Jest to forma opowiadania-pamiętnika autorki - jej doświadczenia życiowe: kulinarne, zawodowe, miłosne, którymi zdecydowała się z nami podzielić w ten ciekawy sposób. Z wieloma rzeczami się tam nie zgadzam, ale jej nie oceniam. Myślę, że postąpiłabym inaczej, ale nie wiem tego, ponieważ nie byłam na jej miejscu a zawsze łatwo mówić, co trzeba, wypada i taki tam... Nie do końca też podobało mi się, jak zachowywali się inni bohaterowie jej książki, ale jak widać - samo życie! Dlatego to jest ogromny walor - tu nic nie jest napisane tak, żeby przypadło nam do gustu. Nachodzi nas chęć oceniania każdego z osobna i wszystkich razem, ale to czysta proza życia. Natomiast opisy kuchni - jej sekretów i ciężkiej pracy - wciągające, zaskakujące, inspirujące a nieraz przerażające. Wszystko to jest ciekawe, ale w lekturę trzeba się wgryźć i dać jej szansę. To nie jest dzieło literackie pokroju noblistów, ale zwierzenia napisane w ciekawy i przystępny sposób przez zwykłą osobę, której nietuzinkowe życie - jej wybory, doświadczenia, decyzje i sytuacje, w których się znalazła - mogą otworzyć oczy na wiele rzeczy.
Polecam, ale proszę dajcie sobie chwilę, żeby się "wczytać" i zaciekawić. Ode mnie 6/10.
Dziwna, ale ciekawa to była lektura.
Jest to forma opowiadania-pamiętnika autorki - jej doświadczenia życiowe: kulinarne, zawodowe, miłosne, którymi zdecydowała się z nami podzielić w ten ciekawy sposób. Z wieloma rzeczami się tam nie zgadzam, ale jej nie oceniam. Myślę, że postąpiłabym inaczej, ale nie wiem tego, ponieważ nie byłam na jej miejscu a zawsze łatwo mówić, co...
Co z tego, że literatura jest łatwa i przyjemna - książka jest cudownym odpoczynkiem. Naprawdę przenosi w toskańskie raje. Plus za autentyczną historię i autentyczne miejsca wykorzystane w książce.
Co z tego, że literatura jest łatwa i przyjemna - książka jest cudownym odpoczynkiem. Naprawdę przenosi w toskańskie raje. Plus za autentyczną historię i autentyczne miejsca wykorzystane w książce.
Gdybym miała oceniać za samą powieść, dałabym jedną gwiazdkę. Ale dodaję drugą za pracę wydawnictwa Bellona i trzecią za smakowicie zapowiadające się przepisy.
Pełna opinia na moim blogu: http://muzysponiewierane.blogspot.com/2015/07/quasi-dziennik-z-przepisami.html
Gdybym miała oceniać za samą powieść, dałabym jedną gwiazdkę. Ale dodaję drugą za pracę wydawnictwa Bellona i trzecią za smakowicie zapowiadające się przepisy.
Pełna opinia na moim blogu: http://muzysponiewierane.blogspot.com/2015/07/quasi-dziennik-z-przepisami.html
Victoria i jej siostra wybierają się do Włoch, by odbyć kurs. Ta pierwsza postanawia pozostać tam dłużej, gdy na jej drodze pojawia się tajemniczy i uwodzicielski Gianfranco. Australijkę i Toskańczyka zaczyna łączyć coś więcej jak płomienny, włoski romans - miłość do siebie samych i do jedzenia. I choć ta pierwsza nie trwa długo, ta druga decyduje o tym, że Victoria, mimo rozpadu związku z Gianfranco, wciąż kocha Toskanię. Victoria jest świetną kucharką, a nawet znakomitą obserwatorką uroków Włoch, które chłonie całą sobą. Ma dryg do przygotowania ciast i ciasteczek oraz do przykuwania uwag mężczyzn.
"Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii" to przede wszystkim bardzo osobiste zapiski autorki. Victoria Cosford opowiada nam o swoim życiu w Toskanii, o sprzecznościach losu, jakie pojawiały się nagle na jej życiowej drodze, o przecudownej toskańskiej kuchni i równie wspaniałej toskańskiej mądrości. To widać, że ta północna kraina Włoch, z niekończącymi się pasmami wzgórz i licznymi miasteczkami, ją zauroczyła.
Vicky przeżywa miłosne wzloty i upadki, uczy się gotowania, poznaje dogłębnie charakter włoskich macho. Po prostu korzysta z życia i bierze z niego jak najwięcej.
Książkę polecam smakoszom (ze względu na świetne przepisy wewnątrz książki), miłośnikom Toskanii i tym, którzy chcą poznać prawdziwe oblicze Włochów.
Victoria i jej siostra wybierają się do Włoch, by odbyć kurs. Ta pierwsza postanawia pozostać tam dłużej, gdy na jej drodze pojawia się tajemniczy i uwodzicielski Gianfranco. Australijkę i Toskańczyka zaczyna łączyć coś więcej jak płomienny, włoski romans - miłość do siebie samych i do jedzenia. I choć ta pierwsza nie trwa długo, ta druga decyduje o tym, że Victoria, mimo...
Schowana wśród wielu książek na półce w bibliotece zwróciła moją uwagę swą zachwycająca okładką i emanującym ciepłem ... od tej chwili wiedziała iż muszę ją dotknąć przeczytać przeżyć parę chwil w Toskaniiiiiiii ... miłość rozkosz jedzenia zapachy jest ze mną cały czas w drodze do pracy w pracy w domu . Mamy romans ze sobą ...
zobaczymy jak się to dalej potoczy :)
Schowana wśród wielu książek na półce w bibliotece zwróciła moją uwagę swą zachwycająca okładką i emanującym ciepłem ... od tej chwili wiedziała iż muszę ją dotknąć przeczytać przeżyć parę chwil w Toskaniiiiiiii ... miłość rozkosz jedzenia zapachy jest ze mną cały czas w drodze do pracy w pracy w domu . Mamy romans ze sobą ...
