Druga powieść Megan Nolan, „Zwykłe ludzkie ułomności”, to duszny, osadzony w Londynie lat 90. dramat, który potwierdza, że autorka jest jedną z najciekawszych obserwatorek mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki. Nolan odchodzi od autobiograficznego tonu swojego debiutu na rzecz gęstej, niemal dickensowskiej panoramy społecznej, w której tragiczne zdarzenie staje się soczewką skupiającą klasowe uprzedzenia i bezwzględność tabloidowej machiny. Moja ocena to 7/10 – to książka bolesna, precyzyjna i zostawiająca czytelnika z poczuciem głębokiego dyskomfortu.
Punktem wyjścia jest makabryczne odkrycie: na osiedlu socjalnym znalezione zostaje ciało małego dziecka. Podejrzenie pada na dziesięcioletnią Lucy, pochodzącą z rodziny irlandzkich imigrantów, Greenów. To wystarczy, by Tom, ambitny i cyniczny dziennikarz brukowca, zwęszył temat życia. Izoluje rodzinę w tanim hotelu, rzekomo by ich chronić, a w rzeczywistości po to, by wydusić z nich najbardziej intymne i brudne sekrety, które sprzedadzą nakład. Nolan po mistrzowsku kreśli obraz „medialnego hienizmu”, gdzie cudza tragedia staje się towarem, a prawda jest jedynie przeszkodą w budowaniu chwytliwej narracji.
Największą siłą powieści jest jednak portret psychologiczny rodziny Greenów. Nolan cofa się w czasie, by pokazać losy matki Lucy, Carmel, oraz dziadka, Johna. Autorka analizuje mechanizm „zwykłych ułomności” – alkoholizmu, milczenia, emocjonalnego chłodu i wstydu, który przekazywany jest z pokolenia na pokolenie jak genetyczna choroba. Greenowie nie są „złymi” ludźmi; to postacie tragiczne, zmiażdżone przez okoliczności i własną niezdolność do komunikacji. Ich wyobcowanie w brytyjskim społeczeństwie, wzmocnione przez piętno imigrantów, czyni ich idealnymi ofiarami dla kogoś takiego jak Tom.
Dlaczego 7/10?
Mimo niewątpliwego kunsztu, „Zwykłe ludzkie ułomności” to lektura, która momentami staje się wręcz nieznośna w swoim pesymizmie:
Brak odkupienia: Nolan nie daje nadziei. Każda postać jest w jakiś sposób złamana, a finał nie przynosi oczyszczenia, lecz raczej potwierdzenie beznadziei ich położenia.
Jednowymiarowość Toma: Dziennikarz jest postacią tak skrajnie odpychającą i pozbawioną skrupułów, że momentami ociera się o karykaturę „złego redaktora”, co nieco osłabia realizm przedstawionego konfliktu.
Emocjonalny drenaż: To proza, która fizycznie boli. Nolan z chirurgiczną precyzją wbija szpilki w najbardziej czułe punkty, co sprawia, że czytanie książki „jednym tchem” jest praktycznie niemożliwe.
Reasumując, Megan Nolan stworzyła mocny, dojrzały traktat o moralności w czasach pogoni za sensacją. To książka o tym, jak łatwo jest osądzić „ułomności” innych, nie dostrzegając własnej potworności. Siedem punktów za odwagę, genialny styl i bezlitosną diagnozę społeczną, która – mimo osadzenia w latach 90. – wydaje się przerażająco aktualna również dzisiaj. To lektura dla tych, którzy nie boją się patrzeć w otchłań.
Druga powieść Megan Nolan, „Zwykłe ludzkie ułomności”, to duszny, osadzony w Londynie lat 90. dramat, który potwierdza, że autorka jest jedną z najciekawszych obserwatorek mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki. Nolan odchodzi od autobiograficznego tonu swojego debiutu na rzecz gęstej, niemal dickensowskiej panoramy społecznej, w której tragiczne zdarzenie staje się...
Czyta się niezwykle lekko. Najbardziej zdumiewa pospolitość bohaterów, przeciętność, w której autorka dostrzega elementy godne uwagi i dostrzeżenia. Jacy jesteśmy obecni w tej historii, możemy się w niej przejrzeć i zobaczyć samych siebie. Tysiące decyzji, małych wyborów, niepostrzeżenie kluczowych elementów, które składają się w naszą banalną rzeczywistość. Bardzo ciekawe.
Czyta się niezwykle lekko. Najbardziej zdumiewa pospolitość bohaterów, przeciętność, w której autorka dostrzega elementy godne uwagi i dostrzeżenia. Jacy jesteśmy obecni w tej historii, możemy się w niej przejrzeć i zobaczyć samych siebie. Tysiące decyzji, małych wyborów, niepostrzeżenie kluczowych elementów, które składają się w naszą banalną rzeczywistość. Bardzo ciekawe.
Przez 3/4 książki dostajemy coraz więcej informacji o wydarzeniach i bohaterach, wyciąganych przez dziennikarza z londyńskiego brukowca. Narracja meandruje, a potem nagle pod koniec zaczyna galopować, a końcówka wygląda jak pisana na kolanie. Bez zachwytu
Przez 3/4 książki dostajemy coraz więcej informacji o wydarzeniach i bohaterach, wyciąganych przez dziennikarza z londyńskiego brukowca. Narracja meandruje, a potem nagle pod koniec zaczyna galopować, a końcówka wygląda jak pisana na kolanie. Bez zachwytu
Tytułowe ludzkie ułomności pojawiają się w powieści jako synonim nieszczęść, które przytrafiają się zwyczajnej rodzinie, takiej jak ta, sportretowana przez autorkę.
W Londynie znaleziono martwą trzyletnią dziewczynkę. Podejrzenie padło na bawiącą się z nią wcześniej dziesięcioletnią Lucy, która zdaniem otoczenia jest trudnym dzieckiem. Tom, dziennikarz szukający sensacyjnego tematu, rozmawia z członkami przybyłej kiedyś z Irlandii rodziny, by znaleźć w ich historii coś kompromitującego, pogrążającego. Tak oto zyskujemy wgląd w życie Carmel, matki Lucy, Richiego, przyrodniego brata Carmel, i ich ojca Johna. I jest to bardzo wciągająca opowieść. Warto.
Tytułowe ludzkie ułomności pojawiają się w powieści jako synonim nieszczęść, które przytrafiają się zwyczajnej rodzinie, takiej jak ta, sportretowana przez autorkę.
W Londynie znaleziono martwą trzyletnią dziewczynkę. Podejrzenie padło na bawiącą się z nią wcześniej dziesięcioletnią Lucy, która zdaniem otoczenia jest trudnym dzieckiem. Tom, dziennikarz szukający...
W pewnej irlandzkiej rodzinie mieszkającej w Londynie dochodzi do dramatycznego wydarzenia. Najmłodsza z jej członkiń, dziewczynka, zostaje podejrzana o zbrodnię. Sprawie tej przygląda się dziennikarz. Jego intencje są jednoznaczne: interesują go sensacja i mocny nagłówek. Przez pryzmat prowadzonych przez niego rozmów poznajemy historię bohaterów, a wraz z nimi przejawy zwykłych ludzkich ułomności, które składają się na obraz każdej rodziny: krzywdy, pomyłki, iluzje i rozczarowania. Czy mogą one tłumaczyć popełnioną zbrodnię? Dziennikarz oczekuje jasnej odpowiedzi, która nadawałaby się na tytuł na pierwszej stronie. Życie zdaje się jednak bardziej niejednoznaczne, tonie w szarościach. Właśnie ta niemedialna prawda jest sensem tej empatycznej i troskliwej lektury.
W pewnej irlandzkiej rodzinie mieszkającej w Londynie dochodzi do dramatycznego wydarzenia. Najmłodsza z jej członkiń, dziewczynka, zostaje podejrzana o zbrodnię. Sprawie tej przygląda się dziennikarz. Jego intencje są jednoznaczne: interesują go sensacja i mocny nagłówek. Przez pryzmat prowadzonych przez niego rozmów poznajemy historię bohaterów, a wraz z nimi przejawy...
Wciąga. Na londyńskiej ulicy dochodzi do morderstwa kilkuletniej dziewczynki. Kogo się podejrzewa? Oczywiście obcego, czyli irlandzką rodzinę. W trakcie, gdy skurwesyn z brukowca próbuje podstępem coś z nich wyciągnąć, żeby stworzyć jakąś sensację, dowiadujemy się jaką historię i jakie relacje mają poszczególni członkowie rodziny.
To mi podeszło bardziej niż poprzednia Nolan (ale chyba już mi się po prostu przejadły historię o dwudziestolatkach w toksycznych związkach), więc czekam co będzie tworzyć dalej.
Wciąga. Na londyńskiej ulicy dochodzi do morderstwa kilkuletniej dziewczynki. Kogo się podejrzewa? Oczywiście obcego, czyli irlandzką rodzinę. W trakcie, gdy skurwesyn z brukowca próbuje podstępem coś z nich wyciągnąć, żeby stworzyć jakąś sensację, dowiadujemy się jaką historię i jakie relacje mają poszczególni członkowie rodziny.
Czyta się rewelacyjnie, napisana bardzo dobrze, trudna historia pewnej rodziny, do 70% jest nieźle, potem zjazd. Wszystko zamyka się zbyt ekspresowo. Brakuje jakiejś puenty.
Czyta się rewelacyjnie, napisana bardzo dobrze, trudna historia pewnej rodziny, do 70% jest nieźle, potem zjazd. Wszystko zamyka się zbyt ekspresowo. Brakuje jakiejś puenty.
Zmęczyła mnie ta książka. Jeśli to celowe działanie autorki, to faktycznie jest to rodzaj kunsztu, którym się posługuje.
W tej książce jest jakoś ciasno i duszno, choć fabuła nie jest wartka. Niby wątki się snują, są mniej lub bardziej oczywiste, nudne... cały czas jest ruch i napięcie, ale wszystko takie zamulone i zawiesiste. Zwykłe ludzkie niedoskonałości albo raczej codzienne ludzkie tragedie zebrane są tu w jedną historię. Mimo ciężkiej fabuły też forma przyczyniła się chyba do tego odczucia, np. nie podobały mi dialogi wpisane w tekst; nie odznaczane od myślnikòw; co czyniło układ mniej przejrzystym.
Czuć lekki oddech na końcu, jakby ktoś próbował przewietrzyć zatęchłe mieszkanie otwierając uchylne okno; ten powiew świeżości jest jakimś powiewem nadziei.
Zmęczyła mnie ta książka. Jeśli to celowe działanie autorki, to faktycznie jest to rodzaj kunsztu, którym się posługuje.
W tej książce jest jakoś ciasno i duszno, choć fabuła nie jest wartka. Niby wątki się snują, są mniej lub bardziej oczywiste, nudne... cały czas jest ruch i napięcie, ale wszystko takie zamulone i zawiesiste. Zwykłe ludzkie niedoskonałości albo raczej...
O tym, jak długo można żyć w zawieszeniu.
Po tym jak mała dziewczynka staje się główną podejrzaną o zabójstwo jeszcze mniejszej dziewczynki, członkowie jej najbliższej rodziny zostają umieszczeni w hotelu, gdzie obrzydliwa dziennikarska hiena (znaczy błyskotliwy młody dziennikarz, oczywiście, że tak) próbuje wydobyć z nich pikantne szczegóły, aby móc napisać sensacyjny artykuł, którym zaimponuje szefowi.
Tylko, że żadnej sensacji tu nie ma - są tylko tytułowe "zwykłe ludzkie ułomności", złamane serca, niekochane dzieci, nałogi, które dezorganizują świat, i życie w nieustannej tęsknocie za czymś lepszym, bezpowrotnie utraconym.
Mam wrażenie, że całość jest nieco za krótka i często prześlizguje się po wątkach, zamiast je pogłębiać. Zwłaszcza zakończenie wydawało mi się aż zanadto pospieszne, a przez to przemiana zachodząca w bohaterach nie wypadła do końca przekonująco.
Dobra, ale czegoś zabrakło do bycia wyjątkową.
O tym, jak długo można żyć w zawieszeniu.
Po tym jak mała dziewczynka staje się główną podejrzaną o zabójstwo jeszcze mniejszej dziewczynki, członkowie jej najbliższej rodziny zostają umieszczeni w hotelu, gdzie obrzydliwa dziennikarska hiena (znaczy błyskotliwy młody dziennikarz, oczywiście, że tak) próbuje wydobyć z nich pikantne szczegóły, aby móc napisać sensacyjny...
Nie czytałam „Aktów desperacji”, debiutu autorki i w ogóle nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, dlatego „Zwykłe ludzkie ułomności” są dla mnie zaskoczeniem.
Jest to pełen emocji portret rodziny, która sprowadziła się z nastoletnią córką w zaawansowanej ciąży z Irlandii do Wielkiej Brytanii, już od samego początku przez swoją narodowość są na świeczniku, ale próbują żyć nie rzucając się w oczy. Do czasu gdy pewnego dnia na osiedlu dochodzi do zaginięcia małego dziecka, a główną podejrzaną staje się dziewczynka pochodząca z wcześniej wymienionej imigranckiej rodziny.
W tym miejscu i czasie pojawia się także Tom – dziennikarz, który ma nadzieję na rozgłos i sławę dzięki temu tragicznemu zdarzeniu i wchodzi do irlandzkiej rodziny rozdrapując największe rany i wspomnienia, o których nie chce się pamiętać.
Megan Nolan dostarcza nam pajęczą sieć czynników, które tworzą jedną rodzinę i następstw traum pokoleniowych. Ukazuje jak problem alkoholowy, brak przynależności i poświęcenia wymaganej uwagi wpływają na człowieka w każdym wieku. Gdy wyparcie konsekwencji pewnych decyzji powodują ciągnące się przez całe życie wyrzuty sumienia, a brak dojrzałości emocjonalnej nie pomaga w ich naprawieniu.
Jest to mało obszerna powieść, jednak emocjonalnie druzgocąca bo obdziera bohaterów do ich największych rozpaczy. Bardzo mocno ją odebrałam, ale tak już chyba jest z książkami od @wydawnictwo.filtry że mają pozostać w pamięci naprawdę na długo.
Polecam!
