Kulisy powstawania filmu "Diuna" - scenografia, kostiumy, filmowanie scen na pustyni, a wszystko w wielkoformatowych, wysokiej jakości zdjęciach. Dla fanów filmu - koniecznie. Szkoda tylko, że tak mało Timothy Chalameta - bo autorzy bardziej fascynują się maszynami bojowymi i wyposażeniem żołnierzy ;)
Kulisy powstawania filmu "Diuna" - scenografia, kostiumy, filmowanie scen na pustyni, a wszystko w wielkoformatowych, wysokiej jakości zdjęciach. Dla fanów filmu - koniecznie. Szkoda tylko, że tak mało Timothy Chalameta - bo autorzy bardziej fascynują się maszynami bojowymi i wyposażeniem żołnierzy ;)
Nigdy nie byłem wielkim fanem artbooków poświęconych produkcjom filmowym, jednakże w przypadku zachwycającej Diuny mojego ulubionego współczesnego reżysera Denisa Villeneuve’a nie mogłem się oprzeć pokusie. Niestety nadal nie zostanę entuzjastą tego typu dodatków, chociaż z drugiej strony nie była to pozycja pozbawiona jakiejkolwiek wartości.
Zacznę od minusów - wszechobecny lukr i podkreślanie, jak to wszyscy uwielbiają Diunę, kochają Diunę, odczuwają dreszcze na myśl pracowania nad Diuną. I wcale nie wątpię, że faktycznie takie odczucia towarzyszyły osobom zaangażowanym w ten projekt, o tyle nie lubię o tym czytać po wielokroć, wystarczy mi świadomość głębokiej pasji samego reżysera.
Około 50% treści tego artbooka to streszczanie fabuły filmu, co niby jest koniecznie aby odnosić się do pewnych kreatywnych wyborów opartych na rozumieniu interpretacji prozy Herberta, o tyle jest to bez wątpienia produkt, po który sięgną wyłącznie wielcy fani filmu, a zatem połowa treści to jeden wielki zapychacz miejsca o tym, co już wiemy. W książce liczba naprawdę wartych zapamiętania ciekawostek z planu jest dosyć skromna, a te najciekawsze zostały w kilka minut streszczone w różnych filmikach na youtube poświęconych kulisom filmu. Jeden wywiad Denisa Villeneuve’a na youtubie dla Vanity, w którym to reżyser rozkłada na czynniki pierwsze słynną scenę Paula z pudełkiem bólu i Matką Wielebną jest dużo bardziej insiderskim spojrzeniem na scenopisarski aspekt Diuny niż cały ten artbook.
Tyle o wadach, przejdźmy do zalet. Po raz kolejny taki wgląd w produkcyjny charakter filmu uzmysławia mi, jak ważne jest wykreowanie i zrozumienie WSPÓLNEJ WIZJI danego dzieła. Wszystko musi do siebie pasować, wszyscy muszą zrozumieć efekt, jaki pragnie się osiągnąć za pomocą drobnych rekwizytów i wyborów stylistycznych. Ciekawe są fragmenty na temat inspiracji stojących za doborem strojów, nieliczne ciekawostki zza kulis są rzeczywiście interesujące (skupiające się głównie na kręceniu scen na jordańskiej pustyni), a ukazanie architektonicznego splendoru lokacji robi wrażenie. Podczas seansu filmowego widz może nie dostrzec pewnych konstrukcyjnych niuansów otoczenia, pomieszczenia wydają się puste, chłodne, oszczędne. Natomiast w książce możemy się przyjrzeć tym wszystkim planom zdjęciowym i zachwycić się ich monumentalnością, surowością wyglądu, w której widnieje jednak niezaprzeczalne piękno kryjące się w solidności i przeciwstawieniu się siłom pustyni. Na każdym kroku widać zużyty czasem i warunkami środowiska świat, funkcjonalną technologię, delikatne zróżnicowanie detali mające na celu podkreślenie pewnych cech charakterystycznych zwaśnionych rodów.