Po przeczytaniu tej książki Włochy znalazły się na czele mojej listy miejsc, które chciałabym poznać. Zakochałam się nawet ich nie widząc. Klimat "Amore i amaretti" to piękne miejsca, pyszne jedzenie i energiczni włosi.
Uwielbiam książki z kuchnią i gotowaniem w tle, zwłaszcza te, w których autor przemyca przepisy. Tutaj mamy prawdziwie włoskie potrawy i oryginalne receptury.
Polecam wszystkim smakoszom i nie tylko!
Po przeczytaniu tej książki Włochy znalazły się na czele mojej listy miejsc, które chciałabym poznać. Zakochałam się nawet ich nie widząc. Klimat "Amore i amaretti" to piękne miejsca, pyszne jedzenie i energiczni włosi.
Uwielbiam książki z kuchnią i gotowaniem w tle, zwłaszcza te, w których autor przemyca przepisy. Tutaj mamy prawdziwie włoskie potrawy i oryginalne...
Ciągnie mnie nieodmiennie do Włoch, mam za sobą już kolejną książkę, która opisuje uroki tego kraju.
Tym razem to pozycja, którą dostałam do zrecenzowania od Wydawnictwa Bellona - "Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii".
I jak to zawsze kojarzy się z Włochami książka jest przede wszystkim o jedzeniu, więcej jest niesamowicie pyszna…, bardzo klimatyczna, sensualna, działająca na wszystkie zmysły. Każda strona to wyjątkowo malownicza historia dotycząca równych aspektów życia we Włoszech. Rozkochana w Toskanii australijska dziennikarka Victoria odsłania przed nami magiczną krainą pachnąca pomidorami, czosnkiem i dobrym winem. Przedstawia również Włochów razem z wszystkimi ich wadami i przywarami, żeby się nie wydawało, że jest tak idealnie.
Ciekawym zabiegiem jest również umieszczenie przepisów potraw, o których w danym miejscu czy rozdziale wspomina autorka. Może nie wszystkie czytelnik będzie mógł ze względu na dostępność czy cenę składników, wykorzystać, ale niektóre mogą być inspirujące – ja z pewnością wypróbuję szpinak z dodaną oliwą z oliwek na zimno.
Jedyne co nie podobało mi się w tej książce to zapowiedź AMORE, który to temat został zmarginalizowany przez uroki smaków i zapachów włoskiej przygody autorki-ale to już moje prywatne odczucie.
Książkę polecam, szczególnie w chłodne wieczory, tylko ostrożnie nie wolno jej czytać z pustym brzuchem ;) a no i najlepiej jest wcześniej zaopatrzyć się w dobre wino Chianti, żeby radość z lektury była pełniejsza
Moja ocena 7,5/10
Ciągnie mnie nieodmiennie do Włoch, mam za sobą już kolejną książkę, która opisuje uroki tego kraju.
Tym razem to pozycja, którą dostałam do zrecenzowania od Wydawnictwa Bellona - "Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii".
I jak to zawsze kojarzy się z Włochami książka jest przede wszystkim o jedzeniu, więcej jest niesamowicie pyszna…, bardzo...
Jestem osoba, która nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Kocham podróżować, odwiedzać nowe miejsca, poznawać inne kultury. Jeśli nie mogę sobie na to pozwolić zanurzam się w książkach, które mi to umożliwiają. Urzeczona okładką i tytułem utworu Victorii Cosford wprost nie mogłam się jej oprzeć i przeczytałam ją jednym tchem. Zabierając się za "Amore i amaretti" byłam pewna, że spotkam się z przewodnikiem po Toskanii, tymczasem spotkało mnie nie małe zaskoczenie...
Autorka ukazuje nam życie codzienne w Toskanii, przeplatając z nim opisy miejsc, kultury, zwyczajów Toskańczyków oraz liczne przepisy kulinarne. Cosford przeżywa we Włoszech kilka miłosnych uniesień, które odciskają piętno na jej późniejszym życiu. Każdy z kochanków jest taki jak Toskania - wyjątkowy, romantyczny i pełen uroku. Oprócz uroków tego rejonu Włoch główna bohaterka ma chwile załamania, w których pragnie rzucić wszystko i wrócić do swojej rodowitej Australii. Chwile takie przytłamszała dzięki cudownej kuchni włoskiej, która jest lekiem na wszelkie zło i winem Chianti. W utworze poznajemy prawie 30 lat życia Victorii Cosford, co pozwala nam na ujrzenie, jak wielki wpływa na człowieka mają Włochy, oraz ostrzeżenie - jeśli już raz odwiedzić ten kraj, wrócisz do niego nie raz.
Czym jest Toskania dla Victorii ? Z pewnością miejscem niepowtarzalnym, i taki właśnie jest przekaz tej książki. Oczarowuje ona autorkę, dodaje jej energii, ale też potrafi ją wyssać. Zachwyca ją pięknem krajobrazu, magicznymi winnicami i architekturą toskańskich miasteczek i tysiącem drobnych rzeczy, na które zapewne nie zwrócilibyśmy uwagi. Dzięki temu utworowi magiczne miejsce jakim jest Toskania uchyliło mi swoje wrota i pozwoliło zasmakować choć szczypty uroku tego obszaru.
Victoria Cosford wpadła na doskonały pomysł, by połączyć swoją pasję do gotowania z wrażeniem, pozostałym jej po podroży do Toskanii. "Amore i amaretti" nie nudzi, nie przytłacza opisami, a wciąż zaskakuje. Autorka w niezwykle malowniczy i realistyczny sposób przedstawia nam swoją historię z Toskanią, która momentami zachwyca, doprowadza do śmiechy, bądź też zadumy.
