Wróć na stronę książki

Oceny książki James Bond 007. Warg

Średnia ocen
6,4 / 10
67 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1388
1337

Na półkach:

Przygody o najsłynniejszym szpiegu (i zabójcy) MI6, jakie są, chyba każdy wie. W moich oczach zawsze były strasznie naiwne, do tego seksistowskie, co mi niezmiernie pasowało. Nie żebym popierał takie zachowanie, jednak ten godny nagany styl faceta, który zalicza kobiety niczym szejk w haremie, jednocześnie wysadzając niemal wszystko na swej drodze, był tak absurdalny, że aż genialny. Dlatego zasiadając do pierwszego tomu serii komiksowej "James Bond 007", nie miałem większych oczekiwań. Miało być dużo akcji, trupów, a logika miała udać się na zasłużony urlop. O dziwo pierwszy tom pozytywnie mnie zaskoczył, choć nie jakoś porażająco, przez co przygody 007 w wykonaniu Warrena Ellisa (scenariusz) i Jasona Mastersa (rysunek) przy wsparciu Guy'a Major (kolory) okazały się dla mnie miłą lekturą.

Ogólny rys fabularny nie odbiega za bardzo od tego, co znamy z filmów. Nawet scena początkowa, nie związana szczególnie z głównym scenariuszem, jest rodem wyjęta z srebrnego ekranu. Potem oczywiście nasz super szpieg ma klasyczną reprymendę w kwaterze głównej od M i małą grę słowną z Moneypenny. Nie zabrakło również Q i kilku nowych gadżetów oraz oczywiście główna misja, czyli ruszyć tyłek do Berlina i zająć się sprawą importu zanieczyszczonej kokainy do Anglii. Wszystko zapowiada się klasycznie, choć już na tym etapie widać pewne zmiany, które bardzo przypadły mi do gustu. Po pierwsze M oraz Q odnoszą się do Bonda bardzo rzeczowo, zaś Moneypenny nie jest głupiutką i wiecznie napaloną sekretarką, a kobietą potrafiącą odgryźć się naszemu lowelasowi. Co więcej, robi to w sposób inteligentny, za co wieli plus. W końcu to ona jest górą, co szczególnie widać w drugiej połowie komiksu. Jest też niezła szydera względem ulubionej broni naszego superszpiega, czyli Walthera P99 i innych jego ulubionych zabawek. Czuć tutaj spore nawiązanie do starszych filmów z tej serii. Nowe gadżety Q są natomiast ciekawe, pomocne i co ważniejsze realistyczne.

Na plus muszę też policzyć głównego przeciwnika 007. Co prawda od razu rozszyfrujemy kim on jest, co zresztą stanowi sól tej marki, ale jego motywacja to już zupełnie inna kwestia. Jeśli obstawiacie zemstę, chęć zdobycia większej władzy i tym podobne, to porzućcie złudzenia. Nasz antagonista to rasowy świr, a przy tym geniusz. Słowem - wyjątkowo mordercza mieszanka. Dobrze też wypadają jego dwa przyboczne psy gończe, z którymi Bond zmierzy się kilkukrotnie. Nawet tytułowy "Warg" mnie zaskoczył, bo obstawiałem coś zupełnie innego.



Jeśli miałbym na coś marudzić, to miejscami kiepski rysunek postaci, głównie twarzy. Coś mi w nich nie do końca grało, choć kolorystyka oraz scenografia robią dobry klimat. Niestety mimika bohaterów tego komiksu, czasem kuleje, a do tego nieraz mają dziwny grymas. Na plus natomiast należy policzyć rysunki scen akcji, a tych jest naprawdę sporo i nieraz są bardzo krwawe. Nawet zbyt krwawe, jak na tą markę, choć wiem że Bond zostawia za sobą setki trupów. Dziwnie jednak wyglądało, gdy strzelał do swych przeciwników dość unikalną amunicją, która potrafiła oderwać człowiekowi pół głowy. Niestety jest to pokazane i czasem posoka spływa po kadrach strumieniami. Ciekawym elementem natomiast było ukazanie niektórych ciosów za pomocą "rentgena". Sytuacja bliźniaczo podobna do tej, jaką spotkamy w filmie "Romeo musi umrzeć".