Nie czytałam „Aktów desperacji”, debiutu autorki i w ogóle nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, dlatego „Zwykłe ludzkie ułomności” są dla mnie zaskoczeniem.
Jest to pełen emocji portret rodziny, która sprowadziła się z nastoletnią córką w zaawansowanej ciąży z Irlandii do Wielkiej Brytanii, już od samego początku przez swoją narodowość są na świeczniku, ale próbują...
Uwielbiam Megan Nolan i jej Akty desperacji, choć druga powieść była całkiem niezła to jednak wypieków na twarzy nie zafundowała. Zwykłe ludzkie ułomności pachną mi odrobinę prozą Sally Rooney, choć jest tu bardziej zachowawczo, ostrożnie i oszczędniej. Autorka ma rękę do portretowania sylwetek rodzinnych, doskonale oddając przy okazji klimat klasy robotniczej lat 90. Może zabrzmi to nieco trywialnie, ale Zwykłe ludzkie ułomności opisują zwykłą, przeciętną rodzinę, której nieszczęścia były aż nazbyt pospolite, zwyczajnie nieszczęśliwe. To nic innego jak dramat pewnej rodziny rozebrany na czynniki pierwsze, w miniaturze. Nie wczułam się w emocje bohaterów tak, jakbym tego oczekiwała, tak naprawdę urzekła mnie sama końcówka.
Być może nie było aż takiej literackiej chemii, jednak z utęsknieniem czekam na kolejną książkę tej autorki.
Uwielbiam Megan Nolan i jej Akty desperacji, choć druga powieść była całkiem niezła to jednak wypieków na twarzy nie zafundowała. Zwykłe ludzkie ułomności pachną mi odrobinę prozą Sally Rooney, choć jest tu bardziej zachowawczo, ostrożnie i oszczędniej. Autorka ma rękę do portretowania sylwetek rodzinnych, doskonale oddając przy okazji klimat klasy robotniczej lat 90. Może...
Bardzo wnikliwa literatura terapeutyczna.. Pokazuje zachowania, czyny , emocje, myśli i motywacje osób, które maja w ten czy inny sposób zaburzoną osobowość (zwłaszcza ciekawie pokazana dysocjacja) i ogląd świata. Autorka próbuje zrozumieć ich świat wewnętrzny i robi to naprawdę z psychologiczna precyzją. Kryminalny wątek z małą Lucy i reporterskie śledztwo Toma maja nadać pewne napięcie i sznyt kompozycyjny co udało się wg mnie średnio. Książkę czytało mi się płynnie i przyjemnie , jednak zbyt duży nacisk na diagnozę psychologiczną zostawia zbyt mało miejsca dla czytelnika na samodzielne przeżywanie losów bohaterów.
Bardzo wnikliwa literatura terapeutyczna.. Pokazuje zachowania, czyny , emocje, myśli i motywacje osób, które maja w ten czy inny sposób zaburzoną osobowość (zwłaszcza ciekawie pokazana dysocjacja) i ogląd świata. Autorka próbuje zrozumieć ich świat wewnętrzny i robi to naprawdę z psychologiczna precyzją. Kryminalny wątek z małą Lucy i reporterskie śledztwo Toma maja nadać...
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony pomimo niewielkiego formatu, dotyka z wrażliwością rzeczy trudnych i dramatycznych, pokazując jak wypełniają “zwykłe życie”. Wybrzmiewają tym silniej, im mocniejszy jest kontrast użyty przez autorkę (a ten jest mocarny, zwykle życie jest przeciwstawione ekstremalnej sytuacji morderstwa). Z drugiej jest tu sporo banału czy wolnych przebiegów. O ile Carmel i Richie dostąpili jakiegoś pogłębienia, o tyle John i Tom funkcjonują w zarysie (Tom wręcz jako funkcja). Taka asymetria postaci zastanawia, biorąc pod uwagę przestrzeń, którą na kartach książki zajęli. Całość tworzy interesującą etiudę skrojoną pod Teatr Telewizji, broni się zwłaszcza końcówka. Czytało się dobrze, ale obawiam się, że zaraz tę książkę zapomnę.
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony pomimo niewielkiego formatu, dotyka z wrażliwością rzeczy trudnych i dramatycznych, pokazując jak wypełniają “zwykłe życie”. Wybrzmiewają tym silniej, im mocniejszy jest kontrast użyty przez autorkę (a ten jest mocarny, zwykle życie jest przeciwstawione ekstremalnej sytuacji morderstwa). Z drugiej jest tu sporo banału czy wolnych...
Wahałam się, czy nie dać jej 6/10, ale chyba jednak nie... Temat niby poważny i wstrząsający - ginie dziecko i prowadzone jest dochodzenie - ale jakoś mało mnie angażujący.
W zasadzie z biegiem lektury okazuje się, że w sumie wątek dziecka nie jest głównym wątkiem, tylko pretekstem do opowiedzenia historii patologicznej rodziny.
Były tam sceny, które były ciekawe i dające trochę do myślenia, ale z mojej perspektywy nie było takich zbyt wiele.
Książka zasadniczo opowiada o rodzinie alkoholików, których znajomi są alkoholikami, którzy się przeprowadzają do innego kraju, żeby dalej być alkoholikami. Zasadniczo w całej książce nie ma osoby, z którą można jakoś sympatyzować (może oprócz Rose).
Ale chyba największym minusem dla mnie jest tutaj język, który nie jest wybitny, używa dużo wulgarnych określeń, jest tu dużo niepotrzebnej seksualizacji języka, która mnie mocno odrzuciła na początku. Plus nie byłam do końca przekonana do formy z brakiem dialogów.
No cóż, każdy z nas jest inny i czasem książki, które podobają się ogółowi, nie muszą podobać się nam. I tak było w moim przypadku. Od literatury oczekuję emocji, ciekawej historii albo zachwytu nad językiem. Tutaj mi tego zabrakło.
///20.11.24///
Wahałam się, czy nie dać jej 6/10, ale chyba jednak nie... Temat niby poważny i wstrząsający - ginie dziecko i prowadzone jest dochodzenie - ale jakoś mało mnie angażujący.
W zasadzie z biegiem lektury okazuje się, że w sumie wątek dziecka nie jest głównym wątkiem, tylko pretekstem do opowiedzenia historii patologicznej rodziny.
Były tam sceny, które były ciekawe i dające...
Moja pierwsza Nolan i na pewno nie ostatnia, w odróżnieniu od Sally Rooney, do której Nolan jest porównywana, a której przeczytałam dwie książki (drugą w ramach dawania szansy) i więcej nie zamierzam.
Znakomita powieść, którą – mimo że jest dość cienka, bo liczy nieco ponad 260 stron – czytałam przez prawie tydzień. Dlaczego? Musiałam od niej odpoczywać, choć może nie tyle od niej, co od emocji, które we mnie wywoływała. Nieczęsto mi się to zdarza.
Na jednym z londyńskich osiedli w roku 1990 ginie trzyletnia dziewczynka z tzw. porządnej rodziny. Jej ciało zostaje już następnego dnia znalezione niedaleko kubłów na śmieci, a na szyi widnieją ślady duszenia. Podejrzenia mieszkańców natychmiast padają na dziesięcioletnią Lucy, jedną z czworga zamieszkałych od dziesięciu lat na osiedlu Irlandczyków, z którymi zdaniem sąsiadów ewidentnie jest coś nie tak. Zarówno policja, jak i prasa reagują natychmiast.
Owszem, to jest historia o tym co się tak naprawdę wydarzyło. Nie tyle chodzi jednak o wyjaśnienie tego jak doszło do śmierci małej Mii, co o pokazanie kim tak naprawdę są członkowie irlandzkiej rodziny Greene’ów i dlaczego to akurat na nich wszyscy rzucają podejrzenia. Nolan znakomicie balansuje tu pomiędzy teraźniejszością i przeszłością, oddając głos każdemu z członków tej rodziny. Zwykłej, najzwyczajniejszej rodziny z tytułowymi zwykłymi ludzkimi ułomnościami. Co decyduje o tym, że akurat ta a nie inna spośród wielu nie może zostać zaakceptowana przez pozostałe zwykłe rodziny? Co decyduje o tym, że nie potrafimy wyjść poza marzenia i myśli o tym, że kiedyś będzie lepiej? Że marzymy o dobrym życiu i cudownej rodzinie, a ciągle jest tak samo beznadziejnie? Na te pytania Nolan nie daje jednoznacznej odpowiedzi, podrzuca tylko tropy.
Jej książka jest zarazem ostrą krytyką działań mediów. I nie chodzi tu wcale o słynne brytyjskie brukowce, lecz o media jako takie. O to co je napędza (i co ciekawi ich odbiorców), o to w jaki sposób powstają poszczególne materiały, kto je tworzy, jakimi metodami się posługuje. Nolan opisuje teoretycznie rok 1990 w Londynie, jednak nie sposób nie dostrzec, że w roku 2024 w Polsce mamy do czynienia z tymi samymi problemami.
Zastanawiałam się nad tym, co budziło we mnie aż tak duże emocje. I doszłam do wniosku, że chyba to co zwykle – własna bezsilność wobec życia, wobec nieuchronności niektórych losów, wkurzającej bierności tych, którzy powinni coś zrobić. To, że tak dobrze jako ludzie potrafimy ukrywać przed innymi nasze prawdziwe pragnienia i potrzeby, że aż sami zaczynamy wierzyć w to, że żadnej z tych rzeczy nam nie brakuje. Umieć to ująć w słowa to prawdziwa sztuka – Nolan to potrafi.
Moja pierwsza Nolan i na pewno nie ostatnia, w odróżnieniu od Sally Rooney, do której Nolan jest porównywana, a której przeczytałam dwie książki (drugą w ramach dawania szansy) i więcej nie zamierzam.
Znakomita powieść, którą – mimo że jest dość cienka, bo liczy nieco ponad 260 stron – czytałam przez prawie tydzień. Dlaczego? Musiałam od niej odpoczywać, choć może nie tyle...
Ile tajemnic może skrywać jedna rodzina? Okazuje się, że całkiem sporo. Wystarczy tylko poruszyć cienką strunę emocji jej członków, by usłyszeć wielogłosową, melodię, której echa wybrzmiewają jeszcze długo po lekturze najnowszej książki z dorobku irlandzkiej pisarki, Megan Nolan pt. „Zwykłe ludzkie ułomności” z oferty Wydawnictwa Filtry, w przekładzie Katarzyny Makaruk.
Zaginięcie 3-letniej dziewczynki kładzie się cieniem na londyńskiej społeczności. Okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Odnalezione zostają bowiem zwłoki poszukiwanej Mii a o jej zabójstwo podejrzewa się 10-letnią Irlandkę, z rodziny o niekoniecznie dobrej opinii w sąsiedztwie. Ten gorący temat szybko zostaje podchwycony przez prasę, która w osobie goniącego za sensacją dziennikarza prowadzi własne śledztwo licząc na to, że rodzina podejrzanej nieopatrznie wyjawi swoje najskrytsze sekrety.
W drugiej już po „Aktach desperacji” powieści, Nolan skupia się na mechanizmach funkcjonowania pozornie zwyczajnej rodziny, która pod płaszczykiem codziennych trosk skrywa bolesną opowieść a właściwie wiele historii, bo każdy bohater tej książki daje czytelnikowi za pomocą słów cząstkę siebie. I tak poznajemy losy Rose i Johna Greenów oraz ich dzieci - Carmel i Richarda, by móc lepiej zrozumieć małą Lucy i samemu ocenić, czy mogła dokonać przypisywanej jej zbrodni.
Nolan ma niebywały pisarski dar, który sprawia, że zwyczajna historia, jakich wiele na świecie, przeistacza się pod jej piórem w opowieść o trudnej inicjacji seksualnej, straconych marzeniach, nałogach niszczących ludzie życie, o niedopowiedzeniach stale obecnych między Anglikami a Irlandczykami i wreszcie opresyjności a wręcz bezwzględności społecznej, która potrafi skutecznie zaszufladkować człowieka. Ważna i wyjątkowo aktualna jest ta proza i choć porusza trudne kwestie, czyta się ją nad wyraz łatwo. To zasługa talentu autorki i znakomitego tłumaczenia, bez którego nie poznalibyśmy w Polsce losów rodziny Green.
Po przeczytaniu „Zwykłych ludzkich ułomności” stałam się admiratorką twórczości Megan Nolan i mam nadzieję, że Wy również odkryjecie piękno tej prozy.
Ile tajemnic może skrywać jedna rodzina? Okazuje się, że całkiem sporo. Wystarczy tylko poruszyć cienką strunę emocji jej członków, by usłyszeć wielogłosową, melodię, której echa wybrzmiewają jeszcze długo po lekturze najnowszej książki z dorobku irlandzkiej pisarki, Megan Nolan pt. „Zwykłe ludzkie ułomności” z oferty Wydawnictwa Filtry, w przekładzie Katarzyny...
Czasami autorzy, by dodać głębi fabule, zawierają w niej tematy mające skłaniać czytelnika do refleksji nad otaczającym go światem. Czasami jest to tylko pozornie nadawanie większego znaczenia temu, co ma go w sobie niewiele. W rzeczywistości bowiem, ślizgają się tylko po powierzchni poruszanych problemów, nie dotykając ich istoty.
Nie dotyczy to ani „Aktów desperacji”, ani „Zwykłych ludzkich ułomności”. Nie dotyczy to Megan Nolan. Ona odcina się od sztampy i fasadowości. Zamiast zasilać nurt „comfort reading”, bezczelnie wgryza się w „filozoficzne podbrzusze” i podstawia czytelnikowi nogę.
Jak się okazuje: ja się z przyjemnością o nią potykam.
*
Debiutancka powieść Nolan zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego obawiałam się powtórnego spotkania. Tego, że nie zachłysnę się kolejną powieścią w takim samym stopniu, że nie trafi tak celnie w moją wrażliwość, że forma wyrazu nie będzie już dla mnie tak samo atrakcyjna i świeża. Na szczęście niepokój okazał się zbędny, bo chociaż nie zadziałał już efekt nowości, to lektura zabrała mnie w regiony w które nie zawędrowałabym sama z siebie. Po raz drugi autorka udowodniła mi, że czytanie jej tekstów nie kończy się po odłożeniu książki. Jeszcze długo po tym, trudno je wyrzucić z głowy. Buzują w myślach.
