Urocza była to podróż... niebezpieczna, wzruszająca, pouczająca. Czytając ją z rozrzewnieniem przypomniały mi się książki pana Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego, od których zaczęła sie moja miłość do czytania.. Ta opowieść też była usiana przygodą na każdej stronie, ale dodatkowo była niezwykle urocza i momentami bardzo wzruszająca. Myślę, że każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. A dodatkowo pozostawia Czytelnika z pytaniem "jak ratować ten nasz piękny świat...?" Polecam!
Urocza była to podróż... niebezpieczna, wzruszająca, pouczająca. Czytając ją z rozrzewnieniem przypomniały mi się książki pana Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego, od których zaczęła sie moja miłość do czytania.. Ta opowieść też była usiana przygodą na każdej stronie, ale dodatkowo była niezwykle urocza i momentami bardzo wzruszająca. Myślę, że każdy czytelnik...
🌎Odkrywca🦎🦥
Co byście powiedzieli na survival w puszczy amazońskiej ?
Taka przygoda trafiła się 4 dzieci które przetrwały z katastrofy lotniczej.
Fred który zawsze pragnął być odkrywca i ma bzika na punkcie wypraw będzie miał nielada zadanie. Nie tylko będzie musiał zadbać o siebie ale również o innych. Dzieciaki znajdują się pośrodku dosłownego buszu i dziczy. Co jeść, gdzie znaleźć schronienie. Jak szukać drogi ? Wszystko zmienia się z czasem jak natrafiają na ślady czyjeś obecności. Mają prowizoryczny dach nad głową i trochę pomocnych narzędzi. Ale tak naprawdę skąd wezmą wodę pitną i jedzenie? Zwłaszcza że w ich grupie jest mały chłopiec Maks który wymaga opieki.
Dzieci są na skraju wyczerpania, zmęczenia i rozpaczy..aż pewnego dnia pojawia się on, wielki potężny facet ubrany w skórę i furo, który wygląda jak tubylec i pirat. Na początku dzieci nieufnie podchodzą do kontaktu z obcym. Z dnia na dzień przekonują się że nie jest taki zły pomaga im zdobyć jedzenie, i stawia ich trochę na nogi by doszli do siebie. Obcy nie chce się przyznać co tu robi ani kim jest jak również zakazuje dzieciom powiedzenia komukolwiek o nim i tym miejscu. I tak mijają dni na zwiedzaniu, poznawaniu dzikiej fauny i flory aż do momentu jak Maksa pokąsały jadowite mrówki 🐜 chłopiec jest w potężnym niebezpieczeństwie, jeśli nie otrzyma fachowej pomocy może stracić życie...
Jak potoczą się dalej ich losy czy obcy Odkrywca pomoże im uwolnić się z puszczy?
Czy uratują Maksa?
Co oznacza tajny znak?
Książka przepełniona przygodami, mega przyjaźnią na lata. Wiarą w dobro człowieka i nadzieja na lepsze jutro.
Świetny survival dla dużych i małych .
Przygodo przybywaj 🛩️
Dziękujemy wydawnictwu @poradnia_k_wydawnictwo za wspaniałą przygodę i survival 🗺️
🌎Odkrywca🦎🦥
Co byście powiedzieli na survival w puszczy amazońskiej ?
Taka przygoda trafiła się 4 dzieci które przetrwały z katastrofy lotniczej.
Fred który zawsze pragnął być odkrywca i ma bzika na punkcie wypraw będzie miał nielada zadanie. Nie tylko będzie musiał zadbać o siebie ale również o innych. Dzieciaki znajdują się pośrodku dosłownego buszu i dziczy. Co jeść,...
Historia ciepła,przyjemna o dzieciach,które lecą samolotem i się rozbijają.
Przygodę niepowtarzalną,fajną przeżywałam i poczułam się jakbym była odkrywcą odkrywała coś ciekawego.
Z przyjemnością przeczytałam tą cudowną książkę.
Historia ciepła,przyjemna o dzieciach,które lecą samolotem i się rozbijają.
Przygodę niepowtarzalną,fajną przeżywałam i poczułam się jakbym była odkrywcą odkrywała coś ciekawego.
Z przyjemnością przeczytałam tą cudowną książkę.
Choć być może trudno w to uwierzyć, lektura "Odkrywcy" dała mi jeszcze więcej satysfakcji niż "Dachołazy". Dlatego ogromnie polecam książki Katherine Rundell jako odtrutkę na powtarzalność w książkach dla młodszych czytelników - tu wszystko idealnie się komponuje! Temat zaczaruje, bohaterowie zabiorą w niesamowitą przygodę, a wszystko co wydarzy się po drodze nie pozwoli przerwać lektury przed ostatnią stroną. Dodatkowo autorka z niesamowitą zręcznością wplata w naszą przygodę w puszczy wątek ekologii i ochrony zasobów.
Płeć ani wiek bohaterów nie wpływa na radość z lektury, którą czerpać będą zarówno młodsi jak i starsi czytelnicy. Nie ma tu też wątków fantastycznych, poza oczywistym - spada samolot w głuszy, a dzieci przeżywają i próbują sobie poradzić w puszczy, więc sądzę, że ta książka pani Rundell znajdzie zwolenników wśród miłośników klasycznych przygodówek.
Jestem pod sporym wrażeniem i poproszę więcej takich książek!
PS Dyskusja nad smakiem ptaszników robi wrażenie. :D
Choć być może trudno w to uwierzyć, lektura "Odkrywcy" dała mi jeszcze więcej satysfakcji niż "Dachołazy". Dlatego ogromnie polecam książki Katherine Rundell jako odtrutkę na powtarzalność w książkach dla młodszych czytelników - tu wszystko idealnie się komponuje! Temat zaczaruje, bohaterowie zabiorą w niesamowitą przygodę, a wszystko co wydarzy się po drodze nie pozwoli...
Kojarzycie serial Lost święcący triumfy kilka ładnych lat temu? Samolot spada na tajemnicza i bezludną wyspę, a pasażerowie pozostawieni sami sobie muszą poradzić sobie w niezbyt przyjaznej dżungli. Bardzo podobny konspekt przyjęła Katherine Rundell w swojej powieści
Czworo dzieci leci do Manaus, brazylijskiego miasta. W trakcie lotu pilot traci przytomność, ale dzieciom udaje się ujść z życiem. Pozostawieni sami sobie w środku amazońskiej puszczy walczą o przetrwanie i przede wszystkim o powrót do domu. Początkowo skłócona grupa, zaczyna ze sobą współpracować, by wspólnie stawić czoło niebezpieczeństwom. Przed dziećmi postawiona zostaje masa wyzwań i przygód, które przeraziłyby niejednego dorosłego.
Odkrywca to przede wszystkim fantastyczna powieść przygodowa skierowana do dzieci. Akcję podkręca nie tylko fantastyczne tło, jakim jest pełna niebezpieczeństw puszcza amazońska, ale też czwórka niezwykłych i zupełnie różnych od siebie bohaterów. Con jest wyniosłą i zapatrzoną w siebie dziewczyną, która jednak ma fotograficzną pamięć przydającą się podczas wyprawy. Fred to żądny przygód chłopiec uwielbiający książki podróżnicze, dzięki czemu posiada sporą wiedzę. Lila to delikatna, bardzo opiekuńcza dziewczyna, mająca niesamowite podejście do zwierząt i swojego młodszego brata Maxa, malucha będącego najmłodszym uczestnikiem niecodziennej przygody.
W książce Rundell porusza przede wszystkim temat współpracy. Pokazuje, że bez niej ani rusz. Kłótnie do niczego nie prowadzą, jedynie podjęcie wspólnych decyzji daje jakieś rozwiązanie. Dodatkowo autorka porusza także ważną kwestię dotyczącą eksploatacji zasobów środowiskowych związaną z grabieżą podczas odkryć geograficznych. Wspaniale, że dzieci są uświadamiane o tym aspekcie w książkach przeznaczonych dla nich, które właściwie stanowić mają czystą rozrywkę.
Odkrywca to kolejna mądra i pouczająca powieść Katherine Rundell, która ma w sobie wielki potencjał i z pewnością oczaruje młodego czytelnika.
Kojarzycie serial Lost święcący triumfy kilka ładnych lat temu? Samolot spada na tajemnicza i bezludną wyspę, a pasażerowie pozostawieni sami sobie muszą poradzić sobie w niezbyt przyjaznej dżungli. Bardzo podobny konspekt przyjęła Katherine Rundell w swojej powieści
Czworo dzieci leci do Manaus, brazylijskiego miasta. W trakcie lotu pilot traci przytomność, ale dzieciom...
Katherine Rundell jest pierwszą pisarką, której książki moje dziecko wyczuwa na kilometr. Sama je wyszukuje, sama zdobywa informacje o Autorce i sama kompletuje swoją biblioteczkę mnie pozwalając łaskawie ustawić się w kolejce do lektury. Co robię bez szemrania, ponieważ gdybym miała jednym słowem określić książki K. Rundell – powiedziałabym, że są po prostu niesamowite, zarówno dla dziewięcioletniego dziecka, jak i dla dorosłego. Mamy już „Dachołazy” i „Złodziejaszki”, a w kolejce czeka wytęskniona „Wilczerka”. Teraz nadszedł czas na „Odkrywcę” i przyznam, że przez moment myślałam, iż jest to książka typowo chłopięca. Pomyłka, ponieważ te akurat książki są dla każdego, dosłownie. Ukazane nakładem wydawnictwa Poradnia K zawierają w sobie wszystko to, co powinna mieć prawdziwa literatura. Są wyjątkowe, uniwersalne i ponadczasowe, a sądząc po tym, jak szybko znikają z półek – nie tylko my tak uważamy.
Bohaterowie „Odkrywcy” to czworo dzieci, które udają się w podróż małym, sześcioosobowym samolotem do miasteczka Manaus znajdującego się w środku amazońskiej dżungli. W trakcie lotu dochodzi do katastrofy, z której tylko dzieci uchodzą z życiem. Zupełnie same, jedynie w tym, co mają na sobie, bez jedzenia i picia, muszą zmierzyć się z ogromem dżungli i niebezpieczeństwem czyhającym na każdym kroku. Najstarszy Fred uwielbia książki podróżnicze i jego życiowym marzeniem jest być odkrywcą, dlatego niejako staje się liderem małej grupki. Con to dziewczynka o niesamowitej pamięci fotograficznej, jednak niezbyt sympatyczna i okazująca swoje niezadowolenie wszem i wobec. Chociaż bardzo odważna. Lila i mały, pięcioletni Maks są rodzeństwem; dziewczynka posiada ogromną wiedzę, natomiast Maksiu to po prostu mały, przerażony sytuacją chłopiec, który ogromnie tęskni za rodzicami. Dzieci robią wszystko, aby przeżyć w dżungli i dostać się do Manaus, gdzie czeka na nich ocalenie. Jednak zanim przejdą do realizacji swojego planu przeżyją całe mnóstwo przygód: zmierzą się z niebezpieczeństwem, będą zmuszeni do zbudowania sobie miejsca na nocleg i zdobycia pożywienia. Niejeden czytelnik obruszy się ze wstrętem (i fascynacją!!) na opisy scen, kiedy dzieci muszą zjeść to, co udało im się upolować, ale jednocześnie odkryje, że jest to jedyny sposób na przeżycie. Będą także budowali tratwę i pływali wśród piranii, wspinali się na wysokie drzewa w poszukiwaniu leśnych pszczół, przeżyją pożar dżungli i wiele, wiele innych przygód, z których każda kolejna jest straszniejsza od poprzedniej. Czworo zupełnie sobie obcych dzieci będzie musiało schować dumę do kieszeni, wykazać się odwagą, a przede wszystkim aby przeżyć będą musieli stworzyć drużynę i zaufać sobie wspólnie podejmując decyzje. Wiąże się to z umiejętnością współpracy, a ze współpracą wśród dzieci ( i dorosłych też) wiadomo, różnie bywa. Są pozostawieni samym sobie i mogą liczyć tylko na siebie. Czwórka dzieci w bezkresnej Amazonii.
Książka jest pięknie wydana. Miękka okładka, standardowej wielkości czcionka i większe odstępy między wersami sprawiają, że czyta się lekko i płynnie, chociaż tekstu jest mnóstwo. Podzielona na rozdziały i urozmaicona czarno-białymi ilustracjami jakby żywcem wyjętymi z dżungli.
Nie można nie wspomnieć o języku Autorki. Jest tak wspaniały i bogaty, a porównania tak idealne i tak uderzające w sedno, że chwilami traci się dech z wrażenia i zachwytu. A wyobraźnia…wyobraźnia, moi drodzy, podczas lektury tej książki po prostu szaleje. To dzięki opisom i porównaniom właśnie, których chyba nie znajdziecie w żadnej innej książce, co czyni powieści K. Rundell tak wyjątkowe. Przecież Autorka sama wychowała się w Zimbabwe, w całkiem bliskim kontakcie z dziką przyrodą, więc prawdziwie zna tematykę natury nieskażonej ręką człowieka. Wartość książki stanowi również poruszenie tematu ciemnej strony odkryć geograficznych i ich rabunkowego charakteru oraz zachęta do refleksji i pomocy w ratowaniu amazońskiej dżungli. No i zanim po raz kolejny zachęcimy do przeczytania – musimy po prostu wspomnieć, że „Odkrywca” w 2017 roku zdobył prestiżową Costa Award w kategorii Children’s Book. Nie wahajcie się więc. Warto. Książka jest przeznaczona dla starszych dzieci, 12+.
Katherine Rundell jest pierwszą pisarką, której książki moje dziecko wyczuwa na kilometr. Sama je wyszukuje, sama zdobywa informacje o Autorce i sama kompletuje swoją biblioteczkę mnie pozwalając łaskawie ustawić się w kolejce do lektury. Co robię bez szemrania, ponieważ gdybym miała jednym słowem określić książki K. Rundell – powiedziałabym, że są po prostu niesamowite,...
Przekaz historii na 10 gwiazdek, bezapelacyjnie <3
Jeżeli zaś chodzi o samą opowieść... Trzeba wspomnieć, że historia ta w większości przypadków przeczy wszelkiej logice a wiem, że co niektórych może to drażnić. Mimo,że nie ma tu smoków oraz innych elfów książka sprawia wrażenie mocno fantastycznej ale czy to źle? Nie koniecznie! W końcu ma zapewnić nam rozrywkę.
