Pozostając wciąż w temacie reportaży sięgnęłam po "Heweliusza".
Jak pewnie wszyscy się spodziewają oglądałam serial ze znanej platformy streamingowej i sięgnęłam po książkę. Ale muszę Was zaskoczyć - nie widziałam ani pół odcinka. Gdzieś przeczytany post zachęcił mnie do sięgnięcia po historię zatopionego promu.
Kiedy tonął Jan Heweliusz byłam małym dzieckiem. Ominęła mnie więc sama informacja o wypadku i głośny, choć dziwny proces. Czytając o problemach technicznych, niedopowiedzeniach, niewyjaśnionych wypadkach, czy źle ulokowanych pomocach ratunkowych to dziw bierze, że ta katastrofa zdarzyła się tak późno. Biorąc po uwagę nieprawidłowo przeprowadzoną akcję ratunkową, niewyjaśnione decyzje trzeciego oficera i wiele spekulacji oraz teorii spiskowych, to utonięcie promu Euroafriki jest najbardziej sensacyjnym i najmniej zrozumianym polskim wypadkiem morskim.
Autor stara się krok po kroku odtworzyć noc zatonięcia. Rozmawia z żyjącymi uratowanymi z Heweliusza, wdowami po marynarzach oraz przeszukuje akta, by znaleźć prawdę. Dziwnym trafem część akt nie istnieje, bądź nie dotarło do Izby Morskiej...
Niestety prawda zatonęła razem z Heweliuszem, a pokazowy proces miał na celu umniejszyć uchybieniom armatora. Bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę (w tym przypadku również politykę).
Pozostając wciąż w temacie reportaży sięgnęłam po "Heweliusza".
Jak pewnie wszyscy się spodziewają oglądałam serial ze znanej platformy streamingowej i sięgnęłam po książkę. Ale muszę Was zaskoczyć - nie widziałam ani pół odcinka. Gdzieś przeczytany post zachęcił mnie do sięgnięcia po historię zatopionego promu.
Kiedy tonął Jan Heweliusz byłam małym dzieckiem. Ominęła...
Katastrofa, która ponownie wróciła do świadomości Polaków, a to dzięki znakomitemu serialowi, jaki pojawił się na platformie Netflix. Obejrzałem go, a następnie postanowiłem przeczytać ten reportaż, chcąc się dowiedzieć, ile prawdy było w serialowym scenariuszu. Okazuje się, że naprawdę wiele. Świetny serial dorównuje równie świetnej książce Adama Zadwornego. Jest ona poświęcona katastrofie promu Jan Heweliusz, do której doszło 14 stycznia 1993 roku na Bałtyku, kiedy prom wracał ze Szwecji do polskiego Świnoujścia. Podobał mi się styl tej książki, dlatego że autor nie opisuje tego wydarzenia w kategoriach sensacyjno-kryminalnych; raczej bardzo rzetelnie i chłodno pokazuje tło tej katastrofy, jej przebieg, a także skutki, które wywołała w polskiej przestrzeni publicznej. Jak każdy, również i autor stawia sobie pytania, w tym to najważniejsze – wiecie, co stanowiło przyczynę, ale jak każdy, nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi. Ale nie o odpowiedzi chodziło w tej książce, raczej o pokazanie, że niemożliwe może stać się możliwe, również jeśli chodzi o wydarzenia mające tragiczne następstwa. Autor pokazuje katastrofę promu w szerszym kontekście, poczynając od jego historii, opisując ten techniczny aspekt na podstawie wypadków i kolizji, których był udziałem, funkcjonowanie polskiego państwa zaraz po transformacji początku lat dziewięćdziesiątych, a także postępowanie armatora, który próbuje odnaleźć się w realiach wolnorynkowego kapitalizmu. Książka nie jest jednak tylko opowieścią o suchych faktach i technicznych detalach; przede wszystkim ukazuje tragedię tych, którzy zginęli na morzu, tych, którzy uratowali się, oraz tych wszystkich rodzin, które były z nimi związane. Okazuje się bowiem, że nawet ten, który przeżył, do końca swojego życia może czuć winę za to, że inni zginęli, a jemu udało się przeżyć. Serial zostanie ze mną na długo, książka również. Chciałoby się powiedzieć, że państwo polskie albo przedsiębiorstwa państwowe czegoś się po tej katastrofie nauczyły – nie, tak się nie stało.
Katastrofa, która ponownie wróciła do świadomości Polaków, a to dzięki znakomitemu serialowi, jaki pojawił się na platformie Netflix. Obejrzałem go, a następnie postanowiłem przeczytać ten reportaż, chcąc się dowiedzieć, ile prawdy było w serialowym scenariuszu. Okazuje się, że naprawdę wiele. Świetny serial dorównuje równie świetnej książce Adama Zadwornego. Jest ona...
Nazwa nadana polskiemu promowi przez szwedzkich marynarzy ze względu na liczne awarie, przed ostatnią wyprawą było ich aż 26 !
''Jan Heweliusz'' dwukrotnie przewracał się podczas postoju w porcie, silniki odznaczały się wadliwą konstrukcją, system balastowy odmawiał posłuszeństwa. Ponadto prom zderzył się z rybackim kutrem, wspomniane incydenty nie skłoniły zatem nikogo z dowódców do refleksji nad stanem technicznym maszyny. Kto i dlaczego wydał zgodę na wypłynięcie ''Heweliusza''? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć dociekliwy Adam Zadworny w reportażu śledczym ,,Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku''.
Do tego szły jeszcze inne czynniki, przynajmniej tak utrzymuje dziennikarz. Mimo fatalnej pogody zapadła decyzja o wypłynięciu statku, siła wiatru wynosiła wówczas dwanaście stopni Beauforta, co oznaczało silny sztorm. Tragedia rozegrała się we wczesnych godzinach porannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Czy zlekceważenie złych warunków atmosferycznych przyczyniło się do dramatu promu?
Autor wnikliwie zbadał przyczyny katastrofy, analizując wszystkie zaistniałe okoliczności, unikając przy tym pochopnych wniosków i obalając masę teorii spiskowych. Adam Zadworny przestudiował ogrom dokumentów, raportów. Mamy tu fakty, daty, nazwiska, wydarzenia. Cała opowieść zasadza się na gruntownej kwerendzie akt sprawy, reporter wyczerpał temat.
Z wypadku ocalało jedynie dziewięć osób pośród 64 pasażerów, ,,Heweliuszem'' podróżowali przedstawiciele różnych narodowości: Polacy, Szwedzi, Norwegowie, Szwedzi, Czesi, Austriacy.
Dramat uczestników wyprawy odmalowano na tle ówczesnych wydarzeń politycznych i społecznych. Do naszego kraju weszła największa sieć telefonii komórkowej Centertel, trwała jeszcze wojna domowa w dogorywającej Jugosławii, dni tego państwa były już policzone. Premierem Polski została kobieta, Hanna Suchocka, w międzyczasie podpisano kompromis aborcyjny, a rosyjska armia opuściła polskie terytorium. Wybrzeżem targały mafijne porachunki z ,,Nikosiem'' na czele.
,,Każdy zapamiętuje obraz, który widzi oczami człowieka walczącego o życie''.
Adam Zadworny przytacza przesłanki wpływające na zatonięcie ,,Jana Heweliusza", koncentrując się na dramacie załogi i pasażerów. Publicysta nie ocenia, nie upraszcza. Próbuje zrozumieć.
,,Innych łatwo zrozumieć, samego siebie nie''.
Międzynarodowy alarm Mayday! Mayday! Mayday!
Sygnał oznaczający wezwanie pomocy na morzu, używany w łączności radiowej, zarówno morskiej, jak i lotniczej w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia. Komunikat nadawany jest trzykrotnie, ma pierwszeństwo przed innymi rozmowami radiowymi. Określenie wywodzi się z języka francuskiego m'aider=pomoc.
Jan Hevelius znaczy Jan Wypadkowy
Nazwa nadana polskiemu promowi przez szwedzkich marynarzy ze względu na liczne awarie, przed ostatnią wyprawą było ich aż 26 !
''Jan Heweliusz'' dwukrotnie przewracał się podczas postoju w porcie, silniki odznaczały się wadliwą konstrukcją, system balastowy odmawiał posłuszeństwa. Ponadto prom zderzył się z rybackim kutrem, wspomniane...
Po książkę sięgnęłam pod wpływem obejrzanego serialu "Heweliusz". Zazwyczaj kolejność jest odwrotna, jednak nie znałam tej historii (w chwili katastrofy miałam 11 lat), więc tym razem kino stało się inspiracją do lektury.
Reportaż oparty został na rzetelnej analizie obszernych akt śledztwa, rozmowach z ocalałymi i z rodzinami ofiar, a także z ekspertami. Autor opisuje w bardzo przejmujący sposób przebieg katastrofy promu „Jan Heweliusz”: czuć śmiercionośny oddech huraganu, ciemność i przenikające zimno styczniowej nocy na Bałtyku, przerażenie pasażerów i zaskoczenie członków załogi błyskawicznie zwiększającym się przechyłem statku.
