Weinberg jest przykładem człowieka, który mimo eksperckiej wiedzy w swojej dziedzinie (nagroda Nobla w 1979 roku) nie potrafi żadnej części tejże wiedzy przedstawić. To najlepszy znany mi przykład osoby, która wie, ale nie umie uczyć. Lub oderwał się od rzeczywistości, co jest jeszcze gorszą oceną.
"Wykłady" Weinberga sprawiają wrażenie notatek przygotowanych na wewnętrzne seminarium dla pracowników naukowych Uniwersytetu Austin w Teksasie (Autor tam pracuje). Przejścia między kolejnymi wzorami wydają się być niczym nie uzasadnione, nie ma między nimi widocznej ciągłości rozumowania. (Anegdota - poprosiłem kiedyś kolegę o prześledzenie jednego wyprowadzenia i skończyliśmy z zapisaną całą tablicą, co oddaje poziom szczegółowości rozumowania Weinberga; w książce oba wzory dzielą dwa zdania tekstu).
Krótko mówiąc (i to jest cała recenzja, nic więcej nie trzeba mówić), założenie książki jest następujące: kto wie, ten wie, a kto nie wie, ten się z wywodu nie dowie. Antyteza tego, co rozumiemy przez 'wykład'.
Jako przykład podam rozdział 9. pt. "Formalizm Kanoniczny". Piękny i prosty kawałek matematyki (i trochę fizyki). Sekcja 9.2 - Zasady symetrii i prawa zachowania. We wzorze 9.2.1 (pierwsze równanie tego podrozdziału) autor wprowadza pewną funkcję F, następnie pokazuje, że jest to wielkość zachowana gdy spełniony jest warunek symetrii. Podając przykład takiego przekształcenia (wzór 9.2.5) przechodzi do zasady zachowania pędu. Patrzę nawet teraz (w tej chwili, podczas pisania zaglądam do książki) na wzory 9.2.4 i 9.2.6 i nadal nie widzę oczywistego związku między nimi, a wyprowadzanie zasady zachowania pędu z symetrii jest naprawdę bardzo proste i wiem jak to zrobić. Tłumaczenie Weinberga jest złe, zawiłe i niepotrzebnie "przeformalizowane". Da się to pokazać bardzo prosto, ale po co? - wydaje się pytać Autor.
Widzę kilka możliwych wyjaśnień katastrofy "Wykładów" Weinberga. Pierwszy (moim zdaniem najbardziej korzystny dla Autora) jest taki, że po prostu nie umie on tłumaczyć fizyki. Nie ma tym nic złego, nie każdy musi być uzdolniony we wszystkim - dobry naukowiec nie musi być od razu wybitnym wykładowcą czy ciekawym rozmówcą. Druga opcja - Weinberg stracił kontakt z normalnymi studentami. Jako podziwiany Noblista, guru współczesnej fizyki, może rozmawia on tylko ze swoimi kolegami z uczelni i prowadzi elitarne wykłady dla tych doktorantów, którzy właściwie nie potrzebują chodzić na wykłady bo już mechanikę kwantową świetnie znają i sami mogą jej uczyć. Z tego względu, Weinberg nie czuje potrzeb zwykłego czytelnika, który szuka zrozumienia fizyki, a z niniejszej książki go nie wyniesie. Możliwe również (trzecia teoria), że książka jest tylko załącznikiem do wykładów Autora, który podczas zajęć uzupełnia luki w dowodach i wyprowadzeniach zamieszczonych w książce oraz wyjaśnia wprowadzane obiekty (wspomniana funkcja w rozdziale 9; inny przykład: na porządku dziennym mamy w kolejnych wzorach przypadkowe [tak się wydaje] stosowanie indeksów "prim" , "bis" itd. - w tekście między równaniami autor nie wspomina skąd się te indeksy biorą i czym się różnią wielkości indeksowane od nieindeksowanych). Kto nie chodzi na wykłady Weinberga, ten się nigdy nie dowie.
Na koniec notacja. Mechanika kwantowa posługuje się notacją Diraca wykorzystującą symbole bra i ket jako wektory w przestrzeni Hilberta. Operatory działają na te stany i coś tam z nimi robią. Niemal wszystkie książki stosują tę samą, standardową notację. Ale nie Weinberg. Co prawda, sposób zapisu stosowany w "Wykładach" jest dopuszczalny ale ostrzegam, że jest inny od tego, co znajdujemy powszechnie w literaturze i porównując treść "Wykładów" z innymi źródłami musimy pamiętać o wybraniu jednej notacji. Za to nie obniżam oceny, nawet gdyby używana była standardowa kwantowa notacja wystawiłbym jedynkę.
Bardzo zła książka, nie polecam. Uważam tę książkę za najgorszą próbę wyłożenia mechaniki kwantowej i najgorszą książkę naukową w ogóle z jaką miałem styczność.
Weinberg jest przykładem człowieka, który mimo eksperckiej wiedzy w swojej dziedzinie (nagroda Nobla w 1979 roku) nie potrafi żadnej części tejże wiedzy przedstawić. To najlepszy znany mi przykład osoby, która wie, ale nie umie uczyć. Lub oderwał się od rzeczywistości, co jest jeszcze gorszą oceną.
"Wykłady" Weinberga sprawiają wrażenie notatek przygotowanych na wewnętrzne...