To co jest, moim zadaniem, najgorsze w tej książce to BOHATEROWIE. Wiadomo, dzieciaki ale już dawno, w książce dedykowanej młodszym czytelnikom, nie spotkałam tak denerwujących, nie sympatycznych bohaterów. Naprawdę ! Przez to książkę nie czytało mi się dobrze.
Przekaz historii na 10 gwiazdek, bezapelacyjnie <3
Jeżeli zaś chodzi o samą opowieść... Trzeba wspomnieć, że historia ta w większości przypadków przeczy wszelkiej logice a wiem, że co niektórych może to drażnić. Mimo,że nie ma tu smoków oraz innych elfów książka sprawia wrażenie mocno fantastycznej ale czy to źle? Nie koniecznie! W końcu ma zapewnić nam rozrywkę.
W wakacje trafiła w nasze ręce najnowsza powieść Katherine Rundell ” Odkrywca” o niesamowitych przygodach czterech dzieciaków w Puszczy Amazońskiej. Historia rozpoczyna się katastrofą lotniczą gdzieś w Amazonii, którą przeżyła czwórka dzieci – Fred , Con, Lilia i Maks. Od tego momentu ich losy splatają się. Każdy z innym charakterem i osobowością, próbują wspólnie przeżyć w dżungli i wrócić do domu.
Odkrywca. Fred
Najstarszy z dzieci Fred, marzy o byciu sławnym odkrywcą, przeczytał wiele książek i nie raz wiedza z nich przyda się naszej grupce bohaterów. Czuje się odpowiedzialny za wszystkich, za ich zdrowie i bezpieczeństwo. Często podejmuje trudne decyzje, ryzykuje swoim życiem by inni mieli co jeść, pić i by byli bezpieczni.
Odkrywca. Con
Wszystko się jej nie podoba, każdy pomysł poddaje dyskusji, praktycznie zawsze jest przeciwna i mocno argumentuje swoje zdanie. Jest uparta, ale też odważna. Kiedy trzeba zakasać rękawy i wspiąć się na drzewo by pomóc Fredowi, robi to bez zastanowienia. Okazuje się także, że Con ma niesamowitą pamięć fotograficzną i dzięki niej, grupa nie błądzi w dżungli.
Odkrywca. Lila i Maks
Lila i Maks to rodzeństwo, które przypomina mi moje dzieciaki. Raz nienawiść, raz miłość do grobowej deski. Maks jako najmłodszy z całej grupy, pięciolatek, nieraz przyprawia o dreszcze pozostałą trójkę. Do tego potrafi spostrzec to, czego inni nie zauważyli. Natomiast Lila to dziewczynka bardzo opiekuńcza, która podobnie jak Fred czuje odpowiedzialność za młodszego brata i grupę. Okazuje się, że Lila także sporo wie na temat roślin i zwierząt w dżungli, dzięki czemu mogą posilić się np. naleśnikami z czerw z nasionami kakaowca.
Przygody całej czwórki zapierają dech w piersiach. Nierzadko stają przeciwko trudnym wyzwaniom, gdzie dorosły by spanikował, a co dopiero dzieci. No bo kto na co dzień zjada ptaszniki z rusztu? Dzięki ich uporowi i zawziętości udaje się przetrwać w dżungli, w której czeka ich wiele chwil grozy, zadumy nad otaczającym ich pięknem oraz beztroskiej zabawy. Na zawsze ich losy połączy pewna tajemnica.
Odkrywca to książka o pokonywaniu swoich słabości, o odwadze ukrytej głęboko w każdym z nas, o przyjaźni, o tęsknocie, o odpowiedzialności i o niełamaniu obietnic.
W wakacje trafiła w nasze ręce najnowsza powieść Katherine Rundell ” Odkrywca” o niesamowitych przygodach czterech dzieciaków w Puszczy Amazońskiej. Historia rozpoczyna się katastrofą lotniczą gdzieś w Amazonii, którą przeżyła czwórka dzieci – Fred , Con, Lilia i Maks. Od tego momentu ich losy splatają się. Każdy z innym charakterem i osobowością, próbują wspólnie przeżyć w...
Cudo!!! Wciągnęłam w pół dnia :) Intrygująca historia i mądre przesłanie. Polecam dla małych i dużych - a zwłaszcza dla tych ciągle marzących o byciu odkrywcą! :)
Cudo!!! Wciągnęłam w pół dnia :) Intrygująca historia i mądre przesłanie. Polecam dla małych i dużych - a zwłaszcza dla tych ciągle marzących o byciu odkrywcą! :)
Ciekawa fabula, ale nie zachwycila mnie tak, jak sie tego spodziewalam po opiniach. Bardzo meczyl mnie jezyk powiesci - moze to kwestia tlumaczenia, ale czesto musialam zdanie przeczytac dwa razy, zeby zrozumiec, o co chodzi. W przypadku ksiazki dla dzieci jest to mocno nie wskazane!
Ciekawa fabula, ale nie zachwycila mnie tak, jak sie tego spodziewalam po opiniach. Bardzo meczyl mnie jezyk powiesci - moze to kwestia tlumaczenia, ale czesto musialam zdanie przeczytac dwa razy, zeby zrozumiec, o co chodzi. W przypadku ksiazki dla dzieci jest to mocno nie wskazane!
"Odkrywca" autor Katherine Rundell wyd. Poradnia K
"Każdy człowiek na ziemi jest odkrywcą..."
Czworo, dotąd zupełnie obcych sobie dzieci znajduje się na pokładzie małej awionetki. Ich jedynym wspólnym mianownikiem jest cel - Manaus, największe miasto Amazonii, to tam bohaterowie książki zmierzają. Wskutek zasłabnięcia pilota, samolot pikuje wprost do paszczy amazońskiej dżungli. Troje 12-latków Fred, Con i Lila oraz jej 5-letni brat Max wychodzą z katastrofy poturbowani, lecz uchodzą z życiem. Niestety takiego szczęścia nie miał pilot. Dzieci zdane wyłącznie na siebie, muszą zawalczyć o życie w nieznanym i totalnie dzikim otoczeniu. Potrzebują pożywienia, wody, bezpiecznego dachu nad głową i transportu do Manaus, bo tam w dalszym ciągu chcą dotrzeć. Los nie jest dla nich łaskawy i wystawia całą czwórkę na wielką próbę, a jednocześnie największą przygodę życia. Jak długo dżungla będzie ich domem? Jak poradzą sobie z niesfornym 5-latkiem i czy w ogóle dzieci przeżyją?
Opowieść o przygodach czwórki dzieci rozwija wyobraźnie i sprawia, że czytelnik całym sobą przenosi się do dżungli. Autorka w bardzo trafny sposób ukazuje ważne życiowe wartości takie jak przyjaźń, wsparcie czy wytrwałość. Dzieci nauczą się również, że dzięki współpracy można wiele osiągnąć. Zawarte w opowieści słowa, były czasem dość trudne jak na książkę dziecięco-młodzieżową. Ilustracji jako takich w niej nie znajdziecie, jednak każdy rozpoczynający się rozdział, ozdobiony jest czarno-białymi rysunkami. Łobuzowi "Odkrywca" bardzo się spodobał, z niecierpliwością czekał końca, by dowiedzieć się, jak potoczyły się losy bohaterów. Był bardzo przejęty zwrotami akcji, dramaturgią, acz były również momenty gdzie parskał śmiechem pod nosem. Mnie z kolei czytało się ciężko, trudno mi napisać czym to było spowodowane, czy tygodniową przerwą, podczas której Łobuz wyjechał na ferie, czy po prostu nudnymi fragmentami? Nie podzielam, aż takiego zachwytu, z jakim spotkałam się w internecie, ale polecam jako oderwanie się od rzeczywistości. Dzieciakom na pewno się spodoba, zresztą przeczytajcie sami! :)
"Odkrywca" autor Katherine Rundell wyd. Poradnia K
"Każdy człowiek na ziemi jest odkrywcą..."
Czworo, dotąd zupełnie obcych sobie dzieci znajduje się na pokładzie małej awionetki. Ich jedynym wspólnym mianownikiem jest cel - Manaus, największe miasto Amazonii, to tam bohaterowie książki zmierzają. Wskutek zasłabnięcia pilota, samolot pikuje wprost do paszczy amazońskiej...
www.blogzaczytanejmamy.com
instagram @zaczytana.mama_books
Książka „Odkrywca ” Autor Katherine Rundell Ilustracje Hannah Horn Przełożył Paweł Łopatka Seria Latawiec Wydawnictwo Poradnia K Data Premiery 14.03.2018 Oprawa miękka Objętość grubasek (książki powyżej 200 stron) Dla Kogo dla samosi (dzieci w wieku: 6-101 lat) Ocena Ogólna wybitna O książce Uważaj, czego sobie życzysz, bo może się spełnić – mówi stare porzekadło. Fred zawsze marzył, by zostać odkrywcą, jednym z wielkich podróżników i dowódców wypraw, o których czytał i których podziwiał. Kiedy samolot, którym leci, rozbija się w Puszczy Amazońskiej, nagle jego marzenie może się spełnić. Wraz z Con, Lilą i Maxem, którzy przeżyli katastrofę, musi poradzić sobie w dżungli, korzystając z wiedzy, którą zdobył dzięki lekturze przygodowych książek i znaleźć sposób na przetrwanie, a może i powrót do domu. Przerażone, głodne dzieci, które są od niego niewiele młodsze, bardzo liczą na jego wiedzę i zmysł przetrwania. Ale czas prawdziwej próby dopiero ma nadejść… Pamiętacie Dachołazy? Książka „Odkrywca” to najnowsza powieść Autorki Katherine Rundell. Uważam, że jest jeszcze lepsza niż „Dachołazy”, dlatego koniecznie zachęcam do lektury. Książka jest bardzo przyjemna i czyta się ją szybko i z wielkim zainteresowaniem. Bohaterowie mają różne charaktery i aby przetrwać na nieznanym sobie terenie, muszą nauczyć się współpracy, zaufania, wykorzystywania talentów. To wyjątkowa historia o sile przyjaźni i lojalności, o wierności sobie i swoim ideałom, a także o miłości do natury i potrzebie jej ochrony. Książka jest wartościową pozycją. Jej dodatkowym atutem są piękne ilustracje Hannah Horn wręcz kuszą, aby natychmiast je pokolorować. Autorka posługuje się prostym językiem, który z pewnością będzie zrozumiały dla młodszych czytelników. Autorka Katherine Rundell jest laureatką nagród „Blue Peter Book Award”, „Waterstones Children’s Book Prize” oraz była nominowana do „CILIP Carnegie Medal” i do Nagrody Guardiana za powieść dziecięcą. „Odkrywca” przyniósł jej Boston Globe Horn Book Award i Costa Award dla najlepszej książki dziecięcej. Philip Pullman, autor „Złotego kompasu”, orzekł, że Rundell jest pisarką „o wyjątkowej wyobraźni, bezsprzecznie W PIERWSZEJ LIDZE”. http://sklep.poradniak.pl/kategoria/katalog-wydawniczy/odkrywca-katherine-rundell
www.blogzaczytanejmamy.com
instagram @zaczytana.mama_books
Książka „Odkrywca ” Autor Katherine Rundell Ilustracje Hannah Horn Przełożył Paweł Łopatka Seria Latawiec Wydawnictwo Poradnia K Data Premiery 14.03.2018 Oprawa miękka Objętość grubasek (książki powyżej 200 stron) Dla Kogo dla samosi (dzieci w wieku: 6-101 lat) Ocena Ogólna wybitna O książce Uważaj, czego sobie...
Po "Odkrywcę" sięgałam z wielką nadzieją ale też...sceptycyzmem. Często przecież się zdarza, że kolejna powieść ulubionej autorki okazuje się słabsza lub wręcz nie warta wspomnienia. Przy literaturze młodzieżowej jest tak chyba częściej, bo dochodzą podobne wątki.
Piszę o kolejnej powieści, bo pierwsza książka Katherine Rundell - "Dachołazy" wbiła mnie w fotel. I głośno zaprzeczam - to nie jest typowa młodzieżówka. Niech przeczyta ją każdy.
Nie jestem pewna, czy da się ubrać w słowa piękno tej książki. Bo jeśli napiszę, że jest o grupie dzieciaków, które stworzyły swój własny "gang" chodzący jedynie po dachach budynków (i drzewach)? Intrygujące, ale nie oddaje pełni uczuć które są z czytelnikiem podczas jej czytania. Rozbawienie, strach, wzruszenie, oczekiwanie, zachwyt, zachwyt, zachwyt. I co jakiś czas "kapitalne zdania - świeże, zabawne, poruszające...Zawieszamy się nad nimi z uśmiechem - tak gada do nas świetna proza" (to z okładki, słowa Joanny Olech). Język jest delikatny, dosadny, lekko rozmarzony ale nie pretensjonalny.
Na całe szczęście "Odkrywca" to...dokładnie te same uczucia. Może trochę więcej przygód, I zmysł estetyczny jest zdecydowanie bardziej zaspokojony - każdy rozdział jest ozdobiony wspaniałymi ilustracjami
I znowu - opisanie historii nie pozwoli Wam zrozumieć głębi i kompletności tej książki. Czwórka dzieciaków rozbija się samolotem w puszczy amazońskiej. I oczywiście szukają sposobów na przetrwanie, a nawet na powrót do domu. To, czy im się uda i co czeka ich po drodze zostawiam bez komentarza - wierzę, że przeczytacie sami.
Z mojej strony zapamiętajcie tylko nazwisko autorki. I kupujcie w ciemno jej książki!
@kawazliterami na instagramie i wordpressie
Po "Odkrywcę" sięgałam z wielką nadzieją ale też...sceptycyzmem. Często przecież się zdarza, że kolejna powieść ulubionej autorki okazuje się słabsza lub wręcz nie warta wspomnienia. Przy literaturze młodzieżowej jest tak chyba częściej, bo dochodzą podobne wątki.
Piszę o kolejnej powieści, bo pierwsza książka Katherine Rundell - "Dachołazy" wbiła mnie w fotel. I głośno...
Bardzo przyjemna książka, z wartościowym i inteligentnym przekazem. Historia o podróżach, idealna na lato!
Na początku nie byłem przekonany co do wiarygodności historii, jednak z czasem pomijałem pewne nieścisłości... Pomimo wielu trudnych słów, jest to książka kierowana raczej do młodzieży w wieku 12-16 lat. Mimo wszystko mi również sprawiła dużo przyjemności. Przypomina trochę przygody Stasia i Nel ('W Pustyni i W Puszczy'), pomimo zupełnie innej tematyki i klimatu... Przeżywałem z bohaterami każdą chwilę, nie raz wstrzymując powietrze i czekając na pozytywny obrót wydarzeń...