Szczegółowo opisuje także mozolne śledztwa i ich sprzeczne wyniki prowadzone kolejno przez Izbę Morską w Szczecinie, Izbę Morską w Gdyni i Odwoławczą Izbę Morską w Gdyni. Dużo miejsca poświęca walce rodzin o odszkodowania za śmierć bliskich (marynarze są często jedynymi żywicielami rodzin), a nade wszystko o dobre imię kapitana Andrzeja Ułasiewicza i pozostałych członków załogi.
Książka, tak jak i wszelkie postępowania sądowe i osobiste poszukiwania osób prywatnych/ekspertów, nie wskazują jednoznacznie przyczyny zatonięcia promu. Wydaje się, że był to splot wielu czynników. To, który bezpośrednio przyczynił się do katastrofy, pozostanie chyba już na zawsze tajemnicą.
Mi pozostaje po lekturze gorzka refleksja, że do tragedii na pewno przyczyniła się szeroko rozumiana bylejakość. Bylejakość wykonywania napraw promu (oszczędność pieniędzy i czasu); bylejakość komunikacji (zatajanie prawdy o poprzednich awariach, nieprzekazywanie na czas prognoz pogody; decyzje podejmowane bez konsultacji z przełożonymi); bylejakość działań i planowania (lekceważenie procedur bezpieczeństwa, trudna dostępność do sprzętu ratunkowego i jego wysoka awaryjność).
A może wystarczyłoby żeby każdy solidnie wykonywał swoją pracę w obszarze, który jest mu powierzony?
Po książkę sięgnęłam pod wpływem obejrzanego serialu "Heweliusz". Zazwyczaj kolejność jest odwrotna, jednak nie znałam tej historii (w chwili katastrofy miałam 11 lat), więc tym razem kino stało się inspiracją do lektury.
Reportaż oparty został na rzetelnej analizie obszernych akt śledztwa, rozmowach z ocalałymi i z rodzinami ofiar, a także z ekspertami. Autor opisuje w...
Zatonięcie polskiego promu MF „Jan Heweliusz” w 1993 roku pamiętam. Pamiętam też atmosferę napięcia, nadziei, zawodu. I dramat. I szukanie winnych. Prom MF „Jan Heweliusz” zatonął w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas potężnego sztormu o sile 12 stopni w skali Beauforta. Do tej tragedii wraca po 30 latach Adam Zadworny. I tworzy świetnie napisany reportaż, bardzo rzetelny, szczegółowy, bez zbędnych słów. Ukazujący zatonięcie promu z perspektywy różnych osób i instytucji, które były powiązane z uczestnikami tragedii, „Janem Heweliuszem” czy ogólnie z tematyką żeglugi promowej oraz z różnych perspektyw czasowych (przed, w trakcie i po). To opowieść o ludziach, promie i państwie polskim.
Czytałam reportaż, jak najbardziej wciągającą powieść. Nie mogłam się oderwać, zarwałam noc, pozwoliłam sobie na rozwalenie emocjonalne i myśli związane z oceną faktów. Bo autor przedstawia wiele teorii wynikających z akt sprawy i przemyśleń/poszukiwań rozmówców zostawiając czytelnikowi pole do samodzielnej interpretacji. Mocny, wstrząsający, bolesny.
Zostałam z refleksjami. I przekonaniem, że to jeden z lepszych reportaży, które przeczytałam.
9/10 w kategorii: Reportaże, publicystyka i literatura faktu
Zatonięcie polskiego promu MF „Jan Heweliusz” w 1993 roku pamiętam. Pamiętam też atmosferę napięcia, nadziei, zawodu. I dramat. I szukanie winnych. Prom MF „Jan Heweliusz” zatonął w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas potężnego sztormu o sile 12 stopni w skali Beauforta. Do tej tragedii wraca po 30 latach Adam Zadworny. I tworzy świetnie napisany reportaż, bardzo...
Nie chciałabym powtarzać oczywistości: poruszający, bolesny, trzymający w napięciu (pomimo, że z góry wiadomo jak się skończyła ta historia) reportaż. Świetnie, dokładnie poprowadzona analiza która daje dużo szerszy obraz na wydarzenia i ich genezę. Momentami miałam kluchę w gardle, pewnie również dlatego, że płynęłam kiedyś na Heweliuszu.
Nie chciałabym powtarzać oczywistości: poruszający, bolesny, trzymający w napięciu (pomimo, że z góry wiadomo jak się skończyła ta historia) reportaż. Świetnie, dokładnie poprowadzona analiza która daje dużo szerszy obraz na wydarzenia i ich genezę. Momentami miałam kluchę w gardle, pewnie również dlatego, że płynęłam kiedyś na Heweliuszu.
Poruszający, niezwykle szczegółowy opis dramatycznych wydarzeń na Bałtyku. Zgrabnie zebrane informacje ułożono według pewnych grup tematycznych, co pozwala z łatwością odnaleźć się w zawiłościach marynarskiej rzeczywistości i nie pogubić w chronologii zdarzeń. Język przystępny, prosty, ale nie prostacki, uzyskanie tego wcale nie jest takie łatwe, ale za to szalenie istotne, zwłaszcza przy tak delikatnym, poważnym temacie. Miałam jakieś drobiazgi do zarzucenia, ale nie zanotowałam ich podczas lektury, a teraz, po kilku dniach, już nie pamiętam, o co mi chodziło. Znaczy, że nie było to ani bardzo istotne, ani bardzo uprzykrzające odbiór. Ostatecznie więc - to jest typ reportażu, jaki chcę czytać.
Poruszający, niezwykle szczegółowy opis dramatycznych wydarzeń na Bałtyku. Zgrabnie zebrane informacje ułożono według pewnych grup tematycznych, co pozwala z łatwością odnaleźć się w zawiłościach marynarskiej rzeczywistości i nie pogubić w chronologii zdarzeń. Język przystępny, prosty, ale nie prostacki, uzyskanie tego wcale nie jest takie łatwe, ale za to szalenie istotne,...
Bardzo wciągający i szczegółowy reportaż. Autorowi należą się wielkie brawa za dokładność opisu katastrofy, spotkanie z ocalałymi i przejrzenie archiwów. Ta książka należycie naświetliła zatonięcie Heweliusza i zwróciła uwagę na problemy w systemie bezpieczeństwa żeglugi. Zrozumiała nawet dla niezaznajomionych z marynarskimi pojęciami (w tym dla mnie). Polecam dla wszystkich zainteresowanych i niezainteresowanych - otwiera oczy.
Bardzo wciągający i szczegółowy reportaż. Autorowi należą się wielkie brawa za dokładność opisu katastrofy, spotkanie z ocalałymi i przejrzenie archiwów. Ta książka należycie naświetliła zatonięcie Heweliusza i zwróciła uwagę na problemy w systemie bezpieczeństwa żeglugi. Zrozumiała nawet dla niezaznajomionych z marynarskimi pojęciami (w tym dla mnie). Polecam dla...
Serial sprawił, że sprawa Heweliusza znów rozgrzała umysły rodaków. Naturalnie krajowy reportaż także ma w tej sprawie coś do powiedzenia. „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” Adama Zadwornego pozwala spokojnie zapoznać się z całą sprawą. Napisany jest rzetelnie i fakty ułożone są równo tak, że czyta się dobrze. Zostawiona została także przestrzeń dla własnych przemyśleń. Widać także, że autor odrobił pracę domową, przejrzał akta sprawy, odbył wiele rozmów. I chwała takiej rzetelności. W żadnym razie nie jest to przełomowy reportaż. Trzyma się ram gatunku, a właściwie szczelnie je wypełnia. I dobrze.
Serial sprawił, że sprawa Heweliusza znów rozgrzała umysły rodaków. Naturalnie krajowy reportaż także ma w tej sprawie coś do powiedzenia. „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” Adama Zadwornego pozwala spokojnie zapoznać się z całą sprawą. Napisany jest rzetelnie i fakty ułożone są równo tak, że czyta się dobrze. Zostawiona została także przestrzeń dla własnych...
Przysięgam, że to najbardziej chwytliwie i zręcznie napisany reportaż, który czytałam. Panie Adamie chapeau bas!
Reportaż to relacja z wydarzeń rozgrywających się na Bałtyku w 1993 roku. Czytelnik dostaje przyjemne wprowadzenie, żeby w trzecim rozdziale zostać uderzonym i pokonanym opisem niemal co do minuty z katastrofy Jana Heweliusza.
Przysięgam, że nie potrafiłam się oderwać od tego reportażu. Czytałam jakby to była najlepsza przygodówka. Nie umiem wyjaśnić fenomenu tej lektury. Świetne doświadczenie, choć temat okropnie bolesny i pełen niesprawiedliwości.
Brak mi słów. Po prostu warto przeczytać. A nawet trzeba.
Przysięgam, że to najbardziej chwytliwie i zręcznie napisany reportaż, który czytałam. Panie Adamie chapeau bas!
Reportaż to relacja z wydarzeń rozgrywających się na Bałtyku w 1993 roku. Czytelnik dostaje przyjemne wprowadzenie, żeby w trzecim rozdziale zostać uderzonym i pokonanym opisem niemal co do minuty z katastrofy Jana Heweliusza.