Wiele mogłabym pisać o tajnikach kuchni włoskiej, jakie poznałam dzięki tej książce. Podsumowując, jest ona pięknie wydana (za każdym razem, gdy patrzę na książkę czuje zapach włoskiej kuchni i promienie słońca na twarzy), bogato obdarzona przepisami kulinarnymi, dużo opowiadająca, a jednocześnie przyjemna w czytaniu i nie nużąca. Jedno jest pewne - jeśli kochasz poznawać nowe miejsca i Cię to interesuje, w "Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii" powinieneś odnaleźć wszystko, czego potrzebujesz!
Jestem osoba, która nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Kocham podróżować, odwiedzać nowe miejsca, poznawać inne kultury. Jeśli nie mogę sobie na to pozwolić zanurzam się w książkach, które mi to umożliwiają. Urzeczona okładką i tytułem utworu Victorii Cosford wprost nie mogłam się jej oprzeć i przeczytałam ją jednym tchem. Zabierając się za "Amore i amaretti" byłam...
Ostatnio mam mało czasu na czytanie, ale "Amore i amaretti" nosiłam ze sobą wszędzie. Kończyłam ją czytać w moim nowym domku podczas montażu kuchni. To chyba dobry znak i dla mnie historyczna książka (pierwsza w nowym domu) - mam nadzieję, że moja kuchnia będzie tak pachnieć, a posiłki tak smakować, jak te serwowane w książce :)
"Amore i amaretti" to niezwykle apetyczna i pachnąca opowieść, pełna przepisów i inspiracji. Mnie przyciągnęła niezwykle piękną, klimatyczną okładką i bardzo ładnym wydaniem.
Autorka książki jest Australijką, która część swego życia spędziła w Toskanii. Włochy fascynowały ją, zaczęła uczyć się języka i zapisała na kurs kulinarny we Florencji. Wraz z siostrą uczęszczały na naukę do Instytutu Michała Anioła, gdzie Victoria nawiązała płomienny romans z kucharzem Gianfranco. Nie był ani super przystojny ani piękny, ale posiadał to "coś", jak to Włoch, i w dodatku bosko gotował.
Victoria więcej czasu spędzała w jego restauracji niż na zajęciach, porzuciła więc naukę, zamieszkała ze swoim kucharzem i została jego asystentką. Nauczyła się przygotowania włoskich potraw, zaczęła tworzyć własne dania. Romans się skończył, a Victoria nadal pozostała we Włoszech.
Nawiązywała inne znajomości - dłuższe lub krótsze, tylko związek z kuchnią włoską trwał niezmiennie.
Po jakimś czasie Viki wróciła do rodzinnej Australii, pracowała w branży reklamowej, wiodła całkiem przyjemne życie. Jako czterdziestoletnia kobieta znowu znalazła się w kuchni włoskiej restauracji.
Czy tym razem Victoria na stałe pozostanie we Włoszech? Czy spotka swoją drugą połowę?
"Amore i amaretti" to klimatyczna opowieść o miłości i o jedzeniu. Pełna barwnych opisów i smakowitych przepisów potraw. Zabawna i sympatyczna, ale jednocześnie bardzo osobista, miejscami wręcz intymna.
Poznajemy Autorkę tak szczegółowo, że przy końcu książki jest już naszą starą znajomą - chwyta życie garściami. Może nie wszystkie jej posunięcia spotykają się z aprobatą czytelnika (np. aborcja), jednak od strony kulinarnej jest świetna.
Przeczytałam książkę z dużą przyjemnością. Dzięki niej udało mi się zyskać w trudnym czasie - chwile relaksu, które były mi bardzo potrzebne. Siedząc pośród puszek z farbą, pyłu i cegieł mogłam przenieść się do słonecznej Toskanii, do aromatycznej kuchni - bezcenne :)
Ostatnio mam mało czasu na czytanie, ale "Amore i amaretti" nosiłam ze sobą wszędzie. Kończyłam ją czytać w moim nowym domku podczas montażu kuchni. To chyba dobry znak i dla mnie historyczna książka (pierwsza w nowym domu) - mam nadzieję, że moja kuchnia będzie tak pachnieć, a posiłki tak smakować, jak te serwowane w książce :)
Po raz pierwszy miałam okazję i chęć przeczytać książkę, gdzie główną rolę gra jedzenie. I nie myślę tu o książce kucharskiej. Na szczęście, gdy zaczęłam czytać „Amore i amaretti …” byłam najedzona bo inaczej wygryzłabym literki z kartek.
Zresztą sami zobaczcie. Na jednej tylko stronie autorka pisze o pappardelle – szerokie, nierówne paski makarony, które podaje się z sosem z zająca, o podłużnych pomidorach przyprawionych zieloną oliwą i świeżą bazylią. Są też grube kawałki białej mozarelli, plasterki wołowiny marynowanej w oliwie. Potem rucola, grzybki marynowane w sosie cytrynowym i czosnku, plasterki papryki skąpane w oliwie, czosnku i pietruszce, plasterki panacetty. Makaron z sosem pełnym mięsa a po przerwie kamienny rondel z duszonymi bażantami, pachnącymi czerwonym winem i ziołami. Na stole jest też boćwina w czosnku, małe, przypieczone kawałeczki ziemniaków z rozmarynem i solą oraz sałata Vincenza
w oliwie. Na koniec krąg dojrzałego sera ricotta i soczyste gruszki. To menu kojarzy mi się
z wystawnym przyjęciem weselnym albo elegancką kolacją. A to normalne, codzienne jedzenie Włochów.
O czym jest więc książka?
Rzecz się dzieje na przestrzeni lat 1982 – 2004 a cała książka podzielona jest na trzy części.