Co zapamiętam najmocniej z tej książki? Przede wszystkim wycięte sceny, które tutaj występują albo w formie concept artów, albo faktycznie zrealizowanych ujęć. Grający na balisecie Gurney rzeczywiście pojawił się z pierwszym skrypcie, wykonano nawet jego ukochany instrument od zera. Najbardziej jednak moją uwagę przykuła wiadomość, że nakręcono scenę lądowania Duncana Idaho na Arrakis prosto z orbity w kombinezonie kosmicznym na tle planety wyświetlanej na trzypiętrowym ekranie ledowym. Pięknie musiała wyglądać ta scena. Mnóstwo dodatkowego contentu i detali zostaje wyciętych na etapie finalizacji produkcji i mam nadzieję, że światło dzienne ujrzy kiedyś extended version Diuny.
Artbooka czytałem jakieś 2,5-3h i pozostawiło mnie z uczuciem niedosytu. Od strony technicznej jednak jest to pięknie wydana książka, natomiast spodziewałem się większego natężenia anegdotek i ciekawostek. Na koniec dodam jeszcze, że wiele obiektów w Diunie na etapie projektowania było inspirowanych światem fauny (ornitoptery to tylko najbardziej oczywisty przykład, ale było tego o wiele więcej, co mogło umknąć uwadze podczas filmu). Proces przeobrażenia aktora w spaślałego Barona przy użyciu wyłącznie protetyki i makijażu był wielce interesującym aspektem produkcji.
Ogólnie jest to książka do przeczytania na raz. Nie w tym sensie, że przeczytacie ją w 1 dzień (co jest prawdą), ale raczej nigdy już nie będziecie odczuwali potrzeby zagłębienia się w tekst jeszcze raz, co najwyżej może najść was chęć ponownego przekartkowania najładniejszych zdjęć. Niektóre wspaniałe kadry nie znalazły się jednak w tym artbooku, jak choćby Matka Wielebna trzymająca zatrutą igłę przy szyi Paula. W książce zwraca się uwagę na subtelne ułożenie palców aktorki, jednak nie jest to opatrzone zdjęciem. A szkoda, bo zgadzam się z Denisem VIlleneuve, że to zachwycająca scena. Statki kosmiczne wyglądają obłędnie, choć każdy kto widział film w kinie to wie.
Krótko mówiąc: książka dla kolekcjonerów i ogromnych fanów w jednym. Być może większe zadowolenie poczujecie odpalając film jeszcze raz na wielkim ekranie w zacienionym pomieszczeniu.
Nigdy nie byłem wielkim fanem artbooków poświęconych produkcjom filmowym, jednakże w przypadku zachwycającej Diuny mojego ulubionego współczesnego reżysera Denisa Villeneuve’a nie mogłem się oprzeć pokusie. Niestety nadal nie zostanę entuzjastą tego typu dodatków, chociaż z drugiej strony nie była to pozycja pozbawiona jakiejkolwiek wartości.
Zdawało się, że w ostatnich latach zamarło wydawanie u nas albumów wspierających wielkie filmowe hity. W ostatniej dekadzie coś tam próbowano, a to do „Hobbita”, a to do „Fantastycznych zwierząt”, to znów do „Star Wars”, ale z mizernym skutkiem. Bo nawet jak fajne było, to i tak szybko przerwano publikowanie kolejnych odsłon. A tu proszę, mamy taki album poświęcony filmowej „Diunie”. I to naprawdę świetny, pięknie wydany album. Czy do kolejnych części też będzie? Mam nadzieję, a na razie mamy ten jeden – w sam raz pod choinkę dla fanów obrazu Denisa Villeneuve’a.