Co ważne, chociaż poprzednio mieliśmy do czynienia z czymś na kształt pamiętnika, a tym razem z rwanymi biografiami ubranymi w poetyką kryminału, Nolan nie zmieniła stylu narracji. Nadal w charakterystyczny dla siebie, niepozbawiony refleksyjnej głębi, sposób nazywa rzeczy po imieniu, nawet wtedy, gdy jest to dla odbiorcy niewygodne i wolałaby móc wyprzeć albo chociaż upudrować fakty. Tak samo szybko daje nam do zrozumienia, że szkielet opowiadanej przez nią historii jest tylko punktem wyjścia, który ma skierować nas ku wypełniającym go miękkościom. W „Zwykłych ludzkich ułomnościach” z ogromną czułością wchodzi w historię rodziny zupełnie nijakiej, takiej której nie przytrafia się nic szczególnego, co wyróżniałoby ją na tle innych, borykających z podobnymi problemami. Nijakiej do dnia, w którym wydarza się ogromna tragedia i nijakiej po niej.
Jej opowieść zaczyna się w momencie, gdy Tom, dziennikarzyna balansujący – takiż eufemizm – na krawędzi etyki, znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, dzięki czemu wpadł na obiecujący temat. Przy śmietnikach na jednym z osiedli znaleziono ciało uduszonej trzylatki. To, co go w tej sytuacji najbardziej zaskakuje, to łatwość z jaką o zbrodnię zostaje oskarżone inne dziecko, dziesięcioletnia Lucy. O jej winie zdają się być przekonani wszyscy: policja, nauczyciele, sąsiedzi. Wietrząc okazję na materiał życia, udaje pomocnego i umizguje się do członków rodziny oskarżonej, licząc na to, że w zamian za azyl i opiekę, zdradzą mu coś, co pozwoli „uatrakcyjnić” mu artykuł. Coś co sprawi, że (zatrważająca przecież i niezwykle smutna!) zbrodnia stanie się bardziej soczystym i medialnym kąskiem - jeśli okaże się, że dziewczynka naprawdę jest morderczynią, albo w jakiś pośredni sposób jest zamieszana w tragedię.
Na kolejne wydarzenia spoglądamy przez pryzmat, żerującej na taniej sensacji, prasy brukowej lat dziewięćdziesiątych, która dla wzmocnienia przekazu i podgrzania tematu, gotowa jest na wszystko. Może popaść w przesadyzm, obsmarować, demonizować, podkręcać negatywne emocje, skonfliktować, napuszczać ludzi na siebie. Na początku powieści, po tym w jaki sposób Tom reaguje na śmierć dziecka, nie wahałam się nazwać go hieną. Z czasem okazało się jednak, że bywają gorsi od niego, że akurat w nim tkwią drobne, chociaż głęboko ukryte, ludzkie odruchy. I teraz zastanawiam się, jak to się stało, że tylko dlatego, że okazał się nie najgorszy (a wcale nie był w porządku) poczułam do niego w pewnym momencie nić sympatii. Ładnie mnie autorka zmanipulowała, ładnie. Zresztą, jej bohaterów nie da się nie obdarzać chociażby - w najcięższych przypadkach - mgnieniem pozytywnej emocji. Nawet wtedy, gdy posuwają się w stosunku do innych „za daleko”. I gdy zastanawiam się nad tym dlaczego tak jest, dochodzę do wniosku, że zawdzięczają to niezwykłej umiejętności Nolan do wywracania człowieka na lewą stronę. Odsłaniania wszystkiego, co w nim tkwi, bez względu na to czy pasuje nam to do wyobrażenia o tej osobie, nie czy nie.
Nolan podobnie jak w „Aktach…” porusza w swojej drugiej powieści problem alkoholizmu. Tym razem jednak pokazuje nam różne jego wymiary. Piją, tak dziadek, wuj jak i matka Lucy. Każde z nich z innych powodów i każde z nich alkohol prowadzi w inne miejsce. Nie sprawia to jednak - o dziwo, bo lubimy takie łatki - że postrzegamy ich jako patologiczną rodzinę. Autorka bardziej pokazuje nam ich jako ludzi przygrywających dobre szanse, takich którzy nie radzą sobie z tym, co ich spotyka. Zwłaszcza, gdy z ich życia znika najjaśniejszy punkt, osoba, która niosła los ich wszystkich na swoich plecach: babci Lucy. Jedynej osoby, na tyle otwartej by próbować dialogu z innymi. Zwraca także naszą uwagę na wielopoziomowy ostracyzm społeczny, to w jaki sposób w Anglii traktowano w latach dziewięćdziesiątych Irlandczyków, rozłam klasowy, trudny temat aborcji i tragiczne skutki deficytów emocjonalnych niechcianego dziecka. A także o przemocy, nie zawsze zamierzonej, do której tak naprawdę zdolny jest każdy - wszystko zależy od okoliczności.
Podczas, gdy bohaterowie zanurzeni w swoich wspomnieniach, fiksacjach, osobistych porażkach, tkwią w zawieszeniu, oczekiwaniu na coś, co może nigdy nie nadejść, do czytelnika dociera ogrom ich jednostkowej tragedii, zamknięcia w pojedynczych światach, innych płaszczyznach rzeczywistości. Za wspólnymi problemami stoją przecież różne, osobne historie, które nakładając się na siebie doprowadzają do niepotrzebnych i nieodwracalnych tragedii. Nolan zaczepnie pyta: „Czy można było ich uniknąć?” „Co wydarzyłoby się jeśli…?”. A my odkrywamy, że odpowiedzi, chociaż słuszne i tak niczego nie zmienią, bo zawsze znajdzie się jakieś „ale”, przemilczenie, zaniechanie, słabość z którymi się przegrywa. A to przecież nie te przegrane są ważne, tylko to co z nimi zrobimy.
„Zwykłe ludzkie ułomności”, to poszatkowany zbiór biografii straconych szans. Smutek i wyparcie, które współdzielimy z bohaterami. Obraz czasów, które się zmieniły, chociaż tak naprawdę wcale nie. I nadzieja. Ta ostatnia, scalająca, dająca siłę - może nie na szczęśliwe zakończenie, bo takich u Nolan nie ma, ale na jakiś ciąg dalszy na drodze ku lepszemu. W tej oblepiającej nas atmosferze smutku pozostaje iskra piękna.
[współpraca reklamowa barter]
Suma zaniechań
Czasami książki udają, że są o czymś.
Czasami autorzy, by dodać głębi fabule, zawierają w niej tematy mające skłaniać czytelnika do refleksji nad otaczającym go światem. Czasami jest to tylko pozornie nadawanie większego znaczenia temu, co ma go w sobie niewiele. W rzeczywistości bowiem, ślizgają się tylko po powierzchni poruszanych problemów, nie...
Zaczyna się jak klasyczny kryminał. Ginie dziewczynka. Niedługo potem znaleziono ciało dziecka. Szybko ustalono z kim przed śmiercią spędzała czas. Była to jej koleżanka, Lucy, córka irlandzki imigrantów. Dziennikarz w ramach śledztwo dziennikarskie skupia się na tej rodzinie. Tutaj poznajemy matkę dziewczynki, jej wujka oraz dziadka. Psychologiczny obraz i społeczny kontekst. Biedni imigranci zdają się być łatwą ofiarą. Tabloid nie potrzebuje prawdy. On potrzebuje sensacji.
Cała ta historia to tylko preteksty, by powiedzieć o emocjach, zagubieniu i o życiu, które czasem nas przerasta. To książka o wewnętrznych krajobrazach, o Irlandczykach w Londynie, o prasie goniącej za sensacją, i o małych społecznościach. O prawdzie, która nie zawsze jest medialna i o sensacji, którą można próbować robić ze wszystkiego. A także o biedzie, wstydzie i niezaradności życiowej.
Dajemy się podnieć emocjom, dokonujemy pochopnych wyborów, cały czas wierząc w to, że tym, co nasz wyróżnia, to daleko zaawanasowany racjonalizm. Bzdura! Żyjemy rozdarci między naturą, której nie da się oszukać, a sztywnym gorsetem naszych oczekiwań. Jesteśmy wobec swojej ludzkiej, zawodnej natury kompletnie bezradni. To, co stanowi istotę naszego człowieczeństwa kłóci się z tym, czego sami od siebie oczekujemy. Nie jesteśmy w stanie doskoczyć do naszych oczekiwań. To skazuje nas na wieczną depresję i poczucie bycie niewystarczającym i bezradnym. Drobne potknięcia prowadzą często do wielkich katastrof.
Książka bardzo sprawnie napisana. Kupuję ten pomysł.
„PRZYPOMNIENIE. Uzasadnione usprawiedliwienia w przypadku spóźnień / nieobecności na spotkaniu / niewykonaniu polecenia itd. obejmują: utratę bliskiej osoby (wyłącznie rodzica) lub poważną chorobę (zagrażającą życiu– waszemu). NIE OBEJMUJĄ natomiast zwykłych ludzkich ułomności takich jak kac, złamany serce itp., itd.”. Tamże, s.34.
„To mogłoby być ciekawe, nie? Powiedzmy, że w jakimś sensie to prawda, że dziecko z rodziny Robaczywek zabiło dziecko z rodziny Dobrowolskich. Nawet jeśli ostatecznie ta wersja się nie potwierdzi, nie dojdzie do procesu i nie zapadnie wyrok, to na razie może się okazać interesująca. Wielka Brytania, lata dziewięćdziesiąte, walka o osiedle komunalne, przyjezdni nieudacznicy, siewcy przemocy i chaosu, zwracają się przeciwko biednym, ale porządnym obywatelom.
Tom bardzo się ucieszył, że Edward potraktował jego historię tak poważnie, że dostrzegł w niej potencjał na coś większego, coś o zasięgu ogólnokrajowym”. Tamże, s. 36.
Zaczyna się jak klasyczny kryminał. Ginie dziewczynka. Niedługo potem znaleziono ciało dziecka. Szybko ustalono z kim przed śmiercią spędzała czas. Była to jej koleżanka, Lucy, córka irlandzki imigrantów. Dziennikarz w ramach śledztwo dziennikarskie skupia się na tej rodzinie. Tutaj poznajemy matkę dziewczynki, jej wujka oraz dziadka. Psychologiczny obraz i społeczny...
Zachłysnęłam się prozą Meg Nolan. I może wydawać się to nieco dziwne, a nawet zastanawiające, bo ,,Zwykłe ludzkie ułomności’’ po które sięgnęłam, w istocie są - po prostu - zwykłe. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę zawarte w nich kwestie; na pozór banalne, przeciętne, trochę miałkie, trochę nijakie, wałkowane raz po raz, po czasie zaś odzierane z wszelkich większych emocji i wrażeń. Ot, mini tragedie rozgrywające się w kameralnym zaciszu i gąszczu setek dramatów.
,,Nie ma żadnego sekretu Tom, albo raczej są setki, ale żaden by cię nie zainteresował. Cała tajemnica tkwi w tym, że jesteśmy rodziną, zwyczajną rodziną, zwyczajnie nieszczęśliwą, tak jak twoja.’’
Siła tego utworu nie tkwi wcale w trzymającej w napięciu fabułce, a w wyżej wspomnianej powtarzalności tego, co nas spotyka. I to ono - to prawdopodobieństwo przytrafiania się, wspólnota myśli, potrzeba utożsamiania w tragedii, możliwość jej jednoczesnego przeżywania, doświadczania, odczuwania oraz postrzegania, stanowi największy czynnik rażenia powieści. Nolan bowiem dotyka tematów bliskich, choć zarazem zupełnie prozaicznych; wyzierających z szaroburej rzeczywistości skrzętnie skrytej w domowym półcieniu; w ciężkiej atmosferze milczenia i mimochodem rzucanych półprawd; w nastroju smutku; pod pierzynką nostalgii, niespełnionych marzeń, zawiedzonych nadziei i ambicji; za kurtyną przeszłości, tego co kiedyś było, a dzisiaj nie jest i zapewne - już nigdy nie będzie.
,,Prozaiczne tragedie nie przestały się przytrafiać nawet wtedy, gdy zdarzały się te nieoczekiwane i niezwykłe.’’
Kalejdoskop migawek, które lotem błyskawicy przemykają przez codzienność, składając się finalnie w kompletną mozaikę różnorakich doznań - w kilku prostych słowach, nieszczególnie pieczołowicie ułożonych zdaniach, frazach czasem naiwnych, a czasem wzniosłych i pompatycznych – autorka opowiada życie piątki bohaterów połączonych więzami krwi. Życie rozbite, podzielone na części, odgrodzone etapami ‘przed’ i ‘po’, nie napisze historii jednoznacznej, toczącej się utartym torem lub schematem; przeciwnie. Niewielka objętość książki zdradza, że opowieść o jednej z irlandzkich rodzin, może być kalką opowieści o nas samych; meandrującą, kluczącą pomiędzy tym co dobre, a tym co złe; splatającą się z kilkunastu większych i pomniejszych wydarzeń, powolnie zataczającą koło, słodko – gorzką w smaku i, jak się można spodziewać, bez oczywistego zakończenia – trwającą w niedopowiedzeniu.
,,Uosabiali zwykłe ludzkie ułomności, nieszczęścia, które im się przytrafiały, były zbyt pospolite, niegodne uwagi.’’
Wrażliwość oraz uważność obserwacji, połączona wraz z trafnością prezentowanych refleksji i umiejętnością portretowania psychologicznej złożoności postaci, jest w ,,Zwykłych ludzkich ułomnościach’’ kluczowa. Akcja, od której wszystko się zaczyna – zaginięcie dziecka – stanowi tak naprawdę przyczynek wobec głębszej analizy traum oraz nieszczęść, powolnie dojrzewających przy akompaniamencie iluzorycznie beztroskiego życia rodzinnego.
Zachłysnęłam się prozą Meg Nolan. I może wydawać się to nieco dziwne, a nawet zastanawiające, bo ,,Zwykłe ludzkie ułomności’’ po które sięgnęłam, w istocie są - po prostu - zwykłe. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę zawarte w nich kwestie; na pozór banalne, przeciętne, trochę miałkie, trochę nijakie, wałkowane raz po raz, po czasie zaś odzierane z wszelkich większych emocji i...