Główna bohaterka, Australijka przyjechała do Włoch jako słuchaczka Instytutu Michała Anioła aby poznać język i kulturę Włoch. Znajduje pracę w jednej z włoskich restauracji
a raczej trattorii a następnie uczy się gotować w restauracji swojego faceta Gianfranca. Życie wydaje się być bajką. Australijka jest szczęśliwa. Poznaje rodzinę Gianfranca, życie i kulturę Włochów, poznaje smaki i zapachy, których nie poznała w Australii. Ale idylla nie trwa długo. Jej mężczyzna, jak to Włoch, jest zazdrosny i w każdym mężczyźnie spostrzega potencjalnego kochanka swojej dziewczyny. Dodatkowo Gianfranco coraz częściej wybiera towarzystwo innych mężczyzn, whisky i karty. Związek się sypie co ma znaczący wpływ na samopoczucie i poczucie własnej wartości Australijki. Dochodzi ona do wniosku, że jest od Gianfranco uzależniona, potulna i uległa. Po każdym dniu analizuje swoje zachowanie czy nie uraziła czymś Włocha albo go nie rozczarowała. Jej życie zostało podporządkowane Gianfranco. Nawet fryzurę zmieniła, żeby pasować do fryzury swojego partnera.
Po rozstaniu z Gianfranco znajduje pracę w innej restauracji jako asystentka kelnera. I tak jej życie toczy się od restauracji do restauracji, od faceta do faceta. Po drodze spotyka ją jeszcze kilka życiowych niespodzianek. Veeky, tak ma na imię główna bohaterka, szuka swojej życiowej drogi. Szuka miejsca, gdzie może na stałe osiąść i wieść szczęśliwe życie. Po drodze spotyka wielu ludzi, spotyka się z kilkoma mężczyznami, uczy się życia i gotowania. Ale czy znajdzie szczęście i miłość w Toskanii?
Jak napisana jest książka?
Książka jest tak napisana, iż miałam wrażenie, że czytam pamiętnik. Napisana w pierwszej osobie sprawia, że słuchasz opowieści siedząc naprzeciw opowiadającego. A teraz spójrz na okładkę. Widzisz stolik i krzesła? A wszystko skąpane w popołudniowym słońcu w cieniu
i chłodzie włoskich budynków gdzieś w wąskiej uliczce. Wyobraź sobie, że przy tym stoliku siedzisz Ty z przyjaciółmi. Na stole stoi butelka dobrego, włoskiego wina a za chwilkę kelner (może Gianfranco właśnie) przyniesie Wam talerze wypełnione świeżymi warzywami, ziołami, pachnące bazylią, oliwą i pomidorami. Do tego gwar dochodzący z sąsiednich stolików,
i szum strumienia, który niedaleko leniwie płynie. Chcesz więcej?
Jak się czyta „Amore i amaretti…”?
W książce jest dużo opisanych miejsc, restauracji i potraw oraz zwyczajów związanych
z gotowaniem. Czytałam tę lekturę siedząc w swoim pokoju na swojej kanapie ale myślami
i wyobraźnią wędrowałam malowniczymi uliczkami Toskanii, Florencji czy Perugii. Moje zmysły wystawione były na próbę wytrzymałości. Węch ciągle czuł czosnek, zioła i świeże warzywa a język
i podniebienie szukały oliwy, tymianku, bazylii, suszonych pomidorów i wina Chianti. Na próżno niestety. Gdy będziecie siadać do czytania „Amore i amaretti…” najpierw zjedzcie coś dobrego. Coś, na co macie ochotę i zaspokójcie swój apetyt. Choć będzie Wam to trudno zrobić bo apetyt rośnie
w miarę jedzenia. Ale, ale. Na szczęście możecie poczuć się jak w Toskanii. Wystarczy po lekturze, a najlepiej jeszcze przed, przygotować sobie kilka potraw, które autorka zamieściła na kartkach swojej książki. Najbardziej miałam ochotę na spinaci con olio aglio e peperoncino czyli szpinak
z czosnkiem i chili, penne z ricottą i szpinakiem, biscotti di prato czyli ciastka migdałowe, tiramisu all’arancia a to z kolei tiramisu w wersji z pomarańczami. A na co Wy macie ochotę?
Książkę czyta się szybko z kilku powodów. Po pierwsze napisana jest bardzo smakowitym
i soczystym językiem ale jest to język potoczny bez zbędnych ozdobników czy niepotrzebnego słownictwa włoskiego. Owszem są wyrazy obce ale od razu autorka podaje tłumaczenie. Lubię gdy tak autor podchodzi do obcych wyrazów. Nie lubię zerkać na koniec książki aby zrozumieć sens zdania. Tutaj prawie na każdej stronie napisana jest jakaś włoska sentencja, która oddaje rozpoczynającą się opowieść. Oprócz tego autorka zawarła w książce wiele smacznych przepisów, które czytając miałam ochotę od razu wypróbować. Czytelnik ma więc kilka korzyści z tej książki. Poznaje Włochy, kulturę i tradycje Włoch oraz ma podane bardzo dokładnie przepisy na popularne dania kuchni włoskiej.
samolotu zakochujesz się w tym kraju, krajobrazach, ludziach, smakach i zapachach. "Amore i amaretti..." sprawia, że czujesz się jakbyś siedziała w Toskanii przy stoliku w cieniu zachodzącego słońca i popijała miejscowe wino zajadając się bruschettą z pomidorami a jako zwieńczenie całego dnia zjesz doskonałe lody kawowe... To wszystko znajdziesz w książce Victorii Cosford.
Moja ocena 4/6
Po raz pierwszy miałam okazję i chęć przeczytać książkę, gdzie główną rolę gra jedzenie. I nie myślę tu o książce kucharskiej. Na szczęście, gdy zaczęłam czytać „Amore i amaretti …” byłam najedzona bo inaczej wygryzłabym literki z kartek.
Zresztą sami zobaczcie. Na jednej tylko stronie autorka pisze o pappardelle – szerokie, nierówne paski makarony, które podaje się z sosem...
Dziwna, ale ciekawa to była lektura.
