„Miecz Czarownic” to drugi tom serii fantasy osadzonej w świecie Okrith. Ten tom przedstawia losy nowej bohaterki – księżniczki Ruadory Dammacus, postaci dotąd pozostającej raczej w tle. To opowieść o dziewczynie wychowanej w ukryciu, która zostaje zmuszona do wejścia w świat wielkiej polityki, magii i wojny, zanim jeszcze zdążyła w pełni zrozumieć, kim jest.
Fabuła opiera się na motywie wewnętrznej przemiany. Rua od początku zmaga się z własną tożsamością. Wychowana przez czerwone czarownice, żyjąca w cieniu starszej siostry, nagle zostaje wciągnięta w brutalną walkę o władzę i przetrwanie. Posiadanie legendarnego Miecza Nieśmiertelności nie oznacza jednak automatycznej siły, bohaterka cały czas balansuje między narzucanymi jej oczekiwaniami a własnymi wątpliwościami, między niedojrzałością a odpowiedzialnością. Z jednej strony próbuje udowodnić, że zasługuje na swoją pozycję, z drugiej jej działania bywają impulsywne, emocjonalne i nieprzemyślane. Postać Ruadory wywołuje sprzeczne odczucia. Z jednej strony, nie da się jej odmówić potencjału. Dziewczyna jest targana przez wewnętrzny konflikt, ma dramatyczną przeszłość i realne powody do nieufności wobec świata. Z drugiej strony jej decyzje, szczególnie w pierwszej połowie powieści, bywają frustrujące. Często sprawia wrażenie osoby rozdartej, próbującej radzić sobie ze światem dorosłych narzędziami nastolatki, co czasem utrudnia utożsamienie się z jej wyborami.
Drugim istotnym elementem powieści jest relacja między Ruą a Renwickiem, nowym bohaterem, którego przeszłość i rola w historii są równie niejednoznaczne. Ich relacja rozwija się wolno, ma wzloty i upadki, ale opiera się na klasycznych schematach znanych z gatunku romantasy. Niektóre momenty tej relacji są interesujące, jednak napięcie między bohaterami nie zawsze wybrzmiewa w pełni. Niektóre sceny wydają się zbyt przewidywalne, inne przeciągnięte lub przesadnie dramatyzowane. Tempo powieści również nie jest równe. W wielu momentach akcja zwalnia, skupiając się niemal wyłącznie na emocjach i przemyśleniach głównej bohaterki. Nie brakuje jednak dynamicznych momentów. Sceny bitew i magicznych konfrontacji należą do najbardziej wyrazistych w całej historii. Dobrze wypada też rozwój świata. W tym tomie pojawiają się nowe postaci, regiony i wątki, które rozbudowują uniwersum.
Wydanie powieści przyciąga wzrok. Kolorystyka okładki, klimatyczna ilustracja oraz wizualne odniesienia do poprzedniego tomu stanowią spójną całość. Niestety, jakość fizyczna książki nie spełnia oczekiwań. Odklejająca się folia, nieczytelna mapa i brak dbałości o szczegóły to wady, które rzucają się w oczy i odbierają nieco przyjemności z lektury. Kiedy egzemplarz książki do mnie dotarł, robił wrażenie, jakby przeszedł już przez kilka par rąk. Trudno jednoznacznie określić, czy jest to udana kontynuacja. Z jednej strony proponuje nowe spojrzenie na znany świat, wprowadza świeżą narrację i rozwija wątki psychologiczne. Z drugiej nie każdemu spodoba się zmiana bohaterki i wyraźnie inne tempo opowieści. Ten tom jest mniej intensywny emocjonalnie i skupiony na budowie wewnętrznego świata postaci, a to może niektórych zniechęcić, szczególnie kogoś, kto szuka wartkiej akcji.
„Miecz Czarownic” to książka nierówna. Ma ciekawe momenty, niekiedy nawet bardzo udane, ale całość nie tworzy tak spójnego i angażującego doświadczenia, jak pierwszy tom serii. Chociaż świat został rozbudowany, a bohaterka otrzymała wyraźnie zarysowaną tożsamość, zabrakło większego emocjonalnego zaangażowania. To historia z potencjałem, ale ostatecznie nie w pełni wykorzystanym. Mimo to stwierdzam, że nadal jest dobrze, na pewno na tyle, abym chciała sprawdzić kolejny tom 💜
„Miecz Czarownic” to drugi tom serii fantasy osadzonej w świecie Okrith. Ten tom przedstawia losy nowej bohaterki – księżniczki Ruadory Dammacus, postaci dotąd pozostającej raczej w tle. To opowieść o dziewczynie wychowanej w ukryciu, która zostaje zmuszona do wejścia w świat wielkiej polityki, magii i wojny, zanim jeszcze zdążyła w pełni zrozumieć, kim jest.
Jedyne moje rozczarowanie, jeśli chodzi o książki przeczytane w marcu. Nie ma w tej książce nic, co by ją uratowało i dawno, ale to dawno nie zawiodła mnie tak żadna książka.
Zacznę może od tego, że kiedy otrzymałam swój egzemplarz od wydawnictwa, myślałam, że to jakiś egzemplarz próbny. Odchodząca folia z okładki, plama z kleju na środku książki, źle wycięte skrzydełka i kompletnie nieczytelna, rozpikselizowana mapka w środku.
Pierwszy tom tej serii był cudowny i wyczekiwałam kontynuacji przedeptując nogami... Wydawnictwo tak długo kazało mi czekać na kontynuację, że całkowicie zapomniałam o czym była ta historia. Nie pomógł fakt, że autorka nie raczyła przypomnieć poprzednich wydarzeń, ale zaczęła biec z fabułą dalej.
Uwielbiam romantasy, a tutaj nie poczułam nic. Irytowała mnie główna bohaterka i nie podobała mi się relacja miłosna. Nie znalazłam ani jednego plusa, który uratowałby całość. Raczej nie sięgnę po kontynuację, a szkoda... Tom pierwszy był świetny, a drugi nie wniósł kompletnie nic.
Jedyne moje rozczarowanie, jeśli chodzi o książki przeczytane w marcu. Nie ma w tej książce nic, co by ją uratowało i dawno, ale to dawno nie zawiodła mnie tak żadna książka.
Zacznę może od tego, że kiedy otrzymałam swój egzemplarz od wydawnictwa, myślałam, że to jakiś egzemplarz próbny. Odchodząca folia z okładki, plama z kleju na środku książki, źle wycięte skrzydełka i...