Przez większość książki miałem problem z polubieniem jednej bohaterki (Con), ponieważ jej zachowanie było wredne i bardzo niestosowne. Irytowała mnie na tyle, że miałem nadzieję, że z krzaków wyskoczy dzikie zwierzę i zje ją na śniadanie...
Równie mocno z początku denerwował mnie najmłodszy z dzieci - Maks, ktory płaczem, gryzieniem lub obrzydliwym smarkiem z nosa, próbował załatwić każdą sprawę na swoja (i wyłącznie swoją) korzyść. Ale może to tylko dlatego, że nie przepadam za małymi dziećmi... ;)
Znajdziecie w tej książce wiele ciekawych momentów i chociaż zdecydowanie nie traktowałbym jej jako poradnika przetrwania w jungli, śmiało możecie podsunąć ja młodszym czytelnikom. ;)
Po recenzje tej i innych książek zapraszam na: www.mad2kat.wordpress.com
Bardzo przyjemna książka, z wartościowym i inteligentnym przekazem. Historia o podróżach, idealna na lato!
Na początku nie byłem przekonany co do wiarygodności historii, jednak z czasem pomijałem pewne nieścisłości... Pomimo wielu trudnych słów, jest to książka kierowana raczej do młodzieży w wieku 12-16 lat. Mimo wszystko mi również sprawiła dużo przyjemności. Przypomina...
Książka należy do kategorii literatury dla dzieci, ale raczej dla tych starszych, niż dla samych maluchów. Zaczynając ją czytać sama nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ponieważ jeszcze nie miałam przyjemności poznać wcześniejszej książki tej Autorki "Dachołazów".
Głównymi bohaterami jest czwórka dzieci: Fred, Lili, Con i najmłodszy z nich pięciolatek Maks, brat Lili. Poznajemy ich, gdy nagle na skutek wypadku samolotowego lądują w dżungli amazońskiej. Ich głównym celem staje się przede wszystkim przeżycie, są głodni, wyczerpani, bezradni i niestety daleko od domu. Z dnia na dzień zaczynają sobie jednak coraz lepiej radzić: zdobywają pożywienie, rozpalają ognisko, budują tratwę. W końcu trafiają nawet do dawnego, zaginionego miasta. Zdobywają też nowego współtowarzysza – leniwca! Będąc sami w puszczy skazani są tylko na siebie, na swoje umiejętności i wiedzę. Aby przeżyć, muszą ze sobą współpracować i sobie zaufać, a co za tym idzie muszą pozbyć się swojego egoizmu i pozbyć lęku czy strachu. Czasem muszą pokonać wstręt, jak chociażby jedząc robaki, larwy lub wkładając ręce do mrowiska. Muszą pomagać sobie, gdy jedno tonie lub wymaga innej opieki. Każde z dzieci jest inne i ma inną sytuację rodzinną: Fred to chłopak, którym ojciec, ciągle zajęty pracą, mało się interesował, a który pasjonuje się odkryciami i zdobywaniem wiedzy o otaczającym go świecie; Con to ciągle narzekająca dziewczynka, którą wychowuje ciotka na zmianę z zakonnicami; Lili, której rodzice to naukowcy, a ona sama wykazuje się wyjątkową opiekuńczością w stosunku do malutkiego i niesfornego brata Maksa.
To książka idealna dla starszych dzieci, typowa przygodowa lektura, która wciąga nie tylko dzieci, ale i dorosłych! Rozdziały są w miarę krótkie, więc w sam raz do przeczytania z dzieckiem przed snem. Ale wydanie jest też dobre dla dzieci, które próbują same zaczynać czytać, ponieważ litery są raczej większe. Początek każdego rozdziału opatrzony jest czarno-białą ilustracją, adekwatną do tematyki rozdziału. Lektura wciąga, jesteśmy ciekawi co stanie się za chwilę i czy naszym bohaterom uda się przeżyć te wszystkie przygody i wyjść z nich obronną ręką. Dzieci mogą się też dowiedzieć różnych ciekawostek z tego dzikiego świata jakim jest dżungla amazońska. Zresztą ja też nie wiedziałam wielu z nich, jak na przykład to, że małpy najpierw wkładały łapy do mrowiska, aby przeszedł je zapach mrówek, a dopiero później mogły iść do pszczół i podbierać im miód, bo dopiero wtedy pszczoły ich nie gryzły czując ten zapach. Albo na przykład, że leniwiec załatwia się raz na tydzień pozbywając się koło połowy swojej wagi…
Mnie książka wciągnęła, chociaż na początku ciężko było mi zacząć czytać, ponieważ język i styl tej opowieści nie należy do tych najłatwiejszych. Nie jest to oczywiście minus książki, wręcz przeciwnie. Chociaż przyznam się szczerze, że czytanie na głos nie należało do najłatwiejszych😊 Czytanie tej książki przypomniało mi jak kiedyś w dzieciństwie zaczytywaliśmy się z Bratem w książkach Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim. Wy też czytaliście jego przygody? My mieliśmy niektóre z tych książek jeszcze z biblioteczki naszego Taty:)
Jest to także książka z przesłaniem. Uzmysławia nam jak cenne są jeszcze te nieodkryte tereny naszej planety i powinniśmy o nie za wszelką cenę walczyć. Pokazuje nam, że przez ekspansję ludzi z innych stron świata, tamten kawałek świata powoli zostaje wyniszczany: przez choroby czy zniszczenia mechaniczne. I czasem lepiej pozostawić je bez ingerencji człowieka, ingerencji z zewnątrz. Dbajmy o naszą planetę!
Książka należy do kategorii literatury dla dzieci, ale raczej dla tych starszych, niż dla samych maluchów. Zaczynając ją czytać sama nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ponieważ jeszcze nie miałam przyjemności poznać wcześniejszej książki tej Autorki "Dachołazów".
Głównymi bohaterami jest czwórka dzieci: Fred, Lili, Con i najmłodszy z nich pięciolatek Maks, brat...
Kiedy dzieci rozbijają się się w puszczy amazonskiej muszą nauczyć się żyć w inny sposób. Czy dadzą sobie radę? Co ich spotka? I najwazniejsze, czy uda im się wrzucić do domu?
Kiedy dzieci rozbijają się się w puszczy amazonskiej muszą nauczyć się żyć w inny sposób. Czy dadzą sobie radę? Co ich spotka? I najwazniejsze, czy uda im się wrzucić do domu?
Książka ,,Odkrywca” to gatunek przygodowy, gdzie dzieci zmagają się z przyrodą i przetrwaniem w tak trudnych warunkach. Autorka w fenomenalny sposób przybliża nam świat dzikiej, egzotycznej fauny i flory. Stajesz się podróżnikiem, który odkrywa piękne miejsce, nieskażone przez niszczycielską działalność człowieka. W raz z bohaterami rozwiązujesz tajemnice, które mnożą się niczym mrówki. Mądra gra z czytelnikiem, jaką prowadzi z nami autorka, dodaje całej tej książce unikatowy wymiar, który jednocześnie pochłania się niczym hamburgera, delektując się jego smakiem i fakturą. Język jest lekki, lecz zarazem piękny co widać przy opisach przyrody. Uwielbiam styl Pani Rundell, która pisze tak uniwersalne powieści, pełne mądrości i przemyśleń. Tę pozycję nie sposób przypisać do konkretnej jednostki czytelniczej bowiem, każdy wyniesie z niej inne piękno i każdemu przypadnie do gustu niezależnie od wieku. Młodsi dowiedzą się o różnych ciekawostkach ze świata zwierząt i roślin , a dorosły będzie niczym ten podróżnik, zwiedzał dżungle, za pomocą przepięknych ilustracji, które towarzyszą nad od pierwszych stron. Kreacja bohaterów jest świetna, bo mamy do czynienia z bardzo mądrymi postaciami, które mimo młodego wieku są bystre i radzą sobie, rozwiązując wszelkie problemy, a świat przedstawiony jest wprost magiczny za sprawą piękna , dzikości i egzotyczności. Jakby tego było mało, autorka pod przykrywką wydawać by się mogło niepozornej historyjki ukryła piękne przesłanie: Na tym świecie każdy jest odkrywcą. Odkrywanie to nic innego jak uwaga lub (..) podróż w nieznane,a czasem- powrót do domu” Ta książka chwyci Cię za serce i zagnieździ się w Twoim umyśle. Gwarantuje Ci, że autorka nie da zapomnieć Ci o jej książkach , co udowodniła mi pisząc kolejną wspaniałą i refleksyjną powieść dla małych i dużych czytelników. Z niecierpliwością będę wypatrywać jej kolejnych książek, bo są cudownym biletem do świata pełnego emocji, przygód i mądrości.
Książka ,,Odkrywca” to gatunek przygodowy, gdzie dzieci zmagają się z przyrodą i przetrwaniem w tak trudnych warunkach. Autorka w fenomenalny sposób przybliża nam świat dzikiej, egzotycznej fauny i flory. Stajesz się podróżnikiem, który odkrywa piękne miejsce, nieskażone przez niszczycielską działalność człowieka. W raz z bohaterami rozwiązujesz tajemnice, które mnożą się...
Po bardzo dobrym spotkaniu z Dachołazami Katherine Rundell, byłam naprawdę ciekawa kolejnej powieści autorki. Byłam pozytywnie nastawiona, oczekiwałam wzruszeń, zaskoczeń i wielu przygód, skoro Odkrywca, to książka przygodowa dla dzieci i młodzieży. Hm... nieco się zawiodłam. Już wiem, że nie warto się nastawiać na nic, że lepiej rozpocząć lekturę z otwartym umysłem, bez jakichkolwiek oczekiwań wobec czegokolwiek.
W samolocie był jeden pilot i czwórka dzieci, które wcześniej się nie znała, a w trakcie podróży nawet nie zainteresowała poznaniem. Pech tak chciał, iż nastąpiła katastrofa lotnicza, pilot zginął, a dzieciaki muszą zadbać o siebie w amazońskiej dżungli. Czy dadzą sobie radę?
Przyznam szczerze, że lektura była dla mnie ciężka, nie chodzi o to, że jest ona dedykowana młodszemu czytelnikowi, ale autorka zrobiła tutaj wszystko, abym znielubiła większość z ocalałych dzieci. Rozumiem, że Rundell chciała stworzyć wyraziste postaci, że chciała pokazać zmianę zachodzącą w najtrudniejszych egzemplarzach i więź, jaka pojawiła się między młodzieżą, jaka być może nie miałaby prawa bytu, gdyby nie te trudne warunki przetrwania. Jednak wszystkich tych fochów, smarków i innych przechwał było dla mnie za wiele i męczyłam się podczas poznawania losów młodych bohaterów.
Con, Fred, Lila oraz Maksiu niejednokrotnie zaskakiwali mnie swoimi pomysłami, swoją zaradnością w amazońskiej dżungli, można z nich brać przykład, gdyż niejeden dorosły siadłby i płakał nad swoim losem, ale nie te dzieciaki, one zacisnęły szczęki (no prawie!) i walczyły. Autorka napisała swoją powieść przygodową z gracją, lekko i z wielką fantazją. Pokazała też to, jak wyglądało życie bohaterów przed wypadkiem, ukazała, że nie mieli idealnego życia i cała katastrofa może odmienić ich życie, być może na lepsze, być może dała szanse na pewne zmiany w postrzeganiu swojej przyszłości.
Odkrywca ma potencjał i to spory, ale ogólnie wszystko mi zgrzytało, irytowało i ciągle się łudziłam, że za chwilę się rozkręci, że za chwilę mnie historia wciągnie. Tak się nie stało, czekałam na koniec książki, aż będę miała tę przyjemność zakończyć ostatni rozdział.
Nie twierdzę, że już nigdy nie sięgnę po żadną powieść Katharine Rundell, jednak na ten moment mam dość jej prozy, choć Dachołazy były bardzo dobre. Być może młodsi czytelnicy odnajdą coś dla siebie w Odkrywcy, może zidentyfikują się z bohaterami i wczują w ten klimat przetrwania niczym z wypraw Beara Gryllsa, mnie się nie udało, a szkoda.
Po bardzo dobrym spotkaniu z Dachołazami Katherine Rundell, byłam naprawdę ciekawa kolejnej powieści autorki. Byłam pozytywnie nastawiona, oczekiwałam wzruszeń, zaskoczeń i wielu przygód, skoro Odkrywca, to książka przygodowa dla dzieci i młodzieży. Hm... nieco się zawiodłam. Już wiem, że nie warto się nastawiać na nic, że lepiej rozpocząć lekturę z otwartym umysłem, bez...
Pamiętacie "Dachołazy" - książkę, która podbiła serca wielu czytelników, w tym także moje? Dzisiaj przychodzę do was z recenzją najnowszej powieści Katherine Rundell, której od samego początku byłam ogromnie ciekawa. Śliczna okładka i zachęcający opis sprawiły, że nie byłam w stanie przejść obok tego tytułu obojętnie. Jeśli czytaliście "Dachołazy" i zastanawiacie się czy warto sięgnąć po "Odkrywcę" - zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie.
Fred zawsze marzył o tym, aby zostać odkrywcą, jednym z wielkich podróżników i dowódców wypraw, o których czytał i których bardzo podziwiał. Kiedy samolot, którym leci, rozbija się w Puszczy Amazońskiej, nagle jego marzenie może się spełnić. Wraz z Con, Lilą i Maxem, którzy również przeżyli katastrofę, musi poradzić sobie w dżungli, korzystając z wiedzy, którą zdobył dzięki lekturze przygodowych książek i znaleźć sposób na przetrwanie, a może i powrót do domu. Przerażone, głodne dzieci, które są od niego niewiele młodsze, bardzo liczą na jego wiedzę i zmysł przetrwania. Jednak czy to wystarczy, aby poradzić sobie w niebezpiecznej i nieprzyjaznej dzieciom puszczy?
Fabuła książki nie jest jakoś szczególnie mocno rozbudowana, ale pomimo tego jest naprawdę ciekawa i intrygująca. Wydawać by się mogło, że "Odkrywca" to tytuł skierowany tylko i wyłącznie do młodszych czytelników, jednak według mnie starsze osoby, również mogą czerpać z tej lektury nie tylko przyjemność, ale także pewne bardzo ważne wartości, o których często zapominamy w stale pędzącej do przodu codzienności. Warto czasem na moment się zatrzymać i poświęcić chwilę na zapoznanie z tak oryginalną powieścią.