"Zwykłe ludzkie ułomności" śledzą losy członków rodziny, przepełnionej fatum błędów i zagubienia. Przypadkowa ciąża, brak zaangażowania emocjonalnego w wychowanie córki, problem alkoholowy, śmierć i szereg potknięć, które składają się na kolejne lata ich życia, są ujęte we wnikliwą i przejmującą analizę powieściową.
Autorka ma niezwykle wnikliwe oko, za pomocą którego ujawnia kolejne sceny z życia poszczególnych bohaterów. Perspektywy się regularnie zmieniają, uzupełniając się nawzajem o informacje i dodatkowe niuanse, które, może nie stanowią usprawiedliwienia dla poczynań, ale pozwalają nieco lepiej zrozumieć to, co leży każdemu z nich na sercu.
Wiodącym motywem budzącym napięcie jest zagadka dotyczaca córki Carmel. Odtrącana przez młodą matkę i wychowywana przez babcie dziewczynka staje w centrum tragedii, co do której okoliczności nie ma pewności. Zagadka przebiegu zdarzeń kładzie się cieniem na przyszłości rodziny, a dla czytelnika to wyjątkowo trudny do jednoznacznego określenia element powieści, który pozostawia z moralnym dylematem.
Każdy z bohaterów ukazuje swoje przejmujące oblicze zagubienia w świecie, jego oczekiwaniach i własnych słabościach. Tytulowe "ułomności" to małe skazy, które w efekcie kuli śnieżnej potrafią zrujnować wiele lat życia, a jednocześnie rozpoczynają się od tak drobnych "grzeszków", które mogą dotknąć praktycznie wszystkich. Autorka w interesującej, psychologicznej analizie jednostki oraz rodzinnej komórki społecznej nie potępia ani nie moralizuje, a stawia przed czytelnikiem pytania do własnej, wewnętrznej refleksji, o tyle wartościowej, że dotykającej z każdą z postaci tak wielu sfer codzienności.
Szczególnie poruszające były dla mnie historie Carmel i jej brata Richiego, którzy wyjątkowo dramatycznie pogrążali się w tym, co ich pchało na ścieżkę upadku, a jednocześnie końcowo podążyli w zupełnie innych kierunkach. Slodko-gorzki finał pozostawia ze smutnymi przemyśleniami, ale i nadzieją, bowiem ludzkie ułomności dotykają każdego, ale możemy czerpać z nich lekcje, aby nie stały się tym, co dominuje.
Skondensowana objętościowo, a tak pełna emocji i wartości lektura. Gorąco polecam!😊
"Zwykłe ludzkie ułomności" śledzą losy członków rodziny, przepełnionej fatum błędów i zagubienia. Przypadkowa ciąża, brak zaangażowania emocjonalnego w wychowanie córki, problem alkoholowy, śmierć i szereg potknięć, które składają się na kolejne lata ich życia, są ujęte we wnikliwą i przejmującą analizę powieściową.
Autorka ma niezwykle wnikliwe oko, za pomocą którego...
Jak ważna jest bliskość w rodzinie, aby dziecko "wyszło na ludzi"? Moim zdaniem bliskość jest kluczowa. Dzięki niej dziecko czuje się zaopiekowane, może zaufać rodzicom, rozmawiać z nimi, wierzyć, że jeśli się nabroiło, rodzice pomogą wyjść na prostą.
Bliskości zabrakło w rodzinie Green'ów. Carmel zachodzi w ciążę jako nastolatka. Nie dopuszcza do siebie prawdy, ukrywa ją przed światem, a szczególnie przed bliskimi. Robi wszystko, by pozbyć się "problemu". Jednak nie udaje jej się to i rodzi córeczkę - Lucy. Mała dziewczynka od urodzenia jest niechciana. Młoda matka nie interesuje się nią, nie zajmuje, nie kocha jej. W wychowaniu Lucy pomaga babcia, która niestety nagle umiera. Po jej śmierci dziewczynka jest zostawiona sama sobie. Musi dojść do tragedii, by dotarło do Carmel, że to jej córka, i że wypadałoby się zająć.
#zwykłeludzkieułomności to książka o dość popularnych problemach. Ojciec i brat piją, matka próbuje złożyć rodzinę w całość. Córka młodo zachodzi w ciążę. Wnuczka jest niegrzeczna i agresywna. Dopiero kiedy zginęła dziewczynka z sąsiedztwa, rodzina staje się jednością. Tylko czy nie jest za późno? Czy Lucy zdoła zapomnieć o traumie z dzieciństwa?
Książka ta jest trudną lekturą. Każdy z członków rodziny Green zmaga się z problemami z przeszłości i pragnie o nich opowiedzieć, co jest dość ciężkie dla czytelnika. Fabuła wciąga od początku. Ginie dziecko, drugie jest podejrzane, kto zabił? Zakończenie niestety mnie zawiodło, bo nie do końca wyjaśniło, co wydarzyło się feralnego dnia. Autorka próbuje tu wplatać różne gatunki, w tym thriller, co nawet jej wychodzi. Jako całokształt polecam.
Jak ważna jest bliskość w rodzinie, aby dziecko "wyszło na ludzi"? Moim zdaniem bliskość jest kluczowa. Dzięki niej dziecko czuje się zaopiekowane, może zaufać rodzicom, rozmawiać z nimi, wierzyć, że jeśli się nabroiło, rodzice pomogą wyjść na prostą.
Bliskości zabrakło w rodzinie Green'ów. Carmel zachodzi w ciążę jako nastolatka. Nie dopuszcza do siebie prawdy, ukrywa ją...
Megan Nolan, po swoim głośnym debiucie "Akty desperacji", zdobyła uznanie jako jedna z najważniejszych pisarek pokolenia milenialsów w Irlandii. Jej druga powieść, "Zwykłe ludzkie ułomności", nie tylko spełniła, ale i przewyższyła oczekiwania krytyków, potwierdzając literacką dojrzałość autorki.
Akcja książki osadzona jest w Londynie lat 90., a jej głównymi bohaterami są członkowie rodziny Greenów, którzy emigrują z Irlandii w obawie przed stygmatyzacją i karą więzienia dla swojej nastoletniej córki, która zaszła w ciążę. Narodziny dziecka wprowadzają do życia rodziny wiele trudności, które są jeszcze bardziej skomplikowane, gdy oskarżenie o zabicie dziecka pada na ich córkę, wychowywaną głównie przez babcię.
Nolan doskonale portretuje realia życia w nędzy, osadzając swoją opowieść na tle społecznych i historycznych uwarunkowań. Autorka skupia się na problemach takich jak uzależnienie, miłość i pożądanie, które są nieodłącznymi elementami życia jej bohaterów. "Zwykłe ludzkie ułomności" ukazuje, jak codzienne dramaty i heroiczne, choć ciche próby radzenia sobie z rzeczywistością, kształtują życie zwykłych ludzi.
Mimo że na pierwszy rzut oka książka przypomina thriller, jej prawdziwą siłą jest głębokie zrozumienie i empatia dla bohaterów. Nolan nie tylko relacjonuje ich codzienne tragedie, ale także potrafi się w nie wczuć, co czyni jej prozę niezwykle poruszającą i pełną współczucia. Ta umiejętność wcielenia się w przeżycia innych z taką gracją jest autentycznym literackim osiągnięciem!
"Zwykłe ludzkie ułomności" to książka, która zmusza do refleksji nad losem jednostki w trudnych warunkach społecznych. Nolan pokazuje, że każdy z nas, mimo swoich ułomności, stara się znaleźć swoje miejsce w świecie. To lektura, która zostaje z czytelnikiem na długo, przypominając o sile empatii i ludzkiej wytrzymałości.
Megan Nolan, po swoim głośnym debiucie "Akty desperacji", zdobyła uznanie jako jedna z najważniejszych pisarek pokolenia milenialsów w Irlandii. Jej druga powieść, "Zwykłe ludzkie ułomności", nie tylko spełniła, ale i przewyższyła oczekiwania krytyków, potwierdzając literacką dojrzałość autorki.
Akcja książki osadzona jest w Londynie lat 90., a jej głównymi bohaterami są...
Druga książka Megan Nolan nie wstrząsnęła mną tak jak debiut, ale dała wiele do myślenia.
Wydarzyła się zbrodnia, okrutna, poruszająca... zginęło dziecko. Jeszcze mroczniej się staje gdy padają podejrzenia, że morderczynią jest dziewczynka.... dziecko.
Jednak mimo dramatyczności wydarzeń, są one tylko pretekstem do opowiedzenia historii pewnej rodziny. Dostajemy możliwość wgłębienia się w jej strukturę, przeciśnięcia przez splątane jelita i zaczerpnięcie świeżego oddechu prawdy.
Obijamy się po zaułkach niepewności, dajemy się wplątać w lawiny niewiadomych by za chwilę utknąć w nieświadomości pełnej braku nadziei.
Jednak to tylko droga do poznania, ponieważ na końcu wszystko będzie miało swój sens.
Pozory mylą... i to nie raz.
Doskonałe studium ludzkiej natury, ale również rodziny. Pióro, które subtelnie, a gdy trzeba z ogromną siłą, buduje opowieść.
Uczynienie z codziennego życia doskonałego spektaklu, który dla czytelnika jest pasjonujący - dla jasności jako codzienne życie nie określam zbrodni, która miała miejsce, ale to co wydarzyło się wcześniej.
Choć ta droga była momentami bardzo bolesna, to sama podróż dała mi ogromną satysfakcję.
Po dwóch takich pozycjach z Wydawnictwa Filtry ja mam wciąż ochotę na więcej.
Druga książka Megan Nolan nie wstrząsnęła mną tak jak debiut, ale dała wiele do myślenia.
Wydarzyła się zbrodnia, okrutna, poruszająca... zginęło dziecko. Jeszcze mroczniej się staje gdy padają podejrzenia, że morderczynią jest dziewczynka.... dziecko.
Jednak mimo dramatyczności wydarzeń, są one tylko pretekstem do opowiedzenia historii pewnej rodziny. Dostajemy możliwość...
Czytałam poprzednią książkę autorki pt. "Akty desperacji" więc wiedziałam, że po prostu muszę sięgnąć i po tę. Była jeszcze piękniejsza! Historia jest bardzo życiowa, dotykamy ludzkich emocji, ich przeżyć, myśli i trosk. Jest to niesamowite jak pięknie pisze Nolan! Wyjątkowa książka do której na pewno jeszcze wrócę i z całego serduszka będę ją polecała dalej! CUDO!
Czytałam poprzednią książkę autorki pt. "Akty desperacji" więc wiedziałam, że po prostu muszę sięgnąć i po tę. Była jeszcze piękniejsza! Historia jest bardzo życiowa, dotykamy ludzkich emocji, ich przeżyć, myśli i trosk. Jest to niesamowite jak pięknie pisze Nolan! Wyjątkowa książka do której na pewno jeszcze wrócę i z całego serduszka będę ją polecała dalej! CUDO!
Już od pierwszych stron wiedziałam, że trafiłam na coś wyjątkowego. Styl pisania autorki jest przepiękny, a fabuła tak wciągająca, że nie mogłam się oderwać ani na chwilę. Całą książkę pochłonęłam w zaledwie dwa dni! Jestem pod ogromnym wrażeniem i z całego serca polecam tę lekturę każdemu. Na pewno sięgnę po kolejne książki tej autorki, bo już nie mogę się doczekać, żeby znowu zanurzyć się w jej świecie.
Bardzo życiowo i daje do myślenia! ❤️
Już od pierwszych stron wiedziałam, że trafiłam na coś wyjątkowego. Styl pisania autorki jest przepiękny, a fabuła tak wciągająca, że nie mogłam się oderwać ani na chwilę. Całą książkę pochłonęłam w zaledwie dwa dni! Jestem pod ogromnym wrażeniem i z całego serca polecam tę lekturę każdemu. Na pewno sięgnę po kolejne książki tej autorki, bo już nie mogę się doczekać, żeby...
Nolan w tej książce podjęła się ambitnego zadania, przedstawiając obraz rodziny Greenów, zmuszonej do emigracji z Irlandii do Londynu lat 90. w obliczu dramatycznej sytuacji – ciąży nastoletniej córki.
Akcja powieści koncentruje się na złożonej sieci społecznych i osobistych tragedii, jakie dotykają bohaterów. Nolan maluje obraz społeczeństwa końca epoki thatcheryzmu, gdzie bieda i alkoholizm są codziennością. Przez pryzmat opóźnionych działań bohaterów i ich prób odnalezienia sensu w trudnych warunkach, autorka wprowadza czytelnika w świat, gdzie heroiczne zmagania i ciche cierpienia tworzą mroczny, ale pełen empatii obraz ludzkiej kondycji.
"Zwykłe ludzkie ułomności" to nie tylko opowieść o tragedii jednostki, ale również o społecznych mechanizmach, które ją kształtują. Nolan z gracją i wnikliwością pokazuje, jak społeczeństwo może wpływać na życie jednostki, wciągając czytelnika w głęboki emocjonalny świat bohaterów. To książka, która zmusza do refleksji i wzbudza głębokie współczucie – dzieło, które zdecydowanie warto przeczytać.
Nolan w tej książce podjęła się ambitnego zadania, przedstawiając obraz rodziny Greenów, zmuszonej do emigracji z Irlandii do Londynu lat 90. w obliczu dramatycznej sytuacji – ciąży nastoletniej córki.
Akcja powieści koncentruje się na złożonej sieci społecznych i osobistych tragedii, jakie dotykają bohaterów. Nolan maluje obraz społeczeństwa końca epoki thatcheryzmu,...
Druga powieść Megan Nolan, „Zwykłe ludzkie ułomności”, to duszny, osadzony w Londynie lat 90. dramat, który potwierdza, że autorka jest jedną z najciekawszych obserwatorek mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki. Nolan odchodzi od autobiograficznego tonu swojego debiutu na rzecz gęstej, niemal dickensowskiej panoramy społecznej, w której tragiczne zdarzenie staje się soczewką skupiającą klasowe uprzedzenia i bezwzględność tabloidowej machiny. Moja ocena to 7/10 – to książka bolesna, precyzyjna i zostawiająca czytelnika z poczuciem głębokiego dyskomfortu.