Co to w skrócie jest? Jak to wygląda? I z czym to się je? A no „Sztuka i duch Diuny” to po prostu relacja z kręcenia filmu krok po kroku. To ciekawostki z planu, bogactwo faktów i sporo zwracania nam uwagi na fakty, na które uwagi przy oglądaniu nawet kilkukrotnym nie zwróciliśmy. A wszystko to obowiązkowo bogato ilustrowane – zarówno kadrami z filmów, jak i grafikami koncepcyjnymi, szkicami i fotkami wszelkiej maści.
Zdawało się, że w ostatnich latach zamarło wydawanie u nas albumów wspierających wielkie filmowe hity. W ostatniej dekadzie coś tam próbowano, a to do „Hobbita”, a to do „Fantastycznych zwierząt”, to znów do „Star Wars”, ale z mizernym skutkiem. Bo nawet jak fajne było, to i tak szybko przerwano publikowanie kolejnych odsłon. A tu proszę, mamy taki album...
Sztuka i duch Diuny to obszerny i pięknie ilustrowany album, liczący blisko 250 stron. Znajdziemy tutaj całą historię adaptacji - kiedy narodził się pomysł ekranizacji powieści Franka Herberta, jak szukano aktorów do poszczególnych ról, czy skąd czerpano inspiracje, aby oddać wszystkie najważniejsze elementy książkowego pierwowzoru. Tanya Lapointe przedstawia liczne ciekawostki z planu, m.in jak budowano plan zdjęciowy do poszczególnych ujęć, gdzie i w jakich warunkach kręcono poszczególne sceny, jak wyglądała postprodukcja, czy z jakimi wyzwaniami musieli zmierzyć się aktorzy i cała ekipa filmowa. Ponadto, znajdziemy tutaj opisy poszczególnych bohaterów występujących w filmie, ale również miejsc i wydarzeń, dzięki czemu lepiej zrozumiemy całą historię, jeżeli nie znamy książki Herberta. Pomocne w tym będą także zawarte ilustracje, począwszy od szkiców koncepcyjnych, aż po finalne grafiki i kadry z filmu. Szczególnie te pierwsze oglądałem z wielkim zainteresowaniem, ponieważ pokazywały jak zmieniały koncepcje dotyczące ubioru, wyglądu postaci, czy miejsc, w miarę ich projektowania, żeby były jak najbardziej zgodne z wizją Herberta.
Lektura albumu Sztuka i duch Diuny wymaga znajomości przynajmniej filmu (Tanya Lapointe omawia bowiem kolejne ważne wydarzenia), a najlepiej również książki Franka Herberta. Pozwoli to w pełni zrozumieć dokonane zmiany w scenariuszu, docenić starania o wierność adaptacji i przekonać się z jakimi problemami borykała się ekipa filmowa przygotowując się do kręcenia zdjęć. Dlatego Sztuka i duch Diuny będzie bardzo dobrym uzupełnieniem dla osób, które tylko widziały film i z pewnością zachęci wielu do sięgnięcia Diunę Franka Herberta.
Sztuka i duch Diuny to pięknie wydany album poświęcony adaptacji Diuny Franka Herberta w reżyserii Denisa Villeneuve’a z 2001 roku. Stanowi on interesujące uzupełnienie filmu, pełne ciekawostek z planu zdjęciowego, ale również informacji o występujących w nim postaciach i miejscach.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis! (współpraca reklamowa)
Sztuka i duch Diuny to obszerny i pięknie ilustrowany album, liczący blisko 250 stron. Znajdziemy tutaj całą historię adaptacji - kiedy narodził się pomysł ekranizacji powieści Franka Herberta, jak szukano aktorów do poszczególnych ról, czy skąd czerpano inspiracje, aby oddać wszystkie najważniejsze elementy książkowego pierwowzoru. Tanya Lapointe przedstawia liczne...