"Dwór Gór Wysokich" okazał się moim rozczarowaniem, ale stwierdziłam, że dam szansę drugiej części, skoro będzie o innej bohaterce. Czy było warto?
Akcja tego tomu zaczyna się od razu po pierwszym i okropnie ciężko było mi przypomnieć sobie, co działo się wcześniej. Przeważnie jest tak, że autorzy w pierwszych rozdziałach trochę przypominają akcję z poprzedniego tomu, a tu autorka po prostu napisała dalszą fabułę tak, jakby był to kolejny rozdział pierwszej części (nie krytykuję, ale ostrzegam 🙈).
👑 WALKA O WŁADZĘ - fabuła od razu skupia się na walce o władzę. Rue sprzymierza się z Renwickiem, prawowitym następcą Północnego Króla i pomaga mu odzyskać tron z rąk jego brata. Bohaterowie ciągle omawiają jakieś plany, strategie, możliwe zagrożenia i z reguły lubię taką akcję, ale niekoniecznie w tej części.
Może to przez to, że nie polubiłam postaci Ruy, która irytowała mnie niemal od pierwszej strony. Z jednej strony autorka wykreowała ją na dziewczynę, która była pozbawiona wrażliwości, która wiedziała jak walczyć i która znała życiowe trudności, a z drugiej była oczywiście najbystrzejsza ze wszystkich.
💖 PRZEZNACZENI KOCHANKOWIE - przez to, że nie polubiłam Ruy, nie polubiłam też wątku miłosnego. Sam Renwick jako postać był całkiem, całkiem. Nie był idealny, traktował z początku Ruę dosyć chłodnie i dopiero po czasie dostrzegł w niej kogoś, kto do niego pasował. Za każdym razem wyciągał do niej pomocną dłoń i przepraszał ją nawet wtedy, gdy ewidentnie zawiniła Rua. Moim zdaniem Rua kompletnie na niego nie zasługiwała, bo zachowywała się przy nim jak nastolatka, która nie wie czego chce.
Miałam nadzieję, że ta część będzie lepsza, ale niestety wypadła tak samo blado jak pierwsza - tyle, że ja jestem ogromną fanką romantasy i czytam praktycznie tylko takie książki, więc łatwo przewidziałam niemal wszystko, co się wydarzyło 🙈
Nie będę Wam odradzać tej części, bo wierzę, że części z Was będzie się ona podobać. Jest w niej mnóstwo intryg, walki pomiędzy królestwami i czarownicami oraz romansu. Występujące w niej motywy są ciekawe, super, że każda część trylogii jest o kimś innym, ale niestety mnie obie części nie ujęły 🙈
[współpraca reklamowa z Wydawnictwem BeYA]
Czy dajecie czasem książkom drugą szansę?
"Dwór Gór Wysokich" okazał się moim rozczarowaniem, ale stwierdziłam, że dam szansę drugiej części, skoro będzie o innej bohaterce. Czy było warto?
Akcja tego tomu zaczyna się od razu po pierwszym i okropnie ciężko było mi przypomnieć sobie, co działo się wcześniej. Przeważnie jest tak, że autorzy w pierwszych rozdziałach trochę...
Pierwsza część bardziej mi się podobała pod względem rozwinięcia uczuć głównych bohaterów. To mnie tylko tak ukuło. No in może jeszcze Rua była trochę denerwująca na początku... Ale tak poza tym książka super....
Pierwsza część bardziej mi się podobała pod względem rozwinięcia uczuć głównych bohaterów. To mnie tylko tak ukuło. No in może jeszcze Rua była trochę denerwująca na początku... Ale tak poza tym książka super....
Zanim zabrałam się za drugi tom serii, wróciłam do swojej opinii o pierwszej części, Dworu Gór Wysokich. Chciałam przypomnieć sobie, co tak bardzo mnie w niej oczarowało. Tamten tom miał wszystko – wciągający romans, fascynujące zdolności czarownic i świat, który dosłownie pochłaniał mnie na każdej stronie. Dlatego długo wahałam się z oceną Miecza Czarownic. Liczyłam na kolejną epicką przygodę, ale niestety – nie dostałam tego, na co liczyłam.
Nie uważam, że mamy tu do czynienia z klasyczną „klątwą drugiego tomu”, ale raczej z problemem niespójnego pomysłu na całą serię. W Dworze Gór Wysokich czułam emocje, ekscytację i napięcie. Czarownice rozsadzały każdą stronę swoją mocą, a relacje między bohaterami były pełne iskier. Tymczasem w Mieczu Czarownic historia rozgrywa się wokół zupełnie innych bohaterów. O ile w pierwszym tomie uwielbiałam Remy, o tyle jej siostra, Ruadora, w tej części zupełnie mnie do siebie nie przekonała.
Choć w książce wciąż podkreśla się, że jest niewiele młodsza od Remy, jej zachowanie sprawiło, że miałam wrażenie, jakbym czytała o kimś zupełnie niedojrzałym. Jej decyzje były chaotyczne, reakcje dziecinne, a jej „buńczuczność” zamiast dodawać charakteru, zwyczajnie mnie irytowała. Zamiast dynamicznej, porywającej bohaterki dostałam kogoś, kto przez cały tom wywoływał u mnie przewracanie oczami.
Co gorsza, miałam wrażenie, że mimo przeczytania 400 stron nic z tej historii nie wyniosłam. Akcja się toczy, ale nie czułam żadnego emocjonalnego zaangażowania.
A co z romansem?
W Dworze Gór Wysokich to właśnie ten wątek sprawił, że książka wciągnęła mnie bez reszty. Było napięcie, chemia, rozwój relacji. Tym razem… no cóż. Nie tylko nie poczułam żadnych emocji, ale momenty, które miały być „intensywne” lub „romantyczne”, wzbudzały we mnie raczej zażenowanie. Sceny zbliżeń były wrzucone w fabułę jakby na siłę – jakby autorka wiedziała, że trzeba je dodać, ale nie do końca wiedziała, jak. Przez to wyglądały na wyrwane z kontekstu i kompletnie niepasujące do bieżących wydarzeń.
Czy ta książka była potrzebna?