Bohaterami tej książki są w zdecydowanej większości dzieci, dlatego powieść nabiera wyjątkowego klimatu i sprawia, że stajemy się dużo bardziej wyrozumiali względem błędów popełnianych przez tych małych i jeszcze niedoświadczonych przez życie bohaterów. Autorce udało się stworzyć intrygujące i bardzo mocno różniące się charaktery, które w obliczu trudnej sytuacji muszą nauczyć się ze sobą współpracować. Katherine Rundell we wspaniały sposób ukazuje jak początkowy dystans przeradza się w przyjaźń.
Autorka posługuje się prostym i bardzo przystępnym językiem, który z pewnością będzie doskonale zrozumiały także dla tych młodszych czytelników. "Odkrywca" to powieść, którą czyta się w błyskawicznym tempie, a jej lekturę dodatkowo urozmaicają piękne ilustracje.
Podsumowując - "Odkrywca" to przepiękna powieść o sile przyjaźni i marzeniach, które mogą spełnić się w najmniej oczekiwanym momencie. Książka, która przeniesie nas do czasów dzieciństwa i zapewni wiele przyjemnie spędzonych chwil. Według mnie "Odkrywca" jest jeszcze lepszy niż "Dachołazy", dlatego koniecznie musicie po niego sięgnąć.
Pamiętacie "Dachołazy" - książkę, która podbiła serca wielu czytelników, w tym także moje? Dzisiaj przychodzę do was z recenzją najnowszej powieści Katherine Rundell, której od samego początku byłam ogromnie ciekawa. Śliczna okładka i zachęcający opis sprawiły, że nie byłam w stanie przejść obok tego tytułu obojętnie. Jeśli czytaliście "Dachołazy" i zastanawiacie się...
Nie bardzo wiem, jak okazać sceptycyzm uszami, ale umówmy się, że ten cytat z „Odkrywcy” Katherine Rundell dobrze oddaje moje wrażenia po lekturze.
„Kolejna po rewelacyjnych Dachołazach powieść Katherine Rundell, zręcznie łącząca tajemnicę i przygodę” – napisała o „Odkrywcy” Joanna Olech w majowym numerze „Książek”. „Dachołazów” nie czytałam, ale czytałam pełne zachwytu recenzje. Akcja najnowszej, „wielokrotnie nagradzanej” powieści Rundell rozgrywa się w Ameryce Południowej. To przeważyło szalę. Kupiłam.
Naszych bohaterów – Freda, Constance, Lilę i jej pięcioletniego brata Maksa – poznajemy, gdy zmierzają drogą powietrzną do Manaus. Pilot sześcioosobowego samolociku ma „dziarskie włosy w nozdrzach”, co może wyjaśniać przyczynę katastrofy: „Pilot stęknął, sapnął i zamykając przepustnicę, zmniejszył prędkość. Zakaszlał, jakby się udławił.”
Dzieci wychodzą z katastrofy trochę nadpalone, ale bez szwanku. Aby przetrwać, wykorzystują wiedzę Freda: chłopiec zawsze marzył o tym, by zostać odkrywcą i przeczytał mnóstwo książek przygodowych. Również Lila nie jest (wbrew temu, co napisała Joanna Olech) ignorantką: jej mama (z wykształcenia botanik) dorastała w dżungli. Lila wie całkiem sporo o miejscowej faunie, a jej wiedza często okazuje się przydatna, mimo iż dziewczynka czasami ma „płacz na końcu nosa”.
Podążając za mrówkami, dzieci docierają do wody i oczywiście natychmiast w niej nurkują – w amazońskiej dżungli! Piją tę wodę haustami, jakby nigdy nie oglądały programów Wojciecha Cejrowskiego. Woda przyjemnie chłodzi „poranione nogi”, ale co tam piranie: „Jeśli tylko nie poleci nam w wodzie krew, nie zwrócą na nas uwagi”. Może i tak, nie wiem. Nigdy nie moczyłam poranionych nóg w Amazonce. Katherine Rundell zrobiła natomiast pisarski rekonesans i odwiedziła Amazonię osobiście.
Dzieci docierają do zaginionego starożytnego miasta i spotykają tam gburliwego Odkrywcę – kto czytał „Zaginione miasto Z”, bez trudu rozpozna historię, którą inspirowała się autorka. Odkrywca, w przerwach między groźbami i proekologicznymi wykładami (brzmiącymi bardzo sztucznie), zdradza im kilka sposobów na przetrwanie, a na koniec użycza swego samolotu, by mogły dotrzeć do Manaus:
„Chłopiec otworzył przepustnicę, kierując dziób maszyny prosto w strach i do domu.”
Bardzo lubię książki przygodowe, zwłaszcza gdy ich akcja rozgrywa się w Amazonii. Wiele jestem w stanie wybaczyć ich autorom. W przypadku „Odkrywcy” Katherine Rundell nie umiem powiedzieć, co we mnie przeważa: rozczarowanie książką czy zdumienie po lekturze jej recenzji. Zaiste, z mojej twarzy (a może nawet i z uszu) bije sceptycyzm…
„Z jej twarzy, a nawet uszu, bił sceptycyzm.”
Nie bardzo wiem, jak okazać sceptycyzm uszami, ale umówmy się, że ten cytat z „Odkrywcy” Katherine Rundell dobrze oddaje moje wrażenia po lekturze.
„Kolejna po rewelacyjnych Dachołazach powieść Katherine Rundell, zręcznie łącząca tajemnicę i przygodę” – napisała o „Odkrywcy” Joanna Olech w majowym numerze „Książek”....
Książka"Odkrywca" Katherine Rundell jest jeszcze lepsza
niż poprzednia pozycja tej autorki.
W wyniku katastrofy samolotu trójka 12-latków i jeden 5-latek trafiają do amazońskiej dżungli.
Żadne z nich nie ma podróżniczych doświadczeń ani odpowiednich wiedzy i umiejętności.
Mimo to próbują przeżyć, a nawet planują powrót do domu.
Czy im się to uda? I czy ktoś im w tym pomoże?
Dżungla amazońska to nie jest bułka z masłem.
Bohaterowie są brudni, głodni, niewyspani, podrapani.
Mają otartą skórę i podarte ubrania. Ranią ich ciernie, kąsają owady.
Dzieci różnią się charakterem i często mają różne zdania.
Wszystkiego muszą się dopiero nauczyć.
Jak zbudować szałas albo tratwę?
Co można jeść, jak przyrządzać pająki?
Jak podebrać mód pszczołom, jak łapać ryby?
Jak zrobić dzidę, jak wykorzystać jelita ptaka, jak polować?
Rundell niczego nie upiększa, opisy są dość realistyczne.
Akcja się rozwija niezbyt szybko, dzieci się zmieniają, relacje też.
Więcej nie zdradzę ;-p
Książka jest świetna! Czyta się ją szybko i z wielkim zainteresowaniem.
Czasem zgrzytnęło mi jakieś sformułowanie / zdanie (czy to wina tłumaczenia?),
ale gorąco polecam tę lekturę wszystkim starszym dzieciom / młodszym nastolatkom,
marzącym o podróżach / przygodach / przyrodzie lub po prostu lubiącym czytać! :-)
Mnie książka nie tylko się podobała, ona mnie wciągnęła i zaskoczyła!
Dodatkowym atutem są ilustracje Hannah Horn!
Spójrzcie na tę przepiękną okładkę! Dostrzeżcie szczegóły.
Ilustracje wewnątrz książki są czarno-białe, ale równie piękne
i kuszą, by wziąć flamastry / kredki i natychmiast je pokolorować ;-)
Książka"Odkrywca" Katherine Rundell jest jeszcze lepsza
niż poprzednia pozycja tej autorki.
W wyniku katastrofy samolotu trójka 12-latków i jeden 5-latek trafiają do amazońskiej dżungli.
Żadne z nich nie ma podróżniczych doświadczeń ani odpowiednich wiedzy i umiejętności.
Mimo to próbują przeżyć, a nawet planują powrót do domu.
Czy im się to uda? I czy ktoś im w tym...
Czwórka dzieci w wyniku wypadku samolotowego, trafia w sam środek puszczy amazońskiej. Zdani na samych siebie, próbują przetrwać w groźnej i nieprzewidywalnej dżungli. Ale mając siebie, głowę pełną pomysłów i bogatą wyobraźnię – cóż złego mogłoby się stać?
Jedno z nich – Fred – pragnie zostać odkrywcą, tak więc rozbicie się pośrodku niczego jest dla niego początkiem wymarzonej przygody. Co prawda za towarzyszy ma rówieśników, którzy niezbyt chętnie garną się do niepewnej podroży, ale nic nie może być całkowicie idealne, prawda? Na szczęście zaczynają się przekonywać i współpracować ze sobą, by przeżyć i wrócić do domu.
„Żeby zostać odkrywcą, nie trzeba wyprawiać się do puszczy. Na tym świecie każdy jest odkrywcą. Odkrywanie to nic innego jak uwaga. Wzmożona. Właśnie tego oczekuje od was Ziemia. Jak najbaczniej obserwując otoczenie, na sto procent nie wpadniecie w tarapaty.”
Katherine Rundell mogła być znana polskim czytelnikom ze swojej poprzedniej książki – „Dachołazów”, pełnej optymizmu historii o poszukiwaniach korzeni. „Odkrywca” – historia równie napawająca optymizmem, co wcześniejsza. Równie dobra i wzruszająca, a nagrody, które za „Odkrywcę” otrzymała, tylko potwierdzają jej umiejętności i talent.
Powieść pełna przygód, potrafi przyciągnąć uwagę czytelników ani trochę nie tracąc na realności. Nie ma więc potworów, a jeśli dzieci robią coś niezwykłego, to jest to jak najbardziej zgodne z ich charakterem. Jeśli coś wydaje się być niemożliwym, to jest niemożliwym jedynie w głowie młodego bohatera, bojącego się ryzyka.
Do tego – co jest absolutnie cudowne – mnóstwo pomysłów, jakie przychodzi dzieciom do głowy, bierze się z książek. Fred całe swoje wyobrażenie o tym, jak wygląda odkrywanie i przeżywanie przygód, bierze z powieści, którymi się zaczytuje. Z jednej strony, więc zastanawia się, co na jego miejscu zrobiłby jeden z jego ukochanych bohaterów, po czym próbuje wcielać te rozwiązania w życie. Zaś z drugiej strony – „Odkrywca” ciekawie koresponduje z motywami przygodowymi, będąc trochę laurką złożoną przygodówkom. Laurką, co trzeba dodać, pełną miłości.
Nie można też nie wspomnieć o ilustracjach. Świetnie komponują się z historią, niejednokrotnie dopełniają ją, tworząc zwartą całość. I w przeciwieństwie do niektórych książek ilustrowanych – nie ma tu ani jednej zbędnej grafiki – i każda jest związana z treścią. Poza tym są po prostu piękne – Hannah Horn wykonała świetną pracę.
„Odkrywca” jest miłą lekturą, jedną z takich, po której przeczytaniu czytelnik ma ochotę zacząć ją czytać od początku, by ponownie przeżyć tę sympatyczną przygodę. To taka „feel-good book”, idealna zarówno dla młodszych czytelników, jak i dla dorosłych potrzebujących odrobiny optymizmu i beztroskiej historii.
Opinia także na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/239597,odkrywca
Czwórka dzieci w wyniku wypadku samolotowego, trafia w sam środek puszczy amazońskiej. Zdani na samych siebie, próbują przetrwać w groźnej i nieprzewidywalnej dżungli. Ale mając siebie, głowę pełną pomysłów i bogatą wyobraźnię – cóż złego mogłoby się stać?
Jedno z nich – Fred – pragnie zostać odkrywcą, tak więc rozbicie się pośrodku niczego jest dla niego początkiem...
Historia „Odkrywcy” rozpoczyna się, kiedy czwórka dzieci przelatuje niewielkim samolotem nad dżunglą. Nagle pilot umiera, samolot rozbija się, a z wraku wydostają się umorusani krwią i osoleni bohaterowie: Fred – marzący o przygodzie i łaknący uwagi swojego ojca, Con – wiecznie naburmuszona blondynka, Lila – posiadająca rozległą wiedzę o zwierzętach i jej młodszy brat – Maks.
I choć skrócony opis może się wydawać drastyczny jak na powieść dla dzieci, to tylko wstęp do wspaniałej przygody, pełnej egzotycznych zwierząt i rośli. Bohaterowie, aby przetrwać na nieznanym sobie terenie, muszą nauczyć się współpracy, zaufania, wykorzystywania talentów, słuchania siebie nawzajem.
To wyjątkowa książka, opowiadająca o sile przyjaźni i walce z własnymi słabościami, okraszona ciekawostkami i barwnymi opisami. To pozycja którą można czytać maluchowi do poduszki i po którą starsze dziecko chętnie sięgnie samodzielnie. Jest bogata w walory edukacyjne. Dodatkowo została wzbogacona o czarno-białe ilustracje, które mogą posłużyć za kolorowanki.
Zakochałam się w tej książce. I mam nadzieję, że kiedy mój synek podrośnie, podzieli moje zdanie.
Historia „Odkrywcy” rozpoczyna się, kiedy czwórka dzieci przelatuje niewielkim samolotem nad dżunglą. Nagle pilot umiera, samolot rozbija się, a z wraku wydostają się umorusani krwią i osoleni bohaterowie: Fred – marzący o przygodzie i łaknący uwagi swojego ojca, Con – wiecznie naburmuszona blondynka, Lila – posiadająca rozległą wiedzę o zwierzętach i jej młodszy brat –...
Urocza była to podróż... niebezpieczna, wzruszająca, pouczająca. Czytając ją z rozrzewnieniem przypomniały mi się książki pana Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego, od których zaczęła sie moja miłość do czytania.. Ta opowieść też była usiana przygodą na każdej stronie, ale dodatkowo była niezwykle urocza i momentami bardzo wzruszająca. Myślę, że każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. A dodatkowo pozostawia Czytelnika z pytaniem "jak ratować ten nasz piękny świat...?" Polecam!
Urocza była to podróż... niebezpieczna, wzruszająca, pouczająca. Czytając ją z rozrzewnieniem przypomniały mi się książki pana Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego, od których zaczęła sie moja miłość do czytania.. Ta opowieść też była usiana przygodą na każdej stronie, ale dodatkowo była niezwykle urocza i momentami bardzo wzruszająca. Myślę, że każdy czytelnik...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🌎Odkrywca🦎🦥
Co byście powiedzieli na survival w puszczy amazońskiej ?
Taka przygoda trafiła się 4 dzieci które przetrwały z katastrofy lotniczej.
