Wróć na stronę książki

Oceny książki Informatyka klucz do dobrobytu

Średnia ocen
7,9 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
380
104

Na półkach:

Intrygująca książka z wielu względów: tytuł kusi, treść na wysokim merytorycznym poziomie (ówczesny bestseller, w zasadzie definiujący pojęcie informatyki w tamtych czasach), i na dodatek sam autor: jeden z najlepiej zorientowanych w kraju w zagadnieniu rodzącego się dopiero przemysłu komputerowego. (Podpadł niestety komunistycznej władzy pomysłem na infostradę, co skutkowało utratą zaszczytnych stanowisk – m.in. zastępcy dyrektora generalnego Krajowego Biura Informatyki. W burzliwym roku 1980 udało mu się wyjechać przez Meksyk do Stanów i tam jest do tej pory – teraz raczej emerytowanym – uniwersyteckim wykładowcą komputerowych systemów informacyjnych.)

Jest jeszcze jeden wymiar tego typu prac (nazwałabym ją naukową, bo popularnonaukową jest dopiero teraz, po pięćdziesięciu latach): możliwość porównania nadziei, pomysłów, czasem fantazji snutych wówczas - do naszego zwykłego życia, które niepostrzeżenie z tajemniczej przyszłości stało się zwykłą teraźniejszością. Nie zdradzając szczegółów zacytuję krótki fragment: „Jest rok 1999. [...] Komputer łączy twoją żonę bezpośrednio ze sklepami i bankiem...”. Są jeszcze fantazje dotyczące stylu życia, rozrywki i nadmiaru informacji. Części nie dogoniliśmy, część poszła inną drogą, inne pomysły sprawdziły się idealnie. Jednak jedno trzeba zauważyć: autor napisał tę książkę (znowu podkreślę, że naukową) w 1971 roku – nie było wtedy nawet dyskietek (pojawiły się dziesięć lat później), a sławetne Atari powstało dopiero w połowie lat osiemdziesiątych, o infostradzie, która może przerodziłaby się w neostradę szybciej niż dopiero w dwa tysiące pierwszym roku, autor nawet jeszcze na głos nie wspominał. Możliwe, że w wąskim gronie „fachowców”, bo informatykami nikt ich jeszcze nie nazywał, różne pomysły krążyły po głowach, ale nikt nie wiedział które z nich staną się rzeczywistością.

Moim zdaniem tego typu książki powinny być traktowane jako swoista odmiana fantastyki naukowej (może nazwana „time loop science fiction”, czyli „looper” ;), bo dają intrygującą możliwość skoków w czasie od przeszłości (która była teraźniejszością), w której snuje się domysły na temat przyszłości, która obecnie jest teraźniejszością - a my przyszło-teraźniejsi czytelnicy możemy sobie w wygodnym fotelu skonfrontować fiction z reality, konstatując przy szklance dowolnego płynu, ile i jakich alternatywnych wszechświatów mogło po drodze powstać...

W dodatku, w przypadku tej książki, autor osobiście może dokonać takich retrospekcji – ciekawa jestem jego przemyśleń.

Intrygująca książka z wielu względów: tytuł kusi, treść na wysokim merytorycznym poziomie (ówczesny bestseller, w zasadzie definiujący pojęcie informatyki w tamtych czasach), i na dodatek sam autor: jeden z najlepiej zorientowanych w kraju w zagadnieniu rodzącego się dopiero przemysłu komputerowego. (Podpadł niestety komunistycznej władzy pomysłem na infostradę, co...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to