Jest to forma opowiadania-pamiętnika autorki - jej doświadczenia życiowe: kulinarne, zawodowe, miłosne, którymi zdecydowała się z nami podzielić w ten ciekawy sposób. Z wieloma rzeczami się tam nie zgadzam, ale jej nie oceniam. Myślę, że postąpiłabym inaczej, ale nie wiem tego, ponieważ nie byłam na jej miejscu a zawsze łatwo mówić, co trzeba, wypada i taki tam... Nie do końca też podobało mi się, jak zachowywali się inni bohaterowie jej książki, ale jak widać - samo życie! Dlatego to jest ogromny walor - tu nic nie jest napisane tak, żeby przypadło nam do gustu. Nachodzi nas chęć oceniania każdego z osobna i wszystkich razem, ale to czysta proza życia. Natomiast opisy kuchni - jej sekretów i ciężkiej pracy - wciągające, zaskakujące, inspirujące a nieraz przerażające. Wszystko to jest ciekawe, ale w lekturę trzeba się wgryźć i dać jej szansę. To nie jest dzieło literackie pokroju noblistów, ale zwierzenia napisane w ciekawy i przystępny sposób przez zwykłą osobę, której nietuzinkowe życie - jej wybory, doświadczenia, decyzje i sytuacje, w których się znalazła - mogą otworzyć oczy na wiele rzeczy.
Polecam, ale proszę dajcie sobie chwilę, żeby się "wczytać" i zaciekawić. Ode mnie 6/10.
Dziwna, ale ciekawa to była lektura.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to forma opowiadania-pamiętnika autorki - jej doświadczenia życiowe: kulinarne, zawodowe, miłosne, którymi zdecydowała się z nami podzielić w ten ciekawy sposób. Z wieloma rzeczami się tam nie zgadzam, ale jej nie oceniam. Myślę, że postąpiłabym inaczej, ale nie wiem tego, ponieważ nie byłam na jej miejscu a zawsze łatwo mówić, co...
Co z tego, że literatura jest łatwa i przyjemna - książka jest cudownym odpoczynkiem. Naprawdę przenosi w toskańskie raje. Plus za autentyczną historię i autentyczne miejsca wykorzystane w książce.
Co z tego, że literatura jest łatwa i przyjemna - książka jest cudownym odpoczynkiem. Naprawdę przenosi w toskańskie raje. Plus za autentyczną historię i autentyczne miejsca wykorzystane w książce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCudowna opowieść o Toskani,jedzeniu.miłości.Polecam.
Cudowna opowieść o Toskani,jedzeniu.miłości.Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiła i przyjemna książka. Czytając ją podczas jesiennych oraz zimowych wieczorów przenosimy się do zielonej i ciepłej Toskanii.
Miła i przyjemna książka. Czytając ją podczas jesiennych oraz zimowych wieczorów przenosimy się do zielonej i ciepłej Toskanii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym miała oceniać za samą powieść, dałabym jedną gwiazdkę. Ale dodaję drugą za pracę wydawnictwa Bellona i trzecią za smakowicie zapowiadające się przepisy.
Pełna opinia na moim blogu: http://muzysponiewierane.blogspot.com/2015/07/quasi-dziennik-z-przepisami.html
Gdybym miała oceniać za samą powieść, dałabym jedną gwiazdkę. Ale dodaję drugą za pracę wydawnictwa Bellona i trzecią za smakowicie zapowiadające się przepisy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPełna opinia na moim blogu: http://muzysponiewierane.blogspot.com/2015/07/quasi-dziennik-z-przepisami.html
Victoria i jej siostra wybierają się do Włoch, by odbyć kurs. Ta pierwsza postanawia pozostać tam dłużej, gdy na jej drodze pojawia się tajemniczy i uwodzicielski Gianfranco. Australijkę i Toskańczyka zaczyna łączyć coś więcej jak płomienny, włoski romans - miłość do siebie samych i do jedzenia. I choć ta pierwsza nie trwa długo, ta druga decyduje o tym, że Victoria, mimo rozpadu związku z Gianfranco, wciąż kocha Toskanię. Victoria jest świetną kucharką, a nawet znakomitą obserwatorką uroków Włoch, które chłonie całą sobą. Ma dryg do przygotowania ciast i ciasteczek oraz do przykuwania uwag mężczyzn.
"Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii" to przede wszystkim bardzo osobiste zapiski autorki. Victoria Cosford opowiada nam o swoim życiu w Toskanii, o sprzecznościach losu, jakie pojawiały się nagle na jej życiowej drodze, o przecudownej toskańskiej kuchni i równie wspaniałej toskańskiej mądrości. To widać, że ta północna kraina Włoch, z niekończącymi się pasmami wzgórz i licznymi miasteczkami, ją zauroczyła.
Vicky przeżywa miłosne wzloty i upadki, uczy się gotowania, poznaje dogłębnie charakter włoskich macho. Po prostu korzysta z życia i bierze z niego jak najwięcej.
Książkę polecam smakoszom (ze względu na świetne przepisy wewnątrz książki), miłośnikom Toskanii i tym, którzy chcą poznać prawdziwe oblicze Włochów.
Victoria i jej siostra wybierają się do Włoch, by odbyć kurs. Ta pierwsza postanawia pozostać tam dłużej, gdy na jej drodze pojawia się tajemniczy i uwodzicielski Gianfranco. Australijkę i Toskańczyka zaczyna łączyć coś więcej jak płomienny, włoski romans - miłość do siebie samych i do jedzenia. I choć ta pierwsza nie trwa długo, ta druga decyduje o tym, że Victoria, mimo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSchowana wśród wielu książek na półce w bibliotece zwróciła moją uwagę swą zachwycająca okładką i emanującym ciepłem ... od tej chwili wiedziała iż muszę ją dotknąć przeczytać przeżyć parę chwil w Toskaniiiiiiii ... miłość rozkosz jedzenia zapachy jest ze mną cały czas w drodze do pracy w pracy w domu . Mamy romans ze sobą ...
zobaczymy jak się to dalej potoczy :)
Schowana wśród wielu książek na półce w bibliotece zwróciła moją uwagę swą zachwycająca okładką i emanującym ciepłem ... od tej chwili wiedziała iż muszę ją dotknąć przeczytać przeżyć parę chwil w Toskaniiiiiiii ... miłość rozkosz jedzenia zapachy jest ze mną cały czas w drodze do pracy w pracy w domu . Mamy romans ze sobą ...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tozobaczymy jak się to dalej potoczy :)
Po przeczytaniu tej książki Włochy znalazły się na czele mojej listy miejsc, które chciałabym poznać. Zakochałam się nawet ich nie widząc. Klimat "Amore i amaretti" to piękne miejsca, pyszne jedzenie i energiczni włosi.