I tu dochodzimy do mojego największego problemu z tym tomem – czy on w ogóle wniósł coś do całej historii? Po przeczytaniu całości mam wrażenie, że… mogłabym spokojnie zakończyć przygodę na pierwszym tomie i nic bym nie straciła. Jeśli ten tom miał mnie zachęcić do kontynuowania serii, to niestety – osiągnął odwrotny efekt. Na ten moment nie czuję żadnej potrzeby sięgnięcia po kolejny tom, jeśli w ogóle się ukaże.
Wydanie – piękne, ale nietrwałe
Na koniec kilka słów o wydaniu. Okładka – cudowna. Fiolet przyciąga wzrok, a grafika naprawdę pasuje do klimatu książki. Niestety, jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia. Po jednym czytaniu folia na okładce zaczęła mi się odklejać, a mapka umieszczona na początku książki – zamiast być przydatnym dodatkiem – okazała się zupełnie nieczytelna. Podzielona na dwie strony, w fatalnej jakości, wyglądała jak jedna wielka pikseloza. Szkoda, bo dobrze wykonana mapa mogłaby dodać książce klimatu.
Podsumowując:
Nie jestem zachwycona. Drugi tom nie dostarczył mi ani emocji, ani wciągającej fabuły, ani bohaterów, których chciałabym zapamiętać. Ruadora zupełnie mnie do siebie nie przekonała, a rozwój wydarzeń nie wniósł niczego nowego do serii. Być może fani romantasy odnajdą w tej książce coś dla siebie, ale dla mnie była to historia bez większego znaczenia. Szkoda, bo miałam naprawdę duże oczekiwania.
Opinia powstała przy współpracy z Wydawnictwem Beya
Zanim zabrałam się za drugi tom serii, wróciłam do swojej opinii o pierwszej części, Dworu Gór Wysokich. Chciałam przypomnieć sobie, co tak bardzo mnie w niej oczarowało. Tamten tom miał wszystko – wciągający romans, fascynujące zdolności czarownic i świat, który dosłownie pochłaniał mnie na każdej stronie. Dlatego długo wahałam się z oceną Miecza Czarownic. Liczyłam na...
⭐ "Miecz Czarownic" to kontynuacja "Dworu Gór Wysokich". Książka opowiada o Ruy, która jest siostrą Remy (Remy to ta z pierwszego tomu 😅). Rua zyskuje ogromną szansę na uratowanie Królestwa Okrith, ale nie do końca jest pewna czy się do tego nadaje.
⭐ Ewidentnie główna bohaterka lubi robić wszystko sama, jest nauczona jak radzić sobie w świecie, jednak to nadal młodziutka dziewczyna pragnąca przyjaźni i akceptacji.
⭐ Renwick to typowy bohater z romantasy. Serio. Na początku trochę gburowaty, ale przy jego wprowadzeniu już wiemy, że to ten i to z nim zwiąże się główna bohaterka. 🙄
⭐ Przewidywalna fabuła, ani ziębi ani grzeje. Nie miałam w brzuchu roju motyli, nie czułam większych emocji. Czasami nawet się nudziłam.
⭐ Mimo to książki nie uznam za słaba bo do stylu pisarskiego, ciągłości fabuły czy samej historii doczepić się nie można. "Miecz Czarownic" najzwyczajniej w świecie nie ma tego "czegoś". 😟
⭐ Historia Remy była świetna, jej relacja z Przeznaczonym była epicka. Historia Ruy jest przeciętna. I mimo, że autorka starała się rzucać mi smaczki to niestety - nie sięgnęłam po nie. No coś mi w tej historii nie gra 😂
⭐ Czy warto przeczytać? Oczywiście, choćby ze względu na to, by dowiedzieć się co dalej z Remy i całym Dworem Gór Wysokich. Po tom trzeci raczej nie sięgnę, ale miło było poznać tę historię dzięki więcej niż jednej książce 😅
Moja ocena:⭐⭐⭐/5
Współpraca barterowa @wydawnictwo.beya
⭐ "Miecz Czarownic" to kontynuacja "Dworu Gór Wysokich". Książka opowiada o Ruy, która jest siostrą Remy (Remy to ta z pierwszego tomu 😅). Rua zyskuje ogromną szansę na uratowanie Królestwa Okrith, ale nie do końca jest pewna czy się do tego nadaje.
⭐ Ewidentnie główna bohaterka lubi robić wszystko sama, jest nauczona jak radzić...
Jak wiecie, przepadałem już w pierwszym tomie tej trylogii. Jednak... Był on słaby, a wręcz tragiczny w porównaniu z drugą częścią! Co tu się stało...
Niezmiernie ucieszyła mnie nowa narracja - zamiast śledzić losy Remy i skupić się na odbudowie królestwa i innych murach (na tym bazuje wiele opowieści), skupiamy się na jej młodszej, dopiero co odnalezionej, siostrze - Ruadorze.
Dziewczyna pozostała w Północnym Dworze, aby dopilnować poprawnego rozwoju nowego władcy - wszystkim dobrze znanego Renwicka, Pogromcy Czarownic. Choć księżniczka może wydawać się bezbronna, ma niezastąpiony Miecz Nieśmiertelności oraz paru nowych, jak i starych towarzyszy!
Całą akcja obraca się wokół Balorna, wuja Renwicka... Szybko okazuje się on wyłącznie pionkiem w o wiele większej grze. Jednak to, w jaki sposób odkryliśmy (najpewniej) całą planszę było niesamowite!
Przepadłem w wątkach Miecza - jego magiczne moce, jak i "kontaktowanie" się z Ruą było genialne. Jednak największą robotę zrobił wątek romantyczny - nie był ona nachalny, wręcz odrzucany - dopiero na ostatnich stu stronach coś zaczęło się dziać... Lecz jak dobrze się działo!
Z was mogę podać tylko jedną: nie byłem w stanie przewidzieć plot twistów... Przewracając kartkę powinienem być gotowy, że może wyskoczyć smok, zmarły bohater czy nawet nowa rasa! Lecz wszystko i tak byłoby napisane po mistrzowsku... Zazdroszczę takiego talentu autorce 💚
~Przemek
Ocena: 17/17 ✨ i jeszcze więcej!
- Spoilery -
Jak wiecie, przepadałem już w pierwszym tomie tej trylogii. Jednak... Był on słaby, a wręcz tragiczny w porównaniu z drugą częścią! Co tu się stało...
Niezmiernie ucieszyła mnie nowa narracja - zamiast śledzić losy Remy i skupić się na odbudowie królestwa i innych murach (na tym bazuje wiele opowieści), skupiamy się na jej...
