Oscar Martin, znakomity rysownik, który znaczną część życia zawodowego spędził rysując Tom'a i Jerry'ego oraz komiksy dla Disney'a, potrzebował odreagować. Zaczął realizować swój własny projekt. Napisał i narysował Solo. Jak spojrzycie na okładkę to kreska zasugeruje, iż mamy do czynienia z czymś co znamy i jest to kierowane dla młodszego czytelnika. Nic bardziej mylnego. Jest to komiks (seria) w pełni przeznaczony dla dorosłego odbiorcy.
Oscar Martin, znakomity rysownik, który znaczną część życia zawodowego spędził rysując Tom'a i Jerry'ego oraz komiksy dla Disney'a, potrzebował odreagować. Zaczął realizować swój własny projekt. Napisał i narysował Solo. Jak spojrzycie na okładkę to kreska zasugeruje, iż mamy do czynienia z czymś co znamy i jest to kierowane dla młodszego czytelnika. Nic bardziej mylnego....
Niczym żucie (po raz dziesiąty) zużytej gumy balonowej. Ile można wałkować post-apokaliptyczny krajobraz po katastrofie ekologicznej? Ile można przerabiać Millerowski świat: pustynny moloch wykuty przez ,,Mad Maxa'' z lat 70. XX wieku? No ile, no? Nie pomaga cartoonowy feeling produkcji. Bezduszna, astmatyczna atmosfera przygniata słabością scenariusza wyjętego z niechcianych rolek filmowych. Wszystko to w quasi-medytacyjnej oprawie monologicznej. Wewnętrzny głos bohatera, który pragnie oderwać się od natury zabijania, choć bez zabijania nikt nie przetrwa. Jeśli lubicie antropomorficzne historyjki - nie ma sprawy, ale nie widzę powodów, dla których mielibyście się katować opowieścią rodem z pulpowych magazynów. Lepiej zajrzeć do australijskich filmów klasy B - tam przynajmniej nikt nie posługuje się nadętą narracją, nie próbuje małpować klasyki oraz sztucznie nadawać filozofii historii, którą można streścić w dwóch zdaniach.
Niczym żucie (po raz dziesiąty) zużytej gumy balonowej. Ile można wałkować post-apokaliptyczny krajobraz po katastrofie ekologicznej? Ile można przerabiać Millerowski świat: pustynny moloch wykuty przez ,,Mad Maxa'' z lat 70. XX wieku? No ile, no? Nie pomaga cartoonowy feeling produkcji. Bezduszna, astmatyczna atmosfera przygniata słabością scenariusza wyjętego z...
Solo. Świat kanibali nie jest komiksem dla osób o słabych nerwach. Od pierwszych stron uderza brutalność, krew, kanibalizm i jałowe krajobrazy, przez które przebija się nuta disneyowskiego stylu.
Oscar Martin to artysta, który w swoim dorobku ma pracę nad tak kanonicznymi postaciami, jak kot Tom i mysz Jerry. Ich przygody pamięta chyba każdy wychowany na kreskówkach lat 90-tych. Teraz jednak hiszpański rysownik znacznie podnosi poprzeczkę, tworząc historię, która w żadnym razie nie powinna trafić w ręce dzieci. Solo. Świat kanibali jest odpowiedzią na pytanie: Co by się stało, gdyby świat Disneya zamienił się w bajkę tylko dla dorosłych? Dodajmy, krwawą bajką.
Autor stawia na bardzo fajny, lekko karykaturalny obraz antropomorficznych zwierząt. Z tą różnicą, że nie są to milusińskie postacie z japońskich mang, ani też kreskówkowe Motomyszy z Marsa. Chociaż Światu kanibali bliżej do tych drugich. To gatunki o niezwykle ostrych, wręcz drapieżnych rysach z niesamowicie rozwiniętym ciałem. Łatwo odnieść wrażenie, że to one lepiej przystosowały się do nowej postapokaliptycznej rzeczywistości. Są szybkie, silne, a naturalne instynkty stawiają je znacznie ponad człowiekiem. Uwadze nie umyka też ich inteligencja, spryt i targające nimi emocje, a przynajmniej wybranymi osobnikami.
Fabularnie Świat kanibali to bardzo emocjonalna i ciężka historia o tęsknocie i potrzebie ratowania bliskich. Główny bohater, szczur Solo, szukając swej ukochanej samicy i trójki młodych staje w obliczu śmiertelnych zagrożeń. Większą część powieści zajmuje jego ciągła wędrówka, umykanie z rąk oprawców i zabijanie tych, którzy stają mu na drodze, czy to ludzi, czy innych gatunków. To dzięki jego wyprawie, coraz lepiej poznajemy świat i rozumiemy twarde zasady nim rządzące – silniejszy wygrywa, a przegrany staje się posiłkiem.
Więcej wrażeń do znalezienia na Wypowiemsie.pl:
http://wypowiemsie.pl/solo-swiat-kanibali-recenzja/
Solo. Świat kanibali nie jest komiksem dla osób o słabych nerwach. Od pierwszych stron uderza brutalność, krew, kanibalizm i jałowe krajobrazy, przez które przebija się nuta disneyowskiego stylu.