Świetna książka. Polecam przeczytać każdemu. Serial Holoubka super, ale to nie wszystko, serial to tylko początek, bo serial to nie jest dokument, tam nie wszystko jest prawdą. Jeśli ktoś chce zgłębić tą historię i jej szczegóły powinien koniecznie przeczytać tą książkę. Polecam także podcasty Polskiego Radia autorstwa Romana Czejarka
Świetna książka. Polecam przeczytać każdemu. Serial Holoubka super, ale to nie wszystko, serial to tylko początek, bo serial to nie jest dokument, tam nie wszystko jest prawdą. Jeśli ktoś chce zgłębić tą historię i jej szczegóły powinien koniecznie przeczytać tą książkę. Polecam także podcasty Polskiego Radia autorstwa Romana Czejarka
Był serial, był podcast i specjalne wydanie prasy. Teraz przyszła kolej na zapoznanie się z reportażem. I to jakim!
Świetnie napisany, w sposób rzetelny i drobiazgowy przedstawiający fakty, sukcesywnie odkrywający skrywane przez lata tajemnice śledztwa.
Zdecydowanym walorem książki jest umiejętność połączenia przez autora wymiaru informacyjnego i ludzkiego, emocjonalnego. Choć książka zawiera wiele technicznych szczegółów i podejmuje trudny temat, czyta się ją z zainteresowaniem, jednym tchem, którego zaczyna brakować podczas lektury rozdziałów dotyczących bezpośrednio samej katastrofy i heroicznej walki o życie. W książce nie brak również rozrywających serce relacji ocalałych, wdów i świadków...
Pozycja warta polecenia miłośnikom reportaży oraz zainteresowanym historią Heweliusza 🔥
Był serial, był podcast i specjalne wydanie prasy. Teraz przyszła kolej na zapoznanie się z reportażem. I to jakim!
Świetnie napisany, w sposób rzetelny i drobiazgowy przedstawiający fakty, sukcesywnie odkrywający skrywane przez lata tajemnice śledztwa.
Zdecydowanym walorem książki jest umiejętność połączenia przez autora wymiaru informacyjnego i ludzkiego, emocjonalnego....
Napisać reportaż niczym najbardziej wciągającą powieść? Da się, co udowodnił autor ,, Heweliusza '' Adam Zadworny. Ja nie mogłam oderwać się od tej książki, świetnie opisana sprawa zatonięcia promu w 1993 roku. Bez zbędnego przynudzania , przystępna i nie pozbawiona emocji. Tak powinien wyglądać dobrze napisany reportaż. Dla mnie rewelacja, polecam.
Napisać reportaż niczym najbardziej wciągającą powieść? Da się, co udowodnił autor ,, Heweliusza '' Adam Zadworny. Ja nie mogłam oderwać się od tej książki, świetnie opisana sprawa zatonięcia promu w 1993 roku. Bez zbędnego przynudzania , przystępna i nie pozbawiona emocji. Tak powinien wyglądać dobrze napisany reportaż. Dla mnie rewelacja, polecam.
Czyta się świetnie. Fakty są uporządkowane, przez co dość łatwo śledzić wątki, historia angażująca. Jedyna drobna wada to (jak na mój gust) za częste powtarzanie tych samych informacji.
Czyta się świetnie. Fakty są uporządkowane, przez co dość łatwo śledzić wątki, historia angażująca. Jedyna drobna wada to (jak na mój gust) za częste powtarzanie tych samych informacji.
„Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” to reportaż autorstwa Adama Zadwornego. Autor w ciekawy i rzetelny sposób opisał tragedię, jaka rozegrała się na Morzu Bałtyckim.
Polski prom Jan Heweliusz kursował na trasie z Polski do Szwecji. Od początku były z nim problemy. Miał wadę konstrukcyjną, która przyczyniła się do wielu wypadków. Niestety ówczesny właściciel pechowego promu zamiast wykonać porządny remont pudrował tylko sytuację robiąc drobne naprawy. Każdy jednak wiedział, że o stanie Heweliusza krążą już legendy. W nocy z 13 na 14 stycznia 1993 rozegrała się ostatnia tragedia. Kapitan dostał informację że mogą po drodze napotkać na mocniejsze wiatry. Jednak ta prognoza pogody była nieprecyzyjna, polscy meteorolodzy nie mieli pojęcia, że zbliża się huragan Junior. Jednostka płynąc do Szwecji napotkała wyjątkowo wielki sztorm. Mimo wzywania pomocy ta nadeszła za późno. Służby ratownicze popełniły szereg błędów. W katastrofie zginęło 55 osób a uratować udało się tylko kilka. Do końca nie ustalono co było przyczyną katastrofy, błędne prognozy pogody, błąd załogi, wada konstrukcyjna czy żywioł. Sprawę umorzono z braku dowodów.
Adam Zadworny opowiedział historię największej polskiej katastrofy morskiej od zakończenia II wojny światowej. Reportaż zawiera mnóstwo faktów. Autor posłużył się rozmowami z ocalałymi osobami, rodzinami tragicznie zmarłych oraz ekspertami. Przebił się przez dwadzieścia tomów akt sprawy i siedemnaście tomów załączników aby przybliżyć czytelnikowi realia ówczesnej Polski i próby tuszowania tego co się wydarzyło. Opisał nie tylko dokładny przebieg zdarzeń, akcję ratunkową i śledztwo ale również to jak niesprawiedliwie potraktowano rodziny ofiar. To trudna, trzymająca w napięciu ale bardzo potrzebna lektura
„Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” to reportaż autorstwa Adama Zadwornego. Autor w ciekawy i rzetelny sposób opisał tragedię, jaka rozegrała się na Morzu Bałtyckim.
Polski prom Jan Heweliusz kursował na trasie z Polski do Szwecji. Od początku były z nim problemy. Miał wadę konstrukcyjną, która przyczyniła się do wielu wypadków. Niestety ówczesny właściciel...
7,5 Mocny, dobrze udokumentowany reportaż rekonstruujący przebieg tragedii minuta po minucie na podstawie relacji świadków i dokumentów. Czyta się go niemal jak thriller, a jednocześnie zachowuje dziennikarską rzetelność i pokazuje ogrom pracy włożonej w analizę przyczyn katastrofy. Największą siłą książki jest jej ludzki wymiar, choć momentami nadmiar szczegółów i nazwisk spowalnia tempo czytania.
7,5 Mocny, dobrze udokumentowany reportaż rekonstruujący przebieg tragedii minuta po minucie na podstawie relacji świadków i dokumentów. Czyta się go niemal jak thriller, a jednocześnie zachowuje dziennikarską rzetelność i pokazuje ogrom pracy włożonej w analizę przyczyn katastrofy. Największą siłą książki jest jej ludzki wymiar, choć momentami nadmiar szczegółów i nazwisk...
Przez ostatni tydzień z zapartym tchem czytałam reportaż o jednej z największych katastrof na Bałtyku, o której ostatnio zrobiło się głośno dzięki netflixowemu serialowi. Podjęłam próbę obejrzenia go, ale jednak obrazy przedstawiające tę tragedię były dla mnie zbyt trudne. Postanowiłam jednak sięgnąć po książkę, żeby zapoznać się z historią zatonięcia promu Heweliusz. Było to dla mnie ważne także ze względów osobistych, gdyż moi rodzice związani byli z morzem i pracą na morzu.
Reportaż Adama Zadwornego jest świetnie napisany, podszedł do swojej pracy w bardzo drobiazgowy i skrupulatny sposób. Autor starał się nie tylko zdobyć jak najwięcej informacji na temat samej katastrofy, ale również ukazać realia pracy na polskich promach w latach 90, tło historyczne i kulturowe. Zdecydował się również na próbę odpowiedzi na pytanie, kim była załoga Heweliusza i na przybliżenie czytelnikowi postaci kapitana Ułasiewicza. Myślę, że dobry reportażysta potrafi zarówno w sposob obiektywny przedstawiać fakty i informacje, jak i zaangażować emocjonalnie odbiorcę. W moim przypadku to się Zadwornemu udało, książkę wręcz pochłonęłam.
Fragmenty opisujące moment katastrofy i rozpaczliwe próby ratunku pasażerów promu czytałam ze ściśniętym sercem. Nie była to łatwa lektura, ale myslę, że pamięć o tej tragedii powinna cały czas trwać. I świadomość tego, jak wielką wartością jest bezpieczeństwo, o które powinniśmy dbać, szczególnie jeśli dotyczy ono osób w jakiś sposob od nas zależnych.
Polecam tym, którzy nie widzieli serialu, jak również osobom, które go obejrzały. Na pewno każdy dużo wyniesie z tej lektury.
Przez ostatni tydzień z zapartym tchem czytałam reportaż o jednej z największych katastrof na Bałtyku, o której ostatnio zrobiło się głośno dzięki netflixowemu serialowi. Podjęłam próbę obejrzenia go, ale jednak obrazy przedstawiające tę tragedię były dla mnie zbyt trudne. Postanowiłam jednak sięgnąć po książkę, żeby zapoznać się z historią zatonięcia promu Heweliusz. Było...
Znakomita praca reporterska. Jedna książka, która nakreśla i gdy to tylko możliwe, wyjaśnia wszystkie wątki tej katastrofy.