Kulisy powstawania filmu "Diuna" - scenografia, kostiumy, filmowanie scen na pustyni, a wszystko w wielkoformatowych, wysokiej jakości zdjęciach. Dla fanów filmu - koniecznie. Szkoda tylko, że tak mało Timothy Chalameta - bo autorzy bardziej fascynują się maszynami bojowymi i wyposażeniem żołnierzy ;)
Kulisy powstawania filmu "Diuna" - scenografia, kostiumy, filmowanie scen na pustyni, a wszystko w wielkoformatowych, wysokiej jakości zdjęciach. Dla fanów filmu - koniecznie. Szkoda tylko, że tak mało Timothy Chalameta - bo autorzy bardziej fascynują się maszynami bojowymi i wyposażeniem żołnierzy ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie wydany album, zachęcił mnie do ponownego obejrzenia filmu najlepiej na wielkim ekranie IMAX.
Pięknie wydany album, zachęcił mnie do ponownego obejrzenia filmu najlepiej na wielkim ekranie IMAX.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNigdy nie byłem wielkim fanem artbooków poświęconych produkcjom filmowym, jednakże w przypadku zachwycającej Diuny mojego ulubionego współczesnego reżysera Denisa Villeneuve’a nie mogłem się oprzeć pokusie. Niestety nadal nie zostanę entuzjastą tego typu dodatków, chociaż z drugiej strony nie była to pozycja pozbawiona jakiejkolwiek wartości.
Zacznę od minusów - wszechobecny lukr i podkreślanie, jak to wszyscy uwielbiają Diunę, kochają Diunę, odczuwają dreszcze na myśl pracowania nad Diuną. I wcale nie wątpię, że faktycznie takie odczucia towarzyszyły osobom zaangażowanym w ten projekt, o tyle nie lubię o tym czytać po wielokroć, wystarczy mi świadomość głębokiej pasji samego reżysera.
Około 50% treści tego artbooka to streszczanie fabuły filmu, co niby jest koniecznie aby odnosić się do pewnych kreatywnych wyborów opartych na rozumieniu interpretacji prozy Herberta, o tyle jest to bez wątpienia produkt, po który sięgną wyłącznie wielcy fani filmu, a zatem połowa treści to jeden wielki zapychacz miejsca o tym, co już wiemy. W książce liczba naprawdę wartych zapamiętania ciekawostek z planu jest dosyć skromna, a te najciekawsze zostały w kilka minut streszczone w różnych filmikach na youtube poświęconych kulisom filmu. Jeden wywiad Denisa Villeneuve’a na youtubie dla Vanity, w którym to reżyser rozkłada na czynniki pierwsze słynną scenę Paula z pudełkiem bólu i Matką Wielebną jest dużo bardziej insiderskim spojrzeniem na scenopisarski aspekt Diuny niż cały ten artbook.
Tyle o wadach, przejdźmy do zalet. Po raz kolejny taki wgląd w produkcyjny charakter filmu uzmysławia mi, jak ważne jest wykreowanie i zrozumienie WSPÓLNEJ WIZJI danego dzieła. Wszystko musi do siebie pasować, wszyscy muszą zrozumieć efekt, jaki pragnie się osiągnąć za pomocą drobnych rekwizytów i wyborów stylistycznych. Ciekawe są fragmenty na temat inspiracji stojących za doborem strojów, nieliczne ciekawostki zza kulis są rzeczywiście interesujące (skupiające się głównie na kręceniu scen na jordańskiej pustyni), a ukazanie architektonicznego splendoru lokacji robi wrażenie. Podczas seansu filmowego widz może nie dostrzec pewnych konstrukcyjnych niuansów otoczenia, pomieszczenia wydają się puste, chłodne, oszczędne. Natomiast w książce możemy się przyjrzeć tym wszystkim planom zdjęciowym i zachwycić się ich monumentalnością, surowością wyglądu, w której widnieje jednak niezaprzeczalne piękno kryjące się w solidności i przeciwstawieniu się siłom pustyni. Na każdym kroku widać zużyty czasem i warunkami środowiska świat, funkcjonalną technologię, delikatne zróżnicowanie detali mające na celu podkreślenie pewnych cech charakterystycznych zwaśnionych rodów.