Oscar Martin to artysta, który w swoim dorobku ma pracę nad tak kanonicznymi postaciami, jak kot Tom i mysz Jerry. Ich przygody pamięta chyba każdy wychowany na kreskówkach lat...
Szczere, to mogło być lepiej, ale i tak uważam, że tytuł zasługuje na uwagę ze względu na swoją brutalność (o to w końcu chodzi w postapo), pustkę oraz tragedię bohatera.
Szczere, to mogło być lepiej, ale i tak uważam, że tytuł zasługuje na uwagę ze względu na swoją brutalność (o to w końcu chodzi w postapo), pustkę oraz tragedię bohatera.
Pięknie to wszystko narysowane. ALE: fabuła nazbyt pretekstowa, żeby się nią w ogóle przejąć. Rozumiem konwencję; rozumiem, że jest to komiks akcji do podziwiania. I nawet bym podziwiał, gdyby nie koszmarna, grafomańska "poetyczność" narracji, która w zamierzeniu - o ile dobrze rozumiem - przeciętnego akcyjniaka miała zmienić w "medytację nad naturą, poświęceniem, miłością" i tak dalej. Zęby można skruszyć od tego natchnionego, nadętego tonu: "Współbrzmienia radosnych serc pośród dziurawych skał, które znoszą podmuch sfatygowanego wiatru", "Jestem płomieniem w deszczu stawiającym opór bez większych szans z nurtem". No Szekspir to to nie jest. Ale przyznać trzeba, że Martin rękę do rysunku i koloru ma. Aha, i jeszcze jedno [SPOILER ALERT]: nie ma w tym świecie ani jednego kanibala.
Pięknie to wszystko narysowane. ALE: fabuła nazbyt pretekstowa, żeby się nią w ogóle przejąć. Rozumiem konwencję; rozumiem, że jest to komiks akcji do podziwiania. I nawet bym podziwiał, gdyby nie koszmarna, grafomańska "poetyczność" narracji, która w zamierzeniu - o ile dobrze rozumiem - przeciętnego akcyjniaka miała zmienić w "medytację nad naturą, poświęceniem,...
Kreska wydaje się kierowana do młodszych odbiorców, ale fabuła jest brutalna i bezwzględna. tym bardziej uderza i zaskakuje.
Kreska wydaje się kierowana do młodszych odbiorców, ale fabuła jest brutalna i bezwzględna. tym bardziej uderza i zaskakuje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOscar Martin, znakomity rysownik, który znaczną część życia zawodowego spędził rysując Tom'a i Jerry'ego oraz komiksy dla Disney'a, potrzebował odreagować. Zaczął realizować swój własny projekt. Napisał i narysował Solo. Jak spojrzycie na okładkę to kreska zasugeruje, iż mamy do czynienia z czymś co znamy i jest to kierowane dla młodszego czytelnika. Nic bardziej mylnego. Jest to komiks (seria) w pełni przeznaczony dla dorosłego odbiorcy.
https://salomonik.eu/blog/przeczytane/2607-solo-tom-1-swiat-kanibali-oscar-martin
Oscar Martin, znakomity rysownik, który znaczną część życia zawodowego spędził rysując Tom'a i Jerry'ego oraz komiksy dla Disney'a, potrzebował odreagować. Zaczął realizować swój własny projekt. Napisał i narysował Solo. Jak spojrzycie na okładkę to kreska zasugeruje, iż mamy do czynienia z czymś co znamy i jest to kierowane dla młodszego czytelnika. Nic bardziej mylnego....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiczym żucie (po raz dziesiąty) zużytej gumy balonowej. Ile można wałkować post-apokaliptyczny krajobraz po katastrofie ekologicznej? Ile można przerabiać Millerowski świat: pustynny moloch wykuty przez ,,Mad Maxa'' z lat 70. XX wieku? No ile, no? Nie pomaga cartoonowy feeling produkcji. Bezduszna, astmatyczna atmosfera przygniata słabością scenariusza wyjętego z niechcianych rolek filmowych. Wszystko to w quasi-medytacyjnej oprawie monologicznej. Wewnętrzny głos bohatera, który pragnie oderwać się od natury zabijania, choć bez zabijania nikt nie przetrwa. Jeśli lubicie antropomorficzne historyjki - nie ma sprawy, ale nie widzę powodów, dla których mielibyście się katować opowieścią rodem z pulpowych magazynów. Lepiej zajrzeć do australijskich filmów klasy B - tam przynajmniej nikt nie posługuje się nadętą narracją, nie próbuje małpować klasyki oraz sztucznie nadawać filozofii historii, którą można streścić w dwóch zdaniach.