Fred który zawsze pragnął być odkrywca i ma bzika na punkcie wypraw będzie miał nielada zadanie. Nie tylko będzie musiał zadbać o siebie ale również o innych. Dzieciaki znajdują się pośrodku dosłownego buszu i dziczy. Co jeść, gdzie znaleźć schronienie. Jak szukać drogi ? Wszystko zmienia się z czasem jak natrafiają na ślady czyjeś obecności. Mają prowizoryczny dach nad głową i trochę pomocnych narzędzi. Ale tak naprawdę skąd wezmą wodę pitną i jedzenie? Zwłaszcza że w ich grupie jest mały chłopiec Maks który wymaga opieki.
Dzieci są na skraju wyczerpania, zmęczenia i rozpaczy..aż pewnego dnia pojawia się on, wielki potężny facet ubrany w skórę i furo, który wygląda jak tubylec i pirat. Na początku dzieci nieufnie podchodzą do kontaktu z obcym. Z dnia na dzień przekonują się że nie jest taki zły pomaga im zdobyć jedzenie, i stawia ich trochę na nogi by doszli do siebie. Obcy nie chce się przyznać co tu robi ani kim jest jak również zakazuje dzieciom powiedzenia komukolwiek o nim i tym miejscu. I tak mijają dni na zwiedzaniu, poznawaniu dzikiej fauny i flory aż do momentu jak Maksa pokąsały jadowite mrówki 🐜 chłopiec jest w potężnym niebezpieczeństwie, jeśli nie otrzyma fachowej pomocy może stracić życie...
Jak potoczą się dalej ich losy czy obcy Odkrywca pomoże im uwolnić się z puszczy?
Czy uratują Maksa?
Co oznacza tajny znak?
Książka przepełniona przygodami, mega przyjaźnią na lata. Wiarą w dobro człowieka i nadzieja na lepsze jutro.
Świetny survival dla dużych i małych .
Przygodo przybywaj 🛩️
Dziękujemy wydawnictwu @poradnia_k_wydawnictwo za wspaniałą przygodę i survival 🗺️
🌎Odkrywca🦎🦥
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo byście powiedzieli na survival w puszczy amazońskiej ?
Taka przygoda trafiła się 4 dzieci które przetrwały z katastrofy lotniczej.
Fred który zawsze pragnął być odkrywca i ma bzika na punkcie wypraw będzie miał nielada zadanie. Nie tylko będzie musiał zadbać o siebie ale również o innych. Dzieciaki znajdują się pośrodku dosłownego buszu i dziczy. Co jeść,...
Historia ciepła,przyjemna o dzieciach,które lecą samolotem i się rozbijają.
Przygodę niepowtarzalną,fajną przeżywałam i poczułam się jakbym była odkrywcą odkrywała coś ciekawego.
Z przyjemnością przeczytałam tą cudowną książkę.
Historia ciepła,przyjemna o dzieciach,które lecą samolotem i się rozbijają.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzygodę niepowtarzalną,fajną przeżywałam i poczułam się jakbym była odkrywcą odkrywała coś ciekawego.
Z przyjemnością przeczytałam tą cudowną książkę.
Choć być może trudno w to uwierzyć, lektura "Odkrywcy" dała mi jeszcze więcej satysfakcji niż "Dachołazy". Dlatego ogromnie polecam książki Katherine Rundell jako odtrutkę na powtarzalność w książkach dla młodszych czytelników - tu wszystko idealnie się komponuje! Temat zaczaruje, bohaterowie zabiorą w niesamowitą przygodę, a wszystko co wydarzy się po drodze nie pozwoli przerwać lektury przed ostatnią stroną. Dodatkowo autorka z niesamowitą zręcznością wplata w naszą przygodę w puszczy wątek ekologii i ochrony zasobów.
Płeć ani wiek bohaterów nie wpływa na radość z lektury, którą czerpać będą zarówno młodsi jak i starsi czytelnicy. Nie ma tu też wątków fantastycznych, poza oczywistym - spada samolot w głuszy, a dzieci przeżywają i próbują sobie poradzić w puszczy, więc sądzę, że ta książka pani Rundell znajdzie zwolenników wśród miłośników klasycznych przygodówek.
Jestem pod sporym wrażeniem i poproszę więcej takich książek!
PS Dyskusja nad smakiem ptaszników robi wrażenie. :D
Choć być może trudno w to uwierzyć, lektura "Odkrywcy" dała mi jeszcze więcej satysfakcji niż "Dachołazy". Dlatego ogromnie polecam książki Katherine Rundell jako odtrutkę na powtarzalność w książkach dla młodszych czytelników - tu wszystko idealnie się komponuje! Temat zaczaruje, bohaterowie zabiorą w niesamowitą przygodę, a wszystko co wydarzy się po drodze nie pozwoli...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKojarzycie serial Lost święcący triumfy kilka ładnych lat temu? Samolot spada na tajemnicza i bezludną wyspę, a pasażerowie pozostawieni sami sobie muszą poradzić sobie w niezbyt przyjaznej dżungli. Bardzo podobny konspekt przyjęła Katherine Rundell w swojej powieści
Czworo dzieci leci do Manaus, brazylijskiego miasta. W trakcie lotu pilot traci przytomność, ale dzieciom udaje się ujść z życiem. Pozostawieni sami sobie w środku amazońskiej puszczy walczą o przetrwanie i przede wszystkim o powrót do domu. Początkowo skłócona grupa, zaczyna ze sobą współpracować, by wspólnie stawić czoło niebezpieczeństwom. Przed dziećmi postawiona zostaje masa wyzwań i przygód, które przeraziłyby niejednego dorosłego.
Odkrywca to przede wszystkim fantastyczna powieść przygodowa skierowana do dzieci. Akcję podkręca nie tylko fantastyczne tło, jakim jest pełna niebezpieczeństw puszcza amazońska, ale też czwórka niezwykłych i zupełnie różnych od siebie bohaterów. Con jest wyniosłą i zapatrzoną w siebie dziewczyną, która jednak ma fotograficzną pamięć przydającą się podczas wyprawy. Fred to żądny przygód chłopiec uwielbiający książki podróżnicze, dzięki czemu posiada sporą wiedzę. Lila to delikatna, bardzo opiekuńcza dziewczyna, mająca niesamowite podejście do zwierząt i swojego młodszego brata Maxa, malucha będącego najmłodszym uczestnikiem niecodziennej przygody.
W książce Rundell porusza przede wszystkim temat współpracy. Pokazuje, że bez niej ani rusz. Kłótnie do niczego nie prowadzą, jedynie podjęcie wspólnych decyzji daje jakieś rozwiązanie. Dodatkowo autorka porusza także ważną kwestię dotyczącą eksploatacji zasobów środowiskowych związaną z grabieżą podczas odkryć geograficznych. Wspaniale, że dzieci są uświadamiane o tym aspekcie w książkach przeznaczonych dla nich, które właściwie stanowić mają czystą rozrywkę.
Odkrywca to kolejna mądra i pouczająca powieść Katherine Rundell, która ma w sobie wielki potencjał i z pewnością oczaruje młodego czytelnika.
Kojarzycie serial Lost święcący triumfy kilka ładnych lat temu? Samolot spada na tajemnicza i bezludną wyspę, a pasażerowie pozostawieni sami sobie muszą poradzić sobie w niezbyt przyjaznej dżungli. Bardzo podobny konspekt przyjęła Katherine Rundell w swojej powieści
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzworo dzieci leci do Manaus, brazylijskiego miasta. W trakcie lotu pilot traci przytomność, ale dzieciom...
Świetna pozycja, czyta się horrendalnie szybko, końcówka uczy miłości, więc mi jako romantyczce podobała się baaardzo
Świetna pozycja, czyta się horrendalnie szybko, końcówka uczy miłości, więc mi jako romantyczce podobała się baaardzo
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKatherine Rundell jest pierwszą pisarką, której książki moje dziecko wyczuwa na kilometr. Sama je wyszukuje, sama zdobywa informacje o Autorce i sama kompletuje swoją biblioteczkę mnie pozwalając łaskawie ustawić się w kolejce do lektury. Co robię bez szemrania, ponieważ gdybym miała jednym słowem określić książki K. Rundell – powiedziałabym, że są po prostu niesamowite, zarówno dla dziewięcioletniego dziecka, jak i dla dorosłego. Mamy już „Dachołazy” i „Złodziejaszki”, a w kolejce czeka wytęskniona „Wilczerka”. Teraz nadszedł czas na „Odkrywcę” i przyznam, że przez moment myślałam, iż jest to książka typowo chłopięca. Pomyłka, ponieważ te akurat książki są dla każdego, dosłownie. Ukazane nakładem wydawnictwa Poradnia K zawierają w sobie wszystko to, co powinna mieć prawdziwa literatura. Są wyjątkowe, uniwersalne i ponadczasowe, a sądząc po tym, jak szybko znikają z półek – nie tylko my tak uważamy.
Bohaterowie „Odkrywcy” to czworo dzieci, które udają się w podróż małym, sześcioosobowym samolotem do miasteczka Manaus znajdującego się w środku amazońskiej dżungli. W trakcie lotu dochodzi do katastrofy, z której tylko dzieci uchodzą z życiem. Zupełnie same, jedynie w tym, co mają na sobie, bez jedzenia i picia, muszą zmierzyć się z ogromem dżungli i niebezpieczeństwem czyhającym na każdym kroku. Najstarszy Fred uwielbia książki podróżnicze i jego życiowym marzeniem jest być odkrywcą, dlatego niejako staje się liderem małej grupki. Con to dziewczynka o niesamowitej pamięci fotograficznej, jednak niezbyt sympatyczna i okazująca swoje niezadowolenie wszem i wobec. Chociaż bardzo odważna. Lila i mały, pięcioletni Maks są rodzeństwem; dziewczynka posiada ogromną wiedzę, natomiast Maksiu to po prostu mały, przerażony sytuacją chłopiec, który ogromnie tęskni za rodzicami. Dzieci robią wszystko, aby przeżyć w dżungli i dostać się do Manaus, gdzie czeka na nich ocalenie. Jednak zanim przejdą do realizacji swojego planu przeżyją całe mnóstwo przygód: zmierzą się z niebezpieczeństwem, będą zmuszeni do zbudowania sobie miejsca na nocleg i zdobycia pożywienia. Niejeden czytelnik obruszy się ze wstrętem (i fascynacją!!) na opisy scen, kiedy dzieci muszą zjeść to, co udało im się upolować, ale jednocześnie odkryje, że jest to jedyny sposób na przeżycie. Będą także budowali tratwę i pływali wśród piranii, wspinali się na wysokie drzewa w poszukiwaniu leśnych pszczół, przeżyją pożar dżungli i wiele, wiele innych przygód, z których każda kolejna jest straszniejsza od poprzedniej. Czworo zupełnie sobie obcych dzieci będzie musiało schować dumę do kieszeni, wykazać się odwagą, a przede wszystkim aby przeżyć będą musieli stworzyć drużynę i zaufać sobie wspólnie podejmując decyzje. Wiąże się to z umiejętnością współpracy, a ze współpracą wśród dzieci ( i dorosłych też) wiadomo, różnie bywa. Są pozostawieni samym sobie i mogą liczyć tylko na siebie. Czwórka dzieci w bezkresnej Amazonii.
Książka jest pięknie wydana. Miękka okładka, standardowej wielkości czcionka i większe odstępy między wersami sprawiają, że czyta się lekko i płynnie, chociaż tekstu jest mnóstwo. Podzielona na rozdziały i urozmaicona czarno-białymi ilustracjami jakby żywcem wyjętymi z dżungli.
Nie można nie wspomnieć o języku Autorki. Jest tak wspaniały i bogaty, a porównania tak idealne i tak uderzające w sedno, że chwilami traci się dech z wrażenia i zachwytu. A wyobraźnia…wyobraźnia, moi drodzy, podczas lektury tej książki po prostu szaleje. To dzięki opisom i porównaniom właśnie, których chyba nie znajdziecie w żadnej innej książce, co czyni powieści K. Rundell tak wyjątkowe. Przecież Autorka sama wychowała się w Zimbabwe, w całkiem bliskim kontakcie z dziką przyrodą, więc prawdziwie zna tematykę natury nieskażonej ręką człowieka. Wartość książki stanowi również poruszenie tematu ciemnej strony odkryć geograficznych i ich rabunkowego charakteru oraz zachęta do refleksji i pomocy w ratowaniu amazońskiej dżungli. No i zanim po raz kolejny zachęcimy do przeczytania – musimy po prostu wspomnieć, że „Odkrywca” w 2017 roku zdobył prestiżową Costa Award w kategorii Children’s Book. Nie wahajcie się więc. Warto. Książka jest przeznaczona dla starszych dzieci, 12+.
Katherine Rundell jest pierwszą pisarką, której książki moje dziecko wyczuwa na kilometr. Sama je wyszukuje, sama zdobywa informacje o Autorce i sama kompletuje swoją biblioteczkę mnie pozwalając łaskawie ustawić się w kolejce do lektury. Co robię bez szemrania, ponieważ gdybym miała jednym słowem określić książki K. Rundell – powiedziałabym, że są po prostu niesamowite,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNic nie napiszę. Tylko tyle, że książka posiada cudowne obrazki. I że, oczywiście, warto ją przeczytać.
Nic nie napiszę. Tylko tyle, że książka posiada cudowne obrazki. I że, oczywiście, warto ją przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nieco niepozorna, nie ma zbyt wartkiej akcji i opisów mrożących w żyłach, a mimo to urzeka swoją głębią, przemyśleniami i rozwojem przyjaźni.
Książka nieco niepozorna, nie ma zbyt wartkiej akcji i opisów mrożących w żyłach, a mimo to urzeka swoją głębią, przemyśleniami i rozwojem przyjaźni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzekaz historii na 10 gwiazdek, bezapelacyjnie <3
Jeżeli zaś chodzi o samą opowieść... Trzeba wspomnieć, że historia ta w większości przypadków przeczy wszelkiej logice a wiem, że co niektórych może to drażnić. Mimo,że nie ma tu smoków oraz innych elfów książka sprawia wrażenie mocno fantastycznej ale czy to źle? Nie koniecznie! W końcu ma zapewnić nam rozrywkę.
To co jest, moim zadaniem, najgorsze w tej książce to BOHATEROWIE. Wiadomo, dzieciaki ale już dawno, w książce dedykowanej młodszym czytelnikom, nie spotkałam tak denerwujących, nie sympatycznych bohaterów. Naprawdę ! Przez to książkę nie czytało mi się dobrze.