Punktem wyjścia jest makabryczne odkrycie: na osiedlu socjalnym znalezione zostaje ciało małego dziecka. Podejrzenie pada na dziesięcioletnią Lucy, pochodzącą z rodziny irlandzkich imigrantów, Greenów. To wystarczy, by Tom, ambitny i cyniczny dziennikarz brukowca, zwęszył temat życia. Izoluje rodzinę w tanim hotelu, rzekomo by ich chronić, a w rzeczywistości po to, by wydusić z nich najbardziej intymne i brudne sekrety, które sprzedadzą nakład. Nolan po mistrzowsku kreśli obraz „medialnego hienizmu”, gdzie cudza tragedia staje się towarem, a prawda jest jedynie przeszkodą w budowaniu chwytliwej narracji.
Największą siłą powieści jest jednak portret psychologiczny rodziny Greenów. Nolan cofa się w czasie, by pokazać losy matki Lucy, Carmel, oraz dziadka, Johna. Autorka analizuje mechanizm „zwykłych ułomności” – alkoholizmu, milczenia, emocjonalnego chłodu i wstydu, który przekazywany jest z pokolenia na pokolenie jak genetyczna choroba. Greenowie nie są „złymi” ludźmi; to postacie tragiczne, zmiażdżone przez okoliczności i własną niezdolność do komunikacji. Ich wyobcowanie w brytyjskim społeczeństwie, wzmocnione przez piętno imigrantów, czyni ich idealnymi ofiarami dla kogoś takiego jak Tom.
Dlaczego 7/10?
Mimo niewątpliwego kunsztu, „Zwykłe ludzkie ułomności” to lektura, która momentami staje się wręcz nieznośna w swoim pesymizmie:
Brak odkupienia: Nolan nie daje nadziei. Każda postać jest w jakiś sposób złamana, a finał nie przynosi oczyszczenia, lecz raczej potwierdzenie beznadziei ich położenia.
Jednowymiarowość Toma: Dziennikarz jest postacią tak skrajnie odpychającą i pozbawioną skrupułów, że momentami ociera się o karykaturę „złego redaktora”, co nieco osłabia realizm przedstawionego konfliktu.
Emocjonalny drenaż: To proza, która fizycznie boli. Nolan z chirurgiczną precyzją wbija szpilki w najbardziej czułe punkty, co sprawia, że czytanie książki „jednym tchem” jest praktycznie niemożliwe.
Reasumując, Megan Nolan stworzyła mocny, dojrzały traktat o moralności w czasach pogoni za sensacją. To książka o tym, jak łatwo jest osądzić „ułomności” innych, nie dostrzegając własnej potworności. Siedem punktów za odwagę, genialny styl i bezlitosną diagnozę społeczną, która – mimo osadzenia w latach 90. – wydaje się przerażająco aktualna również dzisiaj. To lektura dla tych, którzy nie boją się patrzeć w otchłań.
Druga powieść Megan Nolan, „Zwykłe ludzkie ułomności”, to duszny, osadzony w Londynie lat 90. dramat, który potwierdza, że autorka jest jedną z najciekawszych obserwatorek mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki. Nolan odchodzi od autobiograficznego tonu swojego debiutu na rzecz gęstej, niemal dickensowskiej panoramy społecznej, w której tragiczne zdarzenie staje się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyta się niezwykle lekko. Najbardziej zdumiewa pospolitość bohaterów, przeciętność, w której autorka dostrzega elementy godne uwagi i dostrzeżenia. Jacy jesteśmy obecni w tej historii, możemy się w niej przejrzeć i zobaczyć samych siebie. Tysiące decyzji, małych wyborów, niepostrzeżenie kluczowych elementów, które składają się w naszą banalną rzeczywistość. Bardzo ciekawe.
Czyta się niezwykle lekko. Najbardziej zdumiewa pospolitość bohaterów, przeciętność, w której autorka dostrzega elementy godne uwagi i dostrzeżenia. Jacy jesteśmy obecni w tej historii, możemy się w niej przejrzeć i zobaczyć samych siebie. Tysiące decyzji, małych wyborów, niepostrzeżenie kluczowych elementów, które składają się w naszą banalną rzeczywistość. Bardzo ciekawe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez 3/4 książki dostajemy coraz więcej informacji o wydarzeniach i bohaterach, wyciąganych przez dziennikarza z londyńskiego brukowca. Narracja meandruje, a potem nagle pod koniec zaczyna galopować, a końcówka wygląda jak pisana na kolanie. Bez zachwytu
Przez 3/4 książki dostajemy coraz więcej informacji o wydarzeniach i bohaterach, wyciąganych przez dziennikarza z londyńskiego brukowca. Narracja meandruje, a potem nagle pod koniec zaczyna galopować, a końcówka wygląda jak pisana na kolanie. Bez zachwytu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZwykłe ludzkie ułomności - niezwykle sprawnie i ciekawie napisane. Wciągają i zostają w pamięci.
Zwykłe ludzkie ułomności - niezwykle sprawnie i ciekawie napisane. Wciągają i zostają w pamięci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytułowe ludzkie ułomności pojawiają się w powieści jako synonim nieszczęść, które przytrafiają się zwyczajnej rodzinie, takiej jak ta, sportretowana przez autorkę.
W Londynie znaleziono martwą trzyletnią dziewczynkę. Podejrzenie padło na bawiącą się z nią wcześniej dziesięcioletnią Lucy, która zdaniem otoczenia jest trudnym dzieckiem. Tom, dziennikarz szukający sensacyjnego tematu, rozmawia z członkami przybyłej kiedyś z Irlandii rodziny, by znaleźć w ich historii coś kompromitującego, pogrążającego. Tak oto zyskujemy wgląd w życie Carmel, matki Lucy, Richiego, przyrodniego brata Carmel, i ich ojca Johna. I jest to bardzo wciągająca opowieść. Warto.
Tytułowe ludzkie ułomności pojawiają się w powieści jako synonim nieszczęść, które przytrafiają się zwyczajnej rodzinie, takiej jak ta, sportretowana przez autorkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Londynie znaleziono martwą trzyletnią dziewczynkę. Podejrzenie padło na bawiącą się z nią wcześniej dziesięcioletnią Lucy, która zdaniem otoczenia jest trudnym dzieckiem. Tom, dziennikarz szukający...
W pewnej irlandzkiej rodzinie mieszkającej w Londynie dochodzi do dramatycznego wydarzenia. Najmłodsza z jej członkiń, dziewczynka, zostaje podejrzana o zbrodnię. Sprawie tej przygląda się dziennikarz. Jego intencje są jednoznaczne: interesują go sensacja i mocny nagłówek. Przez pryzmat prowadzonych przez niego rozmów poznajemy historię bohaterów, a wraz z nimi przejawy zwykłych ludzkich ułomności, które składają się na obraz każdej rodziny: krzywdy, pomyłki, iluzje i rozczarowania. Czy mogą one tłumaczyć popełnioną zbrodnię? Dziennikarz oczekuje jasnej odpowiedzi, która nadawałaby się na tytuł na pierwszej stronie. Życie zdaje się jednak bardziej niejednoznaczne, tonie w szarościach. Właśnie ta niemedialna prawda jest sensem tej empatycznej i troskliwej lektury.
W pewnej irlandzkiej rodzinie mieszkającej w Londynie dochodzi do dramatycznego wydarzenia. Najmłodsza z jej członkiń, dziewczynka, zostaje podejrzana o zbrodnię. Sprawie tej przygląda się dziennikarz. Jego intencje są jednoznaczne: interesują go sensacja i mocny nagłówek. Przez pryzmat prowadzonych przez niego rozmów poznajemy historię bohaterów, a wraz z nimi przejawy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciąga. Na londyńskiej ulicy dochodzi do morderstwa kilkuletniej dziewczynki. Kogo się podejrzewa? Oczywiście obcego, czyli irlandzką rodzinę. W trakcie, gdy skurwesyn z brukowca próbuje podstępem coś z nich wyciągnąć, żeby stworzyć jakąś sensację, dowiadujemy się jaką historię i jakie relacje mają poszczególni członkowie rodziny.
To mi podeszło bardziej niż poprzednia Nolan (ale chyba już mi się po prostu przejadły historię o dwudziestolatkach w toksycznych związkach), więc czekam co będzie tworzyć dalej.
Wciąga. Na londyńskiej ulicy dochodzi do morderstwa kilkuletniej dziewczynki. Kogo się podejrzewa? Oczywiście obcego, czyli irlandzką rodzinę. W trakcie, gdy skurwesyn z brukowca próbuje podstępem coś z nich wyciągnąć, żeby stworzyć jakąś sensację, dowiadujemy się jaką historię i jakie relacje mają poszczególni członkowie rodziny.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo mi podeszło bardziej niż poprzednia...
Czyta się rewelacyjnie, napisana bardzo dobrze, trudna historia pewnej rodziny, do 70% jest nieźle, potem zjazd. Wszystko zamyka się zbyt ekspresowo. Brakuje jakiejś puenty.
Czyta się rewelacyjnie, napisana bardzo dobrze, trudna historia pewnej rodziny, do 70% jest nieźle, potem zjazd. Wszystko zamyka się zbyt ekspresowo. Brakuje jakiejś puenty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo chciałam zachwycić się tą książką ale nie mogę.
Bardzo chciałam zachwycić się tą książką ale nie mogę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmęczyła mnie ta książka. Jeśli to celowe działanie autorki, to faktycznie jest to rodzaj kunsztu, którym się posługuje.
W tej książce jest jakoś ciasno i duszno, choć fabuła nie jest wartka. Niby wątki się snują, są mniej lub bardziej oczywiste, nudne... cały czas jest ruch i napięcie, ale wszystko takie zamulone i zawiesiste. Zwykłe ludzkie niedoskonałości albo raczej codzienne ludzkie tragedie zebrane są tu w jedną historię. Mimo ciężkiej fabuły też forma przyczyniła się chyba do tego odczucia, np. nie podobały mi dialogi wpisane w tekst; nie odznaczane od myślnikòw; co czyniło układ mniej przejrzystym.
Czuć lekki oddech na końcu, jakby ktoś próbował przewietrzyć zatęchłe mieszkanie otwierając uchylne okno; ten powiew świeżości jest jakimś powiewem nadziei.
Zmęczyła mnie ta książka. Jeśli to celowe działanie autorki, to faktycznie jest to rodzaj kunsztu, którym się posługuje.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej książce jest jakoś ciasno i duszno, choć fabuła nie jest wartka. Niby wątki się snują, są mniej lub bardziej oczywiste, nudne... cały czas jest ruch i napięcie, ale wszystko takie zamulone i zawiesiste. Zwykłe ludzkie niedoskonałości albo raczej...
O tym, jak długo można żyć w zawieszeniu.
Po tym jak mała dziewczynka staje się główną podejrzaną o zabójstwo jeszcze mniejszej dziewczynki, członkowie jej najbliższej rodziny zostają umieszczeni w hotelu, gdzie obrzydliwa dziennikarska hiena (znaczy błyskotliwy młody dziennikarz, oczywiście, że tak) próbuje wydobyć z nich pikantne szczegóły, aby móc napisać sensacyjny artykuł, którym zaimponuje szefowi.
Tylko, że żadnej sensacji tu nie ma - są tylko tytułowe "zwykłe ludzkie ułomności", złamane serca, niekochane dzieci, nałogi, które dezorganizują świat, i życie w nieustannej tęsknocie za czymś lepszym, bezpowrotnie utraconym.
Mam wrażenie, że całość jest nieco za krótka i często prześlizguje się po wątkach, zamiast je pogłębiać. Zwłaszcza zakończenie wydawało mi się aż zanadto pospieszne, a przez to przemiana zachodząca w bohaterach nie wypadła do końca przekonująco.
Dobra, ale czegoś zabrakło do bycia wyjątkową.
O tym, jak długo można żyć w zawieszeniu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo tym jak mała dziewczynka staje się główną podejrzaną o zabójstwo jeszcze mniejszej dziewczynki, członkowie jej najbliższej rodziny zostają umieszczeni w hotelu, gdzie obrzydliwa dziennikarska hiena (znaczy błyskotliwy młody dziennikarz, oczywiście, że tak) próbuje wydobyć z nich pikantne szczegóły, aby móc napisać sensacyjny...
Nie czytałam „Aktów desperacji”, debiutu autorki i w ogóle nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, dlatego „Zwykłe ludzkie ułomności” są dla mnie zaskoczeniem.
Jest to pełen emocji portret rodziny, która sprowadziła się z nastoletnią córką w zaawansowanej ciąży z Irlandii do Wielkiej Brytanii, już od samego początku przez swoją narodowość są na świeczniku, ale próbują żyć nie rzucając się w oczy. Do czasu gdy pewnego dnia na osiedlu dochodzi do zaginięcia małego dziecka, a główną podejrzaną staje się dziewczynka pochodząca z wcześniej wymienionej imigranckiej rodziny.
W tym miejscu i czasie pojawia się także Tom – dziennikarz, który ma nadzieję na rozgłos i sławę dzięki temu tragicznemu zdarzeniu i wchodzi do irlandzkiej rodziny rozdrapując największe rany i wspomnienia, o których nie chce się pamiętać.
Megan Nolan dostarcza nam pajęczą sieć czynników, które tworzą jedną rodzinę i następstw traum pokoleniowych. Ukazuje jak problem alkoholowy, brak przynależności i poświęcenia wymaganej uwagi wpływają na człowieka w każdym wieku. Gdy wyparcie konsekwencji pewnych decyzji powodują ciągnące się przez całe życie wyrzuty sumienia, a brak dojrzałości emocjonalnej nie pomaga w ich naprawieniu.
Jest to mało obszerna powieść, jednak emocjonalnie druzgocąca bo obdziera bohaterów do ich największych rozpaczy. Bardzo mocno ją odebrałam, ale tak już chyba jest z książkami od @wydawnictwo.filtry że mają pozostać w pamięci naprawdę na długo.
Polecam!