Uwielbiam książki z kuchnią i gotowaniem w tle, zwłaszcza te, w których autor przemyca przepisy. Tutaj mamy prawdziwie włoskie potrawy i oryginalne receptury.
Polecam wszystkim smakoszom i nie tylko!
Po przeczytaniu tej książki Włochy znalazły się na czele mojej listy miejsc, które chciałabym poznać. Zakochałam się nawet ich nie widząc. Klimat "Amore i amaretti" to piękne miejsca, pyszne jedzenie i energiczni włosi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam książki z kuchnią i gotowaniem w tle, zwłaszcza te, w których autor przemyca przepisy. Tutaj mamy prawdziwie włoskie potrawy i oryginalne...
Ciągnie mnie nieodmiennie do Włoch, mam za sobą już kolejną książkę, która opisuje uroki tego kraju.
Tym razem to pozycja, którą dostałam do zrecenzowania od Wydawnictwa Bellona - "Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii".
I jak to zawsze kojarzy się z Włochami książka jest przede wszystkim o jedzeniu, więcej jest niesamowicie pyszna…, bardzo klimatyczna, sensualna, działająca na wszystkie zmysły. Każda strona to wyjątkowo malownicza historia dotycząca równych aspektów życia we Włoszech. Rozkochana w Toskanii australijska dziennikarka Victoria odsłania przed nami magiczną krainą pachnąca pomidorami, czosnkiem i dobrym winem. Przedstawia również Włochów razem z wszystkimi ich wadami i przywarami, żeby się nie wydawało, że jest tak idealnie.
Ciekawym zabiegiem jest również umieszczenie przepisów potraw, o których w danym miejscu czy rozdziale wspomina autorka. Może nie wszystkie czytelnik będzie mógł ze względu na dostępność czy cenę składników, wykorzystać, ale niektóre mogą być inspirujące – ja z pewnością wypróbuję szpinak z dodaną oliwą z oliwek na zimno.
Jedyne co nie podobało mi się w tej książce to zapowiedź AMORE, który to temat został zmarginalizowany przez uroki smaków i zapachów włoskiej przygody autorki-ale to już moje prywatne odczucie.
Książkę polecam, szczególnie w chłodne wieczory, tylko ostrożnie nie wolno jej czytać z pustym brzuchem ;) a no i najlepiej jest wcześniej zaopatrzyć się w dobre wino Chianti, żeby radość z lektury była pełniejsza
Moja ocena 7,5/10
Ciągnie mnie nieodmiennie do Włoch, mam za sobą już kolejną książkę, która opisuje uroki tego kraju.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem to pozycja, którą dostałam do zrecenzowania od Wydawnictwa Bellona - "Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii".
I jak to zawsze kojarzy się z Włochami książka jest przede wszystkim o jedzeniu, więcej jest niesamowicie pyszna…, bardzo...
Jestem osoba, która nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Kocham podróżować, odwiedzać nowe miejsca, poznawać inne kultury. Jeśli nie mogę sobie na to pozwolić zanurzam się w książkach, które mi to umożliwiają. Urzeczona okładką i tytułem utworu Victorii Cosford wprost nie mogłam się jej oprzeć i przeczytałam ją jednym tchem. Zabierając się za "Amore i amaretti" byłam pewna, że spotkam się z przewodnikiem po Toskanii, tymczasem spotkało mnie nie małe zaskoczenie...
Autorka ukazuje nam życie codzienne w Toskanii, przeplatając z nim opisy miejsc, kultury, zwyczajów Toskańczyków oraz liczne przepisy kulinarne. Cosford przeżywa we Włoszech kilka miłosnych uniesień, które odciskają piętno na jej późniejszym życiu. Każdy z kochanków jest taki jak Toskania - wyjątkowy, romantyczny i pełen uroku. Oprócz uroków tego rejonu Włoch główna bohaterka ma chwile załamania, w których pragnie rzucić wszystko i wrócić do swojej rodowitej Australii. Chwile takie przytłamszała dzięki cudownej kuchni włoskiej, która jest lekiem na wszelkie zło i winem Chianti. W utworze poznajemy prawie 30 lat życia Victorii Cosford, co pozwala nam na ujrzenie, jak wielki wpływa na człowieka mają Włochy, oraz ostrzeżenie - jeśli już raz odwiedzić ten kraj, wrócisz do niego nie raz.
Czym jest Toskania dla Victorii ? Z pewnością miejscem niepowtarzalnym, i taki właśnie jest przekaz tej książki. Oczarowuje ona autorkę, dodaje jej energii, ale też potrafi ją wyssać. Zachwyca ją pięknem krajobrazu, magicznymi winnicami i architekturą toskańskich miasteczek i tysiącem drobnych rzeczy, na które zapewne nie zwrócilibyśmy uwagi. Dzięki temu utworowi magiczne miejsce jakim jest Toskania uchyliło mi swoje wrota i pozwoliło zasmakować choć szczypty uroku tego obszaru.
Victoria Cosford wpadła na doskonały pomysł, by połączyć swoją pasję do gotowania z wrażeniem, pozostałym jej po podroży do Toskanii. "Amore i amaretti" nie nudzi, nie przytłacza opisami, a wciąż zaskakuje. Autorka w niezwykle malowniczy i realistyczny sposób przedstawia nam swoją historię z Toskanią, która momentami zachwyca, doprowadza do śmiechy, bądź też zadumy.