Przekaz historii na 10 gwiazdek, bezapelacyjnie <3
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli zaś chodzi o samą opowieść... Trzeba wspomnieć, że historia ta w większości przypadków przeczy wszelkiej logice a wiem, że co niektórych może to drażnić. Mimo,że nie ma tu smoków oraz innych elfów książka sprawia wrażenie mocno fantastycznej ale czy to źle? Nie koniecznie! W końcu ma zapewnić nam rozrywkę.
To co...
W wakacje trafiła w nasze ręce najnowsza powieść Katherine Rundell ” Odkrywca” o niesamowitych przygodach czterech dzieciaków w Puszczy Amazońskiej. Historia rozpoczyna się katastrofą lotniczą gdzieś w Amazonii, którą przeżyła czwórka dzieci – Fred , Con, Lilia i Maks. Od tego momentu ich losy splatają się. Każdy z innym charakterem i osobowością, próbują wspólnie przeżyć w dżungli i wrócić do domu.
Odkrywca. Fred
Najstarszy z dzieci Fred, marzy o byciu sławnym odkrywcą, przeczytał wiele książek i nie raz wiedza z nich przyda się naszej grupce bohaterów. Czuje się odpowiedzialny za wszystkich, za ich zdrowie i bezpieczeństwo. Często podejmuje trudne decyzje, ryzykuje swoim życiem by inni mieli co jeść, pić i by byli bezpieczni.
Odkrywca. Con
Wszystko się jej nie podoba, każdy pomysł poddaje dyskusji, praktycznie zawsze jest przeciwna i mocno argumentuje swoje zdanie. Jest uparta, ale też odważna. Kiedy trzeba zakasać rękawy i wspiąć się na drzewo by pomóc Fredowi, robi to bez zastanowienia. Okazuje się także, że Con ma niesamowitą pamięć fotograficzną i dzięki niej, grupa nie błądzi w dżungli.
Odkrywca. Lila i Maks
Lila i Maks to rodzeństwo, które przypomina mi moje dzieciaki. Raz nienawiść, raz miłość do grobowej deski. Maks jako najmłodszy z całej grupy, pięciolatek, nieraz przyprawia o dreszcze pozostałą trójkę. Do tego potrafi spostrzec to, czego inni nie zauważyli. Natomiast Lila to dziewczynka bardzo opiekuńcza, która podobnie jak Fred czuje odpowiedzialność za młodszego brata i grupę. Okazuje się, że Lila także sporo wie na temat roślin i zwierząt w dżungli, dzięki czemu mogą posilić się np. naleśnikami z czerw z nasionami kakaowca.
Przygody całej czwórki zapierają dech w piersiach. Nierzadko stają przeciwko trudnym wyzwaniom, gdzie dorosły by spanikował, a co dopiero dzieci. No bo kto na co dzień zjada ptaszniki z rusztu? Dzięki ich uporowi i zawziętości udaje się przetrwać w dżungli, w której czeka ich wiele chwil grozy, zadumy nad otaczającym ich pięknem oraz beztroskiej zabawy. Na zawsze ich losy połączy pewna tajemnica.
Odkrywca to książka o pokonywaniu swoich słabości, o odwadze ukrytej głęboko w każdym z nas, o przyjaźni, o tęsknocie, o odpowiedzialności i o niełamaniu obietnic.
https://wrolimamy.pl/recenzja/odkrywca-powiesc-przygodowa-katherine-rundell/
W wakacje trafiła w nasze ręce najnowsza powieść Katherine Rundell ” Odkrywca” o niesamowitych przygodach czterech dzieciaków w Puszczy Amazońskiej. Historia rozpoczyna się katastrofą lotniczą gdzieś w Amazonii, którą przeżyła czwórka dzieci – Fred , Con, Lilia i Maks. Od tego momentu ich losy splatają się. Każdy z innym charakterem i osobowością, próbują wspólnie przeżyć w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCudo!!! Wciągnęłam w pół dnia :) Intrygująca historia i mądre przesłanie. Polecam dla małych i dużych - a zwłaszcza dla tych ciągle marzących o byciu odkrywcą! :)
Cudo!!! Wciągnęłam w pół dnia :) Intrygująca historia i mądre przesłanie. Polecam dla małych i dużych - a zwłaszcza dla tych ciągle marzących o byciu odkrywcą! :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI kolejna odłożona...
Lubię dawkę fantastyki w powieściach, ale katastrofa samolotu, w której nie ma ofiar - to już ponad moje siły...
Odłożona.
I kolejna odłożona...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię dawkę fantastyki w powieściach, ale katastrofa samolotu, w której nie ma ofiar - to już ponad moje siły...
Odłożona.
Ciekawa fabula, ale nie zachwycila mnie tak, jak sie tego spodziewalam po opiniach. Bardzo meczyl mnie jezyk powiesci - moze to kwestia tlumaczenia, ale czesto musialam zdanie przeczytac dwa razy, zeby zrozumiec, o co chodzi. W przypadku ksiazki dla dzieci jest to mocno nie wskazane!
Ciekawa fabula, ale nie zachwycila mnie tak, jak sie tego spodziewalam po opiniach. Bardzo meczyl mnie jezyk powiesci - moze to kwestia tlumaczenia, ale czesto musialam zdanie przeczytac dwa razy, zeby zrozumiec, o co chodzi. W przypadku ksiazki dla dzieci jest to mocno nie wskazane!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Odkrywca" autor Katherine Rundell wyd. Poradnia K
"Każdy człowiek na ziemi jest odkrywcą..."
Czworo, dotąd zupełnie obcych sobie dzieci znajduje się na pokładzie małej awionetki. Ich jedynym wspólnym mianownikiem jest cel - Manaus, największe miasto Amazonii, to tam bohaterowie książki zmierzają. Wskutek zasłabnięcia pilota, samolot pikuje wprost do paszczy amazońskiej dżungli. Troje 12-latków Fred, Con i Lila oraz jej 5-letni brat Max wychodzą z katastrofy poturbowani, lecz uchodzą z życiem. Niestety takiego szczęścia nie miał pilot. Dzieci zdane wyłącznie na siebie, muszą zawalczyć o życie w nieznanym i totalnie dzikim otoczeniu. Potrzebują pożywienia, wody, bezpiecznego dachu nad głową i transportu do Manaus, bo tam w dalszym ciągu chcą dotrzeć. Los nie jest dla nich łaskawy i wystawia całą czwórkę na wielką próbę, a jednocześnie największą przygodę życia. Jak długo dżungla będzie ich domem? Jak poradzą sobie z niesfornym 5-latkiem i czy w ogóle dzieci przeżyją?
Opowieść o przygodach czwórki dzieci rozwija wyobraźnie i sprawia, że czytelnik całym sobą przenosi się do dżungli. Autorka w bardzo trafny sposób ukazuje ważne życiowe wartości takie jak przyjaźń, wsparcie czy wytrwałość. Dzieci nauczą się również, że dzięki współpracy można wiele osiągnąć. Zawarte w opowieści słowa, były czasem dość trudne jak na książkę dziecięco-młodzieżową. Ilustracji jako takich w niej nie znajdziecie, jednak każdy rozpoczynający się rozdział, ozdobiony jest czarno-białymi rysunkami. Łobuzowi "Odkrywca" bardzo się spodobał, z niecierpliwością czekał końca, by dowiedzieć się, jak potoczyły się losy bohaterów. Był bardzo przejęty zwrotami akcji, dramaturgią, acz były również momenty gdzie parskał śmiechem pod nosem. Mnie z kolei czytało się ciężko, trudno mi napisać czym to było spowodowane, czy tygodniową przerwą, podczas której Łobuz wyjechał na ferie, czy po prostu nudnymi fragmentami? Nie podzielam, aż takiego zachwytu, z jakim spotkałam się w internecie, ale polecam jako oderwanie się od rzeczywistości. Dzieciakom na pewno się spodoba, zresztą przeczytajcie sami! :)
"Odkrywca" autor Katherine Rundell wyd. Poradnia K
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Każdy człowiek na ziemi jest odkrywcą..."
Czworo, dotąd zupełnie obcych sobie dzieci znajduje się na pokładzie małej awionetki. Ich jedynym wspólnym mianownikiem jest cel - Manaus, największe miasto Amazonii, to tam bohaterowie książki zmierzają. Wskutek zasłabnięcia pilota, samolot pikuje wprost do paszczy amazońskiej...
Genialna przygodówka! W starym stylu. I z ekologicznym przesłaniem. Bardzo polecam!
Genialna przygodówka! W starym stylu. I z ekologicznym przesłaniem. Bardzo polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążką zadająca nam pytanie czy zawsze być odkrywcą wiązać się musi z rozgłosem.
Książką zadająca nam pytanie czy zawsze być odkrywcą wiązać się musi z rozgłosem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towww.blogzaczytanejmamy.com
instagram @zaczytana.mama_books
Książka „Odkrywca ” Autor Katherine Rundell Ilustracje Hannah Horn Przełożył Paweł Łopatka Seria Latawiec Wydawnictwo Poradnia K Data Premiery 14.03.2018 Oprawa miękka Objętość grubasek (książki powyżej 200 stron) Dla Kogo dla samosi (dzieci w wieku: 6-101 lat) Ocena Ogólna wybitna O książce Uważaj, czego sobie życzysz, bo może się spełnić – mówi stare porzekadło. Fred zawsze marzył, by zostać odkrywcą, jednym z wielkich podróżników i dowódców wypraw, o których czytał i których podziwiał. Kiedy samolot, którym leci, rozbija się w Puszczy Amazońskiej, nagle jego marzenie może się spełnić. Wraz z Con, Lilą i Maxem, którzy przeżyli katastrofę, musi poradzić sobie w dżungli, korzystając z wiedzy, którą zdobył dzięki lekturze przygodowych książek i znaleźć sposób na przetrwanie, a może i powrót do domu. Przerażone, głodne dzieci, które są od niego niewiele młodsze, bardzo liczą na jego wiedzę i zmysł przetrwania. Ale czas prawdziwej próby dopiero ma nadejść… Pamiętacie Dachołazy? Książka „Odkrywca” to najnowsza powieść Autorki Katherine Rundell. Uważam, że jest jeszcze lepsza niż „Dachołazy”, dlatego koniecznie zachęcam do lektury. Książka jest bardzo przyjemna i czyta się ją szybko i z wielkim zainteresowaniem. Bohaterowie mają różne charaktery i aby przetrwać na nieznanym sobie terenie, muszą nauczyć się współpracy, zaufania, wykorzystywania talentów. To wyjątkowa historia o sile przyjaźni i lojalności, o wierności sobie i swoim ideałom, a także o miłości do natury i potrzebie jej ochrony. Książka jest wartościową pozycją. Jej dodatkowym atutem są piękne ilustracje Hannah Horn wręcz kuszą, aby natychmiast je pokolorować. Autorka posługuje się prostym językiem, który z pewnością będzie zrozumiały dla młodszych czytelników. Autorka Katherine Rundell jest laureatką nagród „Blue Peter Book Award”, „Waterstones Children’s Book Prize” oraz była nominowana do „CILIP Carnegie Medal” i do Nagrody Guardiana za powieść dziecięcą. „Odkrywca” przyniósł jej Boston Globe Horn Book Award i Costa Award dla najlepszej książki dziecięcej. Philip Pullman, autor „Złotego kompasu”, orzekł, że Rundell jest pisarką „o wyjątkowej wyobraźni, bezsprzecznie W PIERWSZEJ LIDZE”. http://sklep.poradniak.pl/kategoria/katalog-wydawniczy/odkrywca-katherine-rundell
www.blogzaczytanejmamy.com
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toinstagram @zaczytana.mama_books
Książka „Odkrywca ” Autor Katherine Rundell Ilustracje Hannah Horn Przełożył Paweł Łopatka Seria Latawiec Wydawnictwo Poradnia K Data Premiery 14.03.2018 Oprawa miękka Objętość grubasek (książki powyżej 200 stron) Dla Kogo dla samosi (dzieci w wieku: 6-101 lat) Ocena Ogólna wybitna O książce Uważaj, czego sobie...
Po "Odkrywcę" sięgałam z wielką nadzieją ale też...sceptycyzmem. Często przecież się zdarza, że kolejna powieść ulubionej autorki okazuje się słabsza lub wręcz nie warta wspomnienia. Przy literaturze młodzieżowej jest tak chyba częściej, bo dochodzą podobne wątki.
Piszę o kolejnej powieści, bo pierwsza książka Katherine Rundell - "Dachołazy" wbiła mnie w fotel. I głośno zaprzeczam - to nie jest typowa młodzieżówka. Niech przeczyta ją każdy.
Nie jestem pewna, czy da się ubrać w słowa piękno tej książki. Bo jeśli napiszę, że jest o grupie dzieciaków, które stworzyły swój własny "gang" chodzący jedynie po dachach budynków (i drzewach)? Intrygujące, ale nie oddaje pełni uczuć które są z czytelnikiem podczas jej czytania. Rozbawienie, strach, wzruszenie, oczekiwanie, zachwyt, zachwyt, zachwyt. I co jakiś czas "kapitalne zdania - świeże, zabawne, poruszające...Zawieszamy się nad nimi z uśmiechem - tak gada do nas świetna proza" (to z okładki, słowa Joanny Olech). Język jest delikatny, dosadny, lekko rozmarzony ale nie pretensjonalny.
Na całe szczęście "Odkrywca" to...dokładnie te same uczucia. Może trochę więcej przygód, I zmysł estetyczny jest zdecydowanie bardziej zaspokojony - każdy rozdział jest ozdobiony wspaniałymi ilustracjami
I znowu - opisanie historii nie pozwoli Wam zrozumieć głębi i kompletności tej książki. Czwórka dzieciaków rozbija się samolotem w puszczy amazońskiej. I oczywiście szukają sposobów na przetrwanie, a nawet na powrót do domu. To, czy im się uda i co czeka ich po drodze zostawiam bez komentarza - wierzę, że przeczytacie sami.
Z mojej strony zapamiętajcie tylko nazwisko autorki. I kupujcie w ciemno jej książki!
@kawazliterami na instagramie i wordpressie
Po "Odkrywcę" sięgałam z wielką nadzieją ale też...sceptycyzmem. Często przecież się zdarza, że kolejna powieść ulubionej autorki okazuje się słabsza lub wręcz nie warta wspomnienia. Przy literaturze młodzieżowej jest tak chyba częściej, bo dochodzą podobne wątki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiszę o kolejnej powieści, bo pierwsza książka Katherine Rundell - "Dachołazy" wbiła mnie w fotel. I głośno...
