Oto mamy przedostatni tom. Było kilka emocjonalnych chwil i parę scen walk, ale na ogół bohaterowie nie poruszyli się zbytnio do przodu w swojej podróży. W poprzedniej części poznaliśmy przyrodniego brata Yashy Rasetsu, który bardzo szybko zginął w starciu z niebiańskim generałem i jego ludźmi, by umożliwić grupie Ashury ucieczkę. W tej części grupka uciekinierów dociera do domostwa, w którym mieszka młoda kobieta o imieniu Shara, która w każdą noc wchodzi na wzgórze i pali lampion w nadziei, że zaginiony mąż odnajdzie drogę powrotną. Bohaterowie zatrzymują się u niej przez jakiś czas i szybko się do niej przywiązują, ale wrogowie zbliżają się z każdą chwilą do ich kryjówki.
Spragniona zemsty bogini Karura, która tylko cudem uniknęła śmierci, także zmierza do nich w nadziei, że ten wyznaczony przez przeznaczenie sojusz pomoże jej osiągnąć cel. Narracja często też skupia się na pięknej królowej Kendapie i zakochanym w niej Teno, który jest rodzonym bratem Ashury. Przypadkowo para natyka się na grupę Ashury, ale walka z generałem przerywa ich spotkanie. Powoli nieunikniona przepowiednia zaczyna się spełniać i całość zmierza do dramatycznego finału.
Podtrzymuje swoje zdanie, które wyrobiłam już w poprzednich częściach. Przerost formy nad treścią w tym wydaniu tylko kłuje w oczy. Dostrzegam też w rysunkach pewną teatralność. Autorki skupiają się na tym, by ich bohaterowie wyglądali ładnie, a później myślą o reszcie. Tymczasem historia stoi często w miejscu. Niby są jakieś pościgi, ktoś się zawsze poświęca często w patetyczny sposób. Antagoniści i ich jednowymiarowość też mnie niezbyt zachwyciły.
Przede mną jednak ostatni tom, więc mam w planach większe podsumowanie.
Oto mamy przedostatni tom. Było kilka emocjonalnych chwil i parę scen walk, ale na ogół bohaterowie nie poruszyli się zbytnio do przodu w swojej podróży. W poprzedniej części poznaliśmy przyrodniego brata Yashy Rasetsu, który bardzo szybko zginął w starciu z niebiańskim generałem i jego ludźmi, by umożliwić grupie Ashury ucieczkę. W tej części grupka uciekinierów dociera do...
Manga nie należy do najprostszych w odbiorze, a to za sprawą dużej liczy postaci na starcie historii.
Na szczęście w miarę szybko można się zorientować, kto jest kim w hierarchii. Historia staje się coraz bardziej mroczna, dostajemy też coraz więcej informacji nt postaci. Ciężko oderwać się od czytania. Ciekawą historię uzupełnia magiczna wprost kreska, na której warto zawiesić spojrzenie na dłużej. Detale są niesamowite, za co bardzo cenię sobie twórczość Pań z Grupy CLAPM.
Manga nie należy do najprostszych w odbiorze, a to za sprawą dużej liczy postaci na starcie historii.
Na szczęście w miarę szybko można się zorientować, kto jest kim w hierarchii. Historia staje się coraz bardziej mroczna, dostajemy też coraz więcej informacji nt postaci. Ciężko oderwać się od czytania. Ciekawą historię uzupełnia magiczna wprost kreska, na której warto...
Dzieje się, oj dzieje się. Trup zaczyna ścielić się często. Poziom przemocy, wysoki od samego początku, jeszcze wzrasta. Ale całość jest tak ślicznie narysowana, że to nie przeszkadza. Irytuje, bo każda fajna postać musi zostać ubita, ale nie przeszkadza.
Cieszy mnie za to duży udział Maestry, którą bardzo polubiłam za jej subtelne knowania. Cieszy przepiękny styl rysunków, cieszy powolne wyjaśnienie co i jak. Wspominałam o wspaniałej kresce? RGVeda to cukierek dla oka, który w moim odczuciu zupełnie się nie zestarzał.
Nie mogę doczekać się ostatniego tomu.
Dzieje się, oj dzieje się. Trup zaczyna ścielić się często. Poziom przemocy, wysoki od samego początku, jeszcze wzrasta. Ale całość jest tak ślicznie narysowana, że to nie przeszkadza. Irytuje, bo każda fajna postać musi zostać ubita, ale nie przeszkadza.
Cieszy mnie za to duży udział Maestry, którą bardzo polubiłam za jej subtelne knowania. Cieszy przepiękny styl...