[Współpraca reklamowa @wydawnictwobeya]
Dziękuję ślicznie, za egzemplarz do recenzji!
༄ Miecz Czarownic.
Królestwa Okrith Tom 2
A. K. Mulford
⸢ Zaczęłam tą historię od razu jak wpadła w moje ręce i z przyznaję, że zarywałam dla niej noce. Po Dworze Gór Wysokich (który absolutnie pokochałam) nie mogłam doczekać się kontynuacji i oto jest, w dodatku skradła moje serce tak samo jak jej poprzedniczka.
⸢ Tym razem śledzimy historię Okrith z perspektywy księżniczki Ruadory, która pod koniec pierwszego tomu mocno zaintrygowała. Razem z nią poznajemy bliżej Renwicka i kilka innych nowych postaci, ale także powracamy do losów ukochanych bohaterów z poprzedniego tomu. Szczerze uwielbiam różnego rodzaju nawiązania do innych historii/książek, a te tutaj odnośnie wydarzeń z pierwszego tomu, bardzo mnie urzekły.
Co do dwójki głównych bohaterów:
- Rua - Sama nie jestem pewna co o niej myślę. Z pewnością została dobrze i głęboko wykreowana, jej wszystkie mroczne myśli i postrzeganie samej siebie było czymś z czym mierzyła się przez całą książkę i czymś z czym w pewnym stopniu można się utożsamić. Muszę jednak stwierdzić, że miała swoje niesamowicie irytujące momenty.
- Renwick - Z pewnością niósł za sobą koszmarną przeszłość a przez to i nieprzychylny wizerunek Łowcy Czarownic, uważam że stworzyło to z niego naprawdę ciekawą postać.
Tak czy inaczej trzeba im przyznać, że są totalnie zagmatwani, intrygujący i cholernie do siebie pasują. Przepracowywali traumy, mierzyli się z nowymi przeszkodami, wyzwaniami i samymi sobą. Tak samo jak w przypadku DGW, relacja romantyczna odgrywa tutaj ważną rolę i choć przez całą historię zupełnie mi to nie przeszkadzało – a wręcz przeciwnie – lubiłam ich wspólne momenty, to w pewnym momencie jakieś 3 rozdziały pod rząd opierały się wyłącznie na ich zbliżeniach, co strasznie mnie odrzuciło.
⸢ Mam wrażenie, że w tym tomie działo się o wiele mniej niż w pierwszym. Czasami aż za bardzo skupiał się na samej Ruadorze, co sprowadzało się do nudniejszych rozdziałów.
→ Jednak fragmenty bitew niezmiennie pozostawały fantastyczne.
W dodatku ten świat. Mamy tutaj wiele nowych elementów i informacji, co tylko dopełnia uniwersum stworzone przez autorkę.
Polecam każdemu kto zakochał się w dworze gór wysokich! Ja wciąż czuje niedosyt i mam nadzieję, że szybko uda mi się sięgnąć po finałowy tom.
Uwaga: książka porusza takie tematy jak: utrata bliskiej osoby, problemy rodzinne, uzależnienia, przemoc, agresja, pozbawienie życia, sceny intymne, wulgaryzmy, substancje odurzające.
[Współpraca reklamowa @wydawnictwobeya]
Dziękuję ślicznie, za egzemplarz do recenzji!
༄ Miecz Czarownic.
Królestwa Okrith Tom 2
A. K. Mulford
⸢ Zaczęłam tą historię od razu jak wpadła w moje ręce i z przyznaję, że zarywałam dla niej noce. Po Dworze Gór Wysokich (który absolutnie pokochałam) nie mogłam doczekać się kontynuacji i oto jest, w dodatku skradła moje serce...
Drugi tom trylogii "Królestwa Okirth" w końcu wpadł w moje ręce i nie ukrywam, że bardzo czekałam na kontynuację historii Dwórów. Jeśli jednak spodziewacie się opisu dalszych losów Remy i Hale'a, których poznaliście w poprzedniej części, to autorka nieźle Was zaskoczy, ponieważ w "Mieczu Czarownic" cała uwaga skupia się na Ruadorze Dammacus - najmłodszej spośród rodzeństwa fae Dworu Gór Wysokich.
Nowy porządek świata w Okrith oraz potrzeba utrzymania wątłego pokoju zmusza księżniczkę Ruadorę, władającą Mieczem Nieśmiertelności do pozostania na Północy, by jednocześnie wspomóc, jak i nadzorować poczynania nowego króla tego regionu - Renwicka Vostemura. Nasza bohaterka oprócz królewskich obowiązków, będzie musiała zmierzyć się z demonami przeszłości, a także otworzyć na poznanie tajemnic zgromadzenia niebieskich czarownic.
Kolejna część odsłania przed nami obrazy i sekrety fantastycznie wykreowanego przez Mulford świata. Uniwersum, w którym losy fae, czarownic i ludzi przeplatają się ze sobą w obszarach magii, jak i polityki to moim zdaniem największy atut tej serii.
Pomimo zaskoczenia, bardzo podobało mi się, że w kontynuacji autorka przedstawiła nam historię nowych, totalnie innych pod względem charakteru bohaterów. Motyw podróży w głąb siebie, poznania własnych słabości, przepracowania traum i poszukiwania swojego miejsca na świecie był bardzo ujmujący i dopełnił tę powieść. Sam pomysł na fabułę i zwroty akcji jest niezwykle ciekawy i zachęca do odkrywania kolejnych rozdziałów.
Jedyną wadą, podobnie, jak w poprzednim tomie były sceny zbliżeń. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy wizja autorki, ale momentami wywołują one stan zażenowania.
Polecam głównie ze względu na wyjątkowo stworzony świat, pełen magii i politycznych zawiłości, a także nietuzinkowych bohaterów. Spicy sceny wystarczy przetrwać - na szczęście nie ma ich wiele.
Współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya
Drugi tom trylogii "Królestwa Okirth" w końcu wpadł w moje ręce i nie ukrywam, że bardzo czekałam na kontynuację historii Dwórów. Jeśli jednak spodziewacie się opisu dalszych losów Remy i Hale'a, których poznaliście w poprzedniej części, to autorka nieźle Was zaskoczy, ponieważ w "Mieczu Czarownic" cała uwaga skupia się na Ruadorze Dammacus - najmłodszej spośród rodzeństwa...