Naprawdę coś takiego wyszło spod pióra autorki wyśmienitych "Dachołazów"? jeśli tak, to najwyraźniej wypadek przy pracy...
Naprawdę coś takiego wyszło spod pióra autorki wyśmienitych "Dachołazów"? jeśli tak, to najwyraźniej wypadek przy pracy...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemna książka, z wartościowym i inteligentnym przekazem. Historia o podróżach, idealna na lato!
Na początku nie byłem przekonany co do wiarygodności historii, jednak z czasem pomijałem pewne nieścisłości... Pomimo wielu trudnych słów, jest to książka kierowana raczej do młodzieży w wieku 12-16 lat. Mimo wszystko mi również sprawiła dużo przyjemności. Przypomina trochę przygody Stasia i Nel ('W Pustyni i W Puszczy'), pomimo zupełnie innej tematyki i klimatu... Przeżywałem z bohaterami każdą chwilę, nie raz wstrzymując powietrze i czekając na pozytywny obrót wydarzeń...
Przez większość książki miałem problem z polubieniem jednej bohaterki (Con), ponieważ jej zachowanie było wredne i bardzo niestosowne. Irytowała mnie na tyle, że miałem nadzieję, że z krzaków wyskoczy dzikie zwierzę i zje ją na śniadanie...
Równie mocno z początku denerwował mnie najmłodszy z dzieci - Maks, ktory płaczem, gryzieniem lub obrzydliwym smarkiem z nosa, próbował załatwić każdą sprawę na swoja (i wyłącznie swoją) korzyść. Ale może to tylko dlatego, że nie przepadam za małymi dziećmi... ;)
Znajdziecie w tej książce wiele ciekawych momentów i chociaż zdecydowanie nie traktowałbym jej jako poradnika przetrwania w jungli, śmiało możecie podsunąć ja młodszym czytelnikom. ;)
Po recenzje tej i innych książek zapraszam na: www.mad2kat.wordpress.com
Bardzo przyjemna książka, z wartościowym i inteligentnym przekazem. Historia o podróżach, idealna na lato!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku nie byłem przekonany co do wiarygodności historii, jednak z czasem pomijałem pewne nieścisłości... Pomimo wielu trudnych słów, jest to książka kierowana raczej do młodzieży w wieku 12-16 lat. Mimo wszystko mi również sprawiła dużo przyjemności. Przypomina...
Książka należy do kategorii literatury dla dzieci, ale raczej dla tych starszych, niż dla samych maluchów. Zaczynając ją czytać sama nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ponieważ jeszcze nie miałam przyjemności poznać wcześniejszej książki tej Autorki "Dachołazów".
Głównymi bohaterami jest czwórka dzieci: Fred, Lili, Con i najmłodszy z nich pięciolatek Maks, brat Lili. Poznajemy ich, gdy nagle na skutek wypadku samolotowego lądują w dżungli amazońskiej. Ich głównym celem staje się przede wszystkim przeżycie, są głodni, wyczerpani, bezradni i niestety daleko od domu. Z dnia na dzień zaczynają sobie jednak coraz lepiej radzić: zdobywają pożywienie, rozpalają ognisko, budują tratwę. W końcu trafiają nawet do dawnego, zaginionego miasta. Zdobywają też nowego współtowarzysza – leniwca! Będąc sami w puszczy skazani są tylko na siebie, na swoje umiejętności i wiedzę. Aby przeżyć, muszą ze sobą współpracować i sobie zaufać, a co za tym idzie muszą pozbyć się swojego egoizmu i pozbyć lęku czy strachu. Czasem muszą pokonać wstręt, jak chociażby jedząc robaki, larwy lub wkładając ręce do mrowiska. Muszą pomagać sobie, gdy jedno tonie lub wymaga innej opieki. Każde z dzieci jest inne i ma inną sytuację rodzinną: Fred to chłopak, którym ojciec, ciągle zajęty pracą, mało się interesował, a który pasjonuje się odkryciami i zdobywaniem wiedzy o otaczającym go świecie; Con to ciągle narzekająca dziewczynka, którą wychowuje ciotka na zmianę z zakonnicami; Lili, której rodzice to naukowcy, a ona sama wykazuje się wyjątkową opiekuńczością w stosunku do malutkiego i niesfornego brata Maksa.
To książka idealna dla starszych dzieci, typowa przygodowa lektura, która wciąga nie tylko dzieci, ale i dorosłych! Rozdziały są w miarę krótkie, więc w sam raz do przeczytania z dzieckiem przed snem. Ale wydanie jest też dobre dla dzieci, które próbują same zaczynać czytać, ponieważ litery są raczej większe. Początek każdego rozdziału opatrzony jest czarno-białą ilustracją, adekwatną do tematyki rozdziału. Lektura wciąga, jesteśmy ciekawi co stanie się za chwilę i czy naszym bohaterom uda się przeżyć te wszystkie przygody i wyjść z nich obronną ręką. Dzieci mogą się też dowiedzieć różnych ciekawostek z tego dzikiego świata jakim jest dżungla amazońska. Zresztą ja też nie wiedziałam wielu z nich, jak na przykład to, że małpy najpierw wkładały łapy do mrowiska, aby przeszedł je zapach mrówek, a dopiero później mogły iść do pszczół i podbierać im miód, bo dopiero wtedy pszczoły ich nie gryzły czując ten zapach. Albo na przykład, że leniwiec załatwia się raz na tydzień pozbywając się koło połowy swojej wagi…
Mnie książka wciągnęła, chociaż na początku ciężko było mi zacząć czytać, ponieważ język i styl tej opowieści nie należy do tych najłatwiejszych. Nie jest to oczywiście minus książki, wręcz przeciwnie. Chociaż przyznam się szczerze, że czytanie na głos nie należało do najłatwiejszych😊 Czytanie tej książki przypomniało mi jak kiedyś w dzieciństwie zaczytywaliśmy się z Bratem w książkach Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim. Wy też czytaliście jego przygody? My mieliśmy niektóre z tych książek jeszcze z biblioteczki naszego Taty:)
Jest to także książka z przesłaniem. Uzmysławia nam jak cenne są jeszcze te nieodkryte tereny naszej planety i powinniśmy o nie za wszelką cenę walczyć. Pokazuje nam, że przez ekspansję ludzi z innych stron świata, tamten kawałek świata powoli zostaje wyniszczany: przez choroby czy zniszczenia mechaniczne. I czasem lepiej pozostawić je bez ingerencji człowieka, ingerencji z zewnątrz. Dbajmy o naszą planetę!
Książka należy do kategorii literatury dla dzieci, ale raczej dla tych starszych, niż dla samych maluchów. Zaczynając ją czytać sama nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ponieważ jeszcze nie miałam przyjemności poznać wcześniejszej książki tej Autorki "Dachołazów".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównymi bohaterami jest czwórka dzieci: Fred, Lili, Con i najmłodszy z nich pięciolatek Maks, brat...
Kiedy dzieci rozbijają się się w puszczy amazonskiej muszą nauczyć się żyć w inny sposób. Czy dadzą sobie radę? Co ich spotka? I najwazniejsze, czy uda im się wrzucić do domu?
Kiedy dzieci rozbijają się się w puszczy amazonskiej muszą nauczyć się żyć w inny sposób. Czy dadzą sobie radę? Co ich spotka? I najwazniejsze, czy uda im się wrzucić do domu?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ,,Odkrywca” to gatunek przygodowy, gdzie dzieci zmagają się z przyrodą i przetrwaniem w tak trudnych warunkach. Autorka w fenomenalny sposób przybliża nam świat dzikiej, egzotycznej fauny i flory. Stajesz się podróżnikiem, który odkrywa piękne miejsce, nieskażone przez niszczycielską działalność człowieka. W raz z bohaterami rozwiązujesz tajemnice, które mnożą się niczym mrówki. Mądra gra z czytelnikiem, jaką prowadzi z nami autorka, dodaje całej tej książce unikatowy wymiar, który jednocześnie pochłania się niczym hamburgera, delektując się jego smakiem i fakturą. Język jest lekki, lecz zarazem piękny co widać przy opisach przyrody. Uwielbiam styl Pani Rundell, która pisze tak uniwersalne powieści, pełne mądrości i przemyśleń. Tę pozycję nie sposób przypisać do konkretnej jednostki czytelniczej bowiem, każdy wyniesie z niej inne piękno i każdemu przypadnie do gustu niezależnie od wieku. Młodsi dowiedzą się o różnych ciekawostkach ze świata zwierząt i roślin , a dorosły będzie niczym ten podróżnik, zwiedzał dżungle, za pomocą przepięknych ilustracji, które towarzyszą nad od pierwszych stron. Kreacja bohaterów jest świetna, bo mamy do czynienia z bardzo mądrymi postaciami, które mimo młodego wieku są bystre i radzą sobie, rozwiązując wszelkie problemy, a świat przedstawiony jest wprost magiczny za sprawą piękna , dzikości i egzotyczności. Jakby tego było mało, autorka pod przykrywką wydawać by się mogło niepozornej historyjki ukryła piękne przesłanie: Na tym świecie każdy jest odkrywcą. Odkrywanie to nic innego jak uwaga lub (..) podróż w nieznane,a czasem- powrót do domu” Ta książka chwyci Cię za serce i zagnieździ się w Twoim umyśle. Gwarantuje Ci, że autorka nie da zapomnieć Ci o jej książkach , co udowodniła mi pisząc kolejną wspaniałą i refleksyjną powieść dla małych i dużych czytelników. Z niecierpliwością będę wypatrywać jej kolejnych książek, bo są cudownym biletem do świata pełnego emocji, przygód i mądrości.
Książka ,,Odkrywca” to gatunek przygodowy, gdzie dzieci zmagają się z przyrodą i przetrwaniem w tak trudnych warunkach. Autorka w fenomenalny sposób przybliża nam świat dzikiej, egzotycznej fauny i flory. Stajesz się podróżnikiem, który odkrywa piękne miejsce, nieskażone przez niszczycielską działalność człowieka. W raz z bohaterami rozwiązujesz tajemnice, które mnożą się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo bardzo dobrym spotkaniu z Dachołazami Katherine Rundell, byłam naprawdę ciekawa kolejnej powieści autorki. Byłam pozytywnie nastawiona, oczekiwałam wzruszeń, zaskoczeń i wielu przygód, skoro Odkrywca, to książka przygodowa dla dzieci i młodzieży. Hm... nieco się zawiodłam. Już wiem, że nie warto się nastawiać na nic, że lepiej rozpocząć lekturę z otwartym umysłem, bez jakichkolwiek oczekiwań wobec czegokolwiek.
W samolocie był jeden pilot i czwórka dzieci, które wcześniej się nie znała, a w trakcie podróży nawet nie zainteresowała poznaniem. Pech tak chciał, iż nastąpiła katastrofa lotnicza, pilot zginął, a dzieciaki muszą zadbać o siebie w amazońskiej dżungli. Czy dadzą sobie radę?
Przyznam szczerze, że lektura była dla mnie ciężka, nie chodzi o to, że jest ona dedykowana młodszemu czytelnikowi, ale autorka zrobiła tutaj wszystko, abym znielubiła większość z ocalałych dzieci. Rozumiem, że Rundell chciała stworzyć wyraziste postaci, że chciała pokazać zmianę zachodzącą w najtrudniejszych egzemplarzach i więź, jaka pojawiła się między młodzieżą, jaka być może nie miałaby prawa bytu, gdyby nie te trudne warunki przetrwania. Jednak wszystkich tych fochów, smarków i innych przechwał było dla mnie za wiele i męczyłam się podczas poznawania losów młodych bohaterów.
Con, Fred, Lila oraz Maksiu niejednokrotnie zaskakiwali mnie swoimi pomysłami, swoją zaradnością w amazońskiej dżungli, można z nich brać przykład, gdyż niejeden dorosły siadłby i płakał nad swoim losem, ale nie te dzieciaki, one zacisnęły szczęki (no prawie!) i walczyły. Autorka napisała swoją powieść przygodową z gracją, lekko i z wielką fantazją. Pokazała też to, jak wyglądało życie bohaterów przed wypadkiem, ukazała, że nie mieli idealnego życia i cała katastrofa może odmienić ich życie, być może na lepsze, być może dała szanse na pewne zmiany w postrzeganiu swojej przyszłości.
Odkrywca ma potencjał i to spory, ale ogólnie wszystko mi zgrzytało, irytowało i ciągle się łudziłam, że za chwilę się rozkręci, że za chwilę mnie historia wciągnie. Tak się nie stało, czekałam na koniec książki, aż będę miała tę przyjemność zakończyć ostatni rozdział.
Nie twierdzę, że już nigdy nie sięgnę po żadną powieść Katharine Rundell, jednak na ten moment mam dość jej prozy, choć Dachołazy były bardzo dobre. Być może młodsi czytelnicy odnajdą coś dla siebie w Odkrywcy, może zidentyfikują się z bohaterami i wczują w ten klimat przetrwania niczym z wypraw Beara Gryllsa, mnie się nie udało, a szkoda.
Po bardzo dobrym spotkaniu z Dachołazami Katherine Rundell, byłam naprawdę ciekawa kolejnej powieści autorki. Byłam pozytywnie nastawiona, oczekiwałam wzruszeń, zaskoczeń i wielu przygód, skoro Odkrywca, to książka przygodowa dla dzieci i młodzieży. Hm... nieco się zawiodłam. Już wiem, że nie warto się nastawiać na nic, że lepiej rozpocząć lekturę z otwartym umysłem, bez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętacie "Dachołazy" - książkę, która podbiła serca wielu czytelników, w tym także moje? Dzisiaj przychodzę do was z recenzją najnowszej powieści Katherine Rundell, której od samego początku byłam ogromnie ciekawa. Śliczna okładka i zachęcający opis sprawiły, że nie byłam w stanie przejść obok tego tytułu obojętnie. Jeśli czytaliście "Dachołazy" i zastanawiacie się czy warto sięgnąć po "Odkrywcę" - zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie.
Fred zawsze marzył o tym, aby zostać odkrywcą, jednym z wielkich podróżników i dowódców wypraw, o których czytał i których bardzo podziwiał. Kiedy samolot, którym leci, rozbija się w Puszczy Amazońskiej, nagle jego marzenie może się spełnić. Wraz z Con, Lilą i Maxem, którzy również przeżyli katastrofę, musi poradzić sobie w dżungli, korzystając z wiedzy, którą zdobył dzięki lekturze przygodowych książek i znaleźć sposób na przetrwanie, a może i powrót do domu. Przerażone, głodne dzieci, które są od niego niewiele młodsze, bardzo liczą na jego wiedzę i zmysł przetrwania. Jednak czy to wystarczy, aby poradzić sobie w niebezpiecznej i nieprzyjaznej dzieciom puszczy?
