Ciężko mi zdecydować, co myśleć o tym zakończeniu. Z jednej strony - podoba mi się los postaci, tak ogólnie. Z drugiej - liczyłam może na jakiś większy game changer? Na jakieś dopieszczenie Eliego, który choć tytularny bohater, ze wszystkich ważniejszych postaci jest najbardziej underpowered?
Patrząc całościowo na serię, czuję się nieco zawiedziona. Nietypowa sytuacja z tym Elim - rozumiem chęć uniknięcia Gary Stue, ale tutaj autorka przegięła w drugą stronę. Ciągłe ratowanie naszego złodziejaszka przez inne postacie oraz ich wyraźnie większy wpływ na fabułą sprawiają, że protagonista gdzieś tam ginie jako bardziej reakcyjny niż proaktywny. A szkoda, bo sam w sobie jest sympatyczny i łatwo mu się kibicuje.
Skala fabuły też całkiem chybiona IMO. Mam wrażenie, że czytanie perypetii Eliego i spółki sprzed pierwszej części - lub po zakończeniu pięcioksięgu - o wiele bardziej by mi odpowiadało niż to, co dostałam. Szczególnie finał "Spirit's End", z długaśnymi i nudnymi opisami walk, sprawiał, że wręcz przewracałam kartki byleby szybciej dojść do konkluzji. I choć tu i tam pojawiają się ciekawe sceny - jak choćby ta z początku pierwszej części, kiedy Eli przekonuje drzwi, by same się wyważyły - to w ogólnej skali jest ich zdecydowanie za mało.
Koniec końców lektura szybka i przyjemna, jednak zostałam lekko zawiedziona. Nie podoba mi się kierunek, w którym poszła autorka, od skupienia się zanadto na Mirandzie na czym cierpi Eli, po nudnawe "epickie" walki na finał zamiast ciekawych zwrotów akcji.
Mimo wszystko przeczytać warto - tylko nie nastawiajcie się na za wiele.
Ciężko mi zdecydować, co myśleć o tym zakończeniu. Z jednej strony - podoba mi się los postaci, tak ogólnie. Z drugiej - liczyłam może na jakiś większy game changer? Na jakieś dopieszczenie Eliego, który choć tytularny bohater, ze wszystkich ważniejszych postaci jest najbardziej underpowered?
Patrząc całościowo na serię, czuję się nieco zawiedziona. Nietypowa sytuacja z...
Ciężko mi zdecydować, co myśleć o tym zakończeniu. Z jednej strony - podoba mi się los postaci, tak ogólnie. Z drugiej - liczyłam może na jakiś większy game changer? Na jakieś dopieszczenie Eliego, który choć tytularny bohater, ze wszystkich ważniejszych postaci jest najbardziej underpowered?
Patrząc całościowo na serię, czuję się nieco zawiedziona. Nietypowa sytuacja z tym Elim - rozumiem chęć uniknięcia Gary Stue, ale tutaj autorka przegięła w drugą stronę. Ciągłe ratowanie naszego złodziejaszka przez inne postacie oraz ich wyraźnie większy wpływ na fabułą sprawiają, że protagonista gdzieś tam ginie jako bardziej reakcyjny niż proaktywny. A szkoda, bo sam w sobie jest sympatyczny i łatwo mu się kibicuje.
Skala fabuły też całkiem chybiona IMO. Mam wrażenie, że czytanie perypetii Eliego i spółki sprzed pierwszej części - lub po zakończeniu pięcioksięgu - o wiele bardziej by mi odpowiadało niż to, co dostałam. Szczególnie finał "Spirit's End", z długaśnymi i nudnymi opisami walk, sprawiał, że wręcz przewracałam kartki byleby szybciej dojść do konkluzji. I choć tu i tam pojawiają się ciekawe sceny - jak choćby ta z początku pierwszej części, kiedy Eli przekonuje drzwi, by same się wyważyły - to w ogólnej skali jest ich zdecydowanie za mało.
Koniec końców lektura szybka i przyjemna, jednak zostałam lekko zawiedziona. Nie podoba mi się kierunek, w którym poszła autorka, od skupienia się zanadto na Mirandzie na czym cierpi Eli, po nudnawe "epickie" walki na finał zamiast ciekawych zwrotów akcji.
Mimo wszystko przeczytać warto - tylko nie nastawiajcie się na za wiele.
Ciężko mi zdecydować, co myśleć o tym zakończeniu. Z jednej strony - podoba mi się los postaci, tak ogólnie. Z drugiej - liczyłam może na jakiś większy game changer? Na jakieś dopieszczenie Eliego, który choć tytularny bohater, ze wszystkich ważniejszych postaci jest najbardziej underpowered?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPatrząc całościowo na serię, czuję się nieco zawiedziona. Nietypowa sytuacja z...