„Miecz Czarownic” to drugi tom serii fantasy osadzonej w świecie Okrith. Ten tom przedstawia losy nowej bohaterki – księżniczki Ruadory Dammacus, postaci dotąd pozostającej raczej w tle. To opowieść o dziewczynie wychowanej w ukryciu, która zostaje zmuszona do wejścia w świat wielkiej polityki, magii i wojny, zanim jeszcze zdążyła w pełni zrozumieć, kim jest.
Fabuła opiera się na motywie wewnętrznej przemiany. Rua od początku zmaga się z własną tożsamością. Wychowana przez czerwone czarownice, żyjąca w cieniu starszej siostry, nagle zostaje wciągnięta w brutalną walkę o władzę i przetrwanie. Posiadanie legendarnego Miecza Nieśmiertelności nie oznacza jednak automatycznej siły, bohaterka cały czas balansuje między narzucanymi jej oczekiwaniami a własnymi wątpliwościami, między niedojrzałością a odpowiedzialnością. Z jednej strony próbuje udowodnić, że zasługuje na swoją pozycję, z drugiej jej działania bywają impulsywne, emocjonalne i nieprzemyślane. Postać Ruadory wywołuje sprzeczne odczucia. Z jednej strony, nie da się jej odmówić potencjału. Dziewczyna jest targana przez wewnętrzny konflikt, ma dramatyczną przeszłość i realne powody do nieufności wobec świata. Z drugiej strony jej decyzje, szczególnie w pierwszej połowie powieści, bywają frustrujące. Często sprawia wrażenie osoby rozdartej, próbującej radzić sobie ze światem dorosłych narzędziami nastolatki, co czasem utrudnia utożsamienie się z jej wyborami.
Drugim istotnym elementem powieści jest relacja między Ruą a Renwickiem, nowym bohaterem, którego przeszłość i rola w historii są równie niejednoznaczne. Ich relacja rozwija się wolno, ma wzloty i upadki, ale opiera się na klasycznych schematach znanych z gatunku romantasy. Niektóre momenty tej relacji są interesujące, jednak napięcie między bohaterami nie zawsze wybrzmiewa w pełni. Niektóre sceny wydają się zbyt przewidywalne, inne przeciągnięte lub przesadnie dramatyzowane. Tempo powieści również nie jest równe. W wielu momentach akcja zwalnia, skupiając się niemal wyłącznie na emocjach i przemyśleniach głównej bohaterki. Nie brakuje jednak dynamicznych momentów. Sceny bitew i magicznych konfrontacji należą do najbardziej wyrazistych w całej historii. Dobrze wypada też rozwój świata. W tym tomie pojawiają się nowe postaci, regiony i wątki, które rozbudowują uniwersum.
Wydanie powieści przyciąga wzrok. Kolorystyka okładki, klimatyczna ilustracja oraz wizualne odniesienia do poprzedniego tomu stanowią spójną całość. Niestety, jakość fizyczna książki nie spełnia oczekiwań. Odklejająca się folia, nieczytelna mapa i brak dbałości o szczegóły to wady, które rzucają się w oczy i odbierają nieco przyjemności z lektury. Kiedy egzemplarz książki do mnie dotarł, robił wrażenie, jakby przeszedł już przez kilka par rąk. Trudno jednoznacznie określić, czy jest to udana kontynuacja. Z jednej strony proponuje nowe spojrzenie na znany świat, wprowadza świeżą narrację i rozwija wątki psychologiczne. Z drugiej nie każdemu spodoba się zmiana bohaterki i wyraźnie inne tempo opowieści. Ten tom jest mniej intensywny emocjonalnie i skupiony na budowie wewnętrznego świata postaci, a to może niektórych zniechęcić, szczególnie kogoś, kto szuka wartkiej akcji.
„Miecz Czarownic” to książka nierówna. Ma ciekawe momenty, niekiedy nawet bardzo udane, ale całość nie tworzy tak spójnego i angażującego doświadczenia, jak pierwszy tom serii. Chociaż świat został rozbudowany, a bohaterka otrzymała wyraźnie zarysowaną tożsamość, zabrakło większego emocjonalnego zaangażowania. To historia z potencjałem, ale ostatecznie nie w pełni wykorzystanym. Mimo to stwierdzam, że nadal jest dobrze, na pewno na tyle, abym chciała sprawdzić kolejny tom 💜
„Miecz Czarownic” to drugi tom serii fantasy osadzonej w świecie Okrith. Ten tom przedstawia losy nowej bohaterki – księżniczki Ruadory Dammacus, postaci dotąd pozostającej raczej w tle. To opowieść o dziewczynie wychowanej w ukryciu, która zostaje zmuszona do wejścia w świat wielkiej polityki, magii i wojny, zanim jeszcze zdążyła w pełni zrozumieć, kim jest.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła opiera...
Jedyne moje rozczarowanie, jeśli chodzi o książki przeczytane w marcu. Nie ma w tej książce nic, co by ją uratowało i dawno, ale to dawno nie zawiodła mnie tak żadna książka.
Zacznę może od tego, że kiedy otrzymałam swój egzemplarz od wydawnictwa, myślałam, że to jakiś egzemplarz próbny. Odchodząca folia z okładki, plama z kleju na środku książki, źle wycięte skrzydełka i kompletnie nieczytelna, rozpikselizowana mapka w środku.
Pierwszy tom tej serii był cudowny i wyczekiwałam kontynuacji przedeptując nogami... Wydawnictwo tak długo kazało mi czekać na kontynuację, że całkowicie zapomniałam o czym była ta historia. Nie pomógł fakt, że autorka nie raczyła przypomnieć poprzednich wydarzeń, ale zaczęła biec z fabułą dalej.
Uwielbiam romantasy, a tutaj nie poczułam nic. Irytowała mnie główna bohaterka i nie podobała mi się relacja miłosna. Nie znalazłam ani jednego plusa, który uratowałby całość. Raczej nie sięgnę po kontynuację, a szkoda... Tom pierwszy był świetny, a drugi nie wniósł kompletnie nic.
Jedyne moje rozczarowanie, jeśli chodzi o książki przeczytane w marcu. Nie ma w tej książce nic, co by ją uratowało i dawno, ale to dawno nie zawiodła mnie tak żadna książka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę może od tego, że kiedy otrzymałam swój egzemplarz od wydawnictwa, myślałam, że to jakiś egzemplarz próbny. Odchodząca folia z okładki, plama z kleju na środku książki, źle wycięte skrzydełka i...