Książka ma coś w sobie z thrillerów sądowych i tak jak one niesamowicie wciąga i trzyma w napięciu. Są momenty gdy pojawia się zbyt dużo nieistotnych opisów i szczegółów ale poza wszystkim trzeba wyróżnić doskonały rozdział zawierający dokładny przebieg tragedii. Przytłaczający i poruszający; buduje w wyobraźni obraz, który zostanie ze mną na zawsze.
Znakomita praca reporterska. Jedna książka, która nakreśla i gdy to tylko możliwe, wyjaśnia wszystkie wątki tej katastrofy.
Książka ma coś w sobie z thrillerów sądowych i tak jak one niesamowicie wciąga i trzyma w napięciu. Są momenty gdy pojawia się zbyt dużo nieistotnych opisów i szczegółów ale poza wszystkim trzeba wyróżnić doskonały rozdział zawierający dokładny...
Polecam. Dobrze się ją czyta. Musiałem sobie jednak robić przerwy ponieważ czuć ogrom tej tragedii i jakoś bardzo emocjonalnie podszedłem do tej książki. Może dlatego, że wcześniej widziałem serial.
Polecam. Dobrze się ją czyta. Musiałem sobie jednak robić przerwy ponieważ czuć ogrom tej tragedii i jakoś bardzo emocjonalnie podszedłem do tej książki. Może dlatego, że wcześniej widziałem serial.
Podziwiam wszystkich, którzy przeczytali ten reportaż w jeden dzień, ja musiałam sobie „dawkować” treść, podczas lektury przed oczami miałam cały czas sceny z serialu.
Podziwiam wszystkich, którzy przeczytali ten reportaż w jeden dzień, ja musiałam sobie „dawkować” treść, podczas lektury przed oczami miałam cały czas sceny z serialu.
Zwięzłe, lekko napisane i na temat. Akurat tyle ile chciałem wiedzieć o katastrofie. Dygresji tyle ile trzeba, żadnego wodolejstwa czy pisania głównie o sobie, co mnie zawsze drażni w reportażach. Tak dobrze weszła, że przeczytana w jeden weekend. Naprawdę porządna literatura faktu
Zwięzłe, lekko napisane i na temat. Akurat tyle ile chciałem wiedzieć o katastrofie. Dygresji tyle ile trzeba, żadnego wodolejstwa czy pisania głównie o sobie, co mnie zawsze drażni w reportażach. Tak dobrze weszła, że przeczytana w jeden weekend. Naprawdę porządna literatura faktu
Książkę bardzo polecam, choć nie jest to lektura "do snu".
Ilość niekompetencji i usterek, jakie miał po drodze statek jest frustrująca. Dlatego nie obejrzę serialu, nie chcę ponownie przeżywać tych emocji. 😮💨
Jak to mówią: "Nie dziaduj, zwiąż drutem !"
Książkę bardzo polecam, choć nie jest to lektura "do snu".
Ilość niekompetencji i usterek, jakie miał po drodze statek jest frustrująca. Dlatego nie obejrzę serialu, nie chcę ponownie przeżywać tych emocji. 😮💨
Książkę bardzo poruszająca, tragedia, która nie powinna dojść. Wszędzie błędy ludzkie i zganianie winę na innych ...
Warto przeczytać, a potem obejrzeć serial choć w moim przypadku było odwrotnie. Ale tak na prawdę nie ma to znaczenia bo i tak otworzy ci to bardziej głowę.
Książkę bardzo poruszająca, tragedia, która nie powinna dojść. Wszędzie błędy ludzkie i zganianie winę na innych ...
Warto przeczytać, a potem obejrzeć serial choć w moim przypadku było odwrotnie. Ale tak na prawdę nie ma to znaczenia bo i tak otworzy ci to bardziej głowę.
Katastrofa promu „Jan Heweliusz” – zatonięcie promu, miała miejsce 14 stycznia 1993 roku we wczesnych godzinach rannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Katastrofa miała miejsce podczas rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas potężnego sztormu o sile 12 stopni w skali Beauforta. Przechył statku rozpoczął się około godziny 04:10. O godzinie 04:36 przechył wzrósł do 35 stopni, doszło wówczas również do przemieszczenia się ładunków. Prom się obrócił się do góry dnem o godzinie 05:12. I zatonął.
Rzadko sięgam po literaturę faktu. Ale gdy decyduje się na ten gatunek, to zazwyczaj jestem usatysfakcjonowany. Nie będę ukrywał, że na mojej orbicie moich zainteresowań powyższa pozycja trafiła, w czasie wyjścia na szklany ekran mini serialu, pod tytułem „Heweliusz”. Niniejszy utwór to świetna pozycja. Przede wszystkim broni się na płaszczyźnie narracyjnej i ekspozycji świata przedstawionego. Adam Zadworny sposób trafny i umiejętny wylał pisarskie fundamenty do opisanych przez siebie wydarzeń. Nadając całej kompozycji ważności, powagi i znaczenia. Pierwszy raz się spotkałem z tego typu pozycją. Oczywiście z rożnych źródeł mam pewne pojęcie, jakie zazwyczaj czynniki wpływają na dramat, przebieg i skutki katastrofy morskiej. Pierwsza część reportażu to opis walki o życie. Czytelnik śledzi krok po kroku poszczególne losy pasażerów, towarzysząc im w ostatnich minutach życia. Adam Zadworny sposób bardzo wnikliwy przyjrzał się powodom oraz skutkom tragedii. Oczywiście istotną kwestią jest radość przeżycia katastrofy. Pisarz w sposób bezpardonowy ukazał skutki zespołu stresu pourazowego. Trawiący i niszczący, każdy element życia codziennego. Warstwa obyczajowa, ma znaczenie porównywalne z opisem katastrofy. Autor w wyważony i delikatny sposób ukazuje dramat, który dotknął nie tylko pasażerów promu „Heweliusz”. Ale również przeżycia oraz emocje towarzyszące ich rodzinom. Bardzo dobrze został przez autora przedstawiony wątek śledztwa. Drugą cześć reportażu czyta się jako rasowy kryminał śledczy. Bowiem, wraz z promem w odmętach biurokracji zatonęła prawda o katastrofie. Niektórych z rozbitków nie udało się wyłowić. A prawdziwa liczb ofiar do dzisiaj nie jest znana. Co samo w sobie jest zatrważające, wstrząsające i przerażające. Świadczy o nie kompetencji, niektórych instytucji państwowych. Zatonięcie promu, to tragedia, która gra na wielu emocjach. Przede wszystkim polskie władze nie zdały testu w obliczu największej katastrofy morskiej w historii powojennej naszego kraju. A przerzucanie się winą oraz tuszowanie najważniejszych czynników, skutków i następstw wydarzeń - jest hańbiące, karygodne i kompromitujące. Utwór, można pochwalić za pióro i rzetelne podejście do tematu. Który miał za zadanie w pewnym stopniu wyjaśnić przebieg wydarzeń. Czy ta sztuka udała się autorowi? Czytelnik sam musi się o tym przekonać.
Reportaż opisujący wielką krzywdę i dramat ludzki. W subtelny, a przede wszystkim fundamentalny dotyka wielu aspektów katastrofy. Prowokuje do odpowiedzi na pytanie; Czy można było zapobiec tragedii? Utwór przeznaczony nie tylko dla miłośników literatury faktu, ale również dla czytelników, których frapuje i interesuje najnowsza historia naszego kraju. Reportaż Adama Zadwornego w moim przypadku spełnił zadanie edukacyjne i zapełnił luki w obszarze kształcenia. Gorąco Polecam.
Katastrofa promu „Jan Heweliusz” – zatonięcie promu, miała miejsce 14 stycznia 1993 roku we wczesnych godzinach rannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Katastrofa miała miejsce podczas rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas potężnego sztormu o sile 12 stopni w skali Beauforta. Przechył statku rozpoczął się około godziny 04:10. O godzinie 04:36...
Reportaż Adama Zadwornego Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku zasługuje na wysoką ocenę. To pozycja obowiązkowa dla osób, które chcą poznać historię największej polskiej katastrofy morskiej po II wojnie światowej. Informacje pozyskane z akt sprawy oraz relacje świadków — ocalałych, a także wdów po marynarzach i pasażerach, dodają książce autentyczności i sprawiają, że czyta się ją z dużym zainteresowaniem. Nie mam żadnych zastrzeżeń do tego reportażu. Choć znałam tę historię z podcastów i reportaży telewizyjnych, książkę i tak czytałam z wielką ciekawością
Reportaż Adama Zadwornego Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku zasługuje na wysoką ocenę. To pozycja obowiązkowa dla osób, które chcą poznać historię największej polskiej katastrofy morskiej po II wojnie światowej. Informacje pozyskane z akt sprawy oraz relacje świadków — ocalałych, a także wdów po marynarzach i pasażerach, dodają książce autentyczności i sprawiają,...
Pozostając wciąż w temacie reportaży sięgnęłam po "Heweliusza".
Jak pewnie wszyscy się spodziewają oglądałam serial ze znanej platformy streamingowej i sięgnęłam po książkę. Ale muszę Was zaskoczyć - nie widziałam ani pół odcinka. Gdzieś przeczytany post zachęcił mnie do sięgnięcia po historię zatopionego promu.