Niczym żucie (po raz dziesiąty) zużytej gumy balonowej. Ile można wałkować post-apokaliptyczny krajobraz po katastrofie ekologicznej? Ile można przerabiać Millerowski świat: pustynny moloch wykuty przez ,,Mad Maxa'' z lat 70. XX wieku? No ile, no? Nie pomaga cartoonowy feeling produkcji. Bezduszna, astmatyczna atmosfera przygniata słabością scenariusza wyjętego z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSolo. Świat kanibali nie jest komiksem dla osób o słabych nerwach. Od pierwszych stron uderza brutalność, krew, kanibalizm i jałowe krajobrazy, przez które przebija się nuta disneyowskiego stylu.
Oscar Martin to artysta, który w swoim dorobku ma pracę nad tak kanonicznymi postaciami, jak kot Tom i mysz Jerry. Ich przygody pamięta chyba każdy wychowany na kreskówkach lat 90-tych. Teraz jednak hiszpański rysownik znacznie podnosi poprzeczkę, tworząc historię, która w żadnym razie nie powinna trafić w ręce dzieci. Solo. Świat kanibali jest odpowiedzią na pytanie: Co by się stało, gdyby świat Disneya zamienił się w bajkę tylko dla dorosłych? Dodajmy, krwawą bajką.
Autor stawia na bardzo fajny, lekko karykaturalny obraz antropomorficznych zwierząt. Z tą różnicą, że nie są to milusińskie postacie z japońskich mang, ani też kreskówkowe Motomyszy z Marsa. Chociaż Światu kanibali bliżej do tych drugich. To gatunki o niezwykle ostrych, wręcz drapieżnych rysach z niesamowicie rozwiniętym ciałem. Łatwo odnieść wrażenie, że to one lepiej przystosowały się do nowej postapokaliptycznej rzeczywistości. Są szybkie, silne, a naturalne instynkty stawiają je znacznie ponad człowiekiem. Uwadze nie umyka też ich inteligencja, spryt i targające nimi emocje, a przynajmniej wybranymi osobnikami.
Fabularnie Świat kanibali to bardzo emocjonalna i ciężka historia o tęsknocie i potrzebie ratowania bliskich. Główny bohater, szczur Solo, szukając swej ukochanej samicy i trójki młodych staje w obliczu śmiertelnych zagrożeń. Większą część powieści zajmuje jego ciągła wędrówka, umykanie z rąk oprawców i zabijanie tych, którzy stają mu na drodze, czy to ludzi, czy innych gatunków. To dzięki jego wyprawie, coraz lepiej poznajemy świat i rozumiemy twarde zasady nim rządzące – silniejszy wygrywa, a przegrany staje się posiłkiem.
Więcej wrażeń do znalezienia na Wypowiemsie.pl:
http://wypowiemsie.pl/solo-swiat-kanibali-recenzja/
Solo. Świat kanibali nie jest komiksem dla osób o słabych nerwach. Od pierwszych stron uderza brutalność, krew, kanibalizm i jałowe krajobrazy, przez które przebija się nuta disneyowskiego stylu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOscar Martin to artysta, który w swoim dorobku ma pracę nad tak kanonicznymi postaciami, jak kot Tom i mysz Jerry. Ich przygody pamięta chyba każdy wychowany na kreskówkach lat...
Szczere, to mogło być lepiej, ale i tak uważam, że tytuł zasługuje na uwagę ze względu na swoją brutalność (o to w końcu chodzi w postapo), pustkę oraz tragedię bohatera.
Szczere, to mogło być lepiej, ale i tak uważam, że tytuł zasługuje na uwagę ze względu na swoją brutalność (o to w końcu chodzi w postapo), pustkę oraz tragedię bohatera.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie to wszystko narysowane. ALE: fabuła nazbyt pretekstowa, żeby się nią w ogóle przejąć. Rozumiem konwencję; rozumiem, że jest to komiks akcji do podziwiania. I nawet bym podziwiał, gdyby nie koszmarna, grafomańska "poetyczność" narracji, która w zamierzeniu - o ile dobrze rozumiem - przeciętnego akcyjniaka miała zmienić w "medytację nad naturą, poświęceniem, miłością" i tak dalej. Zęby można skruszyć od tego natchnionego, nadętego tonu: "Współbrzmienia radosnych serc pośród dziurawych skał, które znoszą podmuch sfatygowanego wiatru", "Jestem płomieniem w deszczu stawiającym opór bez większych szans z nurtem". No Szekspir to to nie jest. Ale przyznać trzeba, że Martin rękę do rysunku i koloru ma. Aha, i jeszcze jedno [SPOILER ALERT]: nie ma w tym świecie ani jednego kanibala.
Pięknie to wszystko narysowane. ALE: fabuła nazbyt pretekstowa, żeby się nią w ogóle przejąć. Rozumiem konwencję; rozumiem, że jest to komiks akcji do podziwiania. I nawet bym podziwiał, gdyby nie koszmarna, grafomańska "poetyczność" narracji, która w zamierzeniu - o ile dobrze rozumiem - przeciętnego akcyjniaka miała zmienić w "medytację nad naturą, poświęceniem,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to