Nie czytałam „Aktów desperacji”, debiutu autorki i w ogóle nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, dlatego „Zwykłe ludzkie ułomności” są dla mnie zaskoczeniem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to pełen emocji portret rodziny, która sprowadziła się z nastoletnią córką w zaawansowanej ciąży z Irlandii do Wielkiej Brytanii, już od samego początku przez swoją narodowość są na świeczniku, ale próbują...
Może kogoś zachęcę porównaniem do seriali Adolescence... Mocne wyspiarskie klimaty.
Może kogoś zachęcę porównaniem do seriali Adolescence... Mocne wyspiarskie klimaty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam Megan Nolan i jej Akty desperacji, choć druga powieść była całkiem niezła to jednak wypieków na twarzy nie zafundowała. Zwykłe ludzkie ułomności pachną mi odrobinę prozą Sally Rooney, choć jest tu bardziej zachowawczo, ostrożnie i oszczędniej. Autorka ma rękę do portretowania sylwetek rodzinnych, doskonale oddając przy okazji klimat klasy robotniczej lat 90. Może zabrzmi to nieco trywialnie, ale Zwykłe ludzkie ułomności opisują zwykłą, przeciętną rodzinę, której nieszczęścia były aż nazbyt pospolite, zwyczajnie nieszczęśliwe. To nic innego jak dramat pewnej rodziny rozebrany na czynniki pierwsze, w miniaturze. Nie wczułam się w emocje bohaterów tak, jakbym tego oczekiwała, tak naprawdę urzekła mnie sama końcówka.
Być może nie było aż takiej literackiej chemii, jednak z utęsknieniem czekam na kolejną książkę tej autorki.
Uwielbiam Megan Nolan i jej Akty desperacji, choć druga powieść była całkiem niezła to jednak wypieków na twarzy nie zafundowała. Zwykłe ludzkie ułomności pachną mi odrobinę prozą Sally Rooney, choć jest tu bardziej zachowawczo, ostrożnie i oszczędniej. Autorka ma rękę do portretowania sylwetek rodzinnych, doskonale oddając przy okazji klimat klasy robotniczej lat 90. Może...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo wnikliwa literatura terapeutyczna.. Pokazuje zachowania, czyny , emocje, myśli i motywacje osób, które maja w ten czy inny sposób zaburzoną osobowość (zwłaszcza ciekawie pokazana dysocjacja) i ogląd świata. Autorka próbuje zrozumieć ich świat wewnętrzny i robi to naprawdę z psychologiczna precyzją. Kryminalny wątek z małą Lucy i reporterskie śledztwo Toma maja nadać pewne napięcie i sznyt kompozycyjny co udało się wg mnie średnio. Książkę czytało mi się płynnie i przyjemnie , jednak zbyt duży nacisk na diagnozę psychologiczną zostawia zbyt mało miejsca dla czytelnika na samodzielne przeżywanie losów bohaterów.
Bardzo wnikliwa literatura terapeutyczna.. Pokazuje zachowania, czyny , emocje, myśli i motywacje osób, które maja w ten czy inny sposób zaburzoną osobowość (zwłaszcza ciekawie pokazana dysocjacja) i ogląd świata. Autorka próbuje zrozumieć ich świat wewnętrzny i robi to naprawdę z psychologiczna precyzją. Kryminalny wątek z małą Lucy i reporterskie śledztwo Toma maja nadać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam mieszane uczucia. Z jednej strony pomimo niewielkiego formatu, dotyka z wrażliwością rzeczy trudnych i dramatycznych, pokazując jak wypełniają “zwykłe życie”. Wybrzmiewają tym silniej, im mocniejszy jest kontrast użyty przez autorkę (a ten jest mocarny, zwykle życie jest przeciwstawione ekstremalnej sytuacji morderstwa). Z drugiej jest tu sporo banału czy wolnych przebiegów. O ile Carmel i Richie dostąpili jakiegoś pogłębienia, o tyle John i Tom funkcjonują w zarysie (Tom wręcz jako funkcja). Taka asymetria postaci zastanawia, biorąc pod uwagę przestrzeń, którą na kartach książki zajęli. Całość tworzy interesującą etiudę skrojoną pod Teatr Telewizji, broni się zwłaszcza końcówka. Czytało się dobrze, ale obawiam się, że zaraz tę książkę zapomnę.
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony pomimo niewielkiego formatu, dotyka z wrażliwością rzeczy trudnych i dramatycznych, pokazując jak wypełniają “zwykłe życie”. Wybrzmiewają tym silniej, im mocniejszy jest kontrast użyty przez autorkę (a ten jest mocarny, zwykle życie jest przeciwstawione ekstremalnej sytuacji morderstwa). Z drugiej jest tu sporo banału czy wolnych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWahałam się, czy nie dać jej 6/10, ale chyba jednak nie... Temat niby poważny i wstrząsający - ginie dziecko i prowadzone jest dochodzenie - ale jakoś mało mnie angażujący.
W zasadzie z biegiem lektury okazuje się, że w sumie wątek dziecka nie jest głównym wątkiem, tylko pretekstem do opowiedzenia historii patologicznej rodziny.
Były tam sceny, które były ciekawe i dające trochę do myślenia, ale z mojej perspektywy nie było takich zbyt wiele.
Książka zasadniczo opowiada o rodzinie alkoholików, których znajomi są alkoholikami, którzy się przeprowadzają do innego kraju, żeby dalej być alkoholikami. Zasadniczo w całej książce nie ma osoby, z którą można jakoś sympatyzować (może oprócz Rose).
Ale chyba największym minusem dla mnie jest tutaj język, który nie jest wybitny, używa dużo wulgarnych określeń, jest tu dużo niepotrzebnej seksualizacji języka, która mnie mocno odrzuciła na początku. Plus nie byłam do końca przekonana do formy z brakiem dialogów.
No cóż, każdy z nas jest inny i czasem książki, które podobają się ogółowi, nie muszą podobać się nam. I tak było w moim przypadku. Od literatury oczekuję emocji, ciekawej historii albo zachwytu nad językiem. Tutaj mi tego zabrakło.
///20.11.24///
Wahałam się, czy nie dać jej 6/10, ale chyba jednak nie... Temat niby poważny i wstrząsający - ginie dziecko i prowadzone jest dochodzenie - ale jakoś mało mnie angażujący.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW zasadzie z biegiem lektury okazuje się, że w sumie wątek dziecka nie jest głównym wątkiem, tylko pretekstem do opowiedzenia historii patologicznej rodziny.
Były tam sceny, które były ciekawe i dające...
Coś nie pykło. Czegoś zabrakło. Warsztat literacki bardzo dobry, ale fabuła... no nie. No i nie wiem co dać. Napisane bardzo dobrze... ehhh..
Coś nie pykło. Czegoś zabrakło. Warsztat literacki bardzo dobry, ale fabuła... no nie. No i nie wiem co dać. Napisane bardzo dobrze... ehhh..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja pierwsza Nolan i na pewno nie ostatnia, w odróżnieniu od Sally Rooney, do której Nolan jest porównywana, a której przeczytałam dwie książki (drugą w ramach dawania szansy) i więcej nie zamierzam.
Znakomita powieść, którą – mimo że jest dość cienka, bo liczy nieco ponad 260 stron – czytałam przez prawie tydzień. Dlaczego? Musiałam od niej odpoczywać, choć może nie tyle od niej, co od emocji, które we mnie wywoływała. Nieczęsto mi się to zdarza.
Na jednym z londyńskich osiedli w roku 1990 ginie trzyletnia dziewczynka z tzw. porządnej rodziny. Jej ciało zostaje już następnego dnia znalezione niedaleko kubłów na śmieci, a na szyi widnieją ślady duszenia. Podejrzenia mieszkańców natychmiast padają na dziesięcioletnią Lucy, jedną z czworga zamieszkałych od dziesięciu lat na osiedlu Irlandczyków, z którymi zdaniem sąsiadów ewidentnie jest coś nie tak. Zarówno policja, jak i prasa reagują natychmiast.
Owszem, to jest historia o tym co się tak naprawdę wydarzyło. Nie tyle chodzi jednak o wyjaśnienie tego jak doszło do śmierci małej Mii, co o pokazanie kim tak naprawdę są członkowie irlandzkiej rodziny Greene’ów i dlaczego to akurat na nich wszyscy rzucają podejrzenia. Nolan znakomicie balansuje tu pomiędzy teraźniejszością i przeszłością, oddając głos każdemu z członków tej rodziny. Zwykłej, najzwyczajniejszej rodziny z tytułowymi zwykłymi ludzkimi ułomnościami. Co decyduje o tym, że akurat ta a nie inna spośród wielu nie może zostać zaakceptowana przez pozostałe zwykłe rodziny? Co decyduje o tym, że nie potrafimy wyjść poza marzenia i myśli o tym, że kiedyś będzie lepiej? Że marzymy o dobrym życiu i cudownej rodzinie, a ciągle jest tak samo beznadziejnie? Na te pytania Nolan nie daje jednoznacznej odpowiedzi, podrzuca tylko tropy.
Jej książka jest zarazem ostrą krytyką działań mediów. I nie chodzi tu wcale o słynne brytyjskie brukowce, lecz o media jako takie. O to co je napędza (i co ciekawi ich odbiorców), o to w jaki sposób powstają poszczególne materiały, kto je tworzy, jakimi metodami się posługuje. Nolan opisuje teoretycznie rok 1990 w Londynie, jednak nie sposób nie dostrzec, że w roku 2024 w Polsce mamy do czynienia z tymi samymi problemami.
Zastanawiałam się nad tym, co budziło we mnie aż tak duże emocje. I doszłam do wniosku, że chyba to co zwykle – własna bezsilność wobec życia, wobec nieuchronności niektórych losów, wkurzającej bierności tych, którzy powinni coś zrobić. To, że tak dobrze jako ludzie potrafimy ukrywać przed innymi nasze prawdziwe pragnienia i potrzeby, że aż sami zaczynamy wierzyć w to, że żadnej z tych rzeczy nam nie brakuje. Umieć to ująć w słowa to prawdziwa sztuka – Nolan to potrafi.
Moja pierwsza Nolan i na pewno nie ostatnia, w odróżnieniu od Sally Rooney, do której Nolan jest porównywana, a której przeczytałam dwie książki (drugą w ramach dawania szansy) i więcej nie zamierzam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomita powieść, którą – mimo że jest dość cienka, bo liczy nieco ponad 260 stron – czytałam przez prawie tydzień. Dlaczego? Musiałam od niej odpoczywać, choć może nie tyle...
Ile tajemnic może skrywać jedna rodzina? Okazuje się, że całkiem sporo. Wystarczy tylko poruszyć cienką strunę emocji jej członków, by usłyszeć wielogłosową, melodię, której echa wybrzmiewają jeszcze długo po lekturze najnowszej książki z dorobku irlandzkiej pisarki, Megan Nolan pt. „Zwykłe ludzkie ułomności” z oferty Wydawnictwa Filtry, w przekładzie Katarzyny Makaruk.
Zaginięcie 3-letniej dziewczynki kładzie się cieniem na londyńskiej społeczności. Okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Odnalezione zostają bowiem zwłoki poszukiwanej Mii a o jej zabójstwo podejrzewa się 10-letnią Irlandkę, z rodziny o niekoniecznie dobrej opinii w sąsiedztwie. Ten gorący temat szybko zostaje podchwycony przez prasę, która w osobie goniącego za sensacją dziennikarza prowadzi własne śledztwo licząc na to, że rodzina podejrzanej nieopatrznie wyjawi swoje najskrytsze sekrety.
W drugiej już po „Aktach desperacji” powieści, Nolan skupia się na mechanizmach funkcjonowania pozornie zwyczajnej rodziny, która pod płaszczykiem codziennych trosk skrywa bolesną opowieść a właściwie wiele historii, bo każdy bohater tej książki daje czytelnikowi za pomocą słów cząstkę siebie. I tak poznajemy losy Rose i Johna Greenów oraz ich dzieci - Carmel i Richarda, by móc lepiej zrozumieć małą Lucy i samemu ocenić, czy mogła dokonać przypisywanej jej zbrodni.
Nolan ma niebywały pisarski dar, który sprawia, że zwyczajna historia, jakich wiele na świecie, przeistacza się pod jej piórem w opowieść o trudnej inicjacji seksualnej, straconych marzeniach, nałogach niszczących ludzie życie, o niedopowiedzeniach stale obecnych między Anglikami a Irlandczykami i wreszcie opresyjności a wręcz bezwzględności społecznej, która potrafi skutecznie zaszufladkować człowieka. Ważna i wyjątkowo aktualna jest ta proza i choć porusza trudne kwestie, czyta się ją nad wyraz łatwo. To zasługa talentu autorki i znakomitego tłumaczenia, bez którego nie poznalibyśmy w Polsce losów rodziny Green.
Po przeczytaniu „Zwykłych ludzkich ułomności” stałam się admiratorką twórczości Megan Nolan i mam nadzieję, że Wy również odkryjecie piękno tej prozy.
Ile tajemnic może skrywać jedna rodzina? Okazuje się, że całkiem sporo. Wystarczy tylko poruszyć cienką strunę emocji jej członków, by usłyszeć wielogłosową, melodię, której echa wybrzmiewają jeszcze długo po lekturze najnowszej książki z dorobku irlandzkiej pisarki, Megan Nolan pt. „Zwykłe ludzkie ułomności” z oferty Wydawnictwa Filtry, w przekładzie Katarzyny...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuma zaniechań
Czasami książki udają, że są o czymś.
Czasami autorzy, by dodać głębi fabule, zawierają w niej tematy mające skłaniać czytelnika do refleksji nad otaczającym go światem. Czasami jest to tylko pozornie nadawanie większego znaczenia temu, co ma go w sobie niewiele. W rzeczywistości bowiem, ślizgają się tylko po powierzchni poruszanych problemów, nie dotykając ich istoty.
Nie dotyczy to ani „Aktów desperacji”, ani „Zwykłych ludzkich ułomności”. Nie dotyczy to Megan Nolan. Ona odcina się od sztampy i fasadowości. Zamiast zasilać nurt „comfort reading”, bezczelnie wgryza się w „filozoficzne podbrzusze” i podstawia czytelnikowi nogę.
Jak się okazuje: ja się z przyjemnością o nią potykam.