Czy dajecie czasem książkom drugą szansę?
"Dwór Gór Wysokich" okazał się moim rozczarowaniem, ale stwierdziłam, że dam szansę drugiej części, skoro będzie o innej bohaterce. Czy było warto?
Akcja tego tomu zaczyna się od razu po pierwszym i okropnie ciężko było mi przypomnieć sobie, co działo się wcześniej. Przeważnie jest tak, że autorzy w pierwszych rozdziałach trochę przypominają akcję z poprzedniego tomu, a tu autorka po prostu napisała dalszą fabułę tak, jakby był to kolejny rozdział pierwszej części (nie krytykuję, ale ostrzegam 🙈).
👑 WALKA O WŁADZĘ - fabuła od razu skupia się na walce o władzę. Rue sprzymierza się z Renwickiem, prawowitym następcą Północnego Króla i pomaga mu odzyskać tron z rąk jego brata. Bohaterowie ciągle omawiają jakieś plany, strategie, możliwe zagrożenia i z reguły lubię taką akcję, ale niekoniecznie w tej części.
Może to przez to, że nie polubiłam postaci Ruy, która irytowała mnie niemal od pierwszej strony. Z jednej strony autorka wykreowała ją na dziewczynę, która była pozbawiona wrażliwości, która wiedziała jak walczyć i która znała życiowe trudności, a z drugiej była oczywiście najbystrzejsza ze wszystkich.
💖 PRZEZNACZENI KOCHANKOWIE - przez to, że nie polubiłam Ruy, nie polubiłam też wątku miłosnego. Sam Renwick jako postać był całkiem, całkiem. Nie był idealny, traktował z początku Ruę dosyć chłodnie i dopiero po czasie dostrzegł w niej kogoś, kto do niego pasował. Za każdym razem wyciągał do niej pomocną dłoń i przepraszał ją nawet wtedy, gdy ewidentnie zawiniła Rua. Moim zdaniem Rua kompletnie na niego nie zasługiwała, bo zachowywała się przy nim jak nastolatka, która nie wie czego chce.
Miałam nadzieję, że ta część będzie lepsza, ale niestety wypadła tak samo blado jak pierwsza - tyle, że ja jestem ogromną fanką romantasy i czytam praktycznie tylko takie książki, więc łatwo przewidziałam niemal wszystko, co się wydarzyło 🙈
Nie będę Wam odradzać tej części, bo wierzę, że części z Was będzie się ona podobać. Jest w niej mnóstwo intryg, walki pomiędzy królestwami i czarownicami oraz romansu. Występujące w niej motywy są ciekawe, super, że każda część trylogii jest o kimś innym, ale niestety mnie obie części nie ujęły 🙈
[współpraca reklamowa z Wydawnictwem BeYA]
Czy dajecie czasem książkom drugą szansę?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dwór Gór Wysokich" okazał się moim rozczarowaniem, ale stwierdziłam, że dam szansę drugiej części, skoro będzie o innej bohaterce. Czy było warto?
Akcja tego tomu zaczyna się od razu po pierwszym i okropnie ciężko było mi przypomnieć sobie, co działo się wcześniej. Przeważnie jest tak, że autorzy w pierwszych rozdziałach trochę...
Pierwsza część bardziej mi się podobała pod względem rozwinięcia uczuć głównych bohaterów. To mnie tylko tak ukuło. No in może jeszcze Rua była trochę denerwująca na początku... Ale tak poza tym książka super....
Pierwsza część bardziej mi się podobała pod względem rozwinięcia uczuć głównych bohaterów. To mnie tylko tak ukuło. No in może jeszcze Rua była trochę denerwująca na początku... Ale tak poza tym książka super....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZanim zabrałam się za drugi tom serii, wróciłam do swojej opinii o pierwszej części, Dworu Gór Wysokich. Chciałam przypomnieć sobie, co tak bardzo mnie w niej oczarowało. Tamten tom miał wszystko – wciągający romans, fascynujące zdolności czarownic i świat, który dosłownie pochłaniał mnie na każdej stronie. Dlatego długo wahałam się z oceną Miecza Czarownic. Liczyłam na kolejną epicką przygodę, ale niestety – nie dostałam tego, na co liczyłam.
Nie uważam, że mamy tu do czynienia z klasyczną „klątwą drugiego tomu”, ale raczej z problemem niespójnego pomysłu na całą serię. W Dworze Gór Wysokich czułam emocje, ekscytację i napięcie. Czarownice rozsadzały każdą stronę swoją mocą, a relacje między bohaterami były pełne iskier. Tymczasem w Mieczu Czarownic historia rozgrywa się wokół zupełnie innych bohaterów. O ile w pierwszym tomie uwielbiałam Remy, o tyle jej siostra, Ruadora, w tej części zupełnie mnie do siebie nie przekonała.
Choć w książce wciąż podkreśla się, że jest niewiele młodsza od Remy, jej zachowanie sprawiło, że miałam wrażenie, jakbym czytała o kimś zupełnie niedojrzałym. Jej decyzje były chaotyczne, reakcje dziecinne, a jej „buńczuczność” zamiast dodawać charakteru, zwyczajnie mnie irytowała. Zamiast dynamicznej, porywającej bohaterki dostałam kogoś, kto przez cały tom wywoływał u mnie przewracanie oczami.
Co gorsza, miałam wrażenie, że mimo przeczytania 400 stron nic z tej historii nie wyniosłam. Akcja się toczy, ale nie czułam żadnego emocjonalnego zaangażowania.
A co z romansem?
W Dworze Gór Wysokich to właśnie ten wątek sprawił, że książka wciągnęła mnie bez reszty. Było napięcie, chemia, rozwój relacji. Tym razem… no cóż. Nie tylko nie poczułam żadnych emocji, ale momenty, które miały być „intensywne” lub „romantyczne”, wzbudzały we mnie raczej zażenowanie. Sceny zbliżeń były wrzucone w fabułę jakby na siłę – jakby autorka wiedziała, że trzeba je dodać, ale nie do końca wiedziała, jak. Przez to wyglądały na wyrwane z kontekstu i kompletnie niepasujące do bieżących wydarzeń.
Czy ta książka była potrzebna?
I tu dochodzimy do mojego największego problemu z tym tomem – czy on w ogóle wniósł coś do całej historii? Po przeczytaniu całości mam wrażenie, że… mogłabym spokojnie zakończyć przygodę na pierwszym tomie i nic bym nie straciła. Jeśli ten tom miał mnie zachęcić do kontynuowania serii, to niestety – osiągnął odwrotny efekt. Na ten moment nie czuję żadnej potrzeby sięgnięcia po kolejny tom, jeśli w ogóle się ukaże.