Wiele mogłabym pisać o tajnikach kuchni włoskiej, jakie poznałam dzięki tej książce. Podsumowując, jest ona pięknie wydana (za każdym razem, gdy patrzę na książkę czuje zapach włoskiej kuchni i promienie słońca na twarzy), bogato obdarzona przepisami kulinarnymi, dużo opowiadająca, a jednocześnie przyjemna w czytaniu i nie nużąca. Jedno jest pewne - jeśli kochasz poznawać nowe miejsca i Cię to interesuje, w "Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii" powinieneś odnaleźć wszystko, czego potrzebujesz!
Jestem osoba, która nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Kocham podróżować, odwiedzać nowe miejsca, poznawać inne kultury. Jeśli nie mogę sobie na to pozwolić zanurzam się w książkach, które mi to umożliwiają. Urzeczona okładką i tytułem utworu Victorii Cosford wprost nie mogłam się jej oprzeć i przeczytałam ją jednym tchem. Zabierając się za "Amore i amaretti" byłam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnio mam mało czasu na czytanie, ale "Amore i amaretti" nosiłam ze sobą wszędzie. Kończyłam ją czytać w moim nowym domku podczas montażu kuchni. To chyba dobry znak i dla mnie historyczna książka (pierwsza w nowym domu) - mam nadzieję, że moja kuchnia będzie tak pachnieć, a posiłki tak smakować, jak te serwowane w książce :)
"Amore i amaretti" to niezwykle apetyczna i pachnąca opowieść, pełna przepisów i inspiracji. Mnie przyciągnęła niezwykle piękną, klimatyczną okładką i bardzo ładnym wydaniem.
Autorka książki jest Australijką, która część swego życia spędziła w Toskanii. Włochy fascynowały ją, zaczęła uczyć się języka i zapisała na kurs kulinarny we Florencji. Wraz z siostrą uczęszczały na naukę do Instytutu Michała Anioła, gdzie Victoria nawiązała płomienny romans z kucharzem Gianfranco. Nie był ani super przystojny ani piękny, ale posiadał to "coś", jak to Włoch, i w dodatku bosko gotował.
Victoria więcej czasu spędzała w jego restauracji niż na zajęciach, porzuciła więc naukę, zamieszkała ze swoim kucharzem i została jego asystentką. Nauczyła się przygotowania włoskich potraw, zaczęła tworzyć własne dania. Romans się skończył, a Victoria nadal pozostała we Włoszech.
Nawiązywała inne znajomości - dłuższe lub krótsze, tylko związek z kuchnią włoską trwał niezmiennie.
Po jakimś czasie Viki wróciła do rodzinnej Australii, pracowała w branży reklamowej, wiodła całkiem przyjemne życie. Jako czterdziestoletnia kobieta znowu znalazła się w kuchni włoskiej restauracji.
Czy tym razem Victoria na stałe pozostanie we Włoszech? Czy spotka swoją drugą połowę?
"Amore i amaretti" to klimatyczna opowieść o miłości i o jedzeniu. Pełna barwnych opisów i smakowitych przepisów potraw. Zabawna i sympatyczna, ale jednocześnie bardzo osobista, miejscami wręcz intymna.
Poznajemy Autorkę tak szczegółowo, że przy końcu książki jest już naszą starą znajomą - chwyta życie garściami. Może nie wszystkie jej posunięcia spotykają się z aprobatą czytelnika (np. aborcja), jednak od strony kulinarnej jest świetna.
Przeczytałam książkę z dużą przyjemnością. Dzięki niej udało mi się zyskać w trudnym czasie - chwile relaksu, które były mi bardzo potrzebne. Siedząc pośród puszek z farbą, pyłu i cegieł mogłam przenieść się do słonecznej Toskanii, do aromatycznej kuchni - bezcenne :)
http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2012/06/amore-i-amaretti-victoria-casford.html
Ostatnio mam mało czasu na czytanie, ale "Amore i amaretti" nosiłam ze sobą wszędzie. Kończyłam ją czytać w moim nowym domku podczas montażu kuchni. To chyba dobry znak i dla mnie historyczna książka (pierwsza w nowym domu) - mam nadzieję, że moja kuchnia będzie tak pachnieć, a posiłki tak smakować, jak te serwowane w książce :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Amore i amaretti" to niezwykle apetyczna i...
Po raz pierwszy miałam okazję i chęć przeczytać książkę, gdzie główną rolę gra jedzenie. I nie myślę tu o książce kucharskiej. Na szczęście, gdy zaczęłam czytać „Amore i amaretti …” byłam najedzona bo inaczej wygryzłabym literki z kartek.
Zresztą sami zobaczcie. Na jednej tylko stronie autorka pisze o pappardelle – szerokie, nierówne paski makarony, które podaje się z sosem z zająca, o podłużnych pomidorach przyprawionych zieloną oliwą i świeżą bazylią. Są też grube kawałki białej mozarelli, plasterki wołowiny marynowanej w oliwie. Potem rucola, grzybki marynowane w sosie cytrynowym i czosnku, plasterki papryki skąpane w oliwie, czosnku i pietruszce, plasterki panacetty. Makaron z sosem pełnym mięsa a po przerwie kamienny rondel z duszonymi bażantami, pachnącymi czerwonym winem i ziołami. Na stole jest też boćwina w czosnku, małe, przypieczone kawałeczki ziemniaków z rozmarynem i solą oraz sałata Vincenza
w oliwie. Na koniec krąg dojrzałego sera ricotta i soczyste gruszki. To menu kojarzy mi się
z wystawnym przyjęciem weselnym albo elegancką kolacją. A to normalne, codzienne jedzenie Włochów.
O czym jest więc książka?
Rzecz się dzieje na przestrzeni lat 1982 – 2004 a cała książka podzielona jest na trzy części.