Fabuła książki nie jest jakoś szczególnie mocno rozbudowana, ale pomimo tego jest naprawdę ciekawa i intrygująca. Wydawać by się mogło, że "Odkrywca" to tytuł skierowany tylko i wyłącznie do młodszych czytelników, jednak według mnie starsze osoby, również mogą czerpać z tej lektury nie tylko przyjemność, ale także pewne bardzo ważne wartości, o których często zapominamy w stale pędzącej do przodu codzienności. Warto czasem na moment się zatrzymać i poświęcić chwilę na zapoznanie z tak oryginalną powieścią.
Bohaterami tej książki są w zdecydowanej większości dzieci, dlatego powieść nabiera wyjątkowego klimatu i sprawia, że stajemy się dużo bardziej wyrozumiali względem błędów popełnianych przez tych małych i jeszcze niedoświadczonych przez życie bohaterów. Autorce udało się stworzyć intrygujące i bardzo mocno różniące się charaktery, które w obliczu trudnej sytuacji muszą nauczyć się ze sobą współpracować. Katherine Rundell we wspaniały sposób ukazuje jak początkowy dystans przeradza się w przyjaźń.
Autorka posługuje się prostym i bardzo przystępnym językiem, który z pewnością będzie doskonale zrozumiały także dla tych młodszych czytelników. "Odkrywca" to powieść, którą czyta się w błyskawicznym tempie, a jej lekturę dodatkowo urozmaicają piękne ilustracje.
Podsumowując - "Odkrywca" to przepiękna powieść o sile przyjaźni i marzeniach, które mogą spełnić się w najmniej oczekiwanym momencie. Książka, która przeniesie nas do czasów dzieciństwa i zapewni wiele przyjemnie spędzonych chwil. Według mnie "Odkrywca" jest jeszcze lepszy niż "Dachołazy", dlatego koniecznie musicie po niego sięgnąć.
Pamiętacie "Dachołazy" - książkę, która podbiła serca wielu czytelników, w tym także moje? Dzisiaj przychodzę do was z recenzją najnowszej powieści Katherine Rundell, której od samego początku byłam ogromnie ciekawa. Śliczna okładka i zachęcający opis sprawiły, że nie byłam w stanie przejść obok tego tytułu obojętnie. Jeśli czytaliście "Dachołazy" i zastanawiacie się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Z jej twarzy, a nawet uszu, bił sceptycyzm.”
Nie bardzo wiem, jak okazać sceptycyzm uszami, ale umówmy się, że ten cytat z „Odkrywcy” Katherine Rundell dobrze oddaje moje wrażenia po lekturze.
„Kolejna po rewelacyjnych Dachołazach powieść Katherine Rundell, zręcznie łącząca tajemnicę i przygodę” – napisała o „Odkrywcy” Joanna Olech w majowym numerze „Książek”. „Dachołazów” nie czytałam, ale czytałam pełne zachwytu recenzje. Akcja najnowszej, „wielokrotnie nagradzanej” powieści Rundell rozgrywa się w Ameryce Południowej. To przeważyło szalę. Kupiłam.
Naszych bohaterów – Freda, Constance, Lilę i jej pięcioletniego brata Maksa – poznajemy, gdy zmierzają drogą powietrzną do Manaus. Pilot sześcioosobowego samolociku ma „dziarskie włosy w nozdrzach”, co może wyjaśniać przyczynę katastrofy: „Pilot stęknął, sapnął i zamykając przepustnicę, zmniejszył prędkość. Zakaszlał, jakby się udławił.”
Dzieci wychodzą z katastrofy trochę nadpalone, ale bez szwanku. Aby przetrwać, wykorzystują wiedzę Freda: chłopiec zawsze marzył o tym, by zostać odkrywcą i przeczytał mnóstwo książek przygodowych. Również Lila nie jest (wbrew temu, co napisała Joanna Olech) ignorantką: jej mama (z wykształcenia botanik) dorastała w dżungli. Lila wie całkiem sporo o miejscowej faunie, a jej wiedza często okazuje się przydatna, mimo iż dziewczynka czasami ma „płacz na końcu nosa”.
Podążając za mrówkami, dzieci docierają do wody i oczywiście natychmiast w niej nurkują – w amazońskiej dżungli! Piją tę wodę haustami, jakby nigdy nie oglądały programów Wojciecha Cejrowskiego. Woda przyjemnie chłodzi „poranione nogi”, ale co tam piranie: „Jeśli tylko nie poleci nam w wodzie krew, nie zwrócą na nas uwagi”. Może i tak, nie wiem. Nigdy nie moczyłam poranionych nóg w Amazonce. Katherine Rundell zrobiła natomiast pisarski rekonesans i odwiedziła Amazonię osobiście.
Dzieci docierają do zaginionego starożytnego miasta i spotykają tam gburliwego Odkrywcę – kto czytał „Zaginione miasto Z”, bez trudu rozpozna historię, którą inspirowała się autorka. Odkrywca, w przerwach między groźbami i proekologicznymi wykładami (brzmiącymi bardzo sztucznie), zdradza im kilka sposobów na przetrwanie, a na koniec użycza swego samolotu, by mogły dotrzeć do Manaus:
„Chłopiec otworzył przepustnicę, kierując dziób maszyny prosto w strach i do domu.”
Bardzo lubię książki przygodowe, zwłaszcza gdy ich akcja rozgrywa się w Amazonii. Wiele jestem w stanie wybaczyć ich autorom. W przypadku „Odkrywcy” Katherine Rundell nie umiem powiedzieć, co we mnie przeważa: rozczarowanie książką czy zdumienie po lekturze jej recenzji. Zaiste, z mojej twarzy (a może nawet i z uszu) bije sceptycyzm…
„Z jej twarzy, a nawet uszu, bił sceptycyzm.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie bardzo wiem, jak okazać sceptycyzm uszami, ale umówmy się, że ten cytat z „Odkrywcy” Katherine Rundell dobrze oddaje moje wrażenia po lekturze.
„Kolejna po rewelacyjnych Dachołazach powieść Katherine Rundell, zręcznie łącząca tajemnicę i przygodę” – napisała o „Odkrywcy” Joanna Olech w majowym numerze „Książek”....
Książka"Odkrywca" Katherine Rundell jest jeszcze lepsza
niż poprzednia pozycja tej autorki.
W wyniku katastrofy samolotu trójka 12-latków i jeden 5-latek trafiają do amazońskiej dżungli.
Żadne z nich nie ma podróżniczych doświadczeń ani odpowiednich wiedzy i umiejętności.
Mimo to próbują przeżyć, a nawet planują powrót do domu.
Czy im się to uda? I czy ktoś im w tym pomoże?
Dżungla amazońska to nie jest bułka z masłem.
Bohaterowie są brudni, głodni, niewyspani, podrapani.
Mają otartą skórę i podarte ubrania. Ranią ich ciernie, kąsają owady.
Dzieci różnią się charakterem i często mają różne zdania.
Wszystkiego muszą się dopiero nauczyć.
Jak zbudować szałas albo tratwę?
Co można jeść, jak przyrządzać pająki?
Jak podebrać mód pszczołom, jak łapać ryby?
Jak zrobić dzidę, jak wykorzystać jelita ptaka, jak polować?
Rundell niczego nie upiększa, opisy są dość realistyczne.
Akcja się rozwija niezbyt szybko, dzieci się zmieniają, relacje też.
Więcej nie zdradzę ;-p
Książka jest świetna! Czyta się ją szybko i z wielkim zainteresowaniem.
Czasem zgrzytnęło mi jakieś sformułowanie / zdanie (czy to wina tłumaczenia?),
ale gorąco polecam tę lekturę wszystkim starszym dzieciom / młodszym nastolatkom,
marzącym o podróżach / przygodach / przyrodzie lub po prostu lubiącym czytać! :-)
Mnie książka nie tylko się podobała, ona mnie wciągnęła i zaskoczyła!
Dodatkowym atutem są ilustracje Hannah Horn!
Spójrzcie na tę przepiękną okładkę! Dostrzeżcie szczegóły.
Ilustracje wewnątrz książki są czarno-białe, ale równie piękne
i kuszą, by wziąć flamastry / kredki i natychmiast je pokolorować ;-)
https://bajdocja.blogspot.com/2018/04/odkrywca.html
Książka"Odkrywca" Katherine Rundell jest jeszcze lepsza
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toniż poprzednia pozycja tej autorki.
W wyniku katastrofy samolotu trójka 12-latków i jeden 5-latek trafiają do amazońskiej dżungli.
Żadne z nich nie ma podróżniczych doświadczeń ani odpowiednich wiedzy i umiejętności.
Mimo to próbują przeżyć, a nawet planują powrót do domu.
Czy im się to uda? I czy ktoś im w tym...
Czwórka dzieci w wyniku wypadku samolotowego, trafia w sam środek puszczy amazońskiej. Zdani na samych siebie, próbują przetrwać w groźnej i nieprzewidywalnej dżungli. Ale mając siebie, głowę pełną pomysłów i bogatą wyobraźnię – cóż złego mogłoby się stać?
Jedno z nich – Fred – pragnie zostać odkrywcą, tak więc rozbicie się pośrodku niczego jest dla niego początkiem wymarzonej przygody. Co prawda za towarzyszy ma rówieśników, którzy niezbyt chętnie garną się do niepewnej podroży, ale nic nie może być całkowicie idealne, prawda? Na szczęście zaczynają się przekonywać i współpracować ze sobą, by przeżyć i wrócić do domu.
„Żeby zostać odkrywcą, nie trzeba wyprawiać się do puszczy. Na tym świecie każdy jest odkrywcą. Odkrywanie to nic innego jak uwaga. Wzmożona. Właśnie tego oczekuje od was Ziemia. Jak najbaczniej obserwując otoczenie, na sto procent nie wpadniecie w tarapaty.”
Katherine Rundell mogła być znana polskim czytelnikom ze swojej poprzedniej książki – „Dachołazów”, pełnej optymizmu historii o poszukiwaniach korzeni. „Odkrywca” – historia równie napawająca optymizmem, co wcześniejsza. Równie dobra i wzruszająca, a nagrody, które za „Odkrywcę” otrzymała, tylko potwierdzają jej umiejętności i talent.
Powieść pełna przygód, potrafi przyciągnąć uwagę czytelników ani trochę nie tracąc na realności. Nie ma więc potworów, a jeśli dzieci robią coś niezwykłego, to jest to jak najbardziej zgodne z ich charakterem. Jeśli coś wydaje się być niemożliwym, to jest niemożliwym jedynie w głowie młodego bohatera, bojącego się ryzyka.
Do tego – co jest absolutnie cudowne – mnóstwo pomysłów, jakie przychodzi dzieciom do głowy, bierze się z książek. Fred całe swoje wyobrażenie o tym, jak wygląda odkrywanie i przeżywanie przygód, bierze z powieści, którymi się zaczytuje. Z jednej strony, więc zastanawia się, co na jego miejscu zrobiłby jeden z jego ukochanych bohaterów, po czym próbuje wcielać te rozwiązania w życie. Zaś z drugiej strony – „Odkrywca” ciekawie koresponduje z motywami przygodowymi, będąc trochę laurką złożoną przygodówkom. Laurką, co trzeba dodać, pełną miłości.
Nie można też nie wspomnieć o ilustracjach. Świetnie komponują się z historią, niejednokrotnie dopełniają ją, tworząc zwartą całość. I w przeciwieństwie do niektórych książek ilustrowanych – nie ma tu ani jednej zbędnej grafiki – i każda jest związana z treścią. Poza tym są po prostu piękne – Hannah Horn wykonała świetną pracę.
„Odkrywca” jest miłą lekturą, jedną z takich, po której przeczytaniu czytelnik ma ochotę zacząć ją czytać od początku, by ponownie przeżyć tę sympatyczną przygodę. To taka „feel-good book”, idealna zarówno dla młodszych czytelników, jak i dla dorosłych potrzebujących odrobiny optymizmu i beztroskiej historii.
Opinia także na: http://recenzjeksiazek.natemat.pl/239597,odkrywca
Czwórka dzieci w wyniku wypadku samolotowego, trafia w sam środek puszczy amazońskiej. Zdani na samych siebie, próbują przetrwać w groźnej i nieprzewidywalnej dżungli. Ale mając siebie, głowę pełną pomysłów i bogatą wyobraźnię – cóż złego mogłoby się stać?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedno z nich – Fred – pragnie zostać odkrywcą, tak więc rozbicie się pośrodku niczego jest dla niego początkiem...
Historia „Odkrywcy” rozpoczyna się, kiedy czwórka dzieci przelatuje niewielkim samolotem nad dżunglą. Nagle pilot umiera, samolot rozbija się, a z wraku wydostają się umorusani krwią i osoleni bohaterowie: Fred – marzący o przygodzie i łaknący uwagi swojego ojca, Con – wiecznie naburmuszona blondynka, Lila – posiadająca rozległą wiedzę o zwierzętach i jej młodszy brat – Maks.
I choć skrócony opis może się wydawać drastyczny jak na powieść dla dzieci, to tylko wstęp do wspaniałej przygody, pełnej egzotycznych zwierząt i rośli. Bohaterowie, aby przetrwać na nieznanym sobie terenie, muszą nauczyć się współpracy, zaufania, wykorzystywania talentów, słuchania siebie nawzajem.
To wyjątkowa książka, opowiadająca o sile przyjaźni i walce z własnymi słabościami, okraszona ciekawostkami i barwnymi opisami. To pozycja którą można czytać maluchowi do poduszki i po którą starsze dziecko chętnie sięgnie samodzielnie. Jest bogata w walory edukacyjne. Dodatkowo została wzbogacona o czarno-białe ilustracje, które mogą posłużyć za kolorowanki.
Zakochałam się w tej książce. I mam nadzieję, że kiedy mój synek podrośnie, podzieli moje zdanie.
Historia „Odkrywcy” rozpoczyna się, kiedy czwórka dzieci przelatuje niewielkim samolotem nad dżunglą. Nagle pilot umiera, samolot rozbija się, a z wraku wydostają się umorusani krwią i osoleni bohaterowie: Fred – marzący o przygodzie i łaknący uwagi swojego ojca, Con – wiecznie naburmuszona blondynka, Lila – posiadająca rozległą wiedzę o zwierzętach i jej młodszy brat –...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to