Wróć na stronę książki

Oceny książki Podróżnik stulecia

Średnia ocen
5,3 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
2446
2372

Na półkach:

Neuman, ur.1977 w Argentynie, dorastał w Hiszpanii, gdzie skończył studia i gdzie mieszka obecnie. Jest nadzieją literatury hiszpańskojęzycznej. Omawiana jest czwartą (wyd.2009) w jego dorobku i najwyżej ocenianą.
Druga połowa XIX wieku. Podróżny Hans trafia do niemieckiego prowincjonalnego, katolickiego miasteczka, z obskurną oberżą z niedopraną pościelą i placem targowym jako punktem centralnym miasteczka. Dostaje się do "Salonu" Gottliebów, gdzie wśród miejscowej prowincjonalnej "elyty" bryluje młoda Gottliebówna, Sophie. Dyskusje są odkrywcze np str.82:
"...nacjonalizmy wyrażają indywidualizm narodów.. "
bądż w dobie walki katolicyzmu z protestantyzmem (str.108):
"Europa zasadza się na jednej religii..."
Ale to przedsmak: na str.82 padają w tym prowincjonalnym gronie następujące nazwiska: Fichte (1762-1814), Kant (1724-1804), Schopenhauer (1788-1869) i Hegel (1770-1831). Autor sotosuje metodę podwojnego omamienia czytelnika, bo z jednej strony "szpanuje" nazwiskami, których przeciętny czytelnik nie zna (bo kto wie co głosił Fichte???), a z drugiej zabezpiecza się, bo te dyrdymały nie mówi on-autor, a postać fikcyjna.
Metodę omamienia czytelnika przez "przeintelektualizowanie" stosują Umberto Eco, Saul Bellow, Philip Roth i wielu innych, w tym "nasz" Miłosz z Blakem i Swedenborgiem. Przeciętny czytelnik OMIJA niezrozumiałe słowa i nieznane mu nazwiska, z poczuciem niższości. Jak najbardziej na miejscu będzie wspomnieć, jak naigrywano się z modnego obecnie myśliciela Stanisława Brzozowskiego (cytat z mojej recenzji "Pamiętnika" Brzozowskiego):
„Przeintelektualizowanie” Brzozowskiego wykpił najdobitniej satyryk, autor bajek, Jan LEMAŃSKI /1866-1933/ w wierszu „ERUDYTA”. Oto fragment:
„Co stworzyli Fichci, Hegle, Kanci, Comci - umiem biegle. . Wszystkie zagraniczne „geisty” . Znam: Ibseny, Marksy, Kleisty . I Amiele i Sorele: Wszystkich, wszystko na proch mielę. . Wiem, co płonie, a co tli się W Goethem, w Heinem, w Novalisie; Co w Shakespearze, w Macauleyu, W Millu, w Keatsie i w Shelleju Wiem, co Dante rzekł, Carducci;
Wiem, co Machiavel uczy. Nikt nie żywił się tak niczem, Jak ja Fryderykiem Nietzschem. Wiem, co Budda, co Mahomet; Co jest Krishna, co Bafomet; Wiem, co pisał Tomasz z Kempis; Wiem, kto kocha zło, kto tępi; Wiem, gdzie zła, gdzie dobra rola, Jak jaki Savonarola.... Tak, lecz MOJE własne DZIEŁO - Moje własne - LICHO WZIĘŁO”

Nie wierzcie, Państwo, "autorytetom". Sprzymierzeńca znajduję na LC; "Mavericus" pisze:
"...otrzymałem papkę filozoficznych teorii zmielonych z pompatyczną prozą epoki wiktoriańskiej.... ..Nudne, rozwleczone i niekończące się monologi. Doprowadzające czytelniczkę/ka do stanu znużenia, która kończy się rzuceniem książki w kąt. Żałowaniem wydanych pieniędzy na takie grafomaństwo, za którego myśl cywilizacyjna nie rozwija się, lecz przechodzi w stan regresji."