Kiedy tonął Jan Heweliusz byłam małym dzieckiem. Ominęła mnie więc sama informacja o wypadku i głośny, choć dziwny proces. Czytając o problemach technicznych, niedopowiedzeniach, niewyjaśnionych wypadkach, czy źle ulokowanych pomocach ratunkowych to dziw bierze, że ta katastrofa zdarzyła się tak późno. Biorąc po uwagę nieprawidłowo przeprowadzoną akcję ratunkową, niewyjaśnione decyzje trzeciego oficera i wiele spekulacji oraz teorii spiskowych, to utonięcie promu Euroafriki jest najbardziej sensacyjnym i najmniej zrozumianym polskim wypadkiem morskim.
Autor stara się krok po kroku odtworzyć noc zatonięcia. Rozmawia z żyjącymi uratowanymi z Heweliusza, wdowami po marynarzach oraz przeszukuje akta, by znaleźć prawdę. Dziwnym trafem część akt nie istnieje, bądź nie dotarło do Izby Morskiej...
Niestety prawda zatonęła razem z Heweliuszem, a pokazowy proces miał na celu umniejszyć uchybieniom armatora. Bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę (w tym przypadku również politykę).
Pozostając wciąż w temacie reportaży sięgnęłam po "Heweliusza".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak pewnie wszyscy się spodziewają oglądałam serial ze znanej platformy streamingowej i sięgnęłam po książkę. Ale muszę Was zaskoczyć - nie widziałam ani pół odcinka. Gdzieś przeczytany post zachęcił mnie do sięgnięcia po historię zatopionego promu.
Kiedy tonął Jan Heweliusz byłam małym dzieckiem. Ominęła...
Katastrofa, która ponownie wróciła do świadomości Polaków, a to dzięki znakomitemu serialowi, jaki pojawił się na platformie Netflix. Obejrzałem go, a następnie postanowiłem przeczytać ten reportaż, chcąc się dowiedzieć, ile prawdy było w serialowym scenariuszu. Okazuje się, że naprawdę wiele. Świetny serial dorównuje równie świetnej książce Adama Zadwornego. Jest ona poświęcona katastrofie promu Jan Heweliusz, do której doszło 14 stycznia 1993 roku na Bałtyku, kiedy prom wracał ze Szwecji do polskiego Świnoujścia. Podobał mi się styl tej książki, dlatego że autor nie opisuje tego wydarzenia w kategoriach sensacyjno-kryminalnych; raczej bardzo rzetelnie i chłodno pokazuje tło tej katastrofy, jej przebieg, a także skutki, które wywołała w polskiej przestrzeni publicznej. Jak każdy, również i autor stawia sobie pytania, w tym to najważniejsze – wiecie, co stanowiło przyczynę, ale jak każdy, nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi. Ale nie o odpowiedzi chodziło w tej książce, raczej o pokazanie, że niemożliwe może stać się możliwe, również jeśli chodzi o wydarzenia mające tragiczne następstwa. Autor pokazuje katastrofę promu w szerszym kontekście, poczynając od jego historii, opisując ten techniczny aspekt na podstawie wypadków i kolizji, których był udziałem, funkcjonowanie polskiego państwa zaraz po transformacji początku lat dziewięćdziesiątych, a także postępowanie armatora, który próbuje odnaleźć się w realiach wolnorynkowego kapitalizmu. Książka nie jest jednak tylko opowieścią o suchych faktach i technicznych detalach; przede wszystkim ukazuje tragedię tych, którzy zginęli na morzu, tych, którzy uratowali się, oraz tych wszystkich rodzin, które były z nimi związane. Okazuje się bowiem, że nawet ten, który przeżył, do końca swojego życia może czuć winę za to, że inni zginęli, a jemu udało się przeżyć. Serial zostanie ze mną na długo, książka również. Chciałoby się powiedzieć, że państwo polskie albo przedsiębiorstwa państwowe czegoś się po tej katastrofie nauczyły – nie, tak się nie stało.
Katastrofa, która ponownie wróciła do świadomości Polaków, a to dzięki znakomitemu serialowi, jaki pojawił się na platformie Netflix. Obejrzałem go, a następnie postanowiłem przeczytać ten reportaż, chcąc się dowiedzieć, ile prawdy było w serialowym scenariuszu. Okazuje się, że naprawdę wiele. Świetny serial dorównuje równie świetnej książce Adama Zadwornego. Jest ona...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietny reportaż.
Świetny reportaż.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJan Hevelius znaczy Jan Wypadkowy
Nazwa nadana polskiemu promowi przez szwedzkich marynarzy ze względu na liczne awarie, przed ostatnią wyprawą było ich aż 26 !
''Jan Heweliusz'' dwukrotnie przewracał się podczas postoju w porcie, silniki odznaczały się wadliwą konstrukcją, system balastowy odmawiał posłuszeństwa. Ponadto prom zderzył się z rybackim kutrem, wspomniane incydenty nie skłoniły zatem nikogo z dowódców do refleksji nad stanem technicznym maszyny. Kto i dlaczego wydał zgodę na wypłynięcie ''Heweliusza''? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć dociekliwy Adam Zadworny w reportażu śledczym ,,Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku''.
Do tego szły jeszcze inne czynniki, przynajmniej tak utrzymuje dziennikarz. Mimo fatalnej pogody zapadła decyzja o wypłynięciu statku, siła wiatru wynosiła wówczas dwanaście stopni Beauforta, co oznaczało silny sztorm. Tragedia rozegrała się we wczesnych godzinach porannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Czy zlekceważenie złych warunków atmosferycznych przyczyniło się do dramatu promu?
Autor wnikliwie zbadał przyczyny katastrofy, analizując wszystkie zaistniałe okoliczności, unikając przy tym pochopnych wniosków i obalając masę teorii spiskowych. Adam Zadworny przestudiował ogrom dokumentów, raportów. Mamy tu fakty, daty, nazwiska, wydarzenia. Cała opowieść zasadza się na gruntownej kwerendzie akt sprawy, reporter wyczerpał temat.
Z wypadku ocalało jedynie dziewięć osób pośród 64 pasażerów, ,,Heweliuszem'' podróżowali przedstawiciele różnych narodowości: Polacy, Szwedzi, Norwegowie, Szwedzi, Czesi, Austriacy.
Dramat uczestników wyprawy odmalowano na tle ówczesnych wydarzeń politycznych i społecznych. Do naszego kraju weszła największa sieć telefonii komórkowej Centertel, trwała jeszcze wojna domowa w dogorywającej Jugosławii, dni tego państwa były już policzone. Premierem Polski została kobieta, Hanna Suchocka, w międzyczasie podpisano kompromis aborcyjny, a rosyjska armia opuściła polskie terytorium. Wybrzeżem targały mafijne porachunki z ,,Nikosiem'' na czele.
,,Każdy zapamiętuje obraz, który widzi oczami człowieka walczącego o życie''.
Adam Zadworny przytacza przesłanki wpływające na zatonięcie ,,Jana Heweliusza", koncentrując się na dramacie załogi i pasażerów. Publicysta nie ocenia, nie upraszcza. Próbuje zrozumieć.
,,Innych łatwo zrozumieć, samego siebie nie''.
Międzynarodowy alarm Mayday! Mayday! Mayday!
Sygnał oznaczający wezwanie pomocy na morzu, używany w łączności radiowej, zarówno morskiej, jak i lotniczej w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia. Komunikat nadawany jest trzykrotnie, ma pierwszeństwo przed innymi rozmowami radiowymi. Określenie wywodzi się z języka francuskiego m'aider=pomoc.
Jan Hevelius znaczy Jan Wypadkowy
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNazwa nadana polskiemu promowi przez szwedzkich marynarzy ze względu na liczne awarie, przed ostatnią wyprawą było ich aż 26 !
''Jan Heweliusz'' dwukrotnie przewracał się podczas postoju w porcie, silniki odznaczały się wadliwą konstrukcją, system balastowy odmawiał posłuszeństwa. Ponadto prom zderzył się z rybackim kutrem, wspomniane...
Bardzo polecam osobom, które interesują się tematem i chcą odpowiedzi na pytania co tak naprawdę mogło się stać. Bez oskarżania, czyste fakty.
Bardzo polecam osobom, które interesują się tematem i chcą odpowiedzi na pytania co tak naprawdę mogło się stać. Bez oskarżania, czyste fakty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż światowej klasy, godny Pulitzera.
Reportaż światowej klasy, godny Pulitzera.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo książkę sięgnęłam pod wpływem obejrzanego serialu "Heweliusz". Zazwyczaj kolejność jest odwrotna, jednak nie znałam tej historii (w chwili katastrofy miałam 11 lat), więc tym razem kino stało się inspiracją do lektury.
Reportaż oparty został na rzetelnej analizie obszernych akt śledztwa, rozmowach z ocalałymi i z rodzinami ofiar, a także z ekspertami. Autor opisuje w bardzo przejmujący sposób przebieg katastrofy promu „Jan Heweliusz”: czuć śmiercionośny oddech huraganu, ciemność i przenikające zimno styczniowej nocy na Bałtyku, przerażenie pasażerów i zaskoczenie członków załogi błyskawicznie zwiększającym się przechyłem statku.