*
Debiutancka powieść Nolan zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego obawiałam się powtórnego spotkania. Tego, że nie zachłysnę się kolejną powieścią w takim samym stopniu, że nie trafi tak celnie w moją wrażliwość, że forma wyrazu nie będzie już dla mnie tak samo atrakcyjna i świeża. Na szczęście niepokój okazał się zbędny, bo chociaż nie zadziałał już efekt nowości, to lektura zabrała mnie w regiony w które nie zawędrowałabym sama z siebie. Po raz drugi autorka udowodniła mi, że czytanie jej tekstów nie kończy się po odłożeniu książki. Jeszcze długo po tym, trudno je wyrzucić z głowy. Buzują w myślach.
Co ważne, chociaż poprzednio mieliśmy do czynienia z czymś na kształt pamiętnika, a tym razem z rwanymi biografiami ubranymi w poetyką kryminału, Nolan nie zmieniła stylu narracji. Nadal w charakterystyczny dla siebie, niepozbawiony refleksyjnej głębi, sposób nazywa rzeczy po imieniu, nawet wtedy, gdy jest to dla odbiorcy niewygodne i wolałaby móc wyprzeć albo chociaż upudrować fakty. Tak samo szybko daje nam do zrozumienia, że szkielet opowiadanej przez nią historii jest tylko punktem wyjścia, który ma skierować nas ku wypełniającym go miękkościom. W „Zwykłych ludzkich ułomnościach” z ogromną czułością wchodzi w historię rodziny zupełnie nijakiej, takiej której nie przytrafia się nic szczególnego, co wyróżniałoby ją na tle innych, borykających z podobnymi problemami. Nijakiej do dnia, w którym wydarza się ogromna tragedia i nijakiej po niej.
Jej opowieść zaczyna się w momencie, gdy Tom, dziennikarzyna balansujący – takiż eufemizm – na krawędzi etyki, znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, dzięki czemu wpadł na obiecujący temat. Przy śmietnikach na jednym z osiedli znaleziono ciało uduszonej trzylatki. To, co go w tej sytuacji najbardziej zaskakuje, to łatwość z jaką o zbrodnię zostaje oskarżone inne dziecko, dziesięcioletnia Lucy. O jej winie zdają się być przekonani wszyscy: policja, nauczyciele, sąsiedzi. Wietrząc okazję na materiał życia, udaje pomocnego i umizguje się do członków rodziny oskarżonej, licząc na to, że w zamian za azyl i opiekę, zdradzą mu coś, co pozwoli „uatrakcyjnić” mu artykuł. Coś co sprawi, że (zatrważająca przecież i niezwykle smutna!) zbrodnia stanie się bardziej soczystym i medialnym kąskiem - jeśli okaże się, że dziewczynka naprawdę jest morderczynią, albo w jakiś pośredni sposób jest zamieszana w tragedię.
Na kolejne wydarzenia spoglądamy przez pryzmat, żerującej na taniej sensacji, prasy brukowej lat dziewięćdziesiątych, która dla wzmocnienia przekazu i podgrzania tematu, gotowa jest na wszystko. Może popaść w przesadyzm, obsmarować, demonizować, podkręcać negatywne emocje, skonfliktować, napuszczać ludzi na siebie. Na początku powieści, po tym w jaki sposób Tom reaguje na śmierć dziecka, nie wahałam się nazwać go hieną. Z czasem okazało się jednak, że bywają gorsi od niego, że akurat w nim tkwią drobne, chociaż głęboko ukryte, ludzkie odruchy. I teraz zastanawiam się, jak to się stało, że tylko dlatego, że okazał się nie najgorszy (a wcale nie był w porządku) poczułam do niego w pewnym momencie nić sympatii. Ładnie mnie autorka zmanipulowała, ładnie. Zresztą, jej bohaterów nie da się nie obdarzać chociażby - w najcięższych przypadkach - mgnieniem pozytywnej emocji. Nawet wtedy, gdy posuwają się w stosunku do innych „za daleko”. I gdy zastanawiam się nad tym dlaczego tak jest, dochodzę do wniosku, że zawdzięczają to niezwykłej umiejętności Nolan do wywracania człowieka na lewą stronę. Odsłaniania wszystkiego, co w nim tkwi, bez względu na to czy pasuje nam to do wyobrażenia o tej osobie, nie czy nie.
Nolan podobnie jak w „Aktach…” porusza w swojej drugiej powieści problem alkoholizmu. Tym razem jednak pokazuje nam różne jego wymiary. Piją, tak dziadek, wuj jak i matka Lucy. Każde z nich z innych powodów i każde z nich alkohol prowadzi w inne miejsce. Nie sprawia to jednak - o dziwo, bo lubimy takie łatki - że postrzegamy ich jako patologiczną rodzinę. Autorka bardziej pokazuje nam ich jako ludzi przygrywających dobre szanse, takich którzy nie radzą sobie z tym, co ich spotyka. Zwłaszcza, gdy z ich życia znika najjaśniejszy punkt, osoba, która niosła los ich wszystkich na swoich plecach: babci Lucy. Jedynej osoby, na tyle otwartej by próbować dialogu z innymi. Zwraca także naszą uwagę na wielopoziomowy ostracyzm społeczny, to w jaki sposób w Anglii traktowano w latach dziewięćdziesiątych Irlandczyków, rozłam klasowy, trudny temat aborcji i tragiczne skutki deficytów emocjonalnych niechcianego dziecka. A także o przemocy, nie zawsze zamierzonej, do której tak naprawdę zdolny jest każdy - wszystko zależy od okoliczności.
Podczas, gdy bohaterowie zanurzeni w swoich wspomnieniach, fiksacjach, osobistych porażkach, tkwią w zawieszeniu, oczekiwaniu na coś, co może nigdy nie nadejść, do czytelnika dociera ogrom ich jednostkowej tragedii, zamknięcia w pojedynczych światach, innych płaszczyznach rzeczywistości. Za wspólnymi problemami stoją przecież różne, osobne historie, które nakładając się na siebie doprowadzają do niepotrzebnych i nieodwracalnych tragedii. Nolan zaczepnie pyta: „Czy można było ich uniknąć?” „Co wydarzyłoby się jeśli…?”. A my odkrywamy, że odpowiedzi, chociaż słuszne i tak niczego nie zmienią, bo zawsze znajdzie się jakieś „ale”, przemilczenie, zaniechanie, słabość z którymi się przegrywa. A to przecież nie te przegrane są ważne, tylko to co z nimi zrobimy.
„Zwykłe ludzkie ułomności”, to poszatkowany zbiór biografii straconych szans. Smutek i wyparcie, które współdzielimy z bohaterami. Obraz czasów, które się zmieniły, chociaż tak naprawdę wcale nie. I nadzieja. Ta ostatnia, scalająca, dająca siłę - może nie na szczęśliwe zakończenie, bo takich u Nolan nie ma, ale na jakiś ciąg dalszy na drodze ku lepszemu. W tej oblepiającej nas atmosferze smutku pozostaje iskra piękna.
[współpraca reklamowa barter]
Suma zaniechań
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasami książki udają, że są o czymś.
Czasami autorzy, by dodać głębi fabule, zawierają w niej tematy mające skłaniać czytelnika do refleksji nad otaczającym go światem. Czasami jest to tylko pozornie nadawanie większego znaczenia temu, co ma go w sobie niewiele. W rzeczywistości bowiem, ślizgają się tylko po powierzchni poruszanych problemów, nie...
Zaczyna się jak klasyczny kryminał. Ginie dziewczynka. Niedługo potem znaleziono ciało dziecka. Szybko ustalono z kim przed śmiercią spędzała czas. Była to jej koleżanka, Lucy, córka irlandzki imigrantów. Dziennikarz w ramach śledztwo dziennikarskie skupia się na tej rodzinie. Tutaj poznajemy matkę dziewczynki, jej wujka oraz dziadka. Psychologiczny obraz i społeczny kontekst. Biedni imigranci zdają się być łatwą ofiarą. Tabloid nie potrzebuje prawdy. On potrzebuje sensacji.
Cała ta historia to tylko preteksty, by powiedzieć o emocjach, zagubieniu i o życiu, które czasem nas przerasta. To książka o wewnętrznych krajobrazach, o Irlandczykach w Londynie, o prasie goniącej za sensacją, i o małych społecznościach. O prawdzie, która nie zawsze jest medialna i o sensacji, którą można próbować robić ze wszystkiego. A także o biedzie, wstydzie i niezaradności życiowej.
Dajemy się podnieć emocjom, dokonujemy pochopnych wyborów, cały czas wierząc w to, że tym, co nasz wyróżnia, to daleko zaawanasowany racjonalizm. Bzdura! Żyjemy rozdarci między naturą, której nie da się oszukać, a sztywnym gorsetem naszych oczekiwań. Jesteśmy wobec swojej ludzkiej, zawodnej natury kompletnie bezradni. To, co stanowi istotę naszego człowieczeństwa kłóci się z tym, czego sami od siebie oczekujemy. Nie jesteśmy w stanie doskoczyć do naszych oczekiwań. To skazuje nas na wieczną depresję i poczucie bycie niewystarczającym i bezradnym. Drobne potknięcia prowadzą często do wielkich katastrof.
Książka bardzo sprawnie napisana. Kupuję ten pomysł.
„PRZYPOMNIENIE. Uzasadnione usprawiedliwienia w przypadku spóźnień / nieobecności na spotkaniu / niewykonaniu polecenia itd. obejmują: utratę bliskiej osoby (wyłącznie rodzica) lub poważną chorobę (zagrażającą życiu– waszemu). NIE OBEJMUJĄ natomiast zwykłych ludzkich ułomności takich jak kac, złamany serce itp., itd.”. Tamże, s.34.
„To mogłoby być ciekawe, nie? Powiedzmy, że w jakimś sensie to prawda, że dziecko z rodziny Robaczywek zabiło dziecko z rodziny Dobrowolskich. Nawet jeśli ostatecznie ta wersja się nie potwierdzi, nie dojdzie do procesu i nie zapadnie wyrok, to na razie może się okazać interesująca. Wielka Brytania, lata dziewięćdziesiąte, walka o osiedle komunalne, przyjezdni nieudacznicy, siewcy przemocy i chaosu, zwracają się przeciwko biednym, ale porządnym obywatelom.
Tom bardzo się ucieszył, że Edward potraktował jego historię tak poważnie, że dostrzegł w niej potencjał na coś większego, coś o zasięgu ogólnokrajowym”. Tamże, s. 36.
Zaczyna się jak klasyczny kryminał. Ginie dziewczynka. Niedługo potem znaleziono ciało dziecka. Szybko ustalono z kim przed śmiercią spędzała czas. Była to jej koleżanka, Lucy, córka irlandzki imigrantów. Dziennikarz w ramach śledztwo dziennikarskie skupia się na tej rodzinie. Tutaj poznajemy matkę dziewczynki, jej wujka oraz dziadka. Psychologiczny obraz i społeczny...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachłysnęłam się prozą Meg Nolan. I może wydawać się to nieco dziwne, a nawet zastanawiające, bo ,,Zwykłe ludzkie ułomności’’ po które sięgnęłam, w istocie są - po prostu - zwykłe. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę zawarte w nich kwestie; na pozór banalne, przeciętne, trochę miałkie, trochę nijakie, wałkowane raz po raz, po czasie zaś odzierane z wszelkich większych emocji i wrażeń. Ot, mini tragedie rozgrywające się w kameralnym zaciszu i gąszczu setek dramatów.
,,Nie ma żadnego sekretu Tom, albo raczej są setki, ale żaden by cię nie zainteresował. Cała tajemnica tkwi w tym, że jesteśmy rodziną, zwyczajną rodziną, zwyczajnie nieszczęśliwą, tak jak twoja.’’
Siła tego utworu nie tkwi wcale w trzymającej w napięciu fabułce, a w wyżej wspomnianej powtarzalności tego, co nas spotyka. I to ono - to prawdopodobieństwo przytrafiania się, wspólnota myśli, potrzeba utożsamiania w tragedii, możliwość jej jednoczesnego przeżywania, doświadczania, odczuwania oraz postrzegania, stanowi największy czynnik rażenia powieści. Nolan bowiem dotyka tematów bliskich, choć zarazem zupełnie prozaicznych; wyzierających z szaroburej rzeczywistości skrzętnie skrytej w domowym półcieniu; w ciężkiej atmosferze milczenia i mimochodem rzucanych półprawd; w nastroju smutku; pod pierzynką nostalgii, niespełnionych marzeń, zawiedzonych nadziei i ambicji; za kurtyną przeszłości, tego co kiedyś było, a dzisiaj nie jest i zapewne - już nigdy nie będzie.
,,Prozaiczne tragedie nie przestały się przytrafiać nawet wtedy, gdy zdarzały się te nieoczekiwane i niezwykłe.’’
Kalejdoskop migawek, które lotem błyskawicy przemykają przez codzienność, składając się finalnie w kompletną mozaikę różnorakich doznań - w kilku prostych słowach, nieszczególnie pieczołowicie ułożonych zdaniach, frazach czasem naiwnych, a czasem wzniosłych i pompatycznych – autorka opowiada życie piątki bohaterów połączonych więzami krwi. Życie rozbite, podzielone na części, odgrodzone etapami ‘przed’ i ‘po’, nie napisze historii jednoznacznej, toczącej się utartym torem lub schematem; przeciwnie. Niewielka objętość książki zdradza, że opowieść o jednej z irlandzkich rodzin, może być kalką opowieści o nas samych; meandrującą, kluczącą pomiędzy tym co dobre, a tym co złe; splatającą się z kilkunastu większych i pomniejszych wydarzeń, powolnie zataczającą koło, słodko – gorzką w smaku i, jak się można spodziewać, bez oczywistego zakończenia – trwającą w niedopowiedzeniu.
,,Uosabiali zwykłe ludzkie ułomności, nieszczęścia, które im się przytrafiały, były zbyt pospolite, niegodne uwagi.’’
Wrażliwość oraz uważność obserwacji, połączona wraz z trafnością prezentowanych refleksji i umiejętnością portretowania psychologicznej złożoności postaci, jest w ,,Zwykłych ludzkich ułomnościach’’ kluczowa. Akcja, od której wszystko się zaczyna – zaginięcie dziecka – stanowi tak naprawdę przyczynek wobec głębszej analizy traum oraz nieszczęść, powolnie dojrzewających przy akompaniamencie iluzorycznie beztroskiego życia rodzinnego.