Neuman, ur.1977 w Argentynie, dorastał w Hiszpanii, gdzie skończył studia i gdzie mieszka obecnie. Jest nadzieją literatury hiszpańskojęzycznej. Omawiana jest czwartą (wyd.2009) w jego dorobku i najwyżej ocenianą.
Druga połowa XIX wieku. Podróżny Hans trafia do niemieckiego prowincjonalnego, katolickiego miasteczka, z obskurną oberżą z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
545
297

Na półkach:

Andrés Neuman urodził się w Buenos Aires, a w wieku czternastu lat wyemigrował z rodzicami do Grenady. Tam ukończył filologię hiszpańską, a następnie wykładał literaturę iberoamerykańską. Po raz pierwszy zadebiutował tomem wierszy. Choć autor nie ma zbyt dużego dorobku literackiego to zdążył zgarnąć kilka naprawdę ważnych nagród, między innymi Nagrodę Alfaguara za "Podróżnika stulecia".

Hans przyjeżdża do Wandernburga w celach podróżniczych. Zanim dotarł do miasta wiedział, że wkrótce je opuści i uda się w inne miejsce, jak na podróżnika przystało. Jednak los zaplanował zupełnie inny bieg wydarzeń i mężczyźnie nie udaje się wyjechać z miasta na czas. Na jego drodze stanęła tajemnicza postać, która sprawiła, że pomimo ogromnej ochoty jego opuszczenia, Hans zostaje. Miasto okazuje się być zaczarowane, uliczki zmieniają swoje położenie, ludzie trafiają w ślepe zaułki, wciąż mylą drogę. Miasto labirynt, do którego łatwo wejść, lecz trudno się z niego wydostać. I jak na takie zdarzenie przystało, po drodze czeka pełno niespodzianek, nie zawsze miłych.

Autor postanowił przedstawić wiek XIX z perspektywy wieku XXI. Czy mu się to udało? Nie do końca. Trafniejsze okazuje się ukazanie mentalności i osobowości ludzi żyjących w tamtych czasach, a także funkcjonowania niemieckiego miasta. "Podróżnik stulecia" to historia Hansa, który zatrzymał się w jednym miejscu, ale tak naprawdę nie wie dlaczego. Próbuje odgadnąć co to za siła go tu trzyma. Po części jest to sprawa kataryniarza, z którym udało się głównemu bohaterowi zaprzyjaźnić. Spotykają się w jednym miejscu, Hans towarzyszy kataryniarzowi w grze, następnie idą coś zjeść i udają się do domu tajemniczego człowieka. Ale czy jaskinię, w której przyszło żyć kataryniarzowi można nazwać domem? Nawet jeśli posiada się podstawowe sprzęty, a za toaletę służy drzewo i rzeka, która nieopodal przepływa? Ponadto spotkanie Sophie staje się dla bohatera ważne. Dziwna siła go do niej przyciąga. Czytelnik od pierwszych chwil wie, że to zauroczenie, uczucie, miłość - nieważne jak nazwać, każdy wie, co się zdarzy. Sophie jest tajemniczą postacią, dostojną, reprezentującą wyższe sfery, ważna w społeczeństwie. To wszystko fascynuje i jednocześnie martwi Hansa. Ulega urokowi pięknej kobiety, magicznej muzyki i miasta-labiryntu. Zostaje wciągnięty w wiele intryg, zaproszony do Salonu, gdzie na porządku dziennym są potyczki słowne odnośnie filozofii, polityki, gospodarki czy literatury.

I choć wszystko osobno wydaje się być banalne, w rzeczywistości takie nie jest. Od razu ma się wrażenie, że Andrés Neuman próbował połączyć wiele wątków w jedną całość. Nie do końca mu się to udało, gdyż momentami odnosi się wrażenie, że zostały zmieszane niepasujące do siebie elementy układanki. Jednak wątek kryminalny od czasu do czasu pojawiający się w powieści i świetnie napisane portrety psychologiczne postaci, barwnych postaci, skutecznie zrekompensowały pewne braki książki. I choć można zarzucić autorowi styl, jakim posługiwał się w tej książce, trzeba przyznać, że "Podróżnik stulecia" posiada pewien swoisty klimat. I trudno napisać o tej książce cokolwiek, aby nie zdradzić fabuły, która w gruncie rzeczy jest bardzo złożona i jedno wynika z drugiego.