Szczegółowo opisuje także mozolne śledztwa i ich sprzeczne wyniki prowadzone kolejno przez Izbę Morską w Szczecinie, Izbę Morską w Gdyni i Odwoławczą Izbę Morską w Gdyni. Dużo miejsca poświęca walce rodzin o odszkodowania za śmierć bliskich (marynarze są często jedynymi żywicielami rodzin), a nade wszystko o dobre imię kapitana Andrzeja Ułasiewicza i pozostałych członków załogi.
Książka, tak jak i wszelkie postępowania sądowe i osobiste poszukiwania osób prywatnych/ekspertów, nie wskazują jednoznacznie przyczyny zatonięcia promu. Wydaje się, że był to splot wielu czynników. To, który bezpośrednio przyczynił się do katastrofy, pozostanie chyba już na zawsze tajemnicą.
Mi pozostaje po lekturze gorzka refleksja, że do tragedii na pewno przyczyniła się szeroko rozumiana bylejakość. Bylejakość wykonywania napraw promu (oszczędność pieniędzy i czasu); bylejakość komunikacji (zatajanie prawdy o poprzednich awariach, nieprzekazywanie na czas prognoz pogody; decyzje podejmowane bez konsultacji z przełożonymi); bylejakość działań i planowania (lekceważenie procedur bezpieczeństwa, trudna dostępność do sprzętu ratunkowego i jego wysoka awaryjność).
A może wystarczyłoby żeby każdy solidnie wykonywał swoją pracę w obszarze, który jest mu powierzony?
Po książkę sięgnęłam pod wpływem obejrzanego serialu "Heweliusz". Zazwyczaj kolejność jest odwrotna, jednak nie znałam tej historii (w chwili katastrofy miałam 11 lat), więc tym razem kino stało się inspiracją do lektury.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż oparty został na rzetelnej analizie obszernych akt śledztwa, rozmowach z ocalałymi i z rodzinami ofiar, a także z ekspertami. Autor opisuje w...
Zatonięcie polskiego promu MF „Jan Heweliusz” w 1993 roku pamiętam. Pamiętam też atmosferę napięcia, nadziei, zawodu. I dramat. I szukanie winnych. Prom MF „Jan Heweliusz” zatonął w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas potężnego sztormu o sile 12 stopni w skali Beauforta. Do tej tragedii wraca po 30 latach Adam Zadworny. I tworzy świetnie napisany reportaż, bardzo rzetelny, szczegółowy, bez zbędnych słów. Ukazujący zatonięcie promu z perspektywy różnych osób i instytucji, które były powiązane z uczestnikami tragedii, „Janem Heweliuszem” czy ogólnie z tematyką żeglugi promowej oraz z różnych perspektyw czasowych (przed, w trakcie i po). To opowieść o ludziach, promie i państwie polskim.
Czytałam reportaż, jak najbardziej wciągającą powieść. Nie mogłam się oderwać, zarwałam noc, pozwoliłam sobie na rozwalenie emocjonalne i myśli związane z oceną faktów. Bo autor przedstawia wiele teorii wynikających z akt sprawy i przemyśleń/poszukiwań rozmówców zostawiając czytelnikowi pole do samodzielnej interpretacji. Mocny, wstrząsający, bolesny.
Zostałam z refleksjami. I przekonaniem, że to jeden z lepszych reportaży, które przeczytałam.
9/10 w kategorii: Reportaże, publicystyka i literatura faktu
Zatonięcie polskiego promu MF „Jan Heweliusz” w 1993 roku pamiętam. Pamiętam też atmosferę napięcia, nadziei, zawodu. I dramat. I szukanie winnych. Prom MF „Jan Heweliusz” zatonął w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas potężnego sztormu o sile 12 stopni w skali Beauforta. Do tej tragedii wraca po 30 latach Adam Zadworny. I tworzy świetnie napisany reportaż, bardzo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie chciałabym powtarzać oczywistości: poruszający, bolesny, trzymający w napięciu (pomimo, że z góry wiadomo jak się skończyła ta historia) reportaż. Świetnie, dokładnie poprowadzona analiza która daje dużo szerszy obraz na wydarzenia i ich genezę. Momentami miałam kluchę w gardle, pewnie również dlatego, że płynęłam kiedyś na Heweliuszu.
Nie chciałabym powtarzać oczywistości: poruszający, bolesny, trzymający w napięciu (pomimo, że z góry wiadomo jak się skończyła ta historia) reportaż. Świetnie, dokładnie poprowadzona analiza która daje dużo szerszy obraz na wydarzenia i ich genezę. Momentami miałam kluchę w gardle, pewnie również dlatego, że płynęłam kiedyś na Heweliuszu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoruszający, niezwykle szczegółowy opis dramatycznych wydarzeń na Bałtyku. Zgrabnie zebrane informacje ułożono według pewnych grup tematycznych, co pozwala z łatwością odnaleźć się w zawiłościach marynarskiej rzeczywistości i nie pogubić w chronologii zdarzeń. Język przystępny, prosty, ale nie prostacki, uzyskanie tego wcale nie jest takie łatwe, ale za to szalenie istotne, zwłaszcza przy tak delikatnym, poważnym temacie. Miałam jakieś drobiazgi do zarzucenia, ale nie zanotowałam ich podczas lektury, a teraz, po kilku dniach, już nie pamiętam, o co mi chodziło. Znaczy, że nie było to ani bardzo istotne, ani bardzo uprzykrzające odbiór. Ostatecznie więc - to jest typ reportażu, jaki chcę czytać.
Poruszający, niezwykle szczegółowy opis dramatycznych wydarzeń na Bałtyku. Zgrabnie zebrane informacje ułożono według pewnych grup tematycznych, co pozwala z łatwością odnaleźć się w zawiłościach marynarskiej rzeczywistości i nie pogubić w chronologii zdarzeń. Język przystępny, prosty, ale nie prostacki, uzyskanie tego wcale nie jest takie łatwe, ale za to szalenie istotne,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo wciągający i szczegółowy reportaż. Autorowi należą się wielkie brawa za dokładność opisu katastrofy, spotkanie z ocalałymi i przejrzenie archiwów. Ta książka należycie naświetliła zatonięcie Heweliusza i zwróciła uwagę na problemy w systemie bezpieczeństwa żeglugi. Zrozumiała nawet dla niezaznajomionych z marynarskimi pojęciami (w tym dla mnie). Polecam dla wszystkich zainteresowanych i niezainteresowanych - otwiera oczy.
Bardzo wciągający i szczegółowy reportaż. Autorowi należą się wielkie brawa za dokładność opisu katastrofy, spotkanie z ocalałymi i przejrzenie archiwów. Ta książka należycie naświetliła zatonięcie Heweliusza i zwróciła uwagę na problemy w systemie bezpieczeństwa żeglugi. Zrozumiała nawet dla niezaznajomionych z marynarskimi pojęciami (w tym dla mnie). Polecam dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam w życiu setki reportaży, lepszych i gorszych. Ten jest jednym z najlepszych. Pod każdym względem.
Przeczytałam w życiu setki reportaży, lepszych i gorszych. Ten jest jednym z najlepszych. Pod każdym względem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSerial sprawił, że sprawa Heweliusza znów rozgrzała umysły rodaków. Naturalnie krajowy reportaż także ma w tej sprawie coś do powiedzenia. „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” Adama Zadwornego pozwala spokojnie zapoznać się z całą sprawą. Napisany jest rzetelnie i fakty ułożone są równo tak, że czyta się dobrze. Zostawiona została także przestrzeń dla własnych przemyśleń. Widać także, że autor odrobił pracę domową, przejrzał akta sprawy, odbył wiele rozmów. I chwała takiej rzetelności. W żadnym razie nie jest to przełomowy reportaż. Trzyma się ram gatunku, a właściwie szczelnie je wypełnia. I dobrze.
Serial sprawił, że sprawa Heweliusza znów rozgrzała umysły rodaków. Naturalnie krajowy reportaż także ma w tej sprawie coś do powiedzenia. „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” Adama Zadwornego pozwala spokojnie zapoznać się z całą sprawą. Napisany jest rzetelnie i fakty ułożone są równo tak, że czyta się dobrze. Zostawiona została także przestrzeń dla własnych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzysięgam, że to najbardziej chwytliwie i zręcznie napisany reportaż, który czytałam. Panie Adamie chapeau bas!
Reportaż to relacja z wydarzeń rozgrywających się na Bałtyku w 1993 roku. Czytelnik dostaje przyjemne wprowadzenie, żeby w trzecim rozdziale zostać uderzonym i pokonanym opisem niemal co do minuty z katastrofy Jana Heweliusza.
Przysięgam, że nie potrafiłam się oderwać od tego reportażu. Czytałam jakby to była najlepsza przygodówka. Nie umiem wyjaśnić fenomenu tej lektury. Świetne doświadczenie, choć temat okropnie bolesny i pełen niesprawiedliwości.
Brak mi słów. Po prostu warto przeczytać. A nawet trzeba.
Przysięgam, że to najbardziej chwytliwie i zręcznie napisany reportaż, który czytałam. Panie Adamie chapeau bas!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż to relacja z wydarzeń rozgrywających się na Bałtyku w 1993 roku. Czytelnik dostaje przyjemne wprowadzenie, żeby w trzecim rozdziale zostać uderzonym i pokonanym opisem niemal co do minuty z katastrofy Jana Heweliusza.
Przysięgam, że nie potrafiłam się...