Wydanie – piękne, ale nietrwałe
Na koniec kilka słów o wydaniu. Okładka – cudowna. Fiolet przyciąga wzrok, a grafika naprawdę pasuje do klimatu książki. Niestety, jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia. Po jednym czytaniu folia na okładce zaczęła mi się odklejać, a mapka umieszczona na początku książki – zamiast być przydatnym dodatkiem – okazała się zupełnie nieczytelna. Podzielona na dwie strony, w fatalnej jakości, wyglądała jak jedna wielka pikseloza. Szkoda, bo dobrze wykonana mapa mogłaby dodać książce klimatu.
Podsumowując:
Nie jestem zachwycona. Drugi tom nie dostarczył mi ani emocji, ani wciągającej fabuły, ani bohaterów, których chciałabym zapamiętać. Ruadora zupełnie mnie do siebie nie przekonała, a rozwój wydarzeń nie wniósł niczego nowego do serii. Być może fani romantasy odnajdą w tej książce coś dla siebie, ale dla mnie była to historia bez większego znaczenia. Szkoda, bo miałam naprawdę duże oczekiwania.
Opinia powstała przy współpracy z Wydawnictwem Beya
Zanim zabrałam się za drugi tom serii, wróciłam do swojej opinii o pierwszej części, Dworu Gór Wysokich. Chciałam przypomnieć sobie, co tak bardzo mnie w niej oczarowało. Tamten tom miał wszystko – wciągający romans, fascynujące zdolności czarownic i świat, który dosłownie pochłaniał mnie na każdej stronie. Dlatego długo wahałam się z oceną Miecza Czarownic. Liczyłam na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspółpraca barterowa @wydawnictwo.beya
⭐ "Miecz Czarownic" to kontynuacja "Dworu Gór Wysokich". Książka opowiada o Ruy, która jest siostrą Remy (Remy to ta z pierwszego tomu 😅). Rua zyskuje ogromną szansę na uratowanie Królestwa Okrith, ale nie do końca jest pewna czy się do tego nadaje.
⭐ Ewidentnie główna bohaterka lubi robić wszystko sama, jest nauczona jak radzić sobie w świecie, jednak to nadal młodziutka dziewczyna pragnąca przyjaźni i akceptacji.
⭐ Renwick to typowy bohater z romantasy. Serio. Na początku trochę gburowaty, ale przy jego wprowadzeniu już wiemy, że to ten i to z nim zwiąże się główna bohaterka. 🙄
⭐ Przewidywalna fabuła, ani ziębi ani grzeje. Nie miałam w brzuchu roju motyli, nie czułam większych emocji. Czasami nawet się nudziłam.
⭐ Mimo to książki nie uznam za słaba bo do stylu pisarskiego, ciągłości fabuły czy samej historii doczepić się nie można. "Miecz Czarownic" najzwyczajniej w świecie nie ma tego "czegoś". 😟
⭐ Historia Remy była świetna, jej relacja z Przeznaczonym była epicka. Historia Ruy jest przeciętna. I mimo, że autorka starała się rzucać mi smaczki to niestety - nie sięgnęłam po nie. No coś mi w tej historii nie gra 😂
⭐ Czy warto przeczytać? Oczywiście, choćby ze względu na to, by dowiedzieć się co dalej z Remy i całym Dworem Gór Wysokich. Po tom trzeci raczej nie sięgnę, ale miło było poznać tę historię dzięki więcej niż jednej książce 😅
Moja ocena:⭐⭐⭐/5
Współpraca barterowa @wydawnictwo.beya
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to⭐ "Miecz Czarownic" to kontynuacja "Dworu Gór Wysokich". Książka opowiada o Ruy, która jest siostrą Remy (Remy to ta z pierwszego tomu 😅). Rua zyskuje ogromną szansę na uratowanie Królestwa Okrith, ale nie do końca jest pewna czy się do tego nadaje.
⭐ Ewidentnie główna bohaterka lubi robić wszystko sama, jest nauczona jak radzić...
Ocena: 17/17 ✨ i jeszcze więcej!
- Spoilery -
Jak wiecie, przepadałem już w pierwszym tomie tej trylogii. Jednak... Był on słaby, a wręcz tragiczny w porównaniu z drugą częścią! Co tu się stało...
Niezmiernie ucieszyła mnie nowa narracja - zamiast śledzić losy Remy i skupić się na odbudowie królestwa i innych murach (na tym bazuje wiele opowieści), skupiamy się na jej młodszej, dopiero co odnalezionej, siostrze - Ruadorze.
Dziewczyna pozostała w Północnym Dworze, aby dopilnować poprawnego rozwoju nowego władcy - wszystkim dobrze znanego Renwicka, Pogromcy Czarownic. Choć księżniczka może wydawać się bezbronna, ma niezastąpiony Miecz Nieśmiertelności oraz paru nowych, jak i starych towarzyszy!
Całą akcja obraca się wokół Balorna, wuja Renwicka... Szybko okazuje się on wyłącznie pionkiem w o wiele większej grze. Jednak to, w jaki sposób odkryliśmy (najpewniej) całą planszę było niesamowite!
Przepadłem w wątkach Miecza - jego magiczne moce, jak i "kontaktowanie" się z Ruą było genialne. Jednak największą robotę zrobił wątek romantyczny - nie był ona nachalny, wręcz odrzucany - dopiero na ostatnich stu stronach coś zaczęło się dziać... Lecz jak dobrze się działo!
Z was mogę podać tylko jedną: nie byłem w stanie przewidzieć plot twistów... Przewracając kartkę powinienem być gotowy, że może wyskoczyć smok, zmarły bohater czy nawet nowa rasa! Lecz wszystko i tak byłoby napisane po mistrzowsku... Zazdroszczę takiego talentu autorce 💚
~Przemek
Ocena: 17/17 ✨ i jeszcze więcej!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Spoilery -
Jak wiecie, przepadałem już w pierwszym tomie tej trylogii. Jednak... Był on słaby, a wręcz tragiczny w porównaniu z drugą częścią! Co tu się stało...
Niezmiernie ucieszyła mnie nowa narracja - zamiast śledzić losy Remy i skupić się na odbudowie królestwa i innych murach (na tym bazuje wiele opowieści), skupiamy się na jej...