Co zapamiętam najmocniej z tej książki? Przede wszystkim wycięte sceny, które tutaj występują albo w formie concept artów, albo faktycznie zrealizowanych ujęć. Grający na balisecie Gurney rzeczywiście pojawił się z pierwszym skrypcie, wykonano nawet jego ukochany instrument od zera. Najbardziej jednak moją uwagę przykuła wiadomość, że nakręcono scenę lądowania Duncana Idaho na Arrakis prosto z orbity w kombinezonie kosmicznym na tle planety wyświetlanej na trzypiętrowym ekranie ledowym. Pięknie musiała wyglądać ta scena. Mnóstwo dodatkowego contentu i detali zostaje wyciętych na etapie finalizacji produkcji i mam nadzieję, że światło dzienne ujrzy kiedyś extended version Diuny.
Artbooka czytałem jakieś 2,5-3h i pozostawiło mnie z uczuciem niedosytu. Od strony technicznej jednak jest to pięknie wydana książka, natomiast spodziewałem się większego natężenia anegdotek i ciekawostek. Na koniec dodam jeszcze, że wiele obiektów w Diunie na etapie projektowania było inspirowanych światem fauny (ornitoptery to tylko najbardziej oczywisty przykład, ale było tego o wiele więcej, co mogło umknąć uwadze podczas filmu). Proces przeobrażenia aktora w spaślałego Barona przy użyciu wyłącznie protetyki i makijażu był wielce interesującym aspektem produkcji.
Ogólnie jest to książka do przeczytania na raz. Nie w tym sensie, że przeczytacie ją w 1 dzień (co jest prawdą), ale raczej nigdy już nie będziecie odczuwali potrzeby zagłębienia się w tekst jeszcze raz, co najwyżej może najść was chęć ponownego przekartkowania najładniejszych zdjęć. Niektóre wspaniałe kadry nie znalazły się jednak w tym artbooku, jak choćby Matka Wielebna trzymająca zatrutą igłę przy szyi Paula. W książce zwraca się uwagę na subtelne ułożenie palców aktorki, jednak nie jest to opatrzone zdjęciem. A szkoda, bo zgadzam się z Denisem VIlleneuve, że to zachwycająca scena. Statki kosmiczne wyglądają obłędnie, choć każdy kto widział film w kinie to wie.
Krótko mówiąc: książka dla kolekcjonerów i ogromnych fanów w jednym. Być może większe zadowolenie poczujecie odpalając film jeszcze raz na wielkim ekranie w zacienionym pomieszczeniu.
Nigdy nie byłem wielkim fanem artbooków poświęconych produkcjom filmowym, jednakże w przypadku zachwycającej Diuny mojego ulubionego współczesnego reżysera Denisa Villeneuve’a nie mogłem się oprzeć pokusie. Niestety nadal nie zostanę entuzjastą tego typu dodatków, chociaż z drugiej strony nie była to pozycja pozbawiona jakiejkolwiek wartości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od minusów -...
DIUNA JAK MALOWANA
Zdawało się, że w ostatnich latach zamarło wydawanie u nas albumów wspierających wielkie filmowe hity. W ostatniej dekadzie coś tam próbowano, a to do „Hobbita”, a to do „Fantastycznych zwierząt”, to znów do „Star Wars”, ale z mizernym skutkiem. Bo nawet jak fajne było, to i tak szybko przerwano publikowanie kolejnych odsłon. A tu proszę, mamy taki album poświęcony filmowej „Diunie”. I to naprawdę świetny, pięknie wydany album. Czy do kolejnych części też będzie? Mam nadzieję, a na razie mamy ten jeden – w sam raz pod choinkę dla fanów obrazu Denisa Villeneuve’a.