Początkowo trudno było mi się "wgryźć" w tę książkę. Ciężki styl - długie zdania, dialog pisany ciągiem, bez zachowania powszechnie stosowanych reguł, do których tak łatwo można się przyzwyczaić, przeskakiwanie z jednego wątku do drugiego i wiele tematów, które poruszają bohaterowie - sprawił, że z niemałymi trudnościami przyszło mi się zmierzyć z historią Hansa, kataryniarza i jego psa, Sophie i jej rodziny, a także jej narzeczonego i wielu innych wpływowych ludzi. Ale nim się obejrzałam, a połowę powieści miałam już za sobą, wątek kryminalny i miłosny pochłonęły mnie bez reszty. Bardzo ciekawiły mnie rozmowy na spotkaniach Salonu, gdzie poruszane były tematy bardziej i mniej ważne. Dzięki nim mogłam się sporo dowiedzieć o tezach, jakie głosili poszczególni filozofowie, nieco więcej o gospodarce niemieckiej i jak wielki szum wywołały nowe reformy w kraju. "Podróżnik stulecia" okazał się być bardzo wartościową książką, choć aby dostrzec jej potencjał, jej ukryte przekazy poza błahą historią, trzeba dobrze "wgryźć się" w książkę, wyczuć jej swoisty klimat.

Jestem pewna, że po tę książkę sięgnie mała część czytelników, gdyż nie należy do łatwych. Zbyt duże wymagania, jakie stawia autor za pomocą swojego utworu, przerażają. Jednak ci, którzy zdecydują się sięgnąć nie powinni się zawieść, należy się tylko przygotować na dość specyficzny sposób prowadzenia narracji i dialogów. Osobiście książka wywarła na mnie spore wrażenie i na długo pozostanie w mojej pamięci.

Andrés Neuman urodził się w Buenos Aires, a w wieku czternastu lat wyemigrował z rodzicami do Grenady. Tam ukończył filologię hiszpańską, a następnie wykładał literaturę iberoamerykańską. Po raz pierwszy zadebiutował tomem wierszy. Choć autor nie ma zbyt dużego dorobku literackiego to zdążył zgarnąć kilka naprawdę ważnych nagród, między innymi Nagrodę Alfaguara za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2188
1580

Na półkach: , ,

Książka towarzyszyła mi przez jakiś miesiąc. Z nieznanych mi powodów uprzedziłam się do niej i początek przemęczyłam strasznie.
Wmawiałam sobie, że to ma być coś zupełnie innego, sama nie wiedziałam dokładnie co, ale na pewno taka konstrukcja mi nie odpowiadała. Ale kiedyś w kolejce u lekarza miałam tylko tą książkę i nie miałam wyjścia. Wczytałam się i wpadłam po uszy.

Książka to opowieść o tajemniczym Hansie, który przybywa spędzić parę dni w mieście Wandenburg, ale z jakichś powodów zostaje w tym mieście na dłużej, dlaczego zostaje? Dlaczego nie spieszno mu do miejsca przeznaczenia? Co spotka go w tajemniczym, czasami będącym na pograniczu magii mieście? Ode mnie więcej na temat fabuły się nie dowiecie.
Najbardziej przypadła mi do gustu postać kataryniarza, pokochałam całym sercem jego wywody w których, miedzy wierszami można wyczytać bezcenne prawdy życiowe. Jego tajemnicza postać, zafascynowanego muzyką filozofa jest mi niesamowicie bliska i naprawdę polubiłam go bardzo. Chociaż wolę koty :P

Tą książkę napisał wybitny, stosunkowo młody(chociażby młodszy od mojej siostry) Argentyńczyk z urodzenia, Hiszpan z wychowania(co jak wiadomo zawsze budzi moje zainteresowani), dosyć przystojny mężczyzna, który zabiera nas w podróż w zupełnie inne czasy, aby uświadomić jak zmieniał się sposób myślenia, wyjątkowo nie wątek romansowy był dla mnie najcenniejszy, ale właśnie wszystkie spostrzeżenie dotyczące innej częstotliwości nadawania myśli. Jako historyk bardzo lubię takie zabiegi i chętnie bym się zapoznała z innymi książkami autora.

Książka towarzyszyła mi przez jakiś miesiąc. Z nieznanych mi powodów uprzedziłam się do niej i początek przemęczyłam strasznie.
Wmawiałam sobie, że to ma być coś zupełnie innego, sama nie wiedziałam dokładnie co, ale na pewno taka konstrukcja mi nie odpowiadała. Ale kiedyś w kolejce u lekarza miałam tylko tą książkę i nie miałam wyjścia. Wczytałam się i wpadłam po uszy....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to