[Współpraca reklamowa @wydawnictwobeya]
Dziękuję ślicznie, za egzemplarz do recenzji!
༄ Miecz Czarownic.
Królestwa Okrith Tom 2
A. K. Mulford
⸢ Zaczęłam tą historię od razu jak wpadła w moje ręce i z przyznaję, że zarywałam dla niej noce. Po Dworze Gór Wysokich (który absolutnie pokochałam) nie mogłam doczekać się kontynuacji i oto jest, w dodatku skradła moje serce tak samo jak jej poprzedniczka.
⸢ Tym razem śledzimy historię Okrith z perspektywy księżniczki Ruadory, która pod koniec pierwszego tomu mocno zaintrygowała. Razem z nią poznajemy bliżej Renwicka i kilka innych nowych postaci, ale także powracamy do losów ukochanych bohaterów z poprzedniego tomu. Szczerze uwielbiam różnego rodzaju nawiązania do innych historii/książek, a te tutaj odnośnie wydarzeń z pierwszego tomu, bardzo mnie urzekły.
Co do dwójki głównych bohaterów:
- Rua - Sama nie jestem pewna co o niej myślę. Z pewnością została dobrze i głęboko wykreowana, jej wszystkie mroczne myśli i postrzeganie samej siebie było czymś z czym mierzyła się przez całą książkę i czymś z czym w pewnym stopniu można się utożsamić. Muszę jednak stwierdzić, że miała swoje niesamowicie irytujące momenty.
- Renwick - Z pewnością niósł za sobą koszmarną przeszłość a przez to i nieprzychylny wizerunek Łowcy Czarownic, uważam że stworzyło to z niego naprawdę ciekawą postać.
Tak czy inaczej trzeba im przyznać, że są totalnie zagmatwani, intrygujący i cholernie do siebie pasują. Przepracowywali traumy, mierzyli się z nowymi przeszkodami, wyzwaniami i samymi sobą. Tak samo jak w przypadku DGW, relacja romantyczna odgrywa tutaj ważną rolę i choć przez całą historię zupełnie mi to nie przeszkadzało – a wręcz przeciwnie – lubiłam ich wspólne momenty, to w pewnym momencie jakieś 3 rozdziały pod rząd opierały się wyłącznie na ich zbliżeniach, co strasznie mnie odrzuciło.
⸢ Mam wrażenie, że w tym tomie działo się o wiele mniej niż w pierwszym. Czasami aż za bardzo skupiał się na samej Ruadorze, co sprowadzało się do nudniejszych rozdziałów.
→ Jednak fragmenty bitew niezmiennie pozostawały fantastyczne.
W dodatku ten świat. Mamy tutaj wiele nowych elementów i informacji, co tylko dopełnia uniwersum stworzone przez autorkę.
Polecam każdemu kto zakochał się w dworze gór wysokich! Ja wciąż czuje niedosyt i mam nadzieję, że szybko uda mi się sięgnąć po finałowy tom.
Uwaga: książka porusza takie tematy jak: utrata bliskiej osoby, problemy rodzinne, uzależnienia, przemoc, agresja, pozbawienie życia, sceny intymne, wulgaryzmy, substancje odurzające.
[Współpraca reklamowa @wydawnictwobeya]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziękuję ślicznie, za egzemplarz do recenzji!
༄ Miecz Czarownic.
Królestwa Okrith Tom 2
A. K. Mulford
⸢ Zaczęłam tą historię od razu jak wpadła w moje ręce i z przyznaję, że zarywałam dla niej noce. Po Dworze Gór Wysokich (który absolutnie pokochałam) nie mogłam doczekać się kontynuacji i oto jest, w dodatku skradła moje serce...
Drugi tom trylogii "Królestwa Okirth" w końcu wpadł w moje ręce i nie ukrywam, że bardzo czekałam na kontynuację historii Dwórów. Jeśli jednak spodziewacie się opisu dalszych losów Remy i Hale'a, których poznaliście w poprzedniej części, to autorka nieźle Was zaskoczy, ponieważ w "Mieczu Czarownic" cała uwaga skupia się na Ruadorze Dammacus - najmłodszej spośród rodzeństwa fae Dworu Gór Wysokich.
Nowy porządek świata w Okrith oraz potrzeba utrzymania wątłego pokoju zmusza księżniczkę Ruadorę, władającą Mieczem Nieśmiertelności do pozostania na Północy, by jednocześnie wspomóc, jak i nadzorować poczynania nowego króla tego regionu - Renwicka Vostemura. Nasza bohaterka oprócz królewskich obowiązków, będzie musiała zmierzyć się z demonami przeszłości, a także otworzyć na poznanie tajemnic zgromadzenia niebieskich czarownic.
Kolejna część odsłania przed nami obrazy i sekrety fantastycznie wykreowanego przez Mulford świata. Uniwersum, w którym losy fae, czarownic i ludzi przeplatają się ze sobą w obszarach magii, jak i polityki to moim zdaniem największy atut tej serii.
Pomimo zaskoczenia, bardzo podobało mi się, że w kontynuacji autorka przedstawiła nam historię nowych, totalnie innych pod względem charakteru bohaterów. Motyw podróży w głąb siebie, poznania własnych słabości, przepracowania traum i poszukiwania swojego miejsca na świecie był bardzo ujmujący i dopełnił tę powieść. Sam pomysł na fabułę i zwroty akcji jest niezwykle ciekawy i zachęca do odkrywania kolejnych rozdziałów.
Jedyną wadą, podobnie, jak w poprzednim tomie były sceny zbliżeń. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy wizja autorki, ale momentami wywołują one stan zażenowania.
Polecam głównie ze względu na wyjątkowo stworzony świat, pełen magii i politycznych zawiłości, a także nietuzinkowych bohaterów. Spicy sceny wystarczy przetrwać - na szczęście nie ma ich wiele.
Współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya
Drugi tom trylogii "Królestwa Okirth" w końcu wpadł w moje ręce i nie ukrywam, że bardzo czekałam na kontynuację historii Dwórów. Jeśli jednak spodziewacie się opisu dalszych losów Remy i Hale'a, których poznaliście w poprzedniej części, to autorka nieźle Was zaskoczy, ponieważ w "Mieczu Czarownic" cała uwaga skupia się na Ruadorze Dammacus - najmłodszej spośród rodzeństwa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to