszając coś głęboko ukrytego w sercu. Absolutnie obowiązkowa lektura dla każdego, kto szuka w komiksach czegoś więcej niż tylko rozrywki. Choćby miały to być latające wieloryby.
Przy tym wszystkim "Ardalen" porusza także uniwersalne tematy – przemijania, zapomnienia, znaczenia wspomnień. To opowieść o ludziach, którzy próbują odbudować własną tożsamość, zmagając się z upływem czasu i kapryśnością pamięci. Można ją czytać na wiele sposobów – jako dramat psychologiczny, jako poetycką baśń o przeszłości, jako refleksję nad tym, co zostaje po nas, gdy odchodzimy. I w każdej z tych warstw odkryjemy coś niezwykłego.
Mandioca rozpoczyna 2025 rok mocnym akcentem – i chwała im za to! To jeden z tych tytułów, które przypominają nam, jak potężnym medium jest komiks. Czytać 'Ardalen' to jak wsłuchiwać się w stare, trzeszczące nagranie – nie jesteś pewien, co jest prawdą, a co iluzją, ale każda sekunda jest hipnotyzująca.
Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2025/02/recenzja-ardalen-miguelantxo-prado.html
To był komiks, który pokochałem od pierwszego przeczytania! Miguelanxo Prado w brawurowej formie artystycznej podał opowieść, która nie tylko wciąga, ale i zostawia w czytelniku trwały ślad. "Ardalen" to historia o pamięci – kapryśnej, nieuchwytnej, pełnej iluzji. O poszukiwaniu tożsamości i o tym, jak przeszłość, nawet ta niedopowiedziana, kształtuje nas mocniej, niż...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArdalen to bardzo melancholijny komiks. Tytuł ten przepełniony jest poczuciem tęsknoty, uczuciem przemijania oraz próbą odzyskania utraconych wspomnień. Dzieło Prado to także uniwersalna opowieść o przyjaźni i miłości. Komiks jest bardzo ładnie namalowany. Celowo użyłem słowa „namalowany” bo kadry składają się bardziej z obrazów niż rysunków. Niestety scenariusz mnie nie oczarował i w tym aspekcie Ardalen wystawił mnie do...wiatru (he he). Nie wzruszyłem się, nie poczułem zaangażowania w losy i historię bohaterów. Komiks czytało mi się całkiem przyjemnie i całość pochłonąłem w dwa wieczory, ale oczekiwałem historii, która doprowadzi mnie do łez i która będzie we mnie siedzieć przez kolejne dni, tygodnie, a może i miesiące. Niestety o komiksie pewnie szybko zapomnę i moje wspomnienia poniesione zostaną razem z wiatrem "ardalen" w otchłań mojej pamięci. Szkoda.
Ardalen to bardzo melancholijny komiks. Tytuł ten przepełniony jest poczuciem tęsknoty, uczuciem przemijania oraz próbą odzyskania utraconych wspomnień. Dzieło Prado to także uniwersalna opowieść o przyjaźni i miłości. Komiks jest bardzo ładnie namalowany. Celowo użyłem słowa „namalowany” bo kadry składają się bardziej z obrazów niż rysunków. Niestety scenariusz mnie nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Ardalen poznajemy historie, które dotyczą mieszkańców Lugo, małego, górskiego miasteczka w północno-zachodniej Hiszpanii. Miejsca z którego wielu uciekło w poszukiwaniu pieniędzy, lepszej przyszłości i barwnego życia. Przemierzali Atlantyk w kierunku Wysp Kanaryjskich i dalej na Kubę lub inne kraje Ameryki. Część z nich wracała opowiadając o swoich przygodach, a później wyjeżdżała ponownie, część nigdy nie wróciła lub zaginęła gdzieś w głębinach.
Ten komiks to mieszanka jawy i snu, nieokreślonej tożsamości, wynikającej z przeszłości, doświadczeń i zdarzeń. Z marzeń i romantycznej duszy, przyjaźni i smutków. Odległy szum morza zamknięty w muszli, którą przed laty przywieźliśmy z wakacji. To wreszcie podmuch wiatru, który przywodzi na myśl niesamowite obrazy i topi człowieka w głębinie własnych myśli.
Koniecznie trzeba przeczytać, aby choć trochę zrozumieć, jak przeszłość może wpływać na naszą przyszłość.
Całość wzbogacona nietuzinkową, niejednorodną kreską. Momentami trochę wyboistą, trochę niewyraźną, ale dobrze oddającą ten oniryczny charakter opowieści. Krajobraz wzgórz i lasów w barwach złotej jesieni, zmieszany z seledynowym błękitem morza i kolorowych ryb.
Kadry obserwuje się z przyjemnością, zanurzając się coraz bardziej w opowieść o rozbitku.
Więcej w wideo recenzji na kanale YouTube/@Wombai.
W Ardalen poznajemy historie, które dotyczą mieszkańców Lugo, małego, górskiego miasteczka w północno-zachodniej Hiszpanii. Miejsca z którego wielu uciekło w poszukiwaniu pieniędzy, lepszej przyszłości i barwnego życia. Przemierzali Atlantyk w kierunku Wysp Kanaryjskich i dalej na Kubę lub inne kraje Ameryki. Część z nich wracała opowiadając o swoich przygodach, a później...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to