Oto mamy przedostatni tom. Było kilka emocjonalnych chwil i parę scen walk, ale na ogół bohaterowie nie poruszyli się zbytnio do przodu w swojej podróży. W poprzedniej części poznaliśmy przyrodniego brata Yashy Rasetsu, który bardzo szybko zginął w starciu z niebiańskim generałem i jego ludźmi, by umożliwić grupie Ashury ucieczkę. W tej części grupka uciekinierów dociera do domostwa, w którym mieszka młoda kobieta o imieniu Shara, która w każdą noc wchodzi na wzgórze i pali lampion w nadziei, że zaginiony mąż odnajdzie drogę powrotną. Bohaterowie zatrzymują się u niej przez jakiś czas i szybko się do niej przywiązują, ale wrogowie zbliżają się z każdą chwilą do ich kryjówki.
Spragniona zemsty bogini Karura, która tylko cudem uniknęła śmierci, także zmierza do nich w nadziei, że ten wyznaczony przez przeznaczenie sojusz pomoże jej osiągnąć cel. Narracja często też skupia się na pięknej królowej Kendapie i zakochanym w niej Teno, który jest rodzonym bratem Ashury. Przypadkowo para natyka się na grupę Ashury, ale walka z generałem przerywa ich spotkanie. Powoli nieunikniona przepowiednia zaczyna się spełniać i całość zmierza do dramatycznego finału.
Podtrzymuje swoje zdanie, które wyrobiłam już w poprzednich częściach. Przerost formy nad treścią w tym wydaniu tylko kłuje w oczy. Dostrzegam też w rysunkach pewną teatralność. Autorki skupiają się na tym, by ich bohaterowie wyglądali ładnie, a później myślą o reszcie. Tymczasem historia stoi często w miejscu. Niby są jakieś pościgi, ktoś się zawsze poświęca często w patetyczny sposób. Antagoniści i ich jednowymiarowość też mnie niezbyt zachwyciły.
Przede mną jednak ostatni tom, więc mam w planach większe podsumowanie.
Oto mamy przedostatni tom. Było kilka emocjonalnych chwil i parę scen walk, ale na ogół bohaterowie nie poruszyli się zbytnio do przodu w swojej podróży. W poprzedniej części poznaliśmy przyrodniego brata Yashy Rasetsu, który bardzo szybko zginął w starciu z niebiańskim generałem i jego ludźmi, by umożliwić grupie Ashury ucieczkę. W tej części grupka uciekinierów dociera do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toManga nie należy do najprostszych w odbiorze, a to za sprawą dużej liczy postaci na starcie historii.
Na szczęście w miarę szybko można się zorientować, kto jest kim w hierarchii. Historia staje się coraz bardziej mroczna, dostajemy też coraz więcej informacji nt postaci. Ciężko oderwać się od czytania. Ciekawą historię uzupełnia magiczna wprost kreska, na której warto zawiesić spojrzenie na dłużej. Detale są niesamowite, za co bardzo cenię sobie twórczość Pań z Grupy CLAPM.
Manga nie należy do najprostszych w odbiorze, a to za sprawą dużej liczy postaci na starcie historii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa szczęście w miarę szybko można się zorientować, kto jest kim w hierarchii. Historia staje się coraz bardziej mroczna, dostajemy też coraz więcej informacji nt postaci. Ciężko oderwać się od czytania. Ciekawą historię uzupełnia magiczna wprost kreska, na której warto...
Kolejny sekrecik się pojawił.
Kolejny sekrecik się pojawił.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzieje się, oj dzieje się. Trup zaczyna ścielić się często. Poziom przemocy, wysoki od samego początku, jeszcze wzrasta. Ale całość jest tak ślicznie narysowana, że to nie przeszkadza. Irytuje, bo każda fajna postać musi zostać ubita, ale nie przeszkadza.
Cieszy mnie za to duży udział Maestry, którą bardzo polubiłam za jej subtelne knowania. Cieszy przepiękny styl rysunków, cieszy powolne wyjaśnienie co i jak. Wspominałam o wspaniałej kresce? RGVeda to cukierek dla oka, który w moim odczuciu zupełnie się nie zestarzał.
Nie mogę doczekać się ostatniego tomu.
Dzieje się, oj dzieje się. Trup zaczyna ścielić się często. Poziom przemocy, wysoki od samego początku, jeszcze wzrasta. Ale całość jest tak ślicznie narysowana, że to nie przeszkadza. Irytuje, bo każda fajna postać musi zostać ubita, ale nie przeszkadza.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCieszy mnie za to duży udział Maestry, którą bardzo polubiłam za jej subtelne knowania. Cieszy przepiękny styl...