Pierwszy tom wciągnął mnie na tyle, że przeczytałam go naraz i zabrałam się od razu za drugi. Fajnie nawiązania do mitologii, lektura może nie najwyższych lotów, ale angażująca.
Drugi tom… męczyłam przez kilka miesięcy. Nie działo się tu nic szczególnie interesującego, główni bohaterowie mnie trochę męczyli, a styl był nieco… do przeczytania, ale z pewnością nie porywający.
Pierwszy tom wciągnął mnie na tyle, że przeczytałam go naraz i zabrałam się od razu za drugi. Fajnie nawiązania do mitologii, lektura może nie najwyższych lotów, ale angażująca.
Drugi tom… męczyłam przez kilka miesięcy. Nie działo się tu nic szczególnie interesującego, główni bohaterowie mnie trochę męczyli, a styl był nieco… do przeczytania, ale z pewnością nie porywający.
Są serie, których pierwsze tomy są świetne, a ich fabuła interesująca, jednak ich kontynuacje to spory zawód.
Niestety, w przypadku serii „Of Flesh and Bone” tak właśnie jest. Po lekturze 1 tomu miałam wysokie nadzieje dla kolejnego. Ten jednak jest chyba jedną z najgorszych czytanych przeze mnie książek w tym roku 😔
Z dobrego smuta fantasy zrobił się pornol, na dodatek słaby. Bohaterowie służą autorce tylko po to, żeby wciskać kolejne sceny seksu, które są wymuszone i przeszkadzają w fabule. Chociaż tej również za wiele nie ma, bo jedyne co się dzieje na przestrzeni całej książki to jazda na koniu, napotkanie jakieś przeszkody, spanie w namiocie, obrzydliwa scena seksu i tak w koło.
Żeby nie było, że przesadzam – bohaterowie są o siebie stale chorobliwie zazdrośni. Można by było pomyśleć, że to doprowadzi do jakiejś kłótni, nieporozumienia – jednak jest to jeden z powodów dla wprowadzenia sceny kopulacji na oczach całej podróżującej grupy 🙃 Lubię, kiedy książki mają trochę pikanterii, ale nie w momencie, kiedy bohaterowie rzucają się na siebie jak zwierzęta co 3 strony.
Nowością jest „mroczna strona” Estrelli, jednak i ten wątek jest potraktowany po macoszemu. Zamiast odkrywać w jakiś sposób nowe zdolności bohaterki, ta w trakcie walki „oddaje” się swojej mocy, dzięki czemu potrafi pokonać każdego wroga bez uprzedniego treningu, szokując wszystkich zebranych (za każdym razem), i znowu doprowadzając do sceny seksu. Z czasem zaczęłam je pomijać.
Jedynie parę ostatnich stron pokazało jakiś zwrot w historii (bardzo przewidywalny), i okropny cliffhanger. No cóż, najwyraźniej tylko w ten sposób autorka może zachęcić do sięgnięcia po kolejny tom 🙅🏻♀️
Są serie, których pierwsze tomy są świetne, a ich fabuła interesująca, jednak ich kontynuacje to spory zawód.
Niestety, w przypadku serii „Of Flesh and Bone” tak właśnie jest. Po lekturze 1 tomu miałam wysokie nadzieje dla kolejnego. Ten jednak jest chyba jedną z najgorszych czytanych przeze mnie książek w tym roku 😔
Z dobrego smuta fantasy zrobił się pornol, na dodatek...
Pierwszy tom wciągnął mnie na tyle, że przeczytałam go naraz i zabrałam się od razu za drugi. Fajnie nawiązania do mitologii, lektura może nie najwyższych lotów, ale angażująca.
Drugi tom… męczyłam przez kilka miesięcy. Nie działo się tu nic szczególnie interesującego, główni bohaterowie mnie trochę męczyli, a styl był nieco… do przeczytania, ale z pewnością nie porywający.
Pierwszy tom wciągnął mnie na tyle, że przeczytałam go naraz i zabrałam się od razu za drugi. Fajnie nawiązania do mitologii, lektura może nie najwyższych lotów, ale angażująca.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom… męczyłam przez kilka miesięcy. Nie działo się tu nic szczególnie interesującego, główni bohaterowie mnie trochę męczyli, a styl był nieco… do przeczytania, ale z pewnością nie porywający.
Są serie, których pierwsze tomy są świetne, a ich fabuła interesująca, jednak ich kontynuacje to spory zawód.
Niestety, w przypadku serii „Of Flesh and Bone” tak właśnie jest. Po lekturze 1 tomu miałam wysokie nadzieje dla kolejnego. Ten jednak jest chyba jedną z najgorszych czytanych przeze mnie książek w tym roku 😔
Z dobrego smuta fantasy zrobił się pornol, na dodatek słaby. Bohaterowie służą autorce tylko po to, żeby wciskać kolejne sceny seksu, które są wymuszone i przeszkadzają w fabule. Chociaż tej również za wiele nie ma, bo jedyne co się dzieje na przestrzeni całej książki to jazda na koniu, napotkanie jakieś przeszkody, spanie w namiocie, obrzydliwa scena seksu i tak w koło.
Żeby nie było, że przesadzam – bohaterowie są o siebie stale chorobliwie zazdrośni. Można by było pomyśleć, że to doprowadzi do jakiejś kłótni, nieporozumienia – jednak jest to jeden z powodów dla wprowadzenia sceny kopulacji na oczach całej podróżującej grupy 🙃 Lubię, kiedy książki mają trochę pikanterii, ale nie w momencie, kiedy bohaterowie rzucają się na siebie jak zwierzęta co 3 strony.
Nowością jest „mroczna strona” Estrelli, jednak i ten wątek jest potraktowany po macoszemu. Zamiast odkrywać w jakiś sposób nowe zdolności bohaterki, ta w trakcie walki „oddaje” się swojej mocy, dzięki czemu potrafi pokonać każdego wroga bez uprzedniego treningu, szokując wszystkich zebranych (za każdym razem), i znowu doprowadzając do sceny seksu. Z czasem zaczęłam je pomijać.
Jedynie parę ostatnich stron pokazało jakiś zwrot w historii (bardzo przewidywalny), i okropny cliffhanger. No cóż, najwyraźniej tylko w ten sposób autorka może zachęcić do sięgnięcia po kolejny tom 🙅🏻♀️
Są serie, których pierwsze tomy są świetne, a ich fabuła interesująca, jednak ich kontynuacje to spory zawód.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, w przypadku serii „Of Flesh and Bone” tak właśnie jest. Po lekturze 1 tomu miałam wysokie nadzieje dla kolejnego. Ten jednak jest chyba jedną z najgorszych czytanych przeze mnie książek w tym roku 😔
Z dobrego smuta fantasy zrobił się pornol, na dodatek...