Korespondencja z lat 1972-1996 wraz z aneksem, w którym znajdziemy tekst Herberta "Po śmierci Josifa Brodskiego", dwa jego inne listy (do Adama Michnika oraz Barbary Toruńczyk), kilka dość osobistych wierszy oraz w miarę szczegółowe przypisy.
Czyta się szybko (raptem 101 stron). Osobiście czuję niedosyt.
Korespondencja z lat 1972-1996 wraz z aneksem, w którym znajdziemy tekst Herberta "Po śmierci Josifa Brodskiego", dwa jego inne listy (do Adama Michnika oraz Barbary Toruńczyk), kilka dość osobistych wierszy oraz w miarę szczegółowe przypisy.
Czyta się szybko (raptem 101 stron). Osobiście czuję niedosyt.
Książka ma 100 stron, z czego listy zajmują 40. Na resztę składają się: aneks z faksymiliami niektórych listów i wspominanych w książce dokumentów, przypisy do listów, przypisy do aneksu i indeks nazwisk.
Listy dotyczą głównie wydań, tłumaczeń i innych spraw praktycznych, więc poza ogólnym rozeznaniem w sprawach "kontaktów wydawniczych" dwóch poetów, czytelnik nie dowiedziałby się zapewne z tej książki zbyt wiele - gdyby nie list 26.
Dla tego jednego tekstu (z 1990 r.) warto zapoznać się z "Korespondencją".
W liście po pierwsze dość szczegółowo opisane zostały niezwykle ciężkie dla Herberta czasy terroru stalinowskiego i postalinowskiego w PRL-u. Poza tym poznajemy opinię poety na temat postawy innych pisarzy - ważne uzupełnienie do wywiadu udzielonego J. Trznadlowi w "Hańbie Domowej" - i przemyślenia o sytuacji społeczno-gospodarczej PRL-u.
Kilkakrotnie podkreśla się, że treść listu jest do wyłącznej wiadomości Barańczaka, ale później Herbert zdecydował się opublikować tekst w "Gazecie Wyborczej", ponieważ uznał, że poruszył tam naprawdę ważne problemy, zasługujące na szerszą dyskusję.
Myślę, że warto tę dyskusję podjąć, bo będzie to dyskusja z człowiekiem osądzającym surowo i swoje oskarżenia rozciągając na o wiele więcej nazwisk i sytuacji, niż przyzwyczailiśmy się widzieć, kiedy mówimy o "flircie" twórców z Systemem.
Korespondencję opracowano szczegółowo, ale niestarannie - w przypisach pojawia się na przykład informacja, że Barańczak przystąpił do KOR-u w 1987r. Taki błąd powinien jednak zostać wychwycony przez redaktora wydawnictwa, które przecież specjalizuje się w tematyce PRL-u.
Książka ma 100 stron, z czego listy zajmują 40. Na resztę składają się: aneks z faksymiliami niektórych listów i wspominanych w książce dokumentów, przypisy do listów, przypisy do aneksu i indeks nazwisk.
Listy dotyczą głównie wydań, tłumaczeń i innych spraw praktycznych, więc poza ogólnym rozeznaniem w sprawach "kontaktów wydawniczych" dwóch poetów, czytelnik nie...
Korespondencja z lat 1972-1996 wraz z aneksem, w którym znajdziemy tekst Herberta "Po śmierci Josifa Brodskiego", dwa jego inne listy (do Adama Michnika oraz Barbary Toruńczyk), kilka dość osobistych wierszy oraz w miarę szczegółowe przypisy.
Czyta się szybko (raptem 101 stron). Osobiście czuję niedosyt.
Korespondencja z lat 1972-1996 wraz z aneksem, w którym znajdziemy tekst Herberta "Po śmierci Josifa Brodskiego", dwa jego inne listy (do Adama Michnika oraz Barbary Toruńczyk), kilka dość osobistych wierszy oraz w miarę szczegółowe przypisy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyta się szybko (raptem 101 stron). Osobiście czuję niedosyt.
Książka ma 100 stron, z czego listy zajmują 40. Na resztę składają się: aneks z faksymiliami niektórych listów i wspominanych w książce dokumentów, przypisy do listów, przypisy do aneksu i indeks nazwisk.
Listy dotyczą głównie wydań, tłumaczeń i innych spraw praktycznych, więc poza ogólnym rozeznaniem w sprawach "kontaktów wydawniczych" dwóch poetów, czytelnik nie dowiedziałby się zapewne z tej książki zbyt wiele - gdyby nie list 26.
Dla tego jednego tekstu (z 1990 r.) warto zapoznać się z "Korespondencją".
W liście po pierwsze dość szczegółowo opisane zostały niezwykle ciężkie dla Herberta czasy terroru stalinowskiego i postalinowskiego w PRL-u. Poza tym poznajemy opinię poety na temat postawy innych pisarzy - ważne uzupełnienie do wywiadu udzielonego J. Trznadlowi w "Hańbie Domowej" - i przemyślenia o sytuacji społeczno-gospodarczej PRL-u.
Kilkakrotnie podkreśla się, że treść listu jest do wyłącznej wiadomości Barańczaka, ale później Herbert zdecydował się opublikować tekst w "Gazecie Wyborczej", ponieważ uznał, że poruszył tam naprawdę ważne problemy, zasługujące na szerszą dyskusję.
Myślę, że warto tę dyskusję podjąć, bo będzie to dyskusja z człowiekiem osądzającym surowo i swoje oskarżenia rozciągając na o wiele więcej nazwisk i sytuacji, niż przyzwyczailiśmy się widzieć, kiedy mówimy o "flircie" twórców z Systemem.
Korespondencję opracowano szczegółowo, ale niestarannie - w przypisach pojawia się na przykład informacja, że Barańczak przystąpił do KOR-u w 1987r. Taki błąd powinien jednak zostać wychwycony przez redaktora wydawnictwa, które przecież specjalizuje się w tematyce PRL-u.
Książka ma 100 stron, z czego listy zajmują 40. Na resztę składają się: aneks z faksymiliami niektórych listów i wspominanych w książce dokumentów, przypisy do listów, przypisy do aneksu i indeks nazwisk.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toListy dotyczą głównie wydań, tłumaczeń i innych spraw praktycznych, więc poza ogólnym rozeznaniem w sprawach "kontaktów wydawniczych" dwóch poetów, czytelnik nie...