Świetna książka. Polecam przeczytać każdemu. Serial Holoubka super, ale to nie wszystko, serial to tylko początek, bo serial to nie jest dokument, tam nie wszystko jest prawdą. Jeśli ktoś chce zgłębić tą historię i jej szczegóły powinien koniecznie przeczytać tą książkę. Polecam także podcasty Polskiego Radia autorstwa Romana Czejarka
Świetna książka. Polecam przeczytać każdemu. Serial Holoubka super, ale to nie wszystko, serial to tylko początek, bo serial to nie jest dokument, tam nie wszystko jest prawdą. Jeśli ktoś chce zgłębić tą historię i jej szczegóły powinien koniecznie przeczytać tą książkę. Polecam także podcasty Polskiego Radia autorstwa Romana Czejarka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBył serial, był podcast i specjalne wydanie prasy. Teraz przyszła kolej na zapoznanie się z reportażem. I to jakim!
Świetnie napisany, w sposób rzetelny i drobiazgowy przedstawiający fakty, sukcesywnie odkrywający skrywane przez lata tajemnice śledztwa.
Zdecydowanym walorem książki jest umiejętność połączenia przez autora wymiaru informacyjnego i ludzkiego, emocjonalnego. Choć książka zawiera wiele technicznych szczegółów i podejmuje trudny temat, czyta się ją z zainteresowaniem, jednym tchem, którego zaczyna brakować podczas lektury rozdziałów dotyczących bezpośrednio samej katastrofy i heroicznej walki o życie. W książce nie brak również rozrywających serce relacji ocalałych, wdów i świadków...
Pozycja warta polecenia miłośnikom reportaży oraz zainteresowanym historią Heweliusza 🔥
Był serial, był podcast i specjalne wydanie prasy. Teraz przyszła kolej na zapoznanie się z reportażem. I to jakim!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie napisany, w sposób rzetelny i drobiazgowy przedstawiający fakty, sukcesywnie odkrywający skrywane przez lata tajemnice śledztwa.
Zdecydowanym walorem książki jest umiejętność połączenia przez autora wymiaru informacyjnego i ludzkiego, emocjonalnego....
Napisać reportaż niczym najbardziej wciągającą powieść? Da się, co udowodnił autor ,, Heweliusza '' Adam Zadworny. Ja nie mogłam oderwać się od tej książki, świetnie opisana sprawa zatonięcia promu w 1993 roku. Bez zbędnego przynudzania , przystępna i nie pozbawiona emocji. Tak powinien wyglądać dobrze napisany reportaż. Dla mnie rewelacja, polecam.
Napisać reportaż niczym najbardziej wciągającą powieść? Da się, co udowodnił autor ,, Heweliusza '' Adam Zadworny. Ja nie mogłam oderwać się od tej książki, świetnie opisana sprawa zatonięcia promu w 1993 roku. Bez zbędnego przynudzania , przystępna i nie pozbawiona emocji. Tak powinien wyglądać dobrze napisany reportaż. Dla mnie rewelacja, polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyta się świetnie. Fakty są uporządkowane, przez co dość łatwo śledzić wątki, historia angażująca. Jedyna drobna wada to (jak na mój gust) za częste powtarzanie tych samych informacji.
Czyta się świetnie. Fakty są uporządkowane, przez co dość łatwo śledzić wątki, historia angażująca. Jedyna drobna wada to (jak na mój gust) za częste powtarzanie tych samych informacji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” to reportaż autorstwa Adama Zadwornego. Autor w ciekawy i rzetelny sposób opisał tragedię, jaka rozegrała się na Morzu Bałtyckim.
Polski prom Jan Heweliusz kursował na trasie z Polski do Szwecji. Od początku były z nim problemy. Miał wadę konstrukcyjną, która przyczyniła się do wielu wypadków. Niestety ówczesny właściciel pechowego promu zamiast wykonać porządny remont pudrował tylko sytuację robiąc drobne naprawy. Każdy jednak wiedział, że o stanie Heweliusza krążą już legendy. W nocy z 13 na 14 stycznia 1993 rozegrała się ostatnia tragedia. Kapitan dostał informację że mogą po drodze napotkać na mocniejsze wiatry. Jednak ta prognoza pogody była nieprecyzyjna, polscy meteorolodzy nie mieli pojęcia, że zbliża się huragan Junior. Jednostka płynąc do Szwecji napotkała wyjątkowo wielki sztorm. Mimo wzywania pomocy ta nadeszła za późno. Służby ratownicze popełniły szereg błędów. W katastrofie zginęło 55 osób a uratować udało się tylko kilka. Do końca nie ustalono co było przyczyną katastrofy, błędne prognozy pogody, błąd załogi, wada konstrukcyjna czy żywioł. Sprawę umorzono z braku dowodów.
Adam Zadworny opowiedział historię największej polskiej katastrofy morskiej od zakończenia II wojny światowej. Reportaż zawiera mnóstwo faktów. Autor posłużył się rozmowami z ocalałymi osobami, rodzinami tragicznie zmarłych oraz ekspertami. Przebił się przez dwadzieścia tomów akt sprawy i siedemnaście tomów załączników aby przybliżyć czytelnikowi realia ówczesnej Polski i próby tuszowania tego co się wydarzyło. Opisał nie tylko dokładny przebieg zdarzeń, akcję ratunkową i śledztwo ale również to jak niesprawiedliwie potraktowano rodziny ofiar. To trudna, trzymająca w napięciu ale bardzo potrzebna lektura
„Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku” to reportaż autorstwa Adama Zadwornego. Autor w ciekawy i rzetelny sposób opisał tragedię, jaka rozegrała się na Morzu Bałtyckim.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolski prom Jan Heweliusz kursował na trasie z Polski do Szwecji. Od początku były z nim problemy. Miał wadę konstrukcyjną, która przyczyniła się do wielu wypadków. Niestety ówczesny właściciel...
Bardzo dobra książka .
Przykro było czytać jak w latach 90 Polska hyla krajem z dykty w pewnych aspektach.
Czytaj. Mówieniu prawdy.
Bardzo dobra książka .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzykro było czytać jak w latach 90 Polska hyla krajem z dykty w pewnych aspektach.
Czytaj. Mówieniu prawdy.
7,5 Mocny, dobrze udokumentowany reportaż rekonstruujący przebieg tragedii minuta po minucie na podstawie relacji świadków i dokumentów. Czyta się go niemal jak thriller, a jednocześnie zachowuje dziennikarską rzetelność i pokazuje ogrom pracy włożonej w analizę przyczyn katastrofy. Największą siłą książki jest jej ludzki wymiar, choć momentami nadmiar szczegółów i nazwisk spowalnia tempo czytania.
7,5 Mocny, dobrze udokumentowany reportaż rekonstruujący przebieg tragedii minuta po minucie na podstawie relacji świadków i dokumentów. Czyta się go niemal jak thriller, a jednocześnie zachowuje dziennikarską rzetelność i pokazuje ogrom pracy włożonej w analizę przyczyn katastrofy. Największą siłą książki jest jej ludzki wymiar, choć momentami nadmiar szczegółów i nazwisk...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez ostatni tydzień z zapartym tchem czytałam reportaż o jednej z największych katastrof na Bałtyku, o której ostatnio zrobiło się głośno dzięki netflixowemu serialowi. Podjęłam próbę obejrzenia go, ale jednak obrazy przedstawiające tę tragedię były dla mnie zbyt trudne. Postanowiłam jednak sięgnąć po książkę, żeby zapoznać się z historią zatonięcia promu Heweliusz. Było to dla mnie ważne także ze względów osobistych, gdyż moi rodzice związani byli z morzem i pracą na morzu.
Reportaż Adama Zadwornego jest świetnie napisany, podszedł do swojej pracy w bardzo drobiazgowy i skrupulatny sposób. Autor starał się nie tylko zdobyć jak najwięcej informacji na temat samej katastrofy, ale również ukazać realia pracy na polskich promach w latach 90, tło historyczne i kulturowe. Zdecydował się również na próbę odpowiedzi na pytanie, kim była załoga Heweliusza i na przybliżenie czytelnikowi postaci kapitana Ułasiewicza. Myślę, że dobry reportażysta potrafi zarówno w sposob obiektywny przedstawiać fakty i informacje, jak i zaangażować emocjonalnie odbiorcę. W moim przypadku to się Zadwornemu udało, książkę wręcz pochłonęłam.
Fragmenty opisujące moment katastrofy i rozpaczliwe próby ratunku pasażerów promu czytałam ze ściśniętym sercem. Nie była to łatwa lektura, ale myslę, że pamięć o tej tragedii powinna cały czas trwać. I świadomość tego, jak wielką wartością jest bezpieczeństwo, o które powinniśmy dbać, szczególnie jeśli dotyczy ono osób w jakiś sposob od nas zależnych.
Polecam tym, którzy nie widzieli serialu, jak również osobom, które go obejrzały. Na pewno każdy dużo wyniesie z tej lektury.