Zachłysnęłam się prozą Meg Nolan. I może wydawać się to nieco dziwne, a nawet zastanawiające, bo ,,Zwykłe ludzkie ułomności’’ po które sięgnęłam, w istocie są - po prostu - zwykłe. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę zawarte w nich kwestie; na pozór banalne, przeciętne, trochę miałkie, trochę nijakie, wałkowane raz po raz, po czasie zaś odzierane z wszelkich większych emocji i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Zwykłe ludzkie ułomności" śledzą losy członków rodziny, przepełnionej fatum błędów i zagubienia. Przypadkowa ciąża, brak zaangażowania emocjonalnego w wychowanie córki, problem alkoholowy, śmierć i szereg potknięć, które składają się na kolejne lata ich życia, są ujęte we wnikliwą i przejmującą analizę powieściową.
Autorka ma niezwykle wnikliwe oko, za pomocą którego ujawnia kolejne sceny z życia poszczególnych bohaterów. Perspektywy się regularnie zmieniają, uzupełniając się nawzajem o informacje i dodatkowe niuanse, które, może nie stanowią usprawiedliwienia dla poczynań, ale pozwalają nieco lepiej zrozumieć to, co leży każdemu z nich na sercu.
Wiodącym motywem budzącym napięcie jest zagadka dotyczaca córki Carmel. Odtrącana przez młodą matkę i wychowywana przez babcie dziewczynka staje w centrum tragedii, co do której okoliczności nie ma pewności. Zagadka przebiegu zdarzeń kładzie się cieniem na przyszłości rodziny, a dla czytelnika to wyjątkowo trudny do jednoznacznego określenia element powieści, który pozostawia z moralnym dylematem.
Każdy z bohaterów ukazuje swoje przejmujące oblicze zagubienia w świecie, jego oczekiwaniach i własnych słabościach. Tytulowe "ułomności" to małe skazy, które w efekcie kuli śnieżnej potrafią zrujnować wiele lat życia, a jednocześnie rozpoczynają się od tak drobnych "grzeszków", które mogą dotknąć praktycznie wszystkich. Autorka w interesującej, psychologicznej analizie jednostki oraz rodzinnej komórki społecznej nie potępia ani nie moralizuje, a stawia przed czytelnikiem pytania do własnej, wewnętrznej refleksji, o tyle wartościowej, że dotykającej z każdą z postaci tak wielu sfer codzienności.
Szczególnie poruszające były dla mnie historie Carmel i jej brata Richiego, którzy wyjątkowo dramatycznie pogrążali się w tym, co ich pchało na ścieżkę upadku, a jednocześnie końcowo podążyli w zupełnie innych kierunkach. Slodko-gorzki finał pozostawia ze smutnymi przemyśleniami, ale i nadzieją, bowiem ludzkie ułomności dotykają każdego, ale możemy czerpać z nich lekcje, aby nie stały się tym, co dominuje.
Skondensowana objętościowo, a tak pełna emocji i wartości lektura. Gorąco polecam!😊
"Zwykłe ludzkie ułomności" śledzą losy członków rodziny, przepełnionej fatum błędów i zagubienia. Przypadkowa ciąża, brak zaangażowania emocjonalnego w wychowanie córki, problem alkoholowy, śmierć i szereg potknięć, które składają się na kolejne lata ich życia, są ujęte we wnikliwą i przejmującą analizę powieściową.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka ma niezwykle wnikliwe oko, za pomocą którego...
Jak ważna jest bliskość w rodzinie, aby dziecko "wyszło na ludzi"? Moim zdaniem bliskość jest kluczowa. Dzięki niej dziecko czuje się zaopiekowane, może zaufać rodzicom, rozmawiać z nimi, wierzyć, że jeśli się nabroiło, rodzice pomogą wyjść na prostą.
Bliskości zabrakło w rodzinie Green'ów. Carmel zachodzi w ciążę jako nastolatka. Nie dopuszcza do siebie prawdy, ukrywa ją przed światem, a szczególnie przed bliskimi. Robi wszystko, by pozbyć się "problemu". Jednak nie udaje jej się to i rodzi córeczkę - Lucy. Mała dziewczynka od urodzenia jest niechciana. Młoda matka nie interesuje się nią, nie zajmuje, nie kocha jej. W wychowaniu Lucy pomaga babcia, która niestety nagle umiera. Po jej śmierci dziewczynka jest zostawiona sama sobie. Musi dojść do tragedii, by dotarło do Carmel, że to jej córka, i że wypadałoby się zająć.
#zwykłeludzkieułomności to książka o dość popularnych problemach. Ojciec i brat piją, matka próbuje złożyć rodzinę w całość. Córka młodo zachodzi w ciążę. Wnuczka jest niegrzeczna i agresywna. Dopiero kiedy zginęła dziewczynka z sąsiedztwa, rodzina staje się jednością. Tylko czy nie jest za późno? Czy Lucy zdoła zapomnieć o traumie z dzieciństwa?
Książka ta jest trudną lekturą. Każdy z członków rodziny Green zmaga się z problemami z przeszłości i pragnie o nich opowiedzieć, co jest dość ciężkie dla czytelnika. Fabuła wciąga od początku. Ginie dziecko, drugie jest podejrzane, kto zabił? Zakończenie niestety mnie zawiodło, bo nie do końca wyjaśniło, co wydarzyło się feralnego dnia. Autorka próbuje tu wplatać różne gatunki, w tym thriller, co nawet jej wychodzi. Jako całokształt polecam.
Jak ważna jest bliskość w rodzinie, aby dziecko "wyszło na ludzi"? Moim zdaniem bliskość jest kluczowa. Dzięki niej dziecko czuje się zaopiekowane, może zaufać rodzicom, rozmawiać z nimi, wierzyć, że jeśli się nabroiło, rodzice pomogą wyjść na prostą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBliskości zabrakło w rodzinie Green'ów. Carmel zachodzi w ciążę jako nastolatka. Nie dopuszcza do siebie prawdy, ukrywa ją...
Megan Nolan, po swoim głośnym debiucie "Akty desperacji", zdobyła uznanie jako jedna z najważniejszych pisarek pokolenia milenialsów w Irlandii. Jej druga powieść, "Zwykłe ludzkie ułomności", nie tylko spełniła, ale i przewyższyła oczekiwania krytyków, potwierdzając literacką dojrzałość autorki.
Akcja książki osadzona jest w Londynie lat 90., a jej głównymi bohaterami są członkowie rodziny Greenów, którzy emigrują z Irlandii w obawie przed stygmatyzacją i karą więzienia dla swojej nastoletniej córki, która zaszła w ciążę. Narodziny dziecka wprowadzają do życia rodziny wiele trudności, które są jeszcze bardziej skomplikowane, gdy oskarżenie o zabicie dziecka pada na ich córkę, wychowywaną głównie przez babcię.
Nolan doskonale portretuje realia życia w nędzy, osadzając swoją opowieść na tle społecznych i historycznych uwarunkowań. Autorka skupia się na problemach takich jak uzależnienie, miłość i pożądanie, które są nieodłącznymi elementami życia jej bohaterów. "Zwykłe ludzkie ułomności" ukazuje, jak codzienne dramaty i heroiczne, choć ciche próby radzenia sobie z rzeczywistością, kształtują życie zwykłych ludzi.
Mimo że na pierwszy rzut oka książka przypomina thriller, jej prawdziwą siłą jest głębokie zrozumienie i empatia dla bohaterów. Nolan nie tylko relacjonuje ich codzienne tragedie, ale także potrafi się w nie wczuć, co czyni jej prozę niezwykle poruszającą i pełną współczucia. Ta umiejętność wcielenia się w przeżycia innych z taką gracją jest autentycznym literackim osiągnięciem!
"Zwykłe ludzkie ułomności" to książka, która zmusza do refleksji nad losem jednostki w trudnych warunkach społecznych. Nolan pokazuje, że każdy z nas, mimo swoich ułomności, stara się znaleźć swoje miejsce w świecie. To lektura, która zostaje z czytelnikiem na długo, przypominając o sile empatii i ludzkiej wytrzymałości.
Megan Nolan, po swoim głośnym debiucie "Akty desperacji", zdobyła uznanie jako jedna z najważniejszych pisarek pokolenia milenialsów w Irlandii. Jej druga powieść, "Zwykłe ludzkie ułomności", nie tylko spełniła, ale i przewyższyła oczekiwania krytyków, potwierdzając literacką dojrzałość autorki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja książki osadzona jest w Londynie lat 90., a jej głównymi bohaterami są...
Druga książka Megan Nolan nie wstrząsnęła mną tak jak debiut, ale dała wiele do myślenia.
Wydarzyła się zbrodnia, okrutna, poruszająca... zginęło dziecko. Jeszcze mroczniej się staje gdy padają podejrzenia, że morderczynią jest dziewczynka.... dziecko.
Jednak mimo dramatyczności wydarzeń, są one tylko pretekstem do opowiedzenia historii pewnej rodziny. Dostajemy możliwość wgłębienia się w jej strukturę, przeciśnięcia przez splątane jelita i zaczerpnięcie świeżego oddechu prawdy.
Obijamy się po zaułkach niepewności, dajemy się wplątać w lawiny niewiadomych by za chwilę utknąć w nieświadomości pełnej braku nadziei.
Jednak to tylko droga do poznania, ponieważ na końcu wszystko będzie miało swój sens.
Pozory mylą... i to nie raz.
Doskonałe studium ludzkiej natury, ale również rodziny. Pióro, które subtelnie, a gdy trzeba z ogromną siłą, buduje opowieść.
Uczynienie z codziennego życia doskonałego spektaklu, który dla czytelnika jest pasjonujący - dla jasności jako codzienne życie nie określam zbrodni, która miała miejsce, ale to co wydarzyło się wcześniej.
Choć ta droga była momentami bardzo bolesna, to sama podróż dała mi ogromną satysfakcję.
Po dwóch takich pozycjach z Wydawnictwa Filtry ja mam wciąż ochotę na więcej.
Druga książka Megan Nolan nie wstrząsnęła mną tak jak debiut, ale dała wiele do myślenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydarzyła się zbrodnia, okrutna, poruszająca... zginęło dziecko. Jeszcze mroczniej się staje gdy padają podejrzenia, że morderczynią jest dziewczynka.... dziecko.
Jednak mimo dramatyczności wydarzeń, są one tylko pretekstem do opowiedzenia historii pewnej rodziny. Dostajemy możliwość...
Czytałam poprzednią książkę autorki pt. "Akty desperacji" więc wiedziałam, że po prostu muszę sięgnąć i po tę. Była jeszcze piękniejsza! Historia jest bardzo życiowa, dotykamy ludzkich emocji, ich przeżyć, myśli i trosk. Jest to niesamowite jak pięknie pisze Nolan! Wyjątkowa książka do której na pewno jeszcze wrócę i z całego serduszka będę ją polecała dalej! CUDO!
Czytałam poprzednią książkę autorki pt. "Akty desperacji" więc wiedziałam, że po prostu muszę sięgnąć i po tę. Była jeszcze piękniejsza! Historia jest bardzo życiowa, dotykamy ludzkich emocji, ich przeżyć, myśli i trosk. Jest to niesamowite jak pięknie pisze Nolan! Wyjątkowa książka do której na pewno jeszcze wrócę i z całego serduszka będę ją polecała dalej! CUDO!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż od pierwszych stron wiedziałam, że trafiłam na coś wyjątkowego. Styl pisania autorki jest przepiękny, a fabuła tak wciągająca, że nie mogłam się oderwać ani na chwilę. Całą książkę pochłonęłam w zaledwie dwa dni! Jestem pod ogromnym wrażeniem i z całego serca polecam tę lekturę każdemu. Na pewno sięgnę po kolejne książki tej autorki, bo już nie mogę się doczekać, żeby znowu zanurzyć się w jej świecie.
Bardzo życiowo i daje do myślenia! ❤️
Już od pierwszych stron wiedziałam, że trafiłam na coś wyjątkowego. Styl pisania autorki jest przepiękny, a fabuła tak wciągająca, że nie mogłam się oderwać ani na chwilę. Całą książkę pochłonęłam w zaledwie dwa dni! Jestem pod ogromnym wrażeniem i z całego serca polecam tę lekturę każdemu. Na pewno sięgnę po kolejne książki tej autorki, bo już nie mogę się doczekać, żeby...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNolan w tej książce podjęła się ambitnego zadania, przedstawiając obraz rodziny Greenów, zmuszonej do emigracji z Irlandii do Londynu lat 90. w obliczu dramatycznej sytuacji – ciąży nastoletniej córki.
Akcja powieści koncentruje się na złożonej sieci społecznych i osobistych tragedii, jakie dotykają bohaterów. Nolan maluje obraz społeczeństwa końca epoki thatcheryzmu, gdzie bieda i alkoholizm są codziennością. Przez pryzmat opóźnionych działań bohaterów i ich prób odnalezienia sensu w trudnych warunkach, autorka wprowadza czytelnika w świat, gdzie heroiczne zmagania i ciche cierpienia tworzą mroczny, ale pełen empatii obraz ludzkiej kondycji.
"Zwykłe ludzkie ułomności" to nie tylko opowieść o tragedii jednostki, ale również o społecznych mechanizmach, które ją kształtują. Nolan z gracją i wnikliwością pokazuje, jak społeczeństwo może wpływać na życie jednostki, wciągając czytelnika w głęboki emocjonalny świat bohaterów. To książka, która zmusza do refleksji i wzbudza głębokie współczucie – dzieło, które zdecydowanie warto przeczytać.
Nolan w tej książce podjęła się ambitnego zadania, przedstawiając obraz rodziny Greenów, zmuszonej do emigracji z Irlandii do Londynu lat 90. w obliczu dramatycznej sytuacji – ciąży nastoletniej córki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja powieści koncentruje się na złożonej sieci społecznych i osobistych tragedii, jakie dotykają bohaterów. Nolan maluje obraz społeczeństwa końca epoki thatcheryzmu,...