Co to w skrócie jest? Jak to wygląda? I z czym to się je? A no „Sztuka i duch Diuny” to po prostu relacja z kręcenia filmu krok po kroku. To ciekawostki z planu, bogactwo faktów i sporo zwracania nam uwagi na fakty, na które uwagi przy oglądaniu nawet kilkukrotnym nie zwróciliśmy. A wszystko to obowiązkowo bogato ilustrowane – zarówno kadrami z filmów, jak i grafikami koncepcyjnymi, szkicami i fotkami wszelkiej maści.
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2022/12/sztuka-i-duch-diuny-tanya-lapointe.html
DIUNA JAK MALOWANA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdawało się, że w ostatnich latach zamarło wydawanie u nas albumów wspierających wielkie filmowe hity. W ostatniej dekadzie coś tam próbowano, a to do „Hobbita”, a to do „Fantastycznych zwierząt”, to znów do „Star Wars”, ale z mizernym skutkiem. Bo nawet jak fajne było, to i tak szybko przerwano publikowanie kolejnych odsłon. A tu proszę, mamy taki album...
Sztuka i duch Diuny to obszerny i pięknie ilustrowany album, liczący blisko 250 stron. Znajdziemy tutaj całą historię adaptacji - kiedy narodził się pomysł ekranizacji powieści Franka Herberta, jak szukano aktorów do poszczególnych ról, czy skąd czerpano inspiracje, aby oddać wszystkie najważniejsze elementy książkowego pierwowzoru. Tanya Lapointe przedstawia liczne ciekawostki z planu, m.in jak budowano plan zdjęciowy do poszczególnych ujęć, gdzie i w jakich warunkach kręcono poszczególne sceny, jak wyglądała postprodukcja, czy z jakimi wyzwaniami musieli zmierzyć się aktorzy i cała ekipa filmowa. Ponadto, znajdziemy tutaj opisy poszczególnych bohaterów występujących w filmie, ale również miejsc i wydarzeń, dzięki czemu lepiej zrozumiemy całą historię, jeżeli nie znamy książki Herberta. Pomocne w tym będą także zawarte ilustracje, począwszy od szkiców koncepcyjnych, aż po finalne grafiki i kadry z filmu. Szczególnie te pierwsze oglądałem z wielkim zainteresowaniem, ponieważ pokazywały jak zmieniały koncepcje dotyczące ubioru, wyglądu postaci, czy miejsc, w miarę ich projektowania, żeby były jak najbardziej zgodne z wizją Herberta.
Lektura albumu Sztuka i duch Diuny wymaga znajomości przynajmniej filmu (Tanya Lapointe omawia bowiem kolejne ważne wydarzenia), a najlepiej również książki Franka Herberta. Pozwoli to w pełni zrozumieć dokonane zmiany w scenariuszu, docenić starania o wierność adaptacji i przekonać się z jakimi problemami borykała się ekipa filmowa przygotowując się do kręcenia zdjęć. Dlatego Sztuka i duch Diuny będzie bardzo dobrym uzupełnieniem dla osób, które tylko widziały film i z pewnością zachęci wielu do sięgnięcia Diunę Franka Herberta.
Sztuka i duch Diuny to pięknie wydany album poświęcony adaptacji Diuny Franka Herberta w reżyserii Denisa Villeneuve’a z 2001 roku. Stanowi on interesujące uzupełnienie filmu, pełne ciekawostek z planu zdjęciowego, ale również informacji o występujących w nim postaciach i miejscach.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis! (współpraca reklamowa)
https://hrosskar.blogspot.com/2022/12/sztuka-i-duch-diuny-tanya-lapointe.html
Sztuka i duch Diuny to obszerny i pięknie ilustrowany album, liczący blisko 250 stron. Znajdziemy tutaj całą historię adaptacji - kiedy narodził się pomysł ekranizacji powieści Franka Herberta, jak szukano aktorów do poszczególnych ról, czy skąd czerpano inspiracje, aby oddać wszystkie najważniejsze elementy książkowego pierwowzoru. Tanya Lapointe przedstawia liczne...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to