Przez ostatni tydzień z zapartym tchem czytałam reportaż o jednej z największych katastrof na Bałtyku, o której ostatnio zrobiło się głośno dzięki netflixowemu serialowi. Podjęłam próbę obejrzenia go, ale jednak obrazy przedstawiające tę tragedię były dla mnie zbyt trudne. Postanowiłam jednak sięgnąć po książkę, żeby zapoznać się z historią zatonięcia promu Heweliusz. Było...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomita praca reporterska. Jedna książka, która nakreśla i gdy to tylko możliwe, wyjaśnia wszystkie wątki tej katastrofy.
Książka ma coś w sobie z thrillerów sądowych i tak jak one niesamowicie wciąga i trzyma w napięciu. Są momenty gdy pojawia się zbyt dużo nieistotnych opisów i szczegółów ale poza wszystkim trzeba wyróżnić doskonały rozdział zawierający dokładny przebieg tragedii. Przytłaczający i poruszający; buduje w wyobraźni obraz, który zostanie ze mną na zawsze.
Znakomita praca reporterska. Jedna książka, która nakreśla i gdy to tylko możliwe, wyjaśnia wszystkie wątki tej katastrofy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ma coś w sobie z thrillerów sądowych i tak jak one niesamowicie wciąga i trzyma w napięciu. Są momenty gdy pojawia się zbyt dużo nieistotnych opisów i szczegółów ale poza wszystkim trzeba wyróżnić doskonały rozdział zawierający dokładny...
Polecam. Dobrze się ją czyta. Musiałem sobie jednak robić przerwy ponieważ czuć ogrom tej tragedii i jakoś bardzo emocjonalnie podszedłem do tej książki. Może dlatego, że wcześniej widziałem serial.
Polecam. Dobrze się ją czyta. Musiałem sobie jednak robić przerwy ponieważ czuć ogrom tej tragedii i jakoś bardzo emocjonalnie podszedłem do tej książki. Może dlatego, że wcześniej widziałem serial.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodziwiam wszystkich, którzy przeczytali ten reportaż w jeden dzień, ja musiałam sobie „dawkować” treść, podczas lektury przed oczami miałam cały czas sceny z serialu.
Podziwiam wszystkich, którzy przeczytali ten reportaż w jeden dzień, ja musiałam sobie „dawkować” treść, podczas lektury przed oczami miałam cały czas sceny z serialu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZwięzłe, lekko napisane i na temat. Akurat tyle ile chciałem wiedzieć o katastrofie. Dygresji tyle ile trzeba, żadnego wodolejstwa czy pisania głównie o sobie, co mnie zawsze drażni w reportażach. Tak dobrze weszła, że przeczytana w jeden weekend. Naprawdę porządna literatura faktu
Zwięzłe, lekko napisane i na temat. Akurat tyle ile chciałem wiedzieć o katastrofie. Dygresji tyle ile trzeba, żadnego wodolejstwa czy pisania głównie o sobie, co mnie zawsze drażni w reportażach. Tak dobrze weszła, że przeczytana w jeden weekend. Naprawdę porządna literatura faktu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to mówią: "Nie dziaduj, zwiąż drutem !"
Książkę bardzo polecam, choć nie jest to lektura "do snu".
Ilość niekompetencji i usterek, jakie miał po drodze statek jest frustrująca. Dlatego nie obejrzę serialu, nie chcę ponownie przeżywać tych emocji. 😮💨
Jak to mówią: "Nie dziaduj, zwiąż drutem !"
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę bardzo polecam, choć nie jest to lektura "do snu".
Ilość niekompetencji i usterek, jakie miał po drodze statek jest frustrująca. Dlatego nie obejrzę serialu, nie chcę ponownie przeżywać tych emocji. 😮💨
Książkę bardzo poruszająca, tragedia, która nie powinna dojść. Wszędzie błędy ludzkie i zganianie winę na innych ...
Warto przeczytać, a potem obejrzeć serial choć w moim przypadku było odwrotnie. Ale tak na prawdę nie ma to znaczenia bo i tak otworzy ci to bardziej głowę.
Książkę bardzo poruszająca, tragedia, która nie powinna dojść. Wszędzie błędy ludzkie i zganianie winę na innych ...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać, a potem obejrzeć serial choć w moim przypadku było odwrotnie. Ale tak na prawdę nie ma to znaczenia bo i tak otworzy ci to bardziej głowę.
Katastrofa promu „Jan Heweliusz” – zatonięcie promu, miała miejsce 14 stycznia 1993 roku we wczesnych godzinach rannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Katastrofa miała miejsce podczas rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas potężnego sztormu o sile 12 stopni w skali Beauforta. Przechył statku rozpoczął się około godziny 04:10. O godzinie 04:36 przechył wzrósł do 35 stopni, doszło wówczas również do przemieszczenia się ładunków. Prom się obrócił się do góry dnem o godzinie 05:12. I zatonął.
Rzadko sięgam po literaturę faktu. Ale gdy decyduje się na ten gatunek, to zazwyczaj jestem usatysfakcjonowany. Nie będę ukrywał, że na mojej orbicie moich zainteresowań powyższa pozycja trafiła, w czasie wyjścia na szklany ekran mini serialu, pod tytułem „Heweliusz”. Niniejszy utwór to świetna pozycja. Przede wszystkim broni się na płaszczyźnie narracyjnej i ekspozycji świata przedstawionego. Adam Zadworny sposób trafny i umiejętny wylał pisarskie fundamenty do opisanych przez siebie wydarzeń. Nadając całej kompozycji ważności, powagi i znaczenia. Pierwszy raz się spotkałem z tego typu pozycją. Oczywiście z rożnych źródeł mam pewne pojęcie, jakie zazwyczaj czynniki wpływają na dramat, przebieg i skutki katastrofy morskiej. Pierwsza część reportażu to opis walki o życie. Czytelnik śledzi krok po kroku poszczególne losy pasażerów, towarzysząc im w ostatnich minutach życia. Adam Zadworny sposób bardzo wnikliwy przyjrzał się powodom oraz skutkom tragedii. Oczywiście istotną kwestią jest radość przeżycia katastrofy. Pisarz w sposób bezpardonowy ukazał skutki zespołu stresu pourazowego. Trawiący i niszczący, każdy element życia codziennego. Warstwa obyczajowa, ma znaczenie porównywalne z opisem katastrofy. Autor w wyważony i delikatny sposób ukazuje dramat, który dotknął nie tylko pasażerów promu „Heweliusz”. Ale również przeżycia oraz emocje towarzyszące ich rodzinom. Bardzo dobrze został przez autora przedstawiony wątek śledztwa. Drugą cześć reportażu czyta się jako rasowy kryminał śledczy. Bowiem, wraz z promem w odmętach biurokracji zatonęła prawda o katastrofie. Niektórych z rozbitków nie udało się wyłowić. A prawdziwa liczb ofiar do dzisiaj nie jest znana. Co samo w sobie jest zatrważające, wstrząsające i przerażające. Świadczy o nie kompetencji, niektórych instytucji państwowych. Zatonięcie promu, to tragedia, która gra na wielu emocjach. Przede wszystkim polskie władze nie zdały testu w obliczu największej katastrofy morskiej w historii powojennej naszego kraju. A przerzucanie się winą oraz tuszowanie najważniejszych czynników, skutków i następstw wydarzeń - jest hańbiące, karygodne i kompromitujące. Utwór, można pochwalić za pióro i rzetelne podejście do tematu. Który miał za zadanie w pewnym stopniu wyjaśnić przebieg wydarzeń. Czy ta sztuka udała się autorowi? Czytelnik sam musi się o tym przekonać.
Reportaż opisujący wielką krzywdę i dramat ludzki. W subtelny, a przede wszystkim fundamentalny dotyka wielu aspektów katastrofy. Prowokuje do odpowiedzi na pytanie; Czy można było zapobiec tragedii? Utwór przeznaczony nie tylko dla miłośników literatury faktu, ale również dla czytelników, których frapuje i interesuje najnowsza historia naszego kraju. Reportaż Adama Zadwornego w moim przypadku spełnił zadanie edukacyjne i zapełnił luki w obszarze kształcenia. Gorąco Polecam.
Katastrofa promu „Jan Heweliusz” – zatonięcie promu, miała miejsce 14 stycznia 1993 roku we wczesnych godzinach rannych na Morzu Bałtyckim u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia. Katastrofa miała miejsce podczas rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas potężnego sztormu o sile 12 stopni w skali Beauforta. Przechył statku rozpoczął się około godziny 04:10. O godzinie 04:36...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż Adama Zadwornego Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku zasługuje na wysoką ocenę. To pozycja obowiązkowa dla osób, które chcą poznać historię największej polskiej katastrofy morskiej po II wojnie światowej. Informacje pozyskane z akt sprawy oraz relacje świadków — ocalałych, a także wdów po marynarzach i pasażerach, dodają książce autentyczności i sprawiają, że czyta się ją z dużym zainteresowaniem. Nie mam żadnych zastrzeżeń do tego reportażu. Choć znałam tę historię z podcastów i reportaży telewizyjnych, książkę i tak czytałam z wielką ciekawością
Reportaż Adama Zadwornego Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku zasługuje na wysoką ocenę. To pozycja obowiązkowa dla osób, które chcą poznać historię największej polskiej katastrofy morskiej po II wojnie światowej. Informacje pozyskane z akt sprawy oraz relacje świadków — ocalałych, a także wdów po marynarzach i pasażerach, dodają książce autentyczności i sprawiają,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to