Weinberg jest przykładem człowieka, który mimo eksperckiej wiedzy w swojej dziedzinie (nagroda Nobla w 1979 roku) nie potrafi żadnej części tejże wiedzy przedstawić. To najlepszy znany mi przykład osoby, która wie, ale nie umie uczyć. Lub oderwał się od rzeczywistości, co jest jeszcze gorszą oceną.
"Wykłady" Weinberga sprawiają wrażenie notatek przygotowanych na wewnętrzne seminarium dla pracowników naukowych Uniwersytetu Austin w Teksasie (Autor tam pracuje). Przejścia między kolejnymi wzorami wydają się być niczym nie uzasadnione, nie ma między nimi widocznej ciągłości rozumowania. (Anegdota - poprosiłem kiedyś kolegę o prześledzenie jednego wyprowadzenia i skończyliśmy z zapisaną całą tablicą, co oddaje poziom szczegółowości rozumowania Weinberga; w książce oba wzory dzielą dwa zdania tekstu).
Krótko mówiąc (i to jest cała recenzja, nic więcej nie trzeba mówić), założenie książki jest następujące: kto wie, ten wie, a kto nie wie, ten się z wywodu nie dowie. Antyteza tego, co rozumiemy przez 'wykład'.
Jako przykład podam rozdział 9. pt. "Formalizm Kanoniczny". Piękny i prosty kawałek matematyki (i trochę fizyki). Sekcja 9.2 - Zasady symetrii i prawa zachowania. We wzorze 9.2.1 (pierwsze równanie tego podrozdziału) autor wprowadza pewną funkcję F, następnie pokazuje, że jest to wielkość zachowana gdy spełniony jest warunek symetrii. Podając przykład takiego przekształcenia (wzór 9.2.5) przechodzi do zasady zachowania pędu. Patrzę nawet teraz (w tej chwili, podczas pisania zaglądam do książki) na wzory 9.2.4 i 9.2.6 i nadal nie widzę oczywistego związku między nimi, a wyprowadzanie zasady zachowania pędu z symetrii jest naprawdę bardzo proste i wiem jak to zrobić. Tłumaczenie Weinberga jest złe, zawiłe i niepotrzebnie "przeformalizowane". Da się to pokazać bardzo prosto, ale po co? - wydaje się pytać Autor.
Widzę kilka możliwych wyjaśnień katastrofy "Wykładów" Weinberga. Pierwszy (moim zdaniem najbardziej korzystny dla Autora) jest taki, że po prostu nie umie on tłumaczyć fizyki. Nie ma tym nic złego, nie każdy musi być uzdolniony we wszystkim - dobry naukowiec nie musi być od razu wybitnym wykładowcą czy ciekawym rozmówcą. Druga opcja - Weinberg stracił kontakt z normalnymi studentami. Jako podziwiany Noblista, guru współczesnej fizyki, może rozmawia on tylko ze swoimi kolegami z uczelni i prowadzi elitarne wykłady dla tych doktorantów, którzy właściwie nie potrzebują chodzić na wykłady bo już mechanikę kwantową świetnie znają i sami mogą jej uczyć. Z tego względu, Weinberg nie czuje potrzeb zwykłego czytelnika, który szuka zrozumienia fizyki, a z niniejszej książki go nie wyniesie. Możliwe również (trzecia teoria), że książka jest tylko załącznikiem do wykładów Autora, który podczas zajęć uzupełnia luki w dowodach i wyprowadzeniach zamieszczonych w książce oraz wyjaśnia wprowadzane obiekty (wspomniana funkcja w rozdziale 9; inny przykład: na porządku dziennym mamy w kolejnych wzorach przypadkowe [tak się wydaje] stosowanie indeksów "prim" , "bis" itd. - w tekście między równaniami autor nie wspomina skąd się te indeksy biorą i czym się różnią wielkości indeksowane od nieindeksowanych). Kto nie chodzi na wykłady Weinberga, ten się nigdy nie dowie.
Na koniec notacja. Mechanika kwantowa posługuje się notacją Diraca wykorzystującą symbole bra i ket jako wektory w przestrzeni Hilberta. Operatory działają na te stany i coś tam z nimi robią. Niemal wszystkie książki stosują tę samą, standardową notację. Ale nie Weinberg. Co prawda, sposób zapisu stosowany w "Wykładach" jest dopuszczalny ale ostrzegam, że jest inny od tego, co znajdujemy powszechnie w literaturze i porównując treść "Wykładów" z innymi źródłami musimy pamiętać o wybraniu jednej notacji. Za to nie obniżam oceny, nawet gdyby używana była standardowa kwantowa notacja wystawiłbym jedynkę.
Bardzo zła książka, nie polecam. Uważam tę książkę za najgorszą próbę wyłożenia mechaniki kwantowej i najgorszą książkę naukową w ogóle z jaką miałem styczność.
Weinberg jest przykładem człowieka, który mimo eksperckiej wiedzy w swojej dziedzinie (nagroda Nobla w 1979 roku) nie potrafi żadnej części tejże wiedzy przedstawić. To najlepszy znany mi przykład osoby, która wie, ale nie umie uczyć. Lub oderwał się od rzeczywistości, co jest jeszcze gorszą oceną.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wykłady" Weinberga sprawiają wrażenie notatek przygotowanych na wewnętrzne...