Główna bohaterka, Australijka przyjechała do Włoch jako słuchaczka Instytutu Michała Anioła aby poznać język i kulturę Włoch. Znajduje pracę w jednej z włoskich restauracji
a raczej trattorii a następnie uczy się gotować w restauracji swojego faceta Gianfranca. Życie wydaje się być bajką. Australijka jest szczęśliwa. Poznaje rodzinę Gianfranca, życie i kulturę Włochów, poznaje smaki i zapachy, których nie poznała w Australii. Ale idylla nie trwa długo. Jej mężczyzna, jak to Włoch, jest zazdrosny i w każdym mężczyźnie spostrzega potencjalnego kochanka swojej dziewczyny. Dodatkowo Gianfranco coraz częściej wybiera towarzystwo innych mężczyzn, whisky i karty. Związek się sypie co ma znaczący wpływ na samopoczucie i poczucie własnej wartości Australijki. Dochodzi ona do wniosku, że jest od Gianfranco uzależniona, potulna i uległa. Po każdym dniu analizuje swoje zachowanie czy nie uraziła czymś Włocha albo go nie rozczarowała. Jej życie zostało podporządkowane Gianfranco. Nawet fryzurę zmieniła, żeby pasować do fryzury swojego partnera.
Po rozstaniu z Gianfranco znajduje pracę w innej restauracji jako asystentka kelnera. I tak jej życie toczy się od restauracji do restauracji, od faceta do faceta. Po drodze spotyka ją jeszcze kilka życiowych niespodzianek. Veeky, tak ma na imię główna bohaterka, szuka swojej życiowej drogi. Szuka miejsca, gdzie może na stałe osiąść i wieść szczęśliwe życie. Po drodze spotyka wielu ludzi, spotyka się z kilkoma mężczyznami, uczy się życia i gotowania. Ale czy znajdzie szczęście i miłość w Toskanii?
Jak napisana jest książka?
Książka jest tak napisana, iż miałam wrażenie, że czytam pamiętnik. Napisana w pierwszej osobie sprawia, że słuchasz opowieści siedząc naprzeciw opowiadającego. A teraz spójrz na okładkę. Widzisz stolik i krzesła? A wszystko skąpane w popołudniowym słońcu w cieniu
i chłodzie włoskich budynków gdzieś w wąskiej uliczce. Wyobraź sobie, że przy tym stoliku siedzisz Ty z przyjaciółmi. Na stole stoi butelka dobrego, włoskiego wina a za chwilkę kelner (może Gianfranco właśnie) przyniesie Wam talerze wypełnione świeżymi warzywami, ziołami, pachnące bazylią, oliwą i pomidorami. Do tego gwar dochodzący z sąsiednich stolików,
i szum strumienia, który niedaleko leniwie płynie. Chcesz więcej?
Jak się czyta „Amore i amaretti…”?
W książce jest dużo opisanych miejsc, restauracji i potraw oraz zwyczajów związanych
z gotowaniem. Czytałam tę lekturę siedząc w swoim pokoju na swojej kanapie ale myślami
i wyobraźnią wędrowałam malowniczymi uliczkami Toskanii, Florencji czy Perugii. Moje zmysły wystawione były na próbę wytrzymałości. Węch ciągle czuł czosnek, zioła i świeże warzywa a język
i podniebienie szukały oliwy, tymianku, bazylii, suszonych pomidorów i wina Chianti. Na próżno niestety. Gdy będziecie siadać do czytania „Amore i amaretti…” najpierw zjedzcie coś dobrego. Coś, na co macie ochotę i zaspokójcie swój apetyt. Choć będzie Wam to trudno zrobić bo apetyt rośnie
w miarę jedzenia. Ale, ale. Na szczęście możecie poczuć się jak w Toskanii. Wystarczy po lekturze, a najlepiej jeszcze przed, przygotować sobie kilka potraw, które autorka zamieściła na kartkach swojej książki. Najbardziej miałam ochotę na spinaci con olio aglio e peperoncino czyli szpinak
z czosnkiem i chili, penne z ricottą i szpinakiem, biscotti di prato czyli ciastka migdałowe, tiramisu all’arancia a to z kolei tiramisu w wersji z pomarańczami. A na co Wy macie ochotę?
Książkę czyta się szybko z kilku powodów. Po pierwsze napisana jest bardzo smakowitym
i soczystym językiem ale jest to język potoczny bez zbędnych ozdobników czy niepotrzebnego słownictwa włoskiego. Owszem są wyrazy obce ale od razu autorka podaje tłumaczenie. Lubię gdy tak autor podchodzi do obcych wyrazów. Nie lubię zerkać na koniec książki aby zrozumieć sens zdania. Tutaj prawie na każdej stronie napisana jest jakaś włoska sentencja, która oddaje rozpoczynającą się opowieść. Oprócz tego autorka zawarła w książce wiele smacznych przepisów, które czytając miałam ochotę od razu wypróbować. Czytelnik ma więc kilka korzyści z tej książki. Poznaje Włochy, kulturę i tradycje Włoch oraz ma podane bardzo dokładnie przepisy na popularne dania kuchni włoskiej.
samolotu zakochujesz się w tym kraju, krajobrazach, ludziach, smakach i zapachach. "Amore i amaretti..." sprawia, że czujesz się jakbyś siedziała w Toskanii przy stoliku w cieniu zachodzącego słońca i popijała miejscowe wino zajadając się bruschettą z pomidorami a jako zwieńczenie całego dnia zjesz doskonałe lody kawowe... To wszystko znajdziesz w książce Victorii Cosford.
Moja ocena 4/6
Po raz pierwszy miałam okazję i chęć przeczytać książkę, gdzie główną rolę gra jedzenie. I nie myślę tu o książce kucharskiej. Na szczęście, gdy zaczęłam czytać „Amore i amaretti …” byłam najedzona bo inaczej wygryzłabym literki z kartek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZresztą sami zobaczcie. Na jednej tylko stronie autorka pisze o pappardelle – szerokie, nierówne paski makarony, które podaje się z sosem...