Podsumowując - pierwszy tom tej serii komiksowej, to rasowy przedstawiciel tego, co znamy z filmów. I dobrze. Z pewnością nie jest to nic wybitnego, ale jako komiksowe przygody 007 spisuje się bardzo dobrze. Jeśli kolejne przygody również będą utrzymane na tym poziomie, to może wyjść z tego naprawdę udana, lekka seria komiksów akcji, idealna na odstresowanie się po ciężkim dniu. Wystarczy puścić sobie muzykę z filmów o Jamesie Bondzie, przygotować drinka i zatopić się w fikcyjny świat superszpiegów oraz złoczyńców.

Przygody o najsłynniejszym szpiegu (i zabójcy) MI6, jakie są, chyba każdy wie. W moich oczach zawsze były strasznie naiwne, do tego seksistowskie, co mi niezmiernie pasowało. Nie żebym popierał takie zachowanie, jednak ten godny nagany styl faceta, który zalicza kobiety niczym szejk w haremie, jednocześnie wysadzając niemal wszystko na swej drodze, był tak absurdalny, że aż...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
432
192

Na półkach:

Jako wieloletni fan przygód agenta 007 jestem zawiedziony. Komiks mocno średni, ani fabularnie, ani rysunkowo nie zachwyca. Nie męczył mnie, ale też nie zachęcał do szybszego przeczytania. Mam kolejny tom i dam mu szansę, chociaż nie mam wielkich oczekiwań.

Jako wieloletni fan przygód agenta 007 jestem zawiedziony. Komiks mocno średni, ani fabularnie, ani rysunkowo nie zachwyca. Nie męczył mnie, ale też nie zachęcał do szybszego przeczytania. Mam kolejny tom i dam mu szansę, chociaż nie mam wielkich oczekiwań.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
998
400

Na półkach: , , ,

Non Stop Comics jak do tej pory podało nam dwa pierwsze tomy serii bondowskiej, pisanej przez jednego z najoryginalniejszych twórców komiksowych opowieści Warrena Ellisa, i ilustrowanej zgrabnie przez Jasona Mastersa.
„Warg” jest początkiem tej serii.

Z jednej strony jest to klasyczny Bond, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić, bo oprócz postaci 007 zawiera wszystkie elementy z nim powiązane, takie jak gabinet M, sekretarkę Moneypenny, Q ze swoimi gadżetami, a z drugiej strony widać, że autorzy dodali coś od siebie i spróbowali Bonda opowiedzieć na nowo.

Najbardziej mnie ujęli klasycznym spojrzeniem na jego wygląd. Mało kto pamięta, ale Ian Fleming, ojciec naszego agenta, przedstawiał Bonda w "Casino Royale" jako bruneta z niesfornym kosmykiem włosów spadającym mu na czoło i, co najciekawsze, z blizną na policzku oraz ustami, które jak trzeba nadawały twarzy wygląd bezduszności. Bond w tym komiksie właśnie tak wygląda. Z mojej strony kciuk w górę za ten niuans i piątka dla autorów.
Bond nie jest tutaj uśmiechniętym półgębkiem czarusiem, który jedną ręką załatwia bandytę, a drugą popija szampana. Facet jest bezwzględnym zabójcą. Mózgi fruwają, krew bryzga, kończyny są odcinane łopatą, a monolog czarnego charakteru na koniec składa się tylko z dwóch zdań.

Mamy tu Bonda twardszego niż zwykle, bez sentymentów, przepełnionego złością, dla którego zemsta jest ważniejsza niż prawidłowe wykonanie zadania. Brakuje tu nawet tej tzw. „dziewczyny Bonda”. Jedyny flirt, na który 007 się zdobywa kieruje w stronę Moneypenny, ale szybko zostaje pokonany własną bronią, bo ostatecznie wycofuje się rakiem rzucając do mijanego kolegi szeptem „seksualne molestowanie w miejscu pracy”, na co kolega: „musi być ci ciężko”.
Świetny, sensacyjny komiks.

Jeszcze więcej na Dzikiej Bandzie:
http://dzikabanda.pl/teksty/felietony/pijac-ksiazki-czytajac-piwa-s03e09

Non Stop Comics jak do tej pory podało nam dwa pierwsze tomy serii bondowskiej, pisanej przez jednego z najoryginalniejszych twórców komiksowych opowieści Warrena Ellisa, i ilustrowanej zgrabnie przez Jasona Mastersa.
„Warg” jest początkiem tej serii.

Z jednej strony jest to klasyczny Bond, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić, bo oprócz postaci 007 